Wszystkie odcinki

Dzień 47 Księga Liczb 11-13

Jakich ludzi potrzebujemy w naszym życiu

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 47 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Lud znowu narzeka na pustyni, a Mojżesz mówi Bogu, że ma dość i że nie udźwignie tego ciężaru. Opowiadam, skąd to narzekanie się wzięło i dlaczego rada Jetra, choć bardzo rozsądna, nie wystarczyła. Zastanawiamy się, jakich ludzi powinniśmy mieć wokół siebie, żeby iść drogą, którą Bóg dla nas przygotował.

Najważniejsze myśli

  1. Narzekanie jest zaraźliwe

    Narzekanie zaczęło się od ludzi spoza Izraela, którzy dołączyli do wędrówki. Izraelici nagle zaczęli wspominać ogórki i cebulę z Egiptu i zapomnieli, ile tam wycierpieli.

  2. Mojżesz ma dość

    Mojżesz, który widział tyle cudów, mówi Bogu, że nie da rady dźwigać tego ludu sam. Każdy, nawet ktoś bardzo blisko Boga, może dojść do ściany.

  3. Mądra rada to jeszcze nie wszystko

    Jetro dał dobrą radę: wyznacz sędziów nad grupami po tysiąc, sto, pięćdziesiąt i dziesięć osób. Mojżesz nie skonsultował jej z Bogiem, a wybrani ludzie nie byli napełnieni Duchem Bożym, więc ciężar wrócił.

  4. Ludzie pełni Ducha

    Bóg każe zwołać siedemdziesięciu starszych i obiecuje dać im ducha Mojżesza, żeby razem dźwigali lud. Potrzebujemy wokół siebie ludzi, którzy są blisko Boga, radzą nam i modlą się z nami.

Z odcinka

Ważne jest to, żebyśmy w swoim życiu mieli ludzi, którzy z nami będą nosić pewne ciężary.

To nie byli ludzie, w których był Duch Boży. To nie byli ludzie, którzy żyli blisko Boga.

Szukajcie w swoim życiu ludzi, którzy są blisko Boga, po to, żeby móc iść za Bogiem, rozeznawać drogę, którą Bóg ma dla każdego z nas, i doświadczać wsparcia, kiedy zwyczajnie jest nam ciężko.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Mieszany tłum zaczyna narzekać i tęsknić za jedzeniem z Egiptu. Izraelici się przyłączają.
  • Mojżesz skarży się Bogu, że nie udźwignie ciężaru całego ludu, i prosi, żeby go raczej zabił.
  • Teść Mojżesza, Jetro, radzi mu wyznaczyć sędziów, żeby odciążyć siebie. Mojżesz słucha, ale nie pyta Boga.
  • Bóg każe zwołać siedemdziesięciu starszych i obiecuje dać im z ducha Mojżesza, żeby razem nieśli ciężar ludu.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Autor listu zachęca, żeby nie opuszczać wspólnych spotkań i zachęcać się nawzajem do miłości i dobrych uczynków.
  • Paweł porównuje wspólnotę wierzących do jednego ciała z wieloma członkami. Nikt nie jest powołany do działania w pojedynkę.
  • Plany się nie udają bez narady, a przy wielu doradcach się powiodą. Dobrze mieć kogoś, kto patrzy na nasze życie z boku.

Do przemyślenia

  • Kto w moim życiu jest blisko Boga i mógłby mi pomóc spojrzeć na sprawy z Bożej perspektywy?
  • Czy ważne decyzje przedstawiam Bogu w modlitwie, zanim posłucham dobrych rad ludzi?

Powiązane odcinki

wspólnota Mojżesz narzekanie ludzie pełni Ducha rada ciężary

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 47 i czytamy Księgę Liczb, rozdziały od 11 do 13. Izraelici są wciąż na pustyni, zbliżają się do Ziemi Obiecanej i tak jak też rozmawialiśmy, Bóg przygotowuje ich do tego, żeby tę Ziemię Obiecaną mogli posiąść. Jednak właśnie na pustyni pojawiają się problemy, pojawia się narzekanie, są niezadowolenia, bo są w ekstremalnie trudnej sytuacji, o czym rozmawialiśmy wcześniej. I dzisiaj chciałbym, żebyśmy zwrócili uwagę na jedną taką sytuację, w której pojawia się narzekanie i jaką lekcję możemy z niej wyciągnąć.

, narzekając, że jest mu źle. No i tam później jest opisane to, kilka wersetów dalej, w jaki sposób gniew Pana zapłonął wobec Izraela. I później w czwartym wersecie czytamy, że tłum pospolitego ludu — tutaj ważna rzecz jest taka, że nawet w przypisie w Biblii Tysiąclecia mamy napisane, że to jest tłum obcoplemieńców, czyli ludzi, którzy nie byli z Izraela. To zaraz też zresztą sam tekst nam doprecyzuje. Tłum pospolitego ludu, który był wśród nich, ogarnęła żądza, Izraelici również zaczęli płakać, mówiąc: Któż nam da mięsa?

Byśmy jedli. Wspominamy ryby, któreśmy darmo jedli w Egipcie, ogórki, melony, pory, cebulę i czosnek. Tymczasem tu giniemy, pozbawieni tego wszystkiego. Oczy nasze nie widzą nic poza manną. I dalej jest opisane, czym była manna, w jaki sposób ona tam działała, o czym też sobie rozmawialiśmy wcześniej.

No i mamy reakcję Mojżesza na tą całą sytuację. , każda u wejścia do swego namiotu, wtedy rozpalił się potężnie gniew Pana, a także wydało się to złe Mojżeszowi. Rzekł więc Mojżesz do Pana: Czemu tak źle się obchodzisz ze swoim sługą? Czemu nie darzysz mnie życzliwością i złożyłeś na mnie cały ciężar tego ludu? Czy to ja począłem ten lud w łonie albo ja go zrodziłem, żeś mi powiedział: Noś go na swoim łonie, jak nosi piastunka dziecię, i zanieś go do ziemi, którą przyobiecałem dać ich przodkom?

Skądże wezmę mięsa, aby dać temu całemu ludowi? Przecież przeciw mnie podnoszą skargę, wołając: Daj nam mięsa do jedzenia. Nie mogę już sam dłużej. Udźwignąć troski o ten lud jest mi nazbyt ciężki. Skoro tak ze mną postępujesz, to raczej mnie zabij, jeśli darzysz mnie życzliwością, abym nie patrzył na swoje nieszczęście.

Pierwsza rzecz jest taka: narzekanie zaczęło się od ludzi, którzy nie byli spośród Izraela. To oni tak naprawdę sprawili, że Izraelici nagle sobie przypomnieli, że w sumie to w Egipcie było fajnie, że tam mieliśmy ogórki, melony, pory, cebulę, czosnek, po prostu odjazd, pół warzywniaka, takie rarytasy, jeszcze do tego ryby. I to za darmo wszystko. W sensie, jak czasami łatwo jest nam zapomnieć, to przez to przechodziliśmy, bo to za darmo, jak wrócimy sobie do początku historii z Księgi Wyjścia, to pamiętamy, że kosztowało życie ogromnej ilości hebrajskich dzieci, między innymi. Ale nagle sobie przypominają, że przecież za darmo, przecież było tak dobrze, przecież po co ja w ogóle wychodziłem gdziekolwiek, czy źle mi było w tym Egipcie?

I to wszystko było spowodowane tym, że pośród Izraela byli ludzie, którzy zwyczajnie nie byli częścią Izraela, o których Bóg też chciał się troszczyć, też by ich wprowadził do tej ziemi obiecanej. Można było nie być Izraelitą, dołączyć w pewien sposób do Izraela, wciąż jakby nie byliby rodowitymi Izraelitami, ale wciąż mogliby niejako partycypować w jakiejś części tego błogosławieństwa, które Bóg miał przygotowane dla Izraela. Ale ci ludzie wcale nie byli przejęci Bogiem, byli przejęci tym, co im się podoba albo co im się nie podoba. I to wpłynęło na Izraelitów. I dzisiaj chciałbym, żebyśmy porozmawiali chwilę o tym, jak ludzie, którzy nas otaczają, mogą wpływać na nasze życie.

Bo w tej konkretnej historii dochodzimy do miejsca, w którym przez narzekanie Izraela i przez to, w jaki sposób to wpływa na to, jak Bóg patrzy na Izraela, i mówi: no nie, po prostu tak się nie da, bo Bogu się to nie podobało, Mojżeszowi się to nie podobało. Mojżesz rzekł do Pana: Czemu tak źle się obchodzisz ze swoim sługą? Opowiada mu, że: Boże, jest mi za ciężko, ja nie jestem w stanie tych ludzi ogarnąć, nie jestem w stanie z nimi wytrzymać, co mam takiego zrobić? I ten sam Mojżesz, który oglądał tak ogromne cuda, tak ogromne Boże działanie, widząc ludzi, których prowadzi, najlepszy pomysł, jaki miał, to jest to: Boże, zabij mnie, proszę. Kumacie?

Gość, który był tak blisko Boga, miał myśli samobójcze, bo to, co musiał dźwigać, było za ciężkie. Niemniej jednak chciałbym, żebyśmy też dzisiaj sięgnęli po jeszcze jedną historię, bo w zasadzie czemu tak ciężko było Mojżeszowi? Skoro, nie wiem czy pamiętacie, w Księdze Wyjścia, w osiemnastym rozdziale czytamy o tym, jak teść Mojżesza, Jetro, spotyka się z Mojżeszem na pustyni po tym, jak już Bóg wyprowadził Izraelitów. Ważna rzecz jest taka: Jetro był kapłanem Midianitów, nie był jakkolwiek związany z Bogiem Jahwe, ale spotkał się z Mojżeszem. Słyszeliśmy, co Bóg zrobił.

To jest naprawdę niesamowite, to jest mega akcja, Mojżeszu, fantastycznie, że możesz służyć takiemu Bogu, bo, jak Jetro wyznał, Pan jest większy niż wszyscy inni bogowie. Ale zaraz po tym Jetro daje radę Mojżeszowi. I ta rada jest bezpośrednio związana z tym, jak Mojżeszowi już wtedy było ciężko. Czytam taką historię. i zaraz zobaczycie, dlaczego do tej historii sobie wracamy.

Następnie Jetro teść Mojżesza złożył Bogu całopalenia, ofiary biesiadne, Aaron i wszyscy starsi Izraela przybyli i brali udział z teściem Mojżesza w uczcie przed Bogiem. Nazajutrz zasiadł Mojżesz, aby sądzić lud. I stał tłum przed Mojżeszem od rana do wieczora. Gdy teść Mojżesza widział te wszystkie jego zajęcia z ludem, powiedział do niego: Czemu ty sam się zajmujesz sprawami ludu? Dlaczego sam zasiadasz na sąd, a cały lud musi stać przed tobą od rana do wieczora?

Mojżesz odpowiedział swemu teściowi: Lud przychodzi do mnie, aby się poradzić Boga. Jeśli mają spór, to przychodzą do mnie, ja rozstrzygam pomiędzy stronami, oznajmiam prawa i przepisy Boże. Wtedy teść Mojżesza powiedział do niego: Nie jest dobre to, co czynisz. Zamęczysz siebie i lud, który przy tobie stoi, gdyż taka praca jest dla ciebie za ciężka i sam jej nie możesz podołać. Teraz posłuchaj rady, jaką ci daję, a Bóg niechaj będzie z tobą.

Sam bądź przedstawicielem swego ludu przed Bogiem i przedstawiaj Bogu jego sprawy. Pouczaj lud dokładnie o przepisach i o prawach i pouczaj go o drodze, jaką winien chodzić i o czynkach, jakie winien spełniać, a wyszukaj sobie z całego ludu dzielnych, bojących się Boga i nieprzekupnych mężów, którzy się brzydzą niesprawiedliwym zyskiem i ustanów ich przełożonymi, już to nad tysiącem, już to nad setką, już to nad pięćdziesiątką i nad dziesiątką, aby mogli sądzić lud w każdym czasie ważniejsze sprawy winni przedkładać tobie, sprawy jednak mniejszej wagi winni sami załatwiać. Odciążysz się w ten sposób, gdyż z tobą poniosą ciężar, jeśli tak uczynisz, a Bóg cię do tego skłoni, podołasz, a także lud ten zadowolony powróci do siebie. Mojżesz usłuchał rady swego teścia i uczynił wszystko, co mu powiedział. Jest bardzo ciekawe to, że na końcu jest napisane, że Mojżesz usłuchał rady swojego teścia i uczynił wszystko, co mu powiedział, o czym w zasadzie czytamy, że w większości Mojżesz tak robił w sytuacjach, kiedy Bóg do niego coś powiedział.

A tu nagle słucha swojego teścia, który generalnie ma całkiem sensowną radę. No przyznajcie szczerze, Rada była całkiem rozsądna. Być może nawet jak czytacie tę historię, myślicie: no fajnie, że spotkał tego swojego teścia, też mu pomógł. Jetro jest spoko, miał dobry pomysł. I Jetro też był bardzo porządnym chłopem, tak bądźmy uczciwi, był porządnym chłopem, widział problem, dobrze zdefiniował problem.

Mojżeszowi jest za ciężko. Jednak rada, którą mu dał, była też z takim małym druczkiem, znaczy małym, to jest duży druk, ale jest w 23 wersecie napisane: Jeżeli tak uczynisz, a Bóg cię do tego skłoni. I zaraz po tym czytamy, że Mojżesz usłuchał rady swojego teścia i uczynił wszystko, co mu powiedział. Nie czytamy o tym, czy Mojżesz w ogóle skonsultował to z Bogiem. I Rada była absolutnie mistrzowska.

Ważne jest to, żebyśmy mieli ludzi, którzy nam pomogą. Ważne jest to, żebyśmy w swoim życiu mieli ludzi, którzy z nami będą nosić pewne ciężary. Ale ta konkretna rada doprowadziła Mojżesza do miejsca, w którym on sam później, w historii, którą czytamy w Księdze Liczb, mówi: Boże, weź mnie lepiej zabij, bo jest mi zwyczajnie za ciężko. Jak ja mam sam ich nieść? Przecież miał gości ze sobą, miał ludzi, którzy mieli mu pomagać.

Tak mu pomagali, że nic mu nie pomagali, bo ludzie, którzy pomogą nam w naszej drodze z Bogiem, w drodze do naszego przeznaczenia, które każdy z nas wierzę ma w Bogu, do naszego przeznaczenia, które jest miejscem realizacji naszego powołania, miejscem, w którym przez nasze życie inni będą mogli doświadczyć Bożego działania, wymaga to tego, żeby mieć przy sobie ludzi, którzy są inni. I czym ta inność powinna się wyróżniać? Otóż w rozdziale 11, zaraz potem jak mamy tę historię, którą Mojżesz podsumowuje tym, że: Boże, zabij, skończmy z tym, okej? Czytamy: Wtedy rzekł Pan do Mojżesza: , o których wiesz, że są starszymi ludu i nadzorcami, i przyprowadź ich do namiotu spotkania. Niech tam staną razem z tobą, wtedy Ja zstąpię i będę z tobą mówił, wezmę z ducha, który jest w tobie, i dam im, i będą razem z tobą dźwigać ciężar ludu, a ty go już więcej nie będziesz musiał dźwigać.

Tam dalej ta historia jest jeszcze pociągnięta. Ale tutaj już jest pokazane, jakimi ludźmi powinniśmy otaczać się w naszym życiu. Niekoniecznie, żeby było jasne, nie o to, żebyśmy się mamy odcinać od, nie wiem, ludzi, którzy nie są osobami wierzącymi czy jakkolwiek, bo to w ogóle nie o to chodzi. Tutaj chodzi o to, w sumie trochę tak jak Jetro też zrobił, bo Jetro, żeby było jasne, świetną radę. Z ludzkiego punktu widzenia rada Jetro była mistrzowska.

Co więcej, to, co powiedział Jetro, jest tak naprawdę częścią tego, w jaki sposób uczy się dzisiaj tego, jak budować strukturę w organizacjach. I w wielu organizacjach to jakoś tam działa, lepiej lub gorzej, ale generalnie koncept z ludzkiego punktu widzenia jest całkiem sensowny. Nie zmienia to jednak tego, że Jetro zaznaczył: jeżeli Bóg będzie z tobą, Mojżesz w ogóle nie skonsultował się z Bogiem. Bo być może, gdyby skonsultował się z Bogiem, to Bóg by go trochę skorygował i powiedział: Mojżeszu, okej, pomysł jest super, ale tu nie chodzi tylko o to, żebyś wybrał porządnych ludzi, bo Jetro też dał pewne wskazówki, słuchaj, wybierz takich, takich, takich. Tak naprawdę wskazał cechy, które świadczyły o tym, że to mieli być naprawdę porządni goście.

Więc Mojżesz takich też wybrał. Sądzę, że wybrał dokładnie takich gości, jakich Jetro mu polecił. Jednej rzeczy jednak w tym wszystkim brakowało. To nie byli ludzie, w których był Duch Boży. To nie byli ludzie, którzy żyli blisko Boga.

Mogli być super porządni, mogli nawet pozory wydawać się być rozwiązaniem tego problemu. Jednak tego problemu nie rozwiązali, bo kiedy lud zaczął szemrać, to być może oni byli nawet pośród nich i mówili: No właśnie, Mojżesz, co to ma być? Ale gdyby to byli ludzie, w których jest Duch Boży, to może by temu ludowi powiedzieć: Słuchajcie, weźcie się zamknijcie, weźcie się uspokójcie. Spokójcie. Bóg nas prowadzi, Bóg się nami zaopiekuje, Bóg da nam to, czego potrzebujemy.

Być może to byliby ludzie, którzy nie pozwoliliby na to, żeby osoby spoza Izraela wpływały na to, jak Izrael komentuje Boże prowadzenie. To, co było niezbędne do tego, żeby z Mojżesza zdjąć ciężar, który był związany z misją, którą miał do realizacji, jest to, żeby to nie byli tylko porządni ludzie, żeby to byli ludzie, w których jest Boży Duch. I to są ludzie, których my dzisiaj potrzebujemy w swoim życiu, jeżeli chcemy realizować swoje powołanie. Nie chodzi tylko o to, żeby zrealizować swoją misję, czuć się dobrze, żeby zrealizować swoją misję i myśleć, że hej, robię to, co lubię, jestem obdarowany, w ogóle jestem zadowolony ze swojego życia. Chodzi o to, w życiu chrześcijańskim chodzi o to.

Żeby realizować misję, o której wiemy, że jest naszym powołaniem, jest naszą misją daną nam od Boga. Tę misję ma każdy z nas. Osoba, która jeszcze nie zdecydowała się na to, żeby iść za Jezusem, też ma taką misję. I Bóg chce nas prowadzić. I między innymi Bóg prowadzi nas w ten sposób, że są w naszym życiu ludzie pełni Jego Ducha, którzy nas wspierają, którzy służą nam radą, którzy się z nami modlą, którzy z nami rozmawiają.

Takich ludzi potrzebujemy szukać w naszym życiu. Tak naprawdę, kiedy później będziemy czytać o Kościele, o tym, jak wspólnota jest ważna, ważne jest to, żeby mieć blisko sobą inne wierzące osoby, które właśnie rozumieją Ducha Bożego, rozumieją, jaki jest Bóg i w ten sposób są w stanie nam jeszcze lepiej doradzić, są w stanie z Bożej perspektywy spojrzeć na nasze życie i czasami, być może wbrew temu, co z ludzkiego punktu widzenia wydaje się być właściwe, dać nam wskazówkę, która będzie absolutnie wyjątkowa, która będzie może mało intuicyjna, ale która będzie Boża. To jest coś, co jest absolutnie kluczowe do tego też, żeby Bóg nas prowadził, tak jak też rozmawialiśmy dzień wcześniej, rozmawialiśmy o Bożym prowadzeniu. To jest kolejny element Bożego prowadzenia w naszym życiu: ludzie, którzy są blisko Boga. I żeby było jasne, czytam masę świeckich książek związanych na przykład z prowadzeniem firmy, z przedsiębiorczością, z różnymi obszarami, w które jestem zaangażowany zawodowo, jednak wiem, że ostatecznie najlepsze kroki, które mogę podjąć, to są te, które ja skonsultuję z Bogiem, które przedstawię Bogu w modlitwie, o których Bogu powiem i o których wiem, że Bóg będzie na nie miał swój pomysł, będzie miał na nie swoją perspektywę, często Boża perspektywa właśnie będzie mało intuicyjna z ludzkiego punktu widzenia, ale będzie tą najwłaściwszą.

I miałem już takie sytuacje, gdzie naprawdę podejmowałem w swoim zawodowym życiu decyzje, które były kompletnie bez sensu, które naprawdę były... Ja do dzisiaj mam... Głupie było, co zrobiłeś z ludzkiego punktu widzenia, ale miałem tak głębokie przekonanie, że jest coś, do czego Bóg mnie prowadzi, że jest pewna decyzja, którą wierzę, że Bóg chce, żebym podjął, okazywały się to najlepszymi rzeczami. Bóg chce nas prowadzić i chce między innymi prowadzić nas przez to, że będziemy też w swoim życiu mieli osoby, które są blisko Boga, które są w stanie służyć nam Bożą radą, która nie tylko będzie po ludzku dobra, ale przede wszystkim będzie Boża, będzie miała duchową perspektywę też na nasze życie i pomoże nam. nam iść tą drogą, którą Bóg przeznaczył dla każdego z nas. Do tego potrzebujemy ludzi w swoim życiu, którzy będą blisko nas.

Jeżeli jesteś chrześcijaninem i mówisz: Ja nie potrzebuję ludzi, ja nie potrzebuję kościoła, ja nie potrzebuję czegokolwiek, ja sam sobie mogę mieć relację z Bogiem, sam mogę być blisko Boga, sam mogę doświadczać Boga. W sensie, sorry, ale ja jakoś tak szczególnie w Biblii tego nie widzę, żeby ktokolwiek sam był powołany do tego, żeby realizować swoje samodzielne powołanie bez wspólnoty. To nie jest prawda. Najzwyczajniej w świecie. To nie jest to, jak Bóg chce nas prowadzić.

Bóg chce, żebyśmy byli związani z innymi wierzącymi i żebyśmy razem budowali to, co później Nowy Testament będzie nazywał tak naprawdę ciałem Chrystusa, Kościół, który powinien — ja wiem, że często tak nie jest — ale powinien pokazywać obraz Jezusa dla ludzi, którzy jeszcze Jego nie znają, po to, żeby ludzie, którzy nie znają Jezusa, mogli powiedzieć: Jeżeli taki jest Bóg, to ja chcę Go poznać. Jeżeli Bóg jest taki jak ci ludzie, to ja chcę Go poznać. Chcę być blisko Niego, chcę doświadczyć Jego działania, chcę doświadczyć Jego prowadzenia. Kiedyś chrześcijaństwo tak wyglądało. W pierwszych wiekach chrześcijaństwo tak wyglądało.

Było przesłaniem, któremu nikt nie mógł się oprzeć. Dlatego ogromna część ówczesnego świata pogańnie przyjmowała wiarę. Ludzie przyjmowali wiarę, bo spotykali w swoim życiu chrześcijan, którzy żyli całkowicie ponad naturalnym życiem, skupionym na osobie Jezusa, który, jak to oni wtedy mówili, jak to chrześcijanie mówią dzisiaj, żyje i chce prowadzić. Szukajcie w swoim życiu ludzi, którzy są blisko Boga, po to, żeby móc iść za Bogiem, rozeznawać drogę, którą Bóg ma dla każdego z nas, i doświadczać wsparcia, kiedy zwyczajnie jest nam ciężko, bo każdy z nas będzie miał momenty, kiedy będzie nam ciężko. Nie bądźcie wtedy sami, szukajcie takich ludzi.

Mam nadzieję, że ten odcinek jest dla was wartościowy. Wejdźcie na stronę bibliawrok.pl, dołączcie do grupy na Facebooku, porozmawiajmy. Być może w tej grupie znajdziecie ludzi, którzy wam trochę pomogą. Może się okaże, że znajdziecie ludzi, którzy są gdzieś z waszych okolic i będziecie mogli się spotkać, razem pomodlić, porozmawiać. W sumie to nawet jeszcze o tym na grupie za dużo nie rozmawialiśmy, kto skąd jest, ale może to jest dobra okazja do tego, żeby też ten temat poruszyć.

Może są osoby związane z jakimiś wspólnotami, które są w twoim mieście, które mogłbyś odwiedzić. Może są jakieś okazje do tego, żeby poznać też osoby, które chcą iść za Jezusem i żeby, będąc blisko też tych osób, zbliżać się do Boga, czego życzę nam wszystkim. Do usłyszenia już w kolejnym odcinku.