Wszystkie odcinki

Dzień 144 Księga Jeremiasza 35-37

Czy będę gotowy posłuchać

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 144 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Czytamy Jeremiasza 35-37, czyli dwie historie o słuchaniu. Rekabici słuchają ojca w drobiazgach, a król Jehojakim spala zwój z Bożym słowem. Pytam, jak często my udajemy, że czegoś nie słyszeliśmy, i opowiadam, dlaczego sam przez lata unikałem czytania Biblii.

Najważniejsze myśli

  1. Rekabici słuchają ojca

    Ród Rekabitów nie pije wina, bo tak polecił ich przodek. Bóg pokazuje na tym przykładzie, że ludzie słuchają ojca, a nie słuchają Jego, choć zwraca się do nich nieustannie.

  2. Zwój, który spłonął

    Król Jehojakim, syn Jozjasza, odcina kawałki zwoju i wrzuca je do ognia. Bożego słowa nie da się jednak unieważnić, Bóg każe spisać je na nowo.

  3. Udawanie, że nie wiem

    Czasem nie czytamy Biblii, bo boimy się, że będziemy musieli coś zmienić. Wolimy nie wiedzieć, żeby nikt nie mógł nas z tego rozliczyć.

  4. Odpowiedzialność jest po naszej stronie

    To my decydujemy, czy nasze życie będzie podobało się Bogu. Najlepiej pokaże nam to Ten, który nas stworzył, więc warto sięgać po Biblię.

Z odcinka

Każdy z nas ma taki sam dostęp do tego, żeby sięgnąć po Biblię, odkryć to, co Bóg ma nam tam do powiedzenia i żeby zrobić z tego użytek w naszym życiu.

Palenie dokumentów nam nie pomoże, bo zwyczajnie Bożego Słowa nie można unieważnić.

Ja nie wiem, czy chcę usłyszeć to, co tam jest napisane, bo jeszcze będę musiał zmienić swoje życie.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Rekabici odmawiają wina, bo ich przodek Jehonadab polecił im tak żyć. Są posłuszni człowiekowi, a Izrael nie słucha Boga.
  • Bóg każe Jeremiaszowi spisać swoje słowa na zwoju, w nadziei, że lud się nawróci.
  • Król Jehojakim słucha czytania i pali zwój kawałek po kawałku. Nikt z jego otoczenia nie rozdziera szat ze strachu.
  • Przypomnienie, jak po odnalezieniu zwoju prawa król Jozjasz przeprowadził reformę, w przeciwieństwie do swojego syna.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Autor listu cytuje psalm: jeśli dziś usłyszycie Jego głos, nie zatwardzajcie serc. Słuchanie głosu Boga jest sprawą na dziś.
  • Jezus mówi, że błogosławieni są ci, którzy słuchają słowa Bożego i go przestrzegają.
  • Mieszkańcy Berei słuchali Pawła z gorliwością i codziennie sprawdzali w Pismach, czy tak jest. Taki sposób słuchania Jacek proponuje na co dzień.

Do przemyślenia

  • Czy jest coś w Biblii, czego unikam, bo wiem, że musiałbym zmienić swoje życie?
  • Komu albo czemu słucham z większą gotowością niż Bogu?

Powiązane odcinki

słuchanie Boga Rekabici król Jehojakim Jeremiasz czytanie Biblii odpowiedzialność

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 144 i czytamy Księgę Jeremiasza, rozdział od 35 do 37. I w dzisiejszych rozdziałach, w zasadzie rozdział za rozdziałem, mamy historię słuchania Bożego Słowa, słuchania tego, co Bóg ma ludziom do powiedzenia. I historię tego, jak Izraelici, ku zaskoczeniu absolutnie nikogo słuchającego ten podcast, nie przejmują się za bardzo tym, co Bóg ma im do powiedzenia. I teraz, na samym początku, w rozdziale 35, mamy bardzo ciekawą historię jednego z rodów, który się nazywał rodem Rekabitów, o którym Bóg mówi Jeremiaszowi, żeby ich zaprosił i postawił im wino, żeby skosztowali wina.

I historia przebiega w ten sposób, że Jeremiasz rzeczywiście to robi, ale oczywiście też Bóg ma pewien plan i pewną lekcję, którą chce pokazać Jeremiaszowi właśnie na przykładzie tego rodu. No i teraz, kiedy Jeremiasz ich zaprasza, stawia przed nimi wino, oni mówią, że tego wina nie będą pić. I teraz powód jest naprawdę bardzo ciekawy, bo odpowiedź jest następująca. : Nie pijemy wina. Jehonadab, syn Rekaba, nasz ojciec, zakazał nam tego.

Nie pijcie wina, powiedział, ani wy, ani wasi ojcowie na wieki. Nie budujcie też domów, nie uprawiajcie pól, nie zakładajcie ani nie nabywajcie winnic, mieszkajcie w namiotach po wszystkie dni waszego życia, abyście długo żyli na ziemi, na której jesteście tylko przechodniami. I my posłuchaliśmy głosu Jehonadaba, syna Rekaba, naszego ojca, przestrzegamy wszystkiego, co nam przykazał, nie pijemy wina po wszystkie nasze dni, ani my, ani nasze żony, ani nasi synowie, ani nasze córki, nie budujemy też sobie domów na mieszkanie, nie mamy winnic, pól ani ziarna i mieszkamy w namiotach. Jesteśmy posłuszni, czynimy dokładnie to, co nam przykazał nasz ojciec Jehonadab. I dalej Bóg to komentuje, mówiąc Jeremiaszowi, żeby właśnie przemówił do Izraelitów i powiedział im następujące słowa: Usłuchano słów Jehonadaba, syna Rekaba, który przekazał swoim synom, aby nie pili wina i nie piją, aż po dzień dzisiejszy, gdyż posłuchali przykazania swego ojca, a ja przemawiałem do was nieustannie.

I nie posłuchaliście mnie. I teraz historia sama się bardzo ładnie wyjaśnia, ale dla nas może też być takim wyzwaniem, ilu rzeczom wierzymy i ile rzeczy my robimy, które ktoś nam powiedział. Takich, wiecie, czasami bardzo prozaicznych rzeczy, bo ktoś mi powiedział, bo usłyszałem taką dobrą radę, bo przeczytałem jakąś książkę i robimy pewne rzeczy zwyczajnie dlatego, że ktoś stwierdził, że z jakiegoś powodu to jest dobry pomysł. No tutaj jak czytamy o tych rekabitach, to tak naprawdę tam nie jest tak, że nawet ten ojciec jakoś im bardzo, wiecie, tłumaczył to, słuchajcie, dlaczego to jest ważne. Oczywiście to polecenie wiązało się z pewną obietnicą i oni skorzystali z tej rady, którą dał im ojciec, jednak ta obietnica nie była aż tak wyjątkowa, jak obietnica, którą miał Bóg dla Izraelitów związaną z przestrzeganiem Jego prawa.

I tutaj ludzie skorzystali z rady po prostu swojego ojca, no ojciec powiedział, to tak robimy. I często w naszym życiu tak jest, że ktoś coś powiedział, to coś robię, ktoś coś powiedział, to wydaje mi się, że to może być dobry pomysł. Usłyszałem jakąś tam historię, pomyślałem, że z niej skorzystam, że wyciągnę pewne lekcje z tego. I robimy w naszym życiu pewne rzeczy wynikające głównie z tego, że pewna idea wydała nam się być czymś wartościowym do tego, żeby zastosować to w naszym życiu. Ale często jest tak, że kiedy pojawia się kwestia tego, że bo w Biblii jest napisane, bo z Bożego punktu widzenia coś byłoby dobrym pomysłem, jest pewna lekcja wynikająca z tego, co możemy przeczytać w Piśmie Świętym, to tu już są takie czasami: ej, ej, ej, hej, hej, hej.

Wiecie, gdzieś momentami może być tak, że ludzie wahają się tego, żeby skorzystać z rady Biblii, z rady Pisma Świętego, pomimo tego, że te rady mogą być naprawdę fantastyczne, wartościowe i mogą pomóc nam żyć jeszcze lepszym życiem. A równolegle jesteśmy w stanie korzystać z bardzo wielu różnych rad i pomysłów na życie, które wcale niekoniecznie będą dla nas aż tak wartościowe. I to jest tak naprawdę pierwsza historia, którą dzisiaj mamy, jeśli chodzi o słuchanie tego, co Bóg ma nam... Do powiedzenia. Mieliśmy przykład rodziny, gdzie po prostu synowie słuchali ojca, bo tak, no słuchamy ojca, jesteśmy porządnymi dziećmi i słuchamy ojca.

I na to Bóg mówi: no a Izraelici mnie nie słuchają, wy mnie nie słuchaliście, choć w sumie jesteście moimi dziećmi. Mam dla was przygotowane fantastyczne rzeczy, mam dla was masę obietnic, mam dla was przygotowane bardzo dostatnie życie, ale warunek jest taki: po prostu słuchajcie tego, co mam wam do powiedzenia. I oni tego nie słuchają. I zaraz w kolejnym rozdziale mamy kolejnego zawodnika, który nie słucha, choć tu, co ciekawe, jest jakieś grono ludzi, którzy się trochę przejęli tym, co Bóg ma do powiedzenia. I teraz , syna Jozjasza, króla Judy, Pan skierował do Jeremiasza słowo tej treści: Przygotuj sobie zwój księgi i spisz w nim wszystkie te słowa, które kierowałem do ciebie o Izraelu, o Judzie i o wszystkich narodach od dnia, gdy zacząłem do ciebie mówić, to jest od czasów Jozjasza aż po dzień dzisiejszy.

Być może, gdy dom Judy uświadomi sobie, jak wielkie nieszczęście zagraża im z mej strony, zawróci każdy ze swojej złej drogi, a wówczas przebaczę im ich grzech i winę. No i Jeremiasz dokładnie to robi. Ma tam takiego swojego asystenta, nazwijmy, Barucha, skrybę, i Baruch spisuje to wszystko, co Jeremiasz mu mówi. I z tego tworzy się nam pewna księga czy zwój, gdzie są słowa samego Boga, które skierował Bóg do Jeremiasza. No i teraz Jeremiasz nie mógł za bardzo stanąć przed królem, więc wysłał Barucha i powiedział, że no to są rzeczy, które warto, żeby król się z nimi zapoznał.

Zaczyna się to od tego, że te słowa są przeczytane w świątyni i generalnie odbiór jest dosyć pozytywny. Ludzie są bardzo zainteresowani tym, żeby słuchać tego, co Baruch im czyta, i jednocześnie w wersecie 16 jest wyraźnie zaznaczone, że dało się odczuć, że są przerażeni, do tego stopnia, że mówią: Baruchu, musimy o tym wszystkim donieść królowi. I teraz ważna rzecz jest taka, że skacząc tak po historiach, jak to się dzieje, kiedy po prostu czytamy te księgi niezależnie, może być tak, że w tym momencie nie zwróciliśmy na to uwagi. Jakoś szczególnie, kto był królem w Izraelu w tamtym czasie. I też nic dziwnego, no tych imion jest tyle, że można się czasami pogubić, ale specjalnie przeczytałem od samego początku rozdziału 36 to, w jaki sposób ta historia jest przedstawiona, bo tak, królem był Jehoiakim, a i był on synem Jozjasza.

Nie wiem, czy pamiętacie Jozjasza, znaczy jest duża szansa, że pamiętacie Jozjasza, bo Jozjasz był absolutnie wyjątkowym królem na tle wszystkich innych w całym Izraelu i to był ten król, który doświadczył bardzo podobnej historii. Też doświadczył tego, że odkryto zwój prawa, przeczytano mu i on naprawdę wziął go sobie do serca, zreformował cały kraj i na czas jego rządów naprawdę sytuacja Izraelitów w Jerozolimie zmieniła się diametralnie. Było naprawdę dużo lepiej, bo król przejął się tym, co Bóg miał im do powiedzenia, przejął się tym, o czym wcześniej nie wiedział. Zwyczajnie po prostu prawo gdzieś przepadło i nagle, kiedy je odkryto, odkryto to, co Bóg miał przygotowane dla Izraelitów, to, co Bóg wcześniej mówił i kierował do swojego ludu, no to król naprawdę z tym coś zrobił. Przejął się, zaprowadził reformy i doprowadził do miejsca, w którym tak naprawdę cały naród odwrócił się w ogromnej mierze od syfu, który do siebie wcześniej dopuścili.

I co więcej, to są już czasy, kiedy do Jeremiasza zaczął mówić Bóg odnośnie tego wszystkiego, co tam później będzie się działo. I teraz nasz kolejny król to jest tak naprawdę syn Jozjasza, syn tego króla, który był taki wyjątkowy. Tam po drodze był jeszcze jeden co prawda synek, który był na tronie, ale tam on został z kolei uprowadzony przez króla Egiptu i tam ta historia była taka trochę pomieszana. Możecie sobie do niej wrócić, to była , tam możecie sobie trochę właśnie tego, kto był kim, przypomnieć. No ale znowu, to jest najlepsze, mamy syna Jozjasza, tego Jozjasza, który tak bardzo przejął się tym, co Bóg mu powiedział.

I co robi jego synek? No, możemy się już powoli domyśleć, co takiego synek zrobi, bo kiedy w końcu Baruch staje przed królem, historia brzmi następująco, czytając od... . Gdy król dowiedział się o tym wszystkim, posłał po zwój Jehudiego. Jehudi wziął zwój z komnaty kanclerza Eliszamy, przyniósł i zaczął czytać.

Słuchał król i słuchali wszyscy zgromadzeni przy nim książęta, a że był to dziewiąty miesiąc, król mieszkał w pałacu zimowym na palenisku płonął ogień. Gdy tylko Jehudi przeczytał trzy lub cztery kolumny, król odcinał je nożem pisarskim i wrzucał w ogień płonący na palenisku. Czynił to tak długo, aż kawałek po kawałku cały zwój spłonął w płomieniach. Wysłuchali, lecz nie przestraszyli się. Nikt nie rozdarł swych szat, ani król, ani żaden z jego sług i chociaż Elnatan, Delajasz i Gemariasz nalegali na króla, aby nie palił zwoju i nie posłuchał ich.

Wręcz przeciwnie, rozkazał Jerachmeelowi, synowi króla, Serajaszowi, synowi Azriela i Szelemiaszowi, synowi Abdela pojmać pisarza Barucha i proroka Jeremiasza. Pan jednak dobrze ich ukrył. Po tym, jak król spalił zwój ze słowami, które Baruch spisał pod dyktando proroka, Pan skierował do Jeremiasza słowo tej treści: Przygotuj sobie inny zwój i spisz na nim wszystkie słowa poprzednie, te, które były na pierwszym zwoju spalonym przez Jehojakima, króla Judy. Natomiast o Jehojakimie, królu Judy, powiedz: Tak mówi Pan: Ty spaliłeś ten zwój, mówiąc: Dlaczego napisałeś na nim, że król Babilonu na pewno nadciągnie, by zniszczyć tę ziemię i wytępić z niej ludzi wraz z bydłem? Dlatego tak mówi Pan o Jehojakimie, królu Judy: Nie będzie miał nikogo, kto by zasiadł na tronie Dawida, a jego trup będzie wyrzucony na skwar dnia i chłód nocy.

Syn króla, który wcześniej był tak wyjątkową postacią w naszej historii, zachował się jak największy imbecyl, jaki tylko może być. Był tak arogancki, że nie tylko, że on usłyszał to, co zostało mu przeczytane, ale spalił ten cały zwój. Wiecie, jedno to jest to, że tak naprawdę to była bardzo ciężka robota, którą Baruch wykonał. To była robota, którą on później wykonał po raz drugi, żeby ten zwój na nowo przygotować, ale w tym wszystkim właśnie jest to, że ten król... Król po prostu był tak niesamowicie arogancki, że nie tylko, że nie usłuchał, spalił to.

I gdzieś słyszałem kiedyś taką historię, teraz ręki nie dam, źródeł nie znajdę na szybko, ale słyszałem historię, w ramach której mówiono, że też pewną praktyką było to, że palenie dokumentów w pewien sposób unieważniało to, co było w nich napisane. Niemniej jednak tutaj, sorry, palenie dokumentów nam nie pomoże, bo zwyczajnie Bożego Słowa nie można unieważnić. To nie jest tak, że, wiecie, zniszczymy wszystko i będziemy udawać, że nigdy tego nie usłyszeliśmy. Nie wiem, czy to akurat było czymś, co faktycznie motywowało tego króla, czy nie. Niemniej jednak jego pomysł był kompletnie debilny i pokazał, jak beznadziejnym królem on był, pomimo tego, że to był syn samego Jozjasza.

I łapie to, że możemy teraz sobie pomyśleć: no Jacek, no ale ten gość to naprawdę był ekstremalny zawodnik, no patrz jaki to był cymbał. Ja taki nie jestem, ja taka nie jestem, no przecież hej, no ja bym się tak nie zachował, ja bym się tak nie zachowała. Ale jak często jest tak, że my staramy się udawać, że czegoś nie słyszeliśmy, że wolimy, wiecie, udawać, że hej, ale ja nigdy o tym nie wiedziałem. Nie mówcie mi, że coś zrobiłem nie tak, bo zwyczajnie nie wiedziałem. I czasami to zwyczajnie też nie jest prawda, że czegoś nie wiedzieliśmy, ale wolimy, wolimy być czasami w sytuacji, w której nie wiemy, nie będziemy się doszukiwać.

Trochę w myśl takiego podejścia, że no nie wiedziałem, to nikt mnie nie będzie z tego rozliczał. Każdy z nas ma taki sam dostęp do tego, żeby sięgnąć po Biblię, odkryć to, co Bóg ma nam tam do powiedzenia i żeby zrobić z tego użytek w naszym życiu. I sam fakt, że my czasami nie chcemy sięgnąć po Biblię, bo właśnie, hej, przyznajmy się sami szczerze przed sobą, możemy mieć czasami momenty, że sobie pomyślimy: ja nie wiem, czy chcę usłyszeć to, co tam jest napisane, bo jeszcze będę musiał zmienić swoje życie. I jeżeli wy tak nie mieliście, to przyznam wam się, ja tak miałem. Ja dlatego przez lata nie czytałem Biblii, zanim faktycznie zacząłem ją czytać, bo miałem trochę takie poczucie: ja tam wolę nie wiedzieć, co tam jest napisane.

Czuję się z tym trochę lepiej. Jak coś, to powiem: no ja nie wiedziałem. I bardzo często w naszym życiu możemy być w takiej sytuacji, gdzie... Właśnie, zamiast sięgnąć po Biblię i zacząć z niej korzystać, zacząć szukać w niej tego, co Bóg ma nam do powiedzenia, to stajemy trochę w takim miejscu: OK, dobra, będę udawał, że nic nie wiem. Może nikt się mnie nie będzie czepiał, może w jakiś sposób uda mi się uniknąć odpowiedzialności, którą powinienem wziąć za swoje życie, udając, że zwyczajnie no nie wiedziałem.

Ale właśnie ważne jest to: my bierzemy odpowiedzialność za swoje życie. My decydujemy o tym, czy nasze życie będzie podobało się Bogu, czy Bogu się nie będzie podobało. To jest całkowicie po naszej stronie. I żeby odkryć, w jaki sposób powinniśmy nasze życie wykorzystać tutaj na ziemi, nie jesteśmy w stanie zrobić tego inaczej, jak sięgnąć po Biblię i odkryć, co Bóg, który jest Stwórcą świata, który jest inicjatorem życia, ma nam do powiedzenia. Bo nikt nie jest w stanie lepiej pokazać nam tego, jak powinniśmy wykorzystać nasze życie, niż ten, który je stworzył, który nas powołał do istnienia i który wobec nas ma dobre plany odnośnie tego, żebyśmy uhonorowali Jego całkowicie swoim życiem, a jednocześnie sprawili, że inni ludzie będą w stanie zwrócić na Niego uwagę, będą w stanie Go dostrzec i również ich życie doświadczy przemiany.

Choć rozumiem to, że czasami możemy być trochę w takiej sytuacji, że czytamy takie historie, chociażby ta, i myślimy sobie: no nie, no ale to nie jest do mnie. To jednak tak w głębi serca może być trochę tak, że trochę tak jest, może OK, my nie będziemy palić, rzeczywiście w taki fizyczny sposób dawać wyrazu tego, że nie, to nie jest słowo dla mnie, ale jednocześnie samo to, że czasami próbujemy się odwrócić od tego, co Bóg chce nam powiedzieć, jest w zasadzie dosyć podobną sytuacją. Bo finał jest taki, że wybieramy życie po swojemu, zgodnie ze swoimi zasadami, a nie zgodnie z tym, w jaki sposób Bóg zaplanował nasze życie. Mam nadzieję, że ten odcinek był dla was ciekawy, wartościowy, rzucający też wyzwanie odnośnie tego, jak podejść do tego, co Bóg ma nam do powiedzenia na przykładzie tego beznadziejnego króla, ale również na przykładzie naszych bohaterów z poprzedniego rozdziału, którzy tak bardzo przyjęli się tym, co zwyczajnie ojciec im powiedział. O ileż bardziej my powinniśmy przejąć się tym.

Tym, co Bóg ma nam dzisiaj do powiedzenia. Gdybyście mieli dodatkowe pytania, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl, tam możemy sobie porozmawiać, podyskutować i słyszymy się już jutro w kolejnym odcinku.