Wszystkie odcinki

Dzień 251 Księga Nehemiasza 8-9

Zapomniany sposób czytania Biblii

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Przeczytaj tekst: Ne 8 Ne 9

Dzień 251 z 365 · Otwórz w Spotify

Ten dzień w minutę

Nie masz teraz czasu na cały odcinek? Najważniejsza myśl w krótkim wideo.

Przeczytaj wstęp do księgi: Księga Nehemiasza

W skrócie

Po odbudowie murów przychodzi czas na odbudowę ludzi. Opowiadam o scenie, w której Ezdrasz publicznie czyta Prawo, a lud płacze i się raduje. Przyznaję, że to temat, w którym sam mam jeszcze sporo do nadrobienia, więc zastanawiamy się razem, jak czytać Biblię we wspólnocie, a nie tylko w pojedynkę.

Najważniejsze myśli

  1. Odbudowa ludzi, nie tylko murów

    Kiedy mury już stoją, ludzie muszą zrozumieć, kim są i po co tu wrócili, i dlatego Ezdrasz czyta im Słowo Boże.

  2. Czytanie, które daje zrozumienie

    Prawo czytano wyraźnie, część po części, i od razu podawano jego znaczenie, bo chodziło o to, żeby każdy je zrozumiał, a nie tylko usłyszał.

  3. Biblia powstała we wspólnocie

    Nasza wiara jest osobista, ale Pismo Święte pisano dla grupy ludzi, którzy razem wierzyli, i czytane wspólnie łatwiej wprowadza zmiany w życiu.

  4. Smutek, który prowadzi do radości

    Lud płakał, bo zobaczył, jak daleko jest od Bożych standardów, ale usłyszał: nie smućcie się, bo radość Pana jest waszą ostoją.

Z odcinka

Bóg nie po to daje nam swoje słowo, żeby nas tym słowem zdołować, ale po to, żeby to słowo mogło przemienić nasze życie.

Pismo Święte nigdy nie było pisane tylko i wyłącznie z myślą o tym, żeby każdy z nas indywidualnie mógł sobie poczytać.

Ostatecznie Biblia była napisana po to, żebyśmy mogli jej słuchać i żebyśmy, słuchając, mogli na nią zareagować w kontekście grupy, a niekoniecznie w kontekście tylko i wyłącznie indywidualnym.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Cały lud zbiera się na placu, a Ezdrasz czyta Prawo od świtu do południa, podczas gdy ludzie słuchają, wstają i odpowiadają: Amen.
  • Prawo czytano wyraźnie i zaraz objaśniano, a kiedy lud płakał, przywódcy mówili, żeby się nie smucić, bo radość Pana jest jego ostoją.
  • Paweł prosi Tymoteusza, żeby przykładał się do publicznego czytania Pisma, do zachęcania i do nauczania.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Mojżesz nakazuje, żeby Prawo było czytane całemu ludowi, także dzieciom, żeby wszyscy uczyli się bać Pana.
  • Jezus czyta Pismo w synagodze w Nazarecie i mówi, że to Słowo spełnia się właśnie teraz.
  • Pierwsi chrześcijanie wytrwale trwali w nauce apostołów i we wspólnocie, więc czytanie i nauczanie były częścią ich wspólnego życia.

Do przemyślenia

  • Z kim mógłbym raz w tygodniu przeczytać razem fragment Biblii i porozmawiać o nim?
  • Jak zareagować, gdy Słowo Boże pokazuje mi, że coś w moim życiu trzeba zmienić, a nie wpaść w poczucie winy?

Powiązane odcinki

Księga Nehemiasza czytanie Biblii wspólnota radość Pana Prawo Mojżesza przemiana życia

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 251 i czytamy Księgę Nehemiasza, rozdziały od 8 do 9. Gdybyście chcieli dowiedzieć się więcej na temat tego podcastu, wejdź na stronę bibliawrok.pl. Tak jak wczoraj wspomniałem, omawiając rozdział 7, Księga Nehemiasza niejako dzieli się na dwie takie części, które właśnie zostały podzielone rozdziałem 7. Z jednej strony zaczęliśmy od odbudowy murów Jerozolimy, a teraz przychodzi czas na to, żeby odbudować ludzi, którzy też byli dosyć mocno rozbici po tej całej historii związanej z niewolą babilońską i związanej z tym, w jakim stanie oni w ogóle wrócili do Jerozolimy.

I zajęli się bardzo praktycznymi kwestiami związanymi z tym, że można było w mieście w ogóle funkcjonować. Niemniej jednak teraz jest czas na to, żeby ludzie załapali, kim oni tak naprawdę są i w jaki sposób dalej powinni żyć. I o tym między innymi jest początek 8 rozdziału Księgi Nehemiasza, który jest bardzo ważny i dla nas też może być bardzo ważną lekcją. I przyznam wam się szczerze, że to, o czym dzisiaj będę rozmawiał, jest czymś, o czym wiem, że jest niesamowicie ważne. Niemniej jednak mam wrażenie, że jest czymś, co również w moim przypadku jest generalnie zaniedbane i sam już zastanawiałem się nad tym, w jaki sposób sprawić, żeby ta lekcja z Nehemiasza z 8 rozdziału stała się też taką ważną częścią mojego życia.

I teraz . Wtedy cały lud jak jeden mąż zgromadził się na placu przed bramą wodną i poproszono Ezdrasza, znawcę Pism, aby przyniósł zwój prawa Mojżesza nadanego Izraelowi przez Pana. Kapłan Ezdrasz przyniósł więc prawo na to zgromadzenie złożone z mężczyzn i z kobiet oraz wszystkich, którzy byli w stanie słuchać ze zrozumieniem. Było to w pierwszym dniu siódmego miesiąca. Ezdrasz czytał zwrócony twarzą do placu przy bramie wodnej wobec mężczyzn i kobiet i wszystkich, którzy mogli zrozumieć.

Czytał od świtu do południa. Cały lud skupiał się na słuchaniu słów zapisanych w księdze prawa. Ezdrasz, znawca Pism, stał na drewnianym podwyższeniu sporządzonym właśnie w tym celu. Z jego prawego boku stali, i tutaj mamy listę osób, które towarzyszyły Ezdraszowi, dalej czytamy w piątym wersecie: Ezdrasz rozwinął zwój na oczach całego ludu. Widziano go, To gdyż stał nieco wyżej, gdy rozwinął lud, powstał, Ezdrasz pobłogosławił Pana, potężnego Boga, a cały lud uniósł ręce i wyznał: Amen, niech tak się stanie.

Następnie skłonili głowy i pokłonili się Panu z twarzami zwróconymi ku ziemi. I dalej : Prawo Boże czytano więc wyraźnie, część po części i zaraz podawano znaczenie. Każdy zatem rozumiał to, co się czyta. Wówczas namiestnik Nehemiasz, Ezdrasz, kapłan i uczony oraz lewici, którzy objaśniali lud, powiedzieli całemu ludowi: Dzisiejszy dzień jest dniem poświęconym Panu, waszemu Bogu. Nie smućcie się w nim i nie płaczcie, bo cały lud płakał, słuchając słów Prawa.

Idźcie, doradzono ludowi, coś smacznego zjedzcie, coś słodkiego wypijcie. Zaproście do posiłku tych, którzy nic nie mają, gdyż dzisiejszy dzień jest dniem poświęconym naszemu Panu. Nie smućcie się, niech Pan obudzi w was radość. Ona jest waszą ostoją. To, co w tej części historii jest bardzo szczególne, to to, że po tym, jak już praktyczna część została ogarnięta, zajęto się tym, żeby ludziom pokazać, po co tak naprawdę to wszystko robili, po co ta odbudowa, po co ten powrót, jakie to wszystko ma znaczenie.

A znaczenie to miało z perspektywy tego, kim oni od samego początku mieli być z perspektywy Bożego planu. Dlatego też pojawia się Ezdrasz, którego już zresztą wspominaliśmy wcześniej, mówiliśmy o tym, że był on i z rodu kapłańskiego, i był gościem obeznanym w Bożym prawem. I ten Ezdrasz czytał Boże Słowo publicznie i od razu je objaśniano po to, żeby ludzie wiedzieli, o co chodzi. Jest tu kilka ważnych rzeczy związanych z tym fragmentem, które mogą dla nas być bardzo ważną lekcją. Mianowicie z jednej strony żyjemy dzisiaj w czasach, w których nasza interakcja z Biblią jest mniej więcej taka, jeżeli w ogóle jakakolwiek jest, że okej, być może, nie wiem, wpadniesz w niedzielę do kościoła i słyszysz czytania, na jednych siedzisz, na Ewangelii wstaniesz i tyle.

I okej, dobra, coś usłyszałeś i Biblia jest rzeczywiście czytana publicznie. Słyszymy słowa, niemniej jednak rzeczywistość tego też czytania jest często taka, że okej, staramy się z szacunkiem podchodzić do tekstu, niemniej jednak, wiecie, nasze myśli gdzieś tam latają, nie bardzo wiemy, o co chodzi. I bardzo często też brakuje tego elementu, że to, co jest czytane, jest jakkolwiek wyjaśnione, jest pokazane, okej, w jaki sposób to ma dla nas znaczenie. Tutaj widzimy, że Że nie tylko to słowo było czytane, ale przede wszystkim było czytane dla tych, którzy mogli zrozumieć, co jest podkreślone tutaj dwa razy. To nie jest tak, że zgarnia po prostu wszystkich, wszystkich, po prostu czytamy, na zasadzie, wiecie, jakaś magia wydarzy się w momencie czytania.

Nie. Tą, w cudzysłowie, magią, która miała się wydarzyć, było to, że ludzie zrozumieją, o co w tym słowie chodzi. I dodatkowo było to wsparte tym, że ono też było wyjaśniane po to, żeby ludzie, którzy znowu, oni nie znali na wtedy już pewnie za bardzo tego, co w Prawie Mojżesza, tutaj ta akurat ta część była czytana, było napisane. Z jednej strony mogli wcale niekoniecznie być w stanie czytać, z drugiej strony z perspektywy historii wiemy, że to prawo bardzo często było zapominane, było zapominane i były takie momenty, gdzie rzeczywiście w Starym Testamencie zdarzało się, że Biblia była czytana publicznie. Znaczy Biblia, mówimy tutaj o konkretnych fragmentach, konkretnych tekstach.

To nie tak, że przeczytali, wiecie, cały Stary Testament od początku do końca, bo wtedy nawet nie mieli całego Starego Testamentu tak jak my go dzisiaj znamy. Niemniej jednak to, co mieli, Prawo Mojżesza chociażby, było czytane publicznie po to, żeby ludzie wiedzieli, czego Bóg od nich oczekuje. I dzisiaj trochę jest tak, że nasza interakcja czytaniem Biblii jest taka bardzo osobista. Wiecie, czytam Biblię w domu, zakładając, że czytam, posłucham sobie jakiegoś podcastu, na przykład tego, i w taki sposób doświadczam Bożego Słowa, w sposób bardzo indywidualny. Tylko że rzecz jest w tym, że Pismo Święte nigdy nie było pisane tylko i wyłącznie z myślą o tym, żeby każdy z nas indywidualnie mógł sobie poczytać.

I oczywiście to jest ważne, to jest kluczowe, żebyśmy sami spędzali czas z Bożym Słowem, żebyśmy Boga odkrywali przez Jego Słowo. Ale z perspektywy czasów, w których Biblia była czytana, czy właśnie bardziej pisana, ona nie była pisana po to, żebyśmy my mieli właśnie z tego takie narzędzia, jakie często robimy sobie dzisiaj, że to jest dla mnie, moja wiara jest osobista, wiesz, tu chodzi o mnie, o moją relację z Bogiem i tak dalej. W sensie chodzi, tak, to jest ważne. Nie zmienia to jednak tego, że sama Biblia zawsze była, ona powstała w kontekście wspólnoty, w kontekście grupy ludzi, których łączyły wspólne wartości, których łączyła wspólna wiara i którzy razem W tej wierze się wspierali. I dlatego też publiczne czytanie Bożego Słowa było tak kluczowe.

I to nie jest tak naprawdę historia związana tylko i wyłącznie ze Starym Testamentem, bo kiedy sięgniemy sobie chociażby do pierwszego listu Tymoteusza, czwartego rozdziału, to , które apostoł Paweł kieruje do swojego wychowanka Tymoteusza: Nie pozwól się lekceważyć z powodu młodego wieku, ale bądź dla wierzących wzorem w słowie, w postępowaniu, w miłości, wierze i czystości. Dopóki nie przyjdę, pilnuj czytania, zachęty i nauki. I tutaj konkretnie chodzi o publiczne czytanie Bożego Słowa. I znowu, ja wiem, że możecie powiedzieć: No dobra, Jacek, ale wiesz, wtedy ludzie, nie wiem, nie umieli czytać, nie mieli swojej Biblii, my dzisiaj mamy, więc nie jest to dla nas tak ważne. Wydaje mi się, że właśnie może jest coś, co my tracimy przez to, że nie przykładamy tak wielkiej wagi do tego publicznego czytania Biblii.

I publicznego nie mam na myśli koniecznie tego właśnie, co dzieje się w niedzielę, czy jakkolwiek, jeżeli w tygodniu też padacie do kościoła, no to okej, to też, tylko bardziej tego, żeby rzeczywiście grupie ludzi, których łączy wspólna wiara, czytać to Słowo i zastanawiać się, co Bóg chce do nas dzisiaj przez to konkretne Słowo powiedzieć, i próbować zrozumieć to, w jaki sposób Bóg chce nadać kierunek naszemu życiu dzisiaj przez to konkretne Słowo. Bo bardzo często jest tak, że kiedy czytamy Biblię sami, no to może być tak, że wiecie, no niby przeczytam, coś tam mnie dotknie, coś tam mnie poruszy, ale niekoniecznie sobie muszę z tego bardzo dużo od razu robić, bo w zasadzie kto mnie z tego rozliczy? Kto tak naprawdę będzie w stanie zweryfikować to, czy moje życie jakkolwiek idzie w parze z tym, co czytam? Kiedy jednak jesteśmy w grupie osób, które darzą się wzajemną troską, które łączy wspólna wiara, które razem chcą szukać Boga, to stwarza nam to możliwość do tego, że my, czytając to Słowo, czy słuchając tego Słowa, możemy od razu na nie w bardzo konkretny sposób zareagować, z jednej strony rozmawiając, przyznając się też czasami do tego, że okej, może coś jest nie tak w moim życiu, może to, co dzisiaj przeczytaliśmy, rzeczywiście mnie osobiście dotyka. To tak naprawdę stwarza dużo większe możliwości do tego, żeby nasze życie jakkolwiek uległo przemianie przez to, że tego Słowa słuchamy.

I widzimy też w tej historii to, że w jaki sposób ludzie w ogóle zareagowali na to Słowo. I to jest bardzo ciekawe, co wydaje mi się też w jakiś sposób może... Może być związane właśnie z kwestią tego, w jakich warunkach i jak to czytanie się odbyło. Bo widzimy, że ludzie niekoniecznie byli zachwyceni tym, co czytali. Oni byli załamani, bo oni wszyscy, jak tam stali, oni wiedzieli, że to, co jest czytane, nijak ma się do tego, w jaki sposób oni funkcjonują, w jaki sposób oni żyją.

Wiedzieli, że totalnie ich życie odbiega od tego, do czego Bóg ich powołał. Dlatego też czytamy, że cały lud płakał, słuchając słów prawa. Oni prawdopodobnie nie płakali dlatego, że byli tak emocjonalnie poruszeni tym, co tam było napisane, tylko że oni zakumali, w jakim stanie oni są. Oni mogli patrzeć jeden na drugiego i widzieć: Ale żeśmy schrzanili. Przecież my kompletnie nie tak żyjemy.

Niemniej jednak zachęta była taka: Nie smućcie się i nie płaczcie. Ale doradzono ludziom, żeby się cieszyli, żeby przy okazji tego, że w końcu odkryli znaczenie tego, co Bóg ma im do przekazania, żeby się cieszyli, żeby zorganizowali imprezę i żeby Bóg obudził w nich radość z powodu tego, co jest czytane, bo to radość Boża jest ich siłą. Radość wynikająca z tego, że okej, czytając czy słuchając tego, co było czytane, oni zrozumieli swój stan i to ich kompletnie załamało. Ale Bóg nie po to daje nam swoje słowo, żeby nas tym słowem zdołować, ale po to, żeby to słowo mogło przemienić nasze życie. I z tym właśnie związana była ta rada, o której tutaj czytamy: Nie smućcie się.

Bo tak naprawdę to, że się smucicie, to z jednej strony jest dobre, bo to prowadzi do tego, że będziecie chcieli coś zmienić w swoim życiu. Bóg daje wam szansę na to, żebyście zareagowali na to słowo, żebyście swoje życie podporządkowali temu słowu, żebyście zaczęli żyć na miarę tego, do czego Bóg was stworzył, więc cieszcie się, bo tak naprawdę tym, co przeczytaliśmy, mamy okazję zmienić swoje życie, mamy okazję nasze życie dostosować do tych Bożych standardów, co wniesie ostatecznie do naszego życia radość, a nie smutek. Kiedy czytałem ten rozdział, kiedy też myślałem sobie o tym odcinku, to też tak pomyślałem, że może fajną okazją byłoby to, żeby przy takim tekście jak ten zastanowić się, z kim mógłbym czasami się spotkać i poczytać Biblię. Wiecie, może są jacyś ludzie w twoim otoczeniu, którzy wiecie, że rzeczywiście też wiarę traktują całkiem serio, chcą iść drogą wiary, chcą iść za Jezusem. Może...

Może fajną rzeczą jest to, żeby czasami, kiedy się spotykamy, właśnie po prostu przeczytać sobie jakiś fragment. Może szarpnąć jakąś Ewangelię i sobie ją razem czytać, po prostu przeczytać, posłuchać i ewentualnie chwilę porozmawiać o tym, co takiego Bóg do nas konkretnie mówi przez te słowa, które dzisiaj czytamy. Może być fajną okazją to, żeby coś takiego robić w ramach naszego rodzinnego życia, bo też bardzo łatwo jest nam funkcjonować w taki sposób, że wiecie, każdy ma swoją Biblię, każdy gdzieś tam sobie czyta. U nas tak jest, że niekoniecznie jakoś dużo ja i moja żona byśmy czytali razem. Bardziej jest tak, że znowu każdy z nas ma swój jakiś taki lepszy czas na to, żeby po tą Biblię sięgnąć, co jest absolutnie zrozumiałe, szczególnie w przypadku, kiedy też mamy małe dzieci.

Niemniej jednak możemy te dzieci zaangażować też w to, żeby po prostu czasami przeczytać sobie niektóre fragmenty razem, chwilę o nich porozmawiać, zastanowić się, w jaki sposób Bóg chce coś do nas powiedzieć, zastanowić się, co takiego Bóg chce do nas powiedzieć przez to słowo i pozwolić na to, żeby to Boże Słowo wywierało wpływ na nasze życie jako rodziny, jako grupy, a nie tylko jako jednostek, które po prostu, wiecie, najłatwiej jest schować się samemu gdzieś tam poczytać i powiedzieć: Ja mam czas z Bogiem. Fajnie. Tylko ostatecznie Biblia była napisana po to, żebyśmy mogli jej słuchać i żebyśmy, słuchając, mogli na nią zareagować w kontekście grupy, a niekoniecznie w kontekście tylko i wyłącznie indywidualnym. Takie moje rozkminy, jeśli chodzi o ten odcinek. Bardzo dużo daje mi ten tekst do myślenia.

Bardzo się zacząłem zastanawiać nad tym, w jaki sposób można by było jeszcze lepiej skorzystać z tych wskazówek, które tutaj daje nam dzisiaj Księga Nehemiasza. Jestem ciekawy, co wy o tym myślicie. Jeżeli macie jakieś pomysły, komentarze, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl, możecie dać znać, możecie też do mnie napisać na adres jacek@bibliawrok.pl i do usłyszenia w kolejnym odcinku.