Wszystkie odcinki

Dzień 165 Księga Ezechiela 46-48

Życie, które Bóg ma dla nas

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 165 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Kończymy Księgę Ezechiela obrazem rzeki, która wypływa ze świątyni i niesie życie wszędzie, gdzie dopłynie. Pokazuję, jak ten sam obraz wraca w Apokalipsie i w słowach Jezusa o strumieniach wody żywej. Na koniec zachęcam, żeby czytać Biblię nie w pojedynkę, bo razem odkrywamy w niej o wiele więcej.

Najważniejsze myśli

  1. Rzeka, która rośnie

    Woda wypływa spod progu świątyni i z każdym tysiącem łokci robi się głębsza, aż staje się rzeką, której nie da się przejść. Tam, gdzie dociera, wszystko ożywa.

  2. Ten sam obraz w Apokalipsie

    W Ap 22 pojawia się rzeka wody życia z drzewem życia po obu brzegach, o liściach, które leczą. W Apokalipsie w nowym mieście nie ma świątyni, bo świątynią jest sam Bóg.

  3. Woda żywa to Duch Święty

    Jezus woła w Ewangelii św. Jana: kto jest spragniony, niech przyjdzie i pije. Z wnętrza wierzących mają popłynąć strumienie wody żywej.

  4. Biblię czytamy razem i wielokrotnie

    Przy każdym kolejnym czytaniu jedne fragmenty łączą się z innymi. A rozmowa z drugim człowiekiem odkrywa jeszcze więcej, niż zobaczysz sam.

Z odcinka

Tak naprawdę cała Biblia bardzo wyraźnie wskazuje na to, że to, co Bóg chce, żeby było naszym pragnieniem, to jest życie, życie, a nie śmierć.

Jak zacząłem czytać Biblię od początku do końca, to naprawdę po prostu było: wow, wszystkie puzzle nagle się składają.

Zachęcam was do tego, żebyście nie czytali Biblii sami.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Wizja rzeki, która wypływa spod progu świątyni, staje się coraz głębsza, uzdrawia Morze Martwe i karmi drzewa owocowe. Ten fragment czytam w odcinku.
  • W nowym mieście nie ma świątyni, bo jego przybytkiem jest sam Bóg i Baranek.
  • Rzeka wody życia wypływa z tronu Boga i Baranka, a nad nią rośnie drzewo życia. To echo rzeki z Księgi Ezechiela.
  • Jezus woła w ostatnim dniu święta namiotów, że z wnętrza wierzących popłyną strumienie wody żywej, i mówi o Duchu Świętym.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Na początku Biblii z Edenu wypływa rzeka i rośnie drzewo życia. Obraz z Ezechiela wraca do tego, jak świat miał wyglądać.
  • Jezus mówi kobiecie przy studni o wodzie, która staje się w człowieku źródłem wytryskującym ku życiu wiecznemu.
  • Psalm opisuje rzekę, której strumienie rozweselają miasto Boga. To kolejny obraz Bożej obecności jako źródła życia.

Do przemyślenia

  • Z kim mogę porozmawiać o tym, co czytam w Biblii, żeby zobaczyć w niej więcej niż sam?
  • Co w moim życiu jest dziś jak sucha ziemia i gdzie potrzebuję wody żywej od Boga?

Powiązane odcinki

rzeka życia Duch Święty Ezechiel Apokalipsa woda żywa czytanie Biblii we wspólnocie

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 165 i czytamy księgę Ezechiela, rozdziały od 46 do 48. Gdybyście chcieli się dowiedzieć więcej o tym podcaście, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl. Tymczasem kończymy dzisiaj księgę Ezechiela, która na samym początku wzbudziła we mnie lekkie obawy, bo mając lekturę księgi Ezechiela za sobą już wielokrotnie wiedziałem, że ona nie jest prosta. I trochę podobnie też miałem tak, że kiedy podchodziliśmy do księgi Kapłańskiej, też zastanawiałem się, co takiego będzie się działo w ogóle w tym podcaście, żeby każdego dnia złapać jakiegoś konkretnego fragmentu i żeby móc dzięki temu fragmentowi lepiej odkryć, jakie przesłanie dla nas dzisiaj niesie Biblia przez takie księgi jak chociażby księga Kapłańska i tym razem księga Ezechiela.

Po raz kolejny jestem niesamowicie mile zaskoczony tym, jak czas poświęcony na to, żeby odkrywać Boże Słowo, żeby je zgłębiać, żeby w nim grzebać, kopać, szukać, czytać, doczytywać, pytać, prowadzi nas do tego, że jeszcze lepiej je rozumiemy, jeszcze lepiej jesteśmy w stanie odnieść do naszego życia, jeszcze bardziej jesteśmy w stanie docenić piękno tego, co Bóg chce nam przekazać przez swoje Słowo. Jest to naprawdę mega fajna przygoda, jeśli chodzi o samą kwestię każdego odcinka tego podcastu, gdzie zwyczajnie wymagają trochę czasu, żeby rzeczywiście usiąść i czasami przygotować ten materiał, zbadać go z różnych stron. Dlatego dzisiaj też mamy temat, który mógłby nam zająć spokojnie miesiąc odcinków, bo kończąc księgę Ezechiela znowu będziemy mieli jeden fragment. Chciałem zwrócić uwagę na jeden fragment, który jest niesamowicie ciekawy i który jakbyśmy poszli za nim i szukali odniesień w różnych miejscach, po prostu przepadniemy w Biblii i będziemy po prostu grzebać w różnych fragmentach, żeby tak naprawdę wszystko połączyć w całość. To, co ja bym chciał dzisiaj zrobić, to zwrócić uwagę na kilka fragmentów, które związane są z tym, co takiego będziemy czytać u Ezechiela, ale na samym początku też chciałem zwrócić uwagę na taką praktyczną uwagę, że jeżeli podchodzicie do Biblii tak, że dobra, to przeczytam ją raz i spoko, to miło.

Fajnie, że chociaż podejmujecie wyzwanie, żeby przeczytać raz, żeby wiedzieć mniej więcej, o co tam w Biblii chodzi. Niemniej jednak regularna lektura Biblii i takie poznanie całościowe... Tego, co w Biblii jest napisane, daje nam niesamowitą opcję tego, żeby odkrywać Bożą prawdę dla naszego życia. Bo czytając Biblię od początku do końca za pierwszym razem, załóżmy, że nie mamy za bardzo kontekstu, czy może kojarzymy jakieś fragmenty, które przy okazji mszy były czytane podczas czytań, czy to ze Starego, czy z Nowego Testamentu, często tak możemy mieć. Ja osobiście tak miałem właśnie, że dla mnie Biblia to był po prostu masa jakichś rozsypanych puzzli, które, wiecie, tu widziałem kawałek, tu był kawałek, tam był kawałek, bo zresztą będąc ministrantem, lektorem, dosyć zaangażowanym zawodnikiem, no kojarzyłem dużo fragmentów, ale jak zacząłem czytać Biblię od początku do końca, to naprawdę po prostu było: wow, wszystkie puzzle nagle się składają.

I co ciekawe, kiedy czytam Biblię każdego roku po raz kolejny, to kolejne rzeczy mi się ze sobą łączą. No bo teraz dzisiaj na przykład czytamy i kończymy Księgę Ezechiela, ale pamiętajmy o tym, że Ezechiel był współczesny chociażby Danielowi i później będziemy czytać Księgę Daniela. I teraz z Daniela chciałoby się aż przeskoczyć czasami do Ezechiela i zobaczyć niektóre połączenia między tymi dwoma zawodnikami, którzy byli sobie współcześni. Do tego jeszcze nam dochodzą prorocy, dochodzą nam prorocy mniejsi, dochodzi nam Nowy Testament i nagle robi się taka niesamowita sieć połączeń, które zwyczajnie często będziemy odkrywać dopiero przy kolejnej, kolejnej lekturze. Dlatego już teraz zachęcam was do tego, żebyście nie poddawali się w czytaniu Biblii, bo to nam odpłaci.

Nam odpłaci lepszym życiem, kiedy będziemy brali to słowo, będziemy je przyjmować z wiarą i będziemy uczyć się tego, w jaki sposób stosować je w naszym życiu, w jaki sposób wykorzystać te Boże prawdy dzisiaj, w XXI wieku, po to, żeby być lepszym w życiu, żeby żyć lepszym życiem, do czego Bóg nas zaprasza. I teraz odnośnie właśnie nowego życia, lepszego życia, życia, które Bóg ma dla nas przygotowane, lecimy do Ezechiela, 47 rozdziału. I chciałem przeczytać początek, i chwilę sobie dzisiaj o nich porozmawiamy. Potem zaprowadził mnie z powrotem do wejścia przybytku. Zauważyłem, że spod progu przybytku wypływała woda w kierunku wschodnim, gdyż przybytek zwrócony był ku wschodowi, a woda spływała z podbocznej prawej ściany przybytku w południowej stronę ołtarza.

Następnie wyprowadził mnie... Przez główną, przez bramę północną i drogą wokół murów doprowadził do bramy zewnętrznej, zwróconej ku wschodowi. Zauważyłem, że woda wytryska z jej prawej strony. Mój przewodnik ze sznurem mierniczym w ręku ruszył na wschód, odmierzył tysiąc łokci i kazał mi przejść przez wodę. Sięgała mi po kostki.

I znów odmierzył tysiąc łokci, prosząc, bym przeszedł przez wodę. Przeszedłem, sięgała mi po kolana. Odmierzył kolejne tysiąc łokci i znów kazał mi przejść przez wodę. Sięgała mi do pasa. Gdy odmierzył kolejne tysiąc łokci, była to już rzeka.

Nie dało się jej przejść. Rzeka była zbyt głęboka, można było przepłynąć, nie można było przejść. Czy zwróciłeś na to uwagę, synu człowieczy? — zapytał mnie mój przewodnik. Następnie poleciłbym wyruszył z powrotem brzegiem rzeki. Wracając, zauważyłem na jej brzegach wiele drzew rosnących po obu stronach.

Ta woda — wyjaśnił mój przewodnik — płynie ku obszarom na wschodzie. Tam spływa nastepa, następnie wpada do Morza Martwego i czyni jego wodę zdrową, dokądkolwiek ta rzeka dociera. Tam zaczyna roić się od istot żywych, uzdrawia ona wodę swoim nurtem i sprawia, że pojawiają się wkrótce mnóstwo ryb, od En-Gedi po En-Eglaim stać będą rybacy, urządzą tam suszarnie dla swych sieci. Będą tam ryby takie jak w Morzu Wielkim, będzie ich naprawdę bardzo wiele. Tylko bagna i bajora będą słone.

Będzie można pozyskiwać z nich sól. A nad rzeką, po obu jej brzegach, rosnąć będą przeróżne drzewa owocowe, ich liść nie zżółknie i nie zabraknie na nich owoców. Co miesiąc dojrzewać będą świeże, gdyż woda w rzece wypływa ze świątyni. Owoce drzew będą źródłem pożywienia, a ich liście będą niosły uzdrowienie. Ciężko byłoby przeczytać ten fragment, zakładając, że znamy szerzej Biblię, i nie zacząć zastanawiać się nad rzeką.

Która to rzeka pojawia się w różnych miejscach Biblii przy naprawdę różnych okazjach. I w poprzednich odcinkach, kiedy rozmawialiśmy na temat świątyni, zwróciłem delikatnie uwagę na to, że można znaleźć pewne połączenia, jeśli chodzi o końcówkę Księgi Ezechiela i Księgę Objawienia. I to, co czytaliśmy odnośnie świątyni, odnośnie też tych rozdziałów, które były przed samym opisem świątyni, o których też wspomniałem w poprzednim odcinku, gdzie z jednej strony mieliśmy, w cudzysłowie, Ewangelię według Ezechiela. Później mieliśmy opis świątyni, która też zobaczyliśmy, w jaki sposób może odnosić się duchowo do rzeczywistości, w której dzisiaj żyjemy, do tego, jak my jako wierzący jesteśmy Bożą świątynią. Ci, którzy podjęli decyzję, że chcą i za Jezusem są Bożą świątynią, którą Bóg buduje na fundamencie, którym jest Jego Syn.

I dzisiaj jesteśmy w miejscu, w którym kończymy w zasadzie opisy Ezechiela, kończymy tą część, która wydaje się nam być taka tajemnicza, symboliczna i tak dalej. I dzisiaj chciałbym zwrócić uwagę przede wszystkim na tę rzekę, bo ona też wiąże się z kilkoma innymi fragmentami. I tak, jak wspomniałem, Księga Objawienia jest dla nas bardzo ciekawym tropem, bardzo wartościowym miejscem, żeby też poszukać pewnych połączeń. I teraz ważna rzecz jest taka, że w Księdze Objawienia, w ostatnich rozdziałach, w 21., 22., niekoniecznie bym powiedział, że Ezechiel i Jan widzieli to samo, no bo niezmiennie problemem i różnicą, znaczy problemem, nie jest problem, Biblii, tylko różnicą w tych rzeczach, które oni widzieli, jest świątynia. No bo tak, Księga Objawienia, 21. i 22. rozdział, to są też bardzo wyjątkowe rozdziały w Biblii i w zasadzie one są też, nie wiem, czy kiedyś to wspomniałem, czy nie, ale jeżeli macie rozdziały w Biblii, w których nie ma grzechu, jest idealny świat, poza tym, że w środku można jakieś pewne przebłyski znaleźć, to ogólnie mamy dwa pierwsze rozdziały i dwa ostatnie rozdziały Biblii.

To jest świat, który Bóg sobie wymarzył i którego częścią chce, żebyśmy my byli. I teraz w rozdziale 21. bardzo wyraźnie było opisane to, jak wygląda przyszłość świata, gdzie mamy opis nowego nieba, nowej ziemi, opis nowej Jerozolimy. , że nie widziałem w nim przybytku, w nim, to jest w tym mieście, w tej nowej Jerozolimie, dlatego że Pan Bóg Wszechmogący jest jego przybytkiem oraz Baranek. Miasto nie potrzebuje też słońca ani księżyca, aby mu świeciły, oświetla je chwała Boga, a Jego lampą Baranek. I tam moglibyśmy sobie poczytać dalej, zresztą zachęcam was do tego, żebyście przy tej okazji przeczytali sobie te dwa ostatnie rozdziały Księgi Objawienia, ale kolejna rzecz, która jest ważna, na którą chciałem zwrócić uwagę.

To jest , gdzie jest napisane tak: Pokazał mi też rzekę wody życia, lśniła jak kryształ, a wypływała z tronu Boga i Baranka. Na środku ulicy miasta i po obu brzegach rzeki rosło drzewo życia. Wydawało ono dwanaście owoców, rodziło owoc każdego miesiąca, a jego liście miały moc uzdrawiania narodów. W mieście nie będzie już nic przeklętego, stanie w nim tron Boga i Baranka i Jego słudzy podejmą swe zadania, będą oglądać Jego oblicze, na swoich czołach będą nosić Jego imię, nie zapadnie już noc, światło lamp oraz słońca przestanie być potrzebne zajaśnienie nad nimi Pan, Bóg, a ich panowaniu nie będzie końca na wieki. Znowu mamy tę rzekę.

Mamy rzekę, która ma bardzo wiele podobieństw z tą rzeką, o której pisał nam Ezechiel. I patrząc na ten opis, wydaje mi się, że bezpiecznie jest dosyć przyjąć to, że tak, może być tak, że jest to opisana pewna fizyczna rzeczywistość, której będziemy mogli doświadczyć, kiedy Bóg odnowi całą ziemię w tym ostatecznym akcie odkupienia ludzkości. To jest opcja, która jak najbardziej wchodzi w grę. Nie zmienia to jednak tego, że jest jeszcze jedna prawda związana z tą wodą życia. Bo gdybyśmy sięgnęli do Ewangelii Jana, siódmego rozdziału, gdzie Jezus wybiera się na obchody święta namiotów i mamy przez większość tego rozdziału opisane różne perypetie Jezusa, kiedy to na to święto trafił, na początku rodzina z niego się trochę naśmiewała, jego bracia mówili, że: Hej, idź do Judei, aby twoi uczniowie ujrzeli czyny, których dokonujesz.

Nikt bowiem nie dokonuje niczego w ukryciu, jeżeli chce się publicznie ujawnić. Skoro takich rzeczy dokonujesz, to okaż się światu. I czytamy tutaj, bo nawet jego bracia nie wierzyli w niego. I to jest rozdział siódmy, trzeci, czwarty i piąty werset. No i teraz Jezus powiedział, że w sumie, no, jeszcze inaczej, czas.

Niemniej jednak udał się na święto, ale tak trochę pod przykryciem, nikt o tym nie wiedział. I teraz, my tam oczywiście, jak to zazwyczaj, kiedy Jezus wyruszał w jakieś miejsca, gdzie było trochę religijnych ludzi, no to przeboje i różne starcia słowne między nimi były, ale bardzo ważne słowa Jezus powiedział , gdzie jest napisane. W ostatnim zaś, najbardziej uroczystym dniu święta, Jezus, stojąc, zawołał donośnym głosem: Jeśli kto jest spragniony, a wierzy we Mnie, niech przyjdzie do Mnie i pije. Jak rzekło Pismo, strumienie wody żywej popłyną z jego wnętrza. I powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego.

Duch bowiem nie był dany, ponieważ Jezus nie został jeszcze uwielbiony. Bóg Ojciec przez dzieło, którego dokonał Jego Syn, przez Jego śmierć i zmartwychwstanie, tym, którzy wierzą w Niego, daje możliwość również tego, żeby doświadczyli działania Ducha Świętego w swoim życiu. I działanie Ducha Świętego tutaj jest porównane właśnie do strumieni wody żywej, które popłyną z wnętrza ludzi, którzy uwierzyli w Jezusa. I ważne w tej wodzie jest to, że ona jest żywa. Tak naprawdę cała Biblia bardzo wyraźnie wskazuje na to, że to, co Bóg chce, żeby było naszym pragnieniem, to jest życie, życie, a nie śmierć.

Życie w pełni i roznoszenie tego życia wszędzie, gdzie tylko idziemy. Tak to widzieliśmy u Ezechiela, tak samo widzimy to w Księdze Objawienia, tak samo widzimy to w tym, o czym Jezus mówi, odnosząc się do Ducha Świętego, którego chce dać każdej osobie wierzącej, każdej osobie, która podejmuje decyzję, że chce w Nim złożyć swoją ufność, chce w Nim złożyć wiarę, chce w Niego uwierzyć, iść za Nim i swoje życie podporządkować Jemu. Chce nam dać Ducha Świętego po to, żebyśmy my mogli dalej nieść życie i żebyśmy mogli doświadczać tego Bożego życia w nas. To w dużym, bardzo dużym skrócie jest dzieło Ducha Świętego, którego Bóg ma dla nas przygotowanego. I pewnie w kolejnych rozdziałach będzie jeszcze okazja o tym, żeby trochę o Duchu Świętym więcej porozmawiać, ale dzisiaj, żeby znowu nie robić niesamowicie długiego odcinka, chciałbym podsumować tę końcówkę Księgi Ezechiela właśnie w ten sposób, że z jednej strony mamy w cudzysłowie Ewangelię Ezechiela.

Później mieliśmy opis świątyni, która jak najbardziej może odnosić się do tego, co Bóg czyni przez Kościół, przez ludzi wierzących, przez ludzi, którzy nie są wierzący z deklaracji, ale są ludźmi, którzy faktycznie ufają Bogu i za Nim idą i chcą Go naśladować. Tym Bóg daje Ducha Świętego po to, żebyśmy mogli żyć. Życiodajnym życiem, że tak pozwolę sobie powiedzieć, żeby nasze życie mogło mieć wpływ na życie innych ludzi, żebyśmy mogli to Boże życie roznosić dalej i żebyśmy Bożego życia w nas mogli doświadczać. Końcówka Ezechiela to tak naprawdę jest niesamowicie ewangeliczny przekaz, niesamowicie ewangeliczne przesłanie dla każdego z nas. I choć jest ono ubrane w dużo obrazów i w dużo fragmentów, które mogą znowu wzbudzać dyskusje, czy mówimy o rzeczywistości fizycznej, czy nie.

Jakkolwiek, nawet jeżeli to by była rzeczywistość fizyczna, to są pewne duchowe prawdy, które są tak niesamowicie dla nas dzisiaj dostępne. Jestem zachwycony końcówką Księgi Ezechiela, szczególnie w tym roku, kiedy czytamy już po raz kolejny i grzebiąc w tych fragmentach, szukając tego, co one mogą wnieść do mojego życia, nagle odkrywamy takie perełki. To jest naprawdę coś wyjątkowego. Dla mnie osobiście, mam nadzieję, że dla was również, gdybyście mieli dodatkowe pytania, niezmiennie zapraszam na stronę bibliawrok.pl, żebyśmy mogli sobie porozmawiać, podyskutować, też zachęcać się i po prostu czytać Biblię razem, bo to jest bardzo ważna rzecz, jeśli chodzi o czytanie Biblii, żeby to robić razem. Biblię, choć możemy ją czytać, studiować samodzielnie, będąc w domu, to najbardziej ożywa i ona w zasadzie do tego została też napisana, żeby czytać ją we wspólnocie, z innymi, żeby z innymi rozmawiać.

I tak jak nawet wczoraj wspomniałem o rozmowie z jedną osobą z grupy prywatną, co prawda, rozmową na temat właśnie Ezechiela, było to dla mnie niesamowicie ubogacające. Samo to, że zaczęliśmy sobie przerzucać różne pomysły, różne poglądy, spojrzenia w atmosferze szacunku, miłości, mogliśmy jeszcze lepiej odkrywać to, co Bóg chce nam powiedzieć. Zachęcam was do tego, żebyście nie czytali Biblii sami. Znaczy, sami czytajcie, a później znajdźcie kogoś, z kim będziecie mogli o niej rozmawiać, bo to wniesie jeszcze więcej do waszej lektury i zobaczycie, jak Biblia będzie was ożywiać. Wielkie dzięki za dzisiaj.

Tym samym skończyliśmy Księgę Ezechiela, która okazała się nie była aż tak straszna. Znaczy straszna, no nie jest straszna, ale tak trudna, jak mogłoby się wydawać, choć wciąż ona tak, jest bardzo poważną lekturą i to, co my zrobiliśmy, to w zasadzie bardzo sobie delikatnie liznęliśmy, przepłynęliśmy po powierzchni, ale widzimy, że jest to księga, którą można zgłębiać, można studiować, można ją odkrywać. Można odkryć w niej jeszcze więcej niż to, co było w tym podcaście, dlatego zachęcam was do dalszej lektury tej bardzo poważnej księgi w Starym Testamencie, która kończy też nam tak zwanych proroków większych. Mieliśmy Izajasza, Jeremiasza, Ezechiela i już od jutra zaczynamy czytać proroków mniejszych, nie żeby gorszych, nie żeby jakiś problematyczny, żeby byli mniej znaczący. Po prostu objętościowo będą krótsi, dlatego też będzie to dla nas dosyć ciekawa lektura.

Słyszymy się w kolejnym odcinku w Księdze Ozeasza.