Wszystkie odcinki

Dzień 302 Ewangelia św. Jana 13-15

Ostatnie słowa przed śmiercią

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 302 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Dzisiaj zaczynamy ostatnie rozmowy Jezusa z uczniami przed śmiercią. Materiału jest tyle, że można by zrobić trzy odcinki, więc wybieram trzy rzeczy, do których sam najchętniej wracam. Są to miłość jako znak uczniów Jezusa, słowa „Ja jestem drogą, prawdą i życiem” oraz obraz winorośli.

Najważniejsze myśli

  1. Koniec publicznej służby

    Po wskrzeszeniu Łazarza Jezus nie przemawia już do tłumów. Od trzynastego rozdziału zostaje z najbliższymi i przekazuje im najważniejsze słowa.

  2. Miłość jako znak uczniów

    Jezus nie mówi, że uczniów poznamy po najlepszej teologii, ale po wzajemnej miłości. Kłótnie o racje często przykrywają to, co najważniejsze.

  3. Kto widzi Jezusa, widzi Ojca

    Filip prosi, żeby pokazać mu Ojca. Jezus odpowiada, że kto Jego widzi, widzi Ojca. Jeśli chcesz zobaczyć Boga na ziemi, przyjrzyj się Jezusowi.

  4. Winorośl i latorośle

    Jezus jest źródłem życia, a my jesteśmy połączeni z Nim jak gałęzie z krzewem. Owoc przychodzi z trwania w Nim, a czasem z przycinania.

Z odcinka

Jezus nie powiedział, że po tym wszyscy poznają, że jesteście moimi uczniami, że będziecie mieć najlepszą teologię, że będziecie mieć największe poznanie.

Jaki piękny byłby świat, jakby wyjątkowe byłoby chrześcijaństwo, gdyby najważniejsze rzeczy były najważniejsze, a te rzeczy, które są dyskusyjne, były dyskusyjne.

On jest źródłem życia, a my jesteśmy tymi, którzy są podczepieni do Niego jako do źródła życia i to życie mogą przekazywać dalej.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Nowe przykazanie: kochajcie się wzajemnie tak, jak Jezus nas pokochał. Po tym wszyscy poznają, że jesteśmy Jego uczniami.
  • Jezus mówi, że jest drogą, prawdą i życiem, i że nikt nie przychodzi do Ojca inaczej niż przez Niego.
  • Filip prosi o pokazanie Ojca, a Jezus odpowiada, że kto Jego widzi, widzi Ojca, bo On jest w Ojcu, a Ojciec w Nim.
  • Jezus jest prawdziwą winoroślą, Ojciec jest winogrodnikiem, a uczniowie to latorośle, które mają trwać w Nim i przynosić owoc.
  • Jezus posyła uczniów do wszystkich narodów. Misja pokazywania innym, kim jest Jezus, należy do nas wszystkich.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Jan wraca do przykazania miłości: kto kocha, zna Boga, bo Bóg jest miłością.
  • Paweł mówi, że bez miłości nawet wielka wiedza i wielka wiara nic nie znaczą.
  • Pieśń o winnicy: Bóg szuka owoców u swojego ludu. Jezus ten obraz zmienia, mówiąc o sobie jako o winorośli.
  • Paweł wylicza owoc Ducha: miłość, radość, pokój, cierpliwość i inne. To konkretny obraz owocnego życia.

Do przemyślenia

  • Z kim z wierzących kłócę się o rację, zamiast okazać mu miłość, o którą prosi Jezus?
  • Co dziś pomaga mi trwać w Jezusie, a co mnie od Niego odciąga?

Powiązane odcinki

przykazanie miłości uczniowie Jezusa Ja jestem droga prawda życie winorośl owocne życie

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 302 i czytamy Ewangelię Jana, rozdziały od 13 do 15. Gdybyście chcieli dowiedzieć się więcej na temat tego podcastu, wejdź na stronę bibliawrok.pl. Dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek indziej przy jakichkolwiek innych odcinkach, najchętniej z jednego odcinka zrobiłbym co najmniej trzy, choć można by było zrobić dużo więcej, bo tak naprawdę w poprzednim odcinku doszliśmy do kulminacyjnego miejsca, jeśli chodzi o całą Ewangelię Jana. Bo tak naprawdę ta cała historia z Łazarzem, która się wydarzyła, o której rozmawialiśmy wczoraj, była momentem, w którym Jezus zrobił coś, co wiedział, że będzie go kosztowało życie.

Zresztą to o mały włos, a mogłoby kosztować życie po raz drugi samego Łazarza, bo przez to, że Jezus wzbudził Łazarza z martwych, masa ludzi uwierzyła w Jezusa, co sprawiło, że przywódcy żydowscy chcieli zabić również Łazarza, bo przez niego, wydawało im się w jakiś sposób również, ludzie zaczynają przyjmować Jezusa jako Mesjasza. Więc zamieszanie było niemałe i to doprowadziło do miejsca, w którym tak naprawdę kończy się taka publiczna część służby Jezusa z perspektywy Ewangelii Jana, gdzie Jezus kierował swoje przesłanie do wszystkich, którzy gdziekolwiek byli pod ręką. I tak naprawdę od tego momentu do samego końca teraz będziemy mieli służbę Jezusa, ale już w kontekście tylko i wyłącznie Jego uczniów, Jego najbliższych, tych osób, które znały Go najlepiej, tych osób, które z Nim najwięcej czasu spędzały, tych osób, którym chciał przekazać najważniejsze słowa przed swoją śmiercią. Więc wszystko, o czym teraz będziemy mówić, to tak naprawdę są już ostatnie chwile Jezusa na ziemi, ostatnie dni Jezusa na ziemi, gdzie, jak jesteście w stanie sobie wyobrazić, ostatnie słowa przed śmiercią będą niesamowicie kluczowe. A tych słów z perspektywy Ewangelii Jana mamy naprawdę sporo.

I dlatego niemałym problemem jest wybrać jakąś konkretną rzecz, którą moglibyśmy się zająć, bo tego jest tak dużo. W zasadzie co kilka wersetów otwiera się nam jakiś nowy temat, jakiś nowy wątek, różne myśli, które Jezus kieruje do swoich uczniów właśnie z perspektywy życia, które On przygotował. Dla nich, przygotowania ich też na to, co ma się wydarzyć, jeśli chodzi o jego śmierć i późniejsze zmartwychwstanie, i tego, co będzie się działo dalej, kiedy Jezusa już z nimi w ogóle nie będzie po jego wniebowstąpieniu. Więc to, co dzieje się w tych rozdziałach, które są teraz przed nami, jest naprawdę pełne niesamowitej treści, którą warto byłoby, żebyśmy przede wszystkim zaczęli trawić sami. Jeżeli chcielibyście sobie znaleźć jakieś fragmenty z Biblii, do których warto wracać, to w zasadzie od trzynastego rozdziału Ewangelii Jana mamy ogromną ilość tekstu, który może nas codziennie zachęcać, inspirować, posilać, sprawiać, że jeszcze lepiej będziemy widzieli nasze życie jako uczniów Jezusa i jeszcze lepiej będziemy w stanie się dopasować do tej misji, którą Jezus ma dla każdego z nas.

I dlatego też dzisiaj zrobię to w ten sposób, że po prostu odniosę się do kilku wątków, które tutaj się pojawią. Nie mówię, że to są wątki najważniejsze, bo niektórzy mogliby się skupić na chociażby kwestii Wieczerzy, która jest niesamowicie ważną rzeczą, którą Jezus zrobił, ustanowił też jako coś, co my mamy wspominać, co też dla nikogo nie jest zaskoczeniem, że jest to naprawdę wyjątkowe wydarzenie. Przy okazji tej Wieczerzy mamy też umycie nóg uczniów, co znowu jest naprawdę ważną lekcją dla każdego z nas. Ale ta lekcja nie jest też jakoś bardzo szczególnie zaskakująca, choć oczywiście moglibyśmy wygrzebać tutaj kilka rzeczy, które mogą rzucić nam trochę takiego dodatkowego światła, żeby jeszcze lepiej móc spojrzeć na znaczenie tego, co Jezus uczynił. Ale te trzy rzeczy, które chciałbym, żebyśmy dzisiaj sobie w zasadzie w pewien sposób też powtórzyli, bo z perspektywy tych ponad już trzystu odcinków nie zawsze pamiętam, do których fragmentów się odnosiliśmy, ale wydaje mi się, że do Ewangelii Jana odnosiłem się naprawdę gęsto i z całą pewnością odnosiłem się do tego, co jest zapisane w rozdziale trzynastym, , gdzie Jezus mówi: Daję wam nowe przykazanie: kochajcie się wzajemnie, kochajcie jedni drugich tak, jak ja was ukochałem.

Po tym wszyscy poznają, że jesteście moimi uczniami, jeśli jedni drugich darzyć będziecie miłością. I tę miłość Jezus będzie później definiował tutaj jeszcze w kilku miejscach. w tych najbliższych rozdziałach. I kilkukrotnie też Jezus będzie się odnosił do tego, że kochanie Jego jest wypełnianiem Jego przykazań. I On tutaj daje nam przykazanie, On nam dokładnie pokazuje, jak ma wyglądać nasze życie jako Jego uczniów. Miłość względem siebie nawzajem, względem innych ludzi.

Miłość nie na zasadzie, że wszyscy, wiecie, będziemy lubić i będą dla nas fajni i tak dalej, ale że będziemy żyć życiem, w którym jesteśmy w stanie poświęcić siebie dla dobra innych. To jest życie, do którego zaprasza nas Jezus, tak samo jak On już niedługo da nam przykład z perspektywy właśnie narracji Janowej tego, w jaki sposób On poświęcił samego siebie dla dobra innych. Ale jedna rzecz, która tutaj jest naprawdę wyjątkowa, naprawdę szczególna i do której lubię wracać, i to jest, wydaje mi się, że jeden z moich ulubionych fragmentów, jeśli chodzi o słowa Jezusa. I na pewno jeden z fragmentów, który rzuca ogromne wyzwanie, to jest to: po tym wszyscy poznają, że jesteście moimi uczniami, jeśli jedni drugich będziecie darzyć miłością. Ilu dzisiaj mamy ludzi, którzy określają się uczniami Jezusa?

Ja nawet nie chcę mówić wierzących, bo wiecie, wierzącym to może się określić każdy, kto intelektualnie gdzieś tam akceptuje istnienie Boga i tak dalej. Ja mówię o osobach, które naprawdę podejmują w swoim życiu, że chcą decyzję, że chcą iść za Jezusem, że chcą, żeby ich życie jak najbardziej przypominało życie ich Mistrza. I koniec końców to są często osoby, które przez to, że różnią się swoim spojrzeniem na różne kwestie teologiczne, potrafią się nawalać w kółko o coś, co bardzo często może być wciąż kwestią dyskusyjną, tego, jak my niektóre rzeczy rozumiemy, co jest absolutnym dramatem chrześcijaństwa, dlatego że Jezus nie powiedział, że po tym wszyscy poznają, że jesteście moimi uczniami, że będziecie mieć najlepszą teologię, że będziecie mieć największe poznanie, że będziecie mieć zrozumienie jak absolutnie nikt inny, że będziecie w stanie odpowiedzieć na wszystkie trudne pytania związane z duchowością. Nie. Jezus powiedział, że po tym wszyscy poznają, że jesteście moimi uczniami, jeśli jedni drugich darzyć będziecie miłością.

Jest to naprawdę niemałe wyzwanie, wydaje mi się dla każdego z nas, bo bardzo często w naszym życiu perspektywa racji może przysłonić kwestię. miłości wobec ludzi, którym przyszło nam służyć i którzy, podobnie jak my, chcą szczerze, uczciwie iść za Jezusem. To na co jednak Jezus zwraca uwagę, na tą jedną rzecz, która ma wyróżnić Jego uczniów, to jest to, że będą się darzyć miłością. Jaki piękny byłby świat, jakby wyjątkowe byłoby chrześcijaństwo, gdyby najważniejsze rzeczy były najważniejsze, a te rzeczy, które są dyskusyjne, były dyskusyjne. Żebyśmy o nie się nie zabijali, nie musieli się o nie wyzywać, żebyśmy nie musieli się przekrzykiwać, kłócić, kto bardziej ma rację i tak dalej, tylko żebyśmy umieli z miłością podchodzić do innych i rozumieć to, że być może ktoś w swojej drodze wiary jest w innym miejscu poznania. Może jeszcze Bóg ma coś dla niego przygotowane, może jeszcze dojdzie do miejsca, w którym my jesteśmy.

Kto wie? Nie zmienia to jednak tego, że naszym przekrzykiwaniem się nie jesteśmy w stanie raczej zmienić punktu widzenia innej osoby. To, co jesteśmy w stanie zrobić, to pokazać całemu światu, że ta jedna rzecz, która dla Jezusa była tak kluczowa, dla nas nie jest aż tak bardzo ważna, bo ważniejsze dla nas są nasze racje. Jeśli jest jedna rzecz, która z pewnością Jezusa, jeżeli mogę tak powiedzieć, smuci, to jest właśnie to: chłopaki, dziewczyny, czy wy naprawdę tego nie kumacie? To jest jedna rzecz, którą powiedziałem, po której ludzie was poznają, a wy ciągle kłócicie się o rzeczy, które i tak do końca nie wiecie pewnie, o czym tak naprawdę mówicie.

I tak nie macie pełni poznania. I tak czegoś wam brakuje, możecie czegoś nie rozumieć do końca. I nawalacie się o rzeczy, które nie są często najważniejsze, zapominając o tym, co z perspektywy Jezusa najważniejsze jest. A to jest to, żebyśmy się wzajemnie kochali, żebyśmy się darzyli wzajemną miłością, w ramach której jesteśmy w stanie poświęcić samych siebie dla dobra innych. To jest jeden z fragmentów, który, tak jak mówię, jeśli chodzi o te rzeczy, które mamy tutaj w tych rozdziałach na dzisiaj, jest naprawdę dla mnie wyjątkowy i to jest fragment, który jest, tak jak powiedziałem, jednym z moich ulubionych i jednym z najbardziej konfrontujących, jeśli chodzi o to, jak ja patrzę na innych, którzy również chcą szczerze iść za Jezusem.

Ale dalej, tak naprawdę to nie jest jeszcze koniec wyjątkowych rzeczy, które Jezus mówi, bo kolejne dwie rzeczy, do których chciałbym się odnieść, to są rzeczy, które pojawiają się w kolejnych rozdziałach i teraz w rozdziale 14 i 15 pojawiają się... Pojawią się ostatnie z siedmiu określeń Jezusa, kim On jest. I tak jak mówiłem to już przy kilku innych okazjach, to jest coś, co jest bardzo wyjątkowe, jeśli chodzi o samą Ewangelię Jana, bo Jezus przy siedmiu okazjach mówi: Ja jestem. No i właśnie, czym? Mówił nam o tym, że jest chlebem życia, że On jest światłem świata, że On jest bramą dla owiec, że On jest dobrym pasterzem.

Wczoraj czytaliśmy o tym, gdzie Jezus powiedział, że On jest zmartwychwstaniem i życiem. No i to życie dzisiaj też się pojawi, ale w innym zestawie, bo dzisiaj, kiedy czytamy czternasty rozdział Ewangelii Jana, Jezus mówi: . Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze Mnie. I dalej kontynuuje: Skoro Mnie znacie, poznacie i mojego Ojca. Od teraz też Go znacie i zobaczyliście Go.

Żyjemy dzisiaj w świecie, w którym ciężko w ogóle mówić o jakiejkolwiek prawdzie, bo wiecie, ogólnie przyjęta postawa jest taka: prawda jest relatywna. Możesz sobie wierzyć w co chcesz, jak chcesz, jakkolwiek chcesz, wszystko jest, jakkolwiek, subiektywne. Twoja prawda to może być twoja prawda, a moja prawda może być inną prawdą i jedna i druga prawda mogą być okej. To jest totalnie pokręcone z perspektywy tego, co mówi nam Jezus, który patrząc na te słowa z perspektywy naszego dzisiejszego świata, jest bardzo arogancki, bo nie tylko On mówi, że On ma prawdę, która nie jest podważalna, nie jest dyskusyjna. On mówi, że On sam jest drogą i prawdą i życiem.

I co więcej, rzecz, która jest bardzo niepoprawna politycznie, a którą jednak Jezus mówi, to jest to, że nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak przez Niego. I z pewnością nie chciałbym pakować się dzisiaj w temat związany z tym, że no dobra, Jacek, ale co z osobami, które nigdy nie słyszały o Jezusie i tak dalej? Co z osobami, które są dobre, ale nie wierzą w Jezusa, nie są Jego uczniami? Nie wiem. Mogę mieć jakieś swoje pomysły, ale to nie jest coś, co na pewno chciałbym roztrząsać i jestem przekonany o tym, że Bóg będzie doskonale wiedział, co zrobić z osobami, które nie odkryły Go tak jak my, nie miały okazji urodzić się, nie wiem, w świecie, w którym o Jezusie mówiło się dosyć wyraźnie, bo tak naprawdę już nawet nie chcę mówić w świecie zachodnim, bo sam niedawno pamiętam historię, gdzie do znajomych przyjechała rodzina z Francji i I wiecie, dziewczynka, która miała 12 lat, gościnnie poszła ze swoimi tam kuzynkami na lekcję angielskiego i akurat tak wyszło, że przyjechali przy okazji Wielkanocy.

No i nagle pojawił się temat Wielkanocy na zajęciach z języka angielskiego, na jakichś dodatkowych popołudniowych zajęciach. No i zrobił się niemały klops, bo dziewczynka kompletnie nie wiedziała, kto to jest Jezus. W życiu nie słyszała o gościu, mieszkając we Francji. Więc tak, jest dzisiaj masa ludzi, którzy nawet nie słyszeli — nie mówię, że to jest wina tej dziewczynki — ale żyjemy w świecie, w którym to wcale niekoniecznie jest tak oczywiste, że wszyscy wszędzie słyszeli o Jezusie. Niemniej jednak Jezus zwraca nam uwagę na to, i to jest też wyzwaniem dla nas, że właśnie tego Jezusa prezentować ludziom, którzy Go jeszcze nie znają.

Bo tak jak to Jezus przedstawia, wydaje się być trochę problematyczne z perspektywy takiej, wiecie, popularnej, bardzo luźniutkiej teorii, w ramach której, wiesz, jest wiele dróg, które prowadzą do Boga. Serio. W sensie Jezus był innego zdania. Twierdził, że On jest jedyną drogą, która prowadzi do Ojca. I co więcej, gdyby faktycznie było tak, że jest wiele dróg, które prowadzą do Ojca, to takiego grzyba kochający Ojciec miałby zabić swojego Syna, wiedząc, że są inne drogi.

Możecie przyjść do mnie na różne sposoby, macie różne opcje, z których możecie korzystać, a ja tak czy siak zrobię tak, że zabiję swojego własnego Syna, bo taki mam kaprys. Przecież wiecie, to jest niedorzeczne. To jest naprawdę... ja nie chciałbym wierzyć w takiego Boga, który wiedząc, że jest masa innych opcji, robi tak okropną, przerażającą rzecz wobec własnego Syna, że pozbawia Go życia po to, żeby otworzyć kolejną drogę, choć tak wiele innych jest dostępnych. Wiecie, o co mi chodzi. To, w jaki sposób Jezus przedstawia siebie, jest naprawdę wyjątkowe i to jest poważna sprawa.

To jest sprawa, która powinna sprawić, że my, jeżeli kogokolwiek z nas, z perspektywy uczniów Jezusa, tych, którzy idą za Jezusem, naprawdę traktują Go poważnie, martwi to, a co z tymi, którzy nigdy nie usłyszeli o Jezusie? Słuchajcie, no mamy opcję wciąż, żeby się spakować, jechać do tych ludzi, im służyć, okazać im miłość, którą Bóg nam okazał, i pomóc im odkryć życie, które mogą mieć w Jezusie. Bez sensu jednak jest takie, wiecie, dyskutowanie na zasadzie: a co z całym światem? To zadanie jest po naszej stronie. Jezus bardzo wyraźnie powiedział.

Powiedział: , chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, ucząc ich przestrzegać wszystkiego, co ja wam przykazałem. A oto ja jestem z wami po wszystkie dni, aż do skończenia świata. To była końcówka akurat Ewangelii Mateusza, gdzie Jezus kierował tę misję do wszystkich, nie tylko do wybranych, którzy wtedy z Nim byli. To jest misja nas wszystkich. Nie wiem, do jakiego świata Jezus ciebie wysyła, ale z pewnością każdy z nas ma świat, który może w pewien sposób dotknąć Bożą miłością i może pokazać, jaki jest Jezus.

I dalej kolejna rzecz, która zaraz za tym następuje, to już tylko króciutko odzywa się Filip i mówi: . Jezus odpowiedział. I tutaj przez usta Jezusa tak naprawdę słyszymy samego Ojca. Tyle czasu jestem z wami i jeszcze mnie nie poznałeś, Filipie? Kto mnie zobaczył, zobaczył Ojca.

Jak możesz mówić: Pokaż nam Ojca? Czy nie wierzysz, że ja jestem w Ojcu, a Ojciec we mnie? Słów, które do was kieruję, nie wypowiadam od siebie. To Ojciec, który jest obecny we mnie, dokonuje swoich dzieł. Wierzcie mi, że ja jestem w Ojcu, a Ojciec we mnie.

A jeśli to dla was jest za trudne, niech was przekonają choćby same dzieła. Kolejne bardzo poważne stwierdzenie i też wyjątkowe z perspektywy tego, jak patrzymy na Jezusa, który tutaj powiedział, w zasadzie to Ojciec powiedział przez usta swojego Syna: Tyle jestem z wami i jeszcze mnie nie poznałeś? Kiedy ktokolwiek chciałby zobaczyć Boga, chciałbym zobaczyć Boga, zacznij odkrywać osobę Jezusa, bo On twierdzi, że On jest Bogiem wcielonym, że jeżeli chciałbyś zobaczyć Boga tutaj na ziemi, przyjrzyj się Jezusowi. Tak funkcjonowałby Bóg na ziemi. Kiedy spojrzymy, z jaką miłością traktował innych, jak bardzo pomagał ludziom, jakim był przykładem godnym naśladowania, to w zasadzie kto by nie chciał wierzyć w takiego Boga, który naprawdę rzuca nam często wyzwania, to się zgadza, ale ostatecznie traktuje ludzi z miłością jak żadna inna osoba przed Nim czy po Nim, do tego stopnia, że oddaje absolutnie swoje życie za wszystkich, wiedząc, że w sumie to mógłby tego nie robić, bo to nie jego wina, a jednak bierze na siebie winę wszystkich innych i płaci za nich najwyższą cenę.

Dlatego chociażby jednego stwierdzenia, które tutaj się pojawia u Jana, warto, żebyśmy do relacji życia Jezusa, które dzisiaj nazywamy jako Ewangelię, które są... częścią zbioru ksiąg, który nazywamy Nowym Testamentem. Wracali do nich w kółko i w kółko, bo przez nie możemy jeszcze lepiej odkrywać osobę Jezusa i przez nie możemy jeszcze lepiej odkrywać to, jaki jest Ojciec. I kończąc te rzeczy, które dzisiaj są wyjątkowe, a w swojej Biblii, w swoich notatkach pozakreślałem wam naprawdę dużo, dużo więcej niż to, co dzisiaj przeczytaliśmy. Przeczytajcie sobie uważnie te rozdziały, nawet kilka razy. Warto, naprawdę warto.

Ostatnie stwierdzenie mówiące o tym, kim jest Jezus, gdzie Jezus na początku piętnastego rozdziału mówi: . Usuwa każdy pęd we mnie nieprzynoszący owocu i oczyszcza każdy, który owoc przynosi, aby owocował obficie. Wy już jesteście czyści dzięki słowu, które wam przekazałem. Przede wszystkim trwajcie we mnie, a ja w was. Podobnie jak pęd nie może przynosić owocu sam z siebie, jeśli nie tkwi w winorośli, tak i wy, jeśli nie będziecie trwali we mnie.

Ja jestem winoroślą, wy pędami. Kto trwa we mnie, a ja w nim, ten przynosi obfity owoc, bo beze mnie nic nie jesteście w stanie uczynić. Winorośl jest o tyle wyjątkowa, że w niej jest źródło życia, wszelkich kwestii odżywczych, energii, tak naprawdę potencjału, wszystko, co jest niezbędne do życia, jest w winorośli. I wszystkie pędy, które są do niej przyczepione, które z niej wyrastają, tak naprawdę swoje życie czerpią właśnie z niej. I tutaj Jezus pokazuje: Ja jestem źródłem waszego wszystkiego, wszystkiego, czego potrzebujecie do życia, ale jakiego życia?

Do życia, które będzie życiem owocnym, które nie będzie życiem ot tak, przeżyłem sobie życie, żeby mi było fajnie, miło i sympatycznie, tylko żebym przyniósł owoc, który zwróci uwagę na winorośl. I tutaj Jezus również mówi bardzo ważną rzecz: beze mnie nic nie jesteście w stanie uczynić. Okej, jasne, to nie chodzi o to, że nie jestem w stanie, chociaż z drugiej strony można by było sobie podyskutować pewnie na ten temat, czy są jakieś rzeczy, które możemy robić bez Jezusa. I oczywiście, jakby wiadomo, jeśli chodzi o nasze codzienne funkcjonowanie, dużo możemy robić tak sami z siebie, ale jeżeli chcemy żyć życiem, które będzie życiem prawdziwym, pełnym, będzie tym życiem, do którego Bóg nas stworzył, to bez Jezusa nie jesteśmy w stanie tego zrobić. Możemy żyć nawet gdzieś mając poczucie, że w jakiś sposób realizujemy swój potencjał, w jakiś sposób realizujemy...

Rozumiemy swoją misję, którą mamy tutaj na świecie, ale jeżeli ta misja ostatecznie nie prowadzi do tego, że inni ludzie mogą lepiej poznać Boga, mogą Go doświadczać, mogą się do Niego zbliżyć, mogą przez nasze życie dotknąć Go i spojrzeć na Niego, i odkryć w jakikolwiek sposób, no to zwyczajnie nie przynosimy pełnego owocu, który Bóg przygotował dla życia każdego z nas. Bo przynoszenie owocu jest bezpośrednio związane z tym, żebyśmy trwali w winorośli, gdzie po raz pierwszy Jezus mówi, kim On jest i kim w związku z tym my jesteśmy. On jest źródłem życia, a my jesteśmy tymi, którzy są podczepieni do Niego jako do źródła życia i to życie mogą przekazywać dalej. Czasami wymaga to tego, że będziemy przycięci, że będziemy oczyszczeni po to, żebyśmy mogli przynieść jeszcze więcej owocu. To jest coś, o co Bogu naprawdę chodzi, o to, żeby nasze życie było owocne, było wartościowe, żeby przez nasze życie inni mogli poznać Jego samego.

Tyle z mojej strony na dzisiaj. Gdybyście mieli jakieś dodatkowe pytania, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl bądź możecie też do mnie napisać na adres jacek@bibliawrok.pl. Przed nami jeszcze sporo materiału związanego z tymi ostatnimi słowami Jezusa. Dzisiaj chciałem zwrócić uwagę na te trzy konkretne rzeczy, które sądzę, że dla każdego z nas mogą w jakiś sposób być wyzwaniem i inspiracją do tego, żeby żyć życiem, które będzie jeszcze bardziej owocne. Jeżeli ten odcinek czy inne odcinki, których słuchacie, są dla was wartościowe, możecie wejść na Apple Podcast, zostawić tam pięć gwiazdek i recenzję, która pomoże innym podjąć decyzję, żeby spróbować odkrywać razem z nami Biblię, czytając ją od początku do końca w ciągu całego roku.

Bądź możecie też wejść na Spotify, też tam pięć gwiazdek, co znowu pomaga w tym, żeby ten podcast był bardziej widoczny dla osób, które mogą zwyczajnie szukać pomocy w tym, jak czytać Biblię. Mogą szukać informacji na temat duchowości i mogą się zmierzyć z taką formą duchowości, o której rozmawiamy tutaj w tym odcinku. Wielkie dzięki za dzisiaj i do usłyszenia w kolejnym odcinku.