Wszystkie odcinki

Dzień 38 Księga Kapłańska 19-21

Jak pomagać innym odkrywać wiarę

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Przeczytaj tekst: Kpł 19 Kpł 20 Kpł 21

Dzień 38 z 365 · Otwórz w Spotify

Ten dzień w minutę

Nie masz teraz czasu na cały odcinek? Najważniejsza myśl w krótkim wideo.

Przeczytaj wstęp do księgi: Księga Kapłańska

W skrócie

W Księdze Kapłańskiej Bóg mówi: bądźcie święci, bo Ja jestem święty. Opowiadam, co to naprawdę znaczy, dlaczego nie chodzi tylko o doskonałość i jak światło Jezusa ma być widoczne w naszym życiu. Dzielę się też historią ludzi, których życie zmieniło moje podejście do wiary.

Najważniejsze myśli

  1. Świętość to oddzielenie

    Święte znaczy przeznaczone do czegoś ważnego. Bóg jest święty i chce, żeby Jego lud żył inaczej niż otoczenie, bo ma pokazywać światu, jaki On jest.

  2. Do czego nas stworzono

    Człowiek został stworzony na obraz Boży, żeby odbijać, kim jest Bóg. Dążenie do świętości ma sprawić, że przez nasze życie będzie można lepiej zobaczyć Boga.

  3. Sól ziemi i światło świata

    Jezus mówi uczniom, że są solą i światłem. Światła się nie chowa pod garnkiem. Kiedy ktoś naprawdę idzie za Jezusem, inni to widzą.

  4. Wiara, którą widać

    Na studiach mieszkałem z ludźmi, którzy serio traktowali wiarę. Nic mi nie mówili, a ja chciałem mieć to, co oni. To był przełom w mojej drodze wiary.

Z odcinka

Sama idea świętości i samo słowo oznacza oddzielenie.

Kiedy w twoim życiu zaczyna świecić Boże światło? Kiedy podejmujesz decyzję, że chcesz iść za Jezusem i naprawdę doświadczasz przemiany swojego życia, to tego światła nie da się ot tak ukryć.

Ja widziałem to i myślałem: Kurczę, jeżeli jest Bóg i jeżeli można tego Boga traktować serio, to ja bym chciał żyć tak jak oni, bo oni mają w swoim życiu coś, czego ja na pewno nie mam.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Bóg mówi do całego zgromadzenia Izraela: bądźcie święci, ponieważ Ja jestem święty. Ten fragment czytam w odcinku.
  • Bóg powtarza, że wydzielił swój lud spośród innych narodów, żeby był Jego.
  • Piotr cytuje to samo wezwanie do świętości w swoim liście.
  • Jezus mówi uczniom, że są solą ziemi i światłem świata, i że ich światło ma świecić przed ludźmi.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Paweł pisze, że wierzący mają świecić jak gwiazdy w świecie, który jest pełen ciemności.
  • Jezus mówi o sobie, że jest światłem świata. Uczniowie mają to światło odbijać.
  • Człowiek jest stworzony na obraz Boga. Dążenie do świętości to powrót do tego, do czego nas stworzono.

Do przemyślenia

  • Co w moim życiu mogłoby sprawić, że ktoś zauważy w nim coś innego i zapyta o wiarę?
  • Kto z ludzi, których znam, jest dla mnie takim światłem i jak mogę mu podziękować?

Powiązane odcinki

świętość światło świata powołanie świadectwo obraz Boży naśladowanie Jezusa

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień trzydziesty ósmy i czytamy Księgę Kapłańską, rozdziały od dziewiętnastego do dwudziestego pierwszego. I w Księdze Kapłańskiej jest jedno określenie, które pojawia się absolutną większość razy w Biblii, określenie, które jest dosyć znane. Pojawi się ono jeszcze później w Księdze Powtórzonego Prawa jeden raz, , ale tak naprawdę Księga Kapłańska i to, co mamy na samym początku Księgi Kapłańskiej, kiedy czytamy dzisiaj, to jest określenie, którym chciałbym, żebyśmy się zajęli trochę bardziej. Bo zaraz na początku Księgi Kapłańskiej, dziewiętnastego rozdziału, czytamy, że Pan przemówił do Mojżesza: Ty, misłowy, przekaż całemu zgromadzeniu synów Izraela: .

Rozmawialiśmy już trochę na temat koncepcji świętości w ogóle. Rozmawialiśmy o tym, że pomimo tego, że my często kojarzymy świętość głównie przez pryzmat pewnej doskonałości, to tak naprawdę sama idea świętości i samo słowo oznacza oddzielenie. Znaczy to, że osoba lub jakaś rzecz staje się przeznaczona do pewnego innego celu, staje się przez to święta. To znaczy, że może być użyta tylko w jakimś pewnym zaszczytnym celu, a nie do czegokolwiek innego. I to jest jedna z rzeczy, które są ze świętością związane.

I sporo o świętości czytamy w Księdze Kapłańskiej właśnie. Czytamy o tym, w jaki sposób Bóg jest święty i w jaki sposób to, że Bóg jest święty, wpływa na to, w jaki sposób chce, żeby Jego naród miał z Nim relacje. I stąd też te wszystkie przypisy, które często, jak też wielokrotnie już rozmawialiśmy, wydają się nam być może niezrozumiałe, może bardzo oderwane kulturowo od tego, co my dzisiaj znamy. Niemniej jednak absolutnie, absolutnie ważne w tamtym momencie historii. Niemniej jednak, kiedy Bóg mówi: Hej, ja chcę, żebyście wy byli święci, to nie wiem, co wy sobie o tym myślicie, bo gdyby Bóg dzisiaj do ciebie powiedział: Hej, chcę, żebyś był święty, to pamiętając o tym, że nie chodzi tutaj tylko i wyłącznie o to, żebyś był...

Była doskonała, doskonała. Oczywiście jest to częścią świętości, jest to nasze dążenie do tego, żeby zmierzać w stronę pewnej doskonałości, w stronę tego, żeby w jak najbardziej idealny sposób, najlepiej tylko naszym życiem możemy przedstawiać Boga, żeby żyć życiem, które będzie takie czyste, które będzie moralnie na naprawdę wysokim poziomie, ale które przede wszystkim będzie w stanie odbić to, kim jest Bóg. Bo to jest to, do czego Bóg stworzył człowieka, żeby człowiek był odbiciem Bożej chwały, żeby był odbiciem Bożego obrazu, dlatego czytamy o tym, że człowiek został stworzony na obraz Boży, bo miał pokazywać światu, jaki jest Bóg. I nasze dążenie do świętości z tym właśnie powinno być związane, żebyśmy dążyli do miejsca, w którym będzie można przez nasze życie odkryć choć trochę bardziej, jaki jest Bóg. Dlatego też , znowu czytając to określenie pojawia się ono przedstawione w taki sposób: Bądźcie mi więc święci, gdyż Ja, Pan, jestem święty i wydzieliłem was spośród ludów, abyście byli moi.

Ludzie, którzy decydują się na to, żeby związać swoje życie z Bogiem, żeby stać się uczniami Jezusa, żeby za Nim podążać, żeby przez swoje życie móc pokazywać, jaki jest Bóg, pokazywać Jego naturę, pokazywać Jego zamiary, pokazywać to, jaki On jest, są święci, są oddzieleni po to, żeby wśród innych było widoczne to, że hej, coś z nim jest nie tak. Jeżeli myślicie, że to tak nie działa, że no okej, dobra, czy to naprawdę jest w stanie tak zadziałać, to jest dokładnie to, jaką misję też Jezus przedstawił swoim uczniom, bo kiedy w kazaniu na górze, do którego też się odnieśliśmy już wcześniej. Jezus mówi o tym, jakie prawa rządzą Jego królestwem, to zanim jeszcze te prawa powie, zaraz po tak zwanych ośmiu błogosławieństwach, Jezus mówi do swoich uczniów: . Gdyby sól zwietrzała, nic smaku by jej nie przywracał, byłaby nieprzydatna, w sam raz do wyrzucenia i podeptania przez ludzi. Wy jesteście światłem świata, nie da się ukryć miasta, które leży na górze, nie zapalają też lampy, by ją postawić pod garnkiem.

Światło umieszcza się na świeczniku, skąd obecne w domu świeci najskuteczniej. Tak, niech wasze światło świeci wobec wszystkich, niech ludzie zobaczą wasze szlachetne czyny i wielbią waszego Ojca w niebie. To jest misja każdej osoby, która mówi o sobie, że jest uczniem Jezusa, że chce iść za Jezusem, że chce Go naśladować. Tak naprawdę to powinna być misja każdej osoby, która mówi o sobie, że jest osobą wierzącą, no bo wiara powinna się przekładać na konkretne działanie i po naszej wierze powinno być widoczne to, że jesteśmy oddzieleni od tego wszystkiego, co w świecie jest nie tak, do celów i zamiarów, które Bóg ma dla każdego z nas, po to, żeby jak najjaśniej móc świecić swoim światłem przez nas w tym świecie. I często chrześcijanie, w chrześcijaństwie jest jakiś taki koncept pewnej pokory, która...

Ma rzekomo sprawić, że no, żebyśmy się nie rzucali za bardzo w oczy, żebyśmy, wiecie, w cichości i uniżeniu, gdzieś schowani i niewidoczni, żyli swoim spokojnym życiem. To nie jest w ogóle to, o czym Jezus tutaj mówi, no bo wręcz mówi: Wy jesteście światłem świata i nie da się ukryć miasta, które leży na górze. Nie zapalają też lampy, by ją postawić pod garnkiem. Kiedy w twoim życiu zaczyna świecić Boże światło? Kiedy podejmujesz decyzję, że chcesz iść za Jezusem i naprawdę doświadczasz przemiany swojego życia, to tego światła nie da się ot tak ukryć, bo światło umieszcza się, tak jak Jezus dalej mówi, na świeczniku, skąd obecne w domu świeci najskuteczniej.

Tak niech wasze światło świeci wobec wszystkich. Niech ludzie zobaczą wasze szlachetne czyny i wielbią waszego Ojca w niebie. Ludzie powinni w naszym życiu widzieć to, że jesteśmy inni. Mam tu na myśli osoby, które podejmują decyzję, że chcą iść za Jezusem. To powinno być w naszym życiu absolutnie widoczne.

Jeżeli myślicie, że to tak nie działa, że ktoś spojrzy na twoje życie i cokolwiek sobie pomyśli, to ja jestem przykładem tego, że to dokładnie tak działa. Bo kiedy będąc na pierwszym roku studiów mieszkałem z gościem ze wspólnoty Mamre z Częstochowy, to patrząc na jego życie, czułem się totalnie potępiony, bo widziałem, jak on funkcjonuje w relacji ze swoją dziewczyną, obecną żoną zresztą, i ma jeszcze fajną gromadkę dzieci. Wtedy, patrząc na ich relacje, myślałem sobie: Matko, jak oni żyją. Ja naprawdę czułem się potępiony tym, z jakimi porządnymi ludźmi przyszło mi mieć kontakt, bo z jednej strony miałem taki obraz swojego związku, w którym wtedy byłem, że był on brudny i tak dalej, ale ja widziałem, że w ogóle to nie działa, to w ogóle, co nam się wydaje, że my próbujemy jakkolwiek w naszej relacji sprawić, żeby jakkolwiek było fajne, czyste, takie, wiecie, po Bożemu i tak dalej, to to było w ogóle dziadostwo. Z drugiej strony, według standardów jakiegokolwiek tego świata, że tak pozwolę sobie powiedzieć, to i tak byliśmy wyrąbiści, no wiecie, nigdy ze sobą nie spaliście, serio.

Ale patrząc na nich, patrząc na ich relacje, dwójki ludzi, którzy byli naprawdę oddani Bogu, którzy naprawdę swoją wiarę traktowali serio, którzy chcieli naśladować Jezusa, to po prostu ja się czułem podle, ja się czułem okropnie. Nie dlatego, że mi cokolwiek kiedykolwiek powiedzieli, w ogóle nie chcieli o tym gadać, ja po prostu ich widziałem. Ja widziałem to i myślałem: Kurczę, jeżeli jest Bóg i jeżeli można tego Boga traktować serio, to ja bym chciał żyć tak jak oni, bo oni mają w swoim życiu coś, czego ja na pewno nie mam. I to był dla mnie przełomowy moment w mojej drodze wiary, kiedy poznałem dwójkę ludzi. którzy naprawdę naśladowali Jezusa, którzy starali się swoim życiem jak najlepiej pokazywać, jaki On jest. I tak szczerze, później mieszkaliśmy jeszcze w pokoju z kolegą kolejny tam do końca roku, później chyba kolejny rok, w którymś tam rozkładał, później się hajtnęli.

Ja widziałem ich relacje z różnych stron. To nie zawsze było kolorowo. I czasami, wiecie, było, no wiecie jak to jest w relacjach, czasami było ciężko. Ale to nie zmienia tego, że ja widziałem w nich wspólne dążenie do tego, żeby naśladować Jezusa, pomimo trudności, pomimo jakichś przeszkód, pomimo często konfliktów. Widziałem w nich to, że chcą naśladować Jezusa i dla mnie to było przytłaczające i to tak naprawdę, tak jak powiedziałem, to był punkt przełomowy dla mnie, kiedy powiedziałem: Ja chcę mieć to, co oni.

Bo ja naprawdę nie wiem, jak to działa, nie wiem, o co w tym chodzi, nie wiem, skąd oni żyją takim życiem, skoro mi się wydaje, że jestem porządny, przyzwoity, nic, trantlektor w ogóle. Ale wiedziałem, że moje życie tak nie wygląda. I tak naprawdę, pomimo tego, że oni mi nic nie mówili o swojej wierze, ja mogłem ją widzieć. I serio, tak szczerze mówiąc, z kolegą zagadywałem go nawet, ja byłem w takim dziwnym miejscu, może kiedy indziej o tym powiem, jeśli chodzi o moje wyobrażenie wiary w ogóle, ale gdzieś go podpuszczałem, mówiłem mu, że to bez sensu i tak dalej. On w ogóle nawet ze mną nie chciał gadać za bardzo.

I to jest niesamowite, że czasami jesteśmy w stanie spojrzeć na ludzi, którzy serio traktują swoją wiarę i widzimy w nich coś innego. Widzimy to, że hej, jeżeli można siebie nazwać wierzącym, to powinno się żyć w sposób, który będzie wyjątkowy, który będzie wskazywał na Boga, wskazywał na Jego osobę i na to, w jaki sposób On może przemienić nasze życie. To jest coś, co jest misją każdego z nas, bo jeżeli żyjesz w świecie, który dzisiaj ci się nie podoba, który masz poczucie, że, nie wiem, że jest zepsuty, jest zły, jest jakiś, jest tyle zła na świecie, możesz być... To jedną świeczuszką, która postawiona w ciemnym miejscu zacznie świecić światłem, które przyciągnie do siebie innych, które sprawi, że inni spojrzą na niej i powiedzą: Hej, w jego życiu, w jej życiu jest coś, czego ja nie mam i też chciałbym to mieć. I wiem, być może wy to słyszeliście w życiu, że takie stwierdzenie i myślicie sobie, że ale to tak nie działa.

W moim życiu to zadziałało autentycznie. To jest coś, co było dla mnie punktem przełomowym: poznanie ludzi, w których życiu widziałem światło. Nie czytałem wtedy jeszcze Biblii, choć znałem ją wyrywkowo dosyć obszernie, nie podchodziłem jakoś bardzo poważnie do tematu mojej wiary, choć starałem się już wtedy ją odkryć. I poznanie ludzi, którzy żyli autentyczną wiarą, było dla mnie czymś, co sprawiło, że ja chciałem mieć to samo, co oni mają. Oni żyli kompletnie innym życiem niż ja żyłem, pomimo tego, że nigdy mi tego nie powiedzieli, nigdy nie czułem się jakoś potępiony przez nich w jakikolwiek sposób, a po prostu ich widziałem i widziałem pewne staranie dążenia do doskonałości.

Tutaj konkretnie chodziło o ich relacje między sobą, później zresztą zaowocowałem ożeństwem i gromadką dzieci. To było dla mnie coś absolutnie wyjątkowego. To było coś, co wywarło tak ogromny wpływ na moje życie, że sądzę, że w ogromnej mierze przez nich. Dzisiaj dzielę się z wami tym, czym się dzielę, bo to zapoczątkowało pewną drogę w moim życiu. Mam nadzieję, że każdy z nas, kto dzisiaj tego słucha, doświadczy tego samego i będzie mógł być światłem dla tego świata, który tak dramatycznie potrzebuje dzisiaj trochę nadziei, trochę więcej nadziei.

Pomimo tego, że wygląda jak wygląda, że dzieją się rzeczy, jakie się dzieją, że często po prostu ciężko przez te wszystkie negatywne informacje przebić się jakimkolwiek pozytywnym rzeczom. My bądźmy tymi, którzy będą nieśli światło do tego świata, który potrzebuje nadziei, a tą nadzieją... Wierzę w to. Jest to osoba Jezusa Chrystusa. To, co On może uczynić w życiu każdego z nas, co może później uczynić przez nasze życie i to, w jaki sposób przez nasze życie może wpływać na świat po to, żeby był on choć trochę lepszym miejscem i żeby choć trochę bardziej przypominał ten świat, który Bóg miał w zamyśle, kiedy go oryginalnie tworzył.

Wydarzy się to wtedy, kiedy chrześcijanie, kiedy osoby wierzące będą po prostu żyły życiem, do którego każdy z nas jest powołany, które Bóg przygotował dla każdego z nas i to jest życie świętości. To jest życie, które Bóg już przedstawił też swojemu narodowi, w Księdze Kapłańskiej, o tym to czytamy dzisiaj, kiedy powiedział: Bądźcie święci, tak jak Ja jestem święty. Życzę tego każdemu z nas. Jeżeli macie dodatkowe pytania, chcielibyście dowiedzieć się więcej, niezmiennie wejdźcie na stronę bibliawrok.pl, traficie do grupy na Facebooku, tam możecie się skontaktować ze mną, możecie zadawać pytania, możemy podyskutować i mam nadzieję, że razem jesteśmy w stanie zrobić coś dobrego w tym świecie. Każdy w indywidualny sposób, dzięki temu, że razem czytamy Biblię, słuchamy tego, co Bóg ma nam do powiedzenia, wprowadzamy to w życie i odkrywamy, jak każdy z nas indywidualnie może realizować swoją życiową misję, bierz powołanie, jakkolwiek byśmy tego nie nazwali, po to, żeby ten świat mógł być choć trochę lepszym miejscem.

Wielkie dzięki za dzisiaj i do usłyszenia już w kolejnym odcinku.