Wszystkie odcinki

Dzień 334 1 List do Koryntian 5-8

Trudne relacje

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 334 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Dzisiaj Paweł zajmuje się w Koryncie trudnym tematem: rozwiązłością seksualną i pytaniami o małżeństwo. Opowiadam, co znaczy, że wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne, i dlaczego Paweł nigdzie nie pisze, że seks jest zły. Dzielę się też własnym doświadczeniem: dlaczego szukanie partnera, który biegnie w tym samym kierunku, ma tak duże znaczenie.

Najważniejsze myśli

  1. Poprzedni list i granice wspólnoty

    Paweł wspomina, że już wcześniej pisał do Koryntian, więc nasz Pierwszy List to nie pierwszy list. Mówi, że ludzie, którzy nazywają się braćmi, a żyją w jawnej rozwiązłości, powinni zostać odłączeni od wspólnoty. Jeśli się zmienią, mogą wrócić.

  2. Wolność, która nie zniewala

    Wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne, i nie pozwolę, by cokolwiek mną zawładnęło. Wolność, która prowadzi do zniewolenia, nie jest wolnością.

  3. Ciało jako przybytek Ducha

    Nasze ciała są członkami Chrystusa. To, jak żyjemy w sferze cielesnej, ma ogromne znaczenie. Paweł nigdzie nie mówi, że seks jest zły, tylko że jego miejscem jest małżeństwo.

  4. Małżeństwo to wzajemna zależność

    Mąż i żona zależą od siebie nawzajem. Paweł uczciwie ostrzega, że małżeństwo przynosi codzienne trudności, ale uczy też poświęcenia, czyli drogi krzyża.

Z odcinka

Paweł w żadnym miejscu nie mówi, że jakkolwiek seks byłby zły.

Niby wszystko możesz, ale jeżeli ta twoja wolność doprowadzi cię do tego, że zaczniesz robić rzeczy, które później przejmą nad tobą kontrolę i nie będziesz mógł się od nich uwolnić, no to co to za wolność?

Dobrze jest patrzeć, kto biegnie w tym samym kierunku.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Paweł przypomina, że w poprzednim liście prosił, żeby nie przestawać z ludźmi żyjącymi w rozwiązłości, którzy nazywają się braćmi. Nie chodzi o ludzi spoza wspólnoty.
  • Wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne, i nie pozwolę, by cokolwiek mną zawładnęło.
  • Ciało jest dla Pana, a nasze ciała są członkami Chrystusa i przybytkiem Ducha Świętego. Paweł wzywa, żeby uciekać przed nierządem i chwalić Boga w swoim ciele.
  • Paweł odpowiada na pytania Koryntian o małżeństwie. Mąż i żona są wobec siebie równi i zależni od siebie.
  • Małżonków czeka wiele codziennych trudności i troski o drugą osobę. Paweł chce, żeby nic nie przeszkadzało im żyć dla Pana.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Bóg stwarza kobietę i mężczyznę, by byli jednym ciałem. Od początku seksualność ma swoje miejsce w związku.
  • Paweł pisze, że wolność nie ma być okazją do hulanki, ale do służenia sobie w miłości.
  • Wolą Bożą jest nasze uświęcenie. Paweł zachęca, żeby każdy umiał panować nad swoim ciałem w świętości i szacunku.

Do przemyślenia

  • Co w moim życiu jest dozwolone, ale z czasem zaczyna mnie zniewalać?
  • Jakie wspólne wartości i wspólny kierunek mam z osobą, z którą jestem lub chcę być na całe życie?

Powiązane odcinki

czystość wolność w Chrystusie małżeństwo ciało jako świątynia 1 List do Koryntian wspólne wartości

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

To jest tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 334 i czytamy pierwszy list do Koryntian, rozdziały od 5 do 8. Gdybyście chcieli dowiedzieć się więcej na temat tego podcastu, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl. Na samym początku naszego dzisiejszego odcinka chciałbym odnieść się do jednej rzeczy, która nie jest bezpośrednio związana z problemem, który Paweł będzie adresował w tych rozdziałach, które mamy dzisiaj, ale jest wartościową informacją, jeśli chodzi o kwestię zrozumienia w ogóle też tego, co takiego my mamy w zbiorze ksiąg, który nazywamy Nowym Testamentem. Bo kiedy mówię pierwszy list do Koryntian, to oczywiście wszyscy wiemy, o co chodzi.

Niemniej jednak to, że ten list, to pismo, które Paweł skierował do wspólnoty korynckiej, którą my znamy jako pierwszy list do Koryntian, wcale niekoniecznie jest właśnie listem pierwszym, bo okazuje się, że Paweł trochę więcej napisał w swoim życiu niż tylko to, co mamy zawarte w pismach, które znamy jako księgi Nowego Testamentu. I tutaj właśnie w piątym rozdziale też , że napisałem wam w poprzednim liście, że macie... i tutaj tam odnosi się do konkretnej sytuacji, ale ważna informacja jest taka: on wcześniej już pisał do Koryntu. To nie jest to, że to jest tak naprawdę pierwszy list, bo wygląda na to, że to, co my znamy jako pierwszy, to technicznie był drugi, który napisał do Koryntian. Później to, co znamy jako drugi, to był czwarty, bo gdzieś tam jeszcze po drodze z tego, co będzie Paweł nam pisał, będzie wynikało, że był jeszcze jakiś list pomiędzy, a kto wie, czy jeszcze w ogóle poza tym nie było jakichś dodatkowych listów, o których nie wiemy. To, co mamy w ramach ksiąg znanych jako Nowy Testament, to są te rzeczy, które z czasem przez wspólnoty ludzi wierzących zostały uznane za pisma natchnione, za te, które powinny stanowić o tym, w jaki sposób powinniśmy odkrywać naszą drogę wiary.

Co takiego jeszcze Paweł pisał w tym wcześniejszym liście? Nie wiemy. Wiemy, że na pewno taki list się pojawił z perspektywy chociażby tego, co pisze nam tutaj, że wcześniej już do was pisałem. No i teraz w kontekście tego akurat fragmentu, do którego się odniosłem z początku dziewiątego wersetu, czytamy: Napisałem wam w poprzednim liście, że macie nie przystawać z ludźmi nierządnymi. Nie mamy jednak na myśli nierządców tego świata, chciwców, zdzierców i bałwochwalców.

Gdybyście tych mieli unikać, musielibyście całkiem świat opuścić. I ten fragment pojawia się w kontekście problemów z rozwiązłością seksualną, które miały miejsce. Miejsce w kościele, w Koryncie. Tak, wierzący, uczniowie Jezusa mieli problemy z seksem. I to problemy, które, tak jak Paweł na początku tego rozdziału mówi, są takie problemy, które nawet dla ludzi spoza kościoła to już jest trochę przegina.

Więc tam naprawdę musiało być dosyć dziwnie. I Paweł też odnosi się, o co konkretnie tam chodziło. I ważne jest to, że te wersety, które przeczytałem, dziewiąty i dziesiąty, one tyczą się tego, że Paweł zachęca do tego, że ludzie, którzy zwyczajnie mówią, że są braćmi, a żyją w tak rozwiązły sposób, powinni się ich zwyczajnie odłączyć ze swojej wspólnoty. Żeby przez przypadek nie wyszło, że w jakiś sposób byście pochwalali takie zachowania. Jeżeli ta osoba się zmieni, jeżeli się ogarnie, jak najbardziej, niech wraca.

Ale nie może być tak, że będą wśród was ludzie, którzy mienią się braćmi, tak jak to jest napisane w wersecie jedenastym dalej, a żyją w sposób, który jest totalnym zaprzeczeniem tego, w co twierdzą, że wierzą. Jak się ogarną, jak najbardziej, zaproście ich z powrotem. Dopóki to jednak się nie stanie, żeby przez przypadek nie było tak, że innym będzie się wydawało, że w sumie to można tak żyć. No bo właśnie też niektórzy mogli wpadać na taki pomysł, że no ale przecież jestem wolny w Chrystusie, mogę robić, co mi się podoba, mogę żyć jak chcę, mogę spać z kim chcę, mogę spać kiedy chcę, jak chcę i w ogóle, cokolwiek, kogo to obchodzi. I , ciągle będąc w temacie czystości, czy bardziej nieczystości, która miała miejsce, jeśli chodzi o niektórych wierzących, nieczystości seksualnej, Paweł napisze dla niektórych dosyć znane słowa, które często mogą być przekręcone, a brzmią one następująco: Wszystko mi wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne.

Wszystko mi wolno, ale ja nie pozwolę, by cokolwiek mną zawładnęło. To są bardzo ważne słowa, które, jeśli chodzi o to wszystko, to aż jest takie: ale jak wszystko mogę? Wszystko cokolwiek? No tak, jesteś wolny w Chrystusie, możesz robić wszystko, Paweł mówi, ale nie wszystko jest pożyteczne. Są zwyczajnie rzeczy, które nie przystoi, które na dłuższą metę ci nie pomogą, które w pewnym momencie mogą ciebie nawet zniewolić.

Niby wszystko możesz, ale jeżeli ta twoja wolność doprowadzi cię do tego, że zaczniesz robić rzeczy, które później przejmą nad tobą kontrolę i nie będziesz mógł się od nich uwolnić, no to co to za wolność? Więc to są bardzo ważne słowa odnośnie właśnie tego, co możemy, czego nie możemy. No, wszystko możemy, tak Paweł tu mówi, wszystko możesz, ale nie wszystko jest pożyteczne i niektóre rzeczy mogą ciebie z czasem zniewolić. To jest bardzo ważna rzecz, kiedy zadajemy sobie pytanie: czy warto coś tam zrobić? Pytanie, czy to jest pożyteczne.

I pytanie, czy to w którymś momencie może ciebie zniewolić, bo zaraz kawałek dalej odnośnie właśnie... Pawł będzie pisał: , a Pan dla ciała. Bóg zaś Pana wzbudził i nas także wzbudzi swoją mocą. Czy nie wiecie, że wasze ciała są członkami Chrystusa? Czy więc mam brać członki Chrystusa i czynić je członkami prostytutki?

W żadnym razie. Bo czy nie wiecie, że kto się łączy z prostytutką, staje się z nią jednym ciałem? Będą bowiem, jak czytamy, ci dwoje jednym ciałem. Kto natomiast łączy się z Panem, jest z Nim jednym duchem. Uciekajcie przed nierządem.

Każdy grzech, którego człowiek się dopuszcza, ma miejsce jakby poza ciałem, kto jednak dopuszcza się nierządu, grzeszy względem własnego ciała. Czy nie wiecie, że wasze ciało jest przybytkiem Ducha Świętego, który jest w was i którego macie od Boga, oraz że już nie należycie do siebie samych, gdyż za ogromną cenę zostaliście kupieni. Chwalcie zatem Boga w waszym ciele. To, w jaki sposób się prowadzimy, to, w jaki sposób funkcjonujemy w tym wymiarze stricte cielesnym, jest ważne, ma ogromne znaczenie. I to jest to, o czym Paweł tutaj pisze.

Z jednej strony ważne jest to, żebyśmy w kontekście tego, co teraz przeczytaliśmy pod koniec szóstego rozdziału i też to, co zaraz będziemy czytać w siódmym, pamiętali o jednym. Mówimy o świecie, w którym poziom rozwiązłości seksualnej w tamtym konkretnym mieście był taki, że nawet pewnie dzisiejsze prostytutki mogłyby się zarumienić, słysząc o tym, co takiego tam się działo. To naprawdę było przegięcie. I to było przegięcie, które nawet z naszej perspektywy dzisiaj — nie mówię tutaj o perspektywie ludzi wierzących, tylko perspektywie ludzi w ogóle, którzy mogą mieć luźne podejście do spraw związanych z seksualnością — mogą być takie, że no dobra, ale to już byłoby trochę za dużo. I Paweł odnosi się do takiego za dużo i jednocześnie, pamiętajmy o tym, że on mówi o świecie, dla którego takie życie było standardem.

Ci wierzący często nie znali niczego innego. Oni nawet nie wiedzieli, jak można inaczej. To nie jest to, że oni jakkolwiek byli przesiąknięci żydowską moralnością, która jednoznacznie była kompletnie na drugim biegunie, jeśli chodzi o to, w jaki sposób funkcjonowano w Koryncie. Ci wierzący z pogan nie do końca kumali. I teraz ja nie mówię, żeby ich tu jakoś teraz szczególnie wybielać i mówić, że generalnie biedne misie, nie wiedziały.

No bo jednak dużo mogli pewnie wiedzieć, tym bardziej, że Paweł już w jakimś liście się do tego wygląda na to, że odnosił. Niemniej jednak mieli wciąż dużo pytań. Dużo pytań. Pawle, ale co z tym, ale co z tamtym? I teraz, kiedy będziemy czytać kolejne fragmenty, które są zapisane w rozdziale siódmym, ja też nie będę czytał wszystkiego, bo w zasadzie cały rozdział siódmy można by było przeczytać.

On może być trochę takim rozdziałem, który wzbudzi w nas takie: no dobra, ale to czy seks jest zły? Czy to nie można? Czy w ogóle o co chodzi? Bo Paweł tak trochę stawia sytuację, jakby to był jakiś problem, ale z jednej strony mówi, że to nie jest problem, ale wcale niekoniecznie brzmi to tak, jakby Paweł na seks patrzył jakoś tam przychylnie. Mogą być trochę takie tarcia wewnątrz odnośnie tego, o co tak naprawdę Pawłowi chodzi.

Pamiętajmy, w jakim świecie ten list był odczytany, do jakiego świata on był adresowany. Może być tak, że Paweł niektóre rzeczy bardzo mocno uwypuklił właśnie patrząc na okoliczności danego miasta i pokazując wręcz, wiecie, przy tym jak to wszystko wygląda, to ja rozumiem, że niektórzy możecie mieć pytania. Dobra, to może lepiej się nie hajtać, może w ogóle zapomnieć o seksie, może w ogóle się tym nie przejmować, po prostu bądźmy wiecznymi singlami i starajmy się żyć w czystości. No i Paweł właśnie w siódmym rozdziale będzie odnosił się do takich pytań, a że pytania były, czytamy na samym początku, bo Paweł mówi: . Dobrze jest, jeśli mężczyzna nie współżyje z kobietą, jednak ze względu na możliwość nierządu niech każdy ma swoją żonę i każda swego męża.

Co od razu widzimy? Hej, lepiej się hajtajcie, bo zdecydowanie z perspektywy różnych porządliwości, które mogą wami targać, będzie wam prościej, bo będziecie mogli spokojnie sobie cieszyć się seksem w ramach małżeństwa. Co zresztą jest bardzo podstawową kwestią związaną z czystością z perspektywy tego, jak uczy nas tego Biblia. I zresztą mieliśmy przy okazji Starego Testamentu odcinek w stylu Co Biblia mówi o seksie, który okazał się być dosyć popularnym odcinkiem, tak swoją drogą i na tle wszystkich innych, które tam wtedy się pojawiały, to tutaj nagle odsłuchań było zdecydowanie więcej niż innych. Dlaczego?

Sami sprawdźcie. Niemniej jednak, wracając do pierwszego listu do Koryntian, siódmy rozdział, gdzie Paweł odnosi się właśnie do kwestii czystości, tego jak żyć, to w zasadzie tu jest takie: z jednej strony to jest spoko, z drugiej strony to jest dla was lepsze, więc jest trochę takich różnych myśli, które Paweł porusza, które generalnie sprowadzają się do jednej bardzo ważnej rzeczy. Paweł w żadnym miejscu nie mówi, że jakkolwiek seks byłby zły. To żeby było jasne. Podkreśla wyraźnie. że nasza seksualność powinna się wyrażać w obrębie małżeństwa.

I teraz, gdybyście chcieli jakkolwiek sobie do tematu wrócić, odsyłam do odcinka trzydziestego siódmego. Tam trochę ten temat był bardziej rozwinięty, ale to, co jest ważne, jeśli chodzi o samego Pawła i o list, który skierował do Koryntian, to jedno jest ważne. Paweł z jednej strony mówi nam o seksie, z drugiej strony mówi o relacjach małżeńskich i w ramach tych relacji zwraca też uwagę na to, że ostatecznie życie w małżeństwie wcale niekoniecznie jest takie proste. Oczywiście wiąże się z różnymi bonusami. Niemniej jednak będzie tak, że będąc w małżeństwie, zwyczajnie musimy dbać też o drugą stronę.

To jest naszą odpowiedzialnością, to jest naszym zadaniem. Jesteśmy od siebie współzależni, dlatego już abstrahując od samej kwestii naszego rozeznania, naszej drogi wiary, zwyczajnie jest trochę trudniej, jeśli chodzi o w ogóle naszą taką osobistą drogę, bo zwyczajnie jesteśmy od siebie współzależni. I mówię współzależni, żeby było jasne. Tak samo mąż jest zależny od żony, jak żona jest od męża. I tutaj w żadnym miejscu w Biblii nie znajdziemy nic, co mogłoby jakkolwiek stawiać facetów w pozycji jakiejś uprzywilejowanej.

To czegoś takiego nie znajdziemy wręcz. W tym samym rozdziale, na samym początku w zasadzie, Paweł napisze: Mąż niech zaspokaja potrzeby żony, a żona męża. Nie żona rozporządza własnym ciałem, lecz mąż. I tutaj niestety różnym dziwnym postaciom się urwało i zapomnieli, że czyta się do końca, bo zaraz dalej Paweł mówi: I podobnie nie mąż rozporządza własnym ciałem, lecz żona. W różnych miejscach w pismach Pawła będziemy bardzo wyraźnie widzieli tę współzależność i sytuację, w której nikt nie jest stawiany nad drugą osobą w relacji małżeńskiej, wręcz przeciwnie.

Zależymy od siebie nawzajem. Ale przez to też prowadzi to do sytuacji, że zwyczajnie trochę w życiu może nam być ciężej. Mogą być takie tarcia, że ja bym coś chciał, ale mój małżonek na przykład tego nie widzi, nie wiem, nie rozumie. Ma inny pomysł na życie, na funkcjonowanie i tak dalej. Dlatego też Paweł będzie mówił: Jeśli jednak się ożeniłeś, nie zgrzeszyłeś.

Podobnie, jeśli któraś z dziewczyn wyszła za mąż, nie zgrzeszyła. Takich jednak czeka wiele trudności codziennych, a ja chciałbym wam tego oszczędzić. To jest śmieszne, jak czasami, wiecie, ktoś się hajtnie i nagle jest: O, my się nie dogadujemy, jest nam trudno i tak dalej. Biblii nie czytaliście w ogóle, wiecie. Czasami mamy takie jakieś dziwne poczucie, że w małżeństwie będzie pięknie, cudownie, i ja nie mówię, że nie jest, tylko że zwyczajnie, żeby dojść do tego piękna i cudowności i jedności, którą możemy doświadczyć tylko i wyłącznie w małżeństwie, no to zwyczajnie jest ciężka droga związana też z tym, żebyśmy nauczyli się poświęcać siebie samych dla dobra drugiej osoby.

I to jest ciężkie, że musimy zacząć rezygnować z rzeczy, które często dla nas są ważne. Musimy bardziej zacząć przejmować się innymi niż tylko sobą samym, jeżeli chcemy doświadczać prawdziwego piękna małżeństwa. Dlatego Paweł tutaj pisze też: Hej, no jak się hajtniecie, no to będzie ciężko, no żeby nie było, będzie ciężko. I to nie jest ciężko na zasadzie małżeństwo jest złe, to jest ciężko na zasadzie to wiąże się z pewnymi konkretnymi wyzwaniami. I te wyzwania są bezpośrednio związane też z tym, że musimy rezygnować ze swoich racji na rzecz drugiej osoby.

I Paweł dalej od wersetu dwudziestego dziewiątego pisze: Chcę podkreślić, bracia, że czasu dano nam niewiele. W tym, który nam pozostał, niech również ci, którzy mają żony, żyją tak, jakby nie mieli, ci, którzy płaczą, jakby nie płakali, ci, którzy się cieszą, jakby się nie cieszyli, ci, którzy kupują, jakby nic nie posiadali, a ci, którzy używają tego świata, jakby z niego nie korzystali, przeminia bowiem postać tego świata. Chcę, abyście byli wolni od trosk. Ten, kto nie ma żony, troszczy się o sprawy Pana, a o to, jak przypodobać się Panu, a ten, kto ma żonę, troszczy się o sprawy świata, jak dogodzić żonie i żyje w rozdarciu. Również kobieta niezamężna, podobnie jak dziewica, troszczy się o sprawy Pana, chce zachować świętość ciała oraz ducha, mężatka natomiast troszczy się o sprawy świata, chce dogodzić mężowi.

I teraz mamy bardzo ważne podsumowanie. Mówię to wszystko dla waszej własnej korzyści, nie po to, aby zarzucać wam naszyją jakąś pętlę. Zależy mi na tym, aby nic wam nie przeszkadzało żyć dla Pana w piękny i pełen poświęcenia sposób. I te słowa, ten konkretny fragment wydają mi się być pięknym podsumowaniem tych kilkudziesięciu wersetów wcześniej, gdzie możemy mieć naprawdę takie tarcia: to jest spoko, nie jest spoko. Powiem: tak, jest, jest spoko, jest jak najbardziej okej.

Tylko pamiętajcie o tym. To wiąże się z tym, że zwyczajnie będzie wam trochę trudniej, będziecie mieli dodatkowe rzeczy w życiu, którymi będziecie się zajmowali i teraz to nie jest złe. Ważne jest to, żeby na ile tylko się da funkcjonować życiem, które jest życiem dla Pana, piękne i pełne poświęcenia. Dlatego też, dla tych, którzy jeszcze szukają swojego życiowego partnera i jednocześnie są osobami, którym zależy na tym, żeby żyć blisko Boga, żeby realizować Boży plan dla swojego życia, jedna rzecz jest niesamowicie ważna. Warto szukać osoby, która zwyczajnie będzie podzielała nasze wartości i która swoim życiem zdoła już udowodnić, że podziela nasze wartości.

Bo kiedy nasze wartości i pragnienie tego, żeby żyć życiem, które będzie podobało się Bogu, będą wspólne, będą czymś, co nas łączy, to wszystkie problemy, różnice — a jesteśmy tacy różni — zwyczajnie będą łatwiejsze do ogarnięcia. Nie mówię, że będą ultra łatwe, bo jeśli chodzi o relację moją z moją żoną, to jeżeli mielibyśmy znaleźć osoby, które się bardzo różnią, to zdecydowanie my nadajemy się do takiej kategorii bardzo. Jesteśmy ekstremalnie różni. Nasze zainteresowania, obdarowanie, często też sposób patrzenia na różne sytuacje — naprawdę momentami nie było nam jakoś szczególnie ciężko. Do tego jeszcze może dojść historia tego, które z nas z jakiego domu jest, z czego nauczyliśmy się w domu.

No po prostu zwyczajnie. Początki niekoniecznie były proste, ale w sytuacjach, kiedy było ciężko, kiedy mieliśmy ogromne poczucie wzajemnego niezrozumienia, to, co pomagało nam zawsze wychodzić obronną ręką z takich sytuacji, były wspólne wartości. Było to, że tak naprawdę zanim zaczęliśmy się w ogóle spotykać, było dla nas ważne to, żeby iść przez życie i realizować Boże powołanie, które jest nad nami, żeby realizować Boży plan, który On przygotował dla nas. I dlatego też, i wtedy, i dzisiaj podoba mi się obraz, w ramach którego, szukając swojego życiowego partnera, dobrze jest patrzeć, kto biegnie w tym samym kierunku i zwyczajnie może się... Może się okazać, że jak biegniecie w tym samym kierunku, to nagle tak na siebie spojrzycie, uśmiechniecie się i powiecie: Hej, to może będziemy biegli razem.

I trochę u nas tak było, że wcześniej jeszcze, nim w ogóle jakkolwiek nie myśleliśmy o tym, żeby kiedykolwiek być razem, pracowaliśmy razem w jednym zespole i to było ciężkie, to było ciężkie. I moment, w którym któregoś razu zadzwoniłem do moich rodziców i powiedziałem: Słuchajcie, jest taka dziewczyna, bardzo fajna i tak dalej. Moja mama od razu powiedziała: To ta, z którą się zawsze kłóciłeś i o niej opowiadałeś z pracy. No tak, tak, tak, tak, tak, mamo, to ta. Takie były nasze początki, ale w tym wszystkim jest jedna rzecz, która była piękna.

Nam zawsze zależało na tym, żeby znaleźć osobę, która będzie biegła w tym samym kierunku. Dlatego też dla tych z nas, którzy jeszcze mają przed sobą wybór życiowego partnera, szukacie kogoś, kto będzie podzielał wasze wartości, kto swoim życiem już zdążył udowodnić, że podziela wasze wartości. Nie tylko, że będzie gadał, że je podziela, tylko żeby rzeczywiście był to ktoś, kto żyje zgodnie z tym, co mówi. I jednocześnie najlepiej niech będzie to osoba, która biegnie w tym samym kierunku, zwyczajnie we dwójkę możemy być razem. I zresztą w Biblii samej jest masa przykładów związanych z tym, że życie we dwójkę jest fajne, jest naprawdę świetne i wiąże się z różnymi bardzo fajnymi bonusami.

Ale nie wiem, czy największym bonusem właśnie nie jest to, że będąc tak blisko drugiej osoby, możemy bardzo praktycznie doświadczać tego, co to znaczy umierać dla siebie, co to znaczy rezygnować ze swoich racji. Nie jest to łatwe, ale to jest droga, którą Paweł tak naprawdę zaczął nam kreślić od samego początku pierwszego listu do Koryntian, kiedy mówił o krzyżu, o tym, że to jest sednem jego przesłania. Krzyż, który dla nas w naszym życiu powinien służyć temu, żebyśmy właśnie poświęcali samych siebie dla dobra innych. Małżeństwo jest pięknym miejscem na to, żeby właśnie uczyć się poświęcenia dla drugiej osoby, dla osoby, której przyrzekało się, że będę wierny, nie zostawię cię i będę swoje dobro stawiał nad twoje. Dla tych z nas jednak, którzy już są w małżeństwie i czasami może być tam ciężko, usiądźcie we dwójkę i zastanówcie się, gdzie razem chcecie biec, jaką wspólną drogę Bóg przygotował dla was, dla waszego małżeństwa.

Bo kiedy razem obierzemy wspólny kierunek, będzie nam dużo łatwiej iść przez życie, nawet jeżeli w ramach tego kierunku forma ekspresji naszego powołania, naszej życiowej drogi mogłaby być inna. To jest naprawdę coś wyjątkowego, do czego zachęcam was bardzo. Szukajmy. Ludzi, z którymi będziemy mieli wspólny kierunek. Biegnijmy razem.

I pamiętajmy o tym, że czasami może być ciężko. Jeżeli kiedykolwiek w małżeństwie powiesz: Ale jest ciężko, to zwyczajnie, Paweł już o tym dawno pisał i mówił, że będzie ciężko. Więc pamiętajmy o tym, nic jakiegoś tam szczególnie odkrywczego, ale jednocześnie to właśnie dzięki małżeństwu możemy jeszcze bardziej stawać się podobni do osoby Jezusa przez to, że będziemy się uczyć tego, jak z pełnym poświęceniem żyć dla innych, często rezygnując z siebie samych, ze swoich racji. Gdybyście mieli jakieś dodatkowe pytania, chcieli dowiedzieć się czegoś więcej, możecie do mnie niezmiennie napisać na adres jacek@bibliawrok.pl bądź wejść na stronę bibliawrok.pl. Tyle, jeśli chodzi o kolejny problem, który Paweł adresował w pierwszym liście do Koryntian i do usłyszenia w kolejnym odcinku.