Wszystkie odcinki

Dzień 50 Księga Liczb 18-20

Dlaczego Mojżesz nie mógł wejść do Ziemi Obiecanej

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Przeczytaj tekst: Lb 18 Lb 19 Lb 20

Dzień 50 z 365 · Otwórz w Spotify

Ten dzień w minutę

Nie masz teraz czasu na cały odcinek? Najważniejsza myśl w krótkim wideo.

Przeczytaj wstęp do księgi: Księga Liczb

W skrócie

Mojżesz uderza w skałę, zamiast do niej przemówić, i dostaje wyrok, że nie wejdzie do Ziemi Obiecanej. Nasuwa się więc pytanie, czy Bóg tutaj nie przesadził. Opowiadam, co według mnie naprawdę się tam wydarzyło, i dzielę się własną myślą, że ta kara mogła być w gruncie rzeczy ratunkiem dla samego Mojżesza.

Najważniejsze myśli

  1. Bóg nie obrażał się na narzekanie

    Lud znowu narzeka, bo nie ma wody, ale Bóg reaguje spokojnie i po prostu mówi, co zrobić: weź laskę i przemów do skały. Nie ma w tym żadnej złości na lud.

  2. Mojżesz chce uratować lud sam

    Mojżesz woła do ludzi, że są buntownikami, i pyta, czy ma wydobyć dla nich wodę z tej skały. Zamiast pokazać Boga, pokazuje siebie, i w ten sposób nie zaufał Panu ani Go nie wywyższył.

  3. Może to był ratunek

    To moja myśl, której nie spotkałem w żadnych opracowaniach: gdyby Mojżesz wprowadził lud do ziemi, mógłby uznać to za swoją zasługę. Może więc Bóg uchronił go w ten sposób przed pychą.

  4. Bez Boga nie zrealizujemy misji

    Mojżesz jest jedną z największych postaci Biblii, a jednak też miał słabe chwile. Dlatego pamiętam, że misję, do której zostałem stworzony, mogę zrealizować tylko razem z Bogiem.

Z odcinka

Czy to, że Mojżesz nie mógł wejść do Ziemi Obiecanej, nie było swego rodzaju ratunkiem ze strony Boga? Ratunkiem wobec Mojżesza, przed samym Mojżeszem.

Bóg przez cały czas pokazywał, że On jest przy nich, On ich prowadzi i nagle Mojżesz z jakiegoś powodu staje w miejscu, w którym chce przypisać sobie zasługi.

Jeżeli chcę w swoim życiu zrealizować misję, z którą zostałem stworzony, dla której jestem tutaj na ziemi, to potrzebuję mieć w tym Boga.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Na pustyni brakuje wody, a lud wyrzuca Mojżeszowi, że wyprowadził ich z Egiptu na śmierć, i ten fragment czytam w odcinku.
  • Bóg każe przemówić do skały, ale Mojżesz woła do ludu, że są buntownikami, i uderza w skałę dwa razy. Bóg mówi, że właśnie dlatego Mojżesz nie wprowadzi ludu do ziemi.
  • Jezus mówi, że bez Niego nic nie możemy uczynić, a Jacek łączy to z historią Mojżesza, który na chwilę zapomniał, kto naprawdę prowadzi lud.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Wcześniej, w innym miejscu, Mojżesz też dostaje wodę ze skały, ale tam Bóg kazał mu w nią uderzyć, a tutaj miał do niej przemówić.
  • Paweł pisze o skale na pustyni i mówi, że tą skałą był Chrystus, więc woda ze skały wskazuje na Jezusa.
  • Mojżesz z góry widzi Ziemię Obiecaną, ale do niej nie wchodzi, i tak kończy się jego życie.

Do przemyślenia

  • W jakiej sytuacji kusi mnie, żeby przypisać sobie zasługę za coś, co dzieje się dzięki Bogu?
  • Gdzie próbuję rozwiązać cudzy problem samemu, zamiast zaufać, że Bóg to zrobi?

Powiązane odcinki

Mojżesz Ziemia Obiecana pycha skała kara Boża zaufanie Bogu

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień pięćdziesiąty naszego planu i czytamy Księgę Liczb, rozdziały od 18 do 20. I historia, która dzieje się w rozdziale 20, jest idealną historią do tego, żeby zadać sobie pytanie, czy Bóg czasami nie przesadza. Czy czasami nie jest tak, że kary, których Bóg udziela w stosunku do pewnych czynów, w których ludzie się popełniają, nie są czasami wyolbrzymione i przegięte. I chciałbym, żebyśmy przeczytali historię z Księgi Liczb z 20 rozdziału, .

Lud zebrał się więc przeciw Mojżeszowi i Aaronowi i zaczął czynić Mojżeszowi wyrzuty. Szkoda, że nie pomarliśmy wówczas przed Panem wraz z naszymi braćmi. Dlaczego sprowadziłeś nas wraz z Panem na tę pustynię? Czy po to, abyśmy pomarli wraz z naszym bydłem? Dlaczego wyprowadziliście nas z Egiptu?

Czy po to, byśmy skończyli w tym żałosnym miejscu? Nie ma tu zboża, nie ma fig, nie ma winogron ani jabłek granatu, a nade wszystko nie ma tu wody do picia. Mojżesz i Aaron opuścili zgromadzonych, przyszli przed wejście do namiotu spotkania i upadli na twarz. Wówczas ukazała im się chwała Pana i Pan przemówił do Mojżesza tymi słowy: Weź laskę i wraz z twoim bratem Aaronem zbierz zgromadzenie wówczas w ich obecności przemówcie do skały, a ona wypuści z siebie wodę. W ten sposób wydobędziesz im wodę ze skały i napojisz to zgromadzenie razem z ich bydłem.

Mojżesz wziął zatem laskę sprzed oblicza Pana, tak jak mu nakazał, i wraz z Aaronem zabrał wspólnotę przed skałą. Posłuchajcie wy buntownicy! zawołał. Czy z tej skały wydobędziemy dla was wodę? Po tych słowach . Wtedy obficie trysnęła woda, napili się ludzie i ich bydło.

Pan jednak powiedział do Mojżesza i Aarona: Nie zaufaliście mi, nie wywyższyliście mnie na oczach synów Izraela, dlatego nie wprowadzicie tej wspólnoty do ziemi, którą im daję. Jeżeli czytamy tę historię, to jest szansa ogromna, że pytanie, które przechodzi nam przez myśl, to jest: czy Bóg czasami nie przesadza? Bo mamy Mojżesza, który całe swoje życie poświęcił na to, żeby Izraelitów wyprowadzić z Egiptu, zaprowadzić ich do ziemi obiecanej. Wiązało się to dla niego z ogromnym trudem, z ogromnym ciężarem, jak zresztą widzimy po raz kolejny w tej historii. W tej historii.

Ekipa, którą musiał prowadzić, no nie jest prosta do prowadzenia. Nie ukrywajmy, nikt nie chciałby być przewodnikiem ludzi, którzy ciągle, ale to ciągle narzekają, pomimo tego wszystkiego, co już widzieli. To ciągle coś jest nie tak, ciągle czegoś brakuje. I żeby było też jasne, to nie jest tak, że te wszystkie narzekania są jakieś trywialne. No bo wiecie, jeżeli są na pustyni, na ciężkiej pustyni, gdzie nie ma wody, no to można się przejąć trochę swoim losem, można zacząć zastanawiać, no okej, dobra, ale jak my mamy tutaj sobie poradzić, skoro nie ma tutaj wody?

To jest podstawowa potrzeba człowieka, żeby móc się napić. Więc to sam problem nie jest wcale taki błahy. To nie jest tak, że oni narzekają z różnych powodów narzekali, to oczywiście były też inne, ale w tej konkretnej sytuacji powód był dosyć poważny. Problem, który mieli Izraelici, jest taki, że po tym wszystkim, co widzieli, zamiast powiedzieć do Mojżesza: Mojżeszu, jakbyś nie zwrócił uwagi, to brakuje nam wody, jesteśmy na pustyni i generalnie bez wody to my za długo nie pociągniemy, więc może pogadałbyś z Bogiem i może by nam pomógł w jakiś sposób, to jest to, co mogliby zrobić, czego nie zrobili, bo przyszli i oczywiście zaczęli narzekać: I czy ty chcesz, żebyśmy tu pomarli? Po to nas wyprowadziłeś z Egiptu?

Poumieramy tutaj, nic tutaj nie ma, w ogóle bez sensu, bez sensu, po co nam to wszystko było? I co ciekawe, Bóg jakoś nieszczególnie jest obrażony na ich narzekanie. Nie wiem, czy zwróciliście na to uwagę. No bo tak, Mojżesz i Aaron stają przed Panem i mówią, jaka jest sytuacja, może niekoniecznie jakoś szczególnie musieli tutaj coś powiedzieć, ale Bóg od razu mówi: Weź laskę, z Aaronem zbierz zgromadzenie, przemówicie do skały, ona wypuści z siebie wodę, będziecie napojeni. Bóg nawet nie mówi: Matko, znowu... znaczy Bóg by nie powiedział matko.

O mój Boże, znowu, znowu, znowu, znowu narzekają, może, nie wiem, kogoś wytracimy, może zrobimy jakieś czystki w tym obozie, bo znowu mają problem. Bóg tego w ogóle nie mówi. Tak naprawdę w tej historii Mojżesz pada przed Bogiem, będąc na mecie spotkania, no i co się dzieje? No i dzieje się tyle, że Bóg mówi: No okej, dobra, weź laskę, przemówicie do skały, ona wypuści z siebie wodę, będziecie mieli wodę, będzie dla nich, dla bydła, wszystko będzie grało. W ogóle Bóg nie ma, nie wiem czy zauważyliście, większego problemu z tą sytuacją. z tego, co czytamy.

Niemniej jednak Mojżesz ma ciągle problem z tą sytuacją i ten problem naprawdę duży, bo patrzcie, co robi Mojżesz. Wziął laskę sprzed oblicza Pana, tak jak mu nakazał, i wraz z Aaronem zebrał wspólnotę przed skałą i uwaga, uwaga, uwaga, co mówi Mojżesz w tym akurat konkretnym tłumaczeniu, które ja tutaj mam z naszej aplikacji, w której też śledzimy ten nasz plan, jest napisane: Posłuchajcie, wy buntownicy. Wiecie, gościu od razu do nich rzuca. I znowu, czy to jest uzasadnione, czy nie? No trochę jakby jest to zrozumiałe, ale wydaje mi się, że w tym, jak Mojżesz to mówi znowu, my czytamy i możemy nie mieć takiego poczucia, okej, jak to brzmiało, ale kiedy czytam Posłuchajcie, wy buntownicy, to tak sobie myślę, no gość był naprawdę wnerwiony, był naprawdę zgrzany na tą całą ekipę.

I co mówi dalej? Czy z tej skały wydobędziemy dla was wodę? No dobra, ale kto miał wydobyć tą wodę? Mojżesz czy Bóg? No właśnie, bo tutaj robi się trochę problematycznie, bo tak, Mojżesz jest wściekły na nich i nagle mówi: Okej, dobra, ja wam to załatwię.

Po tych słowach podniósł rękę, dwa razy uderzył w skałę, poleciała woda, wszyscy się napili. I na to Bóg mówi: Hej, nie zaufaliście mi, nie wywyższyliście mnie na oczach synów Izraela, dlatego nie wprowadzicie tej wspólnoty do ziemi, którą im daję. Boże, serio? Serio? Za to, że stuknął dwa razy zamiast powiedzieć?

Możemy mieć takie poczucie, że no nie, no to już jest przegięcie, no dlaczego by tak? No ale patrzcie, co się wydarzyło. Czytamy, jak Bóg mówi: Nie zaufaliście mi, nie wywyższyliście mnie na oczach synów Izraela. Wydaje mi się, że nie chodzi tutaj w ogóle o kwestię techniki, z jaką ta woda została wydobyta. I nie wydaje mi się, żeby to było problemem, że akurat, czy samo w sobie nie było problemem to, że Mojżesz stuknął dwa razy, a nie przemówił do tej skały.

Wydaje mi się, że problemem było tutaj to, że Mojżesz chciał pokazać ludziom, że on się o nich zatroszczy. Jesteście tak wredni, tak podli, tak niewdzięczni. Ja wam pokażę, że jestem w stanie wami się zająć. No ale to tylko, że to nie Mojżesz. Ich prowadził przez te wszystkie lata na pustyni, to nie Mojżesz osobiście ich wyciągnął z Egiptu.

Gdyby nie było Boga w tym wszystkim, no to Mojżesz nic by nie zrobił. No co, poszedłby do faraona i powiedział: Słuchaj, weź ich wypuść? No to byłby śmiech. Tak naprawdę Bóg przez cały czas pokazywał, że On jest przy nich, On ich prowadzi i nagle Mojżesz z jakiegoś powodu staje w miejscu, w którym chce przypisać sobie zasługi. Za to, że tą wodę wydobył z tej skały.

Mojżesz sam im pokazuje, w ogóle, wiecie, Mojżesz tutaj nie mówi: No Bóg powiedział, że wam da wodę. Nie, nie. Ja wam wydobędę wodę. Czy wydobędziemy dla was wodę z tej skały, a zobaczycie, że wydobędziemy. He, no okej, dobra.

I Mojżesz jest absolutnie wybitną postacią w całej Biblii. To nie chciałbym, żeby w ogóle ktokolwiek pomyślał, że po tym, jak dzisiaj przedstawiam tę historię, że Mojżesz był jakimś bardzo problematycznym gościem. On był człowiekiem takim jak każdy z nas. Był tak wymęczony ludźmi, których prowadził. Pomimo tego, że się za nimi wstawiał, pomimo tego, że tam różne historie były, kiedy Bóg już chciał inaczej trochę rozwiązać tą sytuację.

Mówi: Mojżesz, ulżymy tobie, może, słuchaj, zrobimy nowy naród. Pomimo tego wszystkiego Mojżesz doszedł do miejsca, w którym przegiął. I wciąż możemy mieć pytanie: no ale dobra, no dobra, no przegił, tam wszyscy przeginali, tak? Co chwilę były jakieś problemy. Czy to musiał być powód, żeby Mojżesz nie wprowadził ich do Ziemi Obiecanej?

I powiem wam szczerze, że jest taka jedna rzecz, która mi przyszła do głowy. W sumie, nie wiem, czytałem różne jakieś opracowania na temat tego fragmentu. Jest jedna rzecz, która mi przyszła do głowy, której nie widziałem w żadnym z tych opracowań. Bo teraz tak, nie zaufaliście mi, nie wywyższyliście mnie na oczach synów Izraela. Okej, dobra, to jest jasne.

Mojżesz chciał przypisać sobie zasługi za to, że to on tak naprawdę nagle jest tutaj super bohaterem, ratownikiem Izraela, pomimo tego, że to jest Bóg. I to samo w sobie jest trochę problematyczne. I samo w sobie to już jest jakąś podstawą do tego, żeby Bóg chciał wyciągnąć konsekwencje z postawy Mojżesza, która absolutnie jest niewłaściwa, bo tak naprawdę Mojżesz postawił się nad Bogiem. Ale jedna rzecz, która mi przyszła do głowy jest taka: gdyby w tej sytuacji, gdyby w tej sytuacji Bóg powiedział: Dobra, Mojżesz, matko, przegiąłeś, przegiąłeś, no poniosło cię, ale okej, dobra, idziemy dalej, nie wiem, zabijmy mu cztery krowy czy coś, nie wiem, złóż mi ofiarę, to tak naprawdę Mojżesz byłby w bardzo niebezpiecznej sytuacji, bo wyobraźcie sobie, że Mojżesz później by ich wprowadził do Ziemi Obiecanej. Jak myślicie, komu by przypisał zasługi za to, że ich wprowadził?

No właśnie. Mogłoby być tak. To jest naprawdę myśl, która mi przyszła do głowy, kiedy o tym fragmencie czytałem. Czy mogłoby być tak, że gdyby to uszło Mojżeszowi na sucho, to gdyby wprowadził ich do Ziemi Obiecanej, to by powiedział: Patrzcie, to ja was wyprowadziłem z Egiptu, to ja was przeczołgałem przez tą pustynię i was jakoś tam uratowałem, udało wam się przejść. I ostatecznie to ja was wprowadziłem do Ziemi Obiecanej.

Tak naprawdę to, w moim odczuciu, ja ręki nie dam za to, że tak było, ale przyszło mi to do głowy. Czy to, że Mojżesz nie mógł wejść do Ziemi Obiecanej, nie było swego rodzaju ratunkiem ze strony Boga? Ratunkiem wobec Mojżesza, przed samym Mojżeszem. Bo być może, być może gdyby to uszło Mojżeszowi na sucho, to byłoby tak, że wprowadziłby ich do Ziemi Obiecanej i by później powiedział: Przecież to ja was wprowadziłem do Ziemi Obiecanej, przecież to ja was wyciągnąłem z Egiptu, przecież to ja was wprowadziłem na pustynię, przecież to wszystko moja zasługa. Być może to, że Bóg tutaj tak postąpił z Mojżeszem i powiedział: Sorry, nie wejdziesz, tu znowu nie mam poczucia tego, jak Bóg to mówi.

To niekoniecznie musiał być taki... Nie wejdziesz, w ogóle, mam cię dość, tylko: Mojżeszu, nie wprowadzisz ich do Ziemi Obiecanej. Chciałbym, żebyś ich wprowadził, ale to nie będzie dobre dla ciebie, żeby to się tak wydarzyło. Nie będzie dobre dla ciebie to, żebyś ty ich miał tam wprowadzić, bo możesz się postawić w niebezpiecznym miejscu, w którym będziesz chciał przypisać sobie zasługi za to wszystko, co się wydarzyło. I to nie chodzi o to, że Mojżesz w tym wszystkim nie miał żadnych zasług, bo jednak Mojżesz ich prowadził, ale gdyby nie Bóg, to Mojżesz absolutnie nie mógłby nic zrobić.

I wiele lat później Jezus powie takie słowa: . To znaczy, że nie mogę nic uczynić bez Jezusa? W sensie, no coś tam mogę robić, tak? Mogę chodzić do pracy, mogę robić jakieś rzeczy, tak? Mogę sobie żyć jakoś.

Ale jeżeli chcę w swoim życiu zrealizować misję, z którą zostałem stworzony, dla której jestem tutaj na ziemi, to potrzebuję mieć w tym Boga. Potrzebuję, żeby tak naprawdę to Bóg działał przez moje życie, a ja żebym był osobą, która pozwala Bogu swobodnie przez moje życie działać, żebym był tym, który rozeznaje Bożą wolę, który idzie za Bożą wolą i który w zaufaniu stawia kolejne kroki wiary, ufając, że Bóg przez moje życie zrealizuje swój plan, w ramach którego ludzie będą mogli odkryć, że Bóg jest dobry, będą mogli wywrzeć pozytywny wpływ na świat, który mnie otacza, i przy tym być odbiciem Bożej chwały, Bożej osoby, tego, kim Bóg jest. Choć czasami może nam się wydawać, że niektóre historie, które dzieją się w Starym Testamencie, są na wyrost, są przegięte, że Boga trochę poniosło, to wydaje mi się, że w tej historii widzimy, że ta kara może wcale niekoniecznie nawet była do końca karą, a była tak naprawdę ratunkiem dla Mojżesza przed tym, żeby naprawdę tragicznie nie skończył, gdyby nagle mu się zaczęło wydawać, że zbyt wiele w tej całej historii zależało od niego. odegrał ogromną rolę. Jest on jedną z absolutnie najbardziej kluczowych postaci w Biblii. To jest niepodważalne.

W tej konkretnej sytuacji jednak widzimy, że nawet Mojżesz miał momenty słabości, które pokazywały, że wciąż jest człowiekiem i że wciąż musi siebie pilnować, żeby przez przypadek nie postawić siebie w miejscu Boga, bo tak mogłoby się wydarzyć, gdyby mógł wejść do Ziemi Obiecanej i gdyby nagle stwierdził, że hej, ale w sumie to ja ich tutaj doprowadziłem. Wtedy postawiłby się w miejscu Boga i to mogłoby się dla niego skończyć tragicznie. Wierzę w to, że Bóg w tej sytuacji mógł zwyczajnie go uratować, więc nawet nie wiem, czy to była kara. Być może to był zwyczajnie ratunek. W każdym razie, jeżeli macie jakieś uwagi, pytania do tej historii, dajcie znać.

Jestem ciekawy, co o tym myślicie. Wejdźcie na stronę bibliawrok.pl, dołączcie do grupy na Facebooku, gdzie rozmawiamy sobie o tym, co każdego dnia czytamy i porozmawiajmy, porozmawiajmy. Może się okaże, że macie jakieś inne spojrzenia na tę historię, może macie jakieś dodatkowe pytania. Dawajcie znać, chętnie porozmawiamy, a tymczasem wielkie dzięki za dzisiaj i do usłyszenia w kolejnym odcinku.