Wszystkie odcinki

Dzień 333 1 List do Koryntian 1-4

Walka o jedność

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 333 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Zaczynamy Pierwszy List do Koryntian. Opowiadam, jakim miastem był Korynt, jak wyglądała tamtejsza wspólnota i dlaczego Paweł zaczyna od podziałów. Ten problem jest niezwykle aktualny: mój proboszcz jest lepszy niż twój, mój lider głosi lepiej. Paweł mówi, że chodzi o Chrystusa, nie o ludzi.

Najważniejsze myśli

  1. Korynt, miasto bez hamulców

    Zamożny port, tygiel kultur, świątynia Afrodyty i fama miasta rozpusty. Ludzie, którzy tam uwierzyli, nie znali innego świata i uczyli się nowego życia w trudnych warunkach.

  2. Frakcje wokół przywódców

    Jedni mówili: jestem Pawła, drudzy: Apollosa, inni: Kefasa. Paweł pyta: czy Chrystus jest podzielony? Wszyscy jesteśmy narzędziami, a wzrost daje Bóg.

  3. Mądrość krzyża

    Dla ówczesnego świata ukrzyżowany Mesjasz to głupstwo. Paweł nie próbuje błyszczeć retoryką jak w Atenach. Głosi krzyż, bo to jest moc Boga.

  4. Jedność w ważnych sprawach

    W sprawach pierwszorzędnych jedność, w drugorzędnych wolność, a we wszystkim miłość. Nie wynoszę się nad innych tylko dlatego, że wiem coś więcej.

Z odcinka

W sprawach pierwszorzędnych powinniśmy kierować się jednością, w drugorzędnych wolnością, a we wszystkim miłością.

Chodzi o to, żeby to Bóg zadziałał w życiu słuchaczy, a nie żeby słuchacze zostali przekonani tym, że ktoś fajnie nawija.

Masa tych rzeczy, za które chrześcijanie dzisiaj są gotowi się pozabijać, to są rzeczy, które tak szczerze są jakieś tam czwartorzędne.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Paweł wzywa do jedności i pyta, czy Chrystus jest podzielony. Wspólnota rozpadła się na zwolenników Pawła, Apollosa i Kefasa.
  • Słowo o krzyżu jest dla ginących głupstwem, a dla zbawianych mocą Bożą. Bóg wybrał to, co głupie w oczach świata, żeby zawstydzić mądrych.
  • Paweł mówi, że przyszedł do Koryntu słaby i bez wzniosłych słów. Zależało mu na mocy Ducha, żeby wiara nie opierała się na ludzkiej mądrości.
  • Wspólnota jest jeszcze jak niemowlęta, bo trwają w zazdrości i kłótniach. Paweł zasadził, Apollos podlał, a wzrost daje Bóg.
  • Niech nikt nie chlubi się ludźmi, bo wszystko należy do nas, my do Chrystusa, a Chrystus do Boga.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Jezus modli się, żeby Jego uczniowie byli jedno, aby świat uwierzył. Jedność wierzących jest świadectwem.
  • Jedno ciało, jeden Duch, jeden Pan, jedna wiara. Paweł zachęca do zachowania jedności Ducha więzią pokoju.
  • Paweł prosi, żeby nic nie czynić z rywalizacji ani próżnej chwały, ale w pokorze uważać innych za wyższych od siebie.

Do przemyślenia

  • Czy w mojej wspólnocie porównuję liderów i kaznodziejów, zamiast patrzeć na Chrystusa?
  • O co sprzeczam się z innymi wierzącymi, choć to nie jest sprawa pierwszorzędna?

Powiązane odcinki

1 List do Koryntian jedność podziały w Kościele mądrość krzyża Korynt pokora

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 333 i czytamy pierwszy list do Koryntian, rozdziały od pierwszego do czwartego. Gdybyście chcieli dowiedzieć się więcej na temat tego podcastu, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl. Kiedy czytaliśmy list do Rzymian, to odrobinę nakreśliłem tam historię tego, do jakiej wspólnoty Paweł pisał. I rozmawialiśmy o tym przy okazji listu do Rzymian, że wspólnota, do której Paweł kierował swój list, była wspólnotą, której on osobiście za bardzo nie znał.

Znaczy znał jakieś grono ludzi z opowieści, być może niektórych gdzieś po drodze spotkał, ale jedna rzecz jest pewna: on nigdy wcześniej nie był w Rzymie. I być może też dlatego list do Rzymian jest takim listem, do którego my nie potrzebujemy aż tak ogromnej ilości tła historyczno-kulturowego, żeby gdzieś odnieść się do konkretnych wątków, które Paweł w nim omawia, które są bezpośrednio związane z dobrą nowiną. Dlatego też tak stosunkowo łatwo było nam wyłuskać, pozwolę sobie powiedzieć, taką myśl teologiczną Pawła, która wybijała się z listu do Rzymian i była takim listem dosyć ogólnym. Na zasadzie w różnych miejscach mógłby być przeczytany i ludzie w miarę by kumali to samo, mieliby mniej więcej podobne spojrzenie na to, o co takiego Pawłowi chodzi, bo nie jest on listem aż tak osobistym. Teraz jednak zaczynamy czytać list, który na tle listu do Rzymian bardzo się wybija, bo jest on związany ze wspólnotą, którą Paweł nie tylko że znał, ale on wręcz ją założył.

I o tym czytamy w osiemnastym rozdziale Dziejów Apostolskich, gdzie jest opisane to, jak z Aten Paweł przybył do Koryntu i w tym Koryncie spędził półtora roku. Więc teraz z perspektywy lat, kiedy Paweł już w Koryncie nie ma, on dowiaduje się o tym, co tam w tej wspólnocie się dzieje i pisze list, który jest bardzo bezpośrednio związany z problemami, które mają miejsce w tamtej wspólnocie. I też nasze omawianie pierwszego listu do Koryntian będzie kręciło się wokół tych konkretnych problemów, czyli problem po problemie będziemy przechodzić przez list do Koryntian. Ale znowu, żeby te problemy dobrze zrozumieć, warto byłoby mieć obraz tego, jakim miastem w ogóle był Korynt, bo prawdopodobnie o Koryncie jakoś szczególnie za dużo możemy nie wiedzieć, nie pamiętać. Nie jest to...

Miasto, o którym byśmy się mieli szczególnie uczyć na historii, zdecydowanie miastem z tamtych czasów, które się wybijało najbardziej, były Ateny, które to Paweł odwiedził chwilę wcześniej, zanim właśnie do Koryntu się udał. Korynt jednak był niesamowicie wpływowym miastem. Było to miasto portowe, które było położone na takim przesmyku, ba, zresztą dzisiaj dalej Korynt jeszcze funkcjonuje, jestem, że to już jest nie ten Korynt, o którym czytamy, niemniej jednak lokalizacja jest dokładnie, czy tam prawie dokładnie ta sama, położone między Zatoką Sarońską a Zatoką Koryncką i te dwie zatoki są połączone kanałem, który też zresztą w tamtych czasach funkcjonował, bo ten kanał sprawiał, że nie trzeba było udawać się w podróż morską gdzieś tam dookoła głównego lądu, tylko można było polecieć na skróty. I to też sprawiło, że Korynt, jeśli chodzi o samo umiejscowienie, był miastem, w którym przecinało się kilka szlaków handlowych i dlatego też to miasto było niesamowicie bogate, ale jednocześnie, gdybyśmy chcieli sobie poczytać o tym, jaki był Korynt tamtych czasów, to jedna rzecz, która by się wybijała i która była wręcz synonimem bycia osobą, która mieszka w Koryncie, były kwestie związane z pijaństwem i rozwiązłością seksualną, co zresztą niekoniecznie jakoś musi dziwić, bo w zasadzie sam klimat miasta portowego, gdzie co chwila mamy jakichś żeglarzy, którzy tam się zatrzymują na jakiś czas, handlują, robią nam różne rzeczy, które to tacy żeglarze jeszcze z tamtych czasów by robili, miasto, które nie ma swojej w ogóle jakiejś szczególnej tożsamości kulturowej, bo jest to jeden wielki miszmasz w ogóle różnych ludzi z różnych stron świata, prowadził do tego, że zwyczajnie, jeśli chodzi o jakąkolwiek moralność, ona tam w zasadzie nie istniała jakoś szczególnie. Było to miasto w tamtym czasie, co prawda rzymskie, ono jednak miało też swoją długą, długą historię.

Jeśli chodzi o kwestie religijne, to jednym z takich wiodących elementów, które wpływały właśnie na takie, nazwijmy to sobie, religijne postrzeganie rzeczywistości, była świątynia Afrodyty. która też, jeśli chodzi o zespół, że tak pozwolę sobie powiedzieć, zarządzający tą świątynią, był złożony w ogromnej mierze z prostytutek. Dlatego też sam jakikolwiek kult religijny, oczywiście mówimy tutaj o świecie pogańskim, był związany z seksem w ogromnej mierze. Żeby naprawdę dobrze wczuć się w klimat Koryntu, my byśmy potrzebowali teraz pewnie mieć jakiś solidny wykład w ogóle z historii, żeby wiedzieć, jak to miasto powstało, co tam się działo i tak dalej, ale samo to, że jest to miasto portowe, bardzo wpływowe, dosyć bogate z uwagi na przepływ dóbr, które miały tam miejsce, a jednocześnie religijnie bardzo zróżnicowane i bardzo mocno też związane z rozwiązłością seksualną, mamy tutaj już jakiś mniej więcej obraz tego, w jakim świecie powstała wspólnota, którą de facto Paweł sam osobiście założył. I kiedy będziemy czytać ten list, to patrząc na te problemy, do których Paweł odnosi się w tym liście, z jednej strony możemy mieć takie poczucie, że o matko, co to w ogóle było, ale jedna rzecz, o której chciałbym pamiętać, nie żeby wybielać jakkolwiek osoby, które tam były prowodyrami tych problemów, jest to, że ci ludzie w zasadzie nie znali innego świata, bo znowu mówimy o wspólnocie, która była bardzo pogańska, co zresztą znowu, jak wrócilibyśmy sobie do Dziejów Apostolskich, 18 rozdziału i przeczytali, jak tam w ogóle wyglądała ta sytuacja związana z powstawaniem tej wspólnoty, to widzimy, że Żydzi nie bardzo byli zainteresowani tym, co Paweł miał im do powiedzenia. Dlatego też nie mówię, że nie było wierzących Żydów, bo oczywiście byli, zresztą oni też się w Dziejach Apostolskich nam tam pojawią, ale to była bardzo pogańska wspólnota, pogańska, jeśli chodzi o swoje korzenie.

I teraz nagle ci ludzie, którzy w zasadzie nie znają innego świata niż świat związany z miastem, które już wtedy naprawdę słynęło z rozwiązłości, którą w zasadzie ciężko by nam było pewnie nawet jakoś ogarnąć, wczuć się, wyobrazić sobie, bo nawet jakbyśmy wzięli, nie wiem, jakieś najbardziej szalone imprezowe miasto na świecie, chociażby niech będzie to Las Vegas, no to tutaj to byłoby pewnie jeszcze razy ileś tam, jeśli chodzi o klimat zepsucia, które miało miejsce w Koryncie. Więc to jest świat, który nawet nam ciężko jest wyobrazić, bo zwyczajnie już nawet... Dzisiaj trochę pewnie jakieś gdzieś dzielnice, miejsca, może można znaleźć jakiś taki klimat naprawdę takiego strasznie mocnego, lokalnego zepsucia, ale najprawdopodobniej dla przeciętnego mieszkańca Polski i słuchacza tego podcastu szansa na to, że spotkaliśmy się z taką lokalizacją jest dosyć wątpliwa. Tam naprawdę było źle, było ciężko i dla nas byłoby to niewyobrażalne i to był jedyny świat, który znały osoby, które pod wpływem głoszenia Pawła nawróciły się i zaczęły iść za Jezusem. I z jednej strony oczekiwalibyśmy, że to będzie tak jak: pum, pstryknięcie magiczną różdżką, nagle ich życie się zmienia, wszystko wiedzą, wiedzą o co chodzi i tak dalej, wiedzą jak żyć, jak postępować zgodnie z Bożą drogą.

No tak nie było, tak nie było. Oni musieli się uczyć tak naprawdę tego wszystkiego, w jaki sposób teraz w tym świecie funkcjonować, w jaki sposób w tym świecie świecić jasno Bożym światłem, co było ekstremalnie trudne. Tym bardziej, że znowu oni nawet nie bardzo wiedzieli, jak można żyć inaczej. Stąd też wyniknęły różne problemy, do których Paweł będzie się w tym liście odnosił. I na samym początku pierwszym problemem, do którego Paweł się odniesie, jest też związany dosyć bezpośrednio z tym, jak ludzie próbowali zadbać o swoją taką lokalną tożsamość, bo tak jak mówiłem, miasto było strasznie zróżnicowane.

Było tam ogromnie dużo różnych narodowości, nacji i tak dalej. I było trochę tak, że ludzie mieli takie poczucie przynależności w związku z jakąś swoją tam lokalną tożsamością. I dlatego też w samej wspólnocie było bardzo dużo podziałów. I teraz chciałbym, żebyśmy już przeszli konkretnie do tekstu, mając jakiś delikatny obraz tego, z czym będziemy się mierzyć. I na samym początku Paweł, zbliżając się dopiero do problemów, do których się odniesie, zaczyna bardzo miło, sympatycznie, bo w zasadzie on zwraca uwagę na to, że też wierzący, którzy są w Koryncie, naprawdę doświadczyli ogromnej ilości Bożego działania i Bożej łaski, o czym pisze od czwartego wersetu, gdzie padają słowa: Dziękuję Bogu za was zawsze, za łaskę Bożą daną wam w Chrystusie Jezusie.

W Nim staliście się bogaci we wszelkie słowo i wszelkie poznanie. Bóg bowiem umocnił was świadectwo Chrystusa. Przez to nie brakuje wam, oczekującym objawienia się naszego Pana Jezusa Chrystusa, żadnego daru łaski. On też będzie umacniał was aż do końca, abyście byli nienaganni w dniu przyjścia naszego Pana Jezusa Chrystusa. Bóg zaś, który powołał was do wspólnoty ze swoim Synem, naszym Panem Jezusem Chrystusem, jest wierny.

I w sumie początek jest naprawdę fajny i widzimy też duchowy obraz wspólnoty. Z jednej strony do tego momentu wygląda na to, że to jest naprawdę fajna wspólnota, że im nie brakuje żadnego daru łaski, że Bóg objawia się w tej wspólnocie, że tego Boga widać. A jednak są niemałe problemy. I tutaj już Paweł . A teraz wzywam was, bracia, przez wzgląd na imię naszego Pana Jezusa Chrystusa, bądźcie jednomyślni, nie dopuszczajcie między sobą do rozłamów.

Niech łączy was jedna myśl i jedno zdanie. Domownicy Chloe donieśli mi bowiem, moi bracia, że dochodzi między wami do kłótni. Jedni z was mówią: Ja należę do Pawła, drudzy: Ja do Apollosa, inni: Ja do Kefasa, a jeszcze inni: Ja do Chrystusa. Czy Chrystus jest dla każdego inny? Czy Paweł za was został ukrzyżowany?

Albo czy w imię Pawła zostaliście ochrzczeni? Dzięki Bogu, że nikogo z was nie ochrzciłem poza Kryspusem i Gajuszem, bo jeszcze by ktoś powiedział, że został ochrzczony w moje imię. Prawda, ochrzciłem też dom Stefanasa, poza tym nikogo nie pamiętam, abym jeszcze ochrzcił. Chrystus bowiem nie posłał mnie, żebym chrzcił, lecz głosił dobrą nowinę, i to nie w mądrości słowa, aby krzyż Chrystusa nie utracił mocy, gdyż słowo o krzyżu jest głupstwem dla tych, którzy giną, dla nas jednak, którzy dostępujemy zbawienia, jest mocą Bożą. Czytamy bowiem: Zniszczę mądrość mądrych i udaremnię rozwiązania rozumnych.

Gdzie jest mądry, gdzie uczony, gdzie badacz tego wieku? Czy Bóg nie uczynił głupstwem mądrości tego świata? Skoro świat przez swoją mądrość nie poznał Boga w Jego boskiej mądrości, spodobało się Bogu zbawić wierzących przez głoszenie głupiego poselstwa. Podczas gdy Żydzi domagają się znaków, a Grecy szukają mądrości, my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, dla Żydów wprawdzie skandal, a dla pogan głupstwo, natomiast dla powołanych, tak Żydów, jak i Greków, głosimy Chrystusa, który jest mocą Bożą i mądrością Bożą, gdyż głupstwo Boże... Jest mądrzejsze niż ludzie i jego słabość jest od nich mocniejsza.

Widzimy, że jednym z problemów, który Koryntianie mieli, jest problem, który w zasadzie on niekoniecznie musi dla nas być jakoś szczególnie dzisiaj obcy, bo od samego początku Paweł zwraca uwagę na pierwszą podstawową rzecz, to są podziały, które są w Kościele. I to podziały na zasadzie: ja lubię tego, mój proboszcz jest fajniejszy, ten lepiej głosi, a mój lider wspólnoty jest lepszy niż twój, a mój ma bardziej gadane, a mój to jak powie kazanie, to wszyscy płaczą. I tego typu problemy mieli ludzie wierzący w Koryncie, więc zwyczajnie z wpływowych osób, którymi byli chociażby właśnie Piotr, który tutaj jest nazwany Kefasem, Paweł czy Apollos, o którym też mieliśmy okazję rozmawiać, oni sobie powybierali, kto kogo bardziej lubi i zrobili sobie takie swoje wewnętrzne, w cudzysłowie nazwijmy to sobie, parafie, gdzie po prostu ci są tego, ci są tamtego. I Paweł mówi: Czy was pogięło? Co wy w ogóle odwalacie?

Czy to jest jakiś konkurs piękności? Czy to jest konkurs na zasadzie kto ma fajniejszego przywódcę w ramach swojej wspólnoty? W ogóle to jest totalna bzdura, bo jest jedna osoba, do której powinniście się tak bardzo przywiązać. I tą osobą jest osoba Chrystusa, który to zresztą oddał za was swoje życie. I dalej Paweł opisuje kwestię tego, jak jego przesłanie w ogóle może brzmieć głupio.

Z jednej strony wygląda na to, że ekipa szuka sobie supermówców, super jakichś motywatorów, kogoś, przywódców, którzy dla nich będą inspirujący. To jest to, czego dzisiaj szukamy: inspiracji, motywacji. I być może oni też szukali sobie takich ludzi, upatrywali ich właśnie w Pawle, Apollosie, Piotrze, nie żeby którykolwiek z nich pretendował do takiego miana, ale zwyczajnie w tym bardzo zróżnicowanym świecie wygląda na to, że wygodnie było przyczepić się do jakiejś konkretnej postaci, żeby podkreślić swoją odmienność, że: A, ja jestem bardziej ze szkoły takiego, a nie tego innego, jak ty, bo tamten mówi to, a mój w ogóle szef mówi coś innego i my mamy bardziej rację niż wy macie rację. I Paweł w tym wszystkim łapał się pewnie za głowę i mówił: Co tu w ogóle się wyprawia? Czy wam już brygada kompletnie... odwaliło, bo przesłanie, które ja wam głosiłem, to nie było przesłanie moje, to nie było przesłanie o kimś tam, to nie było nawet stawianie mnie w miejscu jakkolwiek szczególnym, to było przesłanie związane tylko i wyłącznie z osobą i dziełem Jezusa Chrystusa, dziełem, które dla ówczesnego świata, z której strony byśmy na nie nie patrzyli, było głupie.

Żydzi szukają znaków, Grecy szukają mądrości, a ja wam pokazuję, jak Bóg rozegrał swoją mądrość w ten sposób, że umarł za wszystkich. Co jest dla większości ludzi w tamtym świecie po prostu bzdura, co to w ogóle ma być, co za Bóg, słaby ten Bóg, umarł, w ogóle weź przestań. Paweł jednak w tym fragmencie, który przeczytałem, i temu, jak Boża mądrość wyróżnia się na tle, w cudzysłowie, mądrości tego świata. I ważne też jest to, żebyśmy pamiętali o tym, że kiedy Paweł przybył do Koryntu, to on do tego Koryntu trafił bezpośrednio z Aten, gdzie miał fantastyczną przemowę, odniósł się do wszystkich, do różnych poetów, do wierzeń tamtych ludzi. On tak naprawdę, jeśli chodzi o samą retorykę, to zabłysnął niemiłosiernie.

I niektórzy mówią, że właśnie w tych Atenach, gdzie Paweł był zaraz przed przyjściem do Koryntu, nie odniósł on jakiegoś szczególnie wielkiego sukcesu. Gdzieś tam kilka osób się nawróciło, większość nie chciała go słuchać. I z jednej strony mieliśmy tam Greków, którzy mówili: Dobra, stawaj, stary, opowiadaj nam, co tam masz ciekawego, co za nowinki z tego wielkiego świata nam przynosisz. I kiedy Paweł dzieli się bardzo mądrym przesłaniem na temat Bożego zbawienia, w taki sposób, gdzie bardzo dba o słowa, to, co mówi, jest wyszukane, świadczy też o jego wykształceniu, pokazuje, że hej, ja jestem tak naprawdę taki kozak, jak ci wasi inni tutaj mówcy. To okazuje się, że wcale niekoniecznie on przyciąga do Boga ogromną ilość ludzi.

Jest jakaś grono ludzi, którzy się nawracają, ale o kościele w Atenach to za dużo nie poczytamy, czy w ogóle nic nie poczytamy, jeśli chodzi o pisma nowotestamentowe. Być może dlatego, że wcale niekoniecznie tam była jakaś szczególnie wpływowa wspólnota, może Ateny nie były szczególnie miejscem, które właśnie przyjęło przesłanie Pawła, dlatego że zwyczajnie on starał się to przesłanie kierować z ich poziomu, w sposób bardzo mądry, elokwentny i tak dalej. Tutaj jednak widzimy, że Paweł Podkreśla swoją rolę dla Kościoła w Koryncie w ten sposób, że mówi o tym, że Chrystus posłał go nie po to, żeby chrzcił, lecz głosił dobrą nowinę. I to nie w mądrości słowa, aby krzyż Chrystusa nie utracił mocy, gdyż słowo o krzyżu jest głupstwem dla tych, którzy giną, dla nas jednak, którzy dostępujemy zbawienia, jest mocą Bożą. Paweł bardzo zwraca uwagę na to, że to, co on mówił, może nie dbałem tak bardzo o słowa, może nie chciałem być najlepszym mówcą świata, może niekoniecznie sięgałem po wszystkie jakieś różne mądrości, do których mógłbym się odnieść, ale być może, nauczony doświadczeniem z Aten, stwierdził: ja już nie będę tutaj kombinował, po prostu będę mówił, jak jest.

I będę dzielił się przesłaniem krzyża, który jest głupie dla całego świata, ale jednocześnie to to przesłanie właśnie jest Bożą mocą, dzięki której my możemy dostąpić zbawienia. I dalej , Paweł będzie mówił, że również ja, gdy przybyłem do was, bracia, nie głosiłem wam Bożej tajemnicy w słowach wzniosłych lub uczonych. Postanowiłem wręcz o niczym nie wiedzieć pośród was, jak tylko o Jezusie Chrystusie i to tym ukrzyżowanym. Stanąłem też przed wami słaby, niepewny, bardzo nieśmiały w swojej mowie i poselstwie. Nie posługiwałem się przekonywującymi słowami mądrości, zależało mi raczej na działaniu Ducha i mocy, aby wasza wiara nie opierała się na mądrości ludzkiej, ale na mocy Boga.

I tutaj Paweł wyraźnie nam pokazuje: w Bożym przesłaniu nie chodzi o to, kto ma bardziej gadane. Chodzi o to, żeby to Bóg zadziałał w życiu słuchaczy, a nie żeby słuchacze zostali przekonani tym, że ktoś fajnie nawija. I znowu, ja nie mówię, że nie można fajnie nawijać, tylko jeżeli przyciąganie ludzi do Jezusa miałoby polegać na tym, że po prostu ja sprzedam ci tak fantastyczne teksty, że w ogóle padniesz tutaj i będziesz pod wrażeniem erudycji w ogóle, to zwyczajnie nie o to chodzi. To nie jest to, co ma przyciągać ludzi do Jezusa, ale właśnie Boża moc, do której to Paweł się odnosi. I pod koniec tego rozdziału powie, że człowiek zmysłowy nie przyjmuje spraw Ducha Bożego, są one dla niego głupstwem, nie jest w stanie ich pojąć, gdyż trzeba je duchowo rozsądzać.

Człowiek duchowy natomiast rozsądza wszystko, sam jednak pozostaje poza ocenami, bo kto poznał myśl Pana, tak by go pouczać? My natomiast jesteśmy myśli Chrystusowej. I to, że Paweł ciągle tutaj jest w temacie związanym z tymi podziałami, jakby podkreśla istotę Bożej mądrości, Bożej mocy po to, żeby znowu wrócić do tego, co jest problemem, gdzie : Ja też, bracia, nie mogłem mówić do was jak do ludzi duchowych. Mówiłem jak do cielesnych, jak do niemowląt w Chrystusie. Podawałem wam mleko, a nie pokarm stały, bo nie mogliście go przyjąć.

Teraz również nie możecie, gdyż pozostajecie cielesni. Cóż skoro jest wśród was zazdrość, dochodzi do kłótni, to czy nie jesteście cielesni i nie postępujecie po ludzku? Kiedy jeden mówi: Ja należę do Pawła, drugi: Ja do Apollosa, to czy nie jesteście ludźmi? Kim jest Apollos i kim Paweł? Narzędziami, dzięki którym uwierzyliście.

Każdy zrobił to, co mu wyznaczył Pan. Ja zasadziłem, Apollos podlał, lecz wzrost był sprawą Boga. Nie liczy się zatem, kto sadzi, ani kto podlewa, tylko Bóg, który daje wzrost. Między tym, który sądzi i tym, który podlewa, nie ma wielkiej różnicy. Stosownie do swego wysiłku każdy odbierze zapłatę.

I dalej też Paweł omawia kwestię tej zapłaty, co jest w ogóle ciekawym rozdziałem, ciekawym fragmentem, który sam w sobie mógłby być warty jakiegoś omówienia. Tu jednak sobie go zostawimy, żeby skupić się właśnie na tym problemie, który dalej jeszcze Paweł rozwija i podkreśla, że wydaje wam się, że jesteście super duchowi, tylko że to, w jaki sposób wy się dzielicie, świadczy właśnie o tym, że jesteście bardzo cielesni, myślicie bardzo po ludzku. I z jednej strony może oczekiwalibyście tego, że teraz przesłanie, które ktoś będzie do was kierował, będzie takie wyniosłe, daj mi takie hasło, które bardzo mnie zawsze bawi, jakoś tak: daj mi mięso, daj mi mięso, ja chcę poważne nauczanie, ja chcę coś naprawdę takiego zaawansowanego, bo już tak się dużo nasłuchałem tych podstawowych rzeczy, że po prostu nie, daj mi tak naprawdę poważne, zaawansowane, duchowe, głębokie, mięcho. To jest to, czego chcemy słuchać. A Paweł mówi: Wy w ogóle jak maluchem mleczko mogę wam dać, bo swoim życiem pokazujecie, że wy nie nadajecie się do żadnego innego nauczania.

Musicie najpierw ogarnąć podstawy, żebyśmy mogli mówić o czymkolwiek poważniejszym czy głębszym, ale swoim życiem najpierw pokażcie, że wy naprawdę umiecie żyć zgodnie z podstawami, bo tutaj widzę, że zwyczajnie ekipa, wam to jakoś za bardzo szczególnie nie wychodzi. : Niech nikt nie chlubi się jakimkolwiek człowiekiem. Wszystko bowiem jest wasze, Paweł, Apollos, Kefas, świat, życie i śmierć, teraźniejszość i przyszłość, wszystko należy do was. Wy zaś do Chrystusa, a Chrystus do Boga. Oto jak nas traktować jako podwładnych Chrystusa odpowiedzialnych za głoszenie tajemnic Boga.

Od obdarzonych odpowiedzialnością wymaga się wierności. Nie ma dla mnie znaczenia, kto mnie będzie rozliczał, wy czy jakiś inny trybunał ludzki, więcej, sam nawet siebie nie rozliczam. Wprawdzie nie mam sobie nic do zarzucenia, ale to nie dzięki temu jestem usprawiedliwiony. Tym, który mnie rozlicza, jest Pan. Dlatego o niczym nie sądźcie przed czasem, poczekajcie na Niego.

On, gdy przyjdzie, ujawni to, co jest niejasne, ukaże motywy serc, wtedy każdy otrzyma stosowną pochwałę od Boga. Wszystko to odniosłem, bracia, do siebie i do Apollosa. Uczyniłem to dla waszego pouczenia. Chciałbym, abyście na naszym przykładzie nauczyli się nie wykraczać ponad to, co napisano, aby jeden nad drugim się nie wynosił, przeciw trzeciemu. Ten pierwszy problem, który Paweł adresuje w swoim liście do Koryntian, on naprawdę jest niesamowicie związany z nami dzisiaj, bo ogólnie nie ma problemu, że jesteśmy różni, że inaczej patrzymy na różne kwestie, ale to, że z perspektywy naszego jakiegokolwiek poznania, jako osoby wierzące, mielibyśmy wynosić się nad innych, to już jest niemały problem.

I na to zwraca uwagę właśnie Paweł. Jesteście podzieleni, poszarpani, nie ma między wami jedności, a to jest to, co jest potrzebne, żeby świat mógł dostrzec, jaki faktycznie jest Bóg, żeby świat mógł dostrzec osobę Chrystusa, która działa przez was, która działa w waszym życiu, która działa w waszej wspólnocie, w tym, jak do siebie się odnosicie, a to, jak wy się zachowujecie, to zachowujecie się zwyczajnie, jak zwykli ludzie, którzy Boga nie znają, dzieląc się na takie i inne frakcje, szukając sobie coraz to tam ciekawszych nauczycieli, ludzi, którzy będą wam imponować, imponować, ma wam Chrystus, a nie jakikolwiek człowiek, bo każdy, który wam służy, ma zwyczajnie zadanie do wykonania. Ten ma takie zadanie, drugi ma inne. Nie masz porównywać jednego z drugim, tylko masz szukać jedności, która jest w Chrystusie. O ile inaczej osoby, które jeszcze Jezusa nie znają, mogłyby na Niego spojrzeć, gdyby wśród wierzących dostrzegli nie to, jak bardzo my się różnimy, tylko jak bardzo się kochamy i jak bardzo szukamy tego, co nas łączy.

I wiem, że to jest po prostu ogromny temat i zaraz mogą się pojawić jakieś takie głosy w stylu: W ogóle co ty mi tu rozmydlasz, bo nie wiem, są takie rzeczy, które niektórzy głoszą, które są totalną bzdurą, herezją i tak dalej. Jakby kumam, tak? To nie jest to, że ja muszę się z każdym zgadzać, ale masa tych rzeczy, za które chrześcijanie dzisiaj są gotowi się pozabijać, to są rzeczy, które tak szczerze są jakieś tam czwartorzędne, nawet nie żeby drugorzędne czy trzeciorzędne. I ktoś mądry, nie wiem w sumie kto, bo nie mogłem jednoznacznie znaleźć autora tego stwierdzenia, powiedział, że w sprawach pierwszorzędnych powinniśmy kierować się jednością, w drugorzędnych wolnością, a we wszystkim miłością. I to jest też coś, co wydaje mi się, że Paweł, adresując ten pierwszy problem, podkreśla.

To, co jest najważniejsze, powinno nas łączyć. Mogą być jednocześnie rzeczy, w których się nie rozumiemy, możemy się nawet nie zgadzać, ale jeżeli to nie są rzeczy fundamentalne, to zwyczajnie nie zabijajmy się o nie. Po prostu powiedzmy: OK, może być tak, że z jakiegoś powodu masz inne poznanie, ty inaczej coś rozumiesz niż ja. I to może być OK. Może ty kiedyś zrozumiesz coś lepiej, może ja kiedyś zrozumiem coś lepiej.

W każdym razie istotą jest osoba i dzieło samego Jezusa. I to jest to, co powinno nas łączyć i sprawiać, że przez to, co Jezus uczynił dla nas, jak oddał za nas swoje życie, my powinniśmy być gotowi do tego, żeby poświęcać nawet nasze racje po to, żeby dbać o jedność, a nie powodować żadnych dodatkowych podziałów. Tyle z mojej strony na dzisiaj, jeśli chodzi o ten pierwszy problem, który pojawił się w pierwszym liście do Koryntian. Gdybyście mieli jakieś dodatkowe pytania, chcieli dowiedzieć się czegoś więcej, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl bądź możecie też do mnie napisać na adres jacek@bibliawrok.pl i do usłyszenia w kolejnym odcinku.