Wszystkie odcinki

Dzień 216 Księga Hioba 29-31

Standard życia Hioba

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 216 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Hiob wygłasza swoją ostatnią przemowę do przyjaciół i w rozdziale 31 robi rachunek sumienia. Czytam ten rozdział, a potem zestawiam go z Kazaniem na Górze z Ewangelii Mateusza. Okazuje się, że standardy Hioba są zaskakująco bliskie temu, czego uczy Jezus.

Najważniejsze myśli

  1. Rachunek sumienia Hioba

    W rozdziale 31 Hiob wylicza, jak żył: unikał grzechu, nie zdradzał, pomagał biednym, szanował sługi i nie ufał pieniądzom. To jego ostatnia linia obrony.

  2. Żył tak właśnie dlatego, że tak żył

    To, że Hiob był tak prawy, było przyczyną całej historii. Przeciwnik zakwestionował jego motywację, a Bóg pozwolił to sprawdzić.

  3. Jezus podnosi poprzeczkę jeszcze wyżej

    W Kazaniu na Górze Jezus mówi o gniewie, pożądaniu i miłości do nieprzyjaciół. Takich standardów nie da się zrealizować o własnych siłach.

  4. Dobre życie nie chroni przed bólem

    Jezus nie zaprasza nas do lekkiego i bezbolesnego życia. Zaprasza do życia, które wskazuje innym na Boga, i daje do tego siłę.

Z odcinka

Ciężko jest żyć życiem, do którego Jezus nas zaprasza. Niemniej jednak, żyjąc takim życiem, możemy doświadczyć największej pełni.

Jedyną osobą, która jest w stanie pozwolić nam na to, żebyśmy mogli żyć takim życiem, jest osoba Jezusa.

Zachęca nas do życia, w którym rezygnujemy ze swoich praw w taki sposób, że możemy być błogosławieństwem dla innych.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Cały rozdział to rachunek sumienia Hioba: czystość, uczciwość, hojność, gościnność i brak chciwości.
  • Kazanie na Górze: Jezus pokazuje, jak patrzy na gniew, pożądanie, przysięgi, zemstę i miłość do nieprzyjaciół.
  • Jezus mówi o pożądliwym patrzeniu na kobietę. To dokładnie ten standard, który Hiob zapisał w pierwszych słowach rozdziału 31.
  • Kochajcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują. To najtrudniejszy standard w tym fragmencie.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Paweł pisze, żeby nie odpłacać złem za zło, ale zło dobrem zwyciężać. To życie w duchu Kazania na Górze.
  • Owoc Ducha to miłość, radość, pokój i łagodność. Takiego życia nie da się wykrzesać z siebie, daje je Duch Święty.
  • Bądźcie dla siebie dobrzy i przebaczajcie, tak jak Bóg przebaczył wam. Podobnie jak ojciec z opowieści z sali sądowej.

Do przemyślenia

  • W którym z obszarów, które Hiob wymienia w rozdziale 31, najbardziej potrzebuję dziś zmiany?
  • Kogo trudno mi kochać i co zmieniłoby się, gdybym poprosił Jezusa o siłę, żeby postąpić inaczej?

Powiązane odcinki

Hiob Kazanie na Górze standardy moralne rachunek sumienia przebaczenie życie na miarę powołania

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 216 i czytamy Księgę Hioba, rozdziały od 29 do 31. Gdybyście chcieli dowiedzieć się więcej na temat tego podcastu, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl. W rozdziałach, które mamy na dzisiaj, mamy zapisaną ostatnią przemowę Hioba. Nie żeby w ogóle on już się całkiem nie odezwał w tej księdze, niemniej jednak w tej części, w której była ta wymiana zdań między Hiobem a jego przyjaciółmi, to jest już ostatnia jego wypowiedź.

Później jeszcze tam trochę nam tej księgi zostało i dalej będzie całkiem ciekawie, niemniej jednak Hiob tych trzech rozdziałów, które mamy na dzisiaj, już kończy. I to, co w tych rozdziałach mamy zapisane, to są właśnie takie ostateczne kwestie związane z tym, jak Hiob w ogóle żył, jak dbał o swoje życie, w jaki sposób się prowadził. W zasadzie właśnie rozdziały 29 i 30 są bardzo mocno związane z jego przeszłością, z takim rozmyślaniem na temat tego, jak to wyglądało jego życie. Niemniej jednak rozdział 31 w tym wszystkim jest bardzo wyjątkowy, bo w pewien sposób jest to rozdział, w którym Hiob robi swego rodzaju rachunek sumienia, w którym zwraca uwagę na bardzo konkretne kwestie związane z tym, jak prowadził on swoje życie. I gdybyście czytali ten tekst w Biblii Tysiąclecia, to bardzo mi się podoba to, jak tutaj mamy to też podzielone na bardzo konkretne takie, wiecie, nagłówki.

Jakkolwiek często gęsto denerwują mnie nagłówki, bo wiem, że zdarzy się, że po prostu te nagłówki potrafią gdzieś jakąś myśl uciąć w pół i tak dalej, to tutaj one są mega pomocne, mega fajne i bardzo pomagają nam wypunktować kwestie, do których Hiob się odnosi. Dlatego też chciałbym, żebyśmy przeczytali sobie bez czytania się cały rozdział i zobaczyli, jakiej jakości człowiekiem był Hiob, jakimi zasadami moralnymi kierował się w swoim życiu, po to, żeby też z jego życia móc pociągnąć pewną inspirację dla siebie odnośnie tego, jakimi standardami my dzisiaj moglibyśmy żyć. Ale , gdzie na początku mówi on tak: Zawarłem z oczami przymierze, by nawet nie… Nie spojrzeć na pannę. Czy mógłbym mieć cząstkę w górze u Boga, u Wszechmocnego dziedzictwo?

Czyż złoczyńcy nie spotka zguba i klęska czyniących nieprawość? Czy on nie widzi dróg moich, a kroków mych nie rachuje? Czym chodził do bożyszcz? Czy noga do oszustwa spieszyła? Niech zważy mnie bardzo dokładnie, a pozna, że jestem niewinny.

Jeśli na krok odstąpił od drogi, bo serce poszło za okiem i zmaza ta trwa na mych rękach, niech sieję, a inni zbierają, niech zgniją moje latorośle. Jeśli serce me zwiodła kobieta i czatowałem pod drzwiami sąsiada, niech moja żona miele obcemu, niech inni się do niej zbliżają. Gdyż byłby to czyn haniebny, zbrodnia podległa sądowi. To ogień, co niszczy do zatracenia, co strawi dobytek do reszty. A jeśli praw sługi nie uszanował lub skargę niewolnicy odtrącił, co zrobię, gdy Bóg powstanie?

Co w czasie badań odpowiem? Jak mnie takiego we wnętrzu uczynił, On sam na zwłonie utworzył. Czy odmawiałem prośbie nędzarzy i pozwoliłem zagasnąć oczom wdowy? Czy chleb swój sam spożywałem? Czy nie jadł go ze mną sierota?

Od dziecka, jak ojciec go wychowywałem i prowadziłem od łona matki. Czy na biedaka, nagiego patrzyłem, kiedy nędzarzom zabrakło odzienia? Czy jego biodra mi nie dziękowały, że grzała je wełna mych jagniąt? Czy sierocie groziłem ręką, widząc obrońcę w sądzie? Niech barki mi odpadną od karku, niech ramię mi wyjdzie ze stawu, gdyż bałbym się klęski od Boga, nie zniósłbym Jego potęgi.

Czy pogadałem ufność w złocie lub rzekłem bogactwu: Nadziejo moja, czym chlubił się z wielkiej fortuny, że wiele moja ręka zgarnęła? Patrząc się w słońce, co świeci, lub w księżyc, co dumnie przepływa, czy serce tajemnie uległo i ręka słała pocałunek? Byłby to czyn karygodny, zaparcie się Boga na niebie. Czym się cieszył z upadku wroga, czy radowałem się, że zło go spotkało? Nie dałem, by język mój grzeszył, ni miotała na drugich przekleństwa.

Czy mówił kto w moim namiocie: Pożywmy się jego ciałem? Obcy nigdy nie sypiał na dworze, podróżnym otwierałem podwoje. Czytajłem, jak inni przestępstwa i grzech swój chowałem w zanadrzu. Czy lękając się licznej gromady, z obawy przed wzgardą bliskich milczałem, za próg nie wyszedłem. Jeśli pole żaliło się na mnie, a jego bruzdy płakały, jeśli mi jadu plon nie zapłacony, a dusza robotnika wzdychała, niech rosną ciernie zamiast pszenicy, a chwasty na miejscu jęczmienia.

To zechce mnie wysłuchać, oto podpis, wszechmocny odpowie. Przeciwnik niech skargę napisze, na grzbiecie swym ją poniosę, jak koronę na głowę ją włożę. Zdam sprawozdanie z mych kroków, przed niego pójdę jak książę. Koniec słów Hioba. W tym całym rozdziale widzimy standardy życia Hioba, które naprawdę są wyjątkowe.

Widzimy, że unikał grzechu, jak tylko mógł. Ten sam początek, gdzie nawet z oczami zawarł przymierze, nie będzie jakkolwiek pożądliwie patrzył na kobiety. Kompletne mistrzostwo. I zresztą bardzo nowotestamentowy też standard, który pokazano nam Jezus, do czego zaraz przejdziemy. Ale dalej, co mieliśmy?

Nie był gościem obłudnym, starał się unikać chciwości. W żaden sposób nie pozwolił sobie na to, żeby jakakolwiek zdrada małżeńska pojawiła się w jego życiu. Szanował sługi, pomagał tym, którzy byli w potrzebie. Nie był w żaden sposób chciwy. Co ciekawe też, widzimy fragment, w którym on odnosi się konkretnie do tego, że w żaden sposób nie był zabobonny, że nie patrzył gdzieś tam, wiecie, jakieś planety, bum, wysłał pocałunek, nie, po prostu jakby wierzył w to, że jakieś tam tajemne moce miałyby rządzić światem.

Nie, w ogóle on tylko i wyłącznie starał się żyć blisko Boga. Bał się, żeby nie być nienawistny, był niesamowicie gościnny, nie krył w żaden sposób swoich win. Zadbał o to, żeby w żaden sposób nie można było jego oskarżyć za to, w jaki sposób żyje. I co ciekawe, on to wszystko mówi jako taka jego ostatnia linia obrony. Po prostu tak żyłem, tak żyłem i niech moje życie będzie tym, co mnie ostatecznie wybroni.

Nie wiedząc w ogóle o tym, że właśnie to, że tak żył, doprowadziło go do miejsca, w którym się znalazł. Nie dlatego, że Bóg miał z tym jakikolwiek problem, ale dlatego, że pojawił się przeciwnik, który zakwestionował jego motywację, to, że żył w taki sposób może właśnie po to, żeby coś zyskać, może żył w taki... W taki sposób, bo właśnie widział, że jeżeli dobrze żyje, to dobrze moralnie żyje, to będę też doświadczał dobra materialnego. To, co tutaj Hiob mówi, jest pięknym podsumowaniem tego, co było przyczyną wszystkich trudności w jego życiu. Właśnie to, że był tak wyjątkowo prawym facetem, który żył w sposób, gdzie nie można by było się do niego przyczepić w zasadzie o nic.

Okej, dobra, oczywiście był człowiekiem, zdarzały mu się upadki, luz, ale tak jak już wcześniej o tym rozmawialiśmy, starał się żyć blisko Boga i jednocześnie w tej serii, którą dzisiaj przeczytaliśmy, widzimy, że naprawdę jego życie było na bardzo wysokich standardach. No i właśnie, jak wysokich standardach? Dzisiaj akurat jest taki odcinek, gdzie pozwolę sobie przeczytać trochę więcej z Biblii niż zazwyczaj, bo mamy już za sobą rozdział 31 Księgi Hioba, ale chciałbym też, żebyśmy sięgnęli do Ewangelii Mateusza, do rozdziału 5. I tutaj też przeczytamy całkiem spory fragment, w którym Jezus pokazuje standardy życia w Jego Królestwie. I nawet tutaj z jednym bardzo konkretnym to od razu zauważycie powiązanie pewnie z tym, co Hiob mówił.

Ale teraz, w tak zwanym kazaniu na górze, najsławniejszej przemowie Jezusa, mamy serię, w której Jezus odnosi się do pewnych standardów, o których wszyscy wiedzieli. Pokazuje, jak On na te standardy patrzy. , gdzie czytamy: Wiecie o tym, że przodkom powiedziano: ‘Nie zabijaj’, a kto popełni zabójstwo, będzie podlegał karze. Ja wam natomiast mówię: każdy, kto żywi gniew względem swojego brata, będzie podlegał karze. Kto podepcze jego godność, stanie przed radą najwyższą, a kto nazwie głupcem, skończy w ogniu miejsca wiecznej kary.

Dlatego, jeśli byś składał swój dar na ołtarzu i tam by ci się przypomniało, że twój brat ma coś przeciw tobie, zostaw swój dar przed ołtarzem, pojednaj się najpierw z bratem, a potem wróć i dokończ ofiarowania. Nie odwlekaj ugody z przeciwnikiem, załatw sprawę, zanim rozpocznie się proces, aby przeciwnik nie podał cię sędziemu, a sędzia podwładnemu i abyś nie trafił za kraty. Zapewniam cię, wyjdziesz stamtąd dopiero, gdy oddasz ostatni grosz. Wiecie, że powiedziano: ‘Nie cudzołóż’, ja wam natomiast mówię. , już w swoich myślach dopuścił się cudzołóstwa.

Jeśli twe prawe oko przywodzi cię do upadku, wyłup je i odrzuć daleko od siebie, więcej zyskasz, gdy stracisz jeden z swoich członków, niż gdy postradasz całe ciało w miejscu wiecznej kary. Podobnie, jeśli twa prawa ręka przywodzi cię do upadku, odetnij ją i odrzuć jak najdalej od siebie, lepiej dla ciebie będzie, by zginął jeden z twych członków, niż żeby całe twe ciało miało znaleźć się w miejscu wiecznej kary. Powiedziano też: kto się rozwodzi z żoną, niech jej wręczy oświadczenie rozwodowe. Ja wam natomiast mówię: każdy, kto się rozwodzi z żoną, pomijając przypadek nierządu, naraża ją na cudzołóstwo, a kto by rozwiedzioną poślubił, cudzołoży. Wiecie, że powiedziano: masz nie łamać swych przysiąg, lecz dotrzymać ich wobec Pana.

Ja wam natomiast mówię: wcale nie przysięgajcie, ani na niebo, gdyż jest tronem Boga, ani na ziemię, gdyż jest Jego podnóżkiem, ani na Jerozolimę, gdyż jest miastem wielkiego Króla. Nie przysięgaj też na swoją głowę, gdyż nie możesz ani jednego włosa uczynić białym lub czarnym. Niech raczej wasze tak znaczy tak, a wasze nie — nie, bo to, co ponadto, pochodzi od złego. Wiecie, że powiedziano: oko za oko i ząb za ząb. Ja wam natomiast mówię: nie odpłacajcie zła temu, kto ci wymierzy prawy policzek, nadstaw również lewy.

Temu, kto cię pozywa do sądu i chce zabrać tunikę, zostaw także płaszcz. Kto by cię przymuszał, byś niósł jego ciężary jedną milę, nieś dwie mile. Temu, kto cię prosi, daj i nie odwracaj się od tego, kto chce od ciebie pożyczyć. Wiecie, że powiedziano: masz kochać swego bliźniego, a wroga mieć w nienawiści. Ja wam natomiast mówię: , tak czyniąc zachowujecie się jak przystało na dzieci waszego Ojca w niebie.

On sprawia, że słońce wschodzi nad złymi i dobrymi, a deszcz spada na sprawiedliwych i niesprawiedliwych. Bo jeśli okazujecie miłość tym, którzy was kochają, co wam wynagradzać? Czy celnicy nie czynią podobnie? A jeśli pozdrawiacie tylko swoich braci, co w tym nadzwyczajnego? Poganie też to robią.

Wy bądźcie doskonali, jak doskonały jest wasz Ojciec w niebie. Wydaje mi się, że nawet słuchając takiego porównania tych dwóch rozdziałów, widzimy sporo podobieństw między nimi. Kilka miejsc, w których właśnie to, co Hiob mówił długo, długo przed Jezusem, było standardem też, do którego Jezus odwoływał się. Kiedy swoim uczniom pokazywał, w jaki sposób powinni żyć życiem godnym Jego Królestwa, godnym Jego panowania w ich życiu. I widzimy, że te standardy są naprawdę wysokie.

Widzimy, że te standardy, do których zachęca nas Jezus, nie są jakoś koniecznie proste. Możemy mieć często poczucie, że: Matko, kto w ogóle może żyć takim życiem? Właśnie dlatego, kiedy pozwalamy na to, żeby Jezus przejął stery w naszym życiu, kiedy decydujemy się na to, żeby być Jego uczniami, On dzięki Duchowi Świętemu wyposaża nas do tego, żebyśmy mogli żyć życiem, które jak najbardziej zmierza ku doskonałości opisanej tutaj, w tym konkretnym rozdziale w Kazaniu na Górze, gdzie zresztą jeszcze tam Kazanie na Górze w zasadzie nie skończyło, to jest dopiero początek, w piątym rozdziale mamy jeszcze tam kawałek dalej. O nim będziemy też pewnie sobie rozmawiać przy okazji właśnie Ewangelii Mateusza. Niemniej jednak, kiedy czytamy Księgę Hioba, kiedy myślimy o naszym życiu, kiedy myślimy o tym, okej, w jaki sposób mogę się odnieść do tych rzeczy, kiedy myślimy sobie o tym, że no właśnie, też czasami mam ciężko, to zobaczcie na to, jakim gościem był Hiob i czy my możemy dzisiaj być ludźmi, którzy powiedzą o sobie: Stary, też żyję takim samym, po prostu dokładnie tak żyję i nie wiem, dlaczego pewne rzeczy mnie spotykają w życiu.

Z jednej strony pamiętajmy o tym, że jeżeli żyjemy życiem, które Bogu bardzo się podoba, to z całą pewnością jest ktoś, komu to życie się ani trochę nie podoba i tego przeciwnika, gagatka mieliśmy już chociażby na samym początku Księgi Hioba, gdzie postawił się zwyczajnie Bogu i powiedział: Hej, on się nie wydaje, żeby to było tak, że ten Hiob jest taki mistrzowski. Podważył Boży osąd, co doprowadziło do tego, że Bóg pozwolił na to, żeby sprawdzić, czy faktycznie Hiob jest tego typu gościem. Co zresztą pokazuje, że często gęsto, kiedy będziemy żyć bardzo wysokimi standardami moralnymi, wcale niekoniecznie sprawi to, że automatycznie pozbędziemy się wszystkich nieszczęść w naszym życiu. Zwyczajnie może być czasami ciężko. I kiedy spojrzelibyśmy sobie chociażby na to, jak Jezus te standardy śrubuje w Kazaniu na Górze, no to po samych tych standardach widzimy, że Jezus nie zaprasza nas do prostego życia, nie zaprasza nas do życia bezbolesnego, do życia, w którym jest po prostu totalny high life.

Nie, bo nawet właśnie w sytuacjach, kiedy już pod koniec piątego rozdziału mówi... Hej, wiecie, że powiedziałem wam, że kochaj swego bliźniego, a wroga miej nienawiści. Ja wam natomiast mówię: kochajcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują. Kto naturalnie pomyślałby, że to jest wyrąbisty sposób na to, żeby żyć? No, wcale niekoniecznie jest to nasz podstawowy tryb funkcjonowania.

Kiedy Jezus odnosi się do nastawiania drugiego policzka, kiedy odnosi się do osób, które chcą zabrać nam jakieś ciuchy i mamy oddać jeszcze więcej, to są sytuacje, w których naprawdę ciężko jest się odnaleźć, bo zwyczajnie nasze takie nawet ludzkie poczucie sprawiedliwości woła wręcz: Nie, to nie jest okej. A Jezus zachęca nas do życia, które jest ponad tym, co nam może się wydawać, że jest sprawiedliwością. Zachęca nas do życia, w którym rezygnujemy ze swoich praw w taki sposób, że możemy być błogosławieństwem dla innych i możemy być tymi, którzy swoją postawą sprawią, że ktoś inny powie: W ogóle, jak tak można? Takie życie jest czymś, co jest w stanie sprawić, że naprawdę ktoś może zwrócić uwagę na ciebie czy na mnie i zadać sobie pytanie: Okej, to może jest coś, czego mi w życiu brakuje. I była taka historia, w której — to prawdziwa historia — widziałem fragment z rozprawy sądowej gościa, który zamordował dziewczynkę.

I generalnie ta rozprawa wyglądała w ten sposób, że każdy to się nie odzywał, tego gościa totalnie poniewierał. To wszystko, co wychodziło z ust na tej sali ze strony ludzi, którzy byli po stronie oskarżycieli, było pełne nienawiści. I w tym wszystkim gość siedział i po prostu się z nich śmiał, uśmiechał się pod nosem i miał to totalnie gdzieś. I w pewnym momencie na tej rozprawie pojawił się ojciec. Znaczy był pewnie przez cały czas, ale ojciec dochodzi do głosu.

Duży gość, duże gęste włosy, broda. I po tej całej serii pełnej nienawiści, którą usłyszał oskarżony, ojciec staje i mówi: Wiesz co? Ja ci przebaczam. Zadałeś ogrom bólu mnie, mojej rodzinie, ale wiem, że moim zadaniem teraz jest to, żeby tobie przebaczyć. Podobnie jak Jezus przebaczył mnie.

To był moment, w którym gość, który był oskarżony, totalnie się rozkleił, rozpłakał, nie wiedział, co ma ze sobą zrobić, bo ta postawa, która była totalnie nienormalną postawą w tamtej sytuacji, było czymś, co do głębi przeszyło gościa, który dopuścił się bestialskiej... Zbrodni. Ciężko jest żyć życiem, do którego Jezus nas zaprasza. Niemniej jednak, żyjąc takim życiem, możemy doświadczyć największej pełni, jednocześnie rozumiejąc to, że my sami z siebie nie jesteśmy w stanie takiego życia z siebie wykrzesać. Jedyną osobą, która jest w stanie pozwolić nam na to, żebyśmy mogli żyć takim życiem, jest osoba Jezusa.

Bez Niego nie ma szans na to, żeby móc w taki sposób funkcjonować. I nie chodzi o to, żeby później, wiecie, żyć życiem, w którym będziemy się chwalić: Ja jestem taki wyrąbisty, tak dobrze żyję. Takich zawodników w Nowym Testamencie później też będziemy trochę mieli i generalnie Jezus za dobrze się z nimi nie dogadywał, ale chodzi o to, żeby żyć życiem, które właśnie będzie innym wskazywało na Boga, w którego mówimy tak bardzo często, że wierzymy. Niech historia Hioba i ten fragment, który dzisiaj przeczytałem z Ewangelii Mateusza, będą dla nas zachętą do tego, żeby naprawdę szukać wyższych standardów dla siebie. Nie patrzeć na to: Ej, patrz, jak żyje tamten, czy tamta, czy ktoś tam, tylko powiedzieć: Wiem, do czego ja jestem powołany i chcę żyć na miarę tego, który mnie powołał do nowego życia.

Tyle z mojej strony na dzisiaj. Gdybyście mieli dodatkowe pytania, niezmiennie zachęcam was, żebyście weszli na stronę bibliawrok.pl, gdzie niedługo pojawia się duża zmiana, która sądzę, że dla was bardzo ciekawa, wartościowa i będziecie mogli skorzystać z różnych fajnych opcji związanych z tym, jak jeszcze skuteczniej czytać Biblię, żeby ją przeczytać od początku do końca w miarę możliwości w ciągu jednego roku, ale z drugiej strony, jak przeczytamy w dwa lata, też nic się nie stanie, lepiej przeczytać w ciągu roku Biblii, trochę niż nie przeczytać jej wcale, ale przede wszystkim pozwolić na to, żeby Biblia wywarła realny wpływ na nasze życie i żeby sprawiła, że nasze życie będzie wyglądać inaczej, co najważniejsze, żebyśmy dzięki czytaniu Biblii mogli doświadczyć spotkania z osobą, która jest jej autorem. Wielkie dzięki i słyszymy się już jutro w kolejnym odcinku.