Wszystkie odcinki

Dzień 278 Ewangelia św. Mateusza 9-10

Po czym poznać uczniów Jezusa

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 278 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Dziś poznajemy ekipę dwunastu, którą Jezus zbiera wokół siebie. Szczególnie przyglądam się dwóm z nich: Mateuszowi, współpracującemu z Rzymianami poborcy podatkowemu, i Szymonowi Zelocie, narwańcowi walczącemu z okupantem. Co to mówi o tym, jak mamy traktować innych uczniów Jezusa, z którymi się nie zgadzamy?

Najważniejsze myśli

  1. Apostoł to po prostu wysłannik

    Słowo „apostoł” brzmi bardzo religijnie, a znaczy po prostu wysłannik. Wokół Jezusa było dwunastu najbliższych, ale wysłanników było więcej.

  2. Jezus zobaczył człowieka

    Marek i Łukasz mówią o Lewim, poborcy podatkowym. Mateusz, opisując siebie, mówi o człowieku imieniem Mateusz. Jezus patrzy na nas przez pryzmat człowieczeństwa, nie zawodu czy historii.

  3. Dwaj ludzie z przeciwnych światów

    Mateusz współpracował z Rzymianami, a Szymon Zelota chciał ich wypędzić. Jezus zebrał ich w jednej ekipie i sprawił, że jakoś się nie pozabijali.

  4. Po miłości was poznają

    Jezus mówi, że uczniów pozna się po wzajemnej miłości, a nie po poglądach czy religijnych aktywnościach. Nie musimy się we wszystkim zgadzać, ale nie możemy się nie kochać.

Z odcinka

Jaki to jest piękny obraz pokoju, który Jezus chce wnieść do wspólnoty ludzi, którzy są Jego naśladowcami.

My możemy się nie rozumieć, nie zgadzać, ale nie możemy się nie kochać.

I kiedy Jezus patrzy na ciebie i na mnie, on przede wszystkim widzi w nas człowieka.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Marek opisuje powołanie Lewiego, syna Alfeusza, który urzędował przy stole celnym.
  • Łukasz też mówi o Lewim. Gdy Jezus mówi „Chodź za mną”, Lewi zostawia wszystko.
  • Mateusz opisuje swoje własne powołanie jako spojrzenie Jezusa na człowieka, a dopiero potem wspomina o jego pracy.
  • Lista dwunastu apostołów, w której obok siebie stoją m.in. Mateusz i Szymon Kananejczyk.
  • Jezus mówi, że po wzajemnej miłości wszyscy poznają Jego uczniów. Jacek nazywa to wyzwaniem na każdy dzień.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Łukasz opisuje wybór dwunastu apostołów i nazywa Szymona Zelotą. To ważne, bo pokazuje, kim był.
  • Paweł pisze, że w Chrystusie nie ma różnic między Żydem a Grekiem, niewolnikiem a wolnym. Jedność mimo różnic to główna myśl tego odcinka.
  • Kto nie kocha brata, którego widzi, nie może kochać Boga, którego nie widzi. To ostre przypomnienie, że miłość do innych uczniów nie jest dodatkiem.

Do przemyślenia

  • Kogo z innych wierzących mam trudność traktować z miłością, bo mamy zupełnie inne poglądy?
  • Co by się zmieniło, gdybym zamiast oceniać, zapytał go lub ją: dlaczego tak myślisz?

Powiązane odcinki

apostołowie Mateusz Szymon Zelota jedność uczniów miłość braterska Judasz

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 278 i czytamy Ewangelię Mateusza, rozdziały 9 i 10. Gdybyście chcieli dowiedzieć się więcej na temat tego podcastu, wejdź na stronę bibliawrok.pl. Jesteśmy już za historią, w ramach której mieliśmy opisane tak zwane kazanie na górze, które jest absolutnie fundamentem nauczania Jezusa. I po tym kazaniu też, jak to miało miejsce w poprzednim dniu, Jezus schodzi z góry i zaczyna pokazywać, w jaki sposób żyć zgodnie z tym, co opisał wcześniej w kazaniu na górze.

Ale jest to też moment, gdzie Jezus nie ma jeszcze zebranej do końca tej swojej ekipy tak zwanych dwunastu. My ich nazywamy generalnie apostołami, co znowu to słowo apostoł, ono od razu na dzień dobry ma taki dosyć religijny wydźwięk. Po prostu ci goście byli też, można by było używając takiego bardziej zwykłego słowa powiedzieć, wysłannikami Jezusa. I tych wysłanników generalnie było trochę więcej, tam zobaczymy w niektórych momentach historii, gdzie Jezus wysyła więcej niż dwunastu, ale była taka kluczowa dwunastka, którzy byli najbliżej Jezusa, ba, w tej dwunastce byli jeszcze dodatkowi, którzy byli jeszcze bliżej Jezusa niż inni, jakkolwiek mówimy tutaj już o kwestiach takich relacyjnych, niemniej jednak ta dwunastka to jest taka najbardziej bliska Jezusowi ekipa, którą my nazywamy apostołami, choć właśnie żeby gdzieś nam to nie umknęło, to określenie może być używane szerzej niż tylko tych dwunastu, choć właśnie z uwagi na ich wagę w całej historii, bardzo często przyjmuje się, że kiedy mówimy apostołowie, to myślimy o tych dwunastu, choć, mówię, nie zawsze musi chodzić tylko o nich, kiedy to słowo się pojawi, a swoją drogą to słowo oznacza wysłannika. Teraz, jeśli chodzi o tych ludzi, których Jezus zebrał przy sobie, tych, którzy byli właśnie tymi najbliższymi, tymi dwunastoma, którzy byli tą absolutnie najbardziej wyjątkową ekipą w tej całej historii, tymi, którzy byli najbliżej Jezusa.

Dzisiaj czytamy historię tego, w jaki sposób Jezus ich powołał i mamy też już takie podsumowanie tej pełnej listy. I chciałbym, żebyśmy chwilę sobie o nich porozmawiali, bo sam skład tej dwunastki jest dosyć ciekawy z różnych względów. Niemniej jednak zacznijmy od historii, w której Jezus powołuje Gościem, któremu przypisuje się właśnie autorstwo tego dokumentu, który teraz czytamy, który nazywamy też Ewangelią według świętego Mateusza. I teraz dzisiaj przeczytamy o powołaniu Mateusza i też przeczytamy listę tych wszystkich dwunastu. Niemniej jednak chciałbym, żebyśmy zaczęli dzisiaj trochę wyjątkowo od relacji Marka z Ewangelii według Marka, tego jak Mateusz został powołany i przeczytamy też sobie relację Łukasza i zobaczymy pewną szczególną rzecz, która dzieje się właśnie w relacji, którą opisuje nam Mateusz.

I teraz u Marka historia jest następująca, jest to rozdział drugi, trzynasty i czternasty werset, gdzie czytamy: Potem znów wyszedł nad jezioro, a gdy zebrały się przy nim tłumy ludzi, rozpoczął nauczanie. , który urzędował przy stole celnym. Wtedy zwrócił się do niego: Chodź za mną. Lewi wstał i poszedł za nim. Odniesiemy się zaraz do tego, dlaczego tutaj mamy Lewiego, a nie Mateusza.

Niemniej jednak przejdźmy jeszcze do Łukasza, który znowu będzie nam mówił o Lewim. Rozdział piąty, dwudziesty siódmy, dwudziesty ósmy werset. Potem wyszedł i . Urzędował on właśnie przy stole celnym. Jezus zwrócił się do niego: Chodź za mną.

Wtedy Lewi wstał, zostawił wszystko i odtąd chodził z Jezusem. I teraz w tych dwóch historiach pojawia nam się postać Lewiego, którego również znamy jako Mateusza. Teraz w tej relacji Mateusza już pojawi się nam Mateusz. Teraz dlaczego dwa różne imiona? Ogólnie rzecz biorąc przyjmuje się bardzo powszechnie, że po prostu mówimy tutaj o tej samej osobie, o tym gościu, który później był częścią dwunastu.

I może być tak, że zwyczajnie Lewi to było jego imię żydowskie, Mateusz to imię ewidentnie greckie, więc z jednej strony gość mógł posługiwać się dwoma imionami też z uwagi na profesję, którą się zajmował, mianowicie był poborcą podatkowym i współpracował blisko z Rzymianami, więc oni wcale niekoniecznie musieli chcieć zwracać się do niego jego żydowskim imieniem, więc stąd pojawia się tutaj nam kwestia na przykład imienia greckiego. Z drugiej strony może to też być związane z historiami, które później pojawiają się w Nowym Testamencie, gdzie tak naprawdę ludzie zmieniają swoje imiona i są tytułowani w inny sposób po tym, jak poznali Jezusa, w ramach misji, którą realizowali i tak chociażby mogło by być w przypadku Szymona. Szymona, którego Jezus nazwie Piotrem. I tak samo może być chociażby w przypadku Szawła, którego Jezus później, przepraszam, nie, Jezus go nie nazwie Pawłem, którego my później poznamy jako Pawła. To nie Jezus akurat zmienił imię Szawła, choć właśnie to jest ciekawe, że czasami to tak nam się kojarzy: aha, to był Szaweł, Szaweł i później spotkał Jezusa i Jezus zmienił jego imię na Pawła.

Nie, to nie było tak. Dojdziemy do tego w historii w Dziejach Apostolskich, gdzie zobaczymy, w którym momencie to imię Paweł zaczęło się pojawiać. Co jest też taką dosyć ciekawą historią. Sądzę, że jest duża szansa, że właśnie do niej się odniesiemy. Niemniej jednak te zmiany imion nie są czymś niespotykanym.

Tam jeszcze kilka więcej byśmy mogli pewnie znaleźć. Tutaj mamy Lewiego, którego później znamy jako Mateusz i w zasadzie bardziej kojarzymy Mateusza niż Lewiego, jeśli chodzi o imię, którym dana osoba jest określana. Ale teraz przejdźmy sobie do właśnie relacji samego zainteresowanego tą właśnie historią, gdzie czytamy: Gdy Jezus stamtąd odchodził, , urzędował on przy stole celnym. Jezus zwrócił się do niego: Chodź za mną. A on wstał i poszedł za nim.

Nie wiem, czy zauważyliście subtelną różnicę w tym, jak Mateusz właśnie relacjonuje tę historię. Bo teraz tak, u Marka mieliśmy, wiecie, to, że Jezus zobaczył Lewiego, syna Alfeusza, który urzędował przy stole celnym, wiemy, kim był. Z kolei Łukasz mówi nam, że w ogóle Jezus wypatrzył celnika imieniem Lewi, który urzędował przy stole celnym, a Mateusz, relacjonując tak naprawdę historię tego, co jemu się przydarzyło, opisuje ją trochę inaczej. Mówi, że Jezus zauważył człowieka imieniem Mateusz. I dalej jest dopisane, że urzędował on przy stole celnym.

I teraz wiecie, my często patrzymy na siebie przez pryzmat tego, czym się zajmujemy, kim jesteśmy i tak dalej. I gdzieś to, co robimy, bardzo mocno określa naszą tożsamość, nawet dla nas samych. Ale zwróćcie uwagę na to, jak inaczej Mateusz opisuje tę historię dla Marka, Łukasza. To był, wiecie, był jakiś celnik, jakiś Lewi, jakiś w ogóle jakkolwiek, gość, który generalnie był problematyczną postacią też z perspektywy całej historii właśnie był celnikiem, poborcą podatkowym, gość, który współpracował z okupantem, niekoniecznie ktoś, kto byłby darzony jakąś sympatią, bo gdybyśmy tylko spojrzeli na niego jako, wiecie, reprezentanta... Tanta urzędu skarbowego, no to to jeszcze byłoby pół biedy, ale tutaj konkretnie on współpracował z okupantami, więc naprawdę gość no za dużo przyjaciół najprawdopodobniej nie miał.

I teraz w relacji Marka i Łukasza po prostu pojawia nam się jakiś poborca podatkowy, Lewi. Mateusz prawdopodobnie, pamiętając tą historię, bo to zresztą historia, która całkowicie zmieniła kierunek jego życia. Pamięta, kiedy Jezus szedł, kiedy na niego spojrzał i on w tym wzroku Jezusa musiał zobaczyć to właśnie, że Jezus zobaczył człowieka, zobaczył człowieka, który miał na imię Mateusz. Później dopiero jest to, czym ten człowiek się zajmował, ale zobaczył człowieka. I kiedy Jezus patrzy na ciebie i na mnie, on przede wszystkim widzi w nas człowieka.

Człowieka bardzo często zgubionego, bardzo często człowieka, który jest po prostu pokręcony, nie bardzo wie, co ma zrobić ze sobą w życiu. I to jest bardzo szczególne, kiedy widzimy to, jak Jezus na nas patrzy, bo ludzie mogą na nas patrzeć przez pryzmat tego, czym się zajmujemy, przez pryzmat tego, co wydarzyło się w naszym życiu, przez pryzmat naszej historii. My często sami możemy w ten sposób na siebie patrzeć, niemniej jednak Jezus patrzy na nas przez pryzmat naszego człowieczeństwa, które to człowieczeństwo On chce całkowicie odmienić po to, żebyśmy mogli być tym człowiekiem, którym Bóg chce, żebyśmy byli, żebyśmy żyli na miarę pełni swojego człowieczeństwa. I właśnie człowieka zauważa w tej historii, którą dzisiaj czytamy Jezus. Zauważa człowieka, który ma na imię Mateusz, który urzęduje przy stole celnym.

I dalej w kolejnym rozdziale, w rozdziale dziesiątym, będziemy czytać o tym, jaką to brygadę Jezus sobie wybrał. I znowu odniosę się tutaj do Łukasza również, bo znowu te opisy w niektórych osobach zwracają uwagę na inne kwestie. I teraz, zaczynając od tego, jak to mamy opisane w Ewangelii Mateusza, to czytamy w rozdziale dziesiątym na samym początku, że Jezus powołał swoich dwunastu uczniów i dał im władzę nad duchami nieczystymi, aby je wyganiali i aby uzdrawiali wszelką chorobę i wszelkie niedomaganie. : pierwszy Szymon, zwany Piotrem, jego brat Andrzej, Jakub, syn Zebedeusza, i jego brat Jan, Filip i Bartłomiej, Tomasz i celnik Mateusz, Jakub, syn Alfeusza, i Tadeusz, Szymon Kananejczyk oraz Judasz Iskariota, ten, który go wydał. I teraz pojawia nam się tu postać, na którą chciałbym, żebyśmy dzisiaj też zwrócili uwagę, to jest...

To jest Szymon Kananejczyk. Z tym że ten Szymon Kananejczyk, on też jest bardzo konkretną postacią i przedstawiając tą listę dwunastu, Łukasz zwraca uwagę na pewną konkretną rzecz związaną właśnie z owym Szymonem, gdzie w rozdziale szóstym Ewangelii Łukasza czytamy, że Jezus wybrał dwunastu, których nazwał apostołami, i teraz lista od wersetu czternastego brzmi następująco: Szymona, któremu dał przydomek Piotr, jego brata Andrzeja, Jakuba, Jana, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Szymona zwanego Zelotą, Judasza, syna Jakuba, i Judasza Iskariotę, który później okazał się zdrajcą. I teraz, dlaczego odniosłem się do tego opisu? Bo tutaj pojawia nam się Szymon, który jest zwany Zelotą, wcześniej to był Szymon Kananejczyk. I teraz ważne jest to, żebyśmy wiedzieli właśnie o tym, że Szymon był zelotą.

Kto to taki był zelota, byście pewnie spytali. Po prostu, stary, no nie bardzo mi to mówi cokolwiek, że ten Szymon był zelotą, a nie Kananejczykiem. Co za różnica? I teraz różnica jest ogromna, czy bardziej to, na co Łukasz zwraca uwagę, ma ogromne dla nas znaczenie, bo teraz Jezus wybiera sobie dwunastu uczniów i my czasami możemy na nich patrzeć jak na, wiecie, taką grupę jakichś, wiecie, superświętych, mistrzów świata duchowości i tak dalej, którzy chodzą za Jezusem, są blisko Jezusa i naprawdę są najcudowniejszymi ludźmi na ziemi. W późniejszych historiach zobaczymy, że między chłopakami były różne tarcia, więc to niekoniecznie było tak, że oni byli takimi, wiecie, super dogadującymi się zawodnikami.

Z drugiej strony istnieje absolutnie ciekawa rzecz związana właśnie z tymi dwiema postaciami, na które dzisiaj chciałbym zwrócić naszą uwagę, mianowicie na Mateusza i Szymona, o czym za chwilkę, bo jeszcze jedna rzecz, zanim przejdziemy do tych dwóch konkretnych zawodników, z tej dwunastki generalnie wszyscy poza jednym są z Galilei. Ja też chwilę wcześniej, tam kilka odcinków temu, rozmawiałem właśnie o tym, o co chodziło z Galileą, tak bardzo ogólnie, to było miejsce, gdzie Jezus nauczał, Jezus niekoniecznie, choć bywał w Jerozolimie, to niekoniecznie było to takie główne ośrodek jego działalności, jego nauczania, w większości była to Galilea. Galilea też była bardzo szczególnym miejscem, o czym możecie sobie posłuchać w jednym z poprzednich odcinków. I teraz ważne też jest w tym wszystkim to, że Jezus właśnie uczniów wybrał z Galilei. To byli goście, którzy rozumieli ten taki, wiecie, rabiniczny styl życia, o czym Rozmawialiśmy.

I teraz jest jedna osoba, która najprawdopodobniej z Galilei nie była. Zgadnijcie, kto to był. Judasz. Judasz jest jedynym gościem, który jest tutaj Judejczykiem. I teraz związane jest to z tym, że kiedy patrzymy na to, że jest on określony jako Judasz Iskariota, to wielu biblistów wiąże to z miastem, które właśnie, ten Kariot to jest miasto, które było na południe od Jerozolimy, było w Judei.

Więc Judasz bardziej był z tych klimatów takich, wiecie, religijnych, takich poprawnych, takich, wiecie, tu mamy naszą świątynię, tu mamy nasze prawo, tu mamy, wiecie, tak powinniśmy żyć, wiecie, religijni fundamentaliści. To najprawdopodobniej był właśnie Judasz, a cała reszta była z Galilei. I teraz, jeśli chodzi o tych naszych Galilejczyków, to te dwie postaci, na które zwróciłem dzisiaj uwagę, mianowicie Szymona zwanego Zelotą, jak również Mateusza, który był poborcą podatkowym, pokazują nam coś bardzo ciekawego, jeśli chodzi o to, jakich ludzi Jezus do siebie przywołał i których powołał do tego, żeby byli jego takimi najbliższymi uczniami. Bo oto okazuje się, że Jezus tym wyborem tych dwóch konkretnych zawodników poleciał po tak skrajnych sposobach bycia, sposobach funkcjonowania, że już bardziej skrajnie chyba nie można było. Bo powiedzieliśmy już o tym, że Mateusz był poborcą podatkowym, współpracował z Rzymianami.

Wtedy generalnie Izrael był pod okupacją rzymską i nagle mamy gościa, który jest kolaborantem, który, wiecie, domyślacie się, że byli ludzie, którzy pewnie chętnie chcieliby go zabić za to, że właśnie współpracuje z okupantami. I jedną z takich osób, spokojnie, mógłby być właśnie Szymon, którego zwali Zelotą. A no dlatego, że zeloci to była jedna z takich czterech charakterystycznych grup, które wyróżniały się w tamtych czasach, jeśli chodzi właśnie o Izrael. Mieliśmy tam faryzeuszy, saduceuszy, esseńczyków i też Józef Flawiusz zwraca nam uwagę na taką ekipę, którzy właśnie nazywają się zelotami. I teraz ci zeloci z perspektywy historii to jest bardzo ważna grupa, bo to byli ludzie, którym właśnie bardzo się nie podobało to, że Rzymianie okupują ich ziemię, że uciskają ich naród.

I jak się domyślacie, były różne grupy, które w różny sposób podchodziły do tej okupacji. Niektórzy tam chcieli się ugadać jakoś z Rzymianami, niektórzy chcieli tak, żeby nie mieć jakichś większych problemów. Zeloci to byli ci, którzy byli największymi narwańcami. I oni nie mieli absolutnie problemu z tym, żeby wszelkimi możliwymi sposobami pozbyć się Rzymian. Mówiąc o wszelkich możliwych sposobach, mam na myśli jak najbardziej przemoc i coś, co my dzisiaj możemy byśmy określili jako wycieki akty terroryzmu, tak?

Zresztą niekoniecznie słusznie, ale gdzieś pojawiają się czasami takie określenie, że właśnie Zeloci to byli pierwsi terroryści, co nie do końca jest prawdą, no ale wydaje mi się, że to pokazuje klimat tego, jakimi narwańcami oni byli. I teraz, niekoniecznie wszyscy Zeloci byli tymi, którzy, wiecie, korzystaliby z przemocy do tego, żeby walczyć z Rzymianami. Nie zmienia to jednak tego, że generalnie taką gdzieś tam etykietę im się przyklejało, że oni byli niesamowicie agresywni, że używali bardzo siłowych metod do tego, żeby właśnie walczyć z okupantami. No i teraz mamy takiego gościa, który jest właśnie Zelotą wśród dwunastu najbliższych uczniów Jezusa, a z drugiej strony mamy gościa, który jest poborcą podatkowym, który jest z perspektywy Zelotów właśnie prawdopodobnie jedną z najbardziej znienawidzonych w ogóle grup społecznych, poborców podatkowych, ci, którzy współpracują z okupantami. I takich dwóch gości Jezus wybiera jako swoich uczniów.

I teraz mówię o tym dlatego, że my często w naszej drodze wiary mamy tak, że my szukamy ludzi, którzy będą podobni do nas, szukamy ludzi, z którymi będziemy się zgadzać, szukamy ludzi, którzy, wiecie, będą mówić tak, jak nam się będzie podobało. A Jezus bierze sobie dwóch gości, którzy są z tak skrajnie politycznych, w ogóle różnych opcji, że już bardziej skrajnie się prawdopodobnie nie da, i oni są tymi, którzy są najbliżej Jezusa. Jaki to jest piękny obraz pokoju, który Jezus chce wnieść do wspólnoty ludzi, którzy są Jego naśladowcami. Bo dzisiaj mamy tak, że, wiecie, ja już nawet nie mówię o jakichś tam szczególnie, zresztą to, matko, to się będzie pojawiało gdziekolwiek, tak? Gdzie w ramach, powiedzmy sobie ogólnie, Kościoła mamy ludzi, którzy, wiecie, ci się lubią, ci się nie lubią, tamci w ogóle się nienawidzą, choć głupio, żeby uczniowie Jezusa się nienawidzili, ale mamy takich ludzi, którzy z jednej strony określą się uczniami Jezusa, z drugiej strony tak naprawdę, kiedy spojrzymy, jak wypowiadają się o sobie nawzajem, to naprawdę widać w tym wyraźnie nie tylko niechęć, wręcz nienawiść bardzo często jednych do drugich.

Ten głosuje na taką partię, ten głosuje na tamtą, a ten to w ogóle to jest zbyt liberalny, ten jest zbyt konserwatywny i wiecie, czegoś takiego dzisiaj jest masa, to jest jedna z największych... Większych porażek wydaje mi się Kościoła dzisiaj, mówię Kościoła tak przez duże K, tak, jeśli chodzi o wspólnotę uczniów Jezusa, bez względu na to, z jakich tam konkretnie mielibyśmy być denominacji, że my tak naprawdę tak właśnie na siebie patrzymy: a ten jest taki, a ten jest śmaki, a ten wierzy w to, a ten wierzy w tamto. I teraz znowu, nie mówię o jakichś takich totalnych odpałach, które nawet ciężko podciągnąć pod jakiekolwiek chrześcijaństwo, bo są też takie grupy. Niemniej jednak w ramach takiego, powiedzmy sobie, mainstreamowego chrześcijaństwa, jakkolwiek z różnych denominacji, tak, bo okej, dobra, w Polsce możemy mieć jeden kościół dominujący ewidentnie, z drugiej strony patrząc na to z perspektywy całego świata, to jednak protestantów też jest masa, więc to nie mówmy, że to nie jest mainstream. Może z perspektywy Polski nie jest, z perspektywy chrześcijaństwa globalnie zdecydowanie jest.

I teraz w jakiś wyjątkowy sposób Jezus do swojej najbliższej ekipy dobiera dwóch takich gości, którzy są z tak skrajnie różnych światów i w jakiś sposób sprawia, że oni się nie pozabijali. To jest jedna rzecz. Ja wiecie, ja nie twierdzę, że to musiało być tak, że nagle Mateusz i Szymon się pokochali, byli, wiecie, największymi, w ogóle najlepszymi ziomkami, bo wiecie, poszli za Jezusem, to wszyscy się super dogadywali, bo nie, później będziemy czytać historię tego, że chłopaki zdecydowanie mieli momenty, że oni się nie dogadywali, że mieli jakieś tam swoje ambicje i tak dalej, kto kim chciał być w ramach tej dwunastki, którą Jezus sobie wybrał, kto jest ważniejszy od kogo. I jestem w stanie sobie wyobrazić takie sytuacje, gdzie, wiecie, idzie ta dwunastka za Jezusem i idzie ten Mateusz, idzie Szymon i Szymon patrzy na Mateusza i myśli: no zabiłbym chłopa. Z drugiej strony Mateusz tak sobie patrzy i myśli: czyżby on mi tylko nic nie zrobił, nie?

I w jakiś wyjątkowy sposób, który tylko Jezus może uczynić, sprawił, że koniec końców między innymi tych dwóch było gośćmi, którzy tak naprawdę wpłynęli na losy całego świata, niosąc przesłanie o Jezusie innym, będąc tymi, którzy byli ucieleśnieniem nauczania Jezusa o tym, w jaki sposób Bóg chce, żebyśmy żyli. Czy musieli się dogadywać? Nie, nie musieli. Musieli się zgadzać na wszystkie tematy? Zdecydowanie się nie zgadzali na wszystkie tematy.

A jednak coś takiego wydarzyło się w życiu chociażby tych dwóch osób, że widzimy, jak Jezus z tak skrajnie różnych ludzi zrobił jedność, wprowadził do ich życia. Pokój, w ramach którego oni byli w stanie żyć tak blisko siebie, wiedząc, jak wiele jednocześnie ich różni. Jednym z moich ulubionych fragmentów w Biblii, jednym z moich ulubionych wypowiedzi Jezusa jest to, co Jezus powiedział, co jest zapisane w Ewangelii Jana, w 13 rozdziale, 35 wersecie, gdzie Jezus mówi takie słowa: , jeżeli będziecie się wzajem miłowali. My często mamy pomysł na to, w jaki sposób ludzie poznają nas jako uczniów Jezusa. Nie wiem, robię to, robię tamto.

Zresztą wróćcie do wczorajszego odcinka i zobaczcie sobie, jakie tam mieliśmy na przykład aktywności religijne, które miały rzekomo pokazać, że ktoś jest uczniem Jezusa, tylko że Jezusa w ogóle nie znał. Jeżeli znamy Jezusa, jeżeli faktycznie jesteśmy Jego uczniami, jesteśmy Jego naśladowcami, idziemy za Nim, pozwalamy Mu na to, żeby On nadawał kierunek naszemu życiu, to inni to powinni zobaczyć w tym, jak traktujemy siebie nawzajem. Siebie, mam na myśli innych chrześcijan, innych uczniów. To, co dzisiaj mamy w chrześcijaństwie tak ogólnie, to jest niestety coś, po czym zdecydowanie nikt nie pozna, że jesteśmy uczniami Jezusa. Jeżeli właśnie będziemy patrzeć na innych przez pryzmat tego, kto na kogo głosuje, kto co tam uważa, kto jakie ma poglądy polityczne, to nie o to chodzi.

Chodzi o to, żeby osoby, które określają się mianem uczniów Jezusa, te, które podejmują decyzję, że idą za Jezusem, których Panem jest Jezus, jeżeli mamy tego samego Pana, to powinniśmy na siebie patrzeć inaczej. To nie znaczy, że we wszystkim będziemy się zgadzać, to nie znaczy, że zawsze będziemy mieli te same poglądy, to nie znaczy, że koniecznie musimy głosować na te same partie, ale to znaczy, że powinniśmy się miłować. I w jaki sposób próbować się zrozumieć, spróbować zrozumieć, dlaczego, okej, dlaczego ty tak patrzysz na świat, a nie inaczej? Dlaczego, właśnie dlaczego? To pytanie, które jest w stanie otworzyć drogę do bardzo wielu ciekawych rozmów.

Dlaczego podjąłeś taką decyzję? Jak Bóg cię poprowadził do tego, że akurat jesteś w tym miejscu, gdzie jesteś? Oczywiście mówię o ludziach, którzy naprawdę podjęli decyzję, że chcą iść za Jezusem, którzy serio starają się być Jego uczniami. Zrozumienie drugiego ucznia, drugiej osoby, drugiego naśladowcy Jezusa, który wydaje nam się, że, kurczę, jak możesz być uczniem Jezusa i wierzyć w to, co wierzysz? No, okazuje się, że możemy być z bardzo różnymi poglądami, tak jak to chociażby było w przypadku tej dwunastki, gdzie mieliśmy tak ekstremalne postaci, jak z jednej strony Mateusz, z drugiej strony właśnie Szymon, zwany również Zelotą, a jedna, Jezus do nich.

Kierowo te słowa, gdzie powiedział: Po tym wszyscy poznają, że jesteście moimi uczniami, jeśli będziecie wzajemnie miłowali. I to jest wyzwanie Jezusa dla nas na dzisiaj. I tak naprawdę wydaje mi się, że na każdy dzień naszego życia, żeby na swoich braci i siostry w wierze patrzeć właśnie przez pryzmat miłości. Nie przez pryzmat poglądów, nie przez pryzmat tego, czy my się zgadzamy, czy się nie zgadzamy, tylko przez pryzmat miłości, której ucieleśnieniem najlepszym był dla nas Jezus, który z miłości oddał swoje życie za tych, którzy w ogóle na to nie zasługiwali, za ciebie i za mnie, po to, żebyśmy my mogli odkryć, o co tak naprawdę chodzi w miłości i o co chodzi w życiu, do którego Bóg nas powołuje, gdzie odkładamy na bok nasze przekonania religijne, polityczne, jakieś tam, i będąc uczniami Jezusa, patrzymy na siebie przez pryzmat naszego Mistrza, który wszystkich z nas kocha tak samo i chce, żebyśmy nauczyli się ze sobą współpracować, a nie rywalizować, nie tłuc, nie wyzywać, zresztą sami rozumiecie. Mam nadzieję, że ten odcinek będzie dla nas również wyzwaniem do tego, żeby właśnie nauczyć się patrzeć inaczej na osoby, z którymi się nie zgadzamy, na innych uczniów Jezusa, z którymi po prostu zwyczajnie, czasami może nie być nam jakoś szczególnie po drodze.

To nie jest absolutnie problem. Nie zmienia to jednak tego, że nasze życie powinno charakteryzować się przede wszystkim miłością. My możemy się nie rozumieć, nie zgadzać, ale nie możemy się nie kochać i nie możemy być niegotowi na to, żeby poświęcić się dla drugiej osoby, która nawet może mieć trochę inne poglądy niż ja czy ty. Tyle z mojej strony na dzisiaj. Gdybyście chcieli dowiedzieć się więcej, może podyskutować na temat tego, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl bądź możecie też do mnie napisać na adres jacek@bibliawrok.pl i słyszymy się już jutro w kolejnym odcinku.