Wszystkie odcinki

Dzień 335 1 List do Koryntian 9-11

Granice naszej wolności

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 335 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Dzisiaj Paweł pisze o jedzeniu mięsa ofiarowanego bożkom, ale tak naprawdę mówi o czymś ważniejszym: o tym, jak moja wolność wpływa na innych ludzi. Opowiadam, dlaczego ten fragment jest dla mnie osobiście wyzwaniem i jakie przykłady z naszych czasów mogłyby pasować. Paweł pokazuje, że prawdziwa wolność potrafi czasem z czegoś zrezygnować.

Najważniejsze myśli

  1. Wiedza nadyma, miłość buduje

    Paweł mówi, że bóstw pogańskich nie ma, więc mięso ofiarowane bożkom nie jest skażone. Ale nie każdy ma takie poznanie, a ktoś patrzący na nas może pójść za naszym przykładem wbrew własnemu sumieniu.

  2. Prawa, z których Paweł rezygnuje

    Jako apostołowi należało mu się utrzymanie od wspólnoty, ale z tego nie skorzystał. Nie zmienia tematu, tylko dalej mówi o wolności, która potrafi oddać swoje prawa.

  3. Wszystkim dla wszystkich

    Paweł przystosowuje się do tych, którym służy, żeby nie zamykać im drogi do Ewangelii. Zależy mu na tym, by pozyskać ich dla Jezusa, a nie na swojej wygodzie.

  4. Nie tylko to, co mnie służy

    Wszystko wolno, ale nie wszystko buduje. Warto pytać, jak moje decyzje wpłyną na wiarę innych i na to, co niewierzący sądzą o chrześcijanach.

Z odcinka

Nie patrz tylko na to, co jest twoją korzyścią, patrz na to, w jaki sposób twoje decyzje wpłyną na innych.

Bo zwyczajnie nasza wolność jest w pewien sposób ograniczona. Jest ograniczona tym, w jaki sposób ona wpływa na innych.

To zadbać o to, żeby nasze postępowanie nie prowadziło innych do miejsca, w których oni podejmą decyzje, które duchowo mogą dla nich mieć ogromne znaczenie.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Paweł wyjaśnia, że bożki nie istnieją, więc mięso ofiarowane im niczym nie różni się od innego. Ale ktoś ze słabym sumieniem może się potknąć, patrząc na nas.
  • Paweł wylicza prawa apostoła, w tym prawo do utrzymania przez wspólnotę, ale mówi, że z nich nie korzysta.
  • Paweł stał się niewolnikiem wszystkich, dla Żydów jak Żyd, dla słabych jak słaby, żeby zbawić przynajmniej niektórych. Porównuje życie do biegu, w którym liczy się nagroda.
  • Wszystko wolno, ale nie wszystko buduje. O mięso na targu i przy stole niewierzących nie pytajcie, chyba że ktoś zwróci uwagę, że to ofiara dla bożka.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Paweł w Liście do Rzymian pisze to samo o jedzeniu: nie bądźmy powodem upadku brata i szukajmy tego, co służy pokojowi.
  • Jezus mówi bardzo poważnie o tym, kto wprowadza innych w pokusę. Nasz przykład ma realne konsekwencje.
  • Do wolności jesteście powołani, ale nie jako okazji do ciała. Przez miłość służcie sobie nawzajem.

Do przemyślenia

  • Z jakiego prawa albo wygody mógłbym zrezygnować, żeby nie zgorszyć kogoś w swojej wspólnocie lub w pracy?
  • Co ludzie, którzy nie wierzą, mogą pomyśleć o Jezusie, patrząc na moje decyzje?

Powiązane odcinki

wolność chrześcijańska przykład dla innych sumienie 1 List do Koryntian mięso ofiarowane bożkom miłość nad wiedzą

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 335 i czytamy pierwszy list do Koryntian, rozdziały od 9 do 11. Gdybyście chcieli dowiedzieć się więcej na temat tego podcastu, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl. Problem, z którym Paweł będzie rozprawiał się w rozdziałach, które mamy do przeczytania dzisiaj, jest bardzo ciekawy. Bardzo ciekawy, bo wydaje mi się, że dla wielu z nas on może być osobiście.

Nie ma on wyzwaniem, jeśli chodzi o naszą drogę wiary i o naszą praktykę i to, w jaki sposób to, co my robimy, wpływa na innych. I z jednej strony mogłoby się wydawać, że w tak oderwanym od nas kulturowo świecie, w którym funkcjonował Paweł, to, co on pisze, może być co najwyżej ciekawostką i nie bardzo wiemy, o co tutaj chodzi. Niemniej jednak ogólne prawdy, które będą się wybijać z tego, w jaki sposób Paweł odniesie się do problemu, który de facto rozpoczął omawianie już w rozdziale 8, będzie można bardzo łatwo dla nas odnieść do naszego codziennego życia. I jednocześnie może być dla nas naprawdę niemałym wyzwaniem. Dla mnie osobiście jest i chciałbym wam powiedzieć, w jaki sposób możemy spojrzeć na problem związany ze spożywaniem ofiar pogańskich, który to Paweł zaczyna omawiać w zasadzie od rozdziału 8, gdzie mówi na samym początku .

Wiemy, że wszyscy mamy właściwe poznanie. Poznanie jednak nadyma, miłość buduje. Kto uważa, że coś poznał, jeszcze nie poznał, jak należało poznać. Kto natomiast kocha Boga, ten jest człowiekiem, którego On rozpoznaje. Jeśli więc chodzi o pokarmy, które złożono w ofierze, wiemy, że poza jednym nie ma we wszechświecie żadnego bóstwa ani żadnego Boga.

I chociaż są tak zwani bogowie w niebie czy na ziemi, a jest takich bogów i panów rzeczywiście wielu, to jednak dla nas jest tylko jeden Bóg, Ojciec, od którego pochodzi wszystko i dla którego my istniejemy, oraz jeden Pan, Jezus Chrystus, przez którego stało się wszystko i przez którego my istniejemy. Nie każdy jednak ma takie poznanie. Niektórzy wciąż przyzwyczajeni, że naprawdę istnieją jakieś bóstwa, spożywają złożone im ofiary i ich sumienie wciąż słabe ulega splamieniu. I dalej w tym jeszcze rozdziale 8 Paweł... Paweł kontynuuje już właśnie swój argument związany z tym, że w zasadzie to, co jecie, nie ma większego znaczenia.

Możecie jeść cokolwiek. Jeżeli coś było poświęcone jakimś tak zwanym bóstwom, to z perspektywy tego, jak Paweł wyjaśnia sprawę, to nie ma znaczenia. Bo my wiemy, że te wszystkie bóstwa to w ogóle są jakieś tam jedynie istoty, które uzurpują sobie jakieś tam prawa, ale tak rzeczywiście Bóg jest jeden. I cała reszta pretendentów do tytułu jakiejkolwiek boskości nie ma znaczenia i oni nie są w stanie w żaden sposób zanieczyścić tak naprawdę mięsa, które mielibyście spożywać. Sam temat mięsa z kolei składanego w ofierze to już sam w sobie byłby temat dosyć duży, żeby go porządnie omówić, bo ciekawym mogłoby być spojrzenie na to z perspektywy tego, jaką rolę to mięso miało tam w różnych kultach pogańskich.

Niemniej jednak rzecz jest taka: Paweł wyraźnie mówi, możecie jeść, co chcecie, i to jest generalnie luz. Ale pod koniec tego rozdziału zwraca uwagę na jedną bardzo ważną rzecz związaną z tym, że ktoś może spojrzeć na ciebie, który ma właściwe poznanie, wie, że to nie ma znaczenia, tak jak Paweł, a jednak robisz coś, co inny zobaczy i może to sprawić, że ta osoba stwierdzi: Ej, no właśnie, to może jednak jest okej, pomimo tego, że jest przekonana, że nie jest okej, wie, że to nie jest dla niej okej w jej własnym sumieniu i może w tym niejako postrzegać twoje pójście na kompromis ze światem i jednocześnie samemu, widząc ciebie jako przykład, może powiedzieć: Okej, czyli tak można. Czyli są rzeczy, których wydawało mi się, że nie powinienem robić, ale w sumie to mogę, bo on to robi. To jest bardzo ważny problem, który tutaj Paweł adresuje. Nie to, czy faktycznie spożywanie tego mięsa ma większe znaczenie, tylko to, w jaki sposób to, co ja robię, wpłynie na drugą osobę.

Dlatego też Paweł na samym końcu tego rozdziału mówi: Stąd jeśli pokarm może doprowadzić mojego brata do upadku, nie spożyję mięsa na wieki, właśnie dlatego, żeby się do tego nie przyczynić. I mogłoby się nam wydawać, że jeśli chodzi w ogóle o ten pierwszy list do Koryntian, to Paweł tak czasami skacze po tematach, bo w tym momencie skończyliśmy rozdział ósmy i : Czy nie jestem wolny? Czy nie jestem apostołem? Czy nie widziałem Jezusa, naszego Pana? Czy wy nie jesteście moim dziełem w Panu?

I dalej odnosi się w tym właśnie rozdziale do różnych praw, które przysługują jemu jako apostołowi. Narobiłem się przy was, z tego też tytułu mogę od was pewnych rzeczy oczekiwać. Mam pełne prawo do tego, żebyście chociażby zadbali o moje potrzeby, wyposażyli mnie, bo w zasadzie ja zasuwam dla was. Więc właściwym i rozsądnym, i zresztą zgodnym z Pismem byłoby to, żebyście zwyczajnie dołożyli się do mojego utrzymania. Chociażby.

Tu Paweł odnosi się do kilku kwestii, które jemu przysługują jako apostołowi. I z jednej strony mogłoby się nam wydawać: stary, zmieniasz temat. Właśnie nie. On nie zmienia tematu. On wciąż jest w temacie wolności.

Mam pewne prawa, ale z nich nie korzystam. I to jest to, co pojawia się w rozdziale dziewiątym. Ja wiem, że coś mi się należy, ale jednocześnie mówię: okej, jestem w stanie bez tego sobie poradzić. Czego podsumowanie znajdujemy : Chociaż jestem wolny wobec wszystkich, stałem się niewolnikiem wszystkich, aby pozyskać jak najliczniejsze grono ludzi. Dla Żydów stałem się jak Żyd, aby pozyskać Żydów.

Dla tych, którzy podlegają prawu, stałem się jak ten, który podlega prawu, choć sam nie podlegam prawu, aby pozyskać tych, którzy podlegają prawu. Dla tych, którzy nie podlegają prawu, stałem się jak ten, który nie podlega prawu, choć nie żyję bez prawa Bożego, lecz podlegam prawu Chrystusa, aby pozyskać tych, którzy nie podlegają prawu. Dla słabych stałem się słaby, aby pozyskać słabych. Dla wszystkich stałem się wszystkim, żeby zbawić przynajmniej niektórych. A czynię to wszystko dla dobrej nowiny, aby stać się jej współuczestnikiem.

Czy nie wiecie, że biegacze na stadionie wprawdzie wszyscy biegną, ale tylko jeden zdobywa nagrodę? Tak biegnijcie, abyście ją zdobyli. Każdy zawodnik odmawia sobie wszystkiego. Tamci wprawdzie, aby zdobyć zniszczalny wieniec, my zaś niezniszczalny. Ja zatem biegnę, nie jakbym nie znał celu, walczę nie jak ten, kto uderza w próżnię.

Raczej surowy dla siebie trzymam swe ciało w ryzach, aby czasem, głosząc innym, sam nie okazał się niewypróbowany. W ósmym rozdziale Paweł zaczął myśl związaną tak naprawdę z tematem wolności i tego, jaki wpływ nasza wolność ma na innych. Pewne rzeczy mogę, ale dla innych, którzy zobaczą mnie w tym konkretnym przypadku. jedzącego mięso, które było ofiarowane w jakichś pogańskich rytuałach, może to być bardzo problematyczne. Dlatego lepiej, żeby tego nie robić. Dalej Paweł kontynuuje tę myśl, mówiąc: jako apostołowi należą mi się pewne prawa, ale jestem w stanie z nich zrezygnować na korzyść innych, po to właśnie, żeby dla innych być jak najlepszym przykładem.

I Paweł w tym fragmencie, który przed chwilą przeczytaliśmy, pokazuje, jak bardzo zależało mu na tym, żeby na ile tylko się da, upodobnić się do ludzi, którym służy, żeby oni, patrząc na jego życie, nie mieli jakichś problemów z tym, żeby go przyjąć, żeby mieli takie poczucie, że w jakiś sposób on zbliża się do nich, staje się dla nich podobny po to, żeby zwyczajnie móc z nimi dzielić się dobrą nowiną. I Paweł podsumowuje w pewien sposób tę myśl : Wszystko wolno, ale nie wszystko jest pożyteczne. Wszystko wolno, ale nie wszystko buduje. Nie zabiegajcie tylko o to, co służy wam, ale również o to, co służy innym. I dalej Paweł znowu odnosi się do kwestii mięsa, gdzie pisze: Jedzcie wszystko, co się sprzedaje na targu mięsnym, dla spokoju sumienia w nic nie wnikajcie, gdyż własnością Pana jest ziemia i to, co ją wypełnia.

Jeśli zaprasza was ktoś z niewierzących, a chcecie pójść, jedzcie wszystko, co przed wami postawią, o nic ze względu na sumienie nie pytajcie. Jeśli jednak ktoś powiedziałby wam: To jest ofiara złożona bóstwu, nie jedzcie ze względu na tego, który zwrócił na to uwagę, a także ze względu na sumienie. Mówię jednak nie o twoim sumieniu, lecz tej drugiej osoby, bo dlaczego moja wolność miałaby być sądzona przez cudze sumienie? Jeśli ja z wdzięcznością uczestniczę w posiłku, dlaczego ktoś ma mnie obrażać za to, za co ja dziękuję, a zatem, cokolwiek jecie lub pijecie albo cokolwiek czynicie, wszystko to czyńcie na chwałę Boga. Bądźcie ludźmi, którzy nie dają powodu do potknięć ani Żydom, ani Grekom, ani Kościołowi Bożemu, podobnie jak ja staram się zadowolić wszystkich we wszystkim, dbając nie o to, co mi służy, lecz co służy innym, bo zależy mi na ich zbawieniu.

Do tego miejsca Paweł w zasadzie omawia kwestię związaną z tym, w jaki sposób nasze działanie może wpłynąć na współwierzących, w jaki sposób może wpłynąć na niewierzących. Z jednej strony pokazuje: jeżeli ty robisz coś, co może sprawić, że inna wierząca osoba... Zobaczysz, że ty to robisz, zacznie robić to samo, ale ona nie ma takiego przekonania jak ty. Będzie miała poczucie, że okej, może idzie na kompromis ze swoją wiarą, w jakiś sposób robi rzeczy, angażuje się w rzeczy, w które nie powinna się angażować. Zwyczajnie to może mieć masę różnych konsekwencji w życiu takiej osoby, przez to właśnie, że niekoniecznie ma właściwe poznanie, czy ma takie pełne poznanie.

Jakkolwiek. Więc jeżeli już musiałbyś, to po prostu, nie wiem, weź zjedz to mięcho, tak żeby nikt nie widział, po prostu w domu, okej? Nie w jakichś publicznych sytuacjach, gdzie zwyczajnie ktoś stoi w sułon, to może zobaczyć i powiedzieć: Ej, patrz, co on robi. Nie jest to wcale tutaj obraz jakiejś hipokryzji, tylko tego, że zwyczajnie zależy nam na innych. Z drugiej strony, jeżeli ktoś spoza, która była w korencie, miałby zaprosić jakąś osobę, która już stała się uczniem Jezusa, na obiad, to o nic nie pytaj.

Po prostu nie pytaj, załóż, że wszystko jest okej, dopóki nie wiesz, szamaj wszystko. Ale gdyby ta osoba ci powiedziała: Słuchaj, ale to w ogóle tak przy okazji, to składaliśmy to w ofierze komuś tam, jakiemuś tam bóstwu, to wtedy nie jedz. I teraz, ty wiesz, że to jest to samo mięso, wiesz, że tak samo możesz jeść, ale dla tej osoby będzie to znaczyło: Czyli w sumie to to chrześcijaństwo to jest takie... bo zobaczy, że w zasadzie tak jak wszyscy inni, niejako bierzesz udział w pewnych praktykach pogańskich, więc w tej sytuacji twoje świadectwo przed taką osobą będzie dużo słabsze, niż będzie w ogóle jakikolwiek, bo zwyczajnie może sobie pomyśleć: No okej, dobra, czyli w sumie to oni są tacy jak wszyscy. Niby tam mają jakiegoś swojego jednego Boga, my mamy ich czterdzieści osiem, iluś tam różnych, ale tak samo jak my mogą szamać to samo, więc niejako uznają też nasze wierzenia, więc jest spoko. Więc generalnie po co mam cokolwiek zmieniać w swoim życiu, skoro widzę, że ci chrześcijanie w zasadzie są tacy sami jak wszyscy.

Dlatego też Paweł mówi: W takiej sytuacji po prostu odpuść. Odpuść po to, żeby ta osoba widziała, że ty się nie będziesz podpisywać pod tymi ich praktykami, co dla nich może być pewnym wyzwaniem, w ramach którego zadają sobie pytanie: Okej, a dlaczego nie? I to może być świetną okazją do tego, żeby dzielić się twoją wiarą, żeby twoje świadectwo miało też wpływ na inną osobę, żeby mogła dać jej do myślenia, żeby ta osoba mogła się zacząć zastanawiać: A może rzeczywiście coś tam ze mną jest nie tak. Tak. I oczywiście te sytuacje, o których tutaj Paweł mówi, one są bardzo mocno związane z kulturą tamtych czasów i zwierzeniami tamtych czasów.

My dzisiaj, generalnie jakbyśmy się uparli, to może i byśmy znaleźli jakieś podobne przykłady związane z konkretnym jedzeniem, które gdzieś tam komuś może być ofiarowane. Ci z nas, którzy lubią wschodnią, czy tam dalekowschodnią kuchnię, mogliby się pewnie spotkać z podobną sytuacją w jakimś tam zakresie, gdzie zwyczajnie, czy podróżując, czy nawet w jakiejś porządnej knajpie indyjskiej, mogłoby się tak zdarzyć, że taka sytuacja też ma miejsce, teoretycznie. Niemniej jednak ogólna prawda płynąca z tych rozdziałów jest taka, żeby pamiętać o tym, że tak, w Chrystusie doświadczyliśmy wolności i możemy sobie pozwolić na rzeczy, na które niektórym mogłoby się wydawać, że nie możemy sobie pozwolić. Ja tutaj nie mówię o kwestiach etyki, moralności, bo tutaj tak naprawdę Paweł odnosi się do kwestii pokarmu. I tak, gdybyśmy mieli to odnieść do naszej rzeczywistości, ciężko mi naprawdę taki bardzo, bardzo mocny przykład znaleźć, który jednocześnie miałby ten aspekt duchowości, tak jak tutaj mówiliśmy o jakichś rzeczach, które były poświęcone pewnym bożkom.

Niemniej jednak jest masa tematów, które można by było znaleźć w naszym dzisiejszym świecie, które nawet trochę nie bardzo chciałbym je ruszać, bo w żaden sposób nie zależy mi na tym, żeby siebie gdzieś tam stawiać po którejkolwiek stronie jakiejś dyskusji, ale dyskusje są, dyskusje są jak najbardziej i dyskusji, które ja widziałem, do których w zasadzie odnosiło się ten konkretny fragment, to były kwestie chociażby związane z alkoholem. Można pić czy nie można? Co w takiej sytuacji? Kwestie związane, bardzo świeży temat, znoszeniem masek. Może już nie tak świeży, bo już nie trzeba, ale jeszcze do niedawna temat bardzo gorący i znowu: trzeba czy nie trzeba?

Co w takim razie powinienem zrobić? Muszę czy nie muszę? A jestem wolny. I tak dalej. Te wszystkie dyskusje.

Wiecie, jesteśmy w stanie w takich sytuacjach dostrzec to, że znowu mogę mieć poczucie, że jestem wolny i mogę sobie na coś pozwolić albo nie pozwolić, ale jednocześnie Paweł tutaj pokazuje: nie patrz tylko na to, co jest twoją korzyścią, patrz na to, w jaki sposób twoje decyzje wpłyną na innych. Czy to pomoże im w ich drodze wiary? Czy oni, patrząc na ciebie, będą mieli dobry przykład i czy korzystając z tego przykładu również będą postępowali zgodnie ze swoim sumieniem? Bo zwyczajnie nasza wolność jest w pewien sposób ograniczona. Jest ograniczona tym, w jaki sposób ona wpływa na innych.

I ten konkretny fragment dla mnie dlatego jest ogromnym wyzwaniem. I ogromnie też osobiście do niego podchodzę, bo mam takie poczucie, że gdzieś, zresztą poczucie takie jest, gdzieś tam w głębi siebie mam takie ogromne poczucie wolności, którą sobie bardzo cenię. Nie chcę tutaj mówić, że jestem jakimś wolnościowcem, bo to może być zaraz gdzieś tam kojarzone politycznie, nie o to mi chodzi. Chodzi mi o to, że wolność jako pewna wartość i rzeczywistość, w której możemy żyć ze względu na osobę samego Jezusa, jest czymś nieprawdopodobnie pięknym. Ale z drugiej strony muszę pamiętać o tym, że ja mogę mieć głębokie przekonanie, że coś jest okej, czy coś nie jest okej i nie muszę tego robić.

Wciąż powinno mieć swoje odniesienie wobec tego, w jaki sposób moje działanie wpłynie na ludzi wokół mnie. I to jest dla mnie osobiście strasznie ciężkie. Przy czym zwróć uwagę na to, nie wydaje mi się, żeby to był temat, do którego Paweł podchodzi z perspektywy obrażenia uczuć religijnych. Bo wiecie, może być tak, że nagle dojdziemy do miejsca, gdzie powiemy: Jacek, zawsze znajdzie się ktoś, komu nie będzie się podobało moje zachowanie. I co wtedy?

I teraz, to, czy komuś się podoba, czy nie, wydaje mi się, że nie jest tematem tego fragmentu, który dzisiaj czytamy. Wydaje mi się, że nie chodzi tutaj o to, że kogoś, w cudzysłowie, uczucia religijne będą obrażone. Do tego stopnia, że powie, że ty jesteś zły, fe, nie wiem, odpadłeś od... jakieś takie różne dziwne rzeczy, albo jesteś heretykiem, czy kimś tam, bo coś zrobiłeś i jeszcze twierdzisz, że to jest okej. To wydaje mi się, że to nie jest tutaj temat. Temat jest bezpośrednio związany z tym, że ktoś, patrząc na twoje zachowanie, może w swoim życiu podjąć decyzję, która będzie miała ogromne duchowe znaczenie.

Z jednej strony osoba wierząca może podjąć decyzję, że okej, to ja też to zrobię, choć ta osoba uważa, że i ma przekonanie, że nie powinna, że to nie jest właściwe i tak dalej, ale ty możesz być dla niej przykładem, który doprowadzi ją do miejsca, w którym ona niejako pójdzie na kompromis ze swoją wiarą i to nie jest okej. Z drugiej strony może być osoba niewierząca. która spojrzy na ciebie i powie: Aha, czyli to generalnie nie ma znaczenia. Ta wiara jest taka jak wszystkie inne, jak wszystko inne. W zasadzie po co miałbym się zastanawiać jakkolwiek nad zasadnością swojej wiary, skoro widzę, że osoby wierzące w Jezusa w zasadzie robią to wszystko co inni. Do takich sytuacji wydaje mi się, że Paweł tutaj się konkretnie odnosi, a niekoniecznie do tego, że czyjeś...

Wiecie, ja wiem, że mamy dzisiaj dużo bardzo wrażliwych religijnie osób i zresztą nawet pewnie użycie jakichś niektórych słów, które tutaj użyłem, choć nie były z pewnością cenzuralne, mogłoby kogoś urazić. No na to niestety nic nie poradzimy, ale to, co możemy zrobić, to zadbać o to, żeby nasze postępowanie nie prowadziło innych do miejsca, w których oni podejmą decyzje, które duchowo mogą dla nich mieć ogromne znaczenie, mogą właśnie z jednej strony pójść na kompromis ze swoją wiarą, z drugiej strony mogą stwierdzić, że ta wiara jest jak każda inna i w ogóle walić to. W takich sytuacjach zadbajmy o to, żeby być dobrym przykładem dla tych, którzy zwyczajnie mogą nie być tak fantastycznie dojrzali jak my i mieć takie piękne poznanie. Wywiodłem w takim tonie, bo zwyczajnie będą jeszcze momenty i tych momentów jest sporo, gdzie Paweł, zresztą nawet dzisiaj, mówi, że jak ci się wydaje, że już coś poznajesz, to jeszcze nic nie poznajesz, więc generalnie nie cwaniakuj. Tyle z mojej strony na dzisiaj.

Gdybyście mieli jakieś dodatkowe pytania, możecie wejść na stronę bibliawrok.pl bądź możecie też do mnie napisać bezpośrednio na adres jacek@bibliawrok.pl. I do usłyszenia w kolejnym odcinku.