Wszystkie odcinki

Dzień 147 Księga Jeremiasza 46-48

Jak złapać właściwy kierunek w życiu

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 147 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Zaczynamy cykl o sądzie nad narodami, ale zatrzymuję się przy ludziach, którzy uciekli do Egiptu, choć Bóg radził im zostać. Pytam, jak my podejmujemy decyzje, gdy nie widzimy, co będzie za rok. Pomaga obraz z Psalmu 119: słowo Boże jest pochodnią dla moich nóg.

Najważniejsze myśli

  1. Ucieczka w złą stronę

    Izraelici uciekli do Egiptu, bo bali się Babilonu. Nie wzięli pod uwagę, że Babilon dotrze też do Egiptu. Z daleka złe wybory wyglądają rozsądnie.

  2. Planuj, ale nie przywiązuj się

    Warto mieć kierunek na kilka lat, żeby życie nie przeciekało między palcami. Trzeba jednak być gotowym, że po drodze coś się zmieni.

  3. Pochodnia, nie reflektor

    Psalm 119 mówi, że Boże słowo jest pochodnią dla moich nóg. Pochodnia oświetla najbliższy krok, a nie całą drogę. Im bliżej mamy to słowo, tym wyraźniejsze jest światło.

  4. Każda decyzja to wiara

    Zawsze działamy w oparciu o jakąś wiarę, wierzący i niewierzący. Pytanie tylko, co jest jej podstawą. Jacek zachęca, żeby było nią Boże słowo, modlitwa i rada ludzi blisko Boga.

Z odcinka

Im więcej Bożego Słowa jest w naszym życiu, im lepiej nauczymy się tego, jak Boga słuchać, jak rozeznawać Jego Słowo, tym to światło wydaje mi się, że może być wyraźniejsze.

Lepiej podjąć kiepską decyzję, zakładając, że ona totalnie nie będzie jakaś tam dramatyczna, niż po prostu nie podejmować żadnej decyzji.

Tak czy siak postępujemy w oparciu o wiarę, więc pytanie tylko, co będzie podstawą naszej wiary.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Przypomnienie powołania Jeremiasza na proroka dla narodów. W tych rozdziałach zaczyna się spełniać ta część misji.
  • Bóg zapowiada sąd nad Egiptem i jego władcami, a jednocześnie pociesza Izrael, że go nie zniszczy.
  • Najdłuższy psalm Biblii, cały o Bożym słowie. Werset o słowie jako pochodni dla nóg to obraz prowadzenia krok po kroku.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Człowiek obmyśla swoją drogę, ale to Pan kieruje jego krokami. Planować wolno, ale ostatnie słowo należy do Boga.
  • Jakub przypomina, że nie wiemy, co będzie jutro, i uczy mówić: jeśli Pan zechce. To zdrowa pokora wobec planów.
  • Jezus zachęca, żeby szukać najpierw Królestwa Bożego i nie zamartwiać się o jutro. Zaufanie Bogu zamiast lęku przed przyszłością.

Do przemyślenia

  • Jaki jest mój kolejny krok, który Bóg może dziś rozświetlić swoim słowem?
  • Od czego uciekam z lęku i czy ta ucieczka może mnie zaprowadzić w gorsze miejsce?

Powiązane odcinki

podejmowanie decyzji Boże prowadzenie Psalm 119 wiara Jeremiasz sąd nad narodami

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 147 i czytamy Księgę Jeremiasza, rozdziały od 46 do 48. I w tych rozdziałach zaczyna się nam taka seria związana z sądem nad narodami. Tak naprawdę już na samym początku księgi Jeremiasza, w pierwszym rozdziale, kiedy Jeremiasz w zasadzie był jeszcze dzieciakiem, tudzież nastolatkiem, widzimy powołanie, które Bóg miał dla Jeremiasza. I było wyraźnie zaznaczone to w wersecie chociażby piątym, że Bóg powiedział, że .

I dalej też w wersecie dziesiątym było napisane: Spójrz, powierzam ci dziś władzę nad narodami i nad królestwami, aby wykorzeniać i burzyć, niszczyć i przewracać, budować oraz sadzić. No i tutaj jesteśmy teraz w takim miejscu Księgi Jeremiasza, gdzie niejako te słowa nam się właśnie materializują, bo oto Jeremiasz ma przesłanie dla narodów. Wcześniej bardzo wyraźnie zwracał się do Izraela, próbował ich uratować przed nieuchronną klęską. Oczywiście nic z tego nie wyszło, bo już przyzwyczailiśmy się do tego, że zdecydowanie w większości przypadków relacji z prorokami Izraelici niekoniecznie przykładali do tego większą wagę i zwyczajnie żyli, jak im się podobało. No i tutaj, kiedy w zasadzie historia związana z Izraelem nam się dopełniła, ta taka historia z czasów Jeremiasza, no bo w zasadzie Jeremiasz, tak uczy nas gdzieś tam historia, tradycja, że umarł w Izraelu, zabity podobno przez zresztą Izraelitów.

Teraz jesteśmy w momencie, kiedy właśnie Jeremiasz jest w Egipcie, jest razem z tą częścią Izraelitów, którzy zostali po uprowadzeniu reszty do Babilonu, no i nie wiedzieli za bardzo, co ze sobą zrobić, o czym rozmawialiśmy też wczoraj. I w zasadzie to, o czym chciałbym, żebyśmy dzisiaj porozmawiali, niejako łączy się nam z tą wczorajszą historią, bo jakbyście wrócili sobie do wczorajszego odcinka, tego kiedy ci pozostali Izraelici zostali w Jerozolimie, no i poszli do Jeremiasza prosić go o radę, żeby się dowiedział takiego... Żebyście dowiedział, co takiego oni teraz mają zrobić, będąc w tej sytuacji, w której byli, czyli jest nas tutaj tylko garstka, wciąż czujemy się zagrożeni ze strony Babilonu, nie chcielibyśmy zginąć, co mamy zrobić? No i Bóg im mówi, słuchajcie, weźcie, zostańcie, będzie wszystko spoko. Uratuję was, nic wam nie grozi, będzie okej.

Nie idźcie do Egiptu, to jest jedno, co może wam nie wyjść. No i oni w zasadzie uciekają do Egiptu, być może pamiętacie, po to, żeby uciec od wojny. Oni chcą tak naprawdę uciec przed tym, czego się obawiali w swojej ziemi, czyli obawiali się tego, że znowu właśnie Babilon ich zaatakuje, że ich tam, nie wiem, pozabija i tak dalej, będą problemy, będą problemy i będzie dalej wojna, będzie dalej walka, będzie krew, będzie cierpienie, więc od tego chcieli uciec. No i stwierdzili, że uciekną do Egiptu. No i problem jest taki, że nie przewidzieli tego, choć mogliby.

Że Egipt nie jest wcale koniecznie najlepszym kierunkiem, żeby uciekać, bo zwyczajnie Egipcjanie dużo mieli za uszami i Bóg też z nimi się gdzieś tam regularnie rozprawiał. Tak naprawdę już samo to, że Izraelici w zasadzie do ziemi obiecanej trafili wcześniej, będąc w Egipcie, to już nam dużo mówi i wiemy, co tam w Egipcie się działo, jeżeli sięgniemy sobie do księgi Wyjścia chociażby. To jesteśmy w stanie dużo sobie przypomnieć tego, jak wyglądało ich życie w Egipcie. No i teraz oni chcą do tego Egiptu wrócić. I co więcej, w poprzednich rozdziałach, które czytaliśmy wczoraj, oni już wrócili do tego Egiptu.

W zasadzie zaraz po tym, jak Jeremiasz powiedział, co Bóg ma im do powiedzenia na temat ich prośby, powiedział, żeby zostali, żeby nie uciekali do Egiptu, to oni uciekli do Egiptu. Po prostu zwyczajnie stwierdzili, że Jeremiasz kłamie i to na pewno nie może być aż tak źle, więc oni są już w Egipcie. No i jedna rzecz, na którą nie wpadli, to jest to, że Babilon może też zaatakować Egipt. I , tam przeczytam też kawałek dalej, od 25, przepraszam, czytamy takie słowa: Tak mówi Pan zastępów, Bóg Izraela, oto ja nawiedzę Amona z No i faraona, Egipt i jego bogów, jego królów i faraona i tych, którzy mu zaufali. I wydam ich w ręce tych, którzy chcą pozbawić ich życia, i w rękę Nebukadnesara, króla Babilonu, i w rękę jego sług.

Ale potem Egipt będzie zamieszkały jak za dawnych dni, oświadcza Pan. No i chciałem przeczytać też dalej, bo wciąż jest nadzieja dla Izraela. Lecz ty nie bój się, mój sługo Jakubie, nie trwóż się, Izraelu, bo oto ja ciebie wybawię, choćby z najdalszych stron wybawię twoje potomstwo z ziemi jego niewoli i wróci Jakub, odzyska spokój i będzie bezpieczny. Nie będzie miał kto go straszyć. Ty się nie bój, mój sługo Jakubie, oświadcza Pan, gdyż ja jestem z tobą, położę kres tym narodom, wśród których cię rozproszyłem, ale ciebie nie zniszczę.

Za to będę cię karcił według zasad słuszności, bez karcenia cię nie pozostawię. Więc widzimy tutaj to, że, co ciekawe, Bóg wciąż w tak przychylny sposób zwraca się do Izraela, zwraca się do tych ludzi, którzy jeszcze chwilę temu... Jego nie posłuchali. Szybko tam powiedzieli, że nie, to na pewno nie może być tak, że jest taki kierymesz. Powiedział: Uciekamy do Egiptu.

Uciekli do Egiptu, nie przewidując w ogóle tego, czy nie, być może w ogóle nie biorąc pod uwagę tego, że no właśnie, Egipt też może być zagrożony. Egipt też może być takim miejscem, które wcale niekoniecznie jest najlepszym kierunkiem ucieczki. No i dlaczego o tym dzisiaj mówię? Często jest tak, że no zwyczajnie, jako ludzie nie jesteśmy w stanie gdzieś tam, wiecie, złapać właściwej perspektywy na naszą sytuację. Kiedy podejmujemy decyzję odnośnie tego, jaki gdzieś tam w życiu postawić kolejny krok, czy to jest większa skala, czy mniejsza skala wyzwania, z którymi się mierzymy, to zawsze jest to, że my ostatecznie nie wiemy.

No ostatecznie nie wiemy tak naprawdę, co się wydarzy, wiecie, nie wiemy, co się wydarzy dzisiaj po południu, skąd mamy wiedzieć, co się wydarzy jutro, nie mówiąc już o tygodniach, miesiącach i latach. I zresztą dzisiaj bardziej niż kiedykolwiek, w obliczu tych wszystkich problemów, z którymi zmaga się cały świat w zasadzie, my nie wiemy często, co mamy zrobić. No bo z jednej strony możemy zaplanować swoje życie w jakiejś tam perspektywie kilku lat, ale ostatnie lata bardzo wyraźnie nam pokazały to, że okej, fajnie, że masz plan na kilka lat, ale może się okazać, że pewne rzeczy się wydarzą, na które nikt wcześniej nie wpadł, które... W taki sposób zredefiniują zasady ludzkiego funkcjonowania, że te twoje plany będą guzik warte. Skąd w takim razie mamy wiedzieć, jak podejmować właściwe decyzje, gdzie stawiać kolejne kroki, w jaki sposób planować swoje życie?

I teraz, żeby było jasne, ja nie mówię w żaden sposób, że my nie powinniśmy planować z jakimś większym wyprzedzeniem, że nie powinniśmy mieć takiej szerszej perspektywy odnośnie naszej przyszłości, że nie powinniśmy patrzeć na naszą przyszłość z perspektywy pięciu, dziesięciu, może dwudziestu lat. I teraz, żeby było jasne, to, że my będziemy patrzeć na nasze życie z takiej perspektywy, nie oznacza wcale tego, że powinniśmy się bardzo przywiązywać do tej naszej perspektywy, bo zwyczajnie rzeczy po drodze mogą się zmieniać, ale dobrze jest obrać pewien kierunek naszego życia, żebyśmy wiedzieli w ogóle, dokąd zmierzamy. W przeciwnym razie możemy wiecie się tak bujać z dnia na dzień i w zasadzie życie przecieka nam między palcami. Zastanawiamy się, dlaczego to nasze życie jest takie, jakie jest, jakoś nie czujemy za bardzo, żeby przez nasze życie Bóg czynił coś wyjątkowego, żeby nasze życie jakkolwiek miało jakąś większą wartość, często właśnie dlatego, że po prostu się bujamy, nie patrząc na swoje życie z trochę szerszej perspektywy, nie mając obranego pewnego kierunku, który jednocześnie uwzględni to, że może coś po drodze będzie trzeba zmienić, ale kiedy mamy obrany kierunek, to dużo łatwiej jest nam w tym kierunku zmierzać. Niemniej jednak, podejmując decyzje odnośnie tego, w jaki sposób wykonać najbliższy ruch, patrząc na nasze życie właśnie z tej szerszej perspektywy, my wciąż mamy jedno bardzo cenne narzędzie.

Odnośnie tego, jak rozeznawać kierunek, w którym powinniśmy iść. I oczywiście tym narzędziem, nie zdziwicie się, jeśli powiem, że jest Boże Słowo. Bóg chce nami kierować, Bóg chce nam nadawać pewien kierunek. Teraz, mówiąc Bóg chce nami kierować, ja nie mówię, że, wiecie, jak robotami, wiecie, z ustawieniem, w zasadzie nic nie mamy do powiedzenia i po prostu, wiecie, Bóg nas rozstawia tylko po jakieś tam planszy i tyle, i robimy to. Nie, to nie jest tak.

Bóg chce z nami współpracować, chce nam pomagać w tym, żebyśmy podejmowali właściwe decyzje. Chce, żebyśmy my współpracowali z Nim dla realizacji Jego celów tutaj na ziemi, ale rzadko kiedy będzie tak, że będziemy w jasny sposób widzieć, co takiego Bóg ma dla nas przygotowane w jakiejś tam dalszej przyszłości. I jeden z fragmentów, który ja osobiście bardzo lubię, odnośnie właśnie Bożego Słowa, , który to sam psalm, on w ogóle jest najdłuższym psalmem w całej Biblii, jest najdłuższym rozdziałem w całej Biblii. I cały ten psalm jest absolutnie fantastyczny, polecam, żebyście go sobie przeczytali, żebyście go czytali regularnie, bo naprawdę jest on ogromną inspiracją, wyjaśniającą nam, czym takim jest Boże Słowo, jak ono działa. I teraz w wersecie 105 są napisane takie słowa: Twoje słowo jest pochodnią dla mych nóg, jest światłem dla moich ścieżek.

I teraz, kiedy pomyślicie sobie o tym, że jesteście, nie wiem, w środku nocy, jest ciemno, nic nie widzimy i jedyne, co mamy, to pochodnie. Wiem, że może ciężko nam jest sobie to wyobrazić, no bo jako tako z pochodniami pewnie nie chodzicie. Kiedy jest ciemno, no jak już coś, to jakaś latareczka i tak dalej. I teraz, nawet w przypadku latarki wciąż to pole, gdzie światło latarki jest w stanie sięgnąć, jest ograniczone. To nie jest tak, że mamy nieograniczoną przestrzeń przed nami, gdzie jesteśmy w stanie sobie rozświetlić i po prostu widzieć, dokąd idziemy.

Często gęsto to będzie tak, że wyraźnie będziemy mogli sobie rozświetlić to, co jest najbliżej nas i później tam trochę to światło się nam będzie rozrzedzało, ale wciąż jakiś tam zakres jest trochę szerszy. W przypadku pochodni sytuacja byłaby taka, że rzeczywiście to światło nas w pewien sposób otacza. I teraz ciekawa rzecz jest taka, nie mówię, że musicie się bardzo tym przejmować, ale tak sobie pomyślałem, że w zasadzie, wiecie... Jeżeli czytamy, że Twoje słowo jest pochodnią dla moich nóg, no to też pytanie, czy ta pochodnia jasno świeci, czy świeci byle jak. Wydaje mi się, że to może trochę zależeć od tego, na ile to Boże Słowo jest blisko naszego życia.

Im więcej Bożego Słowa jest w naszym życiu, im lepiej nauczymy się tego, jak Boga słuchać, jak rozeznawać Jego Słowo, tym to światło wydaje mi się, że może być wyraźniejsze. I teraz światło pochodni, ono będzie rozświetlało przestrzeń wokół nas, też w jakimś tam określonym obszarze. I pamiętaj, no nie chodziłem z pochodnią nigdzie gdzieś tam po nocy, ale wydaje mi się, że ten zakres nie będzie jakoś tam szczególnie daleki i on na pewno nie będzie taki do kontrolowania, jak to by było w przypadku chociażby latarki, tak? Jaka z tego jest lekcja? Bardzo ważna, mianowicie Bóg zazwyczaj będzie nam pokazywał, gdzie stawiać kolejny krok, ale niekoniecznie przez swoje Słowo pokaże nam bardzo, bardzo daleko jakąś dalszą perspektywę.

I teraz nie mówię, że to nie może się wydarzyć, nie mówię, że Bóg w pewien sposób może nie chcieć nam objawić tego, co gdzieś tam w dalszej perspektywie jest przed nami. Niemniej jednak często właśnie w takich sytuacjach, kiedy zastanawiamy się, co takiego powinniśmy ze sobą zrobić, tak jak to też miało miejsce w przypadku Izraelitów, którzy pozostali w Jerozolimie, to dobrze, żebyśmy słuchali tego, co Bóg ma nam do powiedzenia na najbliższy kolejny krok, bo Bóg im tam wyraźnie powiedział: Słuchajcie, zostańcie, będzie okej. I oni wyobrażali sobie tą przyszłość, która może ich spotkać, jeśli zostaną, i pomimo Bożego zapewnienia, że słuchajcie, nic złego wam się nie stanie, to oni gdzieś dopisywali sobie do tego historię, co takiego złego może im się wydarzyć, jednocześnie wyobrażając sobie, że w tej alternatywnej wersji im się absolutnie nic nie stanie, no bo jak może im się coś stać w Egipcie, skoro to, nie wiem, jest tak daleko i przecież nikt tam nie będzie podskakiwał Egipcjanom. No okazuje się, że było to całkowicie błędne założenie. I teraz bardzo często my właśnie będziemy stawać przed takimi wyborami: okej, co powinienem zrobić, jeżeli zostanę w danym miejscu, jeżeli podejmę taką, a nie inną decyzję, to...

Możemy sobie wyobrazić często jakiś tam scenariusz odnośnie tego, co takiego może się wydarzyć, ale najlepiej by było, gdybyśmy te nasze decyzje opierali o to, co wierzymy, że jest rzeczą, do której Bóg nas prowadzi. I teraz ja rozumiem, że to czasami będzie tak, że możemy zwyczajnie podjąć złą decyzję, skręcić w złą stronę, jakby nic złego się nie dzieje, okej. GPS nam, wiecie, robi nową kalkulację trasy, wyznaczy nową i tyle, no i po prostu dalej zmierzamy w stronę naszego celu. Więc ja nie byłbym taki, wiecie, fanatyczny odnośnie tego, że ojejku, bo jeszcze, nie wiem, pójdę w złym kierunku, w sensie, nie wiem, podejmę złą decyzję. No, lepiej podjąć kiepską decyzję, zakładając, że ona totalnie nie będzie jakaś tam dramatyczna, niż po prostu nie podejmować żadnej decyzji, tak czy siak jakąś decyzję będziemy podejmować w każdej sytuacji.

I teraz, kiedy podejmując decyzje w naszym życiu, Szukamy Bożego Słowa, staramy się być Jego blisko, modlimy się, próbujemy rozeznać też z innymi osobami, które też żyją blisko Boga: Słuchaj, co myślisz o tym, w jaki sposób powinniśmy postąpić? To ostatecznie do każdego kroku będziemy musieli przyłożyć wiarę i bez względu na to, jakiej decyzji nie będziemy podejmować, i bez względu na to, czy nawet jesteśmy osobami wierzącymi, czy nie, my zawsze będziemy pewne decyzje podejmować w oparciu o wiarę. I teraz, no może być wiara w Boga i w Boże Słowo, i w to, że Bóg nas prowadzi, i zwyczajnie będziemy wierzyć w to, że podejmując taką, a nie inną decyzję, zbliżamy się do tego, żeby jeszcze lepiej realizować swoje powołanie, żeby jeszcze lepiej służyć Bogu, służyć innym ludziom. To będzie perspektywa osoby wierzącej. Osoba niewierząca też będzie postępowała w oparciu o jakąś wiarę, bo będzie oczekiwała pewnej przyszłości dla swojego życia, która wydarzy się, kiedy takie, a nie inne decyzje ta osoba będzie podejmowała.

Tak czy siak postępujemy w oparciu o wiarę, więc pytanie tylko, co będzie podstawą naszej wiary, moją zachętą dla nas na dzisiaj będzie to, żeby podstawą naszej wiary było Boże Słowo, żeby było to, co Bóg ma nam do powiedzenia. I okej, łapię, że raczej niekoniecznie zdarzy się tak, że będziemy słyszeć taki słyszalny Boży głos: Idź tam, zrób to, i tak dalej. Niemniej jednak, korzystając z Biblii, korzystając z modlitwy, korzystając z dobrej rady ludzi, którzy żyją blisko Boga, jesteśmy w stanie lepiej rozeznawać decyzje, które są przed nami do podjęcia. I często może być tak, że podejmiemy decyzję, która może na oko się wydawać nie być właściwą, tak jak to też wydawało się Izraelitom w poprzednim rozdziale. No oni myśleli, że najbardziej właściwą decyzją będzie uciec aż do Egiptu, no a okazało się, że to była beznadziejna decyzja, bo tam zwyczajnie Babilon też ich dorwie, więc sorry, to przed czym chcieliście uciec do Egiptu, to w zasadzie was w Egipcie spotka.

A decyzja, która mogła być totalnie mało intuicyjna, to żeby zostać, żeby normalnie żyć, żeby gdzieś tam funkcjonować z perspektywą tego, że Bóg w tej sytuacji jakoś to wszystko odkręci, mogło się wydawać być decyzją totalnie taką, wiecie, bezsensowną, tak, bo zagrożenie było dosyć realne. Niemniej jednak to okazuje się, że byłaby w ich przypadku najlepsza decyzja. I odnośnie tej decyzji. Mieli wyraźną wskazówkę od Boga za pośrednictwem Jeremiasza, jak postąpić, nie skorzystali z tego. Mam nadzieję, że my będziemy potrafili podejmować jak najlepsze decyzje w naszym życiu w oparciu o Boże Słowo, w oparciu o zaufanie Bogu, który chce nas prowadzić, który chce pomagać nam w tym, żebyśmy stawiali kolejne kroki we właściwym miejscu i żeby każdy kolejny krok przybliżał nas do realizacji naszego powołania, które Bóg przygotował dla nas, i żebyśmy w ramach tego mogli żyć życiem owocnym, w ramach którego będziemy my zbliżać się do Boga, stawać się do Niego coraz bardziej podobni, a jednocześnie będziemy mieć wpływ na to, że inni ludzie będą w stanie Boga poznać, odkryć Go, odkryć Jego moc, Jego miłość i doświadczyć tego samego, czego my doświadczamy w swoim życiu, życia w pełni, życia spełnionego, życia blisko Stwórcy, który najlepiej wie, w jaki sposób powinniśmy żyć.

Mam nadzieję, że ten odcinek był dla Was wartościowy. Gdybyście mieli jakieś uwagi, komentarze, pytania, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl i słyszymy się w kolejnym odcinku.