Wszystkie odcinki

Dzień 29 Księga Wyjścia 33-35

Jak codziennie odkrywać wiarę

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 29 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Mojżesz miał zwyczaj wychodzić z hałaśliwego obozu do swojego namiotu, żeby spotkać się z Bogiem. Opowiadam, czego uczy nas ta historia: dlaczego warto zaplanować przestrzeń na wiarę, jak ja sam to robię i po co nam ludzie z krwi i kości obok. To odcinek dla wierzących i dla tych, którzy dopiero szukają.

Najważniejsze myśli

  1. Mojżesz miał swój zwyczaj

    Mojżesz miał miejsce i porę, żeby spotykać się z Bogiem. Nie czekał, aż coś się samo wydarzy, tylko zbudował sobie nawyk.

  2. Wyjdź z hałasu obozu

    Obóz to codzienność, w której wszystko walczy o naszą uwagę. Mojżesz świadomie wychodził na odległość, żeby usłyszeć Boga, i dzięki temu miał z Nim bardzo bliską więź.

  3. Wiara nie może być przypadkiem

    Jeśli czegoś nie ma w kalendarzu, to się nie wydarzy. Z wiarą jest tak samo: kto chce Boga odkryć, musi zrobić dla Niego miejsce.

  4. Potrzebujemy ludzi, nie tylko podcastów

    Jozue został w namiocie i uczył się od Mojżesza. Dobrze mieć kogoś prawdziwego, z kim można usiąść, porozmawiać i zadać trudne pytania.

Z odcinka

Bo jeżeli my nie zaplanujemy sobie czasu na to, żeby mieć przestrzeń dla Boga, no to najprawdopodobniej go nie znajdziemy, bo będzie masa innych rzeczy, które odciągną naszą uwagę.

Jeżeli chcę odkryć Boga, to muszę mieć jakąś przestrzeń do tego, żeby ten Bóg mógł do mnie coś powiedzieć.

A nie chcielibyśmy, żeby nasza wiara była przypadkiem, bo wiara jest czymś, na co my mamy wpływ i czymś, odnośnie czego możemy wykazać się pewnym działaniem.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Mojżesz rozbija namiot poza obozem. Bóg rozmawia z nim twarzą w twarz, jak z przyjacielem, a Jozue zostaje w namiocie. Ten fragment czytam w odcinku.
  • Opis przybytku, który Bóg kazał zbudować. Jacek zauważa, że namiot Mojżesza to prawdopodobnie tymczasowe miejsce spotkań, zanim powstał przybytek.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Jezus radzi, żeby się modlić w ukryciu, w swoim pokoju. To ten sam pomysł co namiot poza obozem.
  • Jezus wstawał bardzo wcześnie rano i szedł w ustronne miejsce, żeby się modlić. Też miał swój zwyczaj.
  • Bóg obiecuje, że znajdą Go ci, którzy będą Go szukać całym sercem.

Do przemyślenia

  • Kiedy i gdzie w moim tygodniu mogę zaplanować stałą przestrzeń na spotkanie z Bogiem?
  • Kogo mam obok siebie, z kim mogę szczerze porozmawiać o wierze, i kogo mogę o to zapytać?

Powiązane odcinki

Mojżesz namiot spotkania rozwój duchowy nawyk szukanie Boga Jozue

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj jest dzień 29 i czytamy Księgę Wyjścia, rozdziały od 33 do 34. Być może macie tak czasami, że zastanawiacie się nad tym, co zrobić, żeby usłyszeć Boga, żeby poznać Boga, żeby może po prostu lepiej załapać, o co chodzi z wiarą. I może być tak zarówno w przypadku osób, które są wierzące, jak i w przypadku osób, które są poszukujące, czyli osób, które niekoniecznie powiedziałyby, że są zdeklarowane w jakikolwiek sposób, jeśli chodzi o kwestię wiary, ale mają otwarte serducho, otwartą głowę na to, żeby szukać. W jednej i w drugiej grupie jest jedna ważna rzecz, która jest bardzo potrzebna, wręcz powiedziałbym niezbędna do tego, żebyśmy mogli w jakiś sposób, jakkolwiek tego nie zrozumiemy, usłyszeć Boga.

I w rozdziale 33 czytamy dzisiaj bardzo, ale to bardzo ciekawą historię związaną z Mojżeszem. , że co do Mojżesza, miał on zwyczaj rozbijać namiot w pewnej odległości od obozu, nazwał go namiotem spotkania. Każdy więc, kto chciał poznać wolę i zdanie Pana, wychodził do namiotu spotkania poza obóz. A gdy Mojżesz wychodził z obozu i udawał się do tego namiotu, cały lud wstawał, ludzie ustawiali się przy swoich namiotach i odprowadzali wzrokiem Mojżesza, dopóki nie zniknął w namiocie. A ilekroć Mojżesz wszedł do namiotu, słup obłoku zstępował i zatrzymywał się u jego wejścia.

Wówczas Pan rozmawiał z Mojżeszem. Na widok tego słupa obłoku przy wejściu do namiotu każdy wstawał i kłaniał się, pozostając przy swoim namiocie. Pan natomiast rozmawiał z Mojżeszem twarzą w twarz, jak człowiek ze swoim przyjacielem. Gdy potem Mojżesz wracał do obozu, w namiocie pozostawał jego sługa Jozue. Ten nie opuszczał namiotu.

Był on synem Nuna i młodym wówczas człowiekiem. Ta historia jest świetną lekcją tego, co takiego my możemy praktycznie zrobić w życiu, żeby poznać wolę Boga, żeby zbliżyć się do Boga, żeby w ogóle sprawdzić, o co z tym Bogiem chodzi. I zasada, którą tutaj nam pokazuje Mojżesz swoim zachowaniem, to jest to, że on stworzył wyjątkową przestrzeń do tego, żeby z Bogiem się spotykać. I teraz jedna ważna rzecz. Jeżeli czytamy to, to być może się zastanawiamy też, okej, gdzie ten Mojżesz tak naprawdę wychodził?

, który Bóg chciał, żeby zbudować po to, żeby ludzie mogli zbliżać się do Niego, a tutaj mamy opis Mojżesza, który brał jakiś namiot i wychodził poza obóz. To zdecydowanie nie są te same namioty i gdybyśmy spojrzeli na to, jakie jest zdanie ogólnie specjalistów od Biblii, to większość tych, których ja znalazłem, zgodziłaby się z tym, że tutaj najprawdopodobniej chodzi o to, że zanim ten przybytek, odnośnie którego Bóg dał bardzo precyzyjne instrukcje, powstał, Mojżesz już wtedy dbał o to, żeby mieć miejsce do tego, żeby spotykać się z Bogiem i miał taki swój tymczasowy namiot, zanim powstanie ten przybytek, o którym czytaliśmy wcześniej. To, co jest ważne w pierwszej kolejności, to to, że Mojżesz miał zwyczaj rozbijać namiot w pewnej odległości od obozu. Pierwsza rzecz: miał zwyczaj. W jego codziennym grafiku było gdzieś to, że każdego dnia, być może o określonej porze, miał przestrzeń do tego, żeby spotykać się z Bogiem.

Miał przestrzeń do tego, może nazwijmy sobie to mniej górnolotnie, żeby wzrastać w wierze, żeby odkrywać wiarę. W jego przypadku było to związane bezpośrednio z bardzo bliską relacją, jaką miał on z Bogiem, o czym też czytamy tutaj, że Bóg tak naprawdę rozmawiał z nim jak człowiek rozmawia z przyjacielem, rozmawiał z nim twarzą w twarz. To samo w sobie jest czymś, co rozumiem. Niekoniecznie jest jakkolwiek łatwe w ogóle do wyobrażenia sobie, już nie mówiąc o tym, że do osiągnięcia. Ale zwyczaj, który miał Mojżesz, doprowadził go do miejsca, w którym udało mu się odkryć Boga, poznawać Boga, dowiadywać się, co takiego Bóg chce robić w życiu Mojżesza i w życiu ludzi, którym Mojżesz przewodził.

Kolejna ważna rzecz jest taka, że ten namiot był w pewnej odległości od obozu. I na ten obóz możemy sobie spojrzeć jak na, wiecie, tam były miliony ludzi. To była ogromna zbieranina różnych problemów, różnych sytuacji, różnych relacji. I tak naprawdę, kiedy było się w środku tego, to domyślam się, że można było momentami nie usłyszeć koniecznie nawet swoich myśli, no bo tam, wiecie, ten z kimś rozmawia, ten coś załatwia, ten coś robi. I tak naprawdę ludzie...

Mieli te swoje namioty, no bo tutaj mówimy o ekipie, która wyszła z Egiptu, zmierza do Ziemi Obiecanej, żyją w namiotach. Niekoniecznie możesz się gdzieś zamknąć w pokoju, ze znajomymi porozmawiać i tak dalej. Sądzę, że można przyjąć, że ten obóz pokazuje nam pewną codzienność życia, gdzie jest głośno, gdzie różne rzeczy do nas docierają. Być może docierają do nas rzeczy, które nie chcemy, żeby do nas docierały, ale mimo wszystko jest masa rzeczy, które walczą o naszą uwagę. I w tej sytuacji mamy Mojżesza, który bardzo intencjonalnie, w bardzo zaplanowany sposób wychodzi poza ten obóz, na pewną odległość, po to, żeby tam mógł spotykać się z Bogiem.

I prowadzi to do tego, że udaje mu się z tym Bogiem mieć naprawdę niesamowicie bliską więź. Jest to coś samo w sobie wyjątkowego i dla nas może być o tyle inspiracją, że jeżeli patrzymy na swoje życie, bez względu na to, czy jestem osobą wierzącą, czy jestem osobą poszukującą, czy jestem osobą niewierzącą, jeżeli chcę odkryć Boga, to muszę mieć jakąś przestrzeń do tego, żeby ten Bóg mógł do mnie coś powiedzieć. I nie załatwi nam sprawy to, że powiemy: Jak Bóg chce, niech mi coś powie, jak Bóg chce, niech mi się objawi, jak Bóg chce, to... To tak nie działa. Tak naprawdę od początku tej historii, którą tutaj widzimy, Bóg szuka ludzi, którzy będą gotowi do tego, żeby też szukać Jego.

I sam ten koncept szukania Boga, on jeszcze będzie się pojawiał, będą wersety na ten temat, gdzie Bóg będzie mówił o tym, że On daje się znaleźć tym, którzy Go poszukują. Ale to będzie się często zaczynało od tego, czy w nas jest chęć do tego, żeby w pewien sposób odciąć się od wszystkiego, co się dzieje i znaleźć przestrzeń do tego, żeby tego Boga szukać, żeby swoją wiarę zgłębiać, żeby swoją wiarę odkrywać. Bo wiara jest czymś, co możemy budować i odkrywać każdego, każdego dnia. O tym też już wcześniej rozmawialiśmy. Każdy z nas jednocześnie będzie miał całkiem inny sposób funkcjonowania.

Całkiem inne rzeczy, którymi musimy się zająć, bo zwyczajnie, jeżeli mam rodzinę, jeżeli mam pracę, jeżeli mam jakieś zobowiązania, to są rzeczy, które wymagają mojej uwagi i jak najbardziej ta uwaga powinna być im poświęcona w sposób maksymalnie skupiony. Ale jednocześnie w tym wszystkim możemy gdzieś odkryć przestrzeń do tego, żeby naszą wiarę zgłębiać. Przyznam się wam szczerze, kiedyś miałem tak, że kiedy budziłem się rano i wyłączałem budzik w telefonie, budzik wyłączony w telefonie, pierwszą rzeczą, którą dotykam, to jest telefon. To bardzo, ale to bardzo pilnowałem tego, żeby nie włączyć żadnej innej aplikacji poza tą aplikacją, z której czytam Biblię. Dzisiaj to już nie do końca tak jest.

Akurat obecnie mam tak, że kiedy wstaję rano, to wyłączę budzik i coś tam sobie chwilę pogrzebię w telefonie na rozbudzenie, ale na tyle są to rzeczy, które mnie nie rozpraszają, że po drodze ogarnę kawę, usiądę sobie w fotelu i mam czas na to, żeby zanim całe życie danego dnia się zacznie, zanim dziewczyny się pobudzą, zanim klienci zaczną dzwonić, żeby móc spędzić czas z Bogiem, żeby móc spróbować usłyszeć Boga. I rzeczywistość jest taka, że to nie będzie tak, że każdy dzień będzie jakimś ultra wyjątkowym spotkaniem, po którym ja, wiecie, wstanę z fotela i powiem: Ło, w ogóle co to było dzisiaj. Często to są być może jakieś drobne fragmenty, które akurat wpadną mi w oko, fragmenty, które sobie zaznaczę, fragmenty, którymi później z wami się też tutaj podzielę. Bardzo często niepozorne rzeczy zbierają się... Jedną całość, która pozwala wzrastać w wierze każdego dnia.

I wymaga to, nie chcę mówić, że ogromnej, ale wymaga to pewnej dyscypliny i wymaga to tego, żeby zbudować sobie nawyk. Bo jeżeli my nie zaplanujemy sobie czasu na to, żeby mieć przestrzeń dla Boga, no to najprawdopodobniej go nie znajdziemy, bo będzie masa innych rzeczy, które odciągną naszą uwagę. I czasami jest tak, że kiedy z kimś się umawiam, planujemy jakieś spotkanie, to ogólna zasada jest taka: jeżeli nie ma tego w kalendarzu, to to się nie wydarzy. Jeżeli chcę się z kimś umówić, chcę się z kimś spotkać, to musi się znaleźć w kalendarzu. W przeciwnym razie szansa jest taka, że skończy się tak jak w większości przypadków, z którymi pewnie możecie się utożsamić, kiedy rozmawiasz ze znajomym i mówisz: no to spotkajmy się, to się kiedyś spotkamy, to się zdzwonimy.

Jeżeli nie ustalimy kto, kiedy, do kogo, w jaki sposób, to się nie wydarzy. Szansa na to, że to się wydarzy, jest prawie żadna. Jeżeli w ogóle coś z tego wyjdzie, to będzie to zazwyczaj dziełem przypadku. A nie chcielibyśmy, żeby nasza wiara była przypadkiem, bo wiara jest czymś, na co my mamy wpływ i czymś, odnośnie czego możemy wykazać się pewnym działaniem po to. Żeby nasze życie mogło zmierzać we właściwym kierunku, żeby nasze życie mogło zwyczajnie być spełnione, wartościowe i żebyśmy mieli poczucie, że realizujemy swoją życiową misję, że żyjemy swoim życiem, a nie życiem, które świat wrzuci na nas.

I kiedy mówię świat, mam na myśli wszystkie sprawy, które nas otaczają, bo jeżeli nie będziemy intencjonalni odnośnie naszego życia, to wcześniej czy później stwierdzimy, że no trochę życie się dzieje, no po prostu rzeczy się wydarzają i mamy czasami poczucie, że z naszej strony nie ma wpływu na to, co się dzieje. Wpływ znajduje się w miejscu, kiedy znajdujemy spokój do tego, żeby się wyciszyć, żeby sobie coś poplanować, może się nad czymś pozastanawiać, może zwyczajnie sięgnąć po Biblię, tak jak to robimy każdego dnia, i odkrywać, w jaki sposób mogę prowadzić swoje życie tak, żebym to ja miał nad nim kontrolę, a nie żeby życie przejmowało kontrolę nade mną. I jeszcze jedna ważna rzecz, którą tutaj w tej historii mamy, to jest to, że Mojżesz nie był tam sam. I nie mówię tutaj o tym samym ludzie, który, wiecie, gdzieś tam patrzył, obserwował, co tam się dzieje, co ten Mojżesz tam robi. To jest ciekawe, że jako ludzie często mamy tak, że jeżeli nawet już jest ktoś, kto jakoś inspiruje nas swoją wiarą, to on może się dla nas stać łatwo taką osobą, że: Ej, no on to jest ten, ja od niego chcę się uczyć, ja chcę...

I okej, nie mówię, że nie. Nie mówię, że nie jest ważne to, żeby mieć w swoim życiu ludzi, którzy są dla nas inspiracją w duchowym rozwoju, ale najważniejsze jest to, żebyśmy my przede wszystkim dla siebie byli inspiracją w duchowym rozwoju, żebyśmy nie cedowali odpowiedzialności za nasz duchowy rozwój na ludzi, których być może nawet osobiście nie znamy, tylko słuchamy w jakimś podcaście, tak jak robisz to właśnie teraz. I oczywiście mam nadzieję, że to, o czym rozmawiamy tutaj, jest dla was jak najbardziej wartościowe, że pomaga wam stawiać kolejne kroki wiary, ale mamy też w tej historii postać Jozuego. Który, czytamy, że gdy Mojżesz wracał do obozu, w namiocie pozostawał jego sługa Jozue. Jozue staje się później następcą Mojżesza, do tego jeszcze dojdziemy.

Jozue co prawda pojawił się już też chwilę wcześniej w historii, ale to przy innej okazji. Może zauważyliśmy, może nie, nie ma to teraz dla nas większego znaczenia. Jest Jozue, który jest takim, nazwijmy go sobie, giermkiem Mojżesza. On jest tym, który gdzieś tam za Mojżeszem chodzi, uczy się od Mojżesza, patrzy, jak Mojżesz prowadzi lud. I kiedy Mojżesz wraca do obozu, Jozue zostaje w namiocie.

Jozue nie opuszcza namiotu i dba o to, żeby też uchwycić trochę tego, co takiego doświadcza Mojżesz w tym namiocie. Ważne jest to, żebyśmy mieli w naszym życiu ludzi i, wiecie, fizycznych z krwi i kości, niekoniecznie internetowych. Jakkolwiek materiały, które są dostępne online, mogą być cenne, to ważne jest to, żebyśmy mieli ludzi, z którymi możemy się spotkać, z którymi możemy porozmawiać, z którymi możemy wypić kawę, jeżeli pijecie kawę, czy cokolwiek innego pijecie, ale ludzi, którym możemy zadać pytanie, którzy mogą nam pomóc w tym, żeby rozwikłać może pewne wątpliwości, żeby może rzucić wyzwanie temu, jak my patrzymy na niektóre sprawy, żeby może spojrzeć na nasze życie duchowe czy zwyczajne, praktyczne z innej perspektywy. Wiem, że bardzo ciężko czasami jest znaleźć takie osoby. Ja łapię to, że to nie jest proste.

Nawet co więcej, dzisiaj dobry znajomy napisał do mnie: No, Jacek, czy znasz kogoś mądrego? Ja mówię: No ale mądrego w jakim temacie? No bo chciałem porozmawiać. O czym? O życiu, o Bogu, o miłości, o przyjaźni.

Facet, który zna masę ludzi, mimo wszystko szuka kogoś, z kim mógłby usiąść i porozmawiać o wierze, porozmawiać o Bogu, porozmawiać o rzeczach, które są w życiu absolutnie ważne do tego, żebyśmy mogli żyć życiem, które jest nasze, które Bóg przeznaczył dla nas po to, żebyśmy w ramach tego życia zrealizowali pewną misję, która jest unikalna tylko i wyłącznie dla nas. I wydarzy się to wtedy, kiedy będziemy dbać o to, żeby mieć przestrzeń na to, żeby wzrastać w wierze. Ta przestrzeń powinna być jak najbardziej zaplanowana, powinna być naszym zwyczajem i oczywiście zwyczaje wymagają tego, że zajmują trochę czasu, żeby stały się zwyczajami, bo możemy oczywiście przypadkowo czasami... Przeczytać coś tutaj, porozmawiać z kimś, ale dopiero w momencie, kiedy stanie się to naszym zwyczajem, przekonamy się o tym, że kiedy ze szczerym sercem, z otwartą głową sięgamy po Biblię, próbujemy się modlić, to Bóg daje się znaleźć tym, którzy Go szukają. I mam nadzieję, że ta historia Mojżesza będzie dla Was inspirująca.

Mam nadzieję, że pomoże Wam podjąć jeszcze lepsze kroki do tego, żeby wiara była czymś, co kształtuje Wasze życie, a nie żeby życie przejmowało kontrolę nad Wami. Wielkie dzięki za dzisiaj. Mam nadzieję, że ten odcinek był dla Was wartościowy i że ta historia, którą dzisiaj dzieli się z nami autor Księgi Wyjścia, pomoże nam jeszcze lepiej wzrastać w wierze. Gdybyście mieli dodatkowe pytania, jak zwykle zapraszamy na stronę bibliawrok.pl, zostajecie przekierowani do grupy na Facebooku, tam możemy dalej rozmawiać, wymieniać się naszymi spostrzeżeniami, a tymczasem słyszymy się już jutro.