Wszystkie odcinki

Dzień 113 2 Księga Królewska 9-11

Gorliwość to nie wszystko

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 113 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Czytamy 2 Księgę Królewską 9 do 11 i zatrzymujemy się przy królu Jehu. Opowiadam, jak został namaszczony, żeby zrobić porządek z rodem Achaba, i dlaczego mimo gorliwości nie żył blisko Boga. Zastanawiamy się, co ta historia mówi o naszych powołaniach i walce w imieniu wiary.

Najważniejsze myśli

  1. Jehu z Bożą misją

    Jehu zostaje namaszczony na króla i dostaje konkretne zadanie: wykończyć ród Achaba, który przelał krew wielu proroków. Zadanie wykonuje do końca, nawet z nawiązką.

  2. Gorliwy, ale nie blisko Boga

    Jehu wytępił kult Baala, ale nie porzucił złotych cielców Jeroboama. Był oddany swojej sprawie bardziej niż samemu Bogu.

  3. Bóg nagradza, ale widzi serce

    Bóg obiecał potomkom Jehu tron do czwartego pokolenia. Jednocześnie Izrael dalej ponosił konsekwencje, bo nie wrócił do Boga całym sercem.

  4. Powołanie to nie to samo co życie z Bogiem

    Można mieć misję od Boga, wykonać ją i żyć daleko od Niego. Dlatego Bogu zależy na nas samych, a nie tylko na zadaniach, które nam powierzył.

Z odcinka

Jemu nie zależy na tym, żebyśmy uwielbiali nasze powołanie, tylko żebyśmy uwielbiali Jego, żeby zależało nam na Nim, a nie tylko na tych zadaniach, które nam powierzył.

I ostatecznie nie ma znaczenia to takiego wielkiego, o co ty w życiu walczyłeś, jeżeli nie robiłeś tego po Bożemu, jeżeli nie robiłeś tego mając Boga blisko siebie.

Można mieć jakąś misję daną od Boga, można nawet tę misję zrealizować, a jednocześnie żyć życiem, które wcale niekoniecznie będzie odzwierciedleniem tego, jak powinniśmy żyć.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Bóg zapowiada Eliaszowi, że namaści Jehu na króla Izraela. Jehu pojawia się w historii dużo wcześniej, zanim zostaje władcą.
  • Uczeń Elizeusza wylewa oliwę na głowę Jehu i zapowiada koniec rodu Achaba oraz śmierć Izebel.
  • Izebel ginie dokładnie tak, jak zapowiedział Eliasz. To brutalna scena, więc czytajcie ją sami.
  • Jehu zaprasza człowieka na rydwan i prosi, żeby zobaczył jego żarliwość dla Pana.
  • Podsumowanie panowania Jehu: wytępił kult Baala, ale zostawił złote cielce i nie postępował całym sercem według Bożego prawa.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Paweł pisze o Izraelitach, że mają gorliwość dla Boga, ale nie opartą na poznaniu. To dokładnie ta sama sytuacja co u Jehu.
  • Jezus mówi, że nie każdy, kto robi wielkie rzeczy w Jego imię, naprawdę żyje blisko Niego. Liczy się to, czy Go znamy.
  • Jezus pochwala Efezjan za ich pracę, ale zarzuca im, że porzucili pierwszą miłość. Można dużo robić i oddalić się od Boga.

Do przemyślenia

  • Czy to, co robię dla Boga, wynika z tego, że naprawdę chcę być blisko Niego, czy bardziej z przywiązania do mojej sprawy?
  • Co w moim życiu mogłoby pokazać, że zależy mi na Bogu, a nie tylko na swoim zadaniu albo roli?

Powiązane odcinki

król Jehu gorliwość powołanie ród Achaba bliskość z Bogiem królowie Izraela

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 113 i czytamy drugą Księgę Królewską, rozdziały od 9 do 11. Dzisiaj chciałbym, żebyśmy wrócili trochę do historii, do tego, co dzieje się w tej biblijnej narracji, jednocześnie pamiętając, że to wszystko, co czytamy, to nie są wydarzenia, które miały miejsce, gdzieś tam, wiecie, w oderwaniu od czasu, jakiegoś ciągu przyczynowo-skutkowego, tego, w jaki sposób pewne wydarzenia prowadziły do miejsca, w którym dzisiaj jesteśmy. Bo przez ostatnie dwa dni rozmawialiśmy na takie tematy trochę takie, wiecie, bardziej życiowo, inspiracyjno, zachęcające odnośnie tego, w jaki sposób Bóg działał przez życie Elizeusza, a dzisiaj chciałbym, żebyśmy wrócili do postaci jednego z królów. Nie przebijajmy się przez tych wszystkich królów tak, wiecie, król po królu, bo to by nam zajęło całkiem sporo czasu i też niekoniecznie osiągnęlibyśmy ten cel, na którym mi zależy, a tym celem w czytaniu Biblii w tym podcaście jest dla mnie to, żebyśmy na tyle łapali historię i co się dzieje, żeby ta lektura była dla nas w miarę zrozumiała, żebyśmy mieli takie poczucie, że okej, dobra, wiem, co się dzieje, ale niekoniecznie żebyśmy, wiecie, wgrzebywali się w każdą osobę, co z drugiej strony, jeżeli jesteście jakoś zainspirowani do tego, to jak najbardziej zachęcam, bo jest to ciekawe, żeby rzeczywiście tam sobie postaci sprawdzać bardziej szczegółowo.

Niemniej jednak dzisiaj chciałbym, żebyśmy zwrócili uwagę na jednego z królów, który był dosyć barwną postacią. Barwną, ciekawą i taką raczej niekoniecznie jednoznaczną. I między innymi dlatego chciałbym, żebyśmy właśnie dzisiaj porozmawiali o królu Jehu. Jest to zawodnik, który pojawił się nam tak naprawdę w zapowiedzi już w pierwszej Księdze Królewskiej, w 19 rozdziale, bo w historii, o której też rozmawialiśmy wcześniej, kiedy Eliasz, jeszcze Eliasz właśnie, nie Elizeusz, ale Eliasz, uciekał przez Jezebel i miał swoje myśli samobójcze, miał deprechę i Bóg go gdzieś z tego wyciągnął. Bóg też mu się objawił w taki szczególny sposób, w takim cichym powiewie, to wtedy też Bóg dał mu pewne zadanie i częścią tego zadania było to, żeby .

To była jedna z rzeczy, które miał w ramach tego... tego zadania zrobić. I Jehu tak naprawdę już wtedy wiemy, że no właśnie, będzie postacią, która ma odegrać pewną znaczącą rolę w naszej historii, bo wciąż tak naprawdę w historii jesteśmy gdzieś w okolicach, wiecie, króla Chaba, później jego potomków, którzy byli tak porąbani jak ojciec. Wciąż jeszcze jest Jezebel, która no właśnie dzisiaj dopiero nam zginie w tej całej historii i ona była, no to już kilka razy mówiłem, że była naprawdę podłą babą, więc jesteśmy wciąż w takich pomieszanych czasach Izraela, który wnosi ma Boga, który tak naprawdę żyje po swojemu, gdzie często ludzie, którzy chcą za Bogiem jakkolwiek iść, są zabijani, w kraju panuje kult jakichś tam obcych bogów i tutaj pojawia nam się postać wcześniej zapowiedzianego Jehu. Czytamy o nim na początku drugiej Księgi Królewskiej, dziewiątego rozdziału, kiedy to Elizeusz wysyła jednego ze swoich uczniów z misją, żeby namaścił Jehu na króla. I właśnie, co jest ciekawe, Jehu, ja nie wiem, czy on nie jest jedynym królem Izraela, który został namaszczony.

Tak wiecie, namaszczony w sensie tam jest ta cała ceremonia z oliwą, wylaniem tej oliwy na głowę i tak dalej. Więc Jehu tutaj właśnie, co jest ciekawe, on ma bardzo konkretną misję i ma misję od Boga. On jest powołanym przez Boga gościem, który ma zrobić porządek z rodem Achaba. No i o tym też czytamy w tej scenie, gdzie Jehu rzeczywiście już jest namaszczony na króla i to jest właśnie drugiej Księgi Królewskiej, gdzie czytamy, że sługa wylał oliwę na głowę Jehu i oznajmił: Tak mówi Pan, Bóg Izraela: namaściłem cię na króla ludu Pana Izraela, wybijesz ród twojego pana Achaba i w ten sposób pomszczę krew moich sług, proroków oraz krew wszystkich sług Pana przelaną przez Izebel. Zginie cały ród Achaba.

Wytnę w Izraelu każdego mężczyznę z rodu Achaba, niewolnego i wolnego. Postąpię z rodem Achaba tak, jak z rodem Jeroboama, syna Nebata, i z rodem Baszy, syna Achiasza. Izebel zaś pożrą psy w posiadłości w Izraelu i nikt jej nie pogrzebie. Potem sługa otworzył drzwi i uciekł. No i w ten sposób Jehu został namaszczony na króla.

Co jest ciekawe, jeśli chodzi o samą postać Jehu, to... Był to gość, który zdecydowanie, zdecydowanie w swoim życiu przejawiał się ogromną gorliwością. To był naprawdę gość, no właśnie gorliwy, jednak niekoniecznie w tym wszystkim gorliwy tak do końca dla Boga. Niekoniecznie ta jego gorliwość była połączona z takim poznaniem Boga, bo choć miał on Boże powołanie na swoim życiu i to powołanie zrealizował, zrealizował tę misję, którą Bóg miał dla niego, to jednocześnie wcale niekoniecznie aż tak bardzo Bogiem był przejęty. No i dziewiąty rozdział mówi nam o tym, że rzeczywiście Jehu przejmuje władzę.

No i Jehu, jednocześnie przejmując władzę, robi porządki. No i robi porządki, zabijając tych ludzi, którzy byli związani z rodem Achaba. Pierwszą osobą, która ginie, jest Joram, który zresztą, jak właśnie widzi zbliżającego się Jehu, to woła do niego: Hej, czy chodzi o pokój, Jehu? A Jehu odpowiedział: Co to za pokój, póki trwania rządu twojej matki Izebel i liczne jej czary? Joram zawrócił, a Jehu rzucił się do ucieczki.

Achazjaszowi rzucił Achazjaszu zdrada. Achazjasz z kolei był królem Judy, tak jak być może pamiętacie, to tylko przypomnę, że obecnie Izrael jest podzielony na dwa królestwa: jest królestwo północne, jest królestwo południowe. Północne to jest Izrael, południowe to jest królestwo Judy. I w tym akurat momencie historii, jeśli królowie się ze sobą zakumali, mamy zarówno Jorama, jak i Achazjasza razem, no i Joram ginie, zgodnie też z tą misją, którą Jehu miał do zrealizowania. No przy tym oberwało się Achazjaszowi, bo Achazjasz też ginie, chociaż w sumie to nie było częścią misji.

No i właśnie, czy miał zginąć? Niekoniecznie. Nie widzę powodów, żeby miał zginąć, a na pewno nie było to częścią jego misji, no ale właśnie tutaj wychodzi taka wyjątkowa gorliwość Jehu. On naprawdę był oddany sprawie, z tym że wydaje mi się, że właśnie on był trochę bardziej oddany swojej sprawie i tego, jak on tę sprawę chciał rozwiązać, niż koniecznie tym, żeby w tym wszystkim być też blisko Boga i pod koniec dziewiątego rozdziału czytamy też o tym, jak Jehu zrealizował część swojej misji związanej z zabiciem Izebel, która, no zresztą przeczytajcie sobie sami, to trochę taka scena jest, nie wiem, jak dzieci słuchają, to nie będę tego czytał, możecie przeczytać sobie sami. możecie sobie...

Czy sobie poczytać o tym, jak Izebel przygotowała się i tam jeszcze z niego coś tam gadała: Hej, w ogóle mordercą swojego pana. No i skończyło się tak, że wyleciała z okna, no i tam jest dalej opisane ze szczegółami to, w jaki sposób tam jej historia się dalej potoczyła, a potoczyła się dokładnie tak też zresztą, jak Bóg wcześniej zapowiedział, bo pod koniec czytamy o tym, że właśnie tą swoją śmiercią i tym, jak to się tam wszystko wydarzyło, spełniło się słowo Pana, które wypowiedział za pośrednictwem swojego sługi Eliasza Tiszbity. No i tu oszczędzę wam szczegółów. Jeżeli chcecie, to oczywiście zachęcam do poczytania, mam nadzieję, że poczytacie, ale to jest brutalne. No i w kolejnym rozdziale jest właśnie pociągnięty temat tego, że cały ród Achaba miał zginąć.

I znowu już wielokrotnie rozmawialiśmy o tym wszystkim, dlaczego czasami tylu ludzi ginęło i dlaczego te czystki były aż tak szczegółowe i po prostu tam, nie wiem, kto miał jak zginąć. No nie zapominajmy, nie zapominajmy, że mówimy tutaj o Achabie, który naprawdę, wiecie, był gościem, który wymordował masę ludzi oddanych Bogu, był królem, który nie zasłużył się jakoś szczególnie, w żaden sposób się nie zasłużył dla Izraela, Boga miał w nosie, jednocześnie też był gościem, za czasów którego też przemoc i zabójstwa były na porządku dziennym. Tak naprawdę jego żona podpuszczała go do tego, żeby tam różne rzeczy robił, no i jedną z tych rzeczy było to, że rzeczywiście wielu bożych proroków zabił, więc wiecie, my nie mówimy tutaj o gościu, który jest takim totalnie miłym panem, którego nikt nie powinien się czepiać. Jak nie było się o co czepiać, no to nikt się o nikogo nie czepiał, ale Achab zdecydowanie, zresztą to już który to odcinek rozmawiamy o Achabie, rzeczywiście no widzicie, długo on tutaj nam się pojawia, więc dalej Jehu robi porządek z tym i później robi z tym, mam nadzieję, mam na myśli z rodziną Achaba. No i później Jehu robi też porządek z kultem Baala.

No i w sumie to też nie było częścią misji, ale akcję odstawił naprawdę mistrzowską, wiecie, mówi, że teraz słuchajcie, zrobimy takie wielkie, uroczyste zebranie dla Baala i w ogóle będzie odjazd, no i zebrał wszystkich proroków, no i wytłukł w pień, więc to był Jehu, który właśnie, no. Nie można mu odmówić gorliwości. Absolutnie to jest coś, czego dla Jehu nie możemy odmówić. Był on niesamowicie gorliwym gościem, gorliwym w realizowaniu tej misji, do której był powołany, nawet trochę nadgorliwym, bo rzeczywiście tę misję zrealizował nawet, powiedziałbym, z nawiązką. I też ta jego gorliwość jest nawet przez niego podkreślona, kiedy w rozdziale dziesiątym, jeden z scen, po prostu jednego gościa wciąga do rydwanu i mówi: Jedź ze mną, zaprosił i .

I to jest właśnie Jehu. Naprawdę gorliwy, żarliwy gość. I co my z tej jego historii możemy wyciągnąć? No bo tak, z jednej strony w ramach historii Bożego ludu, tego jak trzeba było zaprowadzić porządek w Izraelu, no to zdecydowanie się zasłużył. Z drugiej strony no był on gościem, który też nie do końca dbał o to, żeby właśnie w tym wszystkim być blisko Boga.

Bo podsumowanie historii życia Jehu mamy właśnie , i to już przeczytam, gdzie jest napisane, że w ten sposób Jehu wytępił z Izraela kult Baala, nie odwrócił się jednak od grzechów Jeroboama, syna Nebata, przez które doprowadził on Izraela do grzechu. Złote cielce w Betel i Dan pozostały. Być może pamiętacie, być może nie, a właśnie jednym z problemów Królestwa Północnego i tego, że tam rzeczywiście dobrego króla ciężko szukać, Jehu tak naprawdę jest jednym z takich zawodników, którzy najlepiej wyglądają na tle całej brygady pozostałej. Problemem było to, że pierwszy król Królestwa Północnego stwierdził, że no on nie chce, żeby ludzie od niego z królestwa chodzili i brali udział w kulcie Jahwe w Jerozolimie, no bo obawiał się, że to gdzieś tam spowoduje to, że oni będą chcieli tam wrócić i ta jego władza będzie w jakiś sposób podważona przez to, więc skonstruował dwa cielce, jeden był w Betel, drugi był w Dan. No i wiemy, że to w ogóle absolutnie nie ma nic wspólnego z tym, w jaki sposób Bóg chciał, żeby Jego czcić.

I tutaj widzimy, że Jehu, no okej, jest gościem, który rzeczywiście jest gorliwy, robi to, co zostało mu przekazane, ale jednocześnie wcale niekoniecznie dba o to, żeby rzeczywiście Izraela tak w pełni przywrócić do właściwej relacji z Bogiem. No i dalej w wersecie trzydziestym i dalej czytamy, że... Pan zaś powiedział do Jehu: Ponieważ dobrze spełniłeś to, co według mnie prawe, postąpiłeś z rodem Achaba tak, jak zamierzyłem, twoi potomkowie będą zasiadać na tronie Izraela aż do czwartego pokolenia. Jehu jednak nie dbał o to, by całym sercem postępować według prawa Pana, Boga Izraela. Nie odstąpił od grzechów Jeroboama, przez które doprowadził on Izraela do grzechu.

W tym czasie Pan zaczął uszczuplać obszar należący do Izraela, jego granice zaczął najeżdżać Hazael od Jordanu na wschód całą ziemię Gilead, Gadytów, Rubenitów, Manassytów, od Aroer nad rzeką Arnon aż po Gilead i Baszan. Pozostałe sprawy Jehu, wszystko, czego dokonał wraz z całą jego potęgą, zostały opisane w zwoju dziejów królów Izraela, gdy Jehu spoczął ze swoimi ojcami, pochowano go w Samarii, a władzę królewską po nim przejął jego syn Jehoachaz. Jehu panował nad Izraelem w Samarii 28 lat. Więc widzimy, 28 lat, no to jest kupa czasu. Tak naprawdę to my tutaj mamy dwa rozdziały poświęcone Jehu i jego panowaniu.

Tak naprawdę jego całe panowanie to było 28 lat. Był on gościem, który odwalił kawał dobrej roboty, jednocześnie wcale nie dbał o to, żeby być blisko Boga. I tak, podsumowując jego historię, kilka takich słów komentarza właśnie dla nas, takiego praktycznego, daj mi się, mądrości, która jest w stanie nam pomóc dzisiaj żyć lepszym życiem, życiem oddanym Bogu. Po pierwsze, Bóg, naprawdę Bogu zależy na tym, żeby mieć nas w całości, żeby mieć całe nasze serducho, żeby to nie było tak, że wiecie, my jesteśmy oddani jakiejś jednej Bożej misji, którą możemy nawet jak najbardziej mieć, tylko wiecie, może ona być zgodna z tym, w jaki sposób Bóg wyobraża sobie nasze życie, ale jemu nie zależy na tym, żebyśmy uwielbiali nasze powołanie, tylko żebyśmy uwielbiali Jego, żeby zależało nam na Nim, a nie tylko na tych zadaniach, które nam powierzył. Więc to jest pierwsza rzecz, którą też widać, że zabrakło w życiu Jehu, no bo właśnie z jednej strony misję zrealizował, z drugiej strony on nie zadbał o to, żeby żyć rzeczywiście Izraela przywrócić do właściwej relacji z Bogiem.

No i też widzimy to, że to, że on miał powołanie od Boga, wcale niekoniecznie gwarantowało to, że on żył życiem, które będzie Bogu się podobało. I może być tak, z jego historii widzimy, że można mieć powołanie... Można mieć jakąś misję daną od Boga, można nawet tę misję zrealizować, a jednocześnie żyć życiem, które wcale niekoniecznie będzie odzwierciedleniem tego, jak powinniśmy żyć jako ludzie, którzy Boga traktują poważnie, którzy dbają o Niego, którzy dbają o to, żeby blisko Niego być. O czym też mówię dlatego, że czasami może być tak, że wiecie, możemy widzieć ludzi w świecie chrześcijańskim, którzy mogą nawet realizować swoje powołanie, ale jednocześnie niekoniecznie ich życie w całości będzie czymś, co powinniśmy naśladować. I jednocześnie daleki jestem od tego, żeby kwestionować czyjeś powołanie na podstawie tego, jak żyje, bo on może mieć powołanie, może nawet to powołanie realizować, a może żyć życiem, które zwyczajnie udowadnia, że okej, realizuje powołanie, ale nie dbam o to, żeby żyć blisko Boga.

No i też widzimy w przypadku Jehu jest tak, że Bóg ostatecznie też go nagradza za to, że zrealizował tą swoją misję. Czytamy o tym, że Bóg też wyraźnie mu powiedział, że ponieważ dobrze spełniłeś to, co według mnie prawe, i postąpiłeś z rodem Achaba tak, jak zamierzałem, twoi potomkowie będą zasiadać na tronie Izraela aż do czwartego pokolenia. Więc to wszystko, co Jehu zrobił, spotkało się z aprobatą ze strony Boga, bo słuchaj, dzięki, robota wykonana, dobrze to zrobiłeś, no ale nie zapominajmy o tym, że wciąż Jehu i później Izrael ponosił konsekwencje tego, że właśnie, że nie wrócili do Boga. Więc tą historią wydaje mi się, że możemy sobie uświadomić to, że powołanie wcale niekoniecznie musi się równać życie według Bożego planu, życie według Bożego takiego ostatecznego zamiaru, według wartości też, które powinniśmy sobą reprezentować, choć jednocześnie może być tak, że można to powołanie realizować jak najbardziej, co widać w przypadku Jehu. I kiedy tak czytałem tą historię, to sprowadzając od naszych dzisiejszych czasów, trochę mi się przypomina i tak sobie myślę o ludziach, którzy walczą o różne sprawy i mówią, że walczą w imieniu Boga.

I powiem tak, wydaje mi się, że często jest tak, że nawet te sprawy, ja tak chcę mówić ogólnie, bo nie chciałbym, żeby to, wiecie, było teraz tak, że będę tutaj czepiał się jakichś konkretnych tematów, ale może być tak, że my możemy rzeczywiście stać po takiej Bożej stronie pewnych wartości, możemy stać za Bożymi wartościami, ale jednocześnie możemy być ludźmi, którzy wcale niekoniecznie żyją blisko Boga. blisko Boga. I mam wrażenie, że dzisiaj mamy masę, ale to masę takich chrześcijan, którzy właśnie, wiecie, walczą o to, walczą o tamto, walczą o siamto. No ale w życiu tych ludzi często nie widać, nie widać Boga. Ja nawet wczoraj bym był w stanie wam wrzucić temat tutaj jednego lokalnego zawodnika z miasta, w którym mieszkam, gdzie akurat wczoraj dosłownie usłyszał wyrok za pewną rzecz, którą zrobił, który jest gościem, który, wiecie, jest w słowach, jest tak oddany Bogu, że się w głowie nie mieści. No ale wyrok wczoraj dostał.

I wydaje mi się, że właśnie to jest trochę tak jak z tym jechu. Z jednej strony, okej, masz powołanie, nawet realizujesz pewne rzeczy, możesz nawet opowiadać się za właściwymi wartościami, ale nie zmieni to tego, że możesz żyć daleko, daleko od Boga. I ostatecznie nie ma znaczenia to takiego wielkiego, o co ty w życiu walczyłeś, jeżeli nie robiłeś tego po Bożemu, jeżeli nie robiłeś tego mając Boga blisko siebie. Rzeczywiście, możesz komuś pomóc, może coś dobrego się przez twoje życie wydarzyć, jak najbardziej, ale pamiętajmy o tym, że nasze powołanie i to, że próbujemy je realizować, nie gwarantuje tego, że będziemy żyć życiem, które Bogu będzie się podobało i które ostatecznie Bóg też pochwali. Więc tyle, jeśli chodzi o Jehu.

Dajcie znać, co myślicie. Czy to jest postać, która jakkolwiek wydaje wam się być interesująca, czy nie? Wiem, że te rozdziały, które teraz mamy, mogą być trochę właśnie takie, wiecie, historie znowu jakieś królowie się zmieniają i tam ta historia jest bardzo dynamiczna, ale właśnie mamy takie postaci jak Jehu, który właśnie na tle innych królów w Izraelu wydaje się być całkiem ciekawą postacią, no bo właśnie z jednej strony nie był on aż tak do końca beznadziejny, zrealizował Boże powołanie, ale z drugiej strony bardzo dużo rzeczy nie zrobił, które powinien był zrobić, będąc królem, więc on jest taki tutaj gdzieś tam pośrodku. No ostatecznie Izrael nie dorobił się nigdy porządnego króla, w przeciwieństwie do kilku królów, których w Judzie będziemy mieć. Tyle z mojej strony na dzisiaj.

Dajcie znać, czy to było dla was pomocne, czy nie. Wejdźcie na stronę bibliawrok.pl, tam sobie możemy porozmawiać, podyskutować i słyszymy się już jutro w kolejnym odcinku.