
Ten dzień w minutę
Nie masz teraz czasu na cały odcinek? Najważniejsza myśl w krótkim wideo.
Przeczytaj wstęp do księgi: Ewangelia św. Łukasza
W skrócie
Dzisiaj rozmawiamy o wąskich drzwiach, o których Jezus mówi w drodze do Jerozolimy. Wyjaśniam, jak rozumieć pytanie, czy mało ludzi będzie zbawionych, i dlaczego Jezus nie obiecuje łatwego życia. Opowiadam też o moim pierwszym maratonie, który dobrze pokazał mi, co znaczy przeciskać się przez trudną drogę.
Najważniejsze myśli
Wąskie drzwi
Ktoś pyta Jezusa, czy tylko niewielu będzie zbawionych, a Jezus odpowiada: starajcie się z całych sił wejść przez wąskie drzwi. To odpowiedź o tym, jak żyć, a nie o statystyce.
Co znaczy zbawienie
Słowo, które tłumaczymy jako zbawienie, oznaczało ratunek w pełnym sensie: zdrowie, zaopatrzenie i spełnione życie. Jezus wskazuje jednak, że ostatecznie chodzi tu o wieczność.
Droga indywidualna, nie lista zasad
Wąska brama to nie lista rzeczy do odhaczenia, tylko życie z Jezusem, który prowadzi każdego z nas jego własną drogą.
Bieg wymaga zdecydowania
Do Maratonu Warszawskiego w ogóle nie byłem w stanie się przygotować, a mimo to postanowiłem go przebiec. Na trasie najważniejsze okazało się wytrwanie i ktoś obok, kto mnie wspierał, a w życiu wiary jest bardzo podobnie.
Z odcinka
Jezus nigdy nie zachęcał nas do tego, żebyśmy żyli tak jak wszyscy, tylko żebyśmy żyli tak jak On, żeby nasze życie było przepełnione poszukiwaniem tej jednej właściwej drogi, którą On przygotował dla nas.
Wąska brama to jest życie z Jezusem, któremu On nadaje kierunek, które nie będzie życiem łatwym i które nie jest życiem, które większość ludzi wybiera.
Jeżeli chcemy żyć prawdziwym życiem, nie idźmy na łatwiznę.
Fragmenty, o których mowa w odcinku
- Ewangelia św. Łukasza 13,22-3022 I nauczał, chodząc po miastach i wioskach [i] podążając w kierunku Jerozolimy. 23 I ktoś go zapytał: Panie, czy mało jest tych, którzy będą zbawieni? On zaś im odpowiedział: 24 Usiłujcie wejść przez ciasną bramę, bo mówię wam, że wielu będzie chciało wejść, lecz nie będą mogli. 25 Gdy gospodarz wstanie i zamknie drzwi, zaczniecie stać na zewnątrz i pukać do drzwi, mówiąc: Panie, Panie, otwórz nam! A [on] wam odpowie: Nie znam was [i nie wiem], skąd jesteście. 26 Wtedy zaczniecie mówić: Jedliśmy i piliśmy z tobą, i nauczałeś na naszych ulicach. 27 A on powie: Mówię wam, nie znam was [i nie wiem], skąd jesteście; odstąpcie ode mnie wszyscy, którzy czynicie nieprawość. 28 Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka, Jakuba i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a samych siebie wyrzuconych precz. 29 I przyjdą inni ze wschodu i z zachodu, z północy i z południa, i zasiądą za stołem w królestwie Bożym. (dalej do wersetu 30)Czytaj cały rozdziałUwspółcześniona Biblia Gdańska Ktoś pyta Jezusa, czy tylko niewielu będzie zbawionych, a Jezus odpowiada, że trzeba starać się wejść przez wąskie drzwi, bo przyjdzie moment, kiedy drzwi się zamkną.
- Ewangelia św. Mateusza 7,13-1413 Wchodźcie przez ciasną bramę. Szeroka bowiem jest brama i przestronna droga, która prowadzi na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. 14 Ciasna bowiem jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują. Czytaj cały rozdziałUwspółcześniona Biblia Gdańska W Kazaniu na Górze Jezus mówi o ciasnej bramie i wąskiej drodze, która prowadzi do życia, a znajduje ją niewielu.
Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.
Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat
- 1 List do Koryntian 9,24-2724 Czy nie wiecie, że ci, którzy biegną w wyścigu, wszyscy wprawdzie biegną, lecz [tylko] jeden zdobywa nagrodę? Tak biegnijcie, abyście [ją] otrzymali. 25 Każdy, kto staje do zapasów, powściąga się we wszystkim. Oni, aby zdobyć koronę zniszczalną, my zaś niezniszczalną. 26 Ja więc tak biegnę, nie jakby na oślep, tak walczę, nie jakbym uderzał w powietrze. 27 Lecz poskramiam swoje ciało i biorę w niewolę, abym przypadkiem, głosząc innym, sam nie został odrzucony. Czytaj cały rozdziałUwspółcześniona Biblia Gdańska Paweł porównuje życie wiary do biegu na stadionie i zachęca, żeby biec tak, by zdobyć nagrodę.
- List do Hebrajczyków 12,1-21 Skoro i my mamy wokół siebie tak wielką chmurę świadków, zrzućmy z siebie wszelki ciężar i grzech, który nas tak łatwo osacza, w cierpliwości biegnijmy w wyznaczonym nam wyścigu; 2 Patrząc na Jezusa, twórcę i dokończyciela wiary, który z powodu przygotowanej mu radości wycierpiał krzyż, nie zważając na hańbę, i zasiadł po prawicy tronu Boga. Czytaj cały rozdziałUwspółcześniona Biblia Gdańska List do Hebrajczyków zachęca, żebyśmy z wytrwałością biegli w wyznaczonych nam zawodach, patrząc na Jezusa.
- 2 List do Tymoteusza 4,7-87 Dobrą walkę stoczyłem, bieg ukończyłem, wiarę zachowałem. 8 Odtąd odłożona jest dla mnie korona sprawiedliwości, którą mi w owym dniu da Pan, sędzia sprawiedliwy, a nie tylko mnie, ale i wszystkim, którzy umiłowali jego przyjście. Czytaj cały rozdziałUwspółcześniona Biblia Gdańska Pod koniec życia Paweł mówi, że dobrze walczył, bieg ukończył i wiary ustrzegł, czyli wytrwał aż do mety.
- Ewangelia św. Mateusza 7,21-2321 Nie każdy, kto mi mówi: Panie, Panie, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto wypełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. 22 Wielu powie mi tego dnia: Panie, Panie, czyż nie prorokowaliśmy w twoim imieniu i w twoim imieniu nie wypędzaliśmy demonów, i w twoim imieniu nie czyniliśmy wielu cudów? 23 A wtedy im oświadczę: Nigdy was nie znałem. Odstąpcie ode mnie wy, którzy czynicie nieprawość. Czytaj cały rozdziałUwspółcześniona Biblia Gdańska Jezus ostrzega, że nie każdy, kto mówi „Panie, Panie”, wejdzie do Królestwa, ale ten, kto spełnia wolę Ojca.
Do przemyślenia
- Jaką trudniejszą decyzję odkładam, bo wolę łatwiejszą drogę?
- Kto biegnie obok mnie w drodze wiary i komu ja mogę w niej towarzyszyć?
Powiązane odcinki
wąska brama droga wiary zbawienie wytrwałość maraton Ewangelia Łukasza
Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.
Transkrypcja odcinka
Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.
Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 311 i czytamy Ewangelię Łukasza, rozdział 12 i 13. Gdybyście chcieli dowiedzieć się więcej na temat tego podcastu, wejdź na stronę bibliawrok.pl. Dzisiaj chciałbym, żebyśmy zwrócili uwagę na jedną z lekcji, którą Jezus daje nam, będąc w drodze do Jerozolimy, będąc w drodze, która jest jego ostatnią dłuższą podróżą przed ukrzyżowaniem. I podczas tej podróży, tak jak już też rozmawialiśmy, Jezus przechodzi przez różne miasta, naucza i opowiada ludziom o Bożym Królestwie, o jego panowaniu, o tym, w jaki sposób można żyć, będąc jego uczniem.
Jedną z bardzo ważnych lekcji, która też jest dosyć znaną lekcją, znajdujemy w 13 rozdziale Ewangelii Łukasza w odpowiedzi na pytanie, które zostaje kierowane w stronę Jezusa. I Ewangelia św. Łukasza 13,22-3022 I nauczał, chodząc po miastach i wioskach [i] podążając w kierunku Jerozolimy. 23 I ktoś go zapytał: Panie, czy mało jest tych, którzy będą zbawieni? On zaś im odpowiedział: 24 Usiłujcie wejść przez ciasną bramę, bo mówię wam, że wielu będzie chciało wejść, lecz nie będą mogli. 25 Gdy gospodarz wstanie i zamknie drzwi, zaczniecie stać na zewnątrz i pukać do drzwi, mówiąc: Panie, Panie, otwórz nam! A [on] wam odpowie: Nie znam was [i nie wiem], skąd jesteście. 26 Wtedy zaczniecie mówić: Jedliśmy i piliśmy z tobą, i nauczałeś na naszych ulicach. 27 A on powie: Mówię wam, nie znam was [i nie wiem], skąd jesteście; odstąpcie ode mnie wszyscy, którzy czynicie nieprawość. 28 Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka, Jakuba i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a samych siebie wyrzuconych precz. 29 I przyjdą inni ze wschodu i z zachodu, z północy i z południa, i zasiądą za stołem w królestwie Bożym. (dalej do wersetu 30)Czytaj cały rozdziałUwspółcześniona Biblia Gdańska. Panie, czy tylko niewielu będzie zbawionych? Wtedy On odpowiedział: Próbujcie z całych sił wejść przez wąskie drzwi, gdyż, mówię wam, wielu będzie się starało wejść i nie zdołają. Gdy tylko pan domu wstanie i zamknie drzwi, zaczniecie pukać z zewnątrz i wołać: Panie, otwórz nam!
Ale On odpowie: Nie wiem, skąd jesteście. Wówczas zaczniecie przekonywać: Jedliśmy i piliśmy z tobą przy jednym stole, a na naszych ulicach nauczałeś. A On jednak odpowie: Nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode mnie wy, wszyscy sprawcy niesprawiedliwości. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębami, gdy zobaczycie Abrahama, Izaaka, Jakuba i wszystkich proroków w Królestwie Bożym, a siebie samych odrzuconych na zewnątrz.
I zjawią się ludzie ze wschodu i zachodu, i z północy, i z południa, i zasiądą u stołu w Królestwie Bożym. W ten sposób niektórzy ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi. Ten fragment też jest bezpośrednio związany z jedną rzeczą, którą Jezus powiedział jeszcze w kazaniu na górze, którą to czytaliśmy Ewangelia św. Mateusza 7,13-1413 Wchodźcie przez ciasną bramę. Szeroka bowiem jest brama i przestronna droga, która prowadzi na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. 14 Ciasna bowiem jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują. Czytaj cały rozdziałUwspółcześniona Biblia Gdańska, gdzie padły takie słowa: Wchodźcie przez ciasną bramę, gdyż przestronna jest brama i szeroka droga, która prowadzi do zguby, i wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Natomiast ciasna jest brama oraz wąska droga, która prowadzi do życia, i niewielu tych, którzy ją znajdują. W tych słowach, które Jezus kieruje do nas dzisiaj, oczywiście kontekstem jest wieczność, kontekstem jest życie wieczne.
Niemniej jednak... Jednak kiedy spojrzymy sobie na to słowo zbawienie, które tutaj pada w pytaniu, kiedy ktoś przychodzi do Jezusa i pyta: Panie, czy tylko niewielu będzie zbawionych?, to zbawienie, choć my rozumiemy jako kwestię związaną z perspektywą wieczności, to samo słowo wcale niekoniecznie oznaczało tylko i wyłącznie kwestie duchowe. To tak naprawdę było słowo, które, tak upraszczając dosyć mocno, oznaczało ratunek. Często było związane z takim powodzeniem życiowym, z tym, że nam się dobrze, że jesteśmy spełnieni, że jesteśmy zdrowi, że doświadczamy zaopatrzenia materialnego i tak dalej. To było słowo związane z takim kompleksowym ogarnięciem człowieka, żeby żył dobrze, w sposób właściwy, w sposób, w którym ma odpowiedź na wszystkie swoje potrzeby.
Niemniej jednak, kiedy Jezus udziela tej odpowiedzi, wyraźnie kieruje też uwagę na kwestię wieczną, na kwestię Jego powrotu, na kwestię tego, że kiedy On pewnego dnia wróci, to będą ludzie, którzy będą mówić: Hej, hej, przecież Cię znaliśmy, no weź, z nami nie pogadasz. No nie, nie znaliśmy się. Tylko wam się chyba wydawało, że się znaliśmy, ale ja was nigdy nie poznałem. I na temat takiej postawy już rozmawialiśmy, już była okazja, żeby o tym porozmawiać, bo niemało znajdziemy miejsc, pomimo tego, jak Jezus jest lubiany, za to, jakim był fantastycznym nauczycielem i tak dalej, to jednak jest też tak, że Jezus kierował do nas bardzo surowe słowa, słowa, które wcale niekoniecznie brzmiały tak, jakby życie z Nim miało być ciągłą sielanką i kompletną łatwizną. I kiedy Jezus dzisiaj mówi: Próbujcie z całych sił wejść przez wąskie drzwi, gdyż mówię wam, wielu będzie się starało wejść i nie zdołają, i połączymy to z tym, jak Jezus, tę samą myśl sformułował, czy jak Mateusz sformułował tę myśl w kazaniu na górze, to widzimy kilka rzeczy, które są dla nas niesamowicie ważne.
Po pierwsze, Jezus nie obiecuje, że będzie łatwo. Radzi nam, żebyśmy wybierali trudniejsze rozwiązanie, żebyśmy wybierali trudniejszą drogę, drogę, która wcale niekoniecznie jest oczywista, drogę, która wiąże się z przeciskaniem, z tym, że to wcale niekoniecznie tak łatwo jest pójść tą drogą. Jezus rzuca nam wyzwanie, żebyśmy w naszym życiu podejmowali decyzje, które które będą trudne, będą czasami może bolały, będą niezrozumiane przez innych, bo to, co też jest jasne w kontekście tych ciasnych bram, o których to Jezus nam tutaj opowiada, wcale niekoniecznie wiele osób wybiera ciasną bramę. To jednak jest sposób życia w Bożym Królestwie, przechodzenie przez ciasną bramę. I teraz nie chciałbym, żebyśmy tylko mówili o tym z perspektywy, tak jak tutaj zmartwił się nam ten gość: Panie, czy tylko niewielu będzie zbawionych?
To tym nie musimy się aż tak bardzo martwić, co tym, czy my jesteśmy we właściwym miejscu w naszej drodze wiary i czy my decydujemy się na to, żeby podejmować trudne decyzje, żeby podejmować niewygodne decyzje, decyzje, które będą bolały, bo ostatecznie okazuje się, że to właśnie ciasna brama i wąska droga prowadzi do życia. Jeżeli chcemy żyć prawdziwym życiem, nie idźmy na łatwiznę. Pomimo tego, że dzisiaj świat na różne sposoby pokazuje nam: Hej, tak ułatwimy ci życie, tu będzie ci lepiej, tu będzie ci miło i przyjemnie, to będzie ci się podobało, to sprawi, że poczujesz się dobrze. Jakkolwiek rozumiem kwestię tego, że naszą misją w pewien sposób może być to, żeby też pomagać innym, żeby ich życie było choć trochę lżejsze i łatwiejsze, o tyle szukanie łatwej drogi we wszystkim nie jest Bożą drogą, nie jest dobrą drogą. Jest drogą, którą wybiera większość.
Pójdźmy na łatwiznę, nie spinajmy się, weź przestań z tą religią, ale o co ci chodzi, a ten Jezus już trochę cię poniosło. Przecież możesz żyć tak jak wszyscy. Jezus nigdy nie zachęcał nas do tego, żebyśmy żyli tak jak wszyscy, tylko żebyśmy żyli tak jak On, żeby nasze życie było przepełnione poszukiwaniem tej jednej właściwej drogi, którą On przygotował dla nas. Bo też to jest kolejna ważna rzecz. Wcale niekoniecznie ja bym patrzył na te bramy i drogi w ten sposób, że jest jedna uniwersalna, jak będziesz robił te, te takie rzeczy, to to jest to.
Często niestety w ten sposób jest ta kwestia spłycana. Rób to, rób to, rób tamto. Sam sobie możesz teraz odpowiedzieć, jaką jesteś w stanie wyobrazić sobie listę zasad chrześcijańskich, które musisz spełnić, żeby przejść przez wąską bramę. Wydaje mi się, że jednak ta wąska brama to jest brama dla każdego z nas, w jakiś sposób unikalna, w jakiś sposób wyjątkowa. Jest to brama i droga dalej, która jest...
Czymś, co wypływa bezpośrednio z naszej relacji z Jezusem. Z tego, w jaki sposób Jezus nas prowadzi, z tego, czego Jezus od ciebie i ode mnie oczekuje, a nie jakichś uniwersalnych zasad. Po prostu tu masz listę rzeczy, jeżeli zrobisz to wszystko, to znaczy, że przecisnąłeś się przez wąską bramę. Wąska brama to jest życie z Jezusem, któremu On nadaje kierunek, które nie będzie życiem łatwym i które nie jest życiem, które większość ludzi wybiera. My jednak, wiadomo, z natury wolelibyśmy łatwiejsze rozwiązanie, wolelibyśmy, żeby było trochę prościej, wolelibyśmy, żeby, no ale może jednak jestem w stanie jakoś tam się aż tak bardzo niektórymi rzeczami nie przejmować.
Jezus nie zostawia nam żadnego wyboru. Co więcej, wskazuje na to, co jest bardzo ważną rzeczą tutaj, że przechodzenie przez wąskie drzwi jest kwestią bardzo intencjonalną. To nie jest tak, że to się wydarzy przez przypadek. To nie jest tak, że będę żył swoim życiem jakoś tam sobie i pewnego dnia się obudzę i stwierdzę: wow, jestem na wąskiej ścieżce, którą Jezus przygotował dla mnie. Nie, to na sto procent się nie wydarzy.
Żeby wejść na drogę wiary, którą Jezus przygotował dla ciebie i dla mnie, musimy najpierw poczynić staranie, bardzo intencjonalne staranie, które zaangażuje całe nasze siły, żeby wejść przez wąskie drzwi, żeby się wręcz przez nie przeciskać, po to, żeby wejść na drogę życia, którą Jezus ma przygotowaną dla nas. I ci z nas, którzy może uprawialiście jakiś sport, kiedykolwiek wiecie to prawdopodobnie lepiej niż ja, że najlepszy trening to jest trening, który cię wykończy, który sprawi, że po prostu wychodzisz z treningu, wychodzisz, nie wiem, z sali gimnastycznej, siłowni, czegokolwiek i po prostu jesteś totalnie wypruty, ledwo ruszasz nogami. I wtedy paradoksalnie bardzo często masz poczucie, że żyjesz. Kiedy byłem jeszcze w szkole średniej, wcześniej w gimnazjum, zacząłem trenować sztuki walki i pamiętam treningi, które były moje ulubione. To były treningi, po których byłem dorżnięty tak, że naprawdę nie wiedziałem, jak mam dojść do domu.
Nie byłem jakimś wybitnym wojownikiem, niemniej jednak te treningi bardzo lubiłem. Bardzo lubiłem treningi, które rzucały mi fizyczne wyzwania, bo wtedy, kiedy pojawia się wyzwanie, które jest trudne, które jest ciężkie, kiedy uda nam się mu sprostać, to wtedy mamy tak naprawdę poczucie, że żyjemy, że się rozwijamy, że... że dostrzegamy to, że jest więcej niż wydawać by mi się mogło, że jestem w stanie osiągnąć. W tym roku, nie tak dawno, w sumie we wrześniu, wpadłem na pomysł, żeby wziąć udział w maratonie warszawskim, który miał miejsce pod koniec września, więc jak widzicie, wcale niekoniecznie jakoś szczególnie dużo tego czasu było na przygotowanie, ale z drugiej strony ja wiedziałem jedno: w tym roku nie jestem w stanie się przygotować do niczego. Nie jestem w stanie się przygotować, ale chciałbym przebiec maraton. Dlaczego miałbym nie móc przebiec maratonu?
Więc to, co ja w takich sytuacjach robię, kiedy mierzę się z takimi wyzwaniami, to szukam ludzi, którzy czegoś takiego dokonali. I choć słyszałem głosy, że wielu ludzi biega maraton bez przygotowania, jakkolwiek rozumiem, że nie był to najmądrzejszy pomysł, że to duże ryzyko kontuzji i tak dalej, ja łapię to. Z drugiej strony wcale niekoniecznie znalazłem, tak szukając w internecie, na YouTubie, dużo osób, które przebiegły maraton bez przygotowania. Wręcz przeciwnie, znalazłem dużo ludzi, którzy opisywali, jak przygotowywali się do maratonu, i ja wiedziałem jedno: nie jestem w stanie się do tego przygotować, ale bardzo chciałbym go przebiec, bardzo chciałbym zobaczyć, czy w ogóle jestem w stanie. I teraz, żeby było jasne, tu nie chodzi tylko o to, że ja od mojej decyzji kilka tygodni wcześniej do samego wydarzenia nie mogłem się przygotować.
Ja w ogóle w tym roku za dużo nie biegałem, choć generalnie lubię biegać, mam jakąś tam swoją zasadę, w jaki sposób zadbać o to, żeby to bieganie było stałą częścią mojego życia, ale w tym roku, z uwagi między innymi na podcast, który nagrywam, wiedziałem jedno i bardzo często podejmowałem takie decyzje: albo idę biegać, albo idę nagrywać, więc wybierałem nagrywanie, a pomimo tego bardzo mnie korciło, żeby spróbować maratonu i żeby nie przekładać tego na zasadzie: a, kiedyś będzie lepiej. Więc koniec końców zdecydowałem się na to wyzwanie. I jedyna rzecz, którą mogłem uczynić w ramach moich przygotowań, to jest posłuchać sobie jakichś tam motywacyjnych specjalistów. I trafiłem na jednego gościa, który nazywa się David Goggins, który bardzo często w swoich wypowiedziach zwraca uwagę na to, żebyśmy nie uciekali od bólu, żebyśmy nie uciekali od rzeczy trudnych, żebyśmy wręcz do nich lgnęli, bo one są w stanie pokazać nam, ile tak naprawdę w nas siedzi. Sam gość jest totalnie wyjątkowym zawodnikiem, zachęcam was, żebyście go sobie sprawdzili, bo to jest gość, który był totalnym zdechlakiem fizycznie, był totalną padaką, a dzisiaj jest jednym z najbardziej podziwianych wytrzymałościowych sportowców, nawet nie chcę mówić o dyscyplinach, bo on robi naprawdę różne rzeczy.
I to, co on mówi, było dla mnie takie... Stary, przecież to jest głupie, przecież wiesz, specjalnie pchacie w coś, co będzie po prostu bolało i tak dalej. No niemniej jednak zachęcił mnie do tego, żeby wyzwanie podjąć, żeby w wyzwaniu trwać. I początek biegu był fantastyczny, był naprawdę fajny. Wiecie, biegło mi się tak w miarę przyzwoicie.
Wiedziałem, że to nie jest tempo, na które jest mnie stać, że mógłbym pewnie biec trochę szybciej, gdybym był przygotowany i tak dalej. No ale jakkolwiek, spokojnie, w miarę leciutko się biegło i myślę: o, będzie naprawdę spoko, będzie fajnie. I tak było fajnie do mniej więcej osiemnastego kilometra. Kiedy po tym osiemnastym kilometrze wiedziałem jedno: gdybym biegł półmaraton, 21 kilometrów z haczykiem, to zagryzłbym zęby i bym się wymęczył, ale byłem totalnie wypruty. To nie była jakaś mityczna ściana, po prostu padam, leżę i nie wiem, co ze sobą zrobić, tylko wiedziałem, że zwyczajnie baterie mi się wyczerpały i wiedziałem, że to, co jest przede mną, to nie będzie lekkie.
Byłem totalnie zniechęcony i ten bieg wcale niekoniecznie wydawał mi się być najbardziej ekscytującym doświadczeniem w tamtym konkretnym momencie. Ale tak krok po kroku, kilometr po kilometrze udawało mi się cisnąć dalej. Powiem cisnąć dalej, bo w zasadzie nie wiem, czy w większości przypadków bym to nazwał jakimś tam szczególnie biegiem, choć może to jak bieg wyglądało gdzieś tam trochę z boku, albo bardziej w zwolnionym tempie, z bardzo krótkimi krokami. Zwyczajnie ciężko mi się ciągnęło nogami. I jedna z fajnych rzeczy, które pomogły mi trochę lżej przejść przez to całe doświadczenie, to jest gość, którego spotkałem gdzieś w okolicach dwudziestego ósmego może kilometra, gdzieś przed trzydziestką.
Biegniemy obok siebie, jeden wyprzedza drugiego i tak na zmianę się wyprzedzamy co jakiś czas i w końcu tak: Ty, słuchaj, jak masz na imię? Cześć, ja jestem Seba, słuchaj, to pobiegniemy sobie razem. No i tak sobie biegliśmy razem. I to sprawiło, że wciąż nogi nawalały tak samo, wciąż było tak samo ciężko, ale jakoś lżej trochę się biegło. Kiedy obok ciebie była druga osoba, z którą mogłeś pogadać, z którą się rozumiałeś, która rozumiała twój ból, która rozumiała to, przez co przechodzisz.
I tak sobie biegliśmy, biegliśmy i udało nam się wymęczyć, no właśnie, nie chcę mówić przebiec, to nie było bieganie na czas, to było po prostu byle wytrwać. Udało nam się ukończyć bieg w regulaminowym czasie, więc fajnie, dostaliśmy swoje medale, zawodników, którzy ukończyli, to właśnie wyzwanie. I jedna rzecz, która z całego biegu bardzo mi się podobała, to było między innymi właśnie bycie z tyłu, bo z tyłu... Miała miejsce naprawdę ciekawa walka, bo to nie była walka tak jak, wiecie, ci, którzy są poważnymi zawodnikami, to biegną o jakieś tam konkretne czasy, chcą, nie wiem, pobić swoją życiówkę, jakieś tam różne mają swoje wyzwania. Ale ci ludzie, którzy byli z nami na końcu, to była walka o przetrwanie.
To mi się niesamowicie podobało, bo widziałem ludzi, którzy, nawet niektórzy mówili, całe lato się przygotowywałem i teraz po prostu nie wiem, coś mnie boli, nie wiem, czy w ogóle się doczłapię do tej mety, coś tam się stało, ale walczyli. Była w tym niesamowita wola walki. Można było powiedzieć: dobra, okej, nie wiem, coś nie gra, schodzę, daję sobie spokój. Ale byli zdeterminowani do tego, żeby ukończyć bieg. I wydaje mi się zresztą, nawet z perspektywy później nauczania Pawła w Nowym Testamencie, życie też jest porównywane do biegu.
Nasze życie wiary jest porównywane do biegu. I ten bieg nie będzie łatwy i będzie od nas wymagał dużo więcej, niż byśmy się spodziewali, żeby móc w końcu otrzymać nagrodę, którą Bóg przygotował dla każdego z nas. Żeby jednak zacząć, musimy najpierw przecisnąć się przez tą wąską bramę i biec naszą wąską drogą do mety, która dla każdego z nas może być w jakiś sposób inna, bo zwyczajnie będzie się wiązała z tym, że każdy z nas w ramach tego biegu będzie realizował swoje własne powołanie. Nie czyjeś powołanie, nie zastanawianie się, co robią inni, tylko patrzenie na swoją drogę, na swój kolejny krok, szukanie prowadzenia samego Jezusa w tym, żeby iść we właściwą stronę i ukończyć bieg i otrzymać w końcu nagrodę. Nie będzie lekko, będzie ciężko, ale tak szczerze, pomimo tego, że po moim sportowym wyzwaniu, później kilka dni ledwo chodziłem, to było warto, to było fajne.
I koniec końców ten ból minął, parę dni doszedłem do siebie, było spoko. Ale do dzisiaj mogę powiedzieć, że udało mi się ukończyć maraton. Nie był to wybitny wyczyn, nie był to wyczyn z jakimś fantastycznym czasem, wręcz przeciwnie, niemniej jednak udało mi się dokonać czegoś, co nie do końca byłem pewny, czy jestem w stanie zrobić. Jednak często jesteśmy w stanie zrobić więcej, niż by nam się mogło wydawać. Zachęcam każdego z nas dzisiaj do tego, żebyśmy podejmowali wyzwanie, żeby iść tą wąską drogą, po tym, jak przejdziemy przez ciasną bramę.
Nie idźmy na łatwiznę, nie szukajmy tego, co wygodne, szukajmy tego, co jest dla nas. To często będzie trudne, ale to jest droga, która prowadzi do życia. I niewielu jest tych, którzy ją znajdują. Bądźmy tymi, którzy szukają, którzy się przyciskają i którzy znajdują wąską drogę wiary, którą Jezus przygotował dla każdego z nas. Gdybyście mieli jakieś dodatkowe pytania do tego odcinka lub jakichkolwiek innych odcinków, albo do mnie w ogóle jakieś totalnie inne pytanie, możecie do mnie napisać na adres jacek@bibliawrok.pl bądź możecie wejść też na stronę bibliawrok.pl i tam dowiedzieć się więcej lub zadać pytania, które was nurtują.
Jednocześnie zachęcam do tego, żebyście wrzucili pięć gwiazdek na Spotify lub jeżeli słuchacie na urządzeniach Apple'owych, to możecie też wrzucić recenzję na Apple Podcast, co pomoże innym odkryć ten podcast i sprawić, że zaczną odkrywać Biblię i to, w jaki sposób Biblia dzisiaj może wpłynąć na ich życie w jak najbardziej pozytywny sposób i do usłyszenia w kolejnym odcinku.