Wszystkie odcinki

Dzień 160 Księga Ezechiela 31-33

Misja naśladowców Jezusa

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 160 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Zaczynamy od strażnika z Księgi Ezechiela, który ma ostrzegać swój lud, i pytamy, jaka jest nasza misja dzisiaj. Opowiadam, dlaczego przesłanie „nawróć się, bo pójdziesz do piekła” nie jest tym, co Paweł każe nam głosić. Zamiast tego wyjaśniam, co znaczy słowo „pojednanie” i dlaczego Bóg nie naprawia zepsutych ludzi, tylko tworzy ich na nowo.

Najważniejsze myśli

  1. Strażnik na murach

    Ezechiel miał ostrzegać Izrael przed niebezpieczeństwem. Każdy z nas, kto poszedł za Jezusem, też dostał misję: swoim życiem pokazywać innym, że można zawrócić.

  2. Co Paweł każe nam głosić

    W 2 Liście do Koryntian, w rozdziale 5, centralnym słowem jest pojednanie. To nie jest straszenie piekłem, tylko zaproszenie do nowego życia z Bogiem.

  3. Pojednanie to wymiana

    Jezus wziął na siebie wszystko, co nas obciążało, a w zamian dał nam nowe życie i swoją sprawiedliwość. Dzięki temu Bóg przywraca nas do pełni swojej przychylności.

  4. Nie naprawa, tylko nowy start

    Bóg nie łata starego życia. Umieramy dla siebie, żeby narodzić się na nowo. Stara natura wciąż się odzywa, ale zawsze możemy wrócić do nowej.

Z odcinka

Bóg nie bierze zepsutych ludzi i ich naprawia, tylko Bóg bierze zepsutych ludzi, daje im doświadczyć śmierci w takim duchowym wymiarze po to, żeby powstał nowy człowiek, żebyśmy my mogli wystartować na nowo.

Jezus wziął wszystko, co nas obciążało, cały nasz grzech po to, żeby w miejsce tego dać nam swojego ducha, dać nam nowe życie, żeby całkowicie nasze życie odnowić.

Nie naprawiać to, co jest zepsute, tylko zwyczajnie stworzyć z nas coś całkowicie nowego.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Obraz strażnika, który dmie w róg i ostrzega lud przed nadchodzącym wrogiem. Tak Bóg opisuje misję Ezechiela.
  • Rozdział o osobistej odpowiedzialności za drogę, którą idziemy. W 33 powtarza się ta sama myśl, o której mówiliśmy w odcinku 155.
  • Paweł pisze o miłości Chrystusa, nowym stworzeniu i posłudze pojednania. Czytam ten fragment do końca.
  • Bóg w Chrystusie jedna ze sobą świat i nie liczy ludziom ich upadków. To jest sedno przesłania, które mamy nieść.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Jezus daje uczniom polecenie, żeby szli do ludzi i dzielili się tym, co sami dostali.
  • Paweł pisze o tym, że jesteśmy razem z Chrystusem pogrzebani i podnosimy się, żeby żyć w nowym życiu. To ta sama myśl o umieraniu dla siebie i nowym starcie.
  • Paweł mówi, że już nie on żyje, ale żyje w nim Chrystus. To obraz człowieka, który umarł dla siebie, żeby żyć dla Boga.

Do przemyślenia

  • Komu w moim otoczeniu mogę swoim życiem pokazać, że Bóg ma dla niego nowy start?
  • Co w moim sposobie mówienia o wierze sprawia, że ludzie mogą mnie słuchać, a co ich odpycha?

Powiązane odcinki

pojednanie z Bogiem misja ucznia Jezusa nowe życie Ezechiel strażnik nowe stworzenie

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 160 i czytamy Księgę Ezechiela, rozdziały od 31 do 33. Rozdział 33 w pewnym momencie może wam się wydawać być powtórką tego, co już wcześniej czytaliśmy i faktycznie tak jest. Spora część rozdziału 33 tak naprawdę powtarza nam myśl, którą zresztą zajęliśmy się w podcaście w odcinku bodajże 155, kiedy rozmawialiśmy . Niemniej jednak rozdział 33 dokłada nam pewien element do tego wątku, który nam się tutaj w rozdziale 33 powtarza.

I teraz mam na myśli to, że zarówno w rozdziale 18, jak i w rozdziale 33 mamy fragment, w którym Ezechiel odnosi się do kwestii takiej osobistej odpowiedzialności za drogę, którą idziemy. I opowiada tam o tym, jak w każdym momencie można zwyczajnie zawrócić ze złej drogi, wejść na dobrą drogę i dzięki temu skorzystać z Bożej przychylności, ale jednocześnie można żyć porządnym życiem i można z tej drogi również zejść i to wiąże się z konsekwencjami nie podążania drogą, którą Bóg dla nas przygotował. Dzisiaj jednak, na samym początku rozdziału 33 dochodzi nam pewien wątek, który ogólnie jest przede wszystkim związany bezpośrednio ze służbą Ezechiela, z tym, jaka była jego misja wobec Izraela. Niemniej jednak możemy na ten fragment spojrzeć z kilku stron i zobaczyć, w jaki sposób również ten fragment odnosi się do nas i w jaki sposób daje nam on pewien wgląd w naszą misję tutaj na ziemi. , mamy napisane następujące słowa: Pan skierował do mnie słowo tej treści: Synu człowieczy, przemów do swoich rodaków, powiedz im: Przypuśćmy, że na jakiś kraj sprowadzam miecz.

Mieszkańcy tego kraju wybierają spośród siebie kogoś, kogo stawiają na straży swoich granic. Strażnik zauważa nadciągającą armię, dmie w róg i ostrzega lud. Kto wyraźnie usłyszał głos rogu, lecz zlekceważył przestrogę, to gdy zostanie zabity, może winić sam siebie. Usłyszał róg, zlekceważył przestrogę, ponosi winę za przelew własnej krwi. Strażnik ostrzegał, dlatego ocali swe życie.

Jeśli natomiast strażnik dostrzegł nadciągający miecz, a nie zadał, wróg i nie ostrzegł ludzi, to człowiek zabity przez wroga ginie wprawdzie z własną winą, jednak za jego krew będę rozliczał strażnika. Otóż, synu człowieczy, ciebie postanowiłem na straży domu Izraela. Gdy usłyszysz słowo z moich ust, ostrzeżesz ludzi w moim imieniu. Gdy mówię do bezbożnego: Grzeszniku, czeka cię pewna śmierć, a ty nie przemówisz, nie spróbujesz go odwieść od jego postępowania, ten bezbożny umrze obciążony swą winą, ale ty będziesz musiał rozliczyć się z tego. Jeśli go jednak ostrzeżesz i wezwiesz do zmiany postępowania, a on to zlekceważy, to umrze obciążony winą, a ty uratujesz swoje życie.

Tak jak widzicie w tym fragmencie dosyć wyraźnie jest pokazane to, że jest on związany bezpośrednio z misją, którą miał Ezechiel. Z misją, która związana była z ostrzeżeniem, z ostrzeżeniem wobec Izraela na temat nadchodzącego niebezpieczeństwa. I z jednej strony my możemy na ten fragment spojrzeć w ten sposób, że jeżeli wobec nas jest kierowane jakieś ostrzeżenie, no to zwyczajnie, jeżeli je zlekceważymy, no to sami sobie jesteśmy winni. Ale z drugiej strony tak sobie pomyślałem, że każdy z nas w pewien sposób jest w miejscu Ezechiela. Jest w miejscu, w którym została nam powierzona pewna misja.

I mam tu na myśli konkretnie osoby, które podjęły w swoim życiu decyzję, że chcą iść za Jezusem, że chcą Go naśladować i odkryły nowe życie, które Bóg ma przygotowane dla każdego, kto w Nim złoży całkowicie swoją ufność, zacznie polegać na Nim, a nie na sobie. I teraz osoby, które doświadczyły takiego Bożego działania w swoim życiu, również dobrze by było, żeby zwyczajnie były osobami, które też dzielą się tym z innymi. I teraz chciałbym, żebyśmy zwrócili uwagę na to, że często gęsto jest tak, że szczególnie na... Ogólnie na początku naszej takiej świadomej chrześcijańskiej drogi jest tak, że, wiecie, przesłanie, którym ludzie dzielą się z innymi, to jest: A ty grzeszniku, idziesz do piekła. I, wiecie, robi się naprawdę groźnie, robi się naprawdę gęsto.

No i w zasadzie, tak szczerze mówiąc, nie bardzo dziwota, że ludzie nie chcą słuchać takiego przesłania. I teraz nie mówię o tym, że to przesłanie nie jest też związane z pewną rzeczywistością, z którą każdy z nas w pewnym momencie będzie musiał się zmierzyć. Bo co by nie było, ważna rzecz jest taka, że sam Jezus o samej rzeczywistości piekła mówił dosyć gęsto i jest to dosyć ważny element jego nauczania, więc nie możemy powiedzieć, że okej, nie ma w ogóle perspektywy wiecznych konsekwencji, bo są. I to jest coś, co Biblia bardzo wyraźnie akcentuje. Niemniej jednak wydaje mi się, że często to przesłanie związane z: Nawróć się, grzeszniku, bo pójdziesz do piekła, to jest takie przesłanie, wiecie, no sorry, ale to jest retoryka średniowieczna.

I teraz, po raz kolejny, ja nie mówię, że w tym pewnej prawdy nie ma. Niemniej jednak taki sposób komunikacji sprawia, że zwyczajnie możemy być ludźmi, na których patrzy się jak na czubków, no i zresztą nie do końca się dziwię takim słuchaczom, którzy tak patrzą na ludzi, którzy mają właśnie takie przesłanie. Co ciekawe, to jakie przesłanie chrześcijanie mają wobec świata, jest bardzo wyraźnie napisane i to przesłanie jest opisane w drugim liście do Koryntian, w piątym rozdziale. I chciałbym, żebyśmy dzisiaj chwilę sobie o tym właśnie porozmawiali, bo jakkolwiek przyznam się szczerze, że w moim życiu osobiście było tak, że tak naprawdę coś to sprawiło, że zacząłem naprawdę grzebać w Biblii, czytać, szukać, pytać ludzi o to, o co chodzi w ogóle ze zbawieniem, było związane bezpośrednio z tym, że sam osobiście uświadomiłem sobie powagę grzechu, który był w moim życiu, zwyczajnie. Jakby połapałem się, że hej, pomimo tego, że wydaje mi się, że jestem spoko, no to nie jestem spoko, no bo mierząc siebie Bożymi standardami, no w ogóle nie byłem spoko.

I to wzbudziło we mnie naprawdę takie, wiecie, lekkie przerażenie i myślę: Kurczę, no jeżeli tak jest, jak jest w Biblii napisane, no to żyję co najmniej... Dziwnym miejscu, bo z jednej strony mówię, że wierzę w Boga, ale żyję tak, jakby tego Boga tak naprawdę nie było. No i to była rzecz, która doprowadziła mnie ostatecznie do miejsca odkrycia tego, o co w zasadzie chodzi w chrześcijaństwie i odkrywania tego od tamtego czasu po dziś dzień. Niemniej jednak bardzo ważna rzecz związana z tym, jakie przesłanie chrześcijanie swoim życiem mają nieść, mamy właśnie w drugim liście do Koryntian, w piątym rozdziale. I teraz .

Gdyż miłość Chrystusa przenika nas, którzy stwierdziliśmy, że jeden umarł za wszystkich, a przez to wszyscy umarli. Umarł zaś za wszystkich, aby ci, którzy żyją, żyli już nie dla siebie, ale dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał. Stąd nie jest już dla nas ważne, kto kim jest jako człowiek. I nawet jeśli w ten sposób poznaliśmy Chrystusa, to znamy Go teraz inaczej. Tak więc kto jest w Chrystusie, nowym jest stworzeniem.

Stare przeminęło i nastało nowe. A wszystko to jest z Boga, który nas pojednał ze sobą przez Chrystusa i zlecił nam posługę pojednania, to znaczy, że Bóg w Chrystusie świat ze sobą jedna, nie poczytując ludziom ich upadków i nam powierzył słowo pojednania. Dlatego w miejsce Chrystusa głosimy poselstwo jakby samego Boga, który przez nas kieruje do ludzi wezwanie: w miejsce Chrystusa błagamy, pojednajcie się z Bogiem. On tego, który nie znał grzechu, za nas uczynił grzechem, abyśmy my w Nim stali się sprawiedliwością Boga. Jedna rzecz, która z tego naprawdę ciekawego fragmentu, o którym sami moglibyśmy dobrą chwilę porozmawiać, to jest słowo, które powtarza się kilkukrotnie i jest to słowo pojednanie.

I wiem, że to słowo może dla nas zalatywać takim dosyć religijnym językiem i może być takie na zasadzie: no ale dobra, o co chodzi? To słowo, podobnie jak masa innych zresztą słów, szczególnie nowotestamentowych, oryginalnie było zwyczajnym świeckim słowem i było słowem, które oznaczało wymianę. To, jak później ono jest używane, chociażby przez... Przez apostoła Pawła to może spokojnie oznaczać przywrócenie Bożej przychylności. I teraz chciałbym, żebyśmy spojrzeli na te dwie kwestie, czyli z jednej strony wymianę, a z drugiej strony to przywrócenie Bożej przychylności.

To tak naprawdę jest idea pojednania, o którym tutaj Paweł mówi. Z perspektywy samej wymiany polega to zwyczajnie na tym, że Jezus wziął wszystko, co nas obciążało, cały nasz grzech po to, żeby w miejsce tego dać nam swojego ducha, dać nam nowe życie, żeby całkowicie nasze życie odnowić. Coś od nas wziął, dał w zamian coś innego. I to jest to, czego doświadczamy, kiedy decydujemy się na to, aby iść za Jezusem, aby stać się Jego uczniem. Następuje swego rodzaju wymiana.

Wszystko, co złe w nas, zostało złożone na Jezusa po to, żebyśmy my mogli skorzystać z Jego sprawiedliwości, która jak najbardziej niezasłużenie stała się naszym udziałem. Taki bonus. I to jest bonus bardzo ważny, bo ten bonus też sprawia, że jako ludzie jesteśmy przywróceni do pełni Bożej przychylności, że tak naprawdę dzięki tej wymianie, która się dokonała w naszym życiu poprzez to, co Jezus uczynił na krzyżu, my możemy teraz żyć we właściwym miejscu, w relacji z Bogiem, w miejscu, w którym Bóg chciał, żebyśmy byli od samego początku, ale zwyczajnie grzech nas oddzielał. Prowadzi to do tego, że w Chrystusie stajemy się nowym stworzeniem. To jest bardzo ważne, no bo właśnie z jednej strony, jeżeli jako chrześcijanin chciałbym tłumaczyć się na zasadzie: A, bo jestem tylko człowiekiem, to trochę nie do końca, no bo z perspektywy duchowej to wygląda tak, jakbyśmy byli czymś więcej niż tylko człowiekiem, bo w Chrystusie jesteśmy nowym stworzeniem.

Stare przeminęło i nastało nowe. Możemy żyć nowym życiem, z nową naturą. I oczywiście nie zapominajmy o tym, że wciąż jest nasza grzeszna natura, jest kwestia tego, że wciąż może nasze stare ja ciągnąć nas do tego, żebyśmy robili rzeczy, które zwyczajnie nie przybliżą nas do Boga. Niemniej jednak zawsze możemy wrócić. do naszej nowej natury, którą mamy w Bogu. I dzieje się to dlatego, że, tak jak zresztą też w tym fragmencie, który dzisiaj przeczytałem, jest napisane, że umarł zaś za wszystkich, aby ci, którzy żyją, żyli już nie dla siebie, ale dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał.

My możemy żyć życiem, które Bogu będzie się podobać wtedy, kiedy umrzemy dla siebie po to, żeby żyć dla Boga. I to jest bardzo ważny element w ogóle przesłania nowotestamentowego, przesłania Ewangelii, że Bóg nie bierze zepsutych ludzi i ich naprawia, tylko Bóg bierze zepsutych ludzi, daje im doświadczyć śmierci w takim duchowym wymiarze po to, żeby powstał nowy człowiek, żebyśmy my mogli wystartować na nowo. Nie naprawiać to, co jest zepsute, tylko zwyczajnie stworzyć z nas coś całkowicie nowego. To jest sytuacja, w której nasz duch, który jest martwy, nagle ożywa. Ożywa i dzięki temu tak naprawdę często jest tak, że właśnie w takich przełomowych momentach, kiedy ludzie decydują się iść za Jezusem, nagle patrzą na świat trochę inaczej i nagle dochodzą do takiego miejsca, że okej, dobra, to teraz wiem, o co w tym wszystkim chodzi.

Jest zdecydowanie taki moment i on jest związany właśnie z naszą śmiercią dla samego siebie i z powstaniem do nowego życia w Bogu, do życia, które Bóg przygotował dla nas. I teraz w ramach tego przesłania widzimy, że Bóg w Chrystusie świat ze sobą jedna, nie poczytując ludziom ich upadków, . I to jest bardzo ważny element tego przesłania. Wiecie, tak jak to przeczytałem chwilę temu, to nie jest przesłanie na zasadzie: nawróć się, bo pójdziesz do piekła, tylko to jest przesłanie: hej, jestem w stanie swoim życiem zaświadczyć, swoim nowym życiem zaświadczyć, że Bóg również dla ciebie ma przygotowane nowe życie, że możesz zacząć żyć w nowy sposób, możesz zacząć żyć życiem, które jest całkowicie inne, które jest nowe, nie naprawiać swoje stare, tylko zwyczajnie zrezygnować ze starego do miejsca wręcz takiej, wiecie, w cudzysłowie śmierci, która umożliwi nam całkowicie nowy start. To jest to, w jaki sposób Bóg jedna nas ze sobą.

To jest to, co oznacza to pojednanie, o którym Paweł tutaj mówi. I dlatego też to wezwanie, które później jest wspomniane w wersecie 20. Gdzie w miejsce Chrystusa Boga mamy: pojednajcie się z Bogiem, to jest przesłanie: skorzystaj z tego, co Bóg ma dla ciebie. Skorzystaj z nowego życia, skorzystaj z życia, do którego zostałeś stworzony. Skorzystaj z życia, dzięki któremu będziesz mógł dostrzec, o co tak naprawdę chodzi w życiu, idąc za Jezusem, nagle okaże się, że nie tylko twoje życie będzie lepsze, ale jednocześnie, że będziesz lepiej radził sobie w życiu, bo będziesz żył życiem na miarę Bożych możliwości, korzystając jednocześnie z Bożej przychylności, którą Bóg ma przygotowaną dla każdego z nas i chce, żebyśmy zwyczajnie z niej korzystali.

To jest przesłanie, które bardzo wyraźnie rysuje przed nami apostoł Paweł w drugim liście do Koryntian, w piątym rozdziale. I wracając do tego, co czytaliśmy na początku z Księgi Ezechiela, którą obecnie czytamy, każdy z nas ma taką misję, jak miał Ezechiel. W takim sensie, że w pewien sposób naszym życiem jesteśmy w stanie ostrzec innych, że zwyczajnie nie idziesz dobrą drogą, ale możesz zawrócić, zwrócić się w stronę Jezusa, zacząć żyć razem z Nim, umrzeć dla siebie, doświadczyć nowego życia i przez to zacząć żyć życiem, do którego zostałeś stworzony, zostałaś stworzona. To jest przesłanie, które jest misją każdej osoby, która jest uczniem Jezusa. Dzielenie się przesłaniem pojednania, które opiera się z jednej strony na wymianie, która zaszła w naszym życiu, a z drugiej strony na tym, że jesteśmy na nowo przywróceni do Bożej przychylności.

Mam nadzieję, że ten odcinek był dla was znowu ciekawy, że rzucił trochę nowego światła na to, o co chodzi w chrześcijańskim życiu. I teraz, w kolejnym odcinku, korzystając dalej z Ezechiela, porozmawiamy jeszcze chwilę o tym, w jaki sposób wygląda to życie, w którym jesteśmy pojednani z Bogiem. Ale o tym, tak jak wspomniałem, w kolejnym odcinku. Tymczasem, gdybyście mieli pytania, uwagi, komentarze, chcieli się dowiedzieć czegoś więcej, wejdź na stronę bibliawrok.pl i do usłyszenia w kolejnym odcinku.