Wszystkie odcinki

Dzień 153 Księga Ezechiela 13-15

Jak żyć owocnym życiem

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Przeczytaj tekst: Ez 13 Ez 14 Ez 15

Dzień 153 z 365 · Otwórz w Spotify

Ten dzień w minutę

Nie masz teraz czasu na cały odcinek? Najważniejsza myśl w krótkim wideo.

Przeczytaj wstęp do księgi: Księga Ezechiela

W skrócie

Czytamy Ezechiela 13-15 i zatrzymuję się przy krótkim 15. rozdziale o winorośli, która nadaje się tylko na opał, jeśli nie wydaje owocu. Wyjaśniam, że owocne życie to nie tylko moralne życie, a Jezus mówi o nim w Ewangelii Jana 15. Zachęcam, żeby zacząć od słuchania, a nie od zapracowania się.

Najważniejsze myśli

  1. Winorośl bez owocu

    Drewno winorośli do niczego się nie nadaje, poza owocem. Izrael wyglądał pobożnie, ale nie wydawał owocu, i dlatego spotkały go konsekwencje.

  2. Owoc to miłość, nie sama moralność

    Moralnie dobre życie jest ważne, ale nie jest sensem samym w sobie. Jezus mówi w Ewangelii Jana, że sednem jest miłość: kochajcie się, jak Ja was ukochałem.

  3. Zacznij od słuchania

    Maria u stóp Jezusa wybrała najlepszą część. Działanie ma wynikać ze słuchania. Gdy robimy to, co nam się wydaje, łatwo się wypalić.

  4. Zbawieni do czegoś

    Paweł pisze, żeby robić użytek ze zbawienia. Bóg sam daje pragnienia i siły do ich realizacji, a Duch Święty działa jak rzeka, a nie jak stojące jezioro.

Z odcinka

Istotą chrześcijańskiego życia jest wydawanie owocu.

Tak naprawdę Jezus wyraźnie mówi, że istotą waszego życia jest miłość.

I kiedy On da nam pragnienie, zgodne z Jego wolą, da nam też wszystkie niezbędne środki do tego, żebyśmy to pragnienie mogli zrealizować.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Krzew winorośli, który nie wydaje owocu, nadaje się tylko na opał. Tak Bóg opisuje Jerozolimę.
  • Jezus mówi, żebyśmy trwali w Jego miłości, kochali się nawzajem i przynosili owoc, który trwa.
  • Marta się krząta, Maria siedzi u stóp Jezusa i słucha. Jezus mówi, że Maria wybrała lepszą cząstkę.
  • Przypowieść o siewcy: ziarno trafia na różną glebę i nie każde przynosi taki sam owoc.
  • Paweł zachęca, żeby robić użytek ze zbawienia, bo to Bóg jest sprawcą naszych pragnień i działania.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Paweł wymienia owoc Ducha: miłość, radość, pokój, cierpliwość i inne. Dobre życie jest owocem Ducha, a nie samego wysiłku.
  • Jezus mówi o rzekach wody żywej, które popłyną z wnętrza wierzących. To obraz Ducha Świętego jako rzeki, nie jeziorka.
  • Izajasz opowiada o winnicy Pana, która zamiast winogron rodzi cierpkie owoce. To starszy obraz tej samej myśli o Izraelu.

Do przemyślenia

  • Czy moje zaangażowanie wynika z tego, że usłyszałem, do czego mnie Bóg wzywa, czy z tego, że wydaje mi się, że powinienem?
  • Jaki jest dziś mój następny krok w miłości do konkretnej osoby?

Powiązane odcinki

owocne życie winorośl miłość słuchanie Boga Duch Święty wypalenie

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 153 i czytamy Księgę Ezechiela, rozdziały od 13 do 15. Dzisiaj tak na początku myślałem, że porozmawiamy sobie trochę o rozdziale 14, do którego bym was chętnie dzisiaj odesłał, żeby sobie przeczytać bardzo ważną historię, która może być też cenną lekcją dla nas odnośnie tego, jak stan naszego serca może wpłynąć na to, że nie będziemy w stanie znaleźć żadnej rady u Boga. I to jest rozdział 14. I w sumie, kiedy czytałem sobie ten rozdział przy okazji mojej codziennej lektury, to zaznaczyłem sobie prawie cały.

Cały rozdział był gdzieś dla mnie dosyć wyjątkowy, dosyć ważny też pod kątem tego, żeby zwyczajnie spojrzeć też na swoje życie. Ale chciałbym, żebyśmy dzisiaj nie o rozdziale 14 rozmawiali, a o 15, który jest dosyć krótki, na tyle krótki, że mogę przeczytać go w całości. , mamy napisane następujące słowa: Pan skierował do mnie słowo tej treści: Synu człowieczy, co się robi z krzewem winorośli w odróżnieniu od innych drzew? Co się robi z gałązkami w odróżnieniu od innych drzew lasu? Czy z drewna winorośli robi się narzędzia do pracy, czy robi się z niego kołki, które po wbiciu w ścianę służą do zawieszania sprzętów?

Nie, najczęściej bierze się je na opał. A gdy opał jego końce strawi ogień i środek jest już zwęglony, to czy do czegoś się go używa? Też nie, skoro go nie wykorzystano, gdy było nietknięte, nie użyto do zrobienia jakiegoś narzędzia, to tym bardziej, gdy ogień strawił je i zwęglił, nie przyda się do niczego. Otóż tak mówi wszechmocny Pan: Jak krzew winorośli spośród drzew lasu rzuciłem na pastwę płomieni, tak też wydałem mieszkańców Jerozolimy. Zwrócą się przeciw nim, wyszli z ognia i ogień ich strawi.

Przekonacie się, że ja jestem Pan, gdy zwrócą się przeciwko wam. Przemienię też tę ziemię w pustkowie, ponieważ jej mieszkańcy dopuścili się wiarołomstwa, oświadcza wszechmocny Pan. To, co w tym rozdziale jest ciekawe, to jest to, co też jest w zasadzie niewypowiedziane, co w zasadzie pozostaje nam taką kwestią do myśli się, o co chodzi. Bo kiedy Bóg kieruje do Ezechiela... Słowa na temat krzewu winorośli, to zwraca on dosyć wyraźnie uwagę na to, że w zasadzie nie jesteśmy w stanie z tym materiałem nic zrobić poza spaleniem.

Chyba że, i to jest rzecz, która nie jest wyraźnie powiedziana, ale każdy, kto to czyta, będzie to widział, chyba że wyda owoc. I ten owoc jest bardzo ważną kwestią, po której też widzimy tutaj, dlaczego Izrael mierzy się z takimi konsekwencjami swojego postępowania. Bo nie wydali owocu, bo ich życie było bezowocne, bo ich życie miało jakąś formę, miało jakiś pozór pobożności może, ale w tym wszystkim nie było widać żadnego owocu. I tak naprawdę zarówno kwestia winorośli, jak i kwestia owoców są tematami, które w Biblii są poruszane dosyć często i gęsto. I dzisiaj chciałbym, żebyśmy chwilę właśnie porozmawiali sobie o tym, o co chodzi z tym wydawaniem owocu i dlaczego to jest takie ważne.

Bo gdybyście na przykład spytali, no dobra, okej, jakkolwiek jeszcze nie ustalając sobie, co takiego oznacza to wydawanie owoców, ważne jest to, że wydawanie owocu nigdzie nie znaczy, że po prostu żyję dobrym moralnie życiem. Bo często my mamy taki obraz, że chrześcijańskie życie polega na tym, żeby żyć moralnie dobrym życiem. I teraz tak, jakkolwiek moralnie dobre życie jest kluczowym elementem życia chrześcijańskiego, to nie jest ono sensem samym w sobie. To w ogóle nie o to chodzi. Tak naprawdę to, że żyjemy moralnie, etycznie, dobrym życiem wynika przede wszystkim z nowej natury, którą Bóg chce nam zmienić po to, żeby właśnie dobroć i właściwe postępowanie nadawały kierunek całemu naszemu życiu.

I one są w zasadzie czymś, co nawet nie jest kwestią do dyskusji jakiejś wielkiej, czy mam robić tak, czy... no po prostu pewne kwestie, takie, wiecie, obiektywnie patrząc, moralne, no są dosyć jednoznaczne. Przy czym Biblia też daje nam dużo wskazówek odnośnie tego, jak żyć życiem moralnie dobrym. Niemniej jednak to nie jest istota, to nie jest istota sprawy, to nie jest to, że to jest absolutnie najważniejsza rzecz na świecie. Nie mówię przy tym, że my nie mamy żyć takim życiem, ale mówię o tym, że nikogo nie zaskoczymy tym, że żyjemy moralnie dobrym życiem, jeżeli chcemy się nazywać uczniami Jezusa, jeżeli chcemy być tymi, którzy za Nim idą, którzy Go... naśladują. To jest po prostu oczywista sprawa, która w zasadzie nie powinna wymagać żadnej większej dyskusji.

I to, że takim życiem żyjemy, tak jak wspomniałem, wynika przede wszystkim z naszej nowej natury, którą Bóg chce nam dać w procesie, który omówiliśmy sobie trochę wczoraj, którym był przeszczep serca. I teraz, kiedy już żyjemy życiem, do którego Bóg nas powołał, to co jest w zasadzie istotą tego życia? Otóż właśnie istotą tego życia jest to, o czym czytamy dzisiaj u Ezechiela. Istotą chrześcijańskiego życia jest wydawanie owocu. To jest jeden z najważniejszych aspektów, który warto, żebyśmy złapali, po to, żeby wiedzieć, do jakiego życia Bóg nas powołał.

I o tym mówi sam Jezus, kiedy otworzymy sobie , mamy bardzo ważny fragment właśnie w tym temacie, gdzie jest napisane tak, od 9 wersetu: Jak mnie ukochał Ojciec, tak ja was ukochałem. Trwajcie w mojej miłości. Jeśli wypełnicie moje przykazania, będziecie trwać w mojej miłości, jak i ja wypełniłem przykazania mego Ojca i trwam w Jego miłości. Powiedziałem wam to po to, aby moja radość gościła w was i aby wasza radość była pełna. Takie jest moje przykazanie: kochajcie się nawzajem, jak ja was ukochałem.

Największą miłość okazuje ten, kto swoje życie oddaje za przyjaciół. Wy jesteście moimi przyjaciółmi, jeśli czynicie to, co wam przekazuję. Nie nazywam was już sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, lecz nazwałem was przyjaciółmi, gdyż oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od mojego Ojca. Nie wy mnie wybraliście, ale ja was wybrałem i przeznaczyłem was, żebyście szli i przynosili owoc, a wasz owoc trwał, aby Ojciec spełnił wam wszystko to, o co poprosicie w moim imieniu. To wam przekazuję: kochajcie jedni drugich.

Sam ten fragment jest aż gęsty od tematów, które warto by było sobie omówić, nad którymi można by się było zastanowić. I jeżeli chcecie, przeczytajcie sobie ten fragment jeszcze ze trzy razy po tym, jak przesłuchacie ten odcinek, i zastanówcie się, co takiego tutaj was szczególnie porusza, czy poza tym, co ja powiem i jak się odniosę do tego fragmentu, jest jeszcze coś, co dla was może być tutaj ważne. To... Na co chciałbym zwrócić uwagę. Cały ten fragment jest zapięty w klamrę miłości.

Tak naprawdę Jezus wyraźnie mówi, że istotą waszego życia jest miłość. Jest, tak jak On to określa, wypełnianie Jego przykazania, ale też mówi, jakie to jest przykazanie. Kochajcie się nawzajem, jak Ja was ukochałem. Jak Jezus nas ukochał? Ano tak, że ważniejsze dla Niego było nasze życie niż Jego własne, niż dbanie o to, żeby zachować jakkolwiek swoje, był gotowy poświęcić całe swoje życie dla naszego dobra.

To w dużym uproszczeniu jest to, co Jezus zrobił dla nas i do czego też nas zachęca. To jest to, jakim życiem chciałby, żebyśmy żyli. Życiem, w którym dobro innych stawiamy nad swoje. I teraz, ja od razu to wspomnę, żeby było jasne. Nie mówię tutaj, żebyśmy mamy się totalnie zaorać i wypruć, robiąc rzeczy, które będą nam się wydawały, że są dobre dla innych.

To w ogóle nie o to chodzi. Nie chodzi o to, żebyśmy się wypalili i żebyśmy żyli totalnie, wiecie, z poniewieranym życiem, ale gdzieś tam, wiecie, starali się robić dobrze, robić dobrze, robić dobrze, no bo to nam pomoże spełniać przykazanie Pana Jezusa. To, co nam umożliwi to, żeby żyć zgodnie z tym przykazaniem, które tutaj nam Jezus przedstawia, jest to, że robimy to, co On chce, żebyśmy robili. Jest dzisiaj bardzo dużo historii i odniesień, do których aż mnie korci, żeby się zwrócić, ale jeżeli przypomnielibyście sobie ci z nas, którzy być może kojarzą dosyć znana , no to możecie kojarzyć, że kiedy Jezus wpadł w odwiedziny, jedna zasuwała przy usługiwaniu, przy robieniu wszystkiego, wiecie, robiła, robiła, robiła, żeby było dobrze, żeby była dobra impreza, a druga siedziała u stóp Jezusa i słuchała. No i która została pochwalona?

Ta, która poświęciła czas na to, żeby przede wszystkim słuchać. I teraz, wiem, że ta historia jest taka, że czasami niektórzy mówią: Aha, to mamy nic nie robić, mamy tylko siedzieć i, wiecie, kumbaya. No nie, w ogóle to nie o to chodzi. Chodzi o to, żebyśmy zaczęli od słuchania i żeby nasze działanie wynikało ze słuchania, żeby nasze działanie wynikało z tego, co nam Jezus powie, co gdzieś włoży w nasze serducha i żebyśmy zgodnie z tym żyli, zgodnie z tym działali. I wtedy będziemy mogli przynieść owoc, kiedy będziemy robili to, co...

On chce, żebyśmy robili my osobiście, a nie kiedy będziemy robić to, co nam się wydaje, że powinniśmy robić. Bo to, że nam się coś wydaje, nie ma większego znaczenia. Ale kiedy robimy to, co Bóg nam przekazuje przez swojego Ducha, żebyśmy robili, to wtedy możemy być spokojni o to, że nie narobimy się aż tak bardzo, żebyśmy mieli później żyć wypalonym życiem, bo to zwyczajnie nie jest życie, do którego Bóg nas powołał. I jeżeli kiedykolwiek w swoim życiu będziesz w momencie, gdzie będziesz miał poczucie, że jesteś wypalony, wypruty, to zatrzymaj się i zastanów: czy robię to, co słyszę, czy robię to, co mi się wydaje, że mam robić. Teraz znowu mało czasu na tak wielki temat, ale ważne jest to, żebyśmy pamiętali, że bez wyjątku każdy z nas jest powołany do tego, żeby przynosić owoc.

I jednocześnie z i te ziarna trafiały tam na różną glebę, widzimy, że nie każdy przyniesie taki sam owoc. I teraz w tej przypowieści najpierw kwestia jest taka, że w ogóle nie każdy przyniesie owoc, bo czasami po prostu to ziarno, nie wiem, nie będzie mogło zapuścić korzenia, czasami wykiełkuje i zostanie stłamszone przez okoliczności życia. Jakkolwiek te ziarna, które już mają przynieść jakiś owoc, nie będą przynosiły takiego samego owocu. I tam Jezus wyraźnie to pokazuje, że nie każde ziarno, które wyrośnie, przyniesie taki sam owoc. Oczywiście jak najbardziej warto by było, żebyśmy dbali o to, żeby przynieść owoc jak największy, ale jednocześnie nie zaskoczymy Boga tym, że nie przyniesiemy stukrotnego owocu, tylko przyniesiemy jakiś mniejszy.

I teraz, czy powinniśmy celować w jak największy? Absolutnie tak. No ale może tak wyjść, że zwyczajnie nie przyniesiemy takiego owocu, który jest na miarę potencjału, który mamy w Bogu. Co nie znaczy, że nie powinniśmy właśnie w to celować. Ale odnośnie tego, co mamy robić, chciałbym, żebyśmy jeszcze dzisiaj zerknęli na .

I tam są bardzo ciekawe słowa napisane w wersetach dwunastym i trzynastym, gdzie apostoł Paweł, kierując swoje przesłanie do kościoła w Filippi, mówi: Dlatego moi ukochani, jako zawsze posłuszni, nie tylko gdy jestem z wami, lecz tym bardziej, gdy mnie nie ma, czyńcie użytek ze swego zbawienia w poczuciu czci i odpowiedzialności wobec Pana. Ważna rzecz tutaj: mamy robić użytek z naszego zbawienia. To, że możemy doświadczyć zbawienia dzięki śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa, to jest jedna rzecz, ale z tego zbawienia powinniśmy zrobić użytek. To nie powinno być tak, że wiecie... Jestem zbawiony i tyle, tak?

Doświadczyłem Bożego przebaczenia. Mogę spodziewać się tego, że przede mną jest życie wieczne. I to w zasadzie załatwia wszystko. Bo okej, jesteśmy zbawieni, tudzież używając innych słów, uratowani od czegoś, ale jednocześnie jesteśmy zbawieni do czegoś. I to do czegoś powinno być ważną częścią naszej modlitwy, naszej relacji z Bogiem, naszego czytania Pisma, żeby odkrywać, do czego Boże mnie powołałeś.

Bo to, że mnie uratowałeś przed śmiercią, to jest jedno, ale jakim teraz życiem ja mam żyć? I teraz ważne jest to, że ten fragment, on, ja wiem, że może być trochę taki, no to okej, czyli jak mam robić użytek ze swojego zbawienia, to muszę zapierniczać. No, niekoniecznie. Ważne jest to, żebyśmy na to zbawienie właśnie patrzyli z taką czcią i odpowiedzialnością. Mam pewną odpowiedzialność wobec Boga.

Chcę wobec Niego się wykazać nie dlatego, żeby On mnie polubił, bo jak najbardziej mnie lubi i nawet kocha bezgranicznie, bezwarunkowo, ale za ten dar, który On mi dał, ja ponoszę odpowiedzialność. Odpowiedzialność za to, jak ten dar wykorzystam. I teraz trzynasty werset tego właśnie listu do Filipian mówi nam bardzo ważną rzecz: Bóg to bowiem jest sprawcą waszych pragnień i działań płynących z dobrej woli. W innych fragmentach też to jest opisane w ten sposób, że Bóg jest sprawcą i chcenia, i wykonania. I to jest jakby istota tego, czym my powinniśmy się w życiu zajmować.

Przede wszystkim tym, żeby dbać o bliską relację z Bogiem. Ale kiedy dbamy o bliską relację z Bogiem, to On będzie pracował nad naszymi pragnieniami. On będzie pracował nad tym, żebyśmy my wiedzieli, co mamy robić. I kiedy On da nam pragnienie, zgodne z Jego wolą, da nam też wszystkie niezbędne środki do tego, żebyśmy to pragnienie mogli zrealizować. Nawet jeżeli będziemy w sytuacji, gdzie będzie nam się wydawało, że to pragnienie będzie absolutnie niemożliwe do wykonania, nie ma to żadnego znaczenia, bo tak naprawdę mówimy o Bogu, który jest Bogiem rzeczy niemożliwych.

Jeżeli w twoim życiu, kiedy starasz się być blisko Boga, kiedy starasz się być blisko Jego słowa, szukać Go w modlitwie, to On będzie dawał ci pragnienia. Jeżeli będziesz miał kiedykolwiek wrażenie, że te pragnienia są niewykonalne, to jest bardzo duża szansa, że to pragnienie, które wynika z miłości, jest właśnie tym, co jest Właściwym zadaniem, na którym powinieneś się skupić, bo to, że ono jest niewykonalne, znaczy, że ja może nie jestem w stanie tego wykonać, ale Duch Święty, który działa przeze mnie, jak najbardziej jest w stanie sobie z tym poradzić. I ten Duch Święty, który działa we mnie przez samego Jezusa, jest porównany do rzeki wody żywej. Dlaczego o tym mówię? Nie do jeziora.

My czasami, wiecie, żyjemy takim życiem, jakby Duch Święty w nas to był taki, wiecie, jeziorko, w zasadzie, wiecie, statyk, nic się nie dzieje. Czasami lekko gdzieś się coś poruszy, ale w zasadzie to nigdzie się nie wylewa. Rzeka płynie, rzeka działa, rzeka jest w ciągłym ruchu. I tak właśnie powinno wyglądać nasze życie. Nie żeby się zajechać, ale żeby płynąć z nurtem rzeki, którą jest Duch Święty, który to będzie sprawcą i chcenia, i wykonania w naszym życiu po to, żebyśmy żyli owocnym życiem, realizując dokładnie to, co On nam pokaże, że mamy realizować.

Nie jest naszym zadaniem to, żeby oceniać owoc innych. To nie jest w ogóle nasz interes. Mamy dbać o swój owoc. Mamy dbać o to, żeby samemu słyszeć, do czego Bóg nas powołuje, i żeby realizować Jego dzieło, jak najbardziej niemożliwe z naszej perspektywy, ale jak najbardziej możliwe dla Niego, bo kiedy coś będzie niemożliwe dla nas, będzie czymś, w czym właśnie Bóg będzie mógł się objawić w swojej wielkości, w pełni swoich możliwości, bo On jest Bogiem rzeczy niemożliwych. Mam nadzieję, że ta dzisiejsza historia była dla was wartościowa i cenna, i zachęci was do tego, żeby właśnie szukać tego, co Bóg chce, żebyśmy robili, a żebyśmy niekoniecznie się zażynali, robiąc to, co nam się wydaje, że powinniśmy robić.

Gdybyście mieli dodatkowe pytania, niezmiennie zapraszam na stronę bibliawrok.pl. Tam możemy sobie porozmawiać, podyskutować, jest to najlepsze miejsce do tego, żeby też zadawać dodatkowe pytania. Tam też możecie ze mną złapać bezpośredni kontakt i słyszymy się już jutro w kolejnym odcinku.