Wszystkie odcinki

Dzień 130 Księga Izajasza 49-53

Zakazany rozdział Biblii

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 130 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Czytamy Księgę Izajasza od czterdziestego dziewiątego do pięćdziesiątego trzeciego rozdziału i zatrzymujemy się przy rozdziale, który często bywa pomijany. Czytam całą pieśń o cierpiącym słudze i pokazuję, jak odnosi się do Jezusa. Opowiadam też, co z niej wynika dla naszego życia tu i teraz, i dzielę się historią mojej rodziny.

Najważniejsze myśli

  1. Rozdział, który się pomija

    Chrześcijanie uwielbiają ten fragment, ale w czytaniach synagogalnych bywa pomijany. Gdy go czytamy, trudno nie zobaczyć w nim Jezusa.

  2. Napisany setki lat wcześniej

    Najstarszy znany zwój Izajasza ze zwojów znad Morza Martwego pochodzi z około 175 roku przed naszą erą. Rozdział mówi o cierpieniu sługi długo przed narodzinami Jezusa.

  3. Zbawienie to nie tylko niebo później

    Jezus zapłacił za nasze grzechy, ale też za pokój, który obejmuje całe życie. W Biblii pokój to spełnienie: wiem, po co żyję, i mam to, czego potrzebuję.

  4. Jego ranami zostaliśmy uleczeni

    Opowiadam, jak mój tata przeżył wylew, po którym lekarze nie dawali mu szans. Wierzę, że obietnice z Biblii są dla nas już teraz.

Z odcinka

Ten rozdział, jak mało który rozdział w Starym Testamencie, tak wyraźnie mówi nam o dziele Jezusa Chrystusa, o tym, czego On dokonał dla ciebie i dla mnie.

Jezus zapłacił nie tylko za naszą wieczność, ale również za naszą teraźniejszość i pokonał każdy grzech przeszły, teraźniejszy, przyszły, z którym przyjdzie nam zmagać się w życiu.

Pokój, do którego Bóg nas zaprasza przez dzieło, którego Jezus dokonał, to jest właśnie życie spełnione, życie, w którym naprawdę, wiecie, każdego dnia budzimy się i wiemy, po co żyjemy.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Pieśń o cierpiącym słudze Pana, który zostaje przebity za nasze winy i wziął na siebie nasze choroby. Czytam ją w całości, od końca rozdziału 52.
  • Filip spotyka etiopskiego urzędnika, który czyta właśnie ten fragment Izajasza, i wyjaśnia mu, że chodzi o Jezusa.
  • Kluczowy werset: został przebity za nasze przestępstwa, spadła na niego kara w imię naszego pokoju, a jego ranami zostaliśmy uleczeni.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Piotr cytuje słowa o ranach, przez które zostaliśmy uleczeni, i odnosi je do Jezusa, który na krzyżu wziął na siebie nasze grzechy.
  • Mateusz opisuje uzdrowienia Jezusa i mówi, że spełniły się słowa Izajasza: On wziął nasze słabości i dźwigał nasze choroby.
  • Jezus mówi, że wypełni się na Nim słowo: do przestępców został zaliczony. To cytat z Izajasza 53.

Do przemyślenia

  • Czy dziś w swoim życiu korzystam z tego, co Jezus już dla mnie zrobił: z przebaczenia, pokoju i uzdrowienia?
  • Jakie Boże obietnice mogę zacząć zbierać i powtarzać sobie w trudnych chwilach?

Powiązane odcinki

cierpiący sługa Izajasz 53 dzieło Jezusa pokój Boży uzdrowienie Boże obietnice

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 130 i czytamy Księgę Izajasza, rozdziały od 49 do 53. I dzisiaj zajmiemy się rozdziałem, który w niektórych środowiskach mówi się, że jest rozdziałem zakazanym. Ja bym bardziej powiedział może, że pomijanym, żeby nie robić jakiegoś tam wielkiego dramatyzmu. Niemniej jednak przez chrześcijan jest to rozdział absolutnie uwielbiany z bardzo jasnych powodów, które odkryją się przed nami w momencie, kiedy ten rozdział przeczytamy.

Ale pamiętajmy też o tym, że Biblia, kiedy była pisana oryginalnie, nie była dzielona na rozdziały, wersety. Tak naprawdę to był późniejszy dodatek po to, żeby zwyczajnie łatwiej było się w tekście odnaleźć, łatwiej było znaleźć odnośniki do konkretnych tekstów. Mówię o tym dlatego, że chciałem zacząć czytać fragment, który dzisiaj będzie dla nas znaczący, a zacznie się on w rozdziale 52 i nawet nie przerywając, po prostu będę kontynuował do rozdziału, no właśnie, 53 Księgi Izajasza. Bardzo ciekawy rozdział, bardzo wartościowy rozdział. I pamiętajmy o tym, że rozdział napisany setki lat przed tym, zanim Jezus w ogóle pojawił się na świecie.

Bo właśnie jedna rzecz, o której nie wspomniałem, a która też jest ważna z perspektywy tego, jak rozmawialiśmy o tej drugiej części Izajasza, jest taka, że najstarszy manuskrypt, jaki jesteśmy w stanie znaleźć, który ma w całości całego, calutkiego Izajasza, właśnie włącznie z tą pierwszą, drugą częścią i wszystkimi częściami, po prostu tak jak my to mamy dzisiaj w Biblii, jest datowany na około 175 rok przed naszą erą, niech będzie dla uproszczenia, drugi wiek przed naszą erą. Wtedy jest najstarszy dostępny manuskrypt ze zwojów znad Morza Martwego. Więc to taka ciekawostka, żebyśmy byli w stanie mniej więcej ocenić, ile to lat wcześniej były pisane te słowa. I właśnie, ja nie mówię, że one były pisane dwa wieki wcześniej, bo tak naprawdę pisane one były dużo, dużo, dużo, dużo wcześniej, po prostu jakbyśmy sięgnęli po manuskrypty, to ten, który jest najświeższy, wyprzedza Jezusa o jakieś 200 lat. Bierzemy się.

Za naszą lekturę, która dzisiaj będzie niesamowicie ciekawa. Zaczynam od końcówki rozdziału 52, tutaj będą trzy wersety i później od razu kontynuuję w rozdziale 53. Jest to tekst na temat, często tak określa się tę postać, która jest bohaterem tego fragmentu jako cierpiącym słudze Jahwe, słudze Jahwe, słudze Pana. I właśnie, kim takim jest ten sługa? Bardzo ciekawa lektura przed nami, .

Oto powiedzie się mojemu słudze, dostąpi wywyższenia, uniesienia i wielkiego zaszczytu, tak jak wielu przeraził jego wygląd przez swoje nieludzkie zniekształcenie, przez postać tak odległą od człowieczej, tak wprawi on w zdumienie narody, królowie zamkną przed nim swoje usta, gdy zobaczą to, czego im nie zapowiadano, zrozumieją to, o czym nie słyszeli. Kto uwierzy naszej wieści, a ramię Pana nad kim się ukazało? Wyrósł przed nim jak latorośl i jak korzeń z suchej ziemi. Nie miał postaci ani urody, które by przyciągały nasz wzrok, ani wyglądu, który można by podziwiać. Wzgardzony był i opuszczony przez ludzi, był człowiekiem obeznanym z cierpieniem, zaznajomionym z chorobą, kimś, przed kim zakrywa się twarz.

Wzgardzony był tak, że nawet nie zwracaliśmy na niego uwagi. Tymczasem on wziął na siebie nasze choroby, dźwigał nasze cierpienia, a my myśleliśmy, że słusznie jest zraniony, uderzony przez Boga i umęczony. Lecz on został przebity za nasze przestępstwa, zgnieciony za nasze winy. Spadła na niego kara w imię naszego pokoju, a jego ranami zostaliśmy uleczeni. Wszyscy jak owce zbłądziliśmy, zboczyliśmy każdy na własną drogę, a Pan jego dotknął karą za winę nas wszystkich.

Bito go i torturowano, lecz on nie otworzył swych ust, jak owca na rzeź prowadzona, jak baranek niemy przed tymi, którzy go strzygą, podobnie nie otworzył swych ust. Z więzienia i sądu zabrano go, a jego współcześni nikt się tym nie przejął. Tak wyrwany został z ziemi spośród żywych, za przestępstwo mojego ludu spadł na niego cios i wyznaczono mu grób. Grób wśród bezbożnych. Spoczął w grobowcu bogatego, choć nie uczynił nikomu nic złego, a nikt jego ust nie splamił nigdy fałsz, ale to Pan zechciał go tak zgnieść i dotknąć słabością, gdy swoim życiem dopełni ofiary za winę.

Ujrzy potomstwo, będzie żył długo i dzięki niemu spełni się pragnienie Pana. Dzięki swej męce przejrzy, nasyci się swoim poznaniem. Sprawiedliwy mój sługa wielu usprawiedliwi, sam dźwignie na siebie ich winy, dlatego da mu dział wśród wielu i podzieli łup mocnych za to, że wydał na śmierć swoją duszę i do przestępców został zaliczony. On, który poniósł grzech wielu i wstawił się za przestępcami. Rozumiecie pewnie już doskonale, dlaczego na samym początku wspomniałem o tym, że właśnie bywa to rozdział często pomijany i faktycznie okazuje się, że to nie jest tylko jakaś taka, wiecie, chrześcijańska teoria spiskowa, że Żydzi pomijają Izajasza, 53 rozdział, bo nawet gdybyśmy sięgnęli sobie do takiej książki z 74, ona jest wydana po angielsku, Antologia rabiniczna, to tam na stronie 544 autorzy zwracają też uwagę na to, że z powodu chrystologicznej interpretacji tych rozdziałów przez chrześcijan jest on często omijany właśnie jeśli chodzi o czytania w synagogach i jest to działanie celowe i bardzo uderzające.

Więc ja nie mówię tutaj o tym, że wiecie, tu są jakieś chrześcijańskie teorie spiskowe, choć często nie sięgając po żadne źródła może się tak nam zdawać, że wiecie, tam chrześcijanie tak będą gadać teraz, no bo kiedy czytamy ten tekst, to ciężko nie zwrócić uwagi na to, o kim tutaj jest mowa i jak bardzo ten tekst wyraźnie opisuje to, co Jezus Chrystus setki lat później osiągnął poprzez swoją śmierć na krzyżu, ale również poprzez zmartwychwstanie. Ważna rzecz jest taka, że tak jak rozmawialiśmy sobie poprzednio o starotestamentowych proroctwach, jednak widzieliśmy pewne takie... Różne takie rzeczy, które są bardzo wyraźnie wskazujące na to, że pewne naturalne okoliczności pomogły autorom w napisaniu słów. Być może zainspirowały ich do tego, żeby posłużyć się na przykład imieniem takiego, a nie innego króla. To tutaj mamy tekst, który jest na tyle wyraźnie wskazujący na pewną konkretną osobę, na osobę Jezusa Chrystusa, że nawet Żydzi wolą ten rozdział pomijać.

I osobiście nie mam znajomych pochodzenia żydowskiego, nie bardzo miałem okazję, żeby z kimś to skonfrontować, niemniej jednak wielokrotnie słyszałem historie o tym, że rzeczywiście osoby pochodzenia żydowskiego zwracały uwagę na to, że w życiu tego rozdziału nie słyszały, kiedy były o niego zapytane przez chrześcijan. Z drugiej strony, z perspektywy czasu, przeczytawszy ten rozdział, ciężko jest nie mieć wrażenia, że właśnie on mówi nam o Jezusie. I mówi nam o Jezusie z perspektywy kilkuset lat wcześniej. Jedna rzecz, która tutaj może nam się też rzucić w oczy, to to na przykład, że jest dosyć wyraźnie opisane, jaką śmiercią właśnie ten sługa miał zginąć. I tutaj akurat niekoniecznie bym był po stronie takiego stanowiska, w ramach którego Izajasz nie miał prawa wiedzieć o czymś takim jak śmierć na krzyżu, bo tak naprawdę śmierć na krzyżu była wynalazkiem, już w Persji była wynalazkiem wcześniejszym, Rzymianie z niej jeszcze nie korzystali.

Wtedy ona była dopiero dużo później wprowadzona w cesarstwie rzymskim, niemniej jednak już coś takiego mogło się pojawić. Więc tutaj akurat ta jedna rzecz, niekoniecznie to jest tak, że, jak też czasami słyszałem, że Izajasz o tym napisał, jak jeszcze w ogóle nie wynaleziono śmierci na krzyżu. No, wygląda na to, że już zdążyli ją wynaleźć, zwyczajnie. Ale nie zmienia to tego, że ten rozdział jest kompletnie odjechany, bo ten rozdział, jak mało który rozdział w Starym Testamencie, tak wyraźnie mówi nam o dziele Jezusa Chrystusa, o tym, czego On dokonał dla ciebie i dla mnie, po to, żebyśmy mogli na nowo być przywróceni do właściwej relacji ze Stwórcą. Jest to też rozdział, który później pojawi nam się.

Właśnie w Nowym Testamencie, abstrahując od takich pojedynczych odniesień do wybranych fragmentów, to pojawi nam on się chociażby w Dziejach Apostolskich, w ósmym rozdziale, gdzie jest historia jednego z uczniów Jezusa, Filipa. Po tym, jak już Jezus poszedł do nieba, już Jezusa na ziemi fizycznie nie było, zostali jego uczniowie i szli z tym przesłaniem, które ich mistrz im zostawił. I czytamy następującą historię. Tymczasem anioł Pana przemówił do Filipa tymi słowami: Wstań i idź na południe, na drogę, która biegnie z Jerozolimy do Gazy. Jest to droga pustynna.

Filip zatem wstał i poszedł. A właśnie tą drogą podróżował pewien człowiek, był to Etiopczyk, eunuch, dostojnik etiopskiej królowej Kandake. Zarządzał całym jej skarbem. Przybył do Jerozolimy, aby pokłonić się Bogu i jechał z powrotem. Siedział w swoim rydwanie i czytał proroka Izajasza.

Duch powiedział Filipowi: Idź, przyłącz się do tego rydwanu. Gdy Filip podbiegł, usłyszał, że tamten czyta proroka Izajasza. Czy rozumiesz to, co czytasz? — zapytał. Jak mogę rozumieć, skoro nie ma kto mi wyjaśnić? — odpowiedział tamten i poprosił Filipa, żeby wszedł i usiadł przy nim. A czytał akurat ten fragment Pisma: Jak owca na rzeź prowadzona i jak baranek niemy przed tym, który go strzyże, podobnie nie otworzył swoich ust.

W jego poniżeniu odmówiono mu sądu. Co powiedzieć o jego rodzie, bo jego życie usuwane jest z ziemi. Po tych słowach eunuch zwrócił się do Filipa: Powiedz proszę, o kim prorok mówi? O sobie samym czy też o kimś innym? Filip otworzył usta i rozpoczynając od tego fragmentu Pisma, głosił mu dobrą nowinę o Jezusie.

A gdy tak jechali drogą, przybyli nad jakąś wodę i eunuch zapytał: Oto woda. Co stoi na przeszkodzie, abym został ochrzczony? Filip odpowiedział: Jeśli wierzysz z całego serca, możesz. A on na to: Wierzę, że Jezus Chrystus jest Synem Boga. Rozkazał więc zatrzymać wóz.

Obaj, Filip i eunuch, zeszli do wody i ochrzcił go. Gdy zaś wyszli z wody, Duch Pański porwał Filipa i eunuch go już więcej nie zobaczył, lecz z radością podążał dalszą drogą. Nie jest dla nikogo z nas zaskoczeniem, że właśnie ten rozdział też z perspektywy Nowego Testamentu... Tak wyraźnie jest odnoszony właśnie do osoby i dzieła Jezusa Chrystusa. I chciałbym, żebyśmy też zwrócili dzisiaj uwagę na jedną część właśnie tego dzieła, którego Jezus dokonał.

Bo czasami w naszym chrześcijańskim życiu może być tak, że ufamy Bogu, wierzymy w Boga, staramy się żyć zgodnie z Jego wolą dla naszego życia, ale w tym wszystkim patrzymy często na naszą wiarę jako na coś, co będzie miało swoje zwieńczenie w przyszłości tylko i wyłącznie. Często gubimy gdzieś tą perspektywę teraźniejszą naszej wiary, to, że już tu i teraz Bóg w pewien konkretny sposób chce objawiać się w naszym życiu i też daje nam możliwości do tego, żebyśmy żyli w sposób, w którym korzystamy z Jego dobroci, z Jego dzieła tutaj na ziemi. Bo właśnie, gdybyśmy rzucili hasło zbawienie i spytali wybrane osoby, czym jest zbawienie, to tak naprawdę w większości spojrzelibyśmy na zbawienie z perspektywy tego, że gdzieś kiedyś pójdę do nieba. Już abstrahując od tego, że wcale niekoniecznie w Biblii znajdziemy takie hasło jak pójdziemy do nieba. Okej, dobra, nie jest to z pewnością celem naszego istnienia, bardziej, uprzedzając, niebo ma zejść.

W ostatecznej wersji na ziemię i ziemia ma być całkowicie odnowiona. Jak przeczytamy sobie Biblię do końca, to sami zobaczycie, o co mi chodzi. Więc koncept samego pójścia do nieba to jest taki, wiecie, pomysł na chrześcijaństwo, które często zdejmuje z nas odpowiedzialność za to, żeby żyć w pewien konkretny sposób, nie tylko moralnie poprawny, no bo to jakby jest oczywiste, tak, ale w taki sposób, który też będzie umożliwiał nam korzystanie z Bożego dzieła tutaj na ziemi. I teraz, o czym mówię? Kiedy , to mamy tam opisane, co Jezus swoją śmiercią osiągnął dla nas.

I teraz czytamy tam, że On został przebity za nasze przestępstwa, zgnieciony za nasze winy, spadła na Niego kara w imię naszego pokoju, a Jego ranami zostaliśmy. Uleczeni. Widzimy tutaj, że dzieło, którego dokonał Jezus, to nie jest tylko i wyłącznie kwestia tego, że nasze grzechy są przebaczone, że możemy doświadczyć przebaczenia grzechów, że możemy skorzystać z tego, żeby przyjąć tę zastępczą ofiarę Jezusa, którą On poniósł w naszym imieniu, za nas, żebyśmy my zwyczajnie tej kary ponosić nie musieli, która swoją drogą i tak nic nie dała, bo Jezus mógł tego dzieła dokonać, będąc całkowicie idealnym, nieskazitelnym, bezgrzesznym człowiekiem. To jest jedna rzecz, ale to nie jest wszystko, co takiego Jezus osiągnął dla nas. Bo czytamy też o tym, że spadła na Niego kara w imię naszego pokoju.

Bóg już teraz ma przygotowany pokój dla tych, którzy są gotowi Mu zaufać. I kiedy czytamy o pokoju, też już mieliśmy jeden odcinek, w którym o pokoju odrobina była, pamiętajmy o tym, że tu nie chodzi tylko o to, że, wiecie, będę miał poukładane w głowie i będę czuł się, wiecie, wyluzowany i wszystko będzie okej. Tak naprawdę to słowo pokój, które tutaj się pojawia, ono oznacza spełnienie, takie, wiecie, życie w takiej pełnej doskonałości. Nie mówię tu o doskonałości moralnej, bo to jest kompletnie inny temat i tak, może nam się zdarzać to, żeby upaść, żeby zgrzeszyć. Jakby temat z perspektywy Nowego Testamentu będzie rozstrzaskany bardzo szczegółowo.

Ale, ale święta pełnia, w ramach której mam wszystko, co jest mi potrzebne do życia. Czuję się spełniony. Nie tylko, że się nie martwię, ale tak naprawdę właśnie doświadczam wszystkiego, co Bóg dla mnie przygotował, co pozwala mi żyć życiem, w którym zdaję się całkowicie na Niego, a On odpowiada na wszystkie moje potrzeby. Nie mówię o zachciankach, ale o potrzebach. Więc pokój, do którego Bóg nas zaprasza przez dzieło, którego Jezus dokonał, to jest właśnie życie spełnione, życie, w którym naprawdę, wiecie, każdego dnia budzimy się i wiemy, po co żyjemy, wiemy, co mamy zrobić, wiemy, jaka jest nasza misja.

Chce się nam żyć. Chcemy dzielić się też życiem z innymi, bo to życie w Bożym pokoju jest życiem, które tak naprawdę jest pragnieniem każdego człowieka. Czy to wyrazi, czy tego nie wyrazi, czy się do tego przyzna, czy nie, to jest naszą wewnętrzną potrzebą, żeby żyć właśnie w takim spełnieniu, a jednocześnie oczekiwaniu na całkowite dopełnienie dzieła, które Bóg przygotował dla całego świata. To jest jedna z rzeczy, które Bóg ma dla nas dostępne już tu i teraz. Ale jeszcze ciekawsza rzecz jest taka, że tutaj jest napisane, że jego ranami zostaliśmy uleczeni.

I powiem wam tak, nie wiem, co myślicie sobie na temat takiego tematu jak uzdrowienie. I w sumie nawet nie wiem, czy mnie to jakoś bardzo by interesowało, co sobie myślicie na ten temat. Jeżeli chcielibyście mi powiedzieć, że wiesz, Jacku, ale to nie działa, ale to nie tak, ale śmak. Trzy lata temu, już nawet ponad trzy lata temu, kiedy mój tata miał wylew, który, jak to zresztą lekarze mówili, pan nie powinien żyć, widzieliśmy cud Bożego uzdrowienia w naszej rodzinie w sposób, którego ja sobie nie wymyśliłem. Ja nie opowiadam historii teraz tego, że to było takie, wiecie, aj, toowe, fajne i w ogóle wszystko super, miło, przyjemnie, patrzcie, jak Bóg zadziałał, nie mając na to żadnego konkretu.

Bo historia samego wypadku taty, samego wylewu, była dla naszej rodziny bardzo dramatyczna, była bardzo poważna. Przez kilka dni nie wiadomo było w ogóle, o co chodzi, ale lekarze jednocześnie, przyjmując go na oddział, powiedzieli, że tutaj nie ma co za bardzo liczyć na to, że cokolwiek z tego będzie. Rokowania były takie: jeżeli w ogóle przeżyje, to będzie rośliną do końca życia. To jest to, co powiedzieli lekarze. Ja sobie tego nie wymyśliłem.

I oczywiście wiem, że ktoś mógłby chcieć ze mną dyskutować na temat tego, ale nie było to tak, że, wiecie, jednego dnia, bum, tata się obudził, jest po prostu zdrowy i super. Niemniej jednak, historia była taka, że tata doszedł do siebie w dosyć krótkim czasie, wrócił do pracy, co było już zaskoczeniem całkiem niemałym dla w zasadzie większości osób, które gdzieś tam tę historię znały z pierwszej ręki, wzbudzał niemałe zaskoczenie wśród personelu medycznego, który miał z nim kontakt, kiedy leżał na oddziale, bo też było tak, że tam pojawiły się znajome pielęgniarki. które później, kiedy po kilku miesiącach zobaczyły tatę, nie mogły uwierzyć w to, że to on, bo one słyszały rozmowy, które się działy na korytarzach i one później, rozmawiając z moimi rodzicami, mówiły, że rokowania były żadne, po prostu tu nie było szans na cokolwiek. Co więcej, jedna z lekarek, neurolog, która później tatę badała, do której jeździł na kontrolę, nie wymyślam sobie tego, powiedziała coś takiego: Proszę pana, widzę zdjęcie pana rezonansu z przyjęcia do szpitala i widzę to, co pan ma teraz. I to nie wygląda jak rezonans tej samej osoby. To są słowa lekarza, który stwierdził, że to jej osobiście nie trzyma się kupy, żeby coś takiego wydarzyło się w głowie osoby, która przeszła tak poważny wylew.

I to jest historia, która zdecydowanie zmieniła życie naszej rodziny, bo byliśmy w momencie, w którym naprawdę, oczywiście modliłem się. Nie wiem, czy to było takie oczywiste, ale z czasem właśnie czytając takie fragmenty jak ten i inne fragmenty, w których widzimy, jak Bóg podchodzi do kwestii zdrowia, jak Bóg podchodzi do kwestii uzdrowienia, modliliśmy się, wierzyliśmy w to, że to słowo, które Bóg przekazał do nas w swoim Słowie, w Piśmie Świętym, jest słowem, które jest dla nas do uchwycenia tu i teraz, dzisiaj. I to słowo wykonało niesamowicie piękną pracę w życiu mojego taty, który dzisiaj cieszy się już kolejną wnuczką, choć wtedy czekał na drugą, teraz już ma trzy i cieszy się życiem, cieszy się tym, że Bóg podźwignął go z tej choroby, która zwyczajnie miała go zabić. I jest to niesamowite świadectwo tego, że to, co jest napisane w Bożym Słowie, jest prawdą. I często jest tak, że my możemy patrzeć na Biblię trochę z perspektywy: no, fajnie by było, gdyby.

I jednocześnie tym samym ograbiamy się z tego, co Bóg już dla nas przygotował. To trochę jest tak, jakbym, wiecie, dał wam kartę do mojego konta. Na tym koncie zostawił kilka baniek i powiedział: Słuchaj, masz kartę i możesz z niej korzystać, a ty nigdy z niej nie skorzystasz, pomimo tego, że masz kartę z PIN-em i możesz po prostu skorzystać z tego, co tam jest. Bardzo często to, że wiele rzeczy nie dzieje się w naszym życiu, nie jest kwestią... kwestią Boga, który nie chce czegoś zrobić, ale jest kwestią tego, że my nie wiemy i nie jesteśmy do końca świadomi tego, co Bóg już nam dał, z czego my możemy korzystać. I tym między innymi jest kwestia zdrowia, bo tak jak jest napisane u Izajasza, jego ranami zostaliśmy uleczeni.

Nie wiem, czy zwróciliście kiedyś na to uwagę, że tutaj już mamy czas przeszły dokonany. To już jest coś, co się wydarzyło. Trochę tak, jakby właśnie w pewien sposób Bóg złożył depozyt i oczekiwał od nas tego, żebyśmy z wiarą do Niego przyszli, chwycili się Jego słowa i korzystali z tego, co On już uczynił dla nas. Bo głupio by było stanąć kiedyś przed Bogiem po tym, jak, nie wiem, choroba nas pokonała i zobaczyć, że można było skorzystać z Bożego uzdrowienia, a my zwyczajnie nie wiedzieliśmy jak, nie wiedzieliśmy co, nie wiedzieliśmy, czy to na pewno, czy może to, wiecie, za dużo nie oczekujemy od Boga. Jezus zapłacił nie tylko za naszą wieczność, ale również za naszą teraźniejszość i pokonał każdy grzech przeszły, teraźniejszy, przyszły, z którym przyjdzie nam zmagać się w życiu.

I to jest bardzo ważne przesłanie właśnie z Izajasza z 53 rozdziału. Dzisiaj wyszło trochę dłużej, ale mam nadzieję, że ten odcinek był dla was inspirujący, zachęcający i naprawdę, jeśli mógłbym ja osobiście do czegoś zachęcić, zbierajcie sobie Boże obietnice. Takie teksty właśnie jak chociażby ten, które Bóg do nas kieruje, z których my możemy też korzystać, które kiedy będą naprawdę przenikały nasze życie do tego stopnia, że ciężko nam będzie wręcz uwierzyć w to, że może być inaczej, będą miały moc do tego, żeby zwyczajnie przemienić nasze życie, życie naszych bliskich w sytuacjach, które czasami są kompletnie krytyczne i nie wiemy, co mamy zrobić, ale karze rozkładają ręce. Gdybyście mieli dodatkowe pytania, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl, tam możemy sobie porozmawiać, podyskutować i słyszymy się w kolejnym odcinku.