Wszystkie odcinki

Dzień 325 Dzieje Apostolskie 21-23

Bez względu na cenę

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 325 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Paweł wraca do Jerozolimy i wie, że spotka go tam więzienie. Ludzie odradzają mu tę drogę, a on idzie dalej, bo wie, do czego Bóg go powołał. Zastanawiam się, co z tego może wziąć każdy z nas, kto stoi przed trudną decyzją i chce iść za tym, do czego Bóg go prowadzi.

Najważniejsze myśli

  1. Pożegnanie w Milecie

    Paweł mówi starszym z Efezu, że nie zobaczą go więcej, bo idzie do Jerozolimy, gdzie czekają go więzy. Nie liczy się dla niego własne życie, tylko dokończenie misji.

  2. Proroctwo Agabosa nie jest ostrzeżeniem

    Agabos wiąże sobie nogi i ręce pasem Pawła i mówi, co czeka jego właściciela. Przyjaciele proszą Pawła, żeby nie szedł. Paweł mówi, że jest gotów być związanym, a nawet zabitym dla imienia Jezusa.

  3. Powołanie z ceną

    Już po nawróceniu Paweł usłyszał, że będzie musiał wiele wycierpieć dla Jezusa, ale też stanąć przed królami. To powołanie jest dla niego ważniejsze od wygody.

  4. Bądź dobrej myśli

    Kiedy Paweł jest w tarapatach, Jezus staje przy nim i mówi, że tak jak świadczył w Jerozolimie, tak złoży świadectwo w Rzymie. Jego misja się jeszcze nie skończyła.

Z odcinka

Właśnie Paweł nie unikał trudnych konfrontacji, wiedział, co go czeka.

I bardziej patrzeć na to, jak On nas prowadzi i na to dzieło, które On przygotował dla nas, niż na to, czy będzie nam wygodnie, czy nie.

Ostatecznie moje życie nie będzie miało większego sensu, jeżeli nie zrealizuję misji, którą otrzymałem, jeżeli w pełni nie zrobię tego wszystkiego, do czego zostałem stworzony.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Paweł żegna się ze starszymi z Efezu w Milecie. Przypomina im, jak żył wśród nich, i mówi, że idzie do Jerozolimy, gdzie czekają go więzy.
  • Prorok Agabos wiąże sobie nogi i ręce pasem Pawła. Przyjaciele proszą Pawła, żeby nie szedł, a on odpowiada, że jest gotów zginąć za Jezusa.
  • Przy nawróceniu Szawła Pan mówi Ananiaszowi, że wybrał go, aby zaniósł Jego imię poganom i królom, i że pokaże mu, ile musi wycierpieć.
  • Przed tłumem Paweł opowiada, co powiedział mu Ananiasz: że Bóg wybrał go, by poznał Jego wolę i był świadkiem wobec wszystkich ludzi.
  • Jezus staje przy Pawle w nocy i mówi, żeby był dobrej myśli, bo tak jak świadczył w Jerozolimie, tak będzie świadczył w Rzymie.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Pod koniec życia Paweł pisze, że dobry bój stoczył i bieg ukończył. To podsumowanie drogi, na którą wstępuje w tym odcinku.
  • Jezus zdecydowanie ruszył do Jerozolimy, choć wiedział, co Go tam czeka. Paweł naśladuje Go w tym wyborze.
  • Jezus mówi, że kto chce iść za Nim, musi wziąć swój krzyż, a życie można zyskać tylko tracąc je dla Niego.

Do przemyślenia

  • Jakiej trudnej decyzji dziś unikam, choć czuję, że Bóg mnie do niej prowadzi?
  • Czy moje decyzje częściej wynikają z pytania o wygodę, czy o to, do czego Bóg mnie przygotował?

Powiązane odcinki

powołanie cena wiary Paweł Agabos prowadzenie Boże odwaga

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 325 i czytamy Dzieje Apostolskie, rozdziały od 21 do 23. Gdybyście chcieli dowiedzieć się więcej na temat tego podcastu, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl. W dzisiejszych rozdziałach jesteśmy w trakcie ostatniej podróży misyjnej Pawła. Nie ostatniej podróży w ogóle, bo teraz, kiedy Paweł zmierza do Jerozolimy, z Jerozolimy zostanie odesłany później do Rzymu.

Niemniej jednak nie będzie to już podróż, którą on zaplanuje, tylko będzie zwyczajnie ona dla niego zaplanowana, bo będzie się udawał do Rzymu, żeby stanąć przed sądem, o czym będziemy czytać już niedługo. Niemniej jednak dzisiaj chciałbym, żebyśmy zwrócili uwagę na to, w jaki sposób Paweł w ogóle wraca do Jerozolimy, w jakich wraca nastrojach i jaka myśl gdzieś towarzyszy tej jego trzeciej podróży misyjnej, wiedząc, że kolejnym przystankiem będzie Jerozolima. I teraz, żeby złapać lepiej klimat tego, jaką Paweł ma świadomość drogi, która jest przed nim, cofnijmy się do rozdziału 20, który mieliśmy wczoraj, gdzie w zasadzie na jednym z ostatnich już etapów podróży, będąc w Milecie, czytamy, że Paweł posłał do Efezu wiadomość i wezwał do siebie starszych kościoła. I tutaj, , będziemy mogli przeczytać o spotkaniu właśnie Pawła z ludźmi, których znał, z ludźmi, którym służył, z ludźmi, z którymi spędził kilka lat swojego życia, którym będzie chciał przedstawić to, co przed nim i w pewien sposób się też pożegnać. I jest to opisane w sposób następujący: Gdy starsi stawili się u Pawła, on zwrócił się do nich: Wy wiecie, jak żyłem wśród was przez cały czas od pierwszego dnia mojego pobytu w Azji.

Służyłem Panu z całą pokorą wśród łez i prób, które spotkały mnie ze strony spiskujących Żydów. Wiecie, że w żaden sposób nie przemilczałem niczego, co pożyteczne, przeciwnie, przekazywałem wam to i pouczałem was o tym publicznie i po domach. Na podstawie świadectw wzywałem Żydów i Greków do opamiętania przed Bogiem i do wiary w naszego Pana Jezusa. A teraz ja, zobowiązany w duchu, idę do Jerozolimy, niepewny, co mnie tam spotka. Wiem tylko, co mi zresztą Duch Święty w każdym mieście poświadcza, że czekają mnie więzy i ucisk.

Nie przywiązują jednak wagi do mojego życia, zależy mi... Tylko na tym, aby dokończyć biegu oraz wykonać zadanie zlecone przez Pana Jezusa, to znaczy służyć świadectwem dobrej nowiny o łasce Bożej. A oto teraz wiem, że już więcej nie zobaczycie mojego oblicza, wy wszyscy, wśród których chodziłem, ogłaszając Królestwo. I kilka kolejnych wersetów Paweł niejako podsumowuje swój czas w Efezie i robi takie, powiedzmy sobie, rozliczenie tego, że hej, nic nikomu nie jestem winien, czas już na mnie. I od wersetu 32 czytamy: A teraz powierzam was Bogu oraz słowu Jego łaski.

Ono jest zdolne was budować i zapewnić dziedzictwo między tymi wszystkimi, którzy dostąpili uświęcenia. Nie pożądałem srebra ani złota, ani niczyjej szaty. Sami wiecie, że te ręce służyły potrzebom moim oraz tych, którzy byli ze mną. Przez to wszystko pokazałem wam, że w ten sposób pracując trzeba wspierać słabych i pamiętać o słowach Pana Jezusa, który sam powiedział: Więcej szczęście jest w dawaniu niż w braniu. A gdy skończył mówić, zgiął wraz z nimi wszystkimi kolana i modlił się.

Nikt też nie mógł powstrzymać łez. Wszyscy rzucili się Pawłowi na szyję i całowali go. Każdy odczuwał ból, szczególnie z powodu tych słów, że już nigdy nie zobaczą jego oblicza. Potem odprowadzili go na statek. I dalej w rozdziale 21 dalej też ta podróż jest opisana i mamy znowu sytuację, która jest związana z tym, co przed chwilą przeczytaliśmy, gdzie Paweł przybywa do Cezarei i , że gdy przebywaliśmy tam przez dłuższy czas, przybył z Judei pewien prorok imieniem Agabos.

Przybył on do nas, wziął pas Pawła, związał sobie nim nogi i ręce, a następnie oznajmił: To mówi Duch Święty: mężczyznę, do którego należy ten pas, w ten sposób zwiążą Żydzi w Jerozolimie i wydadzą w ręce pogan. Gdy to usłyszeliśmy, zaczęliśmy prosić Pawła, my i ludzie z Cezarei, aby nie szedł do Jerozolimy. Wtedy Paweł odpowiedział: Dlaczego płaczecie i rozdzieracie mi serce? Jestem gotów, aby w Jerozolimie nie tylko mnie związano, ale i zabito dla imienia Pana Jezusa. Nie zdołaliśmy go przekonać, dlatego ucichliśmy i stwierdziliśmy: Niech się dzieje wola Pana.

I w kolejnych rozdziałach w zasadzie już ogromna ilość materiału będzie na temat właśnie Pawła, pobytu w Jerozolimie, jego rozpraw z Żydami, później jego procesu też w drodze do Rzymu, gdzie w tym Rzymie też... Też historia nam się zakończy, jeśli chodzi o same dzieje apostolskie. Tutaj jednak widzimy bardzo ważną lekcję odnośnie życia Pawła, odnośnie postawy Pawła, która dla nas również może być swego rodzaju inspiracją, bo kiedy czytamy ten fragment z dwudziestego pierwszego rozdziału, gdzie mamy tego proroka, który przychodzi, bierze ten pas, związuje się, mówi, że tak Żydzi postąpią z tym, do kogo ten pas należy. I tam wszyscy przekonują Pawła: Pawło, nie idź, nie idź tam do Jerozolimy, przecież wiesz, co ciebie czeka. I to proroctwo w żaden sposób nie jest sprzeczne z Pawła przekonaniem, z tym, co on robi i tak dalej, bo mogłoby się trochę wydawać, że to proroctwo jest niejako ostrzeżeniem, że przychodzi jakiś gość i mówi: Hej, nie rób tego, bo tak się to skończy.

Tylko że tutaj to, co dzieje się w tej konkretnej sytuacji, to nie jest to, że Pawło, ty masz tego nie robić, tylko to ciebie czeka. I Paweł zresztą mówi: Ja doskonale wiem, że to mnie czeka. Dlatego też sięgnęliśmy po tę historię z rozdziału dwudziestego z Miletu, gdzie Paweł żegnał się ze starszymi z Efezu, bo tam historia jest bardzo podobna. On już wtedy podkreślał: Wiem i Duch Święty mnie przekonuje, wiem, co mnie czeka i wiem, jaką cenę będę musiał zapłacić za to przesłanie, którym się dzielę. I dlatego też tę konkretną historię wybrałem, żeby się nią dzisiaj podzielić, bo my często gęsto mamy tak, i to jest zresztą naturalne i normalne, że lubimy w życiu iść na łatwiznę i jeżeli tylko można, to lepiej unikać trudności niż się w nie jakoś szczególnie pakować.

Paweł z kolei pokazuje nam tutaj postawę, że on wręcz tak, pozwolę sobie powiedzieć, pakuje się w paszczę lwa, wiedząc, co go czeka. On doskonale wie, że w Jerozolimie będzie musiał odpowiedzieć za to wszystko, co głosił w Azji, co głosił w Grecji, co głosił w Macedonii. I w tych rozprawach też będziemy mieli trochę właśnie tego, o co Paweł faktycznie jest oskarżany, jakie Żydzi do niego mają problemy, bo to samo w sobie nie jest problemem, że Paweł coś tam robi, coś tam gada, tylko że, no, co by nie było, ma wpływ ogromny na społeczność też żydowską w innych częściach świata. Ale to, co jest piękne w postawie Pawła i to, co może być też inspiracją dla nas, to jest to, że właśnie Paweł nie unikał trudnych konfrontacji, wiedział, co go czeka. I to jest też kluczowe w tej drodze Pawła.

On wiedział, że czekają go trudności. Ale jednocześnie był na te trudności przygotowany. On doskonale wiedział, do czego Bóg go powołał, do czego go prowadzi. I zresztą to jest też spójne z tymi pierwszymi takimi wskazówkami, które Paweł otrzymał po swoim nawróceniu w drodze do Damaszku, gdzie w zasadzie Ananiasz już wtedy, nie bardzo wiedząc, jak ma w ogóle pójść do tego wtedy jeszcze Szawła, w ogóle: Panie Jezu, co Ty mi mówisz? Po co mam do chłopa iść?

Przecież on tutaj dostał kwity, żeby nas pozamykać. I wtedy też Ananiasz, który był tą pierwszą osobą wierzącą, która do Pawła dotarła w Damaszku po tej właśnie jego sławnej podróży, gdzie to po drodze spotkał się z Panem Jezusem, dostaje informację, że . I Paweł od samego początku był świadomy tej misji, był świadomy tego, że to powołanie, które jest nad jego życiem, będzie wiązało się z cierpieniem i on w żaden sposób od tego nie uciekał. I teraz prawdopodobnie nikt z nas nie będzie musiał stawać w takiej sytuacji jak Paweł, nie będziemy musieli zmagać się z aż takimi przeciwnościami, nie będziemy tak poniewierani jak Paweł. Nie zmienia to jednak tego, że kiedy podejmujemy decyzje w naszym życiu, to warto poświęcić czas na to, żeby rozeznać, w jaki sposób Bóg chce nas prowadzić, do czego On nas przygotował i bardziej patrzeć na to, jak On nas prowadzi i na to dzieło, które On przygotował dla nas, niż na to, czy będzie nam wygodnie, czy nie.

Bo tutaj na przykładzie samego Pawła widzimy bardzo wyraźnie, że wszystkim się nie podobało to, co on musiał zrobić. Ludzie po drodze gdzieś go przekonywali: Paweł, może nie idź tam, daj sobie spokój, przecież patrz, będzie ciężko. Zobacz w ogóle, co tam się wydarzy, już wszyscy wiemy, co się święci. Po co będziesz się tam pchał? A Paweł jednocześnie wiedział, że jego misja się nie skończyła, bo częścią też tego, co Ananiasz, który był tą pierwszą osobą, którą dzisiaj już przed chwilą wspomniałem, która udała się do Pawła, kiedy ten spotkał się z Panem Jezusem w drodze do Damaszku, kiedy stracił wzrok i tak dalej, częścią też misji Pawła nie było tylko to, że on będzie cierpiał, ale też, że ma stanąć przed królami.

I tak naprawdę Paweł jeszcze tego nie zrobił w żaden sposób. To w żaden sposób jeszcze się nie wydarzyło, jeszcze ten temat składania świadectwa przed jakimikolwiek władcami się nie otworzył jakoś szczególnie. W życiu Pawła do tego momentu, więc Paweł z jednej strony może wiedzieć, że okej, to, co mnie czeka, będzie trudne, ale to jest częścią realizacji mojego planu, który Bóg przygotował dla mnie. To jest częścią mojego powołania, dlatego pójdę tam, choćbym miał zapłacić największą cenę, bo wiem, że ostatecznie moje życie nie będzie miało większego sensu, jeżeli nie zrealizuję misji, którą otrzymałem, jeżeli w pełni nie zrobię tego wszystkiego, do czego zostałem stworzony, do czego zostałem postawiony na tym świecie. Dlatego Paweł też kontynuuje dalej swoją podróż do Jerozolimy, wiedząc, że nie będzie lekko.

I to, co czytamy dalej w kolejnych rozdziałach dzisiaj, jest już związane właśnie z tym, że Paweł jest w Jerozolimie. Jest, są problemy, oczywiście są problemy. Żydzi go zgarniają. Powiedzielibyśmy, że zaczyna się odbywać jakiś proces, który w zasadzie nie jest żadnym procesem, bo tutaj nie ma absolutnie mowy o tym, żeby ktokolwiek chciał jakkolwiek uczciwie roztrząsnąć sprawę Pawła, rozstrzygnąć ją, ustalić, co takiego się wydarzyło, co my z tym chłopem mamy zrobić, tylko wszyscy chcą się go pozbyć, jeśli chodzi o Żydów. Niemniej jednak Paweł w tym wszystkim dalej jest utwierdzany w tym, że idzie właściwą drogą, bo , że następnej nocy natomiast stanął przy Pawle Pan, bądź dobrej myśli, powiedział, bo jak złożyłeś o mnie świadectwo w Jerozolimie, tak przyjdzie ci złożyć je w Rzymie.

Paweł, nawet będąc w obliczu już całkiem niemałych kłopotów, jest przez samego Jezusa utwierdzany w tym, że Pawle, idziesz właściwą drogą. Pawle, bądź dobrej myśli. Jak być dobrej myśli, jak jesteś w więzieniu? Bądź dobrej myśli, bo twoja misja się tutaj nie skończyła. Dalej będziesz składał świadectwo o mnie w Rzymie.

Nie ulega absolutnie wątpliwości, że Paweł w tym wszystkim jest postacią naprawdę wyjątkową i o jego wyjątkowości świadczy między innymi to, w jaki sposób on w ogóle odkrył swoje powołanie, w jaki sposób w tym powołaniu chodził, w jakiej bliskości chodził z samym Bogiem. I to jest też związane między innymi z tym, co on wiedział od samego początku właśnie po spotkaniu z Ananiaszem, bo też to spotkanie właśnie w rozdziale 22 dzisiaj, kiedy Paweł kieruje swoją mowę do Żydów, kiedy już padają oskarżenia, kiedy już robi się naprawdę niemała zadyma, Paweł ma swoją przemowę do Żydów i tam w zasadzie... W zasadzie odnosi się do swojej historii i częścią tej historii, kluczową w zasadzie, jest to, w jaki sposób on się nawrócił. I też coś, czego nie mieliśmy opisanego, kiedy faktycznie Ananiasz spotkał się, wtedy jeszcze z Szawłem, pojawia się teraz, gdzie w rozdziale 22, , człowiek pobożny według prawa, cieszący się dobrą świadectwem u wszystkich zamieszkałych tam Żydów, przyszedł do mnie, stanął obok i powiedział: Bracie Saulu, przejrzyj. W tej chwili spojrzałem na niego, a on powiedział: Bóg naszych ojców wybrał cię, abyś poznał Jego wolę, zobaczył Sprawiedliwego i usłyszał głos z Jego ust.

On cię przeznaczył, abyś wobec wszystkich ludzi był Jego świadkiem i mówił o tym, co zobaczyłeś i usłyszałeś. Widzimy tutaj wyjątkowość powołania, które było nad życiem Pawła, bo z jednej strony widzimy, że Bóg wybrał go, aby poznał Jego wolę, ale dalej, żeby zobaczył Sprawiedliwego i usłyszał głos z Jego ust. Cokolwiek Paweł głosił, tak naprawdę to będzie się pojawiało w różnych miejscach i też jest często zarzutem wobec samego Pawła, szczególnie jeśli chodzi o takie naprawdę ekstremalnie sceptyczne jakieś postawy wobec chrześcijaństwa, można nawet wrogie czasami, że Paweł był jakimś gościem, po prostu, wiecie, lunatykiem, w ogóle jakieś wizje, w ogóle nie wiadomo, o co chłopowi chodziło. Nie da się ukryć, że Paweł w przeciwieństwie do dwunastu apostołów, czy tych, którzy z Jezusem chodzili, kiedy ten był jeszcze na ziemi, jest osobą, która to, czym się dzieli, otrzymał bezpośrednio od samego Pana Jezusa, z tym że w Pawła przypadku było to związane z duchowymi, a nie fizycznymi spotkaniami. Jednocześnie też to, co Paweł dalej głosi, co opisuje w swoich listach, jest niesamowicie spójne z tą całą historią, którą Bóg realizuje od początku stworzenia i do tej historii Paweł się odnosi, pokazując, że z jednej strony, wiem, że ktoś mógłby mi zarzucić: OK, dobra, nie byłem częścią dwunastu, nie chodziłem za Jezusem, choć, co ciekawe, zresztą w tych rozdziałach dzisiaj też to mamy wspomniane, Paweł wychował się w Jerozolimie.

Raczej nie ma szans, tak mi się wydaje, żeby Paweł nie spotkał się nigdy w żaden sposób z Jezusem. Ja nie mówię, że oni koniecznie musieli ze sobą rozmawiać, ale Paweł wychował się w Jerozolimie, on był w Jerozolimie, kiedy Jezus chodził po ziemi. Ciężko, żeby nigdy w żaden sposób gdzieś tam jakiegoś... Jego spotkania nie było chociaż takiego, że Paweł, nie wiem, wtedy Szaweł jeszcze, udaje się, nie wiem, żeby posłuchać tego w ogóle gościa, który mówi, że jest Mesjaszem. Więc to jest jakby jedna rzecz, ale druga rzecz jest taka, że dalej, kiedy Paweł już faktycznie staje się uczniem Jezusa, to to, czym się dzieli, jest przesłaniem, które otrzymuje dalej bezpośrednio od samego Jezusa.

I to, że on odnosi się też do żydowskiej tradycji, uwiarygadnia właśnie to przesłanie. On pokazuje: hej, ja wiem, możecie powiedzieć, nie wiem, odwaliło chłopowi, mówi, że miał jakieś wizje, objawienia, cokolwiek, ale spójrzcie, jak to, co mówię, jest spójne z tym wszystkim, co Bóg czynił od samego początku. I kończąc ten nasz dzisiejszy odcinek, jedna rzecz, do której chciałbym nas zachęcić, to jest to, żebyśmy zastanowili się, jaka jest droga, którą Bóg mnie prowadzi. Bo oczywiście droga nikogo z nas nie będzie drogą apostoła Pawła, nie będzie związana z aż tak wyjątkowymi objawieniami, spotkaniami z samym Jezusem i tak dalej. Niemniej jednak Bóg chce nas prowadzić, chce do nas mówić, chce nadawać wyraźnie kierunek naszemu życiu i chce, żebyśmy nie bali się tego, jaką cenę przyjdzie nam zapłacić, idąc drogą, którą On przygotował dla nas, tak jak to było w przypadku samego Pawła.

Z jednej strony Paweł dla nas dzisiaj jest postacią absolutnie wyjątkową i nic dziwnego. Niektórzy wręcz mówią, że Paweł bardziej zasłużył się dla chrześcijaństwa niż sam Jezus. Tutaj to wynika między innymi właśnie z tego, że zwyczajnie wpływ Pawła po całym ówczesnym świecie był ogromny. Jezus, będąc na ziemi, działał na stosunkowo małym obszarze geograficznym. Paweł przesłanie Jezusa zabrał na cały świat, przez to też ogromnie wpłynął na to, w jaki sposób wiara zaczęła się rozprzestrzeniać.

Przy tym wszystkim jednak nie bał się tego, że musi zapłacić cenę. Nie bał się tego, że będą konsekwencje przesłania, którym się dzieli. I w swoim powołaniu trwał do samego końca, bez względu na okoliczności. I tak naprawdę, nawet właśnie w sytuacjach, które były tak trudne, kiedy Paweł jest uwięziony, on wtedy doświadczał po raz kolejny niesamowitych spotkań i wręcz zachęty ze strony samego Jezusa: Pawle, jesteś w dobrym miejscu, bądź dobrej myśli, bo twoja misja się nie skończyła, nic złego ci się nie stanie, bo wiem. Do czego cię powołałem i wiem, co jeszcze jest przed tobą.

Ja zadbam o to, żeby ze wszystkiego wyszedł obronną ręką, pomimo tego, że będzie ciężko, że będzie trudno. Ale o tych ciężarach i trudnościach jeszcze będziemy czytać w kolejnych rozdziałach, kończąc już powoli Księgę Dziejów Apostolskich. Mam nadzieję, że ten odcinek był dla was wartościowy i ciekawy. Gdybyście mieli jakieś dodatkowe pytania, możecie do mnie napisać na adres jacek@bibliawrok.pl, bądź możecie wejść na stronę bibliawrok.pl i do usłyszenia w kolejnym odcinku.