Blog

Tematy Nowy Testament

Przypowieść o synu marnotrawnym: streszczenie i interpretacja

Jacek Obolewicz · · 16 min czytania

Ewangelia św. Łukasza
W tym artykule
  1. Przypowieść o synu marnotrawnym: komu Jezus ją opowiada
  2. Przypowieść o synu marnotrawnym: streszczenie
  3. Młodszy syn: prośba, która znaczyła „chciałbym, żebyś nie żył”
  4. Miłosierny ojciec: dlaczego biegnie
  5. Starszy brat w przypowieści o synu marnotrawnym
  6. Kto jest kim w przypowieści o synu marnotrawnym
  7. Syn marnotrawny: interpretacja i częste nieporozumienia
  8. Co z tego dla mnie dzisiaj: po której stronie stoję
  9. Posłuchaj w podcaście

Przypowieść o synu marnotrawnym to historia, którą Jezus opowiada w Ewangelii Łukasza : pewien człowiek miał dwóch synów, młodszy wziął swoją część majątku, wyjechał i wszystko roztrwonił, a kiedy wrócił, ojciec wybiegł mu naprzeciw i urządził ucztę. Większość z nas zna ją jako wzruszającą opowieść o powrocie. Ja czytam ją trochę inaczej, bo dla mnie to historia o dwóch braciach i o ojcu, którego żaden z nich tak naprawdę nie znał. Zauważ zresztą, że w tekście Łukasza w ogóle nie ma tytułu „syn marnotrawny”, bo ten tytuł dopisaliśmy sobie później. Jezus zaczyna od słów „Pewien człowiek miał dwóch synów”, czyli od początku bohaterów jest trzech, a nie jeden. Nagrałem o tym cały odcinek: Historia dwóch braci.

Przypowieść o synu marnotrawnym: komu Jezus ją opowiada

Najpierw kontekst, bo on zmienia tu naprawdę wszystko. Rozdział piętnasty zaczyna się od tego, że do Jezusa lgną celnicy i grzesznicy, a faryzeusze i uczeni w Piśmie szemrają: „Ten [człowiek] przyjmuje grzeszników i jada z nimi” . Z jednej strony mamy więc ludzi, którzy przy Jezusie czują się przyjęci, a nie osądzeni, a z drugiej tych, którzy starali się żyć porządnie i uważają, że z takimi ludźmi po prostu nie wypada się zadawać. Jezus odpowiada im trzema historiami: o zgubionej owcy, o zgubionej monecie i o dwóch synach . W odcinku czytam od razu tę trzecią, ale razem z początkiem rozdziału, żeby było widać, do kogo jest skierowana. To nie jest fajna historyjka po to, żeby zrobiło się ciepło na serduszku. Według mnie Jezus chciał nią mocno wstrząsnąć swoimi słuchaczami, bo ta przypowieść rozwala cały sposób myślenia o tym, jak człowiek podchodzi do Boga.

Tę przypowieść znajdziemy tylko u Łukasza, pozostali ewangeliści jej nie zapisali. Więcej o samej Ewangelii piszę we wstępie do Ewangelii św. Łukasza.

Przypowieść o synu marnotrawnym: streszczenie

Młodszy syn prosi ojca o swoją część majątku, dostaje ją, wyjeżdża daleko i żyje rozpustnie tak długo, aż wszystko traci . Przychodzi głód, więc chłopak zatrudnia się przy wypasie świń i jest tak głodny, że chętnie zjadłby nawet to, czym je karmi . Wtedy się opamiętuje, układa sobie w głowie mowę przeprosinową i rusza do domu. Ojciec widzi go z daleka, biegnie do niego, całuje go, każe go ubrać i zabić tłuste cielę . Tymczasem starszy brat wraca z pola, słyszy muzykę i wpada w gniew, a ojciec wychodzi także do niego . Na tym przypowieść się urywa i nie dowiadujemy się, czy starszy brat w końcu wszedł do środka.

Młodszy syn: prośba, która znaczyła „chciałbym, żebyś nie żył”

Młodszy mówi: „Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada” . Dla nas brzmi to jak zwykła prośba o kasę. W tamtej kulturze jednak, jak tłumaczę w odcinku, ktoś, kto żąda spadku za życia ojca, zachowuje się tak, jakby ojciec już nie żył. Normalny ojciec wyrzuciłby takiego syna z domu, a ten ojciec się zgadza. Najpewniej musiał sprzedać część ziemi, żeby mu to wypłacić, i widać, że sporo go to kosztuje.

Młodszy wyjeżdża „w dalekie strony” i kończy przy świniach, a dla Żyda to było najgorsze możliwe miejsce, czyli poza Izraelem, wśród pogan, przy zwierzętach uważanych za nieczyste. O takich okolicach, po drugiej stronie Jeziora Galilejskiego, mówię w odcinku Czy można zobaczyć Boże działanie w moim życiu, i chłopak z przypowieści prawdopodobnie wylądował w podobnym świecie. I właśnie tam następuje przełom:

17 Wtedy opamiętał się i powiedział: Iluż to najemników mego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja z głodu ginę.

18 Wstanę [więc] i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciwko niebu i względem ciebie;

19 I nie jestem już godny nazywać się twoim synem. Zrób ze mnie jednego ze swoich najemników.

. Zwróć uwagę na jedno słowo, czyli „najemnik”. Gdyby poprosił, żeby ojciec przyjął go jako sługę, mieszkałby w domu i miałby utrzymanie. On jednak prosi o pracę za wypłatę, tak jak ci, którzy przychodzą do pracy z zewnątrz. Chce się wykupić i odpracować to, co zepsuł, więc wraca nie jako syn, tylko jako ktoś, kto próbuje spłacić dług.

Miłosierny ojciec: dlaczego biegnie

Teraz najmocniejsza scena całej przypowieści. Ojciec „zobaczył go jeszcze z daleka”, więc musiał go wypatrywać, i mam wrażenie, że gdzieś w głębi czuł, że ten syn w końcu się ogarnie. Zamiast czekać na progu z założonymi rękami, biegnie mu naprzeciw . Dla ojca z takim statusem to było poniżenie, bo nikt poważany nie biegał i nie podwijał szaty, żeby nie plątała mu się pod nogami. A ten ojciec robi to bez wahania.

Kiedy syn zaczyna swoją wyuczoną przemowę, ojciec nie pozwala mu jej nawet dokończyć:

22 Lecz ojciec powiedział do swoich sług: Przynieście najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i obuwie na nogi.

23 Przyprowadźcie tłuste cielę i zabijcie; jedzmy i radujmy się.

24 Ten mój syn bowiem był martwy, a znowu żyje, zaginął, a został znaleziony. I zaczęli się weselić.

. Szata, pierścień i sandały to nie jest powitanie najemnika, tylko przywrócenie do statusu syna. Ojciec nie mówi „zobaczymy, jak się sprawisz”, tylko od razu przyjmuje go z powrotem do rodziny. Wystarczyło mu, że chłopak przyznał: zgrzeszyłem, bo widział, że w młodym naprawdę zaszła zmiana.

Starszy brat w przypowieści o synu marnotrawnym

Dla mnie to najciekawsza część, bo właśnie tutaj przypowieść zaczyna mówić do mnie. Starszy brat wraca z pola, słyszy, że w domu jest impreza, i nie chce wejść do środka. Jego reakcja jest bardzo ludzka: młody roztrwonił kawał majątku, a teraz jeszcze ma ucztę i do tego znowu jest dziedzicem. Większość z nas poczułaby dokładnie to samo. Zobacz, co mówi:

28 Wtedy rozgniewał się i nie chciał wejść. Jego ojciec jednak wyszedł i namawiał go.

29 A on odpowiedział ojcu: Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twego przykazania, jednak nigdy nie dałeś mi koźlęcia, abym się weselił z moimi przyjaciółmi.

30 Ale kiedy wrócił ten twój syn, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, zabiłeś dla niego tłuste cielę.

31 A on mu odpowiedział: Synu, ty zawsze jesteś ze mną i wszystkie moje [dobra] należą do ciebie.

. Posłuchaj, jak on mówi: „tyle lat ci służę”, a nie „jestem z tobą”, potem „ten twój syn”, a nie „mój brat”, i do tego żal o koźlę, które przecież mógł sobie wziąć sam, bo wszystko, co miał ojciec, było także jego.

Moja rozkmina jest taka, że obaj bracia byli zgubieni z tego samego powodu, czyli dlatego, że nie znali swojego ojca. Młodszy go nie potrzebował, bo chciał żyć po swojemu. Starszy też go specjalnie nie potrzebował, bo przecież robił wszystko tak dobrze: wiedział, jak żyć, żeby ojciec się go nie czepiał, ale nie znał jego serca. Ojciec w zasadzie mówi mu: tu nie chodzi o to, co dla mnie robisz, tylko o to, czy jesteś częścią mojej rodziny.

Nie mówię tego po to, żeby kogokolwiek dźgnąć palcem. Pierwsi słuchacze, czyli faryzeusze i uczeni w Piśmie, mieli w starszym bracie rozpoznać siebie, ale ta pokusa dotyczy każdego, kto próbuje żyć porządnie, także mnie. Starszy brat nie jest tu wrogiem, tylko kimś kochanym, do kogo ojciec również wyszedł. A jego problem jest bardzo znajomy: można robić wszystko dobrze i zupełnie nie wiedzieć, po co się to robi. W wierze chodzi o relację, a nie o odhaczanie listy.

Kto jest kim w przypowieści o synu marnotrawnym

  • Ojciec to Bóg, który wypatruje, wybiega, przywraca i wychodzi także do tego, kto stoi na zewnątrz.
  • Młodszy syn to ten, kto odszedł od Boga i żyje po swojemu. W pierwszej kolejności byli to celnicy i grzesznicy, którzy lgnęli do Jezusa.
  • Starszy syn to ten, kto jest blisko tylko z pozoru, bo wszystko robi poprawnie, ale nie zna serca Ojca. W pierwszej kolejności byli to ci, którzy szemrali, że Jezus jada z grzesznikami.

Syn marnotrawny: interpretacja i częste nieporozumienia

„To historia o jednym synu”. Nie, bo Jezus już od pierwszego zdania przedstawia dwóch synów i ojca. Jeśli pomijamy starszego brata, tracimy połowę przypowieści, i to akurat tę, która była skierowana do ludzi szemrzących na Jezusa.

„Ojciec macha ręką, jakby nic się nie stało”. Też nie, bo młody od razu mówi: zgrzeszyłem, i naprawdę się zmienił. Przyjęcie do domu nie znaczy, że Bóg akceptuje wszystko, co ktoś wcześniej robił, ani że można dalej tak żyć. Znaczy tyle, że kto wraca, ten wraca do rodziny, a nie do roli najemnika.

„Najpierw trzeba się wykupić”. Młodszy właśnie tak myślał, że wszystko odpracuje, a ojciec nie dał mu nawet dokończyć zdania. Podobnie jest z łotrem na krzyżu, o którym mówię w odcinku Niesprawiedliwa sprawiedliwość. Ten gość nie zdążył już niczego naprawić, tylko rozpoznał Jezusa, przyznał się do winy i poprosił: „wspomnij na mnie” . I usłyszał obietnicę raju. Łaska wymaga od nas dużo mniej, niż nam się wydaje, a tym samym tonem brzmi słowo Boga u proroka Ezechiela: „Odwróćcie się więc, a będziecie żyć” .

„Mnie ten powrót już nie dotyczy”. W odcinku Jak wstać po największym upadku mówię, że dopóki oddychamy, nie jesteśmy w miejscu, z którego nie dałoby się wrócić do Boga. Ten sam ton słychać u Ozeasza, gdzie Bóg opisuje siebie jak rodzica, który stawiał dziecko na nogi i nosił je na ramionach, choć to dziecko ciągle od niego odchodziło . Mówię o tym w odcinku Jak znaleźć drogę życia, patrząc na ten obraz oczami ojca.

Co z tego dla mnie dzisiaj: po której stronie stoję

Pytanie, które zadaję na koniec odcinka, jest proste i jednocześnie bardzo niewygodne: po której stronie jestem? Bo od Ojca można być daleko na dwa sposoby.

Pierwszy to życie po swojemu, czyli przyjemności i własne zasady, aż w końcu dochodzi się do pustki. Jeśli tak jest u ciebie, to ta przypowieść jest właśnie dla ciebie. Nie musisz mieć przygotowanej porządnej przemowy, bo wystarczy wstać i pójść, a Ojciec już wypatruje, nawet jeśli masz poczucie, że tym razem naprawdę przesadziłeś.

Drugi sposób jest dużo trudniejszy do zauważenia, bo to religijny profesjonalizm, czyli myślenie w stylu „wszystko robię dobrze, więc po co mi ktoś, kto mnie ratuje”. Wtedy bardzo łatwo mieć żal, kiedy ktoś, kto żył zupełnie inaczej, wraca i zostaje przyjęty. Jeśli się w tym rozpoznajesz, zapytaj siebie: czy robię to, co robię, dlatego, że muszę, czy dlatego, że wiem, kim jestem? Z zewnątrz zachowanie wygląda podobnie, ale w środku to zupełnie co innego.

Obie drogi kończą się tak samo, czyli tym, że trzeba wrócić do Ojca i naprawdę Go poznać. Bóg okazuje nam miłość nie dlatego, że byliśmy dobrzy, tylko „gdy jeszcze byliśmy grzesznikami” . A kiedy ktoś obok nas wraca do domu, najlepsze, co możemy zrobić, to razem z nim wejść na ucztę. Jak ojciec ma litość nad dziećmi, tak ma ją Pan .

Posłuchaj w podcaście

Przypowieść o synu marnotrawnym najlepiej czyta się razem z całą Ewangelią Łukasza i z resztą Pisma Świętego, bo wtedy widać, ile razy Bóg wychodzi naprzeciw tym, którzy wracają. Jeśli chcesz przeczytać całą Biblię, po kawałku dziennie i z krótkim odcinkiem do każdego czytania, zajrzyj do planu czytania Biblii.

Fragmenty Pisma Świętego pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0).