Wszystkie odcinki

Dzień 250 Księga Nehemiasza 7

Jak zrozumieć znaczenie rodowodów w Biblii

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Przeczytaj tekst: Ne 7

Dzień 250 z 365 · Otwórz w Spotify

Ten dzień w minutę

Nie masz teraz czasu na cały odcinek? Najważniejsza myśl w krótkim wideo.

Przeczytaj wstęp do księgi: Księga Nehemiasza

W skrócie

Dzisiaj mamy jeden rozdział, ale za to pełen imion i liczb. Opowiadam, dlaczego mimo to jest ważny i co ludzie wracający z niewoli mogli z niego wyczytać o sobie. Zastanawiamy się, dlaczego historia każdego z nas, nawet tej niepozornej, ma znaczenie w Bożym planie.

Najważniejsze myśli

  1. Przejście do drugiej części księgi

    Mur jest gotowy, ale miasto bez ludzi niewiele znaczy. Rodowody pokazują, że ci, którzy wrócili, mają wiedzieć, kim są i po co tu są.

  2. Lista, która buduje tożsamość

    Dla ludzi po niewoli lista rodów była dowodem, że są ważni i że Bóg ich nie zostawił. Przymierze trwa, mimo ich upadku.

  3. Wielka i mała rodzina, ten sam wpis

    Jedna rodzina ma prawie cztery tysiące potomków, druga czterdziestu kilku, a obie są w Biblii. Liczy się rola w Bożym planie, nie wielkość.

  4. Nasz duchowy rodowód

    Na to, że idę za Jezusem, wpłynęło mnóstwo ludzi, często niepozornych. Podobnie ty możesz wpłynąć na kogoś, o kim nigdy się nie dowiesz.

Z odcinka

Z perspektywy tych ludzi widzimy, że także historia każdej osoby ma znaczenie, jak również historia naszych rodzin ma znaczenie.

I znowu widzimy w tym to, że każdy, każdy ma znaczenie. Każdy z nas ma ogromne znaczenie w Bożym planie.

Chcę dzisiaj być wierny w tym, co Bóg czyni w moim życiu, nawet jeżeli wydaje mi się to mało znaczące, bo moje życie może mieć ogromne znaczenie dla kogoś, kogo być może nawet nigdy nie poznam.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Mur jest ukończony. Nehemiasz ustanawia straże, wyznacza zarządców miasta i zauważa, że w dużym mieście mieszka mało ludzi.
  • Bóg kładzie Nehemiaszowi na sercu, żeby spisać lud, i ten odnajduje zwój z rodowodami pierwszych powracających.
  • Podobna lista powracających jest w Księdze Ezdrasza. Rodowody w obu księgach w dużej części się pokrywają.
  • Końcówka Księgi Rut to rodowód od Rut i Booza do króla Dawida. Dawid był potomkiem Moabitki.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Ewangelia Mateusza zaczyna się od rodowodu Jezusa. Wśród przodków są też kobiety i cudzoziemcy, więc ta historia dotyczy zwykłych ludzi.
  • Jezus mówi uczniom, żeby cieszyli się, że ich imiona są zapisane w niebie. To ta sama myśl: Bóg zna każdego z imienia.
  • Paweł pisze, że w Kościele nawet ci uchodzący za słabszych są konieczni. Nikt nie jest zbędny.

Do przemyślenia

  • Kto wpłynął na to, że poszedłem za Jezusem, i czy kiedykolwiek mu za to podziękowałem?
  • Na kogo może dziś wpływać mój przykład, choć ja sam nie widzę w nim nic szczególnego?

Powiązane odcinki

Księga Nehemiasza rodowody w Biblii tożsamość znaczenie każdego człowieka Boży plan duchowa rodzina

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 250 i czytamy Księgę Nehemiasza, rozdział 7. Gdybyście chcieli dowiedzieć się więcej na temat tego podcastu, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl. Dzisiaj, czytając rozdział 7 Księgi Nehemiasza, na samym początku możemy mieć takie poczucie, że mistrzowsko, jeden rozdział, to od razu jakoś milej będzie się czytało, będzie mniej tego czytania. No właśnie nie.

Jeden rozdział między innymi dlatego, że jest on dosyć długi, ale kiedy jeszcze spojrzymy na to, co w tym rozdziale się dzieje, to już w ogóle jest pytanie: dobra, a nie moglibyśmy dołożyć może jakiegoś jeszcze jednego rozdziału chociaż do tego dnia, no bo to, co jest treścią tego rozdziału, może być dla nas dosyć przytłaczające. Jako cały tekst Biblii na dzisiaj, który miałbym przeczytać w ramach planu, w którym czytam Biblię od początku do końca w ciągu jednego roku. Niemniej jednak zobaczycie, że ten rozdział jest bardzo kluczowy z perspektywy Księgi Nehemiasza, ale jeszcze bardziej kluczowy z perspektywy ciebie i mnie i tego, jaką rolę odgrywamy w Bożym planie zbawienia, w Bożym planie ratunkowym, w Bożym planie, w ramach którego Bóg wciąż działa, żeby odkręcić konsekwencje grzechu i pozwolić nam na to, żebyśmy na nowo stali się ludźmi, jakimi od samego początku mieliśmy być. Powód, dla którego 7 rozdział Księgi Nehemiasza może być dla nas trochę problematyczny, jest taki, że w zasadzie tam takiej lektury spokojnej, no to jest . Gdy mur był już odbudowany, kazałem wstawić wrota wyznaczeni też zostali odźwierni, śpiewacy i lewici.

Władzę nad Jerozolimą powierzyłem Hananiemu, mojemu bratu, oraz Hananiaszowi, komendantowi twierdzy, był on bowiem człowiekiem prawym jak mało kto. Poleciłem im: Bramy Jerozolimy otwierajcie dopiero, gdy słońce zacznie nieco przypiekać, a zamykajcie je i ryglujcie, póki stoją straże. Formujcie też warty z mieszkańców Jerozolimy, jedne niech stoją na posterunkach, drugie przed własnymi domami. Miasto bowiem było wprawdzie duże i przestronne, lecz mało w nim było mieszkańców i domy nie były w pełni odbudowane. Następnie mój Bóg położył mi na serce, abym zgromadził przedstawicieli rodów, ludzi sprawujących władzę oraz pozostały lud i ujął wszystkich w pisach rodowych.

W trakcie związanych z tym czynności . Było w nim napisane, i tam mamy rodowód pierwszych powracających z niewoli babilońskiej, który bardzo gęsto . I tym bardziej możemy sobie pomyśleć: po co mi jest ten rozdział w Biblii? Czy naprawdę te rodowody są aż tak ważne? No tak, są.

Może z naszej perspektywy jest tak, że możemy sobie pomyśleć: po co mi to wszystko czytać? I tak nie wiem, kto jest kim, i tak jakby nie jestem w stanie tego zakumać. I zgadzam się całkowicie. Ja osobiście, kiedy czytam Biblię przez rodowody, staram się tak przelatywać, ale jednak być czujnym, bo czasami zdarzają się takie momenty, gdzie na przykład jest coś dodatkowo opisane w ramach jakiegoś rodowodu, w ramach jakiejś jednej konkretnej osoby, co może być bardzo fajną, inspirującą historią, może być ciekawym dodatkiem, który, no właśnie, w rodowodzie pojawił się nie przez przypadek. Niemniej jednak z rodowodami w Biblii jest tak, że no na przykład, kiedy czytaliśmy sobie Księgę Rut i tam , gdzie było napisane, jak to się stało, że od Rut i Booza doszliśmy do króla Dawida.

Okej, kumamy, dlaczego to jest ważne, bo wiemy, jak ważną rolę odegrał Dawid w całym Bożym planie, jak kluczowym królem on był. I co więcej, tutaj doszło nam to, że był on potomkiem Moabitki, poganki. I to jeszcze takiej poganki, pogan, którzy no właśnie mieli dosyć grubą kosę z Izraelem, niemniej jednak od niej, między innymi w dosyć bliskim powiązaniu, pojawił się król Dawid. Tutaj jednak mamy ludzi powracających z niewoli babilońskiej. I teraz, żeby zakumać to, co tutaj się dzieje, już mniej więcej pewnie kumacie, co tutaj się dzieje, ale właśnie, siódmy rozdział Nehemiasza, on jest takim dosyć ważnym przejściem między tym, co wydarzyło się w pierwszej części, a tym, co będzie się działo w drugiej części księgi.

Bo pierwsza część księgi, tak jak zresztą tutaj nam początek siódmego rozdziału wskazuje i przypomina, jest związana z odbudowaniem murów Jerozolimy. Bo czytamy: Gdy mur był już odbudowany, kazałem wstawić wrota. I tam była informacja odnośnie tego, jak tam ta końcówka, to dopięcie tego całego projektu budowlanego było zakończone. I jeżeli pamiętamy Księgę Nehemiasza jako księgę, która no właśnie tyczy się odbudowy murów, z czym ona bardzo często jest skojarzona, zresztą... Zresztą jak spojrzycie na okładkę tych książek, podcastie, to też załapiecie mniej więcej, o co mi chodzi.

Z tym ona jest bardzo kojarzona, że Nehemiasz wrócił i tak w cudzysłowie, powiedzmy, odbudowali miasto. W sensie wcześniej odbudowali świątynię, tam dbali o to, żeby tych ludzi jakoś ogarnąć, a teraz to już biorą się za odbudowę miasta. Niemniej jednak miasto bez ludzi to trochę lipa. I ważne jest to, żeby ci ludzie, którzy wrócili do tego miasta, wiedzieli, po co oni tam wrócili, wiedzieli, kim oni w ogóle są, wiedzieli, jaka jest ich tożsamość. A po niewoli babilońskiej kupa ludzi, którzy wracali do tego miasta, oni nie mieli bladego pojęcia, dokąd wracają.

Oni nawet pewnie często nie bardzo wiedzieli, kim są. Oni gdzieś tam kojarzyli jakieś historie, ale być może w ogóle nie patrzyli na siebie jako na jakąś integralną część historii, którą Bóg realizuje już w zasadzie w tym przypadku od tysięcy lat. To jest bardzo ważne, żebyśmy załapali, że mamy tutaj listę, która dla tych ludzi miała ogromne znaczenie. Ona miała ogromne znaczenie dlatego, że budowała w nich poczucie tożsamości, że pokazała, że są ważni, że pokazała, w jaki sposób Bóg na nich patrzy. Bo wiecie, tak szczerze mówiąc, mamy tutaj kupę ludzi, których okej, dobra, nie znamy, a mimo wszystko czytamy o nich w Biblii.

Oni sami pewnie by nigdy nie wpadli na to, że tysiące lat później ktoś będzie o nich czytał, a tu okazuje się, że tak. I to nie są wszyscy powracający, bo wiecie, tam było kilka fal tych powrotów. Niemniej jednak domyślam się, tak mogę zgadywać oczywiście, że po drodze gdzieś tam jeszcze jakieś osoby dochodziły, tak już może trochę bardziej niezależnie, w trochę mniejszych grupach, może w mniej zorganizowanych takich ekipach. Niemniej jednak ci, którzy zdecydowali się na to, żeby być jednymi z tych pierwszych, którzy wracają do Jerozolimy, zostali szczególnie uhonorowani tym, z jednej strony, że pojawili się na liście, ale tu nie chodziło o to, żeby ich jakoś szczególnie uhonorować, bardziej właśnie o to, żeby im pokazać, kim oni są, i pokazać im, że mają ogromne znaczenie. I trochę tak może być z nami, że czasami, kiedy patrzymy sobie na historię naszego życia, to absolutnie nie widzimy w niej nic szczególnego, bo możemy zajmować się rzeczami, które z pozoru nie są jakoś tam szczególnie znaczące, możemy mieszkać w miejscu, które nie jest jakoś szczególnie znaczące, i masę możemy mieć powodów, dla których wydawać by nam się mogło, że okej, Bóg może mieć jakiś plan dla mojego życia, ale czy to jest...

To jest coś jakkolwiek szczególnego, znaczącego. Z perspektywy tych ludzi widzimy, że także historia każdej osoby ma znaczenie, jak również historia naszych rodzin ma znaczenie. Bo tutaj w tych listach, które się pojawiają, z jednej strony mamy wymienionych przywódców dwunastu plemion, co jest bardzo w ogóle ważne z perspektywy historii Izraela. Tego, że okej, z jednej strony ludzie mogli mieć poczucie: dobra, Bóg nas zostawił, porzucił, wywalił, po prostu okej, dobra, wiemy, że sobie na to zasłużyliśmy, ale Bóg podkreśla też teraz w tym rozdziale to, że hej, moje przymierze z wami się nie skończyło. Historia dalej trwa.

Schraniliście, ponieśliście tego konsekwencje, ale historia dalej trwa. Moje przymierze jest niezmienne i dalej realizuję swój plan. Do finalnego zrealizowania tego planu to jeszcze jest kawał drogi. My jesteśmy tak naprawdę dzisiaj jeszcze tego częścią, niemniej jednak z perspektywy tych ludzi to było ważne, że widzieli, że Bóg ich nie zostawił, że Bóg nie zrezygnował, że Bóg mimo wszystko chce, pomimo tego ogromnego upadku, którego doświadczyli, dalej z nimi współpracować w realizacji swojej misji ratunkowej. I dalej w tym rodowodzie mamy zarówno rodziny, jak i pojedyncze osoby.

I znowu widzimy w tym to, że każdy, każdy ma znaczenie. Każdy z nas ma ogromne znaczenie w Bożym planie. Bo jak nawet spojrzymy sobie na te rodziny, to wiecie, tam mieliśmy takie historie, gdzie jest rodzina, gdzie mamy prawie cztery tysiące potomków i z drugiej strony mamy rodzinę, gdzie mamy czterdziestu kilku. I jedna i druga jest wymieniona, bo nie ma większego znaczenia to, jak duża jest rodzina. Ważne jest to, jaką rolę zajęła w realizacji Bożego planu i że jest częścią tego, co Bóg czyni, co Bóg tworzy.

Nawet jeżeli by się mogło wydawać, że okej, jakaś tam rodzinka jest mało znacząca, ona mimo wszystko jest tutaj wypisana, bo Bóg dalej miał plan, Bóg dalej przez nich chciał realizować swoją misję. W naszym przypadku jednak może czasami być tak, że możemy sobie pomyśleć: no dobra, ale moja rodzina, moi potomkowie może niekoniecznie byli jacyś wybitni, może nawet za dużo o nich nie wiem. Niemniej jednak z naszej perspektywy ważne jest to, żebyśmy rozumieli, jak nasze połączenie... Są duchową rodziną. Jest kluczowe, jak ważne są w naszym życiu osoby, które pomogły nam dojść do miejsca, w którym zdecydowaliśmy się iść za Jezusem, w którym podjęliśmy decyzję, że chcemy swoje życie z Nim związać, w którym podjęliśmy decyzję, że będziemy częścią Bożej misji i że pozwolimy Bogu na to, żeby On nadawał kierunek naszemu życiu, a nie my sami będziemy nadawać Jemu kierunek.

To jest nasz rodowód, który jest bardzo ważny, żeby zrozumieć, że zakładając, że jestem osobą, która idzie za Jezusem, która doświadczyła tego nowego życia, o którym Biblia mówi, to było to konsekwencją decyzji wielu ludzi wcześniej, którzy gdzieś w którymś momencie — i historie tak się połączyły, że doszło do nas. I kiedy ja nawet bym sobie pomyślał o różnych sytuacjach, ludziach, którzy mieli jakiś wpływ na to, że w którymś momencie swojego życia podjąłem decyzję, że chcę iść za Jezusem, to niektórzy byli bardzo niepozorni i niektórzy nawet może nie do końca wiedzieli o tym, jak ogromne znaczenie mają w moim życiu przez to, że dzięki ich przykładowi w jakiś sposób mogłem doświadczyć prawdziwej wiary, żywej wiary, mogłem doświadczyć tego, co to znaczy być uczniem Jezusa. Bardzo często może być tak, że my nie mamy świadomości tego, jak ogromne znaczenie nasze życie może mieć na kogoś innego, jak bardzo możemy pomóc komuś innemu tym, że dzisiaj podejmujemy właściwe decyzje. I być może nie będziemy widzieli owocu tej decyzji w postaci właśnie jakichś konkretnych ludzi, bo być może nigdy ich nie spotkamy. Niemniej jednak może być tak, że będzie też okazja do tego, żeby ktoś kiedyś zwrócił się do nas i powiedział: Słuchaj, widziałem ciebie w pracy, widziałem, jak pracujesz, widziałem, jak funkcjonujesz, widziałem, jak traktujesz swoich przełożonych.

I powiem ci szczerze, zrobiło to na mnie wrażenie. Chciałem dowiedzieć się więcej, podpytałem znajomych, później gdzieś zacząłem grzebać już w internecie, odkryłem jakiś podcast, nie wiem, i połapałem się, o co tobie chodzi. I może nigdy z tobą o tym nie rozmawiałem, ale twój przykład miał dla mnie ogromne znaczenie. W moim przypadku było tak, że jedną z takich osób, które ogromne znaczenie miały w mojej historii, był kolega ze szkoły mojego taty, którego poznałem, będąc w liceum, kiedy to z rodziną wracali do Polski już od lat, lat długich mieszkali za granicą, niemniej jednak przyjeżdżali do Polski i byli naprawdę osobami tak wierzącymi, że ja w życiu takich wierzących wcześniej nie poznałem. Bardzo ważna rodzina, bardzo ważna osoba z perspektywy mojej. historii.

I miałem okazję mu napisać, powiedzieć: Słuchaj, dzięki za to, że mogłem ciebie poznać w tak niepozornych okolicznościach. Tu nie chodziło o to, żebyśmy my jakkolwiek się poznali. Wiem, że byliście z ojcem kumplami. Niemniej jednak dla mnie pomogło to w tym, żeby odkryć, o co w końcu chodzi w wierze, o co chodzi w tym, żeby iść za Jezusem. I znowu, bardzo zwykła, niepozorna historia, a dla mnie tak znacząca i tak znacząca osoba, zresztą mój imiennik de facto, który też, kto wie, może nawet słucha czasami na grupie, go zobaczyć.

Bardzo, bardzo ważne jest to, żebyśmy pamiętali o tym, że nasze życie ma ogromne znaczenie w momencie, kiedy podejmujemy właściwe decyzje, żeby iść za Jezusem, żeby pozwolić Jemu, żeby nadawał kierunek naszemu życiu. I nawet w sytuacjach, kiedy może nam się wydawać, że to wszystko nie ma większego znaczenia, to z perspektywy tego, co będzie działo się dalej, może mieć ogromne znaczenie, o którym my może nawet nie dowiemy się w tym życiu, ale dowiemy się w przyszłym, kiedy ktoś przyjdzie do nas, przybije piątkę i powie: Słuchaj, jestem tutaj dzięki tobie, dzięki temu, że gdzieś tam kiedyś wywarł się jakiś wpływ na mojego ojca, matkę, kogoś tam. I w ich życiu widziałem wiarę i żyłem tą wiarą od samego początku. I dzięki temu podjąłem decyzję, żeby też związać swoje życie z Bogiem, żeby też iść za Jezusem. I dzisiaj możemy się tutaj spotkać po drugiej stronie wieczności i doświadczać realizacji tego uwieńczenia Bożego planu odnowy całej ludzkości.

To jest coś, co może być częścią twojej i mojej historii, kiedy nie będziemy patrzeć na nasze życie z perspektywy tego, że: A, ale to jest wszystko zwykłe, tylko będziemy patrzeć na nie z perspektywy tego: Chcę dzisiaj być wierny w tym, co Bóg czyni w moim życiu, nawet jeżeli wydaje mi się to mało znaczące, bo moje życie może mieć ogromne znaczenie dla kogoś, kogo być może nawet nigdy nie poznam. Tyle z mojej strony na dzisiaj. Gdybyście mieli jakieś dodatkowe pytania, chcieli pogadać, dopytać, coś skomentować, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl bądź napiszcie do mnie na adres jacek@bibliawrok.pl i do usłyszenia w kolejnym odcinku.