Wszystkie odcinki

Dzień 127 Księga Izajasza 36-39

Pokusa egoizmu

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 127 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Czytamy Księgę Izajasza od trzydziestego szóstego do trzydziestego dziewiątego rozdziału i wracamy do króla Hiskiasza. Opowiadam, jak ten świetny władca pod koniec życia popełnił poważny błąd i co znaczą jego słowa, że przynajmniej za jego dni będzie pokój. Zastanawiamy się, jak nie pochwalić się swoim sukcesem i jak myśleć o następnych pokoleniach.

Najważniejsze myśli

  1. Déjà vu z Księgi Królewskiej

    O oblężeniu Jerozolimy przez Asyrię już czytaliśmy w 2 Księdze Królewskiej. Izajasz opisuje to samo z perspektywy proroka, który stał obok Hiskiasza.

  2. Świetny król z jednym wielkim błędem

    Hiskiasz ufał Bogu jak mało który król, ale gdy przyszli posłowie z Babilonu, pokazał im cały swój skarbiec. Wyszła z tego duma, a nie wdzięczność.

  3. Byle za moich dni

    Gdy Izajasz zapowiada, że Babilon zabierze skarby i synów króla, Hiskiasz odpowiada, że przynajmniej za jego dni będzie pokój. Najbardziej zabolało mnie to zdanie.

  4. Sukces to nie tylko moja zasługa

    Wiele dobrych rzeczy w naszym życiu dostajemy dzięki Bożej przychylności, a nie wyłącznie dzięki własnej pracy. Ma to nas uczyć wdzięczności i myślenia o innych.

Z odcinka

Bóg powołał nas do życia, w którym będziemy myśleć dużo dalej niż to, co nasze oczy zobaczą.

I tak naprawdę to, co dla nas dzisiaj może być sufitem naszych możliwości, dla naszych dzieci, naszych wnuków może być podłogą, może być miejscem startu.

Jak często jest tak w naszym życiu, że zwyczajnie bardziej patrzymy na swój tyłek, na to, jak moje życie się ułoży, niż na to, jak nasze czyny będą miały wpływ.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Opis Hiskiasza z Księgi Królewskiej: ufał Panu, usunął świątynki i nikt przed nim ani po nim nie był taki.
  • Hiskiasz ciężko choruje, a Bóg przedłuża mu życie o piętnaście lat.
  • Król Babilonu przysyła listy i dar, a Hiskiasz pokazuje posłom cały swój skarbiec i uzbrojenie.
  • Izajasz zapowiada, że wszystko, co Hiskiasz zgromadził, zostanie zabrane do Babilonu, a część jego potomków zostanie urzędnikami w pałacu tamtejszego króla.
  • Hiskiasz odpowiada, że to słowo jest dobre, bo przynajmniej za jego dni będzie pokój i porządek.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Księga Kronik też opisuje tę chwilę: serce Hiskiasza się wyniosło, ale potem ukorzył się przed Bogiem. Pokazuje, że duma była realnym problemem.
  • Paweł pyta, co mamy, czego byśmy nie otrzymali, i po co się chlubić, jakbyśmy tego nie dostali. To lekarstwo na pychę Hiskiasza.
  • Psalm o tym, jak ważne jest przekazywanie Bożych dzieł następnemu pokoleniu, żeby i ono pokładało nadzieję w Bogu.

Do przemyślenia

  • Gdzie dziękuję Bogu za sukcesy, a gdzie przypisuję je tylko sobie?
  • Jaki świat i jaki przykład zostawię moim dzieciom, wnukom i ludziom po mnie?

Powiązane odcinki

Hiskiasz duma myślenie o następnych pokoleniach wdzięczność Babilon Księga Izajasza

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 127 i czytamy Księgę Izajasza, rozdziały od 36 do 39. Jedna ważna rzecz na temat tych rozdziałów jest taka, że tak naprawdę tymi rozdziałami też kończymy bardzo ważną część Księgi Izajasza, o czym też rozmawialiśmy wcześniej. Tak naprawdę jest to część, w której Bóg bardzo wyraźnie pokazał, że jeżeli Izraelici nie odwrócą się od swojego postępowania, nie nawrócą się do Boga, nie zwrócą się do Niego, nie zaufają Jemu, to będą musieli ponieść konsekwencje swoich wyborów. Będą musieli ponieść konsekwencje, które są tragiczne, bo również to, jak bardzo odwrócili się od Boga, było tragiczne i byli już tak daleko od Niego, że w zasadzie zmierzali prostą drogą ku zagładzie.

I w tych rozdziałach też może być tak, że jeżeli je czytacie i wcześniej czytaliście Biblię od początku zgodnie z tym planem, który realizujemy, to możecie mieć takie poczucie, że ej, dobra, ale to jakieś déjà vu, w ogóle o co chodzi, bo ja mam wrażenie, że już to czytałem. I zgadza się, te historie, którą mamy zapisaną dzisiaj, już w zasadzie mamy też za sobą w Księdze Królewskiej, bo o tym, jak Asyria najechała na Jerozolimę, jak Jerozolima była zagrożona i jak udało im się uniknąć zniszczenia przez Asyrię wtedy, czytaliśmy już w Drugiej Księdze Królewskiej. Jednocześnie w Drugiej Księdze Królewskiej też, zaraz przed tym, jak właśnie Asyria najechała na Judę, mieliśmy opisane to, jak wyjątkowego króla wtedy mieli Izraelici. I chciałbym, żebyśmy wrócili na chwilę do Drugiej Księgi Królewskiej, do 18 rozdziału, gdzie od początku czytaliśmy, że w trzecim roku panowania Hoszei, syna Eli, króla Izraela, władzę objął Hiskiasz. Hiskiasz, tutaj wspomnę tylko, objął władzę w Królestwie Południowym, w Judzie, i tam dalej też przeczytamy, że za jego czasów Asyria...

Podbiła Samarię. O samym Hiskiaszu dalej czytamy, że miał on 25 lat, kiedy objął władzę, a panował w Jerozolimie 29 lat. Jego matka miała na imię Abi i była córką Zachariasza. Czynił on to, co prawe w oczach Pana, dokładnie tak jak jego praojciec Dawid. Usunął świątynki, porozbijał posągi, ściął Aszerę i przekuł miedzianego węża, którego sporządził Mojżesz, do tego bowiem czasu Izraelici spalali mu kadzidła, nazywali go Nechusztan.

jak on wśród wszystkich królów Judy i w ogóle wśród wszystkich jego poprzedników. Lgnął on do Pana nieustępowo od niego i przestrzegał przykazań, które Pan nadał Mojżeszowi, a Pan był z nim. Wiódł mu się we wszystkim, cokolwiek przedsięwziął, zbuntował się on przeciw królowi Asyrii i wypowiedział mu posłuszeństwo. On też pobił Filistynów aż po Gazę i jej granice od wieży strażniczej po warowne miasto. Po tym opisie możemy jednoznacznie stwierdzić, że no naprawdę mistrzowski gość z tego Hiskiasza.

Co więcej, był on jednym z tych królów, którzy też wygląda na to, że mieli być wybawicielami Izraela, że mieli być tymi, z którymi tak naprawdę wiązano mesjanistyczne obietnice wręcz, które, jak też już rozmawialiśmy wcześniej, ostatecznie odnosiły się do osoby Jezusa Chrystusa. Po tym opisie, który mamy w II Księdze Królewskiej, przed tą całą historią, którą też czytamy dzisiaj, widzimy, że Hiskiasz miał świetny start i w zasadzie nie czytamy o tym, żeby z tym Hiskiaszem było coś nie tak. Niemniej jednak dzisiaj w rozdziale 39 czytamy, że Hiskiasz był gościem, który też dosyć poważnie wtopił pod sam koniec swojego życia. I co ciekawe, nie jest to pokazane w taki sposób bardzo dramatyczny, w ramach którego moglibyśmy stwierdzić: O nie, w ogóle co za dziad z tego Hiskiasza. Ale Hiskiasz popełnił bardzo poważny błąd i to, co doprowadziło go do tego błędu, jest tak naprawdę czymś, co wydaje mi się jest bardzo ryzykownym obszarem w życiu każdego z nas.

I jako że rozdział 39 nie jest szczególnie długi, chciałbym, żebyśmy przeczytali go w całości. W tym czasie oraz Po raz podarunek. Usłyszał on bowiem o chorobie króla i o jego uzdrowieniu. Ten gest ucieszył Hiskiasza tak bardzo, że pokazał przybyłym swój skarbiec, srebro i złoto, wonności, drogocenne olejki, całe uzbrojenie i wszystko, co znalazło się w jego skarbcach. Nie było rzeczy, której by im nie pokazał, czy to we własnym domu, czy też w całym państwie.

Po odwiedzinach natomiast przyszedł do króla Hiskiasza prorok Izajasz. O czym mówili ci ludzie i skąd do ciebie przyszli? — zapytał. Hiskiasz na to: Przybyli do mnie z daleka, aż z Babilonu. A co widzieli w twoim domu? — dopytywał prorok. Widzieli wszystko, co mam w domu — odpowiedział Hiskiasz.

I w moich skarbcach nie było rzeczy, której bym im nie pokazał. . Oto zbliżają się dni, kiedy wszystko, co jest w twoim domu, co zgromadzili twoi ojcowie, aż po dzień dzisiejszy, zabiorą do Babilonu. Nie pozostanie tu nic — mówi Pan. Wezmą też niektórych spośród twoich synów, którzy wywodzić się będą od ciebie, których spłodzisz i uczynią ich urzędnikami w pałacu króla Babilonu.

Hiskiasz odpowiedział na to Izajaszowi: Przekazane mi przez ciebie słowo Pana jest dobre. . Ósmy werset, ten ostatni fragment. Te słowa Hiskiasza na sam koniec tej historii są naprawdę dramatyczne. Nie wiem, czy wy czujecie też ten tragizm tego, co tutaj się wydarzyło.

Mamy gościa, który dbał o to, żeby żyć blisko Boga. Zrobił bardzo dużo dobrego dla Boga, ale w tych słowach wygląda mi na to, że ta jego relacja z Bogiem — nie chcę jej oceniać, bo też kim jestem, żeby oceniać tak naprawdę to, czy chłop był szczery, czy nie — niemniej jednak pokazuje to, że ta jego relacja z Bogiem nie była do końca czysta, tak mi osobiście się wydaje. No bo tutaj widzimy gościa, który mówi, że to, co powiedział Izajasz, jest dobre. I teraz dobre dla niego było to, że spoko, że Izrael zostanie uprowadzony do Babilonu. Spoko, że w zasadzie spotkamy się ze wszystkimi konsekwencjami naszego życia.

To nic strasznego, dopóki nie wydarzy się to za mojego życia. Jak często jest tak w naszym życiu, że zwyczajnie bardziej patrzymy na swój tyłek, na to, jak moje życie się ułoży, niż na to, jak nasze czyny będą miały wpływ. Na przyszłe pokolenia, na nasze dzieci, na nasze wnuki, na ludzi, którym my zostawimy ten świat, kiedy nas już tutaj nie będzie. Co takiego z nimi? Czy to jest perspektywa, którą my żyjemy?

Bo okazuje się, że dla Hiskiasza ważniejsze było to, że za jego dni będzie spokój, że nic takiego się tutaj nie wydarzy, dopóki ja jeszcze żyję. I mówimy tu o gościu, któremu Bóg przedłużył życie o 15 lat, bo choroba, która tutaj jest wspomniana, ona była opisana trochę bardziej szczegółowo. Być może też pamiętacie zresztą tę historię, gdzie Hiskiasz był bardzo chory, bardzo to przeżywał i . I tak naprawdę w ramach tych 15 lat on pochwalił się wszystkimi swoimi osiągnięciami tak, jakby on był przyczyną tego całego dobra, które w pewnym momencie Izrael doświadczył. No bo co by nie było, za czasów Hiskiasza to Asyria właśnie nie zniszczyła Jerozolimy, choć ryzyko było ogromne.

I wygląda na to, że Hiskiaszowi z jakiegoś szalonego powodu wydawało się, że to wszystko, kurczę, dzięki niemu, że to tak naprawdę on był tak mistrzowski, że to dzięki niemu ta historia z oblężeniem Jerozolimy przez Asyrię potoczyła się tak, a nie inaczej. Wygląda na to, że on miał wrażenie, że sytuacja, w której Izraelici wtedy się znajdowali, była tylko i wyłącznie jego udziałem. Wiecie, wygląda na to, że nie było tu za bardzo zastanawiania się nad tym, co Bóg uczynił w życiu Izraela, jak Bóg ich uratował przed królem Asyrii. Do tego stopnia, że kiedy przyszli wysłannicy z Babilonu, on pokazał im absolutnie wszystko. I teraz, żeby było jasne, ja wiem, że jak czytamy ten fragment, to możemy tak sobie pomyśleć, że no co złego w tym, że on to wszystko pokazał.

Wydaje mi się, że problem w tym, że on to wszystko pokazał wynika z tego, co też on w pewien sposób udowodnił tymi swoimi ostatnimi słowami, że chciał się pochwalić niejako swoimi osiągnięciami. Patrzcie, jak udało mi się wyprowadzić mój kraj na prostą. Patrzcie, ile udało nam się zgromadzić dóbr. Patrzcie na to wszystko. Zgoła inna kwestia jest taka, że w tamtych czasach no ufać komukolwiek to w ogóle było dosyć ryzykowne, bo te wszystkie, wiecie, układy, układziki między...

Różnymi władcami. One były bardzo egoistyczne. To nie jest tak, że wiecie, ci królowie naprawdę chcieli sobie pomagać, kiedy zawierali tam jakieś, wiecie, pakty i tak dalej. Tak naprawdę chodziło im tylko i wyłącznie o swój własny interes. Chodziło im o to, żeby zabezpieczyć swoje interesy, a nie jakoś szczególnie żeby pomagać komuś innemu.

Jeżeli ktoś chciał wtedy pomóc komuś innemu, to nie dlatego, że był tak dobroduszny i miał tak wielkie serce, tylko dlatego, że widział w tym swój interes. Być może niektórzy królowie łączyli się w jakieś tam pakty po to, żeby właśnie zabezpieczyć się przed wspólnym wrogiem, ale niekoniecznie dlatego, żeby pomóc innemu narodowi. No spójrzmy prawdzie w oczy. Świat, o którym czytamy w Biblii, był bardzo brutalny. Zresztą, tak szczerze, to wydaje mi się, że świat, w którym żyjemy dzisiaj, wcale niekoniecznie jest dużo inny, bo choć może być wiele rzeczy, których my nie widzimy, z pewnością jest tak, że ostatecznie w różnych decyzjach, które są podejmowane na szczycie, tak naprawdę chodzi zwyczajnie o interesy.

Chodzi o to, żeby zabezpieczyć siebie, żeby zadbać o to, żeby moja pozycja była jak najlepsza, a niekoniecznie to, żeby jakoś bardzo pomóc innym. A jeżeli pomóc, no to bardzo często właśnie po to, żeby zwyczajnie na tym skorzystać w różny sposób. Niestety żyjemy w brutalnym świecie i jeżeli jesteśmy idealistami, którym się wydaje, że tak nie jest, no to możemy się kiedyś mocno zdziwić. Niemniej jednak to, co zrobił Hiskiasz, właśnie dlatego było problematyczne, że pokazało stan jego serca, pokazało tą dumę, która przepełniała jego serce, pokazało egoizm, który tak naprawdę w jego życiu również był, pomimo tego, że był naprawdę świetnym gościem, jeśli chodzi o przestrzeganie prawa, jeśli chodzi o zbliżanie się do Boga. I nie chcę mówić, że on to wszystko robił dlatego, żeby też osiągnąć w tym jakieś tam swoje interesy, bo wiedział, że zwyczajnie dobrze jest być blisko Boga, dobrze jest zbliżać się do Boga, bo przyniesie mu to powodzenie.

No bo takie też były obietnice, które Bóg dał odnośnie przestrzegania Jego prawa. Ale tutaj widzimy, że finalnie dla Hiskiasza ważniejsze było to, jak on będzie postrzegany i co takiego będzie się działo za jego życia, niekoniecznie to, co Co później. I to jest ryzyko, które może również pojawić się w naszym życiu. Kiedy dojdziemy w naszym życiu do miejsca, w którym będzie wyglądało, że wszystko jest okej, dzieci super, piękne, odchowane, rodzina fantastycznie, żona, mąż tacy piękni, stan konta, no czegoż by chcieć więcej? Fajny samochód na podjeździe, ładny dom i tak dalej.

Możemy usiąść i powiedzieć: Patrz, co udało mi się w życiu osiągnąć, zapominając o tym, że wszelkie dobro w naszym życiu ostatecznie pochodzi od Boga. Zapominając o tym, że nie na wszystko mieliśmy wpływ. Okej, może być tak, że zwyczajnie było w niektórych sytuacjach tak, że podjąłem ryzyko, otworzyłem firmę, coś zrobiłem, wykazałem się pewną inicjatywą. Niemniej jednak wiele rzeczy, które dzieją się w naszym życiu, są sytuacjami, na które nie mamy bezpośredniego wpływu. Zwyczajnie mamy farta.

Jest szczęście, które nam towarzyszy. Jest, nazwijmy to sobie inaczej, Boża przychylność. Jest to, że rzeczywiście ja czegoś może nie zrobiłem, może coś przeoczyłem, a mimo to udało mi się osiągnąć jakiś sukces. I często ten taki ludzki sukces, który też był udziałem Izraela w tamtym czasie, kiedy Hiskiasz był królem, był czymś, co przysłoniło im po raz kolejny zresztą Boga, który był źródłem całego dobra, które ich spotkało i doprowadziło do miejsca, w którym Hiskiasz bardziej był przejęty sobą niż ludźmi, którym zostawi swoje królestwo. Lekcje, które my możemy z tego wyciągnąć dla siebie dzisiaj, są w zasadzie dwie.

Z jednej strony, jak patrzę na to, co udało mi się osiągnąć, czy widzę w tym Bożą przychylność, czy widzę, dostrzegam to, że tak wiele rzeczy w życiu nam się udaje, pomimo tego, że my bezpośrednio się do nich nie przyłożyliśmy, że zwyczajnie pewne okoliczności złożyły się w taki, a nie inny sposób. A po drugie, to, co wydaje mi się było największym dramatem tego rozdziału, są słowa Hiskiasza, który mówi, że dobrze, że Izraela spotka tragedia, jeżeli nie wydarzy się to za mojego życia. Bóg powołał nas do życia, w którym będziemy myśleć dużo dalej niż to, co nasze oczy zobaczą. Nie tylko z perspektywy tego, jak będzie wyglądała nasza osobiście wieczność, ale też z perspektywy tego, co zostawimy po sobie i czy swoim życiem przygotujemy lepszy świat. dla tych, którzy przyjdą po nas, po to, żeby oni nie musieli się przekuwać przez różne problemy, które my jesteśmy w stanie rozwiązać. Tylko tak naprawdę my możemy dać dużo lepszy start przyszłemu pokoleniu.

I tak naprawdę to, co dla nas dzisiaj może być sufitem naszych możliwości, dla naszych dzieci, naszych wnuków może być podłogą, może być miejscem startu, jeżeli zadbamy o to, żeby nasze życie było ułożone we właściwy sposób, żeby nasza perspektywa była jak najbardziej holistyczna, w ramach której będziemy widzieli, że Bóg działa w naszym życiu, powołuje nas do tego, żebyśmy byli błogosławieństwem dla innych, a nie tylko martwili się o swoje własne interesy, o swoje własne powodzenie, ale byli tymi, którzy jeszcze bardziej są przyjęci innymi niż koniecznie sobą samym i tym, jak nam się będzie powodziło. Bo tak naprawdę wtedy, kiedy my skupiamy się na innych, kiedy dbamy o to, żeby im służyć, żeby im pomagać, kiedy z nimi dzielimy się Bogiem, który przemienił nasze życie i jednocześnie bardzo na tym korzystamy, Bóg przyznaje się do ludzi, którzy swoje życie poświęcają innym. Mam nadzieję, że ta historia będzie dla was znowu czymś wartościowym, co pozwoli wam spojrzeć w nowy sposób na swoje życie, zwrócić uwagę właśnie na to, jakie błędy były popełniane przez innych w przeszłości po to, żebyśmy my tych samych błędów nie popełniali i żebyśmy żyli życiem, które będzie jak najbardziej wartościowe nie tylko dla nas, ale też dla innych i które Bogu przyniesie chwałę, które pomoże innym wskazać właśnie na Niego. Wielkie dzięki za dzisiaj. Gdybyście mieli dodatkowe pytania, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl, tam możemy sobie porozmawiać, podyskutować, a tymczasem słyszymy się już jutro w kolejnym odcinku.