Wszystkie odcinki

Dzień 109 1 Księga Królewska 21-22

Nie zawsze w życiu będzie lekko

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 109 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Czytamy 1 Księgę Królewską 21 i 22. Zamiast skupiać się na Achabie i Izebel, patrzę na Nabota, który po prostu chciał żyć uczciwie i posłuchać Boga, a skończył tragicznie. Zastanawiamy się, co ta historia mówi o cenie wiary i o tym, że Biblia obiecuje nam w końcu prawdziwą sprawiedliwość.

Najważniejsze myśli

  1. Nabot nie chciał sprzedać dziedzictwa

    Achab proponuje dobrą cenę albo lepszą winnicę, ale Nabot odmawia, bo to dziedzictwo jego ojców. Wygląda na to, że kierowała nim wierność Bożemu prawu.

  2. Achab jak obrażone dziecko

    Król kładzie się do łóżka, odwraca twarz i nie chce jeść. Jego żona Izebel załatwia sprawę za niego, a Nabot ginie niewinnie.

  3. Wiara może kosztować

    Bóg chce nam błogosławić, ale historia Nabota pokazuje, że stawanie za wiarą bywa kosztowne. Jezus mówił wprost: na świecie będziecie mieć ucisk.

  4. Ostatnie słowo należy do sprawiedliwości

    Biblia zapowiada, że Bóg w końcu zaprowadzi sprawiedliwość. Jezus już odniósł zwycięstwo nad światem, więc w Nim możemy mieć pokój nawet w burzy.

Z odcinka

Czasami bycie sprawiedliwym i takie, wiecie, poważne traktowanie swojej wiary i stawanie za tą wiarą może wiązać się z bardzo poważnymi konsekwencjami.

To jest historia w ogromnej mierze sprawiedliwości i tego, że przyjdzie moment w dziejach ludzkości, gdzie Bóg zwyczajnie zaprowadzi sprawiedliwość.

Możemy przechodzić przez różne rzeczy w naszym życiu, różne sztormy, burze mogą się dziać, jednocześnie w Nim możemy doświadczać pokoju.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Achab chce kupić winnicę Nabota, a ten odmawia, bo nie chce wyzbyć się dziedzictwa swoich ojców.
  • Izebel wymyśla intrygę, przez którą Nabot zostaje fałszywie oskarżony i ukamienowany, a Achab przejmuje jego winnicę.
  • Bóg nie chciał, żeby ziemia była luźno sprzedawana. Dlatego Nabot nie mógł tak po prostu oddać dziedzictwa.
  • Jezus uprzedza uczniów, że będą mieć ucisk, ale mogą mieć w Nim pokój, bo On zwyciężył świat.
  • Dusze zabitych za Boże słowo wołają o sprawiedliwość. Nie są za to skarcone, tylko słyszą, że mają jeszcze chwilę poczekać.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Jezus mówi, że błogosławieni są ci, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, i zachęca, żeby się radować.
  • Paweł pisze, że wszyscy, którzy chcą żyć pobożnie w Chrystusie, będą prześladowani. To nie jest niespodzianka dla wierzących.
  • Paweł radzi nie mścić się samemu, bo Bóg sam będzie sprawiedliwym sędzią i odpłaci.

Do przemyślenia

  • Czy jestem gotów zapłacić jakąś cenę za to, żeby żyć uczciwie i zgodnie z moją wiarą?
  • Jak mogę przypominać sobie, że Jezus już zwyciężył, gdy w życiu jest ciężko i niesprawiedliwie?

Powiązane odcinki

Nabot Achab i Izebel Boża sprawiedliwość cena wiary prześladowania pokój w Jezusie

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 109 i czytamy pierwszą Księgę Królewską, rozdział 21 i 22. W rozdziale 21 mamy ciekawą historię, wobec której łatwo jest przejść z taką myślą, że no, Achab to był wredny gnojek, a ta jego żona to była jeszcze gorsza. Chciałbym jednak, żebyśmy nieco większą chwilę poświęcili dzisiaj tej historii, którą mamy zapisaną właśnie w 21 rozdziale, żeby spojrzeć na tę jedną postać, która tutaj jest zdecydowanie ofiarą, ale z którą wydaje mi się, że w wielu kwestiach jesteśmy w stanie się utożsamić. Historia brzmi następująco.

Po tych wydarzeniach stała się taka rzecz. . Leżała ona obok pałacu króla Samarii, Achaba. Któregoś dnia Achab zwrócił się do Nabota: Odstąp mi swoją winnicę. Chciałbym przy niej sobie urządzić ogród warzywny.

Leży ona tak blisko mojego pałacu. Dam ci za nią lepszą winnicę, albo, jeśli zechcesz, zapłacę ci za nią w srebrze. Lecz Nabot odmówił: Zachowaj mnie, Panie, abym miał się wyzbyć dziedzictwa mojego ojca. Achab przyszedł więc do domu posępny i gniewny. Nie w smak było mu to, że Izraelczyk Nabot odmówił mu dziedzictwa po przodkach.

Położył się do łóżka, odwrócił twarz i nie chciał spożyć posiłku, gdy przyszła do niego jego żona Izebel. Zapytała: Dlaczego jesteś w takim ponurym nastroju, że nawet nie chciałeś usiąść do posiłku? Rozmawiając z Izraelczykiem Nabotem wyznał Achab: Prosiłem go, odstąp mi swoją winnicę, a zapłacę ci za nią w srebrze, albo, jeśli wolisz, dam ci w zamian inną winnicę. A on mi odpowiedział: Nie odstąpię ci mojej winnicy. A Izebel na to:

Wstań, posil się i bądź dobrej myśli. Ja ci dam winnicę Izraelczyka Nabota. I dalej czytamy o tym, w jaki sposób to Izebel realizuje swój plan, w ramach którego znajduje ludzi, którzy oczerniają Nabota, mówią, że bluźnił przeciw Bogu. Jest to związane z karą ukamienowania i to dokładnie się dzieje. Więc Nabot ginie, Achab bierze jego winnicę i później jest jeszcze tam dalsza część historii tego, co się dzieje, kiedy też...

Eliasz przychodzi na botaj, konfrontuje z tym, co się wydarzyło. Jednak chciałbym właśnie, żebyśmy pomyśleli sobie chwilę o Nabocie, bo Nabot jest o tyle tutaj ciekawą postacią, że mając z jednej strony Achaba i Izebel, a z drugiej strony Nabota, możemy nie zwrócić na to szczególnie uwagi, że Nabot tak naprawdę wygląda na to, że był dosyć oddanym Bogu gościem. Że był gościem, który naprawdę dbał o sprawiedliwość, dbał o Boże prawo, bo samo to, że on nie chciał pozbyć się tej winnicy, on wyraźnie argumentuje tym, że nie chciał się wyzbyć dziedzictwa swojego ojca. I zarówno w Księdze Kapłańskiej, jak i w Księdze Liczb wyraźnie widzimy to, że Bóg nie chciał, żeby ziemia była tak luźno sobie handlowana, jeżeli nie wiązało się to z na przykład jakąś ogromną biedą, która zagrażała osobie posiadającej ziemię. I tutaj możecie sobie zerknąć , do Księgi Liczb, 36 rozdziału i tam te fragmenty znajdziecie.

Nie chciałbym jednak, żebyśmy właśnie skupiali się teraz na tych fragmentach, ale na tym, że wygląda na to właśnie, że Nabot był naprawdę bojącym się Boga człowiekiem, który zwyczajnie chciał żyć sprawiedliwym życiem. Chciał żyć życiem zgodnie z Bożym prawem, chciał żyć życiem, w którym będzie podobał się Bogu i tak naprawdę ofertę on miał całkiem niezłą, no bo Achab w zasadzie starał się, żeby tą jego ziemię albo zamienić za jeszcze lepszą winnicę, albo zapłacić mu w srebrze, jakkolwiek. To nie jest tak, że on, wiecie, przyszedł i powiedział: Weź mi to daj i spierniczaj, tylko chciał zrobić jakiś interes, tak? Jednak Nabot był gościem, który wiedział, że no nie tak to ma wyglądać, tak? Że to jest jednak dziedzictwo jego ojca i on nie może tego ot tak po prostu sprzedać, nawet jeżeli miałby przedstawioną bardzo korzystną ofertę.

I wydaje mi się, że taką ofertę też Achab mu przedstawia, więc... Nabot mówi wyraźne: nie, stary, nie ma absolutnie takiej opcji i wygląda na to, że właśnie jest to związane z tym, w jaki sposób sam Nabot był oddany Bogu. I tutaj mam Chaba, który jak czytam tę historię, no to abstrahując od tego, że jest tragiczna, ale do tego momentu jeszcze nie jest tragiczna, czytam tę historię i po prostu ten gość naprawdę, naprawdę śmiać mi się chce z niego. I nawet kiedy czytałem to w tym roku, to właśnie z żoną rozmawialiśmy, że po prostu ten gość to jest jakiś w ogóle ciapa. No bo widzicie, przychodzi do domu, wie, że interesu nie ubił, Nabot odmówił mu tego, żeby sprzedać dziedzictwo po swoich przodkach, więc co robi Ahab?

Położył się do łóżka, otworzył twarz i nie chciał spożyć posiłku. No bo rozumiecie, jakiś mały chłopiec, nie mam focha, po prostu jest mi tak smutno, weź, spadajcie wszyscy, nie będę się z wami bawił, jest mi smutno, bo on nie chce mi sprzedać tej ziemi. Wiecie, ja wiem, że może przesadzam, ale tak sobie wyobrażam tego gościa. Naprawdę, tak jak czytam ten opis, to widzę takiego, wiecie, takiego chłopczyka, który po prostu się obraził, schował się na cały świat i po prostu: nikt mi nie będzie gadał, bo jest mi tak smutno. No to też pokazuje, w jaki sposób, wydaje mi się, jakim on sam był królem, a w tym wszystkim widzimy też, jaką wredną babą była jego żona, bo to ona przychodzi i mówi: Chłopie, ty jesteś królem w Izraelu.

Proszę cię, bądź poważny, jaki z ciebie król? Ona sama w tej relacji widać, w jaki sposób, jak go tam traktowała i jakie miała o nim mniemanie, bo mówi: Hej, ja ci to załatwię. Jeżeli ty jesteś taki król i tak umiesz załatwiać sprawy, to ja ci to ogarnę, bo widzę, że ty sobie nie radzisz, ja ci dam winnicę Izraelczyka Nabota. No i później jest cała ta intryga Izebel, którą ona realizuje, w ramach której po prostu Nabot ginie, Ahab przejmuje jego dziedzictwo. I teraz dlaczego o tym mówię?

Dlaczego akurat ta historia dzisiaj? Ta historia wydaje mi się ważna głównie dlatego, że Wydaje mi się, że często w tym, w jaki sposób przedstawiam naszą drogę wiary, nasze podążanie za Jezusem, możecie mieć takie poczucie, że no generalnie powinno być spoko, tak? No bo jednak, co by nie było, no Bóg jest z nami, może być z nami Boża obecność, jak idziemy za Bogiem, to możemy liczyć na to, że On będzie nas wspierał w tej drodze, że będzie nam pomagał stawiać kolejne kroki, że będziemy zmierzać w dobrym kierunku do realizacji naszego powołania, które w Bogu właśnie mamy. No i to wszystko się jak najbardziej zgadza. I jednocześnie jestem przekonany absolutnie, że częścią naszego powołania i naszego chodzenia z Jezusem jest to, żeby rzeczywiście, pozwolę sobie powiedzieć, żyć w Bożym błogosławieństwie, żeby doświadczać Bożego działania, żeby doświadczać Jego łaski, żeby doświadczać tego, jak w niewyjaśnionych okolicznościach, w wyjątkowych okolicznościach Bóg odpowiada na nasze modlitwy i pomaga nam wychodzić często ręką z sytuacji, które wydają się być beznadziejne.

I żeby było jasne, jestem przekonany, że w ogromnej większości przypadków tak właśnie może dziać się w naszym życiu. Niemniej jednak historia na bota pokazuje nam to, że czasami bycie sprawiedliwym i takie, wiecie, poważne traktowanie swojej wiary i stawanie za tą wiarą może wiązać się z bardzo poważnymi konsekwencjami. W jego przypadku te konsekwencje były absolutnie tragiczne, bo chłop zginął i on tak naprawdę tutaj za życia nie doświadczył do końca tego błogosławieństwa, nie doświadczył do końca tego, jak Bóg będzie, wiecie, wygrywał za niego jego bitwy i tak dalej. No chłop po prostu zginął. I teraz tak, żeby nie było, ja nie chcę tutaj wszystkim zapowiadać, że zginiemy.

Niemniej jednak historia chrześcijaństwa pokazuje nam, że stawanie za swoją wiarą wiąże się z ogromnymi konsekwencjami. I oczywiście w naszym przypadku, żyjąc w Polsce, w Europie, na Zachodzie, jakkolwiek, mniej lub bardziej tolerancyjnym Zachodzie, nieważne, ale te konsekwencje naszego podążania za Jezusem nie są koniecznie aż tak ekstremalne, powiedzmy, w krajach, w których rzeczywiście są jakieś poważne dyktatury, które zakazują chrześcijaństwa i chrześcijan zwyczajnie niszczą, niszczą dosłownie, fizycznie, tak? My nie doświadczamy takiego poziomu prześladowań, niemniej jednak my nie możemy być do końca pewni tego, że w ramach naszej drogi wiary nie będziemy musieli zapłacić ceny tego, że właśnie idziemy za Jezusem. I tak naprawdę z wielu rzeczy, które Jezus zapowiadał, obiecywał, jedną z nich jest to, że Jezus wyraźnie podkreślił: Hej, będziecie mieć kłopoty. Jak pójdziecie za mną, będziecie mieć kłopoty, żeby wszystko było jasne, moi kochani.

I czytamy o tym w Ewangelii Jana, , gdzie Jezus mówi — kontekst jest ciekawszy, przeczytajcie sobie w sumie, jeżeli byście chcieli, cały ten rozdział szesnasty, bo tam właśnie jest trochę o prześladowaniach, o zapowiedzi prześladowań, o zapowiedzi też radości — ale na samym końcu tego rozdziału czytamy słowa Jezusa, w których mówi On: Powiedziałem wam o tym, abyście we Mnie mieli pokój. Na świecie będziecie doświadczać ucisku, ale odwagi, Ja odniosłem już zwycięstwo nad światem. Więc Jezus zapewnia nam o tym, że hej, będzie ciężko, żeby było jasne, będzie ciężko. To nie jest tak, że wasze życie zawsze będzie usłane różami, że wszystkim będzie się podobało to, że jesteście moimi naśladowcami i tak dalej. Tak naprawdę Jezus, będąc najbardziej prawym człowiekiem, jaki kiedykolwiek chodził po ziemi, zapłacił najwyższą karę za w zasadzie coś, czego nie zrobił, tak?

I sam Jezus później będzie mówił, że hej, no jeżeli jesteście moimi uczniami, to bądźcie przygotowani na to, że no też może nie być lekko, tak? Może nie być lekko i możecie doświadczać ucisku, możecie mieć problemy, zwyczajnie, nie wszystkim będzie się podobało to, że idziecie za mną. I niektórzy nawet tak mówią, że jeżeli w twoim życiu nie ma żadnych kłopotów, nie ma żadnej przeciwności, no to możesz się zastanowić nad tym, czy przypadkiem za Bogiem idziesz, no bo ostatecznie co jakiś czas coś mogłoby się wydarzyć. Nie mówię, że wiecie, musi się wydarzyć jakaś tragedia, ale to, że jednak ktoś spojrzy na nas i powie: Hej, a mi się to nie podoba, jaki ty jesteś, pomimo tego, że wiecie, my możemy absolutnie nic nie zrobić. I trochę tak było w przypadku właśnie Nabuchodonozora, który w zasadzie on chciał być wierny Bożemu prawu, jak porządny Żyd, znał prawo i wiedział, że po zbycie się dziedzictwa po swoich przodkach no nie jest właściwe, nie jest zgodne z prawem, które Bóg przekazał, no i on po prostu nie chciał tego zrobić.

Co wiązało się z tym, że został zabity i za swojego życia... Nawet nie doświadczył tego, żeby okazana była jakakolwiek sprawiedliwość za to, co zrobił. Nie było tu opcji tego, że wiecie, dobra, zostałem skrzywdzony, ale może w jakiś sposób zobaczę, jak Bóg się mści na moim wrogu. No nie, za swojego życia absolutnie nic takiego nie miało miejsca w jego przypadku. Niemniej jednak historia, którą rysuje nam Biblia, tak patrząc na nią od początku do końca, to jest historia w ogromnej mierze sprawiedliwości i tego, że przyjdzie moment w dziejach ludzkości, gdzie Bóg zwyczajnie zaprowadzi sprawiedliwość i pociągnie ludzi do odpowiedzialności za to, co zrobili.

I temat oczywiście jest trochę bardziej złożony, jakich ludzi, za co i w jaki sposób, więc to jest ważne, bo tutaj jest jeszcze kategoria ludzi, którzy zwyczajnie idą za Jezusem i wtedy kara za to, co oni zrobili, została złożona na Bożego Syna, który zapłacił najwyższą karę za nasze grzechy. Ale wciąż są ludzie, którzy nigdy nie zwrócą się do Boga. Wciąż są ludzie, którzy nigdy nie będą chcieli w żaden sposób przyznać, że hej, rzeczywiście myliłem się, to, co zrobiłem, nie było właściwe. I od razu taki mały tylko komentarz: nie chciałbym być tym, który teraz będzie mówił, kto jak będzie zbawiony. I to w ogóle to nie jest temat i wydaje mi się, może mam taką nadzieję, że w jakiś sposób Bóg nawet niektórym ludziom, którym my byśmy nie dawali szansy, da szansę w jakiś sposób, nie wiem, może w ostatniej chwili, przed śmiercią, coś takiego.

Nie wiem, nie wiem, ale naprawdę nie chciałbym być tym, który tak będzie luźno szastał sobie tym, a kto będzie, a kto nie będzie zbawiony i tak dalej. Nie o to mi w ogóle chodzi. Niemniej jednak wyraźnie widzimy, że Bóg chce zaprowadzić sprawiedliwość. I co więcej, jest taki ciekawy fragment w Księdze Apokalipsy, ja osobiście wolę nazwę Księdze Objawienia, bo w zasadzie Apokalipsa brzmi strasznie, ale to jest Księga Objawienia, nie księga, którą ma nam coś zaciemniać, ale właśnie objawić. W szóstym rozdziale znowu warto byłoby sobie porozmawiać o tym, co tam w ogóle się dzieje, ale : Po otwarciu przez Baranka piątej pieczęci zauważyłem poniżej ołtarza dusze zabitych za Słowo Boże i za świadectwo, które składali.

Zawołały one donośnie: Władco święty i prawdziwy, jak długo jeszcze ma to trwać? Czy nie zamierzasz sądzić mieszkańców ziemi? Czy nie wymierzysz im kary za naszą krew? Każdej z tych dusz dano białą szatę. Powiedziano im też... że jeszcze przez pewien krótki czas mają odpoczywać, aż się dopełni liczba ich braci, którzy podobnie jak oni byli sługami i podobnie mieli ponieść śmierć.

Ci ludzie, którzy zginęli właśnie za Boże Słowo, składając zaświadcectwo, które składali, kiedy mówią: Boże, chcielibyśmy widzieć Twoją sprawiedliwość, chcielibyśmy widzieć to. Zwyczajnie rozprawiasz się ze złem na ziemi. I oni nie są zganieni na to, że nagle, wiecie, no ale jak tak możecie, w ogóle, wiecie, nie mścijcie się, nie bądźcie tacy. Hej, ja zapłaciłem najwyższą karę. Spójrz na to całe zło, które się dzieje.

Chciałbym widzieć sprawiedliwość na ziemi. Chciałbym widzieć, jak ludzie są pociągnięci do odpowiedzialności, jak sprawiedliwość ostatecznie triumfuje. Nie są w żaden sposób za to zganieni, wręcz przeciwnie, jest po prostu powiedziane: Hej, dajcie jeszcze chwilę, bo jeszcze są inni, którzy zginą podobnie jak wy. I tutaj liczba tych ludzi ma się dopełnić. Była, wiecie, konkretna liczba ludzi, którzy w taki sposób mieliby zginąć właśnie konkretnie, stając za Bożym Słowem, stając za świadectwem, które składali.

To jest ciekawy fragment, który właśnie wydaje mi się, że wnosi ogromną nadzieję, bo finalnie wiem, że czasami może być tak, że patrzymy na chrześcijaństwo właśnie przez taki pryzmat tego, że będzie ci tutaj ciężko na ziemi, ale spoko, gdzieś tam kiedyś w niebie i tak dalej. I teraz wydaje mi się, że po pierwsze, nieprawdą jest to, że chrześcijaństwo koniecznie zakłada to, że musi nam być ultra nie wiadomo jak ciężko i my nie doświadczymy nic dobrego tutaj w tym życiu, bo wydaje mi się, że wciąż Bóg ma przygotowane dla nas dużo dobra, którego możemy doświadczyć w tym życiu i jednocześnie jak najbardziej ma przygotowane życie wieczne dla tych, którzy pokładają w Nim ufność, pokładają w Nim nadzieję. To jest coś, do czego pewnie będziemy jeszcze wracać przy różnych okazjach, bo takich fragmentów jest masa, w których widzimy, że tutaj na ziemi możemy już doświadczyć Bożej dobroci w taki namacalny sposób, a jednocześnie Bóg ma przygotowaną nagrodę, a nawet nagrody, ale o tym jeszcze przy okazji może Nowego Testamentu. Jednocześnie nie udawajmy i nie bądźmy, wiecie, takimi świętoszkami, że po prostu powiemy: no i żeby wszyscy żyli długo i szczęśliwie, bo w tej historii zdecydowanie nie wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie, tak jak to prezentuje. Biblia.

Będą postaci, które zwyczajnie będą musiały ponieść konsekwencje za swoje zachowanie, które nigdy nie zwrócą się do Boga, które dopuściły się w swoim życiu rzeczy, które mogą sprawić, że właśnie swoje serce tak zatwardzą, że no nie będą chcieli, nigdy nie skorzystają z tego, co Bóg ma dla nich. Choć jednocześnie jest masa ludzi, którzy skorzystają, którzy nawet pomimo swojej ciemnej przeszłości zwrócą się do Boga. W tym wszystkim wydaje mi się, że trochę naiwnym byłoby to, że wiecie, żyj długo i szczęśliwie, bo ostatecznie wydaje mi się, że nawet jako ludzie tak mamy, że w takiej, wiecie, historia, gdzie rzeczywiście toczy się walka dobra ze złem, mamy takie poczucie, że chcielibyśmy doświadczyć w końcu sprawiedliwości. Chcielibyśmy, żeby ci, którzy zwyczajnie są czarnymi charakterami, żeby ponieśli konsekwencje swoich czynów, żeby zapłacili za to, co zrobili. I teraz opcje, jakie mamy w naszym życiu, to jest to, że możemy skorzystać z zapłaty, którą Jezus złożył za naszą przeszłość, za nasze grzechy, za nasze grzechy, które też popełnimy, ale możemy też to odrzucić i wciąż konsekwencje będą wyciągnięte.

W sytuacji, w której idziemy za Jezusem i ufamy Bogu, nasze konsekwencje doprowadziły do tego, że Jezus oddał za nas swoje życie i tak naprawdę to On poniósł te konsekwencje, On zapłacił karę, ale nie korzystając z tego, wciąż te konsekwencje są. I wydaje mi się, że kiedy tak uczciwie byśmy spojrzeli sobie na całą historię Biblii, to to jest właśnie w tym piękne, że ostatecznie dobro triumfuje i jest zaprowadzona sprawiedliwość. Że nie, wiecie, triumfuje dobro, jest takie kumbaya i wszyscy żyją długo i szczęśliwie, po prostu udajemy, że nic się nie wydarzyło. Nie, po prostu jest zaprowadzona w pewnym momencie historii taka ostateczna Boża sprawiedliwość i ludzkość tak naprawdę startuje na nowo w relacji z Bogiem, w wiecznej relacji z Bogiem, którą Bóg przygotował dla każdego z nas. W tym wszystkim my możemy być spokojni o to, że właśnie pomimo tego, że może być ciężko, pomimo tego, że nie zawsze będzie kolorowo, nie zawsze nasze życie będzie usłane różami, to mamy to zapewnienie Jezusa, które nam dał, że w Nim możemy mieć pokój.

Możemy przechodzić przez różne rzeczy w naszym życiu, różne sztormy, burze mogą się dziać, jednocześnie w Nim możemy doświadczać pokoju, przechodząc przez to wszystko, co życie nam przyniesie i we wszystkich... W tych trudnościach, uciskach, których będziemy doświadczać, ostatecznie możemy pamiętać o tym, że Jezus już odniósł zwycięstwo nad światem. Że tak naprawdę to On jest ostatecznym zwycięzcą i my, decydując się na to, żeby w Nim złożyć swoje zaufanie, stajemy po tej właściwej stronie historii i ostatecznie możemy też być tymi, którzy swoim życiem pokażą, że jest Bóg, że jest Bóg, który jest dobry i że jest Bóg, który ma nowy start dla każdego i który chce. Tak jak tu zresztą przy innej okazji wspomnieliśmy, żeby wszyscy mogli być zbawieni, na ile to jest tylko możliwe. Ale ostatecznie decyzja należy do nas.

Decyzja należy do nas odnośnie tego, w jaki sposób będzie wyglądała nasza wieczność. Mam nadzieję, że ta historia Nabota, która znowu jest tragiczna, da nam też trochę nadziei, bo ostatecznie, kiedy przeczytamy ten rozdział do końca, widzimy, że Achab jest pociągnięty do odpowiedzialności. Co ciekawe, Achab się uniża przed Bogiem, co jest w ogóle niesamowicie interesujące w życiu tego gościa, ale co by nie było, konsekwencje jego czynu doprowadzą do tego, że Bóg finalnie ród Achaba pociągnie do odpowiedzialności za to, czego się dopuszczali. O tym będziemy czytać dalej. A tymczasem wielkie dzięki za dzisiaj.

Jeżeli macie dodatkowe pytania, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl, tam możemy sobie dalej porozmawiać, podyskutować i słyszymy się już jutro w kolejnym odcinku.