Wszystkie odcinki

Dzień 280 Ewangelia św. Mateusza 13

Co zrobić, żeby widzieć Boże działanie

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Przeczytaj tekst: Mt 13

Dzień 280 z 365 · Otwórz w Spotify

Ten dzień w minutę

Nie masz teraz czasu na cały odcinek? Najważniejsza myśl w krótkim wideo.

Przeczytaj wstęp do księgi: Ewangelia św. Mateusza

W skrócie

Jezus zaczyna mówić przypowieściami i zaczyna od najważniejszej: o siewcy i czterech rodzajach gleby. Pytam, w jakim stanie jest nasze serce, kiedy słuchamy Bożego słowa. Pokazuję też, co się dzieje, gdy ludzie myślą, że już wiedzą o Jezusie wszystko, jak w Nazarecie.

Najważniejsze myśli

  1. Najważniejsza z przypowieści

    Według Marka Jezus mówi, że jeśli nie zrozumiemy przypowieści o siewcy, nie zrozumiemy żadnej innej. Opowiada ją, a potem sam wyjaśnia.

  2. Cztery rodzaje serca

    Przy drodze (od razu odrzucam), na skale (zapał na chwilę), wśród cierni (troski i bogactwo dusi słowo) i żyzna ziemia (słucham, rozumiem i wydaję plon).

  3. Rozumieć znaczy zastosować

    Nie chodzi o to, że intelektualnie kumam. Jeśli moje życie nie idzie w parze z tym, co mówię, że rozumiem, to znaczy, że jeszcze nie rozumiem.

  4. W Nazarecie wiedzieli lepiej

    Ludzie z rodzinnych stron Jezusa twierdzili, że Go znają, więc nie uwierzyli. Jezus nie zrobił tam wielu cudów z powodu ich niewiary.

Z odcinka

Chodzi o to, że powiem: okej i coś z tą prawdą zrobię. I dopiero wtedy jestem w stanie pokazać, że coś zrozumiałem.

Tylko to, czy my rozumiemy, objawi się w tym, jak będzie wyglądało nasze życie.

Nie bądźmy tymi, którzy wiedzą lepiej, bądźmy tymi, którzy są zainteresowani, którzy są ciekawi, którzy są gotowi do tego, żeby odkrywać, żeby zadawać pytania.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Przypowieść o siewcy: ziarno pada na drogę, skałę, ciernie i żyzną ziemię, ale tylko to ostatnie wydaje plon.
  • Jezus tłumaczy, że gleba to serce człowieka. Różne serca różnie reagują na słowo o Królestwie.
  • Według Marka Jezus mówi, że ta przypowieść jest kluczowa do zrozumienia wszystkich innych.
  • W Nazarecie ludzie nie wierzą w Jezusa, bo myślą, że Go znają. Jezus nie robi tam wielu cudów.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Ta sama przypowieść o siewcy w wersji Łukasza, z podobnym wyjaśnieniem.
  • Paweł pisze, że wiara rodzi się ze słuchania, a słuchanie przez słowo Chrystusa. Dlatego tak ważne jest, czego słuchamy.
  • Bez wiary nie można podobać się Bogu. Niewiara w Nazarecie pokazuje, jak bardzo wiara jest ważna.

Do przemyślenia

  • Który z czterech rodzajów gleby najbardziej przypomina moje serce w tej chwili i dlaczego?
  • Jakie jedno zdanie z Biblii, które niedawno zrozumiałem, mogę dziś zastosować w praktyce?

Powiązane odcinki

przypowieść o siewcy serce człowieka wiara i niewiara Nazaret przypowieści Jezusa słuchanie Słowa

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 280 i czytamy Ewangelię Mateusza, rozdział 13. Gdybyście chcieli dowiedzieć się więcej na temat tego podcastu, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl. Po tej sytuacji, w której Jezus już totalnie wnerwił faryzeuszy, zaczął trochę inaczej komunikować się również ze swoimi uczniami. I przykładem tego jest właśnie taki przełomowy moment w rozdziale 13 Ewangelii Mateusza, który czytamy dzisiaj, gdzie Jezus zaczyna używać przypowieści do tego, żeby opowiadać o prawdach związanych z Jego królestwem.

I pierwszą przypowieścią, do której Jezus się odnosi, to jest przypowieść, która w zasadzie jest najważniejszą przypowieścią ze wszystkich, o tyle najważniejszą, że jak to Jezus odniesie się do niej też w Ewangelii Marka, gdzie Marek będzie relacjonował tę samą przypowieść, powie, że . I tą przypowieścią, do której Jezus przykładał tak ogromną wagę, była przypowieść o siewcy. Najpierw Jezus tę przypowieść opowiedział, a później, kilka wersetów dalej, ją wyjaśnił. I chciałbym, żebyśmy przeczytali sobie zarówno samą przypowieść, jak i wyjaśnienie samego Jezusa i zobaczymy, w jaki sposób ta konkretna przypowieść znajdzie swoje zastosowanie w tym samym rozdziale. Czytamy: Tego dnia Jezus wyszedł z domu i usiadł nad jeziorem, ponieważ zgromadził się przy Nim rzesze ludzi skorzystał z łodzi.

Wszedł do niej i usiadł, podczas gdy Jego słuchacze stali na brzegu. Wiele im wówczas przekazał, a w swojej mowie odwoływał się do porów. W jednym z nich powiedział: . Kiedy siał, niektóre ziarna padły na brzeg drogi. Wtedy przyleciały ptaki i zjadły je.

Inne padły na grunt skalisty, nie miały tam wiele gleby. Kiełki szybko strzeliły w górę, bo gleba była głęboka, ale gdy wzeszło słońce, zwiędły, ze względu na słaby korzeń uschły. Jeszcze inne padły między ciernie. Ciernie wyrosły i zadusiły je. I w końcu inne padły na żyzną ziemię.

Te wydały plon stokrotny, sześćdziesięciokrotny lub trzydziestokrotny. Kto ma uszy, niech rozważy moje słowa. I dalej, od wersetu 18, Jezus mówi, o co w tej przypowieści chodzi. Tam jeszcze pomiędzy miał rozmowę na temat przypowieści właśnie z uczniami, ale tutaj chodzi mi o tą konkretną przypowieść, żebyśmy na niej się dzisiaj skupili. .

Do każdego, kto słucha słów o królestwie, lecz ich nie rozumie. Rozumie. Przychodzi zły i porywa to, co zostało zasiane w jego sercu. Ten człowiek jest jak ziarno leżące przy drodze. Człowiek jak ziarno na skałach to ten, kto słucha słowa i radośnie je przyjmuje, lecz brak mu korzenia.

Przez chwilę wytrzymuje, lecz gdy z powodu słowa dojdzie do ucisku lub prześladowania, zaraz się odwraca. Z kolei człowiek przypominający ziarno posiane pośród cierni to ten, który słucha słowa, lecz troski tego wieku i zwodnicze uroki bogactwa tłamszą słowo tak, że nie przynosi plonu. Ziarno na dobrej ziemi to ten człowiek, który słucha słowa i rozumie je. Taki wydaje owoc: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, a inny trzydziestokrotny. I dalej za tą przypowieścią, w tym samym rozdziale, mamy serię innych przypowieści związanych właśnie z Królestwem Jezusa, z tym Królestwem, które On przedstawia swoją osobą, swoją nauką i też tym, jak On w ogóle funkcjonuje, pokazuje, jak w tym Królestwie się żyje, jak się żyje pod Bożym panowaniem, w sytuacji, w której Bóg ma absolutny, swobodny dostęp do każdej dziedziny naszego życia, kiedy wszystko, co w naszym życiu jest, podporządkowujemy Jego woli, a nie naszej woli.

W taki sposób zaczynamy nasze życie w Królestwie Jezusa. I teraz, jeśli chodzi o tę konkretną przypowieść, no to w momencie, kiedy Jezus ją już wyjaśnił i dla nas wszystko prawdopodobnie jest już jasne, pytanie, które jest ważniejsze, to jest to, jak wygląda nasze serce dzisiaj, w jakim stanie jest nasze serce. Bo z jednej strony może być tak, że nawet może, nie wiem, przypadkowo trafiłeś na ten podcast, podesłał ci jakiś znajomy, może akurat to jest pierwszy odcinek, którego słuchasz, i myślisz sobie: weź mi tu kitów nie wciskaj w ogóle, ja tam nie wierzę, ja tam wierzę w swoje i tak dalej. I generalnie spoko, wygląda na to, że mówimy tutaj właśnie o tym, co Jezus określił jako ziarno, które leży przy drodze. Czyli z jednej strony, okej, pada jakieś słowo, możemy z nim coś zrobić, ale od razu mówimy: nie, to nie dla mnie, to nie dla mnie, mnie to nie interesuje, ja nie jestem religijny, ja nie jestem taki śmaki owaki, ja tam swoje wiem, ja jestem uczony, ja wiem, co nauka mówi na różne tam tematy.

Fantastycznie, świetnie, cieszę się niezmiernie. Niemniej jednak lipa jest taka, że w ten sposób my sami się ograbiamy z tego, żeby chociaż sprawdzić, czy to, czego słyszymy tutaj, jakkolwiek trzyma się kupy, żeby sprawdzić, czy możemy to zastosować w naszym życiu. Czy możemy z tego zaczerpnąć jakąś inspirację do naszego życia i powolutku, chociaż z lekkim zaciekawieniem podchodząc do tak poważnej lektury, jaką jest Biblia, możemy odkryć, że jest w niej dużo więcej, niż byśmy się spodziewali. Jest dużo więcej wartościowego materiału, z którego my dzisiaj możemy bardzo aktywnie korzystać. Dalej Jezus mówi o człowieku, który jest jak ziarno na skałach.

I takich z nas jest masa. Wiecie, coś słyszymy i to, żeby było jasne, to niekoniecznie jest kwestia tylko związana z tym momentem przełomowym, gdzie podejmuję decyzję, że chcę iść za Jezusem. Tak naprawdę to jest kwestia całego naszego życia, bo w różnych momentach naszego życia, nawet w naszej drodze wiary, nawet w naszej drodze za Jezusem, będziemy mieli momenty, kiedy będzie do nas trafiało jakieś słowo. Będziemy czytać Biblię, będziemy słuchać kazania, nauczania, czegokolwiek, tak? I nagle pojawia się jakieś słowo i powiemy: Wow, to jest super, chcę coś z tym zrobić.

Ale w takich sytuacjach również może zdarzyć nam się to, że wytrzymamy przez chwilę, że jakąś tam chwilę to słowo będzie w nas żyło, a później sobie odpuścimy, zapomnimy, coś będzie nie szło. Nie wiem, myślałem, że to będzie tak łatwo, a nie jest tak łatwo. I w ten sposób może być tak, że ziarno, które wpadnie do naszego serducha, zwyczajnie nie przyniesie żadnego owocu, bo okej, na początku była frajda, było fajnie, nie wiem, byłem wkręcony, naprawdę coś mnie zainspirowało, nakręciło. Ale wiecie, zaczyna się codzienność, przychodzi poniedziałek i weryfikuje to, w jakim stanie było nasze serce, kiedy usłyszeliśmy dane słowo. Dalej mamy człowieka, który przypomina ziarno posiane wśród cierni.

Osoba, która słucha słowa, lecz troski tego wieku — i to jest bardzo ważne — zwodnicze uroki bogactwa. To nasze słowo tak, że nie przynosi plonu. I znowu słyszę coś, ale myślę: no nie, to będzie się wiązało z jakimś kosztem w moim życiu. Będę musiał zapłacić jakąś cenę za to, że zacznę iść tą drogą za Jezusem. Będę musiał zapłacić jakąś cenę za zmianę mojego życia.

To może być sytuacja, w której właśnie nasze serce będzie jak ziarno pośród cierni. Ale z drugiej strony mamy jeszcze jedno serducho, które jest najfajniejszym serduchem. To jest ziarno na dobrej ziemi. Ten człowiek, który słucha słowa i je rozumie. I teraz, kiedy słuchamy słowa i rozumiemy, to nie znaczy tylko to, że wiecie, mamy intelektualne poznanie tego, o co takiego chodzi, bo teraz też możemy posłuchać tę przypowieść i powiedzieć: Okej, dobra, kumam.

Kumam. Rozumienie bezpośrednio wiąże się z zastosowaniem. To nie chodzi o to, że ja przyjmę intelektualnie jakąś prawdę i powiem: okej. Chodzi o to, że powiem: okej i coś z tą prawdą zrobię. I dopiero wtedy jestem w stanie pokazać, że coś zrozumiałem.

Moje wykształcenie akurat jest nauczycielskie i mieliśmy swego czasu na metodyce jakieś takie koło związane właśnie z takim cyklem uczenia się, gdzie, wiecie, z jednej strony wpadała informacja, się stosowało, wyciągało się wnioski z tego zastosowania, próbowało się po raz kolejny, aż do miejsca, w którym rzeczywiście można było powiedzieć, że czegoś się nauczyło. W moim przypadku ja akurat jestem językowcem z wykształcenia, więc to koło było bezpośrednio związane z uczeniem się języków. I jak zresztą się domyślacie, to, że ktoś zna jakiś język, przejawia się w tym, jak w tym języku operuje, jak z niego korzysta. Nie może się z tym, że, wiecie, znam jakieś zasady gramatyczne, że znam jakieś słówka i nie bardzo wiem, kiedy je przykleić. Nie.

Chodzi o to, jak ja zastosuję tą całą wiedzę. Tak naprawdę zastosowanie języka wiąże się, pokazuje nam, w jaki sposób my ten język rozumiemy. Nie chodzi o to, że okej, dobra, przeczytałem cztery podręczniki na temat gramatyki i nawet wiem, o co w nich jest, a nie umiem absolutnie nic powiedzieć, nic z tym więcej zrobić. I tak bardzo często jest niestety z kwestiami wiary. My na nie patrzymy przez pryzmat taki bardzo intelektualny, bardzo taki: okej, rozumiem.

No fantastycznie, że rozumiemy, tylko to, czy my rozumiemy, objawi się w tym, jak będzie wyglądało nasze życie. Bo jeżeli nasze życie nie poświadczy tego, że my coś faktycznie zrozumieliśmy, jeżeli nasze życie nie będzie szło w parze z tym, co mówimy, że rozumiemy, no to zwyczajnie nic nie rozumiemy. To wydaje nam się tylko, że coś rozumiemy. Ale kiedy faktycznie rozumiemy, słowo, które kieruje do nas Bóg, to wtedy nie ma siły, żebyśmy nie wydali owocu. Jedyna kwestia jest taka: czy to będzie plon stokrotny, sześćdziesięciokrotny, trzydziestokrotny.

To jest jedynie kwestia tego, ile tego owocu będzie w naszym życiu. Ale jeżeli faktycznie słyszymy Boże słowo, przyjmujemy je i rozumiemy, to znaczy wprowadzamy w czyn w naszym życiu, to wtedy przyniesiemy owoc. Owoc może być większy lub mniejszy, ale będzie, jeżeli my naprawdę rozumiemy to, co Bóg do nas chce powiedzieć. I dalej, w tym samym rozdziale mamy właśnie przykład ludzi, którzy pokazali, jak wygląda ich serducho. W ich przypadku wyglądało to...

To naprawdę bardzo ciekawie. To jest niesamowity przykład tego, jak można sprawić swoją postawą, że Bóg w naszym życiu zwyczajnie nie będzie działał. Nie dlatego, że nie chce, tylko dlatego, że my nie chcemy, żeby On działał w naszym życiu, bo nasze serce zwyczajnie ma jakiś problem. I czytamy o tym od wersetu 54. Dlatego mamy dzisiaj jeden rozdział, bo jest stosunkowo długi, prawie 60 wersetów.

Jest tam napisane tutaj tak: . Tam zaczął nauczać w miejscowej synagodze, tak że ludzie byli zdumieni. Zastanawiali się: Skąd u Niego ta mądrość? Skąd te dowody mocy? Czy nie jest to syn cieśli?

Czy jego matka nie jest Maria, a jego braćmi Jakub, Józef, Szymon i Juda? Czy jego siostry nie mieszkają wśród nas? Skąd więc u Niego to wszystko? I stopniowo odsuwali się od Niego. Wtedy Jezus powiedział: Prorok cieszy się uznaniem, lecz nie w ojczystych stronach i nie we własnym domu.

I nie dokonał tam zbyt wielu cudów, powodem była ich niewiara. Mamy tutaj przykład ludzi, których serce jest jak ziarno rzucone na drogę. I to, że ich serce było w takim stanie, było związane z bardzo konkretną rzeczą. Im się wydawało, że o Nim wiedzą. Im się wydawało, że oni znają Jezusa.

Przecież wiemy, co to za gość. Przecież się z Nim bawiłem, grałem z Nim w piłkę. Cóż, co w Jego życiu może być takiego szczególnego? I okazuje się, że przez ich postawę, przez to, że wydawało im się, że znają Jezusa, przez to, że mieli swoje zdanie na temat Jezusa, przez to, że nie pierwszy raz z Jezusem się spotkali, mówią: A, wszystko wiem, weź przestań, co ty będziesz mi gadał. I doprowadziło to do takiego miejsca, które jest bardzo ciekawym miejscem, jeśli w ogóle chodzi o historię życia Jezusa, gdzie Jezus nie dokonał zbyt wielu cudów.

Generalnie do teraz widzieliśmy, że gdziekolwiek Jezus nie chodził, to, że tak powiem, cudami sypał z rękawa. Po prostu jak ktoś potrzebował uzdrowienia, był uzdrawiany. Jeżeli ktoś potrzebował jakiegoś uwolnienia, był uwalniany. Różne rzeczy działy się przez życie Jezusa, kiedy ludzie przychodzili do Niego z wiarą. Tutaj jednak czytamy, że Jezus nie dokonał zbyt wielu cudów, powodem była ich niewiara.

I ta niewiara była spowodowana tym, że im wydawało się, że oni wiedzą, kim Jezus jest. Przez to, że w jakiś sposób Go poznali, nie odkryli jednak tego, kim On naprawdę jest, jaka jest Jego misja, co On może uczynić w ich życiu. I to nie jest to, że Jezus nie chciał w żaden sposób uczynić tam żadnych cudów. Zwyczajnie oni swoją niewiarą uniemożliwili Mu to, żeby On zadziałał. Więc czasami może być tak, że kiedy w naszym życiu myślimy sobie...

On niech Bóg coś zrobi. No, jeżeli mam taką postawę, to raczej marna szansa, że Bóg coś zrobi. Najpierw odkryjmy tego Boga, poznajmy Go, spróbujmy właśnie sięgnąć po Biblię, poczytać na Jego temat, poczytać tą książkę, która nam przedstawi Jego osobę. I wtedy, kiedy Jego słowo zacznie wykonywać w nas swoją robotę, wzbudzi wiarę i z wiarą możemy przyjść do Boga. I na temat wiary, na temat tego, że tak jak to w jednym fragmencie będzie napisane, bez wiary nie można podobać się Bogu, jak również to, że wiara rodzi się ze słuchania, a słuchanie przez słowo Chrystusa, to są takie momenty w Biblii, do których jeszcze będziemy sobie wracać.

One właśnie pojawiają się w Nowym Testamencie, które pokazują, jak ważne jest to, żebyśmy słuchali właściwych rzeczy, jak ważne jest to, żeby to, co słuchamy, budowało w nas wiarę. Bo możemy słuchać rzeczy, które będą w naszym życiu budować wiarę, możemy słuchać rzeczy, które będą budować niewiarę. Jeżeli będziemy mieli niewiarę w naszym życiu, to wtedy nie bardzo możemy liczyć na to, że Bóg coś uczyni, bo tak jak tutaj, czy Jezus chciał? Jestem przekonany, że chciał, ale zwyczajnie nie mógł, bo swoją niewiarą ludzie uniemożliwili to, żeby Jezus po prostu w pełni pokazał, co może, bo oni wiedzieli lepiej. Nie bądźmy tymi, którzy wiedzą lepiej, bądźmy tymi, którzy są zainteresowani, którzy są ciekawi, którzy są gotowi do tego, żeby odkrywać, żeby zadawać pytania, żeby nie przekreślać Biblii tak leciutko, bez wcześniejszego sprawdzenia.

Bo jeżeli z odpowiednią postawą naszego serducha podejdziemy do Biblii, to możemy być spokojni o to, że to słowo wyda owoc w naszym życiu. I kiedy to słowo wyda owoc w naszym życiu? Sprawi to jednocześnie, że zaczniemy żyć życiem, do którego Bóg nas stworzył, w ramach którego będziemy mogli kochać Boga, kochać innych ludzi i sprawiać, że ten świat będzie choć trochę lepszym miejscem, przez to, że my będziemy zwyczajnie realizować tę misję, z którą na tej ziemi się pojawiliśmy. Tyle z mojej strony na dzisiaj. Gdybyście mieli jakieś dodatkowe pytania, możecie wejść na stronę bibliawrok.pl lub możecie też do mnie napisać na adres jacek@bibliawrok.pl i do usłyszenia w kolejnym odcinku.