Wszystkie odcinki

Dzień 12 Księga Rodzaju 35-37

Jak być człowiekiem, który żyje spełnionym życiem

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 12 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Czytamy Księgę Rodzaju 35-37 i poznajemy Józefa, siedemnastolatka, który dzieli się ze swoimi braćmi snami od Boga. Zastanawiam się, co zrobić z własnymi marzeniami i czego potrzebujemy, żeby żyć sensownie. Opowiadam też o trzech rzeczach, które zauważył Viktor Frankl.

Najważniejsze myśli

  1. Sen, który dał Bóg

    Józef ma sny o tym, że bracia i rodzice będą się mu kłaniać. To nie było jego własne marzenie, ale plan przygotowany przez Boga.

  2. Z kim dzielić się marzeniami

    Józef popełnił błąd: podzielił się snami z ludźmi, którzy nie potrafili tego docenić. Dobrze wybierać, komu mówimy o tym, co dla nas ważne.

  3. Nie każdy cię zrozumie

    Ludzie mogą patrzeć na ciebie jak na wariata. Nie to jest ważne, ale to, jaki plan ma Bóg dla twojego życia.

  4. Trzy rzeczy potrzebne do sensu

    Viktor Frankl, który przeżył obozy, wskazał: projekt, nad którym pracujemy, spojrzenie na cierpienie z nadzieją i ludzi, którzy nas kochają i wspierają.

Z odcinka

Znaczenie ma to, jaki Bóg przygotował plan dla twojego życia, w jaki sposób Bóg chce sprawić, żeby świat był jeszcze lepszym miejscem przez twoje życie.

Każdy człowiek, żeby doświadczyć sensu w życiu, potrzebuje grupy ludzi, którzy go kochają, akceptują i wspierają.

Józef popełnił bardzo ważny błąd, bo podzielił się tym z ludźmi, którzy nie byli w stanie docenić tego, co dla niego jest ważne.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Józef ma 17 lat i donosi ojcu na braci. To jeden z powodów, dla których go nie lubią.
  • Józef opowiada braciom sny o tym, że kiedyś będą mu się kłaniać. Ich nienawiść rośnie.
  • Ruben, jedyny rozsądny z braci, ratuje Józefa przed śmiercią.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Szczepan przypomina, że bracia sprzedali Józefa do Egiptu, ale Bóg był z nim i wyrwał go z wszelkich ucisków.
  • Autor listu zachęca, żeby zachęcać się wzajemnie do miłości i dobrych uczynków i nie rezygnować ze wspólnoty. To dokładnie ta grupa ludzi, o której mówi odcinek.
  • Przysłowie o tym, że człowiek zaostrza człowieka jak żelazo żelazo. Potrzebujemy ludzi obok siebie.

Do przemyślenia

  • O jakim marzeniu boję się mówić głośno i komu mogę bezpiecznie o nim opowiedzieć?
  • Kto w moim życiu mnie kocha, akceptuje i wspiera? I kogo ja mogę tak wesprzeć?

Powiązane odcinki

Józef marzenia powołanie sens życia wspólnota Viktor Frankl

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj jest dzień dwunasty naszego planu i czytamy rozdziały w Księdze Rodzaju od 35 do 37. W 37 rozdziale poznajemy Józefa. Józef jest tutaj przedstawiony jako 17-letni chłopiec, który ma dosyć niemałe problemy ze swoimi braćmi. Niekoniecznie te problemy ma z powodu tego, że bracia go jakoś niesłusznie nie lubią, choć już bracia dali się też poznać nam w innych historiach, więc wiemy, że rodzina jest trudna i nie jest trudno o to, żeby mieć słabe relacje z rodzeństwem.

Tym bardziej, . To jest to powód, żeby chłopaki nie darzyli młodego jakąś szczególną sympatią. Nie zmienia to jednak tego, że to, jak go traktują, jest absolutnie niedopuszczalne. Jedna jednak rzecz, którą odkrywamy w tym rozdziale, to jest to, w jaki sposób Bóg pokazuje plan, który ma dla Józefa i jak Józef źle się obchodzi z tym, co Bóg włożył gdzieś w jego serducho, włożył mu jakieś marzenie. To było tutaj konkretnie w postaci snu.

Ale sądzę, że możemy uczciwie powiedzieć, że Józef ten sen bardzo wziął sobie do serca, bo zaczął się nim dzielić ze swoimi braćmi. Najpierw pierwszym snem, później pojawił się drugi i z tego, co czytamy, były też jakieś inne podobne sny, ale ostatecznie one wszystkie miały bardzo wspólny wątek, i kiedy nawet jego rodzice będą mu się kłaniać, co już nawet dla jego ojca było dosyć sporym przegięciem. I nie wiem, jak jest z wami, ale czasami mamy tak, że mamy pewne aspiracje odnośnie naszego życia. Chcielibyśmy, żeby nasze życie wyglądało w jakiś konkretny sposób i osobiście spotkałem wiele osób, które w ogóle nie lubią mówić o tym, że mają marzenia, bo trochę mamy tak, że możemy sobie myśleć: hej, a może to nie dla mnie, a może ja przesadzam, a może w mojej rodzinie nikt... Nikt nigdy nie doszedł do tego, o czym ja marzę.

Może moja historia jest taka, że nie zanosi się na to, żeby miało się ziścić to, co gdzieś głęboko leży w moim serduchu. I może tak być, że my skrywamy gdzieś w sobie to, co jest dla nas ważne, to, co być może nawet Bóg ma jakieś pewne zamierzenie dla naszego życia, ale nie chcemy, żeby udziałał to jakkolwiek świat udzienne, bo nie chcemy w żaden sposób doświadczyć zranienia z powodu tego, że to, co jest naszym marzeniem, w żaden sposób się nie realizuje, może się odwleka w czasie albo że po prostu być może wydaje nam się, że są to jakieś mrzonki i powinniśmy zacząć stąpać twardo po ziemi i w ogóle nie zawracać sobie głowy głupotami. I to nie jest tak, że nasze marzenia są problematyczne. I na przykładzie życia Józefa widzimy, że jego marzenie ostatecznie się ziści. Ostatecznie to nie było jego marzenie, tylko coś, co Bóg przygotował dużo wcześniej po to, żeby dokonać czegoś naprawdę spektakularnego i żeby pomóc tysiącom ludzi.

Ale Józef popełnił bardzo ważny błąd, bo podzielił się tym z ludźmi, którzy nie byli w stanie docenić tego, co dla niego jest ważne. Podzielił się tym z ludźmi, którym zwyczajnie nie zależało na nim, którzy byli gotowi, słysząc to, czym Józef się z nimi w swojej absolutnej szczerości dzieli, zdecydować się na to, żeby chłopa zabić, choć na szczęście, dobrze, że ma chociaż , który w zasadzie uratował go w tej sytuacji od śmierci. I może być tak, że w swoim życiu będziesz doświadczał tego, że ludzie nie rozumieją twojej drogi, że ludzie nie rozumieją tego, do czego jesteś powołany, że ludzie patrzą na ciebie jak na jakiegoś totalnego świra, ale to nie ma absolutnie znaczenia, jak ludzie na ciebie patrzą. Znaczenie ma to, jaki Bóg przygotował plan dla twojego życia, w jaki sposób Bóg chce sprawić, żeby świat był jeszcze lepszym miejscem przez twoje życie. I to jest całkowicie okej. że ludzie nie będą ciebie rozumieć, choć nie jest to łatwe.

Rozumiem, że jest to ciężkie. Sam często mam tak, że są rzeczy, o których niekoniecznie jakoś szczególnie lubię mówić, bo są one gdzieś dla mnie na tyle ważne, na tyle wrażliwe, że no nie chciałbym. Ale to, co możemy zrobić, żeby żyć życiem pełnym nadziei na to, że przed nami jest dobra przyszłość, to otoczyć się ludźmi, którzy będą nas zachęcać, którzy będą nas wspierać i którzy może nie będą rozumieć dokładnie tego, co gdzieś nam w serduchu gra, ale chociaż będą nas kochać, będą nas akceptować i będą wierzyć w to, co najlepsze odnośnie naszego życia. Austriacki psychiatra Viktor Frankl, który jest założycielem i pomysłodawcą logoterapii, znany bardzo z tego, że poza swoimi naukowymi osiągnięciami jest on jednocześnie osobą, która przetrwała Holokaust, która była w obozach koncentracyjnych, odkrył, co tak naprawdę jest szczególnie ważnego dla człowieka po to, żeby każdy z nas mógł żyć życiem, które ma znaczenie, które ma sens. I w swojej książce Człowiek w poszukiwaniu sensu, gdzie opisuje swoje doświadczenia właśnie z obozów koncentracyjnych, dochodzi on do takich kilku rzeczy, które są szczególnie ważne dla każdego człowieka po to, żeby mógł doświadczyć w życiu sensu.

I tymi trzema rzeczami jest po pierwsze projekt, nad którym pracujemy, który zajmuje nam jakiś czas. Możemy powiedzieć, że to może być jakaś nasza taka życiowa misja, która wymaga pewnego naszego zaangażowania. Po drugie pewne odkupieńcze spojrzenie na cierpienie, czyli pomimo tego, że w życiu zdarzają się różne rzeczy, jesteśmy w stanie sobie to wytłumaczyć w taki sposób, żeby, tak jak to też widzieliśmy już w niektórych historiach biblijnych, spojrzeć na te tragiczne historie, z którymi czasami przyjdzie nam się zetknąć, w sposób, który wciąż wnosi nadzieję. I ostatecznie powiedział, że każdy człowiek, żeby doświadczyć sensu w życiu, potrzebuje grupy ludzi, którzy go kochają, akceptują i wspierają. I kiedy pierwszy raz o tym usłyszałem, to pomyślałem sobie, czy nie taki właśnie powinien być Kościół?

Czy to właśnie wspólnota ludzi, których łączy wiara w osobę Jezusa Chrystusa, nie powinna być tą grupą, w której jesteśmy w stanie odkryć swoją życiową misję? Jesteśmy w stanie znajdować nadzieję w trudnych chwilach i jednocześnie jest to grupa, która jest w stanie wspierać nas w tym, żebyśmy realizowali to, do czego Bóg stworzył każdego z nas. I wiem, że często jest tak, że ciężko jest nam znaleźć ludzi, którzy nawet niekoniecznie muszą nas rozumieć, ale że będą autentycznie nas kochać, akceptować i wspierać. Wiem, że to nie jest proste, ale jest to niesamowicie ważne dla każdego z nas, bo po to, żeby doświadczyć prawdziwego sensu i spełnienia w swoim życiu, musimy mieć misję. Musimy umieć spojrzeć na trudności, z którymi będziemy się borykać, z odpowiedniej perspektywy i są nam potrzebni ludzie, którzy będą nas kochać, akceptować i wspierać.

Jeżeli nie masz jeszcze takich ludzi w swoim życiu, życzę ci jak najbardziej szczerze tego, żebyś takich ludzi znalazł, żebyś znalazł wspólnotę, która będzie dla ciebie wspierająca, która nie tylko będzie cię wspierała w tym, żeby jeszcze lepiej poznawać Boga, żeby jeszcze odkrywać Boga, żeby jeszcze lepiej odkrywać, jaki plan Bóg ma dla twojego życia, w jaki sposób Bóg chce realizować swoją misję przez twoje życie, w jaki sposób Bóg chce ciebie zaangażować do historii, którą realizuje, ale przede wszystkim, żeby to była wspólnota, która autentycznie będzie cię kochać i akceptować. Wiem, że to wcale niekoniecznie jest trudne i możemy mieszkać czasami w miejscach, w których naprawdę ciężko jest nam o takich ludzi, ale wierzę w to, że kiedy będziemy szukać, kiedy będziemy otwarci na to, żeby poznawać nowe osoby, to w końcu trafimy do ludzi, których, wierzę, Bóg będzie stawiał na naszej drodze po to, żeby oni wspierali nas w tym, żebyśmy zrealizowali plan, który On ma dla życia każdego z nas. Mam nadzieję, że dzisiejsza historia Józefa, która na tym etapie jest jeszcze bardzo trudna, już teraz wnosi pewną zachętę do waszego życia, wnosi choć trochę nadziei. Jeżeli chcielibyście jeszcze więcej sobie o niej porozmawiać, jeżeli byście chcieli jeszcze bardziej zgłębić to, o czym będziemy czytać w najbliższych rozdziałach, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl. Dołączcie do naszej grupy na Facebooku, gdzie każdego dnia rozmawiamy o tym, co czytamy, rozmawiamy o tym, w jaki sposób może to pomóc w naszym życiu i mam ogromną nadzieję, że ten najbliższy rok wspólnego czytania Biblii będzie dla was rokiem inspiracji, rokiem zachęty i rokiem, który wniesie nadzieję na dalszą część waszego życia.

Do usłyszenia już w następnym odcinku.