Blog

Tematy

Dopełniam braki udręk Chrystusa: co znaczy Kol 1,24?

Jacek Obolewicz · · 15 min czytania

Okno więziennej celi
W tym artykule
  1. Dlaczego to zdanie brzmi jak herezja
  2. Dlaczego to nie może znaczyć, że krzyż jest niekompletny
  3. Co Kolosanie wiedzieli o cierpieniach Pawła
  4. Dopełniam braki udręk Chrystusa w tradycji katolickiej
  5. Co znaczy „tajemnica ukryta od wieków”
  6. Paweł nazywa siebie sługą, a nie wielkim apostołem
  7. Czy wiara ma dawać wygodne życie?
  8. Warto zapamiętać
  9. Co z tego dla mnie dzisiaj
  10. Posłuchaj w podcaście

Zdanie „dopełniam braki udręk Chrystusa” to jedno z tych zdań Pisma Świętego, przy których wielu czytelników zatrzymuje się i myśli, że chyba coś źle przeczytali. Apostoł Paweł napisał je w Liście do Kolosan, w pierwszym rozdziale, i od razu powiem, co ono nie znaczy: nie znaczy, że krzyżowi Jezusa czegoś zabrakło i że Paweł musi to swoim cierpieniem uzupełnić. Odkupienie jest dokonane i Paweł nic do niego nie dodaje. Pisze o czymś innym, czyli o tym, że jego własne cierpienie, więzienie i bicie za to, że głosił Ewangelię, jest udziałem w tym, co Chrystus dalej robi w świecie przez swoje ciało, czyli przez Kościół. I co ciekawe, dla Kolosan, którzy ten list usłyszeli jako pierwsi, to zdanie było dużo mniej zagadkowe niż dla nas, bo oni dokładnie wiedzieli, o jakie cierpienia chodzi.

Dlaczego to zdanie brzmi jak herezja

Zacznijmy od samego tekstu, żeby było jasne, o czym mówimy:

Teraz raduję się w swoich cierpieniach dla was i tego, czego z udręk Chrystusa brakuje w moim ciele, dopełniam dla jego ciała, którym jest kościół.

Pierwsza reakcja jest prawie zawsze ta sama: jak to, czegoś brakuje? Czyli co, ofiara Jezusa była niewystarczająca? I wiem, że możesz pomyśleć, że czytasz tu zdanie, które brzmi jak herezja, i to jeszcze z ust samego apostoła. To jest bardzo uczciwe pytanie i uważam, że dobrze jest je zadać głośno, zanim zacznie się cokolwiek wyjaśniać. Bo jeżeli zostawimy to zdanie samo, wyrwane z listu, to rzeczywiście wygląda ono tak, jakby ktoś podłożył minę pod fundamenty całego chrześcijaństwa.

Dlaczego to nie może znaczyć, że krzyż jest niekompletny

Wystarczy cofnąć się o kilka wersetów, żeby zobaczyć, że to nie może tak działać. Paweł dosłownie chwilę wcześniej pisze, że Bóg przez Chrystusa „pojednał wszystko ze sobą, czyniąc pokój przez krew jego krzyża” , a samych Kolosan, którzy kiedyś byli obcy i wrogo nastawieni, „teraz pojednał” . Dalej, w drugim rozdziale, pisze o tym, że Bóg przebaczył wszystkie grzechy, a wykaz win przybił do krzyża . Właściwie cały ten list jest o pełni, która mieszka w Chrystusie. Trudno uwierzyć, że po takim wstępie Paweł nagle zmienia zdanie i mówi: no dobrze, ale krzyż jednak był niekompletny.

Dlatego klucz do tego zdania leży gdzie indziej. Paweł nie mówi o tym, że brakuje czegoś w wartości odkupienia. Mówi o udziale w cierpieniach, które wiążą się z misją Chrystusa i z Jego ciałem, czyli z Kościołem. W tym miejscu Paweł używa greckiego słowa, które znaczy ucisk albo utrapienie, i to jest dokładnie ten język, którym Nowy Testament opisuje koszt głoszenia Ewangelii. Czyli sens tego zdania nie brzmi „dodaję coś do zbawienia”, tylko raczej: misja Chrystusa dalej toczy się w świecie przez Jego ludzi, a to kosztuje i ja ten koszt ponoszę.

Zwróć też uwagę na drobny szczegół, który łatwo przeoczyć: „w moim ciele”. To nie jest cierpienie gdzieś na poziomie idei czy rozważań. To jest bardzo fizyczne, wcielone chrześcijaństwo, w którym moje własne ciało, z tym wszystkim, co przechodzi, służy dobru Kościoła.

Co Kolosanie wiedzieli o cierpieniach Pawła

Jest jedno pytanie, które bardzo zmienia sposób czytania tego fragmentu. Wyobraź sobie ludzi, którzy słyszą ten list po raz pierwszy, czytany na głos w czyimś domu w Kolosach, przy całej wspólnocie. Oni nie czytają go jak traktatu teologicznego. Oni wiedzą, że człowiek, który do nich pisze, siedzi w więzieniu. Pod koniec listu Paweł sam prosi ich o modlitwę, żeby Bóg otworzył drzwi dla słowa, i mówi wprost, że z powodu tajemnicy Chrystusa „jestem więziony” . A na samym końcu podpisuje się własną ręką i dodaje: „Pamiętajcie o moich więzach” . Czyli kiedy w pierwszym rozdziale słyszą o cierpieniach Pawła, nie muszą się domyślać, o co chodzi. Mają przed oczami człowieka w kajdanach.

A dlaczego on tam siedzi? Bo Ewangelia dotarła do pogan, czyli do ludzi takich jak oni. Kolosanie nie byli Żydami, większość z nich nie znała Pawła osobiście, a wspólnotę założył u nich Epafras, który był uczniem i współpracownikiem Pawła (, więcej o nim piszę w tekście o Epafrasie). Więc kiedy Paweł mówi „raduję się w swoich cierpieniach dla was”, oni słyszą coś bardzo konkretnego: to, przez co teraz przechodzę, jest częścią tego, że Dobra Nowina dotarła także do was. Ktoś zapłacił realną cenę za to, że ci ludzie w małym mieście mogą dziś mówić, że Jezus jest ich Panem.

W innych listach, które Paweł pisał z więzienia, mówi o tym bardzo podobnie. Do Filipian pisze, że jego więzy sprawiły, że Ewangelia jeszcze bardziej się rozeszła, a wielu braci nabrało odwagi, żeby głosić bez lęku . A Tymoteuszowi pisze, że „słowo Boże nie jest związane” i że właśnie dlatego wszystko znosi ze względu na wybranych . Omawiałem to w odcinku Dzień 345 o Liście do Filipian. Paweł pisze z więzienia list, który jest pełen nadziei i radości, a po drodze mówi Filipianom, że im „dane jest nie tylko w niego wierzyć, ale też dla niego cierpieć” . Też mi przywilej, powiedzielibyśmy dzisiaj. Ale Paweł widzi w cierpieniu miejsce, w którym można jeszcze lepiej poznać samego Jezusa .

Dopełniam braki udręk Chrystusa w tradycji katolickiej

Ten werset ma też drugie, bardzo żywe odczytanie w tradycji katolickiej i warto je pokazać uczciwie, bo dla wielu ludzi jest ono naprawdę ważne. Wielu wierzących w Kościele katolickim czyta Kol 1,24 jako zaproszenie do tego, żeby ofiarować własne cierpienie w łączności z Chrystusem, dla dobra innych i dla dobra całego Kościoła. Czyli choroba, zmęczenie, ból, który nie ma rozwiązania, nie muszą być wtedy tylko stratą i zmarnowanym czasem. Można je złożyć Bogu, połączyć z krzyżem Jezusa i ofiarować za kogoś konkretnego: za dzieci, za rodzinę, za Kościół.

I tutaj znowu ważna rzecz, żeby nie było nieporozumienia. W tym ujęciu wcale nie chodzi o to, że ofiara Chrystusa jest niewystarczająca. Wręcz przeciwnie: Jego krzyż jest jedyny i pełny, a my zostajemy zaproszeni, żeby być w Nim, a nie stać gdzieś obok i się przyglądać. Chrystus nie robi z nas widzów, tylko współpracowników, także w cierpieniu. Dla ludzi, którzy od lat leżą w szpitalu albo opiekują się chorym w domu, to bywa jedna z najbardziej pocieszających myśli w całym Piśmie Świętym. To nie jest teoria z podręcznika, tylko tradycja, którą wiele osób naprawdę na co dzień żyje.

Co ciekawe, oba te odczytania, czyli to, które patrzy na więzienie Pawła, i to, które mówi o ofiarowaniu cierpienia, mają wspólny rdzeń. Cierpienie nie dodaje wartości krzyżowi, ale jest związane z Ciałem Chrystusa. Nie cierpię osobno, sam dla siebie, tylko jako część większej całości. Pewnie dlatego Paweł napisał w innym miejscu, że tak jak obfitują w nas cierpienia Chrystusa, tak przez Chrystusa obfituje też pocieszenie, które przechodzi dalej, do innych .

Co znaczy „tajemnica ukryta od wieków”

Zaraz po tym zdaniu o cierpieniach Paweł używa słowa, które nam dzisiaj kojarzy się albo z horrorem, albo z jakimś kółkiem ezoterycznym:

Tajemnicę, która była ukryta od wieków i pokoleń, ale teraz została objawiona jego świętym;

Którym Bóg zechciał oznajmić, jakie jest wśród pogan bogactwo chwały tej tajemnicy, którą jest Chrystus w was, nadzieja chwały.

U Pawła greckie słowo mysterion, które tłumaczymy jako „tajemnica”, nie oznacza zagadki do rozwiązania ani sekretu dla wybranych. Oznacza Boży plan, który wcześniej nie był widoczny w pełni, a teraz został odsłonięty i pokazany wszystkim. I nie chodzi o to, że Bóg dopiero teraz coś nowego wymyślił. Chodzi o to, że Izrael, obietnice dane prorokom, Mesjasz, narody, Królestwo Boga, wszystkie te elementy nagle składają się w Chrystusie w całość, i to w sposób, którego prawie nikt się nie spodziewał.

A co jest tą tajemnicą? To, że poganie zostali włączeni do ludu Bożego i nie musieli najpierw stawać się Żydami, żeby do niego należeć. Dla żydowskiego sposobu myślenia to było coś naprawdę szokującego. Dlatego Paweł mówi tu o „bogactwie chwały”, a nie o jakiejś drobnej uwadze. To nie jest przypis doktrynalny na marginesie, tylko wiadomość, która dla Kolosan zmieniała wszystko: Chrystus jest także dla was, dla tych, którzy do tej pory byli na zewnątrz. „Chrystus w was” znaczy dosłownie: w tobie, który nigdy nie dostałeś Prawa Mojżesza. Więcej o świecie tego listu i o tym, kim byli jego odbiorcy, znajdziesz w tekście o Liście do Kolosan.

I tutaj zaczyna być widać, dlaczego cierpienie i tajemnica stoją w jednym akapicie. Paweł nie siedzi w więzieniu za swoje prywatne poglądy. Siedzi dlatego, że ten odsłonięty Boży plan dotarł do ludzi, których wcześniej nikt nie brał pod uwagę.

Paweł nazywa siebie sługą, a nie wielkim apostołem

Przed tym fragmentem Paweł napisał hymn o Chrystusie, który jest obrazem niewidzialnego Boga i w którym wszystko zostało stworzone. Po takim tekście można by się spodziewać, że autor powie coś o sobie w stylu: jestem wielkim apostołem, posłuchajcie mnie. Tymczasem Paweł pisze: „Jego sługą stałem się zgodnie z zarządzeniem Boga, danym mi dla was” . Greckie słowo diakonos oznacza kogoś, kto usługuje innym i wykonuje powierzone mu zadanie. Czyli nie celebrytę i nie założyciela ruchu, tylko człowieka, który dostał od Boga konkretną robotę do zrobienia.

Zresztą cały ten list jest pełen takich ludzi. Epafras to „wierny sługa Chrystusa” , Tychik to „wierny sługa i współsługa w Panu” . A cel, o który Paweł się trudzi i dla którego cierpi, wcale nie jest przesadnie efektowny: chodzi o to, żeby każdego człowieka przedstawić doskonałym w Chrystusie . Nie o tłum fanów, nie o wielkie wydarzenia i nie o zbieranie wyznawców wokół siebie, tylko o dojrzałych ludzi, którzy są naprawdę zakorzenieni w Chrystusie. O samym Pawle pisałem szerzej w tekście o św. Pawle.

Czy wiara ma dawać wygodne życie?

I tu dochodzę do tego, co mnie w tym fragmencie uwiera najbardziej. Dzisiaj chrześcijaństwo bywa przedstawiane jako droga do lepszego samopoczucia, do spełnienia i do sukcesu. I nawet jeśli nikt tego głośno nie mówi, to po cichu przyjmujemy trzy założenia: że prawda równa się sukces, że błogosławieństwo równa się komfort i że Boże działanie to brak cierpienia. U Pawła jest dokładnie odwrotnie. Jego cierpienie jest niemal znakiem tego, że uczestniczy w misji Chrystusa.

Czy to znaczy, że mamy szukać cierpienia albo je romantyzować? Zdecydowanie nie. Święty Piotr w swoim pierwszym liście rozróżnia dwa rodzaje cierpienia: takie, które spada na nas z własnej głupoty i które po prostu trzeba skorygować, i takie, które przychodzi dlatego, że robimy dobro, i które jest zaszczytem . Opowiadam o tym w odcinku Dzień 356 o 1 Liście Piotra, razem z uwagą, że słowo „cierpienie” pada w tym liście dwanaście razy. Na pewno nie każdy ból jest szlachetny. Ale uczeń Jezusa nie powinien się dziwić, że jego droga nie zawsze jest wygodna. A w odcinku Dzień 350 o ostatnim liście Pawła widać, że sam Paweł dla części ludzi stał się powodem do wstydu właśnie dlatego, że siedział w więzieniu. Wiara nie oznacza braku problemów, a w trudnościach też można doświadczyć Bożej mocy.

Mam wrażenie, że wielu z nas żyje w poczuciu, że ciągle czegoś brakuje. Jeszcze jedno doświadczenie, jeszcze jedna konferencja. Paweł przewraca tę logikę do góry nogami: owszem, czegoś brakuje, ale w jego własnym ciele, a nie w dziele Chrystusa. I dlatego on przed tym nie ucieka, tylko się raduje. Jego radość nie bierze się z tego, że jest łatwo, tylko z tego, że to, przez co przechodzi, ma sens. Jest związane z Chrystusem, z Ewangelią, z Kościołem i z tym odsłoniętym planem Boga, który dotarł aż do Kolosów.

Warto zapamiętać

  • Paweł nie dodaje nic do krzyża. Mówi o udziale w cierpieniach, które wiążą się z misją Chrystusa i Jego ciałem.
  • Kolosanie wiedzieli, że Paweł siedzi w więzieniu za to, że Ewangelia doszła do pogan takich jak oni.
  • W tradycji katolickiej ten werset czyta się także jako zaproszenie do ofiarowania własnego cierpienia w łączności z Chrystusem.
  • Tajemnica u Pawła to nie zagadka, tylko plan ukryty, a teraz odsłonięty.
  • Tajemnica brzmi: Chrystus w was, poganach, nadzieja chwały.
  • Paweł nazywa siebie sługą, nie gwiazdą.
  • Prawda nie równa się sukces, a Boże działanie nie równa się brak cierpienia.

Co z tego dla mnie dzisiaj

Po pierwsze, następnym razem, gdy przeczytasz w Biblii zdanie, które brzmi niebezpiecznie albo wręcz dziwnie, nie zamykaj go za szybko i nie wyciągaj z niego wniosków od razu. Cofnij się o kilka wersetów, sprawdź, co jest wokół, i zadaj sobie proste pytanie: kto to słyszał jako pierwszy i co o tym wiedział?

Po drugie, zastanów się, co traktujesz jako dowód na to, że Bóg jest przy tobie. Jeżeli tylko to, że jest wygodnie i wszystko się układa, to zaczniesz się gubić przy pierwszym naprawdę trudnym roku. Chrystus jest Panem dzisiaj, a nie tylko kimś, kto kiedyś nas zbawił i kiedyś zaprosi do nieba. Czyli wiara to jest życie w środku trudnego dnia, a nie tylko w te dni, kiedy wszystko jest dobrze.

Po trzecie, jeśli teraz cierpisz, nie musisz udawać radości. Paweł nigdzie nie mówi, że ból jest przyjemny. Mówi, że ma sens, bo jest związany z Kimś. Możesz złożyć go Bogu, każdy w swojej tradycji i na swój sposób: jako modlitwę, jako ofiarę za kogoś bliskiego, jako miejsce, w którym uczysz się ufać. A gdy cierpi ktoś obok ciebie, po prostu bądź przy nim. To też jest dopełnianie czegoś w Ciele Chrystusa.

Posłuchaj w podcaście

Jeśli chcesz przejść ze mną przez całe Pismo Święte, zajrzyj do planu czytania Biblii. Każdy dzień to fragment do przeczytania i odcinek podcastu, w którym opowiadam, co z niego wynika.

Fragmenty Pisma Świętego pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0).