Najśmieszniejsza księga w Biblii?

W skrócie
Księga Jonasza to jedna z moich ulubionych ksiąg w Biblii: krótka, zabawna i bardzo na nasz temat. Opowiadam, jak Jonasz ucieka przed Bogiem, jak jego byle jakie kazanie przynosi nawrócenie całego miasta i dlaczego prorok się o to obraża. A potem pytam, czy my czasem nie zachowujemy się tak samo.
Najważniejsze myśli
Prorok, który ucieka
Bóg wysyła Jonasza do Niniwy, a ten płynie w przeciwną stronę. Kiedy na statku wybucha burza, on idzie spać. Pogańscy żeglarze zachowują się szlachetniej niż on.
Kazanie bez Boga
Jonasz idzie do miasta i mówi tylko, że za czterdzieści dni Niniwa będzie zburzona. Mimo tak słabego przesłania ludzie się nawracają.
Foch na Boże miłosierdzie
Jonasz złości się, że Bóg odpuszcza Niniwie. Wiedział, że Bóg jest łaskawy i miłosierny, i właśnie dlatego nie chciał tam iść.
Bóg, któremu zależy na wszystkich
Bóg pyta Jonasza, czy On nie ma żałować wielkiego miasta, skoro Jonasz żałuje krzaka. Bóg chce, żeby każdy miał szansę Go poznać.
Z odcinka
Bóg chce, żeby każdy był zbawiony, doszedł do poznania prawdy, odkrył Go i mógł zacząć z Nim żyć.
Nie obchodzi Go to, czy ty kogoś lubisz, czy kogoś nie lubisz.
A okazuje się, że ta księga jest jednym z najlepszych luster, które mamy w Biblii, gdzie możemy na nią spojrzeć, przeczytać i zobaczyć siebie.
Fragmenty, o których mowa w odcinku
- Księga Jonasza 1,1-31 Słowo PANA doszło do Jonasza, syna Amittaja, mówiące: 2 Wstań, idź do Niniwy, tego wielkiego miasta, i wołaj przeciwko niej, bo jej niegodziwość wzniosła się przed moje oblicze. 3 Ale Jonasz wstał, aby uciec do Tarszisz sprzed oblicza PANA, i przybył do Jafy. Znalazł okręt, który płynął do Tarszisz, zapłacił za przejazd i wsiadł na niego, aby płynąć z nimi do Tarszisz [i uciec] sprzed oblicza PANA. Uwspółcześniona Biblia Gdańska Bóg wysyła Jonasza do Niniwy, a on ucieka w przeciwnym kierunku, do Tarszisz, na koniec świata.
- Księga Jonasza 1,14-1514 Zawołali więc do PANA: PANIE, prosimy, nie pozwól nam zginąć z powodu życia tego człowieka i nie obciążaj nas krwią niewinną. Ty bowiem, PANIE, uczyniłeś, jak ci się spodobało. 15 Potem wzięli Jonasza i wrzucili do morza, a morze przestało się burzyć. Uwspółcześniona Biblia Gdańska Żeglarze nie chcą pozbywać się Jonasza i błagają Boga, żeby nie obciążał ich za niewinną krew. Dopiero potem wyrzucają go za burtę.
- Księga Jonasza 21 I modlił się Jonasz do PANA, swego Boga, we wnętrznościach tej ryby; 2 I powiedział: Wołałem do PANA w swoim ucisku i wysłuchał mnie; z głębi piekła wołałem i wysłuchałeś mego głosu. 3 Rzuciłeś mnie bowiem w głębię, w sam środek morza, i ogarnęła mnie toń. Wszystkie twoje nawałnice i fale przewaliły się nade mną. 4 Wtedy powiedziałem: Zostałem wygnany sprzed twoich oczu, ale będę jeszcze patrzył w stronę twej świętej świątyni. (początek rozdziału)Uwspółcześniona Biblia Gdańska Modlitwa Jonasza w brzuchu wielkiej ryby, w której mówi o ratunku jak o czymś, co już się stało.
- Księga Jonasza 3,4-54 Jonasz zaczął chodzić po mieście, ile mógł przejść w jeden dzień, i wołał: Po czterdziestu dniach Niniwa zostanie zburzona. 5 I mieszkańcy Niniwy uwierzyli Bogu, ogłosili post i oblekli się w wory, od największego z nich aż do najmniejszego. Uwspółcześniona Biblia Gdańska Jonasz mówi tylko: za czterdzieści dni Niniwa będzie zburzona, a mieszkańcy wierzą Bogu i ogłaszają post.
- Księga Jonasza 4,9-119 I Bóg powiedział do Jonasza: Czy to dobrze, że tak się gniewasz z powodu tej tykwy? I odpowiedział: To dobrze, że się gniewam, [nawet] aż na śmierć. 10 Wtedy PAN mu powiedział: Żałujesz tej tykwy, przy której nie pracowałeś ani nie dałeś jej wzrostu; wyrosła w jedną noc i w jedną noc uschła; 11 A ja miałbym nie żałować Niniwy, tego wielkiego miasta, w którym jest więcej niż sto dwadzieścia tysięcy ludzi, którzy nie umieją rozróżnić swej prawej ręki od lewej, a także wiele bydła? Uwspółcześniona Biblia Gdańska Końcowe pytanie Boga: Ty żałujesz krzaka, a ja miałbym nie żałować Niniwy, w której żyje ponad sto dwadzieścia tysięcy ludzi?
Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.
Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat
- Ewangelia św. Mateusza 12,39-4139 A on odpowiedział im: Pokolenie złe i cudzołożne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, oprócz znaku proroka Jonasza. 40 Jak bowiem Jonasz był w brzuchu wieloryba trzy dni i trzy noce, tak Syn Człowieczy będzie w sercu ziemi trzy dni i trzy noce. 41 Ludzie z Niniwy staną na sądzie z tym pokoleniem i potępią je, ponieważ pokutowali wskutek głoszenia Jonasza, a oto tu [ktoś] więcej niż Jonasz. Uwspółcześniona Biblia Gdańska Jezus mówi o znaku Jonasza i przypomina, że mieszkańcy Niniwy się nawrócili. Tu większy niż Jonasz przynosi jeszcze więcej.
- Ewangelia św. Łukasza 15,25-3225 Tymczasem jego starszy syn był na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. 26 Zawołał więc jednego ze sług i pytał, co to [wszystko] znaczy. 27 A on mu odpowiedział: Twój brat powrócił, a twój ojciec zabił tłuste cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego. 28 Wtedy rozgniewał się i nie chciał wejść. Jego ojciec jednak wyszedł i namawiał go. 29 A on odpowiedział ojcu: Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twego przykazania, jednak nigdy nie dałeś mi koźlęcia, abym się weselił z moimi przyjaciółmi. 30 Ale kiedy wrócił ten twój syn, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, zabiłeś dla niego tłuste cielę. 31 A on mu odpowiedział: Synu, ty zawsze jesteś ze mną i wszystkie moje [dobra] należą do ciebie. 32 Lecz trzeba było weselić się i radować, że ten twój brat był martwy, a znowu żyje, zaginął, a został znaleziony. Uwspółcześniona Biblia Gdańska Starszy brat obraża się, że ojciec cieszy się z powrotu marnotrawnego. To postawa bardzo podobna do Jonasza.
- 2 List św. Piotra 3,99 Nie zwleka Pan ze [spełnieniem] obietnicy, jak niektórzy uważają, że zwleka, ale okazuje względem nas cierpliwość, nie chcąc, aby ktokolwiek zginął, lecz aby wszyscy doszli do pokuty. Uwspółcześniona Biblia Gdańska Piotr pisze, że Bóg nie chce, żeby ktokolwiek zginął, ale żeby wszyscy doszli do nawrócenia.
Do przemyślenia
- Do jakich ludzi albo grup trudno mi odczuwać Bożą litość, choć sam z niej korzystam?
- Przed czym albo przed kim w moim życiu próbuję uciekać, choć wiem, że Bóg chce mnie tam posłać?
Powiązane odcinki
Jonasz Niniwa Boże miłosierdzie ucieczka przed Bogiem nawrócenie niechęć do innych
Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.
Transkrypcja odcinka
Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.
Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 171 i czytamy Księgę Jonasza, rozdziały od pierwszego do czwartego. Gdybyście chcieli dowiedzieć się więcej na temat tego podcastu, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl. Księga Jonasza jest zdecydowanie jedną z moich najbardziej ulubionych ksiąg w całej Biblii. I wcale niekoniecznie dlatego, że jest krótka, choć krótka ona dosyć jest.
I fajnie by było, gdybyście ją przeczytali, zanim będziecie słuchać tego odcinka. Chyba że już wiecie, o co w Księdze Jonasza chodzi, gdzieś tam spotkaliście się z jakimiś materiałami, wtedy fajnie. Ale ogólnie bardzo dobrym pomysłem, szczególnie przy Księdze Jonasza, jest to, żeby ją sobie przeczytać, bo ona ma bardzo osobisty wymiar. Dlatego świetnym pomysłem jest to, kiedy najpierw przeczytamy sobie Księgę Jonasza, zobaczymy, co takiego chodzi nam po głowie, kiedy ją czytamy, i wtedy dopiero... Posłuchajcie tego, co mam do powiedzenia na temat Księgi Jonasza, a jest ona niesamowicie jajcarska, jest ona śmieszna, jest ona naprawdę mistrzowska, jeśli chodzi o sam humor, który tutaj mamy.
Bo często jest tak, że my jako osoby, które chcą żyć z Bogiem, powiedzmy tak, osoby, które chcą żyć z Bogiem, które powinny być przykładem tego, kim Bóg jest, jaki On jest, żyjemy trochę tak, że ciężko jest spojrzeć na nasze życie i znaleźć w tym jakiś dobry przykład. I z Księgą Jonasza ogólnie jest tak, że jeżeli ją przeczytaliście od początku do końca, to być może macie takie myśli w stylu: Ale palant, w ogóle co za matoł z tego Jonasza. W sensie, wiecie, nie żeby tam chłopaka jakoś obrażać, ale naprawdę jak czytamy jego historię, to ciężko jest sobie nie pomyśleć: Nie no, robienie jakichś w ogóle, o co z tym gościem chodzi? W ogóle co ta księga tutaj robi? Przecież to jest jakieś w ogóle nieporozumienie.
Co za zawodnik z tego Jonasza. I teraz, odnośnie Jonasza moglibyśmy dużo sobie porozmawiać na temat w ogóle historii tego, kiedy tam cała akcja się dzieje i tak dalej. I to jest temat, który sam w sobie jest ciekawy, ale nie tym chciałbym dzisiaj się zajmować. Chciałbym, żebyśmy właśnie spojrzeli na Jonasza, na tego matołka Jonasza. Co to w ogóle jest za prorok?
Większość proroków, których czytamy, to jednak są tacy goście, którzy mają jakieś powołanie od Boga i generalnie robią to, co Bóg im powiedział, dzielą się tym Bożym przesłaniem, które często wiąże się z ostrzeganiem właśnie przed tym, co nadciąga. A tutaj mamy nagle gościa, który ma misję od Boga. On słyszy Boga i Księga Jonasza 1,1-31 Słowo PANA doszło do Jonasza, syna Amittaja, mówiące: 2 Wstań, idź do Niniwy, tego wielkiego miasta, i wołaj przeciwko niej, bo jej niegodziwość wzniosła się przed moje oblicze. 3 Ale Jonasz wstał, aby uciec do Tarszisz sprzed oblicza PANA, i przybył do Jafy. Znalazł okręt, który płynął do Tarszisz, zapłacił za przejazd i wsiadł na niego, aby płynąć z nimi do Tarszisz [i uciec] sprzed oblicza PANA. Uwspółcześniona Biblia Gdańska: Wstań i udaj się do Niniwy, tego wielkiego miasta, i uprzedź jego mieszkańców, że postanowiłem się rozprawić z ich złem. To jest dobry początek księgi, okej, no dobra. Miło ze strony Boga, że w ogóle chce im dać znać.
No ale właśnie, jeżeli Bóg chce im dać znać, że chce się rozprawić ze złem, no to już może trochę znaczy, że no okej, ale jeżeli chce się rozprawić, to niech się rozprawi, to czemu miałby im o tym mówić? No właśnie. I Jonasz wpada na genialny pomysł. Przyjmuje od Boga misję w taki sposób, że spiernicza, po prostu ucieka na koniec świata. Jest napisane co prawda, że chce uciec do Tarszisz.
Był to port, który faktycznie istniał, ale który był tak daleko, że w zasadzie... W zasadzie powiedzenie, że tam się ktoś wybiera, no to jest jak uciec na koniec świata. Po prostu zwijam się, nie mam absolutnie zamiaru tam się wybierać. I gość rusza w totalnie przeciwnym kierunku do tego, gdzie Bóg chce, żeby on poszedł. Bóg niemniej jednak wciąż ma pomysł na to, żeby gościa sprowadzić na właściwą drogę, dać mu szansę, niech chłop się w końcu ogarnie.
Więc Jonasz jest na statku, zapłacił za podróż, wszedł na pokład, płynie, no i jest burza. I ogólnie mamy tam na tym statku oczywiście żeglarzy, którzy ten cały statek prowadzą do właściwego portu na końcu świata. I okazuje się, że ci żeglarze są dosyć religijnymi ludźmi, są tak przerażeni, że każdy woła do swojego boga. Na co Jonasz zawija się pod pokład i idzie spać. Okej, super stary, świetny pomysł, naprawdę genialny pomysł, żeby w takich okolicznościach iść spać.
No ale koniec końców kapitan się łapie, że coś z gościem jest nie tak. Ej, weź w ogóle może ty zawołaj do swojego boga, może się zmiłuje nad nami i nie zginiemy. No, do dobrego boga trafiłeś, panie kapitanie. I tutaj w tej całej rozmowie Jonasza z załogą okazuje się, że to właśnie przez Jonasza jest cała akcja. Jonasz im tłumaczy, że on czci Pana Boga niebios, który uczynił morze i ląd.
To jest w ogóle świetny tekst. Kiedy czasami patrzę na niektórych chrześcijan, to oni są w stanie powiedzieć tak górnolotne słowa, że ja w ogóle, wiecie, czuję się jak jakiś w ogóle matoł, nie? Po prostu ludzie, jakim oni językiem się posługują. A koniec końców, jak patrzysz na ich życie, to myślisz sobie: no i co z tych waszych wszystkich pięknych słów? I Jonasz, on mniej więcej tak wygląda.
Czczę Pana Boga niebios, który uczynił morze i ląd. Stary, gadane to ty masz, tylko czemu tego Boga uciekasz, skoro to jest ten Bóg, ten jedyny Bóg, którego ty czcisz, to dlaczego matołku jeden od niego uciekasz? Niemniej jednak to jest to, co Jonasz robi. No i koniec tej jego podróży jest taki, jeszcze nie koniec, ale koniec podróży na statku jest taki, że ci żeglarze nie chcą się z nim rozprawić tak jak powinni, czyli oni generalnie powinni chwycić gościa, po prostu wywalić go za burtę i tyle, i może by było spoko. Zresztą to jest też rada samego Jonasza: weźcie mnie i wrzućcie do morza.
I czytamy, że oni nie chcieli go gubić, ale chwycili za wiosła i próbowali. No ale koniec końców czytamy Księga Jonasza 1,14-1514 Zawołali więc do PANA: PANIE, prosimy, nie pozwól nam zginąć z powodu życia tego człowieka i nie obciążaj nas krwią niewinną. Ty bowiem, PANIE, uczyniłeś, jak ci się spodobało. 15 Potem wzięli Jonasza i wrzucili do morza, a morze przestało się burzyć. Uwspółcześniona Biblia Gdańska, że... Pokonani zawołali do Pana: O Panie, nie dopuść, byśmy zginęli z powodu tego człowieka. Nie obciążaj nas też krwią za krew niewinną, bo widzimy, Panie, że nie odstępujesz od tego, co względem niego postanowiłeś. Wzięli Jonasza i wywalili do morza.
I zaraz tam Bóg szykuje dla niego ratunek. Czyli, bym powiedział, daj mu szansę, bo czytamy o tym, że Jonasz został połknięty przez wielką rybę. Wielką rybę to nie znaczy wieloryba, to taka przy okazji całkiem. I z drugiej strony nie szukałem tego, bo ja nie potrzebuję osobiście takich jakichś szczególnych nowinek, ale czasami jest tak, że wiecie, że niektórzy: O, czy to możliwe w ogóle, żeby chłop przeżył w ogóle w brzuchu wielkiej ryby? I widziałem materiały na ten temat, jakoby to rzeczywiście było całkowicie spokojnie do obronienia.
I powiem tak, mi absolutnie to nie przeszkadza, czy on faktycznie był w brzuchu jakiejś ryby, czy nie był w brzuchu jakiejś ryby. Niemniej jednak w tym momencie przypomina mi się pewna historia. I historia jest mniej więcej taka, że mamy historię pewnej dziewczynki, która to właśnie usłyszała kiedyś, w swoim, wiecie, dziecięcym, ufnym uszkiem, że Bóg w taki sposób uratował Jonasza, że właśnie zesłał wielką rybę, żeby go połknęła i w ten sposób został on uratowany, poznała historię Jonasza. No i teraz tak się zajarała tą historią, że wróciła do szkoły i powiedziała swojemu jakiemuś innemu nauczycielowi, że: E, w ogóle jaka mistrzowska historia. No i ten nauczyciel mówi: No ale słuchaj, w sensie fajnie, ale wiesz, no to jest ogólnie niemożliwe, żeby ryba połknęła człowieka, no bo jest taka ogromna, ale ma wąski przełyk, to jeszcze ta historia pewnie była o wielorybie.
No i generalnie dziewczynka mówi, że: No nie, no bo ja wiem, że Jonasz został połknięty przez wielką rybę. No i na to nauczyciel dalej mówi, że: No nie, no ale to jest w ogóle niemożliwe, żeby jakakolwiek wielka ryba połknęła człowieka, żeby on miał to jakkolwiek przeżyć. No więc na to dziewczynka koniec końców mówi tak: No dobra, no to kiedy ja pójdę do nieba, no to spotkam Jonasza i się go spytam, jak to było. Na co nauczyciel mówi: No a co, jeżeli Jonasz pójdzie do piekła? No na to dziewczynka mówi: No to wtedy ty spytasz.
Więc taka historia na temat Jonasza i... Ryby. Niemniej jednak Księga Jonasza 21 I modlił się Jonasz do PANA, swego Boga, we wnętrznościach tej ryby; 2 I powiedział: Wołałem do PANA w swoim ucisku i wysłuchał mnie; z głębi piekła wołałem i wysłuchałeś mego głosu. 3 Rzuciłeś mnie bowiem w głębię, w sam środek morza, i ogarnęła mnie toń. Wszystkie twoje nawałnice i fale przewaliły się nade mną. 4 Wtedy powiedziałem: Zostałem wygnany sprzed twoich oczu, ale będę jeszcze patrzył w stronę twej świętej świątyni. (początek rozdziału)Uwspółcześniona Biblia Gdańska, tak jak nam historia tutaj opisuje, wznosi przepiękną modlitwę. I tutaj nie robię sobie jaj, autentycznie, modlitwa jest mistrzowska. Bardzo ją lubię, bardzo mi się podoba, dlatego nawet możemy ją sobie spokojniutko przeczytać.
Brzmi ona następująco: Wołałem do Pana w mym nieszczęściu i odpowiedział mi. Z łona świata zmarłych go wzywałem i wysłuchał mojego głosu. Cisnąłeś mnie w głębię, w serce morza, nurt mnie porwał, przewaliły się nade mną wszystkie Twoje bałwany i fale. Pomyślałem: wyrzucono mnie sprzed Twoich oczu, czy spojrzę jeszcze kiedyś na Twój święty przybytek? Otoczyła mnie morska toń, podeszła do gardła, okrążyła mnie głębia, zielsko oplątało mi głowę.
Stąpiłem do podstawy gór, zatrzasnęły się za mną rygle ziemi na zawsze. Lecz wyciągnąłeś z przepaści moje życie, Panie, Boże mój. Gdy uchodziła już ze mnie dusza, zwróciłem się do Pana i moja modlitwa dotarła do Ciebie, do Twojego świętego przybytku. Wyznawcy marnych bóstw porzucają swego łaskawcę, ale ja z wdzięcznością złożę Ci ofiarę, spełnię to, co ślubowałem. Wybawienie jest u Pana.
Wówczas Pan polecił rybie uwolnić Jonasza i ta zwróciła go na brzeg. Jedną rzecz, którą ja osobiście bardzo lubię w tej modlitwie, to jest to, jak Jonasz tak naprawdę perspektywę swojego ratunku traktuje już w kategoriach przeszłości. To jest naprawdę modlitwa, która jest świetna, jest sama w sobie bardzo ciekawym przykładem tego, jak możemy podchodzić do trudności w naszym życiu, kiedy wiemy, jak Bóg na nie patrzy. Chociaż, znowu, żeby nie psuć klimatu całej historii, ani Jonasz tu za nic nie przeprasza, ani nie mówi, że jest mu przykro. Co więcej, jeszcze mówi, że wyznawcy marnych bóstw porzucają swego łaskawcę, a chwilę wcześniej tak naprawdę ci, w cudzysłowie, wyznawcy marnych bóstw po prostu zachowali się najbardziej szlachetnie z tego całego statku, bo nawet nie chcieli go zabić, pomimo tego, że powinni byli to zrobić tak naprawdę od razu.
Znaczy nie zabić, ale wyrzucić do morza po prostu, żeby mieli święty spokój, mogli płynąć dalej. No i dalej chłop mówi, że spełniłem to, co ślubowałem, wybawienie jest u Pana. Fantastycznie, stary, okej, podjął decyzję, że pójdzie właściwą drogą. I ta właściwa droga w jego oczach, w jego oczach, żeby było jasne, wygląda w taki sposób: wylatuje z ryby, nie wiem, jak on wyglądał, wyrzygany przez rybę, ale okej, wylatuje z ryby, no i startuje do Niniwy. I jego przesłanie jest takie.
Jeszcze czterdzieści dni i Niniwa będzie zburzona. To jest przesłanie, z którym Jonasz udaje się do miasta. To jest to przesłanie, które dlatego miasta ma. Ani mowy o Bogu, ani mowy o niczym, w ogóle wiecie, nic. Tak naprawdę trochę to tak wygląda, jakby gość trochę sabotował w ogóle swoje własne przesłanie.
W zasadzie, wiecie, wyjdźcie na dół, ja w sumie miałem taką okazję, akurat tutaj biuro mam na rynku u siebie w mieście i widziałem właśnie takich ulicznych, jakiejś w ogóle jakąś taką ekipę, tam dwie osoby co prawda były, i chodziła dziewczyna z mikrofonem i mówiła, że Jezus się zbliża, że Jezus was zniszczy i takie jakieś rzeczy. No jakby kumacie, jakby z jednej strony ja kumam przesłanie, kumam też to, co takiego chcę zakomunikować. Forma w moim odczuciu jest taka, że w zasadzie to zdziwiłbym się, gdyby jakikolwiek sukces odnieśli. To było dosłownie kilkanaście dni temu i mówię, ja się nie nabijam, broń Boże, bo ja naprawdę jakby ja rozumiem, co takiego oni chcą osiągnąć tym przesłaniem, tylko wydaje mi się, że forma jest taka, że kto was będzie w ogóle słuchał. I dokładnie to robi Jonasz.
Jeszcze czterdzieści dni i Niniwa będzie zburzona. Wiecie, jak taki na amerykańskich filmach ulicznych kaznodzieja stoi tam, łupie ludźmi, w ogóle Biblią po głowy: Ej, idziesz do piekła, grzeszniku. No i co większość ludzi robi? W nosie to ma. W ogóle to jest, wiecie, no nie tak, nie tak, w ogóle nie o to w tym chodzi, w jaki sposób my możemy dzielić się dobrą nowiną, bo właśnie Bóg ma generalnie dobrą nowinę, a Jonasz dzieli się beznadziejną nowiną.
Za czterdzieści dni będziecie zburzeni. Co ciekawe, zachodzi tutaj pewna taka zagwozdka mała, śmieszna, której my nie jesteśmy w stanie za bardzo tak na pierwszy rzut oka dostrzec, że to słowo zburzone dosłownie znaczy, znaczy właśnie może znaczyć zburzenie, ale też może oznaczać przemianę, odwrót. Taki odwrót nawet w kontekście nawrócenia. Więc to jest w ogóle takie dosyć zabawne, że gość próbując zmaścić to swoje przesłanie tak, żeby przez przypadek nikt się nie nawrócił, to mówi to w taki sposób, że koniec końców niejako sugeruje to, że jest jak najbardziej taka szansa. No i to się właśnie dzieje.
Księga Jonasza 3,4-54 Jonasz zaczął chodzić po mieście, ile mógł przejść w jeden dzień, i wołał: Po czterdziestu dniach Niniwa zostanie zburzona. 5 I mieszkańcy Niniwy uwierzyli Bogu, ogłosili post i oblekli się w wory, od największego z nich aż do najmniejszego. Uwspółcześniona Biblia Gdańska, że mieszkańcy Niniwy uwierzyli Bogu, ogłosili post i tak dalej, założyli włosienice, w ogóle wszyscy, ze zwierzętami włącznie. Wyobraźcie sobie. Krowy we włosienicach, w ogóle to jest naprawdę wyobrażenie sobie tej historii jest naprawdę dosyć komiczne. No i właśnie taka też ta księga jest, że ona z jednej strony mamy gościa, który powinien być Bożym przesłańcem, tak jak często my na siebie patrzymy: ja chodzę z Bogiem, ja żyję blisko Boga, a zachowujemy się po prostu jak Jonasz, chociażby. Ci ludzie wszyscy się nawracają, historia tu się jednak nie kończy, bo choć Bóg rzeczywiście dostrzega zmianę, zauważa, że odwrócili się od złego, dlatego wyzbrawszy litość miał zesłać na nich nieszczęście, ale nie zesłał.
Co samo w sobie jest swoją drogą ciekawym klimatem odnośnie tego, czy można jakkolwiek czasami zmienić swoją przyszłość, bo jest taki koncept predestynacji, że wiecie, każdy z nas ma jakiś tam los określony i w zasadzie nie mamy na niego większego wpływu, po prostu wydarzy się to, co Bóg zaplanował. No tu Bóg zaplanował zniszczenie, okazuje się, że okej, jest opcja na zniszczenie, ale jak się odwrócili, no to dobra, to nie niszczymy, nie ma najmniejszego problemu. Bóg okazał litość. Na co Jonasz zamiast powiedzieć: wow, wyrąbiście, ale tylu ludzi uratowałem, po prostu tysiące ludzi, którzy dzięki mnie będą mogli żyć, jest wściekły, po prostu: hej, Boże, ja chciałem, żebyś ich zabił. Dlaczego chciałem, żebyś ich zabił?
No bo się nawrócili. Dlaczego miałbym ich zabijać? Co też fantastycznie nam tutaj pokazuje właśnie, Boże serce, to, że Bóg czeka na to, aż ludzie, nawet ci, którzy dla nas by się wydawali najbardziej, najgorsi, najbardziej pożałowania godni, Bóg chce się nad nimi zlitować, tak jak to zrobił właśnie w przypadku Niniwy. I tylko że dla Jonasza to jest w ogóle, to jest absolutnie obraźliwe. Jak w ogóle on mógł to zrobić?
Jest tak obraźliwe, że nawet mówi, że właśnie wiedziałem, że ty taki jesteś. Dlatego właśnie za pierwszym razem postanowiłem uciec do Tarszisz, wiedziałem, że ty jesteś Bogiem łaskawym i miłosiernym, powściągliwym w gniewie, hojnym w łasce i okazującym litość w nieszczęściu. A teraz, Panie, proszę, zabierz mą duszę, bo wolę umrzeć niż żyć. Foch. Śmiertelny, do końca.
I tam dalej jeszcze mamy fragment historii związanej z krzakiem, pod którym to przed upałem schronił się Jonasz, który ten krzak później obumarł z powodu jakiegoś robala, który go tam pogryzł, no i ten dalej jest obrażony i po prostu wolałbym umrzeć niż żyć. I końcówka jest taka: Księga Jonasza 4,9-119 I Bóg powiedział do Jonasza: Czy to dobrze, że tak się gniewasz z powodu tej tykwy? I odpowiedział: To dobrze, że się gniewam, [nawet] aż na śmierć. 10 Wtedy PAN mu powiedział: Żałujesz tej tykwy, przy której nie pracowałeś ani nie dałeś jej wzrostu; wyrosła w jedną noc i w jedną noc uschła; 11 A ja miałbym nie żałować Niniwy, tego wielkiego miasta, w którym jest więcej niż sto dwadzieścia tysięcy ludzi, którzy nie umieją rozróżnić swej prawej ręki od lewej, a także wiele bydła? Uwspółcześniona Biblia Gdańska? Tak odpowiedział Jonasz: słusznie się gniewam i to śmierci. Śmiertelnie, cóż zresztą słyszeliśmy. A pan na to: Ty żałujesz krzaka rycynowego, którego nie uprawiałeś, nie wyhodowałeś, który wyrósł, a potem usechł w ciągu jednej nocy, a ja nie miałbym żałować Niniwy, tego ważnego miasta, w którym żyje więcej niż 120 tysięcy mieszkańców, nieumiejących rozróżnić między tym, co prawe, a tym, co lewe, oraz wiele bydła.
I tu księga się kończy. I teraz pytanie do nas: czy widzisz siebie w tej księdze? Ja się widzę co najmniej w kilku miejscach. To jest księga, która jest najlepszą, w moim odczuciu, biblijną satyrą, jaką tylko możemy mieć. Jest absolutnie mistrzowska.
Wszystko w niej jest pokręcone. Prorok jest w ogóle wykręcony, jest totalnie jak żaden inny prorok w Biblii. Ci, którzy powinni być największymi grzesznikami, okazuje się, że są najbardziej szlachetnymi postaciami w całej historii. Totalnie pokręcona historia, która pokazuje nam też jedną ważną rzecz: jaki faktycznie jest Bóg. Jak Bóg chce okazać miłość, chce okazać miłosierdzie, litość, zlitować się nad ludźmi, którzy zwrócą się do Niego.
To nie jest tak, że Jego największym marzeniem jest po prostu zniszczyć cały świat. Nie, nie, nie. W ogóle to nie o to chodzi. Bóg chce, żeby każdy był zbawiony, doszedł do poznania prawdy, odkrył Go i mógł zacząć z Nim żyć. Każdy z nas sam wybiera, okej, ale każdy z nas może dostać szansę tego, żeby po prostu zwrócić się do Boga.
A ci z nas, którzy już mają to za sobą, którzy już zdecydowali, że okej, dobra, chcę żyć z Bogiem, chcę być blisko Niego, chcę iść Jego drogą, chcę realizować Jego wolę dla mojego życia, czy mimo wszystko wciąż czasami nie jest tak, że patrzymy sobie na niektórych ludzi i tak sobie myślimy: ale ten to w ogóle to ja nie wiem, ten to ja nie wiem. Czy pomyślę sobie o jakichś grupach ludzi? Może to zresztą można by było tutaj dosyć szybko rzucać przykładami, mi to kilka od razu przychodzi do głowy, grup ludzi, które generalnie przez chrześcijan nie są jakoś szczególnie, żeby tam szanowane w ogóle, jakkolwiek. I patrzcie, co Bóg robi w takiej sytuacji. Z jednej strony Jonasz miał pewne podstawy do tego, żeby czuć pewną niechęć wobec Niniwy, a z drugiej strony Bóg chciał ich jak najbardziej uratować.
Taki właśnie jest Bóg. Nie obchodzi Go to, czy ty kogoś lubisz, czy kogoś nie lubisz. Jego obchodzi to, że On chce, żeby wszyscy ludzie mieli szansę, żeby poznać Go, żeby Go spotkać, żeby doświadczyć Jego mocy i w tej historii najbardziej Bożej mocy i Bożego miłosierdzia. Doświadczają ci ludzie, którzy generalnie na Niego jako tako nie zasłużyli, a Jonasz zachowuje się jak totalny matołek w tym wszystkim i jest pięknym obrazem tego, jak my często się zachowujemy, wszystkiego najlepszego. To jest właśnie księga o każdym z nas, bo każdy z nas, daj Boże, żeby tak nie było, ale każdy z nas może miewać w swoim życiu momenty, gdzie będziemy się zachowywać dokładnie tak jak Jonasz.
I dlatego też na początku powiedziałem, że przeczytaj najpierw tę księgę, a później posłuchaj tego podcastu, bo właśnie tak jest. My czytamy tę księgę i często sobie myślimy: Ale jaki głupi w ogóle, co za matoł, co to w ogóle ma być? Tak, jakbyśmy my faktycznie byli lepsi. A okazuje się, że ta księga jest jednym z najlepszych luster, które mamy w Biblii, gdzie możemy na nią spojrzeć, przeczytać i zobaczyć siebie, zobaczyć, jak my się zachowujemy, jakimi często matołami właśnie my jesteśmy. I Bóg tego nie chce.
Bóg chce, żebyśmy zrozumieli to, jaki On jest, i żyli zgodnie z tym. Bo z jednej strony Jonasz okazuje się, że on rozumiał, jaki Bóg jest, dlatego też nie chciał udać się do Niniwy, bo wiedział, jaki Bóg jest. Bo wiedział, że Bóg jest łaskawy, miłosierny, powściągliwy w gniewie, hojny w łasce, okazujący litość w nieszczęściu. Taki jest Bóg, którego poznajemy w Biblii, i to jest Bóg, dla którego naprawdę warto żyć, którego warto jest poznać, bo idąc za Nim, cokolwiek nie działoby się w naszym życiu, możemy być spokojni o to, że będzie nas prowadziła osoba, której na nas zależy jak na nikim innym na tym świecie. Tyle z mojej strony na temat Księgi Jonasza.
Gdybyście mieli dodatkowe pytania, wpadajcie na stronę bibliawrok.pl, możemy sobie tam porozmawiać, podyskutować, możecie do mnie napisać publicznie, prywatnie, jak wolicie. Słyszymy się już jutro w kolejnym odcinku.