Blog

Postacie

Epafras: kim był cichy bohater listu do Kolosan

Jacek Obolewicz · · 13 min czytania

Stara koperta i list
W tym artykule
  1. Kim był Epafras i skąd się wziął w Kolosach
  2. Kiedy i skąd Paweł pisze ten list
  3. Dlaczego powstał list do Kolosan
  4. Co Paweł pisze o Epafrasie w trzech miejscach
  5. Jak Kolosanie usłyszeli imię Epafrasa, kiedy czytano im list na głos
  6. Epafras to nie Epafrodyt
  7. Jak rósł kościół w Kolosach i czego to nas uczy
  8. Warto zapamiętać
  9. Co z tego dla mnie dzisiaj
  10. Posłuchaj w podcaście

Epafras był współpracownikiem św. Pawła i człowiekiem, dzięki któremu Ewangelia dotarła do Kolosów. Najpewniej to on założył tamtejszą wspólnotę albo odegrał w jej powstaniu kluczową rolę, a potem pofatygował się do Pawła z wiadomością, że w kościele dzieje się coś niedobrego. Bez niego nie byłoby tak naprawdę listu do Kolosan. Paweł nazywa go „umiłowanym współsługą” i „wiernym sługą Chrystusa” , a mimo to większość z nas nie umiałaby powiedzieć, kim on właściwie był, jeżeli w ogóle kojarzymy to imię.

Dla mnie osobiście Epafras jest cichym bohaterem tego listu. Jego imię pada w trzech miejscach i za każdym razem tylko mimochodem, trochę tak, jakby Paweł zakładał, że wszyscy i tak wiedzą, o kogo chodzi. A kiedy złoży się te trzy wzmianki w całość, wychodzi z nich człowiek, na którym cały ten kościół stał.

Kim był Epafras i skąd się wziął w Kolosach

Zacznijmy od samego miasta, bo to nazwa, która dzisiaj niewiele nam mówi. Kolosy to było niewielkie, prowincjonalne miasto w Azji Mniejszej, czyli na terenach, gdzie dziś leży Turcja. Niedaleko leżały dwa inne miasta, Laodycea i Hierapolis, i Paweł wymienia je w liście razem z Kolosami, bo to była jedna okolica. Te trzy wspólnoty leżały blisko siebie i Epafras troszczył się o wszystkie naraz, czyli była to jedna sieć znajomych, a nie trzy odległe od siebie światy.

I tu jest pierwsza rzecz, która mnie zaskoczyła, kiedy zacząłem się temu przyglądać: Paweł nigdy w Kolosach nie był. Nie zgadujemy tego, bo on sam to mówi. Pisze o walce, którą toczy o Kolosan, o ludzi w Laodycei i o „wszystkich, którzy nie widzieli mego oblicza w ciele” . Czyli Paweł pisze list do ludzi, których nigdy nie spotkał i którzy nigdy nie widzieli go na oczy.

Skąd więc oni w ogóle znali Ewangelię? Z listu wynika to jasno: od Epafrasa . Reszta to już ostrożna rekonstrukcja, bo Biblia nie opowiada tej historii wprost i nie chcę udawać, że wiemy więcej, niż wiemy. Najczęściej proponuje się taki scenariusz. Paweł spędza w Efezie dwa lata i Dzieje Apostolskie piszą, że w tym czasie „wszyscy mieszkańcy Azji usłyszeli słowo Pana Jezusa” . Nie chodzi oczywiście o to, że każda osoba po kolei osobiście wysłuchała Pawła. Chodzi o to, że Efez był wielkim centrum, z którego wieści rozchodziły się po całym regionie, bo ludzie przyjeżdżali tam, słuchali, a potem wracali do siebie. Epafras najprawdopodobniej był jednym z nich: trafia do Efezu, słyszy Pawła, wierzy albo bardzo dojrzewa w wierze, wraca do swojej okolicy i tam zaczyna wspólnotę.

Paweł mówi o nim, że „pochodzi spośród was” . To jest ważne, bo oznacza, że Epafras nie był misjonarzem, który przyjechał z daleka i opowiadał obcym ludziom o obcych sprawach. To był swój człowiek, ktoś, kogo znali z ulicy i z rynku, a nie z plakatu. Kiedy więc mówił im o Jezusie, mówił to sąsiad, a nie przybysz. O tym, jak Kościół rośnie nie od jednego wielkiego apostoła, tylko od ludzi, którzy wracają do domu i opowiadają, co usłyszeli, mówię też w odcinku Nigdy nie wiemy wszystkiego, gdzie czytamy o Efezie w Dziejach Apostolskich.

Kiedy i skąd Paweł pisze ten list

Paweł pisze list do Kolosan z więzienia, najpewniej w Rzymie, mniej więcej w latach 60 do 62. Większość badaczy tak to datuje, choć są też inne propozycje. To jeden z tak zwanych listów więziennych, czyli listów, które Paweł napisał, siedząc pod strażą, obok listu do Filipian, do Efezjan i do Filemona.

I co ciekawe, Epafras jest wtedy przy nim. W liście do Filemona Paweł nazywa go wprost swoim współwięźniem . Zaraz obok stoją imiona Marka, Arystarcha, Demasa i Łukasza, więc jak na więzienie jest to całkiem tłumne towarzystwo. Czyli Paweł, choć sam nie mógł się nigdzie ruszyć, wcale nie był odcięty od świata i ciągle miał wokół siebie ludzi.

Ten obraz pokazuje coś, o czym często zapominamy. Epafras nie zostawił swojego kościoła i nie uciekł w pół drogi, bo miał dość. Przyszedł do Pawła z wiadomościami, został przy nim i dalej nosi Kolosan w sercu. Niemal słychać w tym rozdarcie: być przy apostole, któremu jest potrzebny, czy wrócić do swoich, o których się martwi? Wygląda na to, że wrócić na razie nie może, więc robi to, co może, czyli modli się za nich i dba o to, żeby dostali list.

Dlaczego powstał list do Kolosan

We wspólnocie, którą założył Epafras, zaczęły się pojawiać dziwne nauki. Była to mieszanka kultów, zakazów, filozofii i opowieści o jakimś „wyższym poziomie” duchowości, przed którymi Paweł ostrzega w drugim rozdziale . Jedni wmawiali wierzącym, że sam Chrystus nie wystarczy i trzeba do Niego dołożyć jeszcze coś. Inni przekonywali, że prawdziwa wiara to przestrzeganie długiej listy zakazów: czego nie jeść, czego nie dotykać, jakich dni pilnować.

Wyobraź sobie sytuację Epafrasa. Założył wspólnotę, zna tych ludzi po imieniu, a tu nagle ktoś zaczyna im mieszać w głowach i mówić, że to, co dostali, to za mało. Wygląda na to, że Epafras sam nie bardzo wiedział, jak sobie z tym poradzić. I chyba właśnie dlatego poszedł do Pawła, zamiast radzić sobie na własną rękę. To jest dla mnie jedna z najbardziej niedocenianych cech tego człowieka: potrafił powiedzieć „mam problem i potrzebuję kogoś, kto wie więcej ode mnie”. Wielu z nas, kiedy ma jakąś odpowiedzialność, woli udawać, że wszystko ma pod kontrolą, niż przyznać się, że czegoś nie ogarnia.

Czyli list do Kolosan nie powstał w próżni. To nie jest traktat teologiczny, który Paweł napisał, bo akurat miał wolną chwilę. To odpowiedź na wiadomość od konkretnego człowieka, który martwił się o konkretnych ludzi. Całość listu omawiam w osobnym wstępie do księgi i w odcinku Jezus ponad wszystkim.

Co Paweł pisze o Epafrasie w trzech miejscach

Pierwsza wzmianka jest na samym początku listu. Paweł pisze, że Kolosanie „nauczyli się” Ewangelii od Epafrasa, który jest „wiernym sługą Chrystusa dla was” . Czyli Epafras był dla nich nauczycielem. To on przyniósł im wszystko, co wiedzieli o Jezusie, i to od niego usłyszeli to po raz pierwszy.

Druga wzmianka jest na końcu, w pozdrowieniach:

Pozdrawia was Epafras, który pochodzi spośród was, sługa Chrystusa, zawsze o to walczący za was w modlitwach, abyście byli doskonali i zupełni we wszelkiej woli Boga. Wydaję mu bowiem świadectwo, że gorliwie troszczy się o was i [o] tych, którzy są w Laodycei i Hierapolis.

Warto zatrzymać się przy słowie „walczący”. W grece stoi tu agonizomai, czyli słowo z tej samej rodziny, z której mamy naszą „agonię”. To jest język zmagania i wysiłku, trochę jak u zawodnika, który daje z siebie wszystko, a nie grzeczne „pomodlę się za ciebie”, które rzucamy na koniec rozmowy i o którym często zapominamy pięć minut później.

I o co ten człowiek tak walczy? Nie o zdrowie Kolosan, nie o ich pieniądze i nie o to, żeby ich kościół był duży i znany. Walczy o to, żeby byli dojrzali i zupełni we wszystkim, czego chce od nich Bóg. Dla mnie to jest streszczenie całego listu w jednym zdaniu o jednym człowieku. Cała ogromna wizja Chrystusa z pierwszego rozdziału, przez którego wszystko powstało, i wszystkie praktyczne rady o życiu z trzeciego rozdziału sprowadzają się do tego, o co modli się Epafras.

Trzecia wzmianka to ta krótka linijka z listu do Filemona, o której już była mowa: Epafras siedzi razem z Pawłem w więzieniu. Czyli troska o ludzi ma swoją cenę, a w jego przypadku tą ceną była nawet wolność.

Jak Kolosanie usłyszeli imię Epafrasa, kiedy czytano im list na głos

My czytamy ten list po cichu, sami, często z telefonu, od deski do deski albo po kawałku. Oni go słyszeli. List przychodził do wspólnoty i ktoś czytał go na głos przy wszystkich, najpewniej w czyimś domu, bo tak wtedy wyglądały spotkania wspólnot. Nie było kościołów jako budynków, były domy, w których ludzie się zbierali, i Paweł sam pozdrawia w tym liście kościół, który spotyka się w domu Nimfasa . Prosi też, żeby po przeczytaniu list przekazać dalej, do Laodycei , co dobrze pokazuje, że te listy krążyły między wspólnotami i były czytane wielokrotnie.

A teraz wyobraź sobie ten moment. Siedzisz w zatłoczonym pokoju, ktoś czyta o wielkich sprawach, o Chrystusie, przez którego powstało wszystko, co widzialne i niewidzialne, a potem pada: „Pozdrawia was Epafras”. Dla nich to nie było imię z przypisu, które przeskakuje się wzrokiem. To był człowiek, z którym być może jedli kolację, zanim wyruszył w drogę. Może to on nauczył ich pierwszych słów o Jezusie, a teraz stoi obok samego Pawła i się za nich modli. Myślę, że w tym pokoju niejednemu zrobiło się ciepło na sercu.

Mam wrażenie, że to bardzo odczarowuje Nowy Testament. Listy Pawła przestają być sterylnymi dokumentami teologicznymi, a zaczynają być tym, czym naprawdę były, czyli prawdziwą korespondencją między prawdziwymi ludźmi, którzy się znają i za sobą tęsknią. Podobne pozdrowienia znajdziemy w krótkim liście do Filemona, o którym mówię w odcinku Motywacja do owocnego życia.

Epafras to nie Epafrodyt

Jeszcze jedno, na wszelki wypadek, bo te imiona brzmią bardzo podobnie i łatwo je pomylić. Epafras to nie jest Epafrodyt z listu do Filipian . Zwykle uważa się, że to dwaj różni ludzie. Epafrodyta Paweł opisuje w liście do Filipian jako tego, który naraził życie, żeby mu służyć, a opowiadam o nim w odcinku Jak doświadczyć radości. Oba imiona warto zapamiętać, bo to są ludzie, którzy robili swoje wtedy, kiedy nikt nie patrzył.

Jak rósł kościół w Kolosach i czego to nas uczy

Najciekawsze jest dla mnie to, że Paweł nie próbuje tu stworzyć wrażenia, że wszystko robi sam. Wręcz przeciwnie, w jego listach ciągle ktoś jest przy nim: Tymoteusz, Tychik, Łukasz, Epafras i wielu innych. To trochę psuje obraz, który czasem mamy w głowie, czyli obraz samotnego duchowego bohatera, który osobiście jeździ od miasta do miasta i zakłada każdy kościół. Kościół rósł raczej jak fala, która rozchodzi się od jednego centrum: ktoś słyszy, wierzy, wraca do domu i opowiada o tym ludziom, których zna.

I to jest mi bardzo bliskie. Najmocniejsze chwile, kiedy naprawdę czułem, że Bóg jest obecny, nie wydarzyły się na konferencjach. Nie było tam świateł ani dymu, tylko małe pomieszczenie, czyjeś mieszkanie i garstka ludzi. Dlatego wspólnota spotykająca się po domach i Epafras, który chodzi między tymi ludźmi i walczy o nich w modlitwie, tak do mnie przemawiają. Do tego nie trzeba żadnej otoczki. Trzeba kogoś, kto się naprawdę troszczy.

Warto zapamiętać

  • Paweł nigdy nie był w Kolosach. Ewangelię przyniósł tam Epafras.
  • Kościół rośnie przez uczniów, a nie tylko przez apostoła.
  • Epafras „walczy” w modlitwach. To nie jest grzeczne wspominanie kogoś na końcu dnia.
  • Walczy o to, żeby ludzie byli dojrzali, a nie o to, żeby im się dobrze działo.
  • Kiedy w kościele pojawił się problem, Epafras poszedł po pomoc, zamiast udawać, że wszystko wie.
  • Imię Epafrasa Kolosanie słyszeli czytane na głos. Dla nich był to ktoś znajomy, a nie postać z przypisu.
  • Ludzie drugiego planu nie zawsze trafiają do kazań, ale to przez nich Ewangelia dochodzi do nas.

Co z tego dla mnie dzisiaj

Pomyśl, kto przyniósł ci Ewangelię. Prawdopodobnie nie był to wielki kaznodzieja z telewizji. Raczej babcia, kolega, ktoś ze wspólnoty, czyli osoba, która nigdy nie trafiła na żadną listę znanych nazwisk, a mimo to zrobiła w twoim życiu coś bardzo ważnego. Warto czasem powiedzieć takiej osobie „dziękuję”, dopóki ma się jeszcze okazję.

Bądź czyimś Epafrasem. Nie musisz być znany ani mieć żadnej platformy, żeby to zrobić. Wystarczy, że ktoś w twoim otoczeniu usłyszy od ciebie to, co ty sam kiedyś usłyszałeś, i zobaczy, że naprawdę ci na nim zależy.

Traktuj modlitwę jak zmaganie, a nie jak formułkę. Epafras nie modli się o byle co. Modli się o dojrzałość konkretnych ludzi, których zna z imienia. Spróbuj tak przez tydzień: wybierz jedną osobę i proś nie tylko o to, żeby jej się udało, ale też o to, żeby była dojrzała i stała mocno, kiedy przyjdzie trudniejszy czas. Więcej o modlitwie napisałem w artykule jak się modlić.

Nie wstydź się iść po pomoc. Epafras zobaczył problem, którego sam nie umiał rozwiązać, i poszedł z nim do Pawła. To jest oznaka dojrzałości, a nie słabości, i dotyczy to tak samo spraw wiary, jak rodziny czy pracy.

Posłuchaj w podcaście

Pozostałych ludzi z końcówki listu opisuję w artykule ludzie z listu do Kolosan, a o samym Pawle możesz przeczytać w tekście o św. Pawle.

Jeśli chcesz przeczytać list do Kolosan razem z nami, a potem iść dalej przez całe Pismo Święte, zajrzyj do planu czytania Biblii.

Fragmenty Pisma Świętego pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0).