Wszystkie odcinki

Dzień 298 Ewangelia św. Jana 5-6

Czym mamy się karmić

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 298 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Dzisiaj zatrzymuję się na szóstym rozdziale Ewangelii Jana, na pierwszym z siedmiu „Ja jestem” Jezusa. Pokazuję, jak ten fragment zaczyna się od nakarmienia tłumów i do czego Jezus prowadzi rozmowę. Najbardziej zaskakujące jest to, że gdy ludzie odchodzą, Jezus za nimi nie biegnie.

Najważniejsze myśli

  1. Szukają pełnego brzucha

    Tłum idzie za Jezusem, bo chwilę wcześniej dostał chleb. Jezus mówi: zajmujcie się nie pokarmem przemijalnym, ale tym, który daje życie wieczne.

  2. Dzieło Boga to wiara

    Ludzie pytają, jak mają zająć się dziełami Boga. Jezus odpowiada: wierzcie w Tego, którego On posłał. Wiara i ufność to tu praktycznie to samo słowo.

  3. Chleb życia

    Chleb był w tamtych czasach podstawą życia. Jezus mówi, że kto do Niego przychodzi i Mu wierzy, nie będzie już głodny ani spragniony.

  4. Jezus nie biegnie za tymi, którzy odchodzą

    Wielu uczniów mówi, że to twarda nauka, i odchodzi. Jezus pyta dwunastu: czy wy też chcecie odejść? Piotr odpowiada: do kogo pójdziemy, Ty masz słowa życia wiecznego.

Z odcinka

Jezus nie miał absolutnie problemu z tym, że zdarzały się sytuacje, w których ludzie się na Niego obrazili.

Zwyczajnie szanuje naszą wolną wolę, szanuje nasze wybory.

My często te tak zwane dzieła Boga kojarzymy, wiecie, muszę coś robić. A Jezus mówi: No przede wszystkim musisz wierzyć, musisz ufać, musisz we Mnie złożyć swoją nadzieję.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Ludzie pytają, jak mają zająć się dziełami Boga, a Jezus odpowiada, że dziełem Boga jest wierzyć w Tego, którego On posłał.
  • Pierwsze z siedmiu „Ja jestem”: Jezus jest chlebem życia, kto do Niego przychodzi, nie będzie głodny ani spragniony.
  • Część uczniów odchodzi, a Piotr mówi w imieniu dwunastu, że nie mają do kogo pójść, bo tylko Jezus ma słowa życia wiecznego.
  • Uczniowie proszą Jezusa, żeby coś zjadł, a On odpowiada, że Jego pokarmem jest pełnienie woli Tego, który Go posłał.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Manna na pustyni: Bóg codziennie daje swojemu ludowi chleb z nieba. To do niej odnoszą się słuchacze Jezusa.
  • Człowiek nie samym chlebem żyje, ale każdym słowem, które wychodzi z ust Boga.
  • Bóg zaprasza spragnionych: przyjdźcie, posłuchajcie, a wasza dusza będzie żyła.
  • Nakarmienie pięciu tysięcy, czyli wydarzenie, od którego zaczyna się rozmowa z szóstego rozdziału Jana.

Do przemyślenia

  • Czego szukam u Jezusa najbardziej: konkretnej pomocy w trudności czy samej bliskości z Nim?
  • Czy znam moment, w którym coś w mojej wierze stało się dla mnie za trudne? Co wtedy zrobiłem?

Powiązane odcinki

chleb życia wiara jako ufność Ja jestem Piotr dzieło Boga Ewangelia Jana

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 298 i czytamy Ewangelię Jana, rozdziały 5 i 6. Gdybyście chcieli dowiedzieć się więcej na temat tego podcastu, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl. W dzisiejszym odcinku chciałbym, żebyśmy zajęli się jednym z najbardziej pokręconych fragmentów i historii, jeśli chodzi o Ewangelię Jana. Na tyle też pokręconych, że nawet reakcja ludzi, którzy słuchają nauczania Jezusa, tego co On mówi o sobie, jest dla nich bardzo zastanawiająca, nie bardzo wiedzą, jak to ogarnąć, mają wątpliwości, o co w ogóle Mu chodzi.

Z drugiej strony dzisiaj znaleźlibyśmy masę osób, które bardzo szybko sobie tę jedną historię podłączą do czegoś innego, co w sumie nie jest związane, no i uważają, że to jest takie oczywiste, co tam się dzieje. Chciałbym, żebyśmy dzisiaj sięgnęli po fragment z Ewangelii Jana, z 6 rozdziału, gdzie Jezus wypowiada pierwsze z takich siedmiu stwierdzeń, w których mówi, kim On jest. I to jest też ważne, że właśnie u Jana pojawi się siedem takich określeń, gdzie Jezus mówi: Ja jestem tym, ja jestem tym, ja jestem tamtym. Jest siedem takich momentów, też jak już możecie domyślać, siedem to nie jest oczywiście liczba przypadkowa, niemniej jednak nie o liczbach będziemy dzisiaj rozmawiać, a o tym, co wydarzyło się w Ewangelii Jana, w 6 rozdziale, gdzie kontekst jest taki, że Jezus chwilę wcześniej nakarmił tłumy, na drugi dzień uczniowie znaleźli się na drugiej stronie jeziora i to generalnie było oczywiste, bo wszyscy widzieli, jak wcześniej uczniowie wsiadają do łodzi, tylko że Jezus z nimi nie wsiadł, no i tam było całe takie zamieszanie: no dobra, a skąd Jezus się tutaj wziął, skoro nie wsiadł do łodzi, tam była taka historia z chodzeniem po wodzie, która też swoją drogą jest bardzo ciekawa i też nieprzypadkowa, bo moglibyśmy sobie pomyśleć, dlaczego akurat Jezus chodził po wodzie, nie chciał się popisać czy coś. Nie, to miało zdecydowanie większe znaczenie niż tylko takie, wiecie, a, patrzcie, chłopaki, jakie sztuczki umiem.

Niemniej jednak nie tym dzisiaj będziemy się zajmować. Kwestia była taka: ludzie zastanawiają się, skąd On tam się wziął i nawet Go pytają, tu zacznę czytać już od wersetu 25: Mistrzu, a jak się tu dostałeś? Jezus im odpowiedział: Raczej zapewniam, szukacie Mnie nie dlatego, że widzieliście znaki, ale dlatego, że jedliście chleb i najedliście się do syta. Zajmujcie się nie pokarmem przemijalnym. Ale trwałym pokarmem zapewniającym życie wieczne.

Udzielił wam go Syn Człowieczy, gdyż Ojciec, Bóg, właśnie Jego uwiarygodnił swą pieczęcią. Zapytali Go zatem: ? A Jezus im na to: To jest dzieło Boga: wierzcie w Tego, którego On posłał. W związku z tym powiedzieli do Niego: Jakim więc wykażesz się znakiem, abyśmy my mogli zobaczyć i uwierzyć Tobie? Czego możesz dokonać?

Nasi ojcowie jedli mannę na pustyni, bo czytamy: Dał im do jedzenia chleb z nieba. Wtedy Jezus im powiedział: Ręczę i zapewniam was: nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale mój Ojciec daje wam prawdziwy chleb z nieba, bo chlebem Bożym jest Ten, który zstępuje z nieba i daje światu życie. Wówczas zwrócili się do Niego: Panie, dawaj nam odtąd zawsze ten chleb. Jezus im powiedział: Ja jestem chlebem życia. Ten, kto przychodzi do Mnie, nigdy już nie zazna głodu, a ten, kto wierzy we Mnie, nigdy nie zazna pragnienia.

Lecz powiedziałem wam, że choć Mnie zobaczyliście, nie wierzycie. Wszystko, co Mi daje Ojciec, przyjdzie do Mnie, a tego, który do Mnie przychodzi, z pewnością nie odrzucę. Zstąpiłem bowiem z nieba nie po to, aby spełniać swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał. A to jest wola Tego, który Mnie posłał, abym z tego wszystkiego, co Mi dał, nic nie stracił, lecz wzbudził to w dniu ostatecznym. Taka bowiem jest wola mojego Ojca, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne, a Ja go wzbudzę w dniu ostatecznym.

Wówczas Żydzi zaczęli szemrać przeciwko Niemu. Powodem był Jego słowa: Ja jestem chlebem, który zstąpił z nieba. Przecież to Jezus, syn Józefa, mówili, którego ojca i matkę my znamy. Jak On może teraz twierdzić: Zstąpiłem z nieba? Jezus im odpowiedział: Przestańcie szemrać między sobą.

Nikt nie może przyjść do Mnie, jeśli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał. A Ja go wzbudzę w dniu ostatecznym. U proroków czytamy: I będą wszyscy pouczeni przez Boga. Każdy, kto usłyszał i przyjął pouczenie Ojca, przychodzi do Mnie. Nie oznacza to, że Ojca zobaczył ktoś jeszcze poza Tym, który jest od Boga, bo tylko On widział Ojca.

Ręczę i zapewniam: kto wierzy we Mnie, ma życie wieczne. Ja jestem chlebem życia. Wasi ojcowie jedli na pustyni mannę i poumierali. Ten chleb zstępuje z nieba, aby nikt, kto z niego spożyje, nie umarł. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba.

Jeśli ktoś spożyje z tego chleba, będzie żył na wieki, a chlebem, który ja dam za życie świata, jest moje ciało. Żydzi zaczęli więc sprzeczać się między sobą i mówić: Jak on może nam dać do spożycia swoje ciało? Jezus im odpowiedział: Ręczę i zapewniam, jeśli nie spożyjecie ciała Syna Człowieczego, nie napijecie się jego krwi, nie macie w sobie życia. Kto spożywa moje ciało i pije moją krew, ma życie wieczne, a ja go wzbudzę w dniu ostatecznym. Gdyż moje ciało jest prawdziwym pokarmem, a moja krew jest prawdziwym napojem.

Kto spożywa moje ciało i pije moją krew, trwa we mnie, a ja w nim. Podobnie jak mnie posłał Ojciec, który żyje, a ja żyję dzięki Ojcu, tak i ten, kto mnie spożywa, będzie żył dzięki mnie. To jest chleb, który zstąpił z nieba, nie taki, jaki spożywali ojcowie i poumierali. Kto posila się tym chlebem, będzie żył wiecznie. To powiedział, gdy nauczał w synagodze w Kafarnaum.

Po wysłuchaniu tych słów wielu spośród jego uczniów stwierdziło: Twarda to nauka, kto ją zdoła stosować? Jezus natomiast, wewnętrznie świadomy tego, że jego uczniowie szemrają z tego powodu, powiedział do nich: To was zniechęca? Co więc będzie, gdy zobaczycie Syna Człowieczego wstępującego tam, gdzie był wcześniej? To duch ożywia, ciało w niczym nie pomaga. Słowa, które wam powiedziałem, są duchem i życiem.

Są jednak pośród was tacy, którzy nie wierzą. Jezus bowiem od początku wiedział, kto nie wierzy i kto jest tym, który go wyda. I dodał: Dlatego wam powiedziałem, że nikt nie może przyjść do mnie, jak tylko ten, któremu zostało to dane przez Ojca. Przez to wielu spośród jego uczniów zawróciło i przestało za nim chodzić. Wówczas Jezus zwrócił się do dwunastu: Czy wy też chcecie odejść?

Szymon Piotr odpowiedział: . My zaś uwierzyliśmy i jesteśmy pewni, że Ty jesteś Chrystus, Święty Boży. Jezus im podpowiedział: Czy nie ja was dwunastu wybrałem, a jeden z was jest diabłem? Mówił to o Judaszu, synu Szymona Iskarioty, gdyż on, jeden z dwunastu, miał go wydać.

Dosyć długi fragment na dzisiaj, ale też już pewnie domyślacie się, dlaczego akurat ten fragment. Z jednej strony osobiście chciałem odnieść się do tej konkretnej historii z powodu, który nie jest tak oczywisty, jak mógłby się wydawać, mianowicie tego, że bardzo lubię tę sytuację, która jest na samym końcu, w której część ludzi się obraża na Jezusa i mówi: Okej, dajmy sobie siana, odpuszczamy, po prostu to, co ten gość gada, to nie jest dla nas, spadamy. I najlepsze z tego wszystkiego jest to, że Jezus nie biega za nimi. Jezus nie idzie: Ej, chłopaki, słuchajcie, ale czekajcie, wiecie co... Może dajcie mi chwilę, muszę wam wszystko wytłumaczyć.

Zaraz, zaraz wszystko zrozumiecie. Nie to miałem na myśli, nie chciałem was obrazić. Hej, będzie wszystko spoko, zobaczycie, dogadamy się. Bo on w ogóle tego nie robi, wręcz przeciwnie. Ktoś odchodzi, a Jezus tylko mówi do uczniów: Wy też?

Jak coś, droga wolna. Znaczy to jak coś droga wolna to oczywiście jest już ode mnie dodane. I na to odzywa się Piotr, który mówi: Panie, do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego, a my uwierzyliśmy, jesteśmy pewni, że Ty jesteś Chrystusem, Świętym Bożym. Często jest tak, że my próbujemy w jakiś sposób sprawić, że Jezus wygląda jakoś, wiecie, lepiej, bardziej przystępnie, jakoś tak, żeby, wiecie, Jezusem nikogo niechcący nie obrazić.

Jezus nie miał absolutnie problemu z tym, że zdarzały się sytuacje, w których ludzie się na Niego obrazili. Tak jak chociażby tutaj, co jest najbardziej taką jaskrawą historią w tym stylu, gdzie po prostu ludzie mówią: My nie chcemy tego słuchać, to nie jest dla nas, zwijamy się. I Jezus w ogóle za nimi nie biega. I teraz, żeby było jasne, nie uważam, że Jezus nie poszedł za nimi dlatego, że, nie wiem, ich nie kocha, nie chciałby, żeby byli zbawieni i tak dalej. Zwyczajnie szanuje naszą wolną wolę, szanuje nasze wybory.

Może zwyczajnie też być tak, że ci ludzie nie byli wtedy jeszcze gotowi na to, żeby za Jezusem iść. Domyślam się i tak bym zgadywał, że jakieś grono z tych osób później, kiedy Jezus zmartwychwstał, w Niego uwierzyło. Ale na tamtym etapie swojej drogi wiary oni zwyczajnie nie byli na to gotowi, co Jezus miał dla nich. I wydaje mi się, że by było w tym coś jakiegoś szczególnie problematycznego, bo też Jezus zwraca uwagę kilkukrotnie na to w tych fragmentach, które my czytamy, chociażby pod koniec, w 65 wersecie, gdzie mówi: Powiedziałem wam, że nikt nie może przyjść do Mnie, jak tylko ten, któremu zostało to dane przez Ojca. I teraz z różnych innych miejsc widzimy wyraźnie, że Bogu absolutnie zależy na tym, żeby każdy mógł Go poznać.

Nie zmienia to jednak faktu, że w naszym życiu jest potrzebne jakieś takie Boże poruszenie, które sprawi, że my zaczniemy do Niego zmierzać, zaczniemy do Niego przychodzić, zaczniemy Go szukać, po to, żebyśmy w końcu mogli naprawdę uwierzyć. I nie ma to jakiegoś ultra mądrego koniecznie wytłumaczenia, ale jest taka historia znajomego, wydaje mi się, że w którymś... Któryś z odcinków o tym wspominałem, bo to jest dosyć świeża historia, który naprawdę, wiecie, interesował się teologią przez po prostu większość swojego życia. Wkręcony jak nie wiem co w różne jakieś tam, wiecie, wspólnoty, akcje, takie, śmakie, owakie. Po prostu gość naprawdę wkręcony.

Ale jednocześnie, ile z nim nie rozmawiałem, to miałem takie poczucie, wiecie, ogromnej religijności, ale zero duchowego życia. Nie chodziło mi o to, wiecie, żeby go jakoś tu oceniać i tak dalej, ale naprawdę to była taka, wiecie, trochę jakbym miał takie hobby, nie? W sensie, wiecie, interesuje się teologią na przykład, tak hobbystycznie. Nie żeby to jakoś zmieniało moje życie, nie żeby to sprawiało, że moje życie wygląda inaczej, ale no, coś całkiem ciekawego, nie? Kilkukrotnie się spotykaliśmy, rozmawialiśmy, też w sensie sam mnie pytał: A ty co sądzisz o tym, o tamtym?

Rozmawialiśmy. No i generalnie to było takie, miałem trochę takie poczucie, że kurczę, no niby próbuję coś powiedzieć, ale to jakby nie działało. No, miałem takie poczucie, stary, nie wiem, jak mogę ci lepiej coś wytłumaczyć z mojej perspektywy. I był taki moment, w którym on sam napisał do mnie, że w pewnym momencie miał poczucie, jakby po prostu mu nagle oczy się otworzyły i nagle zaczął kumać, o co chodzi. I rzeczywiście był taki moment, w którym nastąpiła w jego życiu ogromna przemiana, gdzie ta cała taka religijność, pobożność, która była, no mówię, trochę jak takie hobby, zmieniło się w coś, co naprawdę przemieniło jego życie.

I wtedy też sobie pomyślałem, że rzeczywiście ja się produkowałem, gimnastykowałem, próbowałem coś tam wytłumaczyć, no i to nic nie pomagało do momentu, dopóki Bóg nie zainterweniował i naprawdę gdzieś się go nie dotknął w jakiś sposób, gdzie na to wszystko, o czym wcześniej rozmawialiśmy, on mógł spojrzeć z innej perspektywy. Więc jeżeli czasami mamy jakieś takie, wiecie, momenty, w których się zastanawiamy: nie wiem, czy kumam, wydaje mi się, że uczciwe byłoby to, żeby powiedzieć: Boże, chciałbym, jeżeli faktycznie chcemy, bo teraz możemy chcieć wierzyć, ale ta wiara właśnie robi się czasami taka trochę problematyczna, jak chociażby w tej historii, którą tutaj mamy. Bo przeczytałem dosyć obszerny fragment, który bardzo często jest wiązany bezpośrednio z historią z Ostatniej Wieczerzy. I teraz ważna rzecz na samym początku, którą chciałem powiedzieć, to jest to, że ten fragment nie jest związany z Ostatnią Wieczerzą w żaden sposób. Jakby Jakuba, że wiem, to może kogoś tam oburzyć i powiedzieć: Ale jak to, jak w ogóle możesz tak mówić?

Przecież patrz, co Jezus tutaj powiedział. Generalnie to, co sprawiło, że ludzie obrazili się na Jezusa, to jest to, że oni bardzo dosłownie patrzyli na to, co On do nich mówił. Z tym, że kiedy spojrzymy sobie na wszystkie fragmenty, które tutaj padają, no to widzimy różne analogie, których Jezus używa, ale wcale niekoniecznie to, żeby On faktycznie zwrócił uwagę na jakąś, wiecie, fizyczną substancję, która będzie dawać życie. W różnych miejscach tutaj Jezus zwraca uwagę na to, że wiara w Niego jest tym, co daje życie. Chleb w tamtych czasach był czymś, co absolutnie było fundamentem życia, chleb i woda generalnie.

To nie było tak, że, wiecie, mieliśmy nie wiadomo jak szeroki wybór różnych potraw, z których można było sobie skoczyć do jakiejś tam restauracji, wybierać z nie wiadomo czego. Generalnie chleb był podstawą wszystkiego, absolutnie. I choć oczywiście ludzie mogli pewnie ugotować sobie coś ciekawszego niż korzystać tylko i wyłącznie z chleba, to to była podstawa. To było coś, co utrzymywało ich przy życiu. I stąd też ta cała historia związana z tym chlebem to nie jest nawet, wiecie, wywód Jezusa, który mówi: Dobra, teraz powiem wam coś bardzo tutaj takiego, wiecie, teologicznie kluczowego.

Nie. Jezus odnosi się do konkretnej sytuacji, która wydarzyła się chwilę wcześniej, kiedy On nakarmił pięć tysięcy ludzi. No i ludzie się zjarzyli: Ej, to jest dobry gość. Jeżeli jest w stanie z niczego zrobić tyle chleba, no to hej, warto być blisko Niego, no bo głodni to my nigdy chodzić nie będziemy. Jezus w tej całej rozmowie właśnie na to zwraca im uwagę.

Wy szukacie tego, co jest fizyczne, a ja mam dla was coś, co faktycznie będzie w stanie utrzymać was przy życiu. Coś, co jest ważniejsze niż sam fizyczny pokarm. I to wyraźne rozróżnienie na kwestie duchowe i fizyczne pojawia się też w 63 wersecie, już tam pod koniec, gdzie Jezus mówi: To duch ożywia, ciało w niczym nie pomaga. Więc teraz, gdybyśmy chcieli budować całą, wiecie, argumentację odnośnie tego, jak Jezusowi chodziło tutaj o spożywanie Jego fizycznego ciała i tutaj jakby kumał całą teologię też związaną z komunią, jakby łapie, tak? Tylko że tutaj nie ma o tym mowy.

Między innymi też mogę to powiedzieć na podstawie tego, że później Paweł, kiedy w pierwszym bodajże liście do Koryntian będzie mówił właśnie o ustanowieniu... Tak z perspektywy języka biblijnego, Ostatniej Wieczerzy, to on się nie odnosi do tej historii z Jana. W żaden sposób. Odnosi się tylko do tych wydarzeń, które miały miejsce zaraz bezpośrednio przed ukrzyżowaniem. Więc tutaj ta cała historia, która się dzieje, bardzo wyraźnie pokazuje jedną ważną rzecz.

To wiara w Jezusa jest tym, co jest absolutnie kluczowe do tego, żebyśmy mogli żyć prawdziwym życiem. Zresztą jedno z pytań, które w tej rozmowie się pojawia, skierowane do Jezusa, to jest: W jaki sposób mamy zająć się dziełami Boga? A Jezus im na to: To jest dzieło Boga. Wierzcie w Tego, którego On posłał. My często te tak zwane dzieła Boga kojarzymy, wiecie, muszę coś robić.

A Jezus mówi: No przede wszystkim musisz wierzyć, musisz ufać, musisz we Mnie złożyć swoją nadzieję. Pozwolić Mi na to, żebym Ja nadał kierunek twojemu życiu. Kiedy właśnie tutaj słowo wiara i ufność, to jest w zasadzie to samo słowo, które tutaj się pojawia. I kiedy my mamy tą wiarę, to ja o tym mówiłem już kilkukrotnie ostatnio, to nie chodzi o to, żeby intelektualnie z czymś się zgodzimy. To faktycznie wiara, która jest wyrażona w naszym zaufaniu Bogu, jest czymś, co jest w stanie utrzymywać nas przy życiu, dać nam właściwy sens życia, pomóc nam odkryć, o co w naszym życiu chodzi, do czego Bóg nas stworzył, do czego nas przeznaczył, w jaki sposób realizować Jego wolę dla naszego życia.

: Ja jestem chlebem życia, ten, kto przychodzi do Mnie, nigdy już nie zazna głodu, a ten, kto wierzy we Mnie, nigdy nie zazna pragnienia. Gdzie wyraźnie pokazuje, że przyjście do Niego jest czymś, co rozwiązuje problem głodu, wiara w Niego rozwiązuje problem pragnienia. To są rzeczy, które są nieodłącznym elementem naszego życia, że my jesteśmy głodni czegoś więcej, że pragniemy czegoś więcej. I Jezus wyraźnie pokazuje: przyjdźcie i uwierzcie we Mnie po to, żebyście mogli zacząć w końcu żyć prawdziwym życiem. I w tym życiu realizować Bożą wolę, która znowu jest wspomniana w wersecie czterdziestym, gdzie jest napisane: Taka bowiem jest wola mojego Ojca, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne, a Ja go wzbudzę w dniu ostatecznym.

Można by dłuższą chwilę poświęcić na to, żeby po prostu przejść przez tą całą wypowiedź Jezusa. Krok po kroku. Ale zwyczajnie nieuczciwym teologicznie byłoby to, gdyby szarpnąć jeden werset i na nim budować całą teologię związaną z kompletnie inną historią i zapomnieć o tym wszystkim, co ten jeden werset otacza. A tutaj Jezus co chwilę wraca do tematu wiary, do tematu tego, co jest istotą naszego życia. I zresztą tak przy okazji też wydaje mi się, że warto, żebyśmy zwrócili uwagę na jeden z fragmentów, który mieliśmy co prawda wczoraj.

My nie rozmawialiśmy o historii z Samarytanką przy studni, niemniej jednak historia jest arcyciekawa, ale po niej wydarza się znowu jedna rzecz, gdzie uczniowie rozmawiają z Jezusem i mówią mu: Hej, nauczycielu, zjedz coś. On im jednak odpowiedział: . Uczniowie pytali więc siebie nawzajem: Czy ktoś mu przyniósł coś do jedzenia? Wtedy Jezus powiedział: Moim pokarmem jest wypełnienie woli Tego, który mnie posłał, i dokonanie Jego dzieła. I wydaje mi się, że to jest też jeden z momentów, który warto przypomnieć sobie, będąc w szóstym rozdziale, gdzie znowu, kiedy mówimy, wiecie, o pokarmie, o tym, co jeść, pić, żeby mieć życie, Jezus sam zwraca uwagę na to, co jest Jego pokarmem, nic absolutnie fizycznego.

Jego pokarmem było pełnienie woli Tego, który Go posłał. I tak samo, kiedy my wierzymy w Jezusa, kiedy przychodzimy do Niego i wierzymy w Niego, tak jak to było wspomniane w tym dzisiejszym fragmencie, to wtedy jesteśmy w stanie pełnić Bożą wolę dla naszego życia, a podstawą, fundamentem Bożej woli dla naszego życia jest wiara w Tego, którego Bóg posłał na ten świat po to, żeby dał nam życie. Tyle z mojej strony na dzisiaj. Mam nadzieję, że to, o czym dzisiaj rozmawialiśmy, pomoże nam lepiej zrozumieć to też, jak Biblię czytać, co autor miał na myśli, i też zwrócić uwagę na to, że zwyczajnie po prostu pewnych historii ze sobą niepotrzebnie nie mieszać, bo niektóre historie zwyczajnie same się bronią i nie potrzebują jakichś takich, wiecie, na siłę dokładanych fragmentów po to, żeby jakiś tam punkt wybronić, a tutaj widzimy, że istotą tego, co dzieje się w szóstym rozdziale, jest wiara, która daje życie. To jest coś, co Bóg ma przygotowane dla absolutnie każdego z nas, kto zdecyduje się na to, żeby faktycznie swoją ufność złożyć w Nim i zacząć żyć życiem, do którego On nas stworzył.

Gdybyście mieli jakieś dodatkowe pytania, chcieli dowiedzieć... Możecie wejść na stronę bibliawrok.pl, bądź możecie też do mnie napisać na adres jacek@bibliawrok.pl. I do usłyszenia w kolejnym odcinku.