Wszystkie odcinki

Dzień 140 Księga Jeremiasza 23-25

Bóg chce dać się poznać

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 140 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Czytamy Jeremiasza 23-25 i zaczynamy od ostrych słów: biada pasterzom, którzy gubią owce. Opowiadam, kim byli ci pasterze, co Bóg obiecuje swojemu ludowi i jak ten wątek wraca u Jezusa jako dobrego pasterza. To odcinek dla każdego, kto odszedł od wiary, bo ktoś, kto miał być przykładem, nim nie był.

Najważniejsze myśli

  1. Biada pasterzom

    Bóg widzi swój lud jak bezbronne owce. Pasterzami byli m.in. królowie, którzy mieli prowadzić naród i znać Boże prawo, a rozpraszali ludzi swoim życiem.

  2. Zły przykład nie jest Bogiem

    Wielu ludzi odchodzi od Boga nie przez Niego, tylko przez tych, którzy mieli Go godnie reprezentować. Warto odróżnić jedno od drugiego.

  3. Dobre figi i niewola

    Dla tych, którzy poddali się i poszli do niewoli, Bóg zapowiada dobro: sprowadzi ich z powrotem i da im serce, żeby Go poznali.

  4. Bóg sam chce być pasterzem

    Obietnica spełnia się w Jezusie, który mówi: „Ja jestem dobrym pasterzem”. On oddaje życie za owce i chce, żebyśmy mieli życie w całej pełni.

Z odcinka

Bóg swój lud widział jako owce, widział ich jako takie, wiecie, bezbronne zwierzaki, które zwyczajnie potrzebują kogoś, kto ich będzie pasł, kto ich będzie prowadził.

On sam chciał być tym pasterzem dla nich, osobistym pasterzem, który będzie w stanie ich prowadzić, który sprawi, że będą chcieli go słuchać, że będą chcieli żyć blisko Niego.

Naszym zadaniem jest to, żeby zwrócić swój wzrok na prawdziwego, dobrego pasterza.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Biada złym pasterzom, a potem obietnica: Bóg zgromadzi swoje owce i da im sprawiedliwego króla z rodu Dawida.
  • Król miał mieć własny odpis Bożego prawa i czytać go każdego dnia. Izraelscy królowie tego nie robili.
  • Wizja dwóch koszy fig. Dobre figi to wygnańcy, o których Bóg się zatroszczy i którym da serce chętne, by Go poznać.
  • Jezus mówi o sobie jako o dobrym pasterzu, który oddaje życie za owce, i o bramie dla owiec.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Ezechiel, współczesny Jeremiaszowi, też mówi, że sam Bóg poszuka swoich owiec i będzie ich pasterzem.
  • Najbardziej znany psalm o Bogu jako pasterzu. Pokazuje, jak wygląda życie pod Jego opieką.
  • Jezus patrzy na tłumy z litością, bo są jak owce bez pasterza. To dokładnie obraz z Jeremiasza.

Do przemyślenia

  • Czy odsunąłem się od wiary z powodu tego, co zrobił ktoś, kto powinien być dobrym przykładem, i co mógłbym z tym zrobić?
  • Gdzie w moim życiu potrzebuję, żeby Jezus jako dobry pasterz mnie poprowadził?

Powiązane odcinki

dobry pasterz Jeremiasz przywódcy król Jezus nadzieja

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 140 i czytamy Księgę Jeremiasza, rozdziały od 23 do 25. I zaraz, na samym początku naszej dzisiejszej lektury, , od których chciałbym, żebyśmy zaczęli. Jest napisane tak: Biada pasterzom, oświadcza Pan, którzy gubią i rozpraszają owce mojego pastwiska. Dlatego tak mówi Pan, Bóg Izraela, o pasterzach pasących mój lud: To wy rozproszyliście moje owce i rozpędziliście je, nie zajmowaliście się nimi.

Dlatego ja zajmę się wami za wasze złe czyny, oświadcza Pan. Ja też zgromadzę resztę moich owiec ze wszystkich ziem, do których je rozpędziłem, sprowadzę je na ich niwy, a one rozmnożą się i będą liczne. Ustanowię im także pasterzy, będą je oni paśli, a one nie będą się już bać ani trwożyć i niczego nie będzie im brakowało, oświadcza Pan. Oto idą dni, oświadcza Pan, kiedy na tronie Dawida zasiądzie sprawiedliwa latorośl. Będzie on jak król sprawował mądre rządy, zaprowadzi prawo i sprawiedliwość na ziemi.

Za jego dni Juda zostanie zbawiony, a Izrael będzie mieszkał bezpiecznie. Takim imieniem będą go nazywać: Pan naszą sprawiedliwością. Dlatego nadchodzą dni, oświadcza Pan, gdy już nie będą mówić: Jak żyje Pan, który wyprowadził synów Izraela z Egiptu, lecz: Jak żyje Pan, który wyprowadził potomków domu Izraela z ziemi północnej i ze wszystkich ziem, do których ich wygnał, i sprowadził ich z powrotem, by zamieszkali w swojej ziemi. To, co w tym fragmencie dla mnie jest takie szczególne, przeczytałem specjalnie trochę więcej, bo jednak od piątego wersetu wydawało mi się być bardzo wartościowe. Zwrócić uwagę na tę zapowiedź związaną z nadzieją, która pojawia nam się zawsze u proroków, ale zanim ta nadzieja się pojawiła, była biada, biada pasterzom, którzy gubią i rozpraszają owce mojego pastwiska.

Bóg swój lud widział jako owce, widział ich jako takie, wiecie, bezbronne zwierzaki, które zwyczajnie potrzebują kogoś, kto ich będzie pasł, kto ich będzie prowadził. I kumam to, że może być tak, że kiedy czytacie ten fragment, to wydaje mi się, że dosyć łatwo jest go odnieść do dzisiejszego... Świata, bo jednak często tak jest, że znacie z całą pewnością ludzi, którzy z jakiegoś powodu odeszli od Boga, nie dlatego, że jako tako do Boga mają problem, ale mają problem do ludzi, którzy powinni Boga reprezentować godnie, a tego nie robią i przez to też rozpraszają tych, którzy chcieliby zbliżyć się do Boga, ale właśnie mają gdzieś tam problem z tym, że ci, którzy powinni być przykładem, przykładem zwyczajnie nie są. W przypadku Izraela takim przykładem miał między innymi, nie tylko, ale między innymi być król. I tak naprawdę czytając tutaj o tych pasterzach, sądzę, że w miarę bezpiecznie jesteśmy w stanie odnieść to do królów, którzy rządzili w Izraelu, bo też widzieliśmy chociażby na przykładzie króla Jozjasza, że on jeden był w stanie wyciągnąć lud z kompletnego syfu, z kompletnej takiej ciemności, w której oni żyli, tak naprawdę uporządkować sprawy w państwie do tego stopnia, że ludzie zaczęli iść za Bogiem.

I to, co później poszło nie tak, to to, że kolejni królowie tego nie kontynuowali. Tak naprawdę królowie mieli tą szczególną rolę, żeby być pasterzami ludzi, nad którymi sprawowali władzę, nad którymi byli ustanowieni tymi władcami. I nie jest to tylko jakaś tam kwestia totalnie wyssana z palca, bo tak naprawdę na Bliskim Wschodzie tak bardzo często postrzegano królów. Czy w Egipcie, w Grecji też przykładowo. Na przykład okazuje się, że chociażby Homer w Iliadzie, która była napisana trochę przed Jeremiaszem, tam z jakiś wiek chociażby go wyprzedziła, ponad dwanaście razy odnosi się do króla jako do pasterza.

Więc sam koncept nie był jakiejś obcy i to nie jest tak, że wiecie, był on wyssany z palca i nie wiemy, do kogo tutaj zwracał się Jeremiasz. Wydaje mi się, że jest duża doza prawdopodobieństwa, że właśnie Jeremiasz zwracał się do królów, którzy zwyczajnie nie odwalali dobrej roboty, którzy tak naprawdę ponosili największe konsekwencje tego wszystkiego, co działo się w państwie, którzy mieli władzę, mieli możliwości, mieli wszystkie narzędzia do tego, żeby sprawić, że Izrael będzie żył bezpiecznie, że Izrael będzie żył szczęśliwie. Ale, no zwyczajnie, to, co mieli robić, tego nie robili. Nie dbali o to, żeby znać prawo, które Bóg im dał, co zresztą było częścią zadania, które było opisane jeszcze , gdzie było napisane, że tak naprawdę król powinien dbać o to, żeby mieć prawo, żeby to prawo znać, żeby je każdego dnia studiować. Oni tego nie robili i doprowadzili do miejsca, w którym, no właśnie, okazuje się, że jesteśmy w sytuacji, w której cały naród poniesie ogromne konsekwencje.

I teraz, żeby było jasne, ja nie mówię tak, że ci królowie, oni wszystko źle zrobili i to wszystko przez nich, bo ostatecznie ludzie też podejmowali decyzje takie, jak podejmowali, ale mieli tych, którzy mieli być dla nich przykładem i tym przykładem nie byli. I później ciekawa rzecz też dzieje się u Jeremiasza w kolejnym rozdziale, gdzie mamy opisany obraz dwóch koszy fig. W jednym te figi są bardzo dorodne, a w drugim, no, marnizna, cienizna, nie nadawały się do jedzenia. I Bóg pyta Jeremiasza: Co widzisz, Jeremiaszu? To jest .

I Jeremiasz mówi: Figi. Figi dorodne są wyjątkowo dorodne, a marne są rzeczywiście marne, właściwie nie nadają się do spożycia. Wtedy Pan skierował do mnie słowo tej treści: Tak mówi Pan, Bóg Izraela: Te dorodne figi ukazują, jak potraktuję wygnańców judzkich, których ku dobremu zesłałem stąd do ziemi chaldejczyków. Zatroszczę się o nich, sprowadzę ich z powrotem do ziemi, odbuduję ich, a nie zburzę, zasadzę, a nie wykorzenię. Dam im serce chętne, by mnie poznać, by przekonać się, że ja jestem Panem, będą mi oni ludem, a ja będę im Bogiem, bo zawrócą do mnie całym swoim sercem.

Widzimy tutaj, że też to, co w poprzednim odcinku było wspomniane odnośnie wyboru, jaki był postawiony przed ludźmi w obliczu niebezpieczeństwa. Słuchajcie, albo giniecie na miejscu, albo żyjecie i jesteście uprowadzeni, to tak naprawdę ta opcja poddania się i uprowadzenia była ku dobremu dla tych ludzi, którzy na to się zdecydowali, bo Bóg dalej mówi, że zesłał ich do obcej ziemi. Ale jednocześnie się o nich zatroszczy i sprowadzi ich z powrotem, odbuduje zburzy, w zasadzie, a nie wykorzeni. I bardzo ważne słowa w siódmym wersecie: Dam im serce chętne, by mnie poznać, by przekonać się, że ja jestem Panem, będą mi oni ludem, a ja będę im Bogiem, bo zawrócą do mnie całym swoim sercem. Widzimy tutaj nie tylko nadzieję tego, że będzie dobrze, że Bóg pomimo tej tragedii, która spotyka Izraela, jest w stanie wyciągnąć z tego coś dobrego, ale co więcej, Bóg na siebie bierze odpowiedzialność tego, żeby ich zaprowadzić z powrotem do ich ziemi.

I co więcej, Bóg mówi o sobie, że On da im serce chętne, by Jego poznać, by przekonać się, że On jest Panem. I kiedy czytałem te fragmenty, właśnie 23 Jeremiasza i 24, nie było wcale trudne, żeby nie przypomniał mi się fragment , gdzie jest napisane, że Jezus zwrócił się w następujących słowach: Ręczę i zapewniam, ja jestem bramą dla owiec. Wszyscy, ilu ich przyszło przede mną, to złodzieje i bandyci, lecz owce ich nie posłuchały. Ja jestem bramą, jeśli ktoś wejdzie przeze mnie, będzie zbawiony, a gdy wejdzie i wyjdzie, znajdzie sobie pastwisko. Złodziej przychodzi po to, by kraść, zarzynać i niszczyć.

Ja przyszedłem, aby owce miały życie i to życie w całej pełni. Ja jestem dobrym pasterzem, dobry pasterz oddaje za owce własne życie. Najemnik, który nie jest pasterzem ani właścicielem owiec, gdy widzi, że zbliża się wilk, porzuca owce i ucieka, wilk zaś porywa je i rozpędza. Najemnik zachowuje się tak dlatego, że jest on tylko najemnikiem i nie zależy mu na owcach. Ja jestem dobrym pasterzem, znam moje owce, one też mnie znają, podobnie jak Ojciec zna mnie, a ja znam mego Ojca i za owce oddaję własne życie.

Bóg, który zobowiązuje się do tego, żeby Izraela sprowadzić z powrotem i żeby ostatecznie, w tym takim ostatecznym rozrachunku, nie tylko z perspektywy niewoli babilońskiej i powrotu do Izraela, ale tak naprawdę w takiej ostatecznej wersji ratunkowej, w której nie tylko Bóg ich chciał przyprowadzić z powrotem do ich ziemi, ale ostatecznie chciał im dać Pasterza. On sam chciał być tym pasterzem dla nich, osobistym pasterzem, który będzie w stanie ich prowadzić, który sprawi, że będą chcieli go słuchać, że będą chcieli żyć blisko Niego. Pasterz, który jednocześnie zadba o to, żeby te owce miały właściwe serducho. I to jest też słowo, które bardzo bezpośrednio tyczy się nas dzisiaj, bo widzimy tutaj Boga, który chce być dla nas pasterzem, bez względu na to, w jakiej sytuacji się nie znajdujemy. Być może tak jest czasami, że nie widzimy potencjału dobra, które może się wydarzyć jeszcze w naszym życiu.

To jednak jest Bóg, który chce nas przyciągnąć do siebie bliżej, chce przemienić nasze serce po to, żebyśmy Go znali, żebyśmy chcieli Go znać, żebyśmy chcieli żyć blisko Niego. I to, że ma przygotowane dobre rzeczy dla nas, dobre rzeczy dla naszych bliskich, udowodnił tym, że oddał za nas swoje życie. To jest Bóg, który nie tylko zachęca nas do tego, żebyśmy żyli blisko Niego, ale tak naprawdę daj nam wszystko, co jest niezbędne do tego, żeby tej bliskości móc doświadczyć przez to, że sam osobiście oddał za nas swoje życie, żeby przez swoją śmierć i zmartwychwstanie móc przemienić nasze serca w serca, które będą chciały znać Boga. Pomimo tego, że możemy czasami być w sytuacjach, w których rzeczywiście patrzymy na ludzi, którzy powinni być przykładem, a nie są przykładem, powinni gromadzić, a nie rozpraszać, to jednak rozpraszają przez to, jak żyją. Naszym zadaniem jest to, żeby zwrócić swój wzrok na prawdziwego, dobrego pasterza, na Tego, któremu zależy na naszym życiu, któremu zależy na naszej przyszłości, któremu zależy na naszym szczęściu, któremu zależy na tym, żebyśmy żyli życiem w całej pełni, na miarę tego, do czego nas stworzył.

I żeby takiego życia doświadczyć, musimy najpierw ze swojego życia zrezygnować po to, żeby Bóg mógł w nas odbudować całkowicie nowego człowieka, nowego człowieka, który będzie właściwie reprezentował Stwórcę, będzie właściwie reprezentował Tego, który za nas oddał swoje życie. To jest to, do czego Bóg nas wzywa, bez względu na okoliczności, z którymi musimy się mierzyć, bez względu na to, jak czasami wydaje się nam być beznadziejnie, to możemy być spokojni o jedno. Kiedy zwrócimy swój wzrok, zwrócimy swoją uwagę na dobrego pasterza, możemy liczyć na to, że On zadba o nasze życie, zadba o naszą przyszłość, zadba o to, żebyśmy żyli życiem, które będzie Jemu się podobało. A kiedy my będziemy żyć życiem, które Jemu będzie się podobało, które Jemu będzie oddawać chwałę, które na Niego będzie wskazywać, które też inni ludzie będą w stanie dostrzec i zobaczyć, że rzeczywiście jest żywy Bóg, to wtedy też będziemy żyć życiem, które będzie prawdziwie, prawdziwie spełnione. Do takiego życia Bóg nas zachęca i mam nadzieję, że z takiego życia będziemy korzystać, czytając też Boże Słowo, czytając Biblię i odkrywając to, jaki jest Bóg, odkrywając obraz Boga, który teraz, już nawet jak widzimy w Starym Testamencie, jest naprawdę wyjątkowy, wbrew takim, wiecie, ogólnym stereotypowym stwierdzeniom, że ten Bóg w Starym Testamencie taki wredny i w ogóle nie wiadomo co.

To widzimy, że nie, że to jest Bóg, który jest sprawiedliwy, to się zgadza. I w obliczu takiego zła, którego dopuścili się Izraelici, wyciąga konsekwencje stosownie do tego zła, które było wyrządzone, to jednocześnie też bierze na siebie odpowiedzialność tego, żeby ich przyciągnąć z powrotem do siebie i żeby dać im nowe serce, żeby sprawić, żeby oni chcieli Jego znać. To jest Bóg, którego możemy poznać na kartach Biblii, którego możemy poznać już w Starym Testamencie, a który dał nam siebie poznać jeszcze lepiej w taki cielesny sposób przez osobę Jezusa Chrystusa. Mam nadzieję, że ten dzisiejszy odcinek był dla was wartościowy, że z niego jak najbardziej skorzystacie i zwrócicie uwagę na Boga, na Boga, który ma dla nas przygotowane dobre życie. Nie będziemy zwracać uwagi na ludzi, którzy czasami mogą nas rozpraszać, szczególnie kiedy nie są dla nas dobrym przykładem, ale będziemy zwracać uwagę na Tego, który nas chce do siebie przyciągnąć.

Jeśli macie pytania, chcielibyście porozmawiać, podyskutować, dowiedzieć się czegoś więcej, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl, tam możemy sobie dalej rozmawiać i słyszymy się. Już jutro w kolejnym odcinku.