Blog

Tematy Nowy Testament

Przypowieść o talentach: streszczenie i interpretacja

Jacek Obolewicz · · 15 min czytania

Ewangelia Mateusza
W tym artykule
  1. Gdzie w Biblii jest przypowieść o talentach
  2. Przypowieść o talentach: streszczenie
  3. Talenty w Biblii: czym był talent
  4. Kto jest kim w przypowieści o talentach
  5. „Sługo dobry i wierny”: za co pan chwali
  6. Zakopany talent: dlaczego trzeci sługa nic nie zrobił
  7. Przypowieść o talentach: interpretacja i częste nieporozumienia
  8. Przypowieść o minach w Ewangelii Łukasza
  9. Co z tego dla mnie dzisiaj: co zrobię z tym, co dostałem
  10. Posłuchaj w podcaście

Przypowieść o talentach to historia, którą Jezus opowiada w Ewangelii Mateusza : pewien człowiek wyjeżdża w podróż, zostawia sługom swoje pieniądze, a kiedy wraca, sprawdza, co z nimi zrobili. Dwóch sług podwaja to, co dostało, a trzeci zakopuje swoją część w ziemi i słyszy od pana bardzo ostre słowa. To jedna z moich absolutnie ulubionych przypowieści i od lat jest dla mnie ogromnym motywatorem. Kiedy zastanawiam się, czy podjąć jakieś nowe wyzwanie, często po nią sięgam, żeby sprawdzić, czy idę we właściwą stronę. Opowiadam o niej w odcinku Źródło owocnego życia, gdzie zestawiam wersję Mateusza z podobną przypowieścią o minach z Ewangelii Łukasza .

Gdzie w Biblii jest przypowieść o talentach

Jezus opowiada ją w tych rozdziałach Ewangelii Mateusza, w których mówi o tym, że trzeba być gotowym na Jego powrót. Zaraz przed nią są pytanie o sługę wiernego i roztropnego oraz przypowieść o dziesięciu pannach z lampami , więc wszystkie te historie krążą wokół jednego tematu. O tym kontekście mówię w odcinku Jak przygotować się na koniec świata. Nie wchodzę tam w spory o szczegóły czasów ostatecznych, bo ludzie rozumieją je bardzo różnie, ale jest coś, co łączy wszystkie te spojrzenia: żyć w gotowości i robić to, do czego Bóg nas powołał. Więcej o całej księdze piszę we wstępie do Ewangelii św. Mateusza.

Przypowieść o talentach: streszczenie

Pewien człowiek wyjeżdża w daleką drogę i powierza sługom swój majątek: jednemu daje pięć talentów, drugiemu dwa, a trzeciemu jeden. Pierwszy i drugi od razu biorą się do roboty, obracają tymi pieniędzmi i podwajają to, co dostali. Trzeci kopie dół i chowa w nim pieniądze pana, żeby nic im się nie stało. Po dłuższym czasie pan wraca i zaczyna się z nimi rozliczać. Dwóm pierwszym mówi: „Dobrze, sługo dobry i wierny”. Trzeci tłumaczy się, że się bał, i słyszy wyrok, który brzmi dla nas bardzo twardo, bo jego jedyny talent zostaje mu odebrany i dostaje go ten, kto ma już dziesięć.

Talenty w Biblii: czym był talent

Dziś słowo „talent” kojarzy nam się ze śpiewaniem, rysowaniem albo głową do liczb. W tekście Mateusza talent jest jednak jednostką pieniędzy, i to wcale nie drobną. W odcinku mówię, że chodzi o ogromną ilość pieniędzy. U Łukasza, w przekładzie, z którego czytam, są to pieniądze wystarczające na trzy lata, a przy talentach te sumy byłyby najpewniej jeszcze większe. Niczego tu dokładnie nie przeliczam, bo ważne jest coś innego: sługi dostają od pana coś naprawdę dużego. Dopiero później słowo „talent” zaczęło oznaczać także zdolności i właśnie dlatego tak łatwo czytamy tę przypowieść jako opowieść o umiejętnościach. W odcinku sam to robię, ale świadomie, czyli przerzucam te pieniądze na całe obdarowanie, które każdy z nas ma w życiu.

Zwróć uwagę, że pan wcale nie rozdaje po równo:

15 Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, a trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i zaraz odjechał.

. Często mamy poczucie, że Jezus musi wszystkich traktować dokładnie tak samo, a tutaj każdy dostaje według swoich możliwości. W przekładzie, który czytam w odcinku, jest właśnie słowo „możliwości”, a w innych miejscach Nowego Testamentu to samo greckie słowo oddaje się jako „moc”, na przykład tam, gdzie św. Paweł pisze, że słowo o krzyżu jest „mocą Boga” . Dla mnie to znaczy, że chodzi tu o to, jak Bóg nas stworzył i jaką moc w nas włożył, a nie tylko o to, w czym jesteśmy dobrzy.

Kto jest kim w przypowieści o talentach

  • Człowiek, który wyjeżdża: Jezus. W odcinku mówię, że to On jest obrazem tego pana, który na jakiś czas odchodzi, ale wróci.
  • Słudzy: uczniowie Jezusa, czyli ci, którzy poszli za Nim. To nie jest więc przypowieść o jakichś „tamtych”, tylko o nas.
  • Talenty: wszystko, co Bóg nam powierzył, czyli zdolności i moc, ale też okoliczności: kraj, w którym się urodziłem, rodzina i cała moja historia. Mówię o tym w odcinku Ludzie, którzy pomogli Dawidowi odnieść zwycięstwo, gdzie pada stare słowo „szafarz”, czyli zarządca cudzego majątku.
  • Rozliczenie: moment, w którym zdajemy sprawę z tego, co zrobiliśmy z tym, co nam powierzono. I od razu dodam, że to nie ma być dla nas powód do strachu.

„Sługo dobry i wierny”: za co pan chwali

21 I powiedział mu jego pan: Dobrze, sługo dobry i wierny! W niewielu rzeczach byłeś wierny, nad wieloma cię ustanowię. Wejdź do radości swego pana.

. Dwie rzeczy są tu dla mnie kluczowe. Po pierwsze, sługa, który dostał dwa talenty i oddał cztery, usłyszał dokładnie te same słowa co ten z dziesięcioma . Pan nie porównuje wyników i nie robi rankingu, tylko widzi wierność. Po drugie, „w niewielu rzeczach byłeś wierny”. Ile razy gardzimy małymi sprawami, bo chcielibyśmy od razu zrobić coś wyjątkowego? A może droga do wyjątkowości prowadzi właśnie przez drobiazgi, przez rzeczy niepozorne i poniżej naszych możliwości, których zwyczajnie nam się nie chce robić. Może to jest po prostu próba, czy jesteśmy wierni w tym, co Bóg nam daje teraz, zanim otworzą się drzwi do czegoś większego. Jezus mówi to samo w innym miejscu, że kto jest wierny w najmniejszym, ten i w wielkim jest wierny .

Dobrze widać to na przykładzie Nehemiasza z odcinka Niezwykła misja zwykłego człowieka. Był podczaszym króla, czyli miał zwykłą robotę na dworze, a właśnie ona postawiła go blisko króla i przygotowała do misji, którą później mógł wykonać. Bóg może użyć każdego, kto jest wierny swojej pracy, także tej niepozornej, jeśli robi ją „jak dla Pana” .

Zakopany talent: dlaczego trzeci sługa nic nie zrobił

24 Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent i powiedział: Panie, wiedziałem, że jesteś człowiekiem surowym: żniesz, gdzie nie posiałeś i zbierasz, gdzie nie rozsypałeś.

25 Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz, co twoje.

. Zwróć uwagę, że ten sługa niczego nie roztrwonił ani nie ukradł, tylko oddał dokładnie to, co dostał. Jego problem polega na tym, że w ogóle się nie ruszył, i sam mówi dlaczego: bo się bał. Przypowieść nie rozstrzyga, czy to, co sobie myślał o swoim panu, było prawdą. Liczy się jedno, że strach sprawił, iż nie zrobił nic z tym, co miał w rękach.

I to jest dla mnie sedno tej historii. Ilu ludzi żyje dzisiaj religią strachu, w której jest surowy Bóg, który patrzy, co robię, i na pewno mnie ukarze, jeśli coś zrobię źle albo czegoś nie zrobię, więc lepiej będę robił to i tamto. Można robić wszystko, co trzeba, chodzić do kościoła, a w środku robić to tylko dlatego, że się boimy. Sam przez długi czas miałem w głowie obraz Boga, który zmusi mnie do robienia rzeczy, których nie chcę (opowiadam o tym w odcinku Najważniejsze pytanie). A św. Jan pisze:

18 W miłości nie ma lęku, ale doskonała miłość usuwa lęk, bo lęk przynosi udrękę, [a] kto się boi, nie jest doskonały w miłości.

. Więcej o tym liście piszę we wstępie do Pierwszego listu św. Jana. Lęk zawsze łączy się z karą, z myślą, że coś mi grozi. A co, jeśli sprawa kary jest już załatwiona? Wtedy możemy żyć z miłości, bo nie ma już czego się bać. Robimy różne rzeczy nie po to, żeby czegoś uniknąć, tylko z wdzięczności Bogu, który powołał nas do życia w pełni. Strach paraliżuje, a miłość porusza.

Przypowieść o talentach: interpretacja i częste nieporozumienia

„Każdemu, kto ma, będzie dane. To niesprawiedliwe”. Dokładnie tak reagują słuchacze w wersji Łukasza, którzy mówią: „Panie, ma już dziesięć” . A u Mateusza pan odpowiada:

29 Każdemu bowiem, kto ma, będzie dane i będzie miał w obfitości. Temu zaś, kto nie ma, zostanie zabrane nawet to, co ma.

. Tylko dlaczego właściwie ma nas dziwić, że Bóg chce jeszcze bardziej inwestować w tych, którzy przynoszą owoc? Ten, kto ma najwięcej, najwięcej też z tym zrobił. Jeśli z naszego życia nic nie wynika i tylko siedzimy, czekając na wieczność, to po co Bóg miałby pokazywać nam nowe możliwości? A jeśli czujesz żal, że ktoś dostał pięć, a ty tylko jeden, to według mnie ta przypowieść odpowiada bardzo prosto: nie licz cudzych talentów, tylko zajmij się swoimi.

„To przypowieść o tym, jak zasłużyć na niebo”. Nie robiłbym z niej opowieści o zbawieniu i o tym, jak spędzimy wieczność. Wiem, że kończy się mocnymi słowami o ciemności zewnętrznej , i nie chcę ich omijać, ale to byłby temat na osobny odcinek. Dla mnie ta przypowieść jest przede wszystkim o tym, co robimy z tym, co Bóg nam powierzył, i jakie stoją za tym nasze motywacje.

„Talent to tylko dar do śpiewania albo rysowania”. Nie tylko, bo do tego, co nam powierzono, zaliczam nie tylko zdolności, ale też całą moją historię, miejsce, w którym się urodziłem, i ludzi, których spotkałem po drodze.

Przypowieść o minach w Ewangelii Łukasza

Podobną historię znajdziemy u Łukasza . W UBG pieniądze nazywają się tam grzywnami, a w innych przekładach spotkasz słowo „miny”, i stąd wzięła się nazwa „przypowieść o minach”. Ta wersja jest bardziej rozbudowana. Jezus opowiada ją już blisko Jerozolimy, kiedy ludzie myślą, że lada chwila objawi się królestwo Boże. Człowiek szlachetnego rodu jedzie do dalekiego kraju po władzę królewską, a jego poddani wysyłają za nim poselstwo z wiadomością, że nie chcą go za króla. Dziesięciu sług dostaje po jednej grzywnie, jeden z nich chowa swoją w chustce, bo się bał, a ci, których pan pochwalił, dostają władzę nad miastami. Nie ma tu więc różnych kwot, za to dochodzi wątek króla i ludzi, którzy go odrzucają. Jezus mógł opowiadać podobną przypowieść w różnych miejscach, za każdym razem zmieniając akcenty. W odcinku skupiam się na wersji Mateusza, bo jest bardziej przyziemna i bliższa codzienności. O drugiej Ewangelii piszę we wstępie do Ewangelii św. Łukasza.

Co z tego dla mnie dzisiaj: co zrobię z tym, co dostałem

Cała przypowieść zadaje właściwie jedno pytanie: co robię z tym, co dostałem? I z tego pytania wynikają bardzo praktyczne rzeczy.

  1. Zobacz, co masz. W Księdze Wyjścia Bóg pyta Mojżesza: „Co masz w swojej ręce?” . Laska pasterska oznaczała jego tożsamość, źródło utrzymania i wpływ na innych, a każdy z nas ma te trzy rzeczy w jakimś zakresie. Rozwijam to w odcinku Najważniejsze pytanie.
  2. Nie porównuj się. Zamiast liczyć, ile dostali inni, zajmij się tym, co masz w swoich rękach.
  3. Bądź wierny w małych rzeczach. Zwykła praca, rodzina, drobne zadanie, na które naprawdę nie masz ochoty: to właśnie tam często zaczyna się coś większego.
  4. Szukaj swojego powołania. Jeśli nie wiesz, jakie ono jest, zacznij od modlitwy: Boże, jakie jest moje powołanie? Potem próbuj różnych rzeczy i pomagaj ludziom. Zwykle nie przychodzi to jednym objawieniem, tylko raczej drogą, na której w końcu zauważasz, że od tego rano chce ci się wstawać.
  5. Rób to z miłości, nie ze strachu. Kiedy robię to, do czego Bóg mnie przygotował, mogę być spokojny, nawet wtedy, gdy wszystko wokół się chwieje.

Posłuchaj w podcaście

Przypowieść o talentach najlepiej czytać w całym kontekście Pisma Świętego. Jeśli chcesz przeczytać całą Biblię, po kawałku dziennie i z krótkim odcinkiem do każdego czytania, zajrzyj do planu czytania Biblii.

Fragmenty Pisma Świętego pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0).