Wszystkie odcinki

Dzień 338 2 List do Koryntian 1-4

Zasady skutecznego planowania

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Przeczytaj tekst: 2 Kor 1 2 Kor 2 2 Kor 3 2 Kor 4

Dzień 338 z 365 · Otwórz w Spotify

Ten dzień w minutę

Nie masz teraz czasu na cały odcinek? Najważniejsza myśl w krótkim wideo.

Przeczytaj wstęp do księgi: 2 List do Koryntian

W skrócie

Zaczynamy Drugi List do Koryntian od pozornie błahej sprawy: Paweł miał odwiedzić wspólnotę dwa razy, a odwiedził raz, i część ludzi zaczęła mu zarzucać nieszczerość. Z tej historii wyciągam kilka praktycznych rad o planowaniu życia. Dzielę się też swoją kartką z celami sprzed lat.

Najważniejsze myśli

  1. List bardziej osobisty

    Drugi List do Koryntian dużo mówi o samym Pawle: o tym, jak o sobie myślał i jak odpowiadał na zarzuty. Zaczyna od wyjaśnienia, dlaczego nie przyjechał, tak jak planował.

  2. Planowanie jest biblijne

    Bóg tworzy świat według planu i ma plan dla każdego z nas. Nie wystarczy czekać, aż Duch Święty co rano powie, co robić. Warto patrzeć dalej niż dzisiejszy dzień.

  3. Cztery rady na planowanie

    Zacznij od modlitwy. Spisz najważniejsze cele, żeby później zobaczyć, jak Bóg prowadził. Nie planuj sam, tylko poproś o radę doświadczonych ludzi. I weź się do roboty.

  4. Plany mogą się zmieniać

    Nawet Paweł musiał zmieniać plany, bo życie bywa nieprzewidywalne. Zmiana nie oznacza błędu, jeśli dalej idziemy w stronę tego, co Bóg dla nas przygotował.

Z odcinka

Bóg ma plan dla nas, dla naszego życia, ma jakiś pomysł na to życie. Po naszej stronie jest jednak to, żeby ten plan odkryć i go jednocześnie realizować.

Bóg się zatroszczy wtedy, kiedy my będziemy troszyć się o to, co dla Niego jest ważne, kiedy my będziemy działać, On będzie zapewniał wszystko, co jest nam potrzebne.

Nie ma nic złego w tym, że my w niektórych momentach naszego życia będziemy musieli nasze plany zmienić, zweryfikować.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Na końcu Pierwszego Listu Paweł zapowiada, że odwiedzi Koryntian po przejściu przez Macedonię i zostanie dłużej, jeśli Pan pozwoli.
  • Paweł wyjaśnia, że planował odwiedzić ich dwa razy, ale to się nie udało. Część wspólnoty zarzuciła mu z tego powodu brak szczerości.
  • Bóg ma plany pokoju, a nie niedoli. Chce dać nam szczęśliwą przyszłość i uczynić nas ludźmi nadziei.
  • Pan Zastępów jest cudowny w radzie i wielki w zapewnianiu trwałego powodzenia. Dlatego planowanie warto zaczynać od modlitwy.
  • Gdzie nie ma narady, tam plany się załamują, a gdzie jest wielu doradców, tam się ostają. Dobrze pytać mądrych ludzi o zdanie.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Człowiek obmyśla swoją drogę, ale Pan kieruje jego krokami. Planowanie i zaufanie Bogu nie wykluczają się.
  • Duch Święty zmienia plany Pawła i kieruje go do Macedonii. To przykład, jak Bóg koryguje trasę.
  • Planować można, ale z pokorą: jeśli Pan zechce, będziemy żyli i zrobimy to lub owo.

Do przemyślenia

  • Czy mam spisane swoje najważniejsze cele i czy je omawiałem w modlitwie?
  • Kogo mądrego i życzliwego mógłbym poprosić o spojrzenie na moje plany?

Powiązane odcinki

planowanie życia powołanie rada innych 2 List do Koryntian plany Boga zmiana planów

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 338 i czytamy drugi list do Koryntian, rozdziały od pierwszego do czwartego. Gdybyście chcieli dowiedzieć się więcej na temat tego podcastu, wejdź na stronę bibliawrok.pl. Przy okazji pierwszego listu do Koryntian mieliśmy okazję już odnieść się do tego, że to, jak my mamy ponumerowane te listy do Koryntian, jest tylko i wyłącznie związane z tym, co zachowało się w kanonie Pism, które my dzisiaj znamy jako Pisma Nowego Testamentu. Niemniej jednak zarówno w pierwszym, jak i w drugim liście do Koryntian wygląda na to, że tych listów było więcej, do czego też odniosę się przy okazji jednego z odcinków, kiedy omawialiśmy pierwszy list do Koryntian.

Dlatego też mogłoby być tak, że to, co my znamy jako pierwszy do Koryntian, to tak naprawdę był drugi, co najmniej, a z drugiej strony to, co znamy jako drugi, to mógł być nawet i czwarty, bo znowu w drugim liście do Koryntian Paweł odnosi się do innego listu, który został do Koryntian napisany, który był czymś, co niekoniecznie jakoś szczególnie było lekką lekturą dla Koryntian, dlatego niektórzy patrzą na to jako na pierwszy do Koryntian, że do tego właśnie się Paweł odnosi. Z drugiej strony mógł być jeszcze inny list, w którym znowu Koryntianie mieli pojechane, bo tak jak to widzieliśmy też przy okazji pierwszego, była tam kwestia omówienia różnych problemów i wcale niekoniecznie była to jakoś szczególnie lekka lektura. Niemniej jednak poza tym, że Paweł pisał do nich listy, już w pierwszym liście do Koryntian, tym co my znamy jako pierwszy list do Koryntian, wyraził chęć tego, żeby Koryntian odwiedzić, żeby do nich wpaść, porozmawiać, wiecie, zawsze to w cztery oczy, trochę lepiej, zawsze to lepiej osobiście niż koniecznie tylko i wyłącznie przez listy, więc w szesnastym rozdziale pierwszego listu do Koryntian na koniec Paweł wspomniał o tym, że ma plany ich odwiedzić, co jest opisane kawałek dalej, gdzie czytamy: Zawitam do was po przejściu przez Macedonię, bo właśnie ją teraz przemierzam. Zatrzymam się u was lub może przesibuję, licząc na, że wyprawicie mnie w drogę, dokądkolwiek pójdę. Nie chcę was teraz przejazdem odwiedzać, bo mam nadzieję na dłuższy pobyt, jeśli Pan pozwoli.

I dalej w drugim liście do Koryntian Paweł odnosi się właśnie do tego planu i do tego, że te odwiedziny rzeczywiście się odbyły. Z tym że zwraca on uwagę na to, że też w sumie to chciał jeszcze do nich... Do nich po raz kolejny wpaść, ale nie wyszło. , gdzie jest napisane: Z takim przeświadczeniem postanowiłem już wcześniej przybyć do was, pragnąłem, abyście powtórnie dostąpili łaski. Planowałem udać się od was do Macedonii, a potem z Macedonii znów do was wrócić, licząc, że mnie wyprawicie dalej do Judei.

I widzimy tutaj, że miał pomysł, żeby wpaść dwa razy. Wygląda na to, że był tylko jeden raz, co też wzbudziło jakieś tam emocje, bo nagle było takie: Ej, w ogóle dlaczego on nie przybył? Miał nas odwiedzić, nie odwiedził nas. Nie jest prawdomówny, czy możemy mu w ogóle ufać? Co to w ogóle ma być?

I to jest tylko jedna z kwestii, gdzie Pawłowi jest poczyniony jakiś wyrzut, do którego on będzie się odnosił właśnie w drugim do Koryntian. I ten list między innymi dlatego jest ważny, że jest on niesamowicie osobistym listem i z niego też możemy jeszcze lepiej poznać samą osobę Pawła, to jak on na siebie patrzył, co o sobie myślał, odnosząc się do konkretnych sytuacji, do konkretnych zarzutów, które też wobec niego się pojawiały. I właśnie tą pierwszą rzeczą, którą chciałbym dzisiaj sobie pokrótce omówić, przy okazji tej całej historii związanej z podróżami. Gdybyście te podróże chcieli przeanalizować, to można też odnieść się do 20 rozdziału Dziejów Apostolskich, gdzie co prawda Korynt się nie pojawia, ale podróże po Grecji tak, więc to też jest ten moment, gdzie możemy sobie posklejać właśnie końcówkę pierwszego listu do Koryntian, pierwsze dwa rozdziały drugiego i zobaczyć, w jaki sposób tam Paweł gdzieś tam miał plany, one raz wychodziły, raz nie wychodziły i jednoznacznie widzimy to, że Koryntianie mieli oczekiwanie, że Paweł ich odwiedzi. Paweł jednak nie mógł ich odwiedzić z jakiegoś tam powodu, już nie będziemy wnikać w szczegóły.

No i to spowodowało, że kiedy są zawiedzione oczekiwania, no to robi się smutno i niestety wtedy też pojawia się takie: No dobra, ale co to w ogóle ma być? Co to jest za gość? Dlaczego on mówi, że do nas przyjedzie, a do nas nie przyjeżdża? Dlaczego mówi, że nas odwiedzi, a jego tutaj nie ma? I choć z pozoru ta historia mogłaby się nam wydawać taka: No i co z tego?

To ona w zasadzie prowadzi nas do jednej pewnej bardzo ważnej lekcji związanej z naszym życiem, która to lekcja jest też związana bezpośrednio z planowaniem, bo jeżeli wiem, dokąd idę i mam... Plan na moją życiową podróż to dużo łatwiej będzie mi tam dojść. Nie zmienia to jednak tego, że z planami jest tak, że z czasem one mogą się zmieniać, co znowu niekoniecznie dla nas będzie jakimś szczególnym zaskoczeniem. Niemniej jednak problem jest taki, że my bardzo często ignorujemy kwestię planowania. Niektórzy w ogóle podchodzą do planowania z perspektywy Biblii, tak jakby to w ogóle było coś złego i niewłaściwego, no bo wiecie, Duch Święty nas prowadzi, w zasadzie każdego dnia się budzę i zobaczę, co mi tam Duch Święty powie.

No tak, ja zdecydowanie nie jestem z tej szkoły i zdecydowanie nie jest to coś, co jakkolwiek klei mi się z tym, co czytam w Biblii, bo to, co z Biblii nam się wyłania, to jest właśnie obraz takiego bardzo przemyślanego, pozwolę sobie powiedzieć, strategicznego podejścia do życia, gdzie kiedy rozumiemy nasze powołanie, rozumiemy naszą drogę, to żeby ją zrealizować, musimy ją odpowiednio zaplanować. Musimy patrzeć trochę dalej niż tylko na to, co dzieje się dzisiaj, po to, żebyśmy dzisiaj mogli podejmować decyzje, które ostatecznie doprowadzą nas do miejsca naszego przeznaczenia. I to jest jak najbardziej biblijne spojrzenie na życie, bo już tak naprawdę na samym początku Księgi Rodzaju widzimy, że Bóg tworzy świat zgodnie z jakimś planem, ma na niego jakiś pomysł i realizuje go krok po kroku. I poza tym, że Bóg swój plan od początku realizował, to On też ma plan dla nas, o czym zresztą możemy przeczytać , który bardzo często jest wyrywany z kontekstu, o czym wydaje mi się, że rozmawialiśmy przy okazji właśnie tego rozdziału Jeremiasza, gdzie jest napisane: Ja wiem, jakie wiążę z wami plany — oświadcza Pan — to plany o pokoju, a nie o niedoli. Chcę dać wam szczęśliwą przyszłość i uczynić was ludźmi nadziei.

Bóg ma plan dla nas, dla naszego życia, ma jakiś pomysł na to życie. Po naszej stronie jest jednak to, żeby ten plan odkryć i go jednocześnie realizować. I w jaki sposób my w takim razie powinniśmy podejść do planowania naszego życia po to, żeby pewnego dnia nie obudzić się i nie stwierdzić: Ja nie wiem, gdzie ja jestem, w ogóle zgubiłem się. Nie wiem, dlaczego jestem w takim, a nie innym miejscu życia, jakie dalej powinienem podejmować decyzje, żeby jakkolwiek zbliżyć się do tego powołania, które nad moim życiem jest, do tego, żeby zrealizować Boże plany dla mojego życia. Dlatego kilka takich lekcji, które są dosyć...

Mnie osobiście wydawałoby się oczywiste, wcale niekoniecznie dla wszystkich oczywiste, bo znowu możemy mieć takie podejście bardzo spontaniczne do życia, z tym że wtedy właśnie, w którymś momencie może się pojawić problem, że będziemy się czuli zagubieni. Po pierwsze, planowanie jest dobre, a dobre planowanie z perspektywy życia ucznia Jezusa zacznie się od modlitwy. I chociażby czytamy takie słowa: To również pochodzi od Pana Zastępów, jest On cudowny w radzie, wielki w zapewnianiu trwałego powodzenia. Jedną z rzeczy, które modlitwa jest w stanie wnieść do naszego życia, poza masą innych, jest to, że my wtedy jesteśmy w stanie zacząć nadawać na tych samych częstotliwościach, na których nadaje Bóg. I dzięki temu lepiej zrozumieć, w jaki sposób On patrzy na nasze życie i dzięki temu też lepiej planować naszą przyszłość, mieć wyobrażenie na temat tego, dokąd my w ogóle zmierzamy.

I kolejna kwestia związana z planowaniem to jest też coś, co jest pewną praktyczną, wydaje mi się, radą, która bardzo łatwo, żeby została przez nas zignorowana, ale jednak. Jest kilka fragmentów w Biblii, które mogą zwrócić uwagę na to, że warto jest pewne ważne dla nas rzeczy zapisać. I na moim przykładzie mogę odnieść się do historii, kiedy po studiach się przeprowadziłem, zamieszkałem tu, gdzie teraz mieszkam, i na samym początku, kiedy jeszcze byłem radosnym singlem, miałem masę pomysłów na życie, to jednak kilka takich najważniejszych rzeczy sobie wypisałem. Pamiętam, że miałem taką kartkę, gdzieś prawdopodobnie ją jeszcze mam, tylko nie mam bladego pojęcia gdzie, albo była tam taka kartka z takimi różnymi moimi życiowymi celami. Chciałem osiągnąć to, to, to, tamto, siamto.

I już teraz nie odnosząc się do konkretnych szczegółów i co tam było, rzeczywistość jest taka, że kiedy po tą kartkę sięgnąłem jakieś 10 lat temu, to okazało się, że praktycznie wszystko z tej kartki się wydarzyło, co też doprowadziło do tego, że wymagało to tego, żeby zrewidować znowu swoje plany i sprawdzić, dobra, to dokąd dalej Bóg chce mnie prowadzić, bo wygląda na to, że to wszystko, co wcześniej było moją taką życiową ambicją, nagle się wydarzyło. I nie macie pojęcia, jak dla mnie cenne było to, kiedy ja naprawdę mogłem sięgnąć tak faktycznie po tę kartkę, zobaczyć, co ja tam miałem napisane i spojrzeć i powiedzieć: wow, Boże, dzięki. Naprawdę to wszystko, o czym gdzieś marzyłem, co było dla mnie ważne z perspektywy właśnie mojej drogi też z Bogiem, się wydarzyło. Ale mogłem dostrzec to Boże prowadzenie i Boże działanie z perspektywy moich tak naprawdę życiowych planów, które Okazało się, że zrealizowały się w zaledwie kilka lat. To było coś naprawdę pięknego.

Mogłem tego doświadczyć jednak tylko dlatego, że miałem to spisane. I dobrze mieć nasze plany spisane. Kolejna rzecz, która z perspektywy planowania jest bardzo wartościowa, to to, żebyśmy nie planowali sami. Oczywiście nasze planowanie w modlitwie przed Bogiem to jest kwestia nasza indywidualna, ale warto, żebyśmy też to, co gdzieś Bóg włożył w nasze serducha, zweryfikowali z osobami, może starszymi, może bardziej doświadczonymi, osobami, które nas znają, kochają, zależy im na nas, po to, żeby też one mogły rzucić okiem na to, jak my wyobrażamy sobie swoją drogę i żeby też ze swojej perspektywy mogły być może coś tam dorzucić, może potwierdzić, w jakiś sposób zweryfikować. Co jest kwestią, która chociażby pojawia się w Księdze Przysłów, , gdzie jest napisane: Gdzie nie ma narady, załamują się plany, lecz gdzie wielu doradców, tam się ostają.

I dalej w dwudziestym rozdziale, w tej samej księdze, w osiemnastym wersecie czytamy, że dzięki radzie plany się udają. Rzeczywistość jednak jest taka, że wcale niekoniecznie bardzo często chętnie korzystamy z rady innych. I co więcej, ja nawet wobec siebie słyszałem nie raz i nie dwa zarzuty, że: Ale czemu ty tyle osób pytasz o jakieś tam rzeczy? No bo zwyczajnie chcę sprawdzić, czy być może to, co ja wymyśliłem, jest totalnie bez sensu. Chcę to jakoś zweryfikować, rzucić temu pewne wyzwanie i może zwyczajnie okaże się, że stwierdzę: Okej, to w jakiś sposób coś zaplanowałem jest okej, a być może rzeczywiście inna perspektywa pomoże mi na to, żeby lepiej na swoje plany spojrzeć, pozwolić na to, żeby ktoś krytycznie spojrzał na to, co dla mnie się wydaje być bardzo ważne, bo dzięki temu albo lepiej utwierdzę się w swoim planie, lub też mogę ten plan zweryfikować i jeszcze go zmienić.

Dlatego naprawdę warto z tego korzystać i totalnie nie mam pojęcia, dlaczego dla niektórych może wydawać się to być oznaką swego rodzaju słabości, że my w ogóle pytamy innych o zdanie. No ja jestem osobą, która naprawdę lubi pytać innych o zdanie i kilka razy już słyszałem: Po co ci to jest w ogóle, po co ty się tam pytasz, po co się kogoś radzisz? No właśnie po to. Ale dalej, kolejna rzecz związana z planami. Wszystko sobie zaplanowaliśmy, mamy element związany z modlitwą, z doradcami, może nawet...

Spisaliśmy sobie nasze plany, żeby móc do nich wrócić za jakiś czas i je sobie zweryfikować, zobaczyć, w jaki sposób Bóg nas prowadzi, czy my rzeczywiście realizujemy to, co On w nasze serducha włożył. Ważna rzecz jest taka, żebyśmy ruszyli tyłki i wzięli się do roboty, bo niestety bardzo łatwo w naszym duchowym życiu, w naszej drodze z Jezusem żyć takim życiem, wiecie, na spontanie, z dnia na dzień, nie mając może za dużo chęci, żeby coś robić, no bo przecież Bóg się zatroszczy, tak? Bóg da nam wszystko, co jest potrzebne. I z jednej strony tak, to się zgadza, tylko to zawsze będzie wymagało tego, że my musimy ruszyć tyłek, że musimy zacząć coś robić. Jeżeli my nic absolutnie nie będziemy robić, to nie liczmy na to, że w jakiś cudowny sposób nasze plany będą się realizowały.

To wymaga od nas naszej bardzo konkretnej inicjatywy. I znowu, wiem, że mam wrażenie, że mówię o rzeczach absolutnie oczywistych, jednak wydaje mi się, że czasami to wcale niekoniecznie jest takie oczywiste, bo możemy oczekiwać tego, że Bóg się zatroszczy. Bóg się zatroszczy wtedy, kiedy my będziemy troszyć się o to, co dla Niego jest ważne, kiedy my będziemy działać, On będzie zapewniał wszystko, co jest nam potrzebne do tego, żebyśmy Jego plan dla naszego życia zrealizowali. I kolejna ważna rzecz związana z naszym planowaniem jest właśnie bezpośrednio związana z tym, o czym dzisiaj czytamy w drugim liście do Koryntian, gdzie Paweł daje nam piękny przykład tego, że zwyczajnie nawet taka osoba jak on, która niesamowicie w sposób przemyślany podchodziła do swojego życia, która starała się jak najlepiej rozeznać to, w jaki sposób Bóg jego prowadzi, doświadczała w swoim życiu momentów, w których Bóg zmieniał jego plany. Chciał gdzieś się udać, z jakiegoś powodu Duch Święty tę podróż przekierował, planował, żeby udać się do Koryntian dwa razy, udał się tylko raz.

I właśnie dla niektórych to było takie: Paweł, no nie, w ogóle, czy my możemy chłopowi ufać? No jak to może być, że w ogóle mówi, że przyjedzie, a później nie przyjeżdża. I w tym absolutnie nie było nic złego. Paweł z całą pewnością chciał udać się po raz drugi do Koryntian, no nie wyszło z jakiegoś tam powodu związanego z innymi zobowiązaniami, z tym, w jaki sposób jego droga się wtedy układała, też jego życie, jak już zresztą mieliśmy okazję pewnie zauważyć z perspektywy Dziejów Apostolskich i nawet tego, co przeczytaliśmy chociaż do teraz w jego listach, było naprawdę życiem bardzo dynamicznie rozwijającym się, gdzie ciągle była jakaś akcja. Jakaś akcja, ciągle były jakieś podróże, ciągle coś się działo, ciągle udawał się to tam, to tu.

I przy tej jeszcze okazji pojawiały się rzeczy totalnie nieprzewidywalne, jak chociażby to, że we wspólnocie w Koryncie nagle będą dymy i będzie trzeba ich w ogóle odwiedzać po to, żeby im tam pomóc trochę posprzątać. Nie ma absolutnie nic złego w tym, że Paweł musiał zmieniać nasze plany. Nie ma nic złego w tym, że my w niektórych momentach naszego życia będziemy musieli nasze plany zmienić, zweryfikować. Ważna rzecz jest taka, że my będziemy w stanie cokolwiek zmienić, kiedy zaczniemy podążać w stronę przeznaczenia, które Bóg ma dla nas. I w drodze będą momenty, kiedy będziemy widzieć potrzebę tego, że trzeba coś zmienić, lekko poprawić.

Być może szliśmy trochę w złą stronę i trzeba delikatnie ten kierunek skorygować. To jest jak najbardziej okej. Dobre jest to, żeby planować, nawet bym powiedział bardzo ważne jest to, żeby planować, żebyśmy mieli pomysł na nasze życie, żebyśmy zwyczajnie w którymś momencie swojego życia nie skończyli w taki sposób, że będziemy się zastanawiać, gdzie ja właściwie jestem, co ja tutaj robię i jak ja w ogóle tutaj dotarłem. Zaczynając od modlitwy, spisując sobie to, co dla nas jest ważne, co Bóg gdzieś wkłada w nasze serducha, poprzez weryfikację też tego z ludźmi, którym zależy na nas, którzy nas kochają, którzy też są bardziej życiowo doświadczeni. Planujmy, idźmy przez nasze życie w sposób przemyślany, w sposób celowy i dzięki temu dużo łatwiej będzie nam dojść do miejsca, które Bóg przygotował dla nas, realizując ostatecznie Jego plan dla naszego życia, po to, żeby doświadczyć realizacji naszego powołania, ale w ramach tego, to co najważniejsze, przynieść chwałę samemu Bogu i sprawić, że ten świat, choć trochę, będzie lepszym miejscem przez to, że my tutaj jesteśmy i realizujemy to, do czego Bóg nas stworzył.

Tyle z mojej strony na dzisiaj. Gdybyście chcieli dowiedzieć się czegoś więcej, możecie do mnie napisać na adres jacek@bibliawrok.pl, bądź też możecie wejść na stronę bibliawrok.pl i do usłyszenia w kolejnym odcinku.