Wszystkie odcinki

Dzień 156 Księga Ezechiela 21-22

Człowiek, którego szuka Bóg

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 156 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

W Ezechielu 22,30 Bóg mówi: szukałem człowieka, który stanie w wyłomie, ale nie znalazłem. Opowiadam o Abrahamie, Mojżeszu i Samuelu, którzy wstawiali się za innymi, i pytam, dlaczego Bóg działa przez ludzi. Mówię też, dlaczego nie lubię zdania „widocznie Bóg tak chciał” i jak odkryć swoją rolę w Bożym planie.

Najważniejsze myśli

  1. Bóg szuka jednej osoby

    Zamiast niszczyć Jerozolimę, Bóg szukał kogoś, kto stanie w wyłomie i będzie się za miastem wstawiał. Nie znalazł nikogo takiego.

  2. Wzory wstawiennictwa

    Abraham targował się o Sodomę, Mojżesz błagał za Izraelem, a Samuel uznał przestanie modlitwy za lud za grzech wobec Boga. Wstawiennictwo to część Bożego sposobu działania.

  3. Wynajęte mieszkanie

    Jak właściciel mieszkania, który nie wchodzi do niego, gdy ma najemców, tak Bóg powierzył ziemię ludziom. Dlatego wiele zależy od tego, co my z tym zrobimy.

  4. „Widocznie Bóg tak chciał”

    To zdanie często służy do usprawiedliwiania naszych porażek. Zanim je powiemy, warto sprawdzić, czy zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy, zaczynając od bycia blisko Boga.

Z odcinka

Podstawowym sposobem Bożego działania na ziemi jest działanie przez ludzi.

Boże serce jest złamane nad tym światem i Bóg chce coś uczynić.

Zanim swoje porażki zaczniemy usprawiedliwiać tym, że: O, Boże, Bóg tak chciał, to po prostu spójrzmy na siebie i zastanówmy się, czy ja zrobiłem wszystko, co powinienem był w danej sytuacji zrobić.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Bóg szuka człowieka, który stanie przed Nim w wyłomie i będzie się wstawiał za krajem, żeby go nie zniszczyć, ale nikogo nie znajduje.
  • Abraham wstawia się za Sodomą i negocjuje z Bogiem, ilu sprawiedliwych wystarczyłoby, by oszczędzić miasto.
  • Mojżesz wstawia się za Izraelem, gdy Bóg chce zacząć od nowa z nim samym.
  • Samuel mówi, że byłoby grzechem przeciw Panu, gdyby przestał modlić się za lud.
  • Paweł zachęca, by modlić się za wszystkich ludzi, także za władców. Jezus jest jedynym pośrednikiem między Bogiem a ludźmi.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Jezus zawsze żyje, aby wstawiać się za tymi, którzy przez Niego przychodzą do Boga. On jest pierwszym, który stanął w wyłomie.
  • Jakub pisze, że wiele może wytrwała modlitwa sprawiedliwego. Wstawiennictwo jest realnym działaniem.

Do przemyślenia

  • Za kogo mogłem się ostatnio nie modlić, choć miałem taką możliwość?
  • W jakiej sytuacji ostatnio powiedziałem „widocznie Bóg tak chciał”, a może powinienem był zrobić coś więcej?

Powiązane odcinki

wstawiennictwo stanąć w wyłomie rola człowieka modlitwa za innych misja Ezechiel

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 156 i czytamy Księgę Ezechiela, rozdział 21 i 22. Po serii proroctw z rozdziału 21 w rozdziale 22 na początku mamy po raz kolejny podsumowanie sytuacji Jerozolimy, tego, co takiego działo się w mieście, co poszło nie tak, jakie konsekwencje są przewidziane w związku z tą całą sytuacją, do której miasto się doprowadziło. Niemniej jednak w tym też rozdziale pod koniec jest jeden bardzo ważny fragment, który pokazuje nam Bożą perspektywę na to, w jaki sposób Bóg chciał rozwiązać sytuację w Jerozolimie, rozwiązać te problemy, z którymi ludzie się zmagali. I tak naprawdę pokazuje nam bardzo ważną prawdę w ogóle na temat naszej roli w Bożym planie zbawienia, w Bożym planie ratunku, w tym, jak Bóg widzi naszą rolę w tym wszystkim, co On czyni tutaj na ziemi.

I jednocześnie jest to dosyć znany fragment. Może być nawet tak, że gdzieś wam się obił o uszy, być może nie kojarzyliście nawet, że to koniecznie jest z Księgi Ezechiela, ale tak, : Szukałem wśród nich człowieka, który by postawił zaporę i stanął przede mną w wyłomie, wstawiając się za tą ziemią, bo nie chciałem jej zniszczyć, ale nie znalazłem. W tym krótkim fragmencie mamy bardzo wyraźnie pokazane to, jak Bóg chce działać na świecie. I tak naprawdę czytając Biblię od początku, jeżeli czytacie ją od początku, jesteście już tutaj to w ogóle przede wszystkim ogromny szacun, jesteście mistrzami. Jeżeli czytacie Księgę Ezechiela, to jesteście supermistrzami, bo to nie jest jakaś szczególnie popularna księga do czytania.

Niemniej jednak w tej właśnie księdze odkrywamy, w jaki sposób Bóg chce działać na ziemi, w jaki sposób Bóg chce, żeby Jego plan był realizowany i dzieje się to za pośrednictwem ludzi. No właśnie, często mamy ten taki obraz, w ramach którego pojawia się pytanie, które też w tym podcaście już często było powtarzane, wydaje mi się, które brzmi: Dlaczego Bóg czegoś nie zrobi? I my tutaj widzimy, co takiego Bóg robi na ziemi. I teraz, nie żeby Bóg nie mógł czegoś zrobić w jakiś wyjątkowy sposób, bo nie byłaby to... Prawda?

Ale podstawowym sposobem Bożego działania na ziemi jest działanie przez ludzi. I w sytuacji, w której znalazła się Jerozolima, widzimy tutaj, że to nie jest tak, że Bogu bardzo zależało na tym, żeby ich zniszczyć. Bogu bardziej zależało na tym, żeby znaleźć jedną osobę, jedną wyjątkową osobę, która, jak tutaj jest napisane, stanie w wyłomie. I tak naprawdę my tego typu osoby już w Biblii mieliśmy, bo być może pamiętacie i licytuje się tam z Bogiem, no gdyby tam chociaż ktoś się znalazł sprawiedliwy, tam jest konkretnie kwestia jakiejś właśnie licytacji, ilu to ludzi sprawiedliwych Bóg musiałby tam znaleźć, żeby oszczędzić miasto. No okazało się, że przy nawet najlepszych chęciach Abrahama niestety tylu sprawiedliwych się tam nie znalazło, ale Abraham był taką osobą, która wstawiała się za innymi.

Później mieliśmy też Mojżesza, który również był osobą, która wstawiała się za Izraelitami. Nawet bym powiedział, że to jak Mojżesz w , mógł być przykładem tego, co tutaj gdzieś zadźwięczało w uszach osobom, które słyszały Ezechiela. Bo być może kojarzycie historię, w której jest rozmowa Boga z Mojżeszem, gdzie Bóg mówi: Słuchaj, Mojżesz, dajmy sobie spokój z tą całą ekipą, nimi się zajmę, a z ciebie zrobię wielki naród. I później tam Mojżesz właśnie wstawia się za Izraelitami, którzy już wtedy, no widać było, że niekoniecznie sprawiali wrażenie takich, którzy rzeczywiście będą tę Bożą misję sensownie realizować. Mamy też bardzo ciekawą osobę, która może nie tak wyraźnie nam się kojarzyła z tym właśnie fragmentem, ale Samuel jest bardzo ciekawą osobą, bo Samuel też był takim właśnie gościem, który gdzieś próbował Izraelitów sprowadzić na dobre drogi.

I też akurat mówię o Samuelu dlatego, że jest jedna rzecz, z którą Samuel nie jest koniecznie kojarzony. Bo zazwyczaj pamiętamy Samuela jako tego gościa, który był sędzią, prorokiem i był tym, który miał za zadanie namaścić pierwszego króla, no później drugiego, tego już poważniejszego króla, którym był... Był właśnie Dawid i to są takie rzeczy, z których Samuela bardziej gdzieś tam kojarzymy. Niemniej jednak, kiedy Samuel jeszcze w pierwszej Księdze Samuela, w dwunastym rozdziale namaścił Saula na króla, to my wiemy, że nie był to dobry pomysł ze strony Izraelitów. I temu był poświęcony dodatkowy odcinek na temat właśnie tego, że Izraelici chcieli mieć króla i dlaczego to był zły pomysł i co nimi motywowało, żeby tego króla mieć.

Ogólnie kiepski pomysł, w dużej mierze ze względu na motywacje, które nimi kierowały. Ale Bóg powiedział: Słuchajcie, dobra, nie ma sprawy, możecie mieć króla, jak już ma być król, to niech będzie. No i Samuel po tym, jak namaścił Saula, znowu wraca do ludzi, mówi im, że to nie był dobry pomysł. Ludzie nawet tam się trochę przejęli tą całą sytuacją, się zmartwili tym, że kurczę, to rzeczywiście, no schrzaniliśmy. Ale jest bardzo ważna rzecz, którą Samuel mówi pod koniec dwunastego rozdziału pierwszej Księgi Samuela, gdzie jest napisane: Tak, Pan nie porzuci swojego ludu ze względu na swoje wielkie imię.

Pan bowiem sam zechciał przyjąć was za swój lud. Również ja jestem daleki od zgrzeszenia przeciw Panu i od zaniechania modlitwy za wami. Przeciwnie, będę was uczył, jak postępować w sposób godny i prawy. Tylko żyjcie w bojaźni Pana i służcie Mu wiernie z całego serca, szczególnie, że przekonaliście się, jak wielki On jest wobec was. Ta jedna rzecz, z której Samuel może niekoniecznie jest jakoś bardzo kojarzony, ale którą tutaj bardzo nam wyraźnie pokazuje, to jest modlitwa, wstawianie się za ludźmi, którym miał służyć, którym w pewien sposób, powiedzmy tak to sobie, przewodził, gdzie on nawet perspektywę tego, że mógłby przestać się modlić za Izraelitów, stawia w kategorii zgrzeszenia przeciw Panu, bo , dwunastego rozdziału mówi nam, że: Również ja jestem daleki od zgrzeszenia przeciw Panu i od zaniechania modlitwy za wami.

To była część jego życiowej misji, to żeby modlić się za ludzi, którym służył. Nie tylko służyć, ale też modlić się, być blisko Boga i odkrywać Boże serce dla tych ludzi, wstawiać się za tymi ludźmi, którzy już wtedy, niestety, nie wróżyli dobrze i perspektywy tego, że coś z nich sensownego wyjdzie, no już było widać, co takiego się święci. Samuel pokazuje nam... Bardzo ważną rzecz związaną właśnie też z tym fragmentem, który dzisiaj czytamy u Ezechiela. Szukałem wśród nich człowieka, który by postawił zaporę i stanął przede mną w wyłomie, wstawiając się za tą ziemią, bo nie chciałem jej zniszczyć, ale nie znalazłem.

Z jednej strony możemy spytać: okej, ale o co w tym wszystkim chodzi i dlaczego Bóg po prostu się tym nie zajmie? Dlaczego Bóg, nie wiem, nie zadziała, w jakiś wyjątkowy sposób się nie pojawi, nie zrobi czegoś? I teraz, żeby było jasne, nawet kiedy to mówię, to od razu myślę sobie o jednej rzeczy: ale Bóg już zrobił i się pojawił. Bóg już zrobił i się pojawił, przyszedł na świat, umarł, zmartwychwstał i dał nam wystarczająco dowodów swojego zaangażowania w ten świat, żebyśmy mogli uwierzyć w to, że w Nim warto pokładać nadzieję, że Jemu warto zaufać, że Jemu warto uwierzyć. Nie akceptować to, że istnieje Bóg, tylko zaakceptować to, że Bóg dla mojego życia ma pewien plan, Bóg ma pewien obraz tego, w jaki sposób moje życie może wyglądać, kiedy będę żył blisko Niego i naszym zadaniem jako ludzi jest to, żeby ten plan realizować.

I właśnie Bóg chce nas zaangażować w swoją misję. Obraz, który, być może go kiedyś wspomniałem, być może nie, ale obraz, który kiedyś słyszałem w kontekście tego, dlaczego Bóg czegoś nie zrobi na świecie, który bardzo do mnie przemówił, to jest obraz związany z wynajmem mieszkania. Gdybyście przyszli do mnie i powiedzieli: Jacek, chcę wynająć twoje mieszkanie i załóżmy, że byśmy ustalili sobie tam, wiecie, wszystkie warunki i tak dalej, dostalibyście klucze, ja nie mam prawa wejść do mojego mieszkania. To jest moje mieszkanie, jak najbardziej. Możemy oczywiście popracować nad tym, żeby, nie wiem, wyrzucić, rozwiązać umowę i tak dalej, ale ja nie mam prawa wejść do tego mieszkania, dopóki wy jesteście najemcami.

Po prostu nie ma takiej opcji. Nie mogę przyjść i nagle, wiecie, poprzestawiać sobie mebli, powiedzieć: a, bo mi się tak podobało. No oczywiście, chyba że, wiecie, w warunkach umowy coś tam jest poukreślane, to jakby inna historia, tak? Ale w takim normalnym, w miarę standardowym układzie jest tak, że no okej, wchodzicie do mieszkania, wy się nim zajmujecie, zdajecie je w takim stanie, jaki tam jest postanowiony w umowie i tyle. I ja w międzyczasie niejako tracę prawo do tego, żeby w to mieszkanie się jakoś tam angażować.

Oczywiście, jakby ono wciąż jest moje, ale ono jest powierzone komuś innemu po to, żeby tym mieszkaniem się się zajmował, oczywiście płacił i tak dalej, i tak dalej, wywiązywał się ze wszystkich warunków umowy. I to jest obraz, który mi osobiście bardzo pomaga zrozumieć to, w jaki sposób Bóg widzi naszą rolę tutaj na świecie. Zamiast mówić: czemu Bóg, czemu Bóg, a może by coś zrobił, abstrahując od tego, że tak jak już wcześniej dzisiaj powiedziałem, Bóg zrobił wszystko, co było już do zrobienia z Jego strony, z naszej strony. My teraz możemy wejść w tę Jego misję i zacząć korzystać z tego, co On już dla nas zrobił. I wygląda to właśnie w ten sposób, że jesteśmy Jego reprezentantami tutaj na ziemi.

I tak jak było w przypadku Ezechiela, kiedy on mówi o tym, że Bóg kogoś szuka, to Bóg nie szukał, wiecie, nie szukał milionów ludzi, tysięcy, setek. Wiecie, potrzebował jedną osobę, jedną osobę, która przejmie się tym, co takiego dzieje się w Izraelu, co takiego dzieje się w Jerozolimie i zacznie wstawiać się za ludźmi do Boga, zacznie rozmawiać z Bogiem na temat tych ludzi, zacznie odkrywać Boże serce na tę sytuację i dzięki temu będzie w stanie sprawić, że sytuacja potoczy się inaczej. Bo wiecie, my bardzo często lubimy mówić, że no widocznie Bóg tak chciał. I powiem wam szczerze, jak ja nienawidzę tego tekstu, po prostu to jest tak beznadziejny tekst. Nie dlatego, że czasami Bóg pewnych rzeczy może nie chciał i pewne rzeczy, które się dzieją, nie były zgodne z Jego wolą, ale ja mam wrażenie, że to jest tekst, który najczęściej jest używany w sytuacjach, w których my próbujemy pewne porażki usprawiedliwić tym, że no widocznie Boża wola była inna, a może Bóg tak nie chciał.

No bardzo często, nie chcę mówić o szczegółach, ale bardzo często jest tak, że właśnie w tych sytuacjach, w których nam tak łatwo jest powiedzieć: no widocznie Bóg tak chciał, to Bóg tak właśnie nie chciał. I jesteśmy w stanie znaleźć masę fragmentów, w których jesteśmy w stanie odkryć Bożą wolę dla danej sytuacji, ale jeżeli my nie umiemy zrobić użytku z Bożego słowa, nie umiemy zrobić użytku z tego, co Bóg nam powiedział, co Bóg nam przekazał w swoim słowie, to później będziemy właśnie zwalać odpowiedzialność na Boga i mówić: no widocznie Bóg tak chciał. A może Bóg właśnie chciał, żebyśmy my wzięli Biblię, zaczęli ją czytać, zaczęli odkrywać, zaczęli odkrywać, jakie jest Jego serce dla tego świata, żebyśmy zaczęli odkrywać, jak bardzo Bóg jest przejęty tym światem, przejęty tym, żeby ludzie Jego poznali, żeby ludzie Jemu zaufali, żeby ludzie... Żeby ludzie odkryli, że On nie jest taki, jak często błędnie jest wyrysowany w naszych głowach, tylko jaki jest wyjątkowy, kochający, jak zaplanował ten świat, w jaki sposób chce, żeby ten świat funkcjonował, w jaki sposób chce nas zaangażować w swoją misję, dając nam wszystkie narzędzia do tego, które są potrzebne, żebyśmy zrealizowali tę Jego misję, z Nim współpracując, ale my, zamiast zająć się tym, to często żyjemy swoim życiem, jak gdyby nigdy nic. I może nawet gdzieś tam znamy Boga, może nawet czasami czytamy Biblię, ale wiecie, żyjemy trochę na takiej zasadzie: E, dobra, jak coś się dzieje, Bóg tak chciał.

Nie, nie chciał. Bardzo często nie chciał. Nie mówię, że zawsze, w każdej sytuacji, ale naprawdę, jeżeli chcesz kiedykolwiek w swoim życiu powiedzieć, że widocznie Bóg tak chciał, to zastanów się dobrze nad tym, czy sprawdziłeś, co ty mogłeś zrobić w tej danej sytuacji. Czy rzeczywiście zadbałeś o to, żeby odkryć Bożą wolę dla danej sytuacji, żeby odkryć to, w jaki sposób On o tym myśli. Czy są może jakieś historie z Biblii, które są w stanie być odniesieniem do tego, z czym się czasami zmagamy.

I zanim swoje porażki zaczniemy usprawiedliwiać tym, że: O, Boże, Bóg tak chciał, to po prostu spójrzmy na siebie i zastanówmy się, czy ja zrobiłem wszystko, co powinienem był w danej sytuacji zrobić, zaczynając od tego, żeby być blisko Boga, odkrywać Jego serce i czuć współczucie i empatię wobec ludzi, których Bóg chce uratować, do których Bóg chce dotrzeć. Bo tak, Bóg ma plan dla każdego. Bóg chce się objawić każdemu i chce to zrobić bardzo często właśnie przez ludzi, takich jak ty i ja, ludzi, którzy podjęli decyzję, żeby iść za Jezusem, żeby Jego naśladować. I jeżeli my naśladowaniem Jezusa nie będziemy dawać dobrego przykładu, no to zwyczajnie ktoś może powiedzieć: E, to chrześcijaństwo to ściema, Bóg to w ogóle, weź przestań. Nie dlatego, że faktycznie Bóg jakiś jest, tylko dlatego, że my nie jesteśmy właściwym reprezentantem Boga, któremu deklarujemy często, że służymy, odnośnie którego mówimy często, że w Niego wierzymy.

Naszą misją jest to, żeby zgodnie z tym, jak Bóg pokazał to właśnie w księdze Ezechiela, odkryć swoją rolę w Bożym planie dla tego świata. Jest ona związana z tym, żeby być blisko Boga i blisko ludzi. Bo kiedy jesteśmy blisko Boga, jesteśmy w stanie odkryć Jego serce dla... Dla ludzi. Jesteśmy w stanie odkryć, w jaki sposób jego serce jest złamane nad różnymi sytuacjami, które dzieją się na świecie.

Jeżeli wydaje wam się, że na świecie jest całkiem spoko, no to włączcie telewizję albo wejdźcie na Onet, spoko, i tam szybciutko rozwiejemy wszystkie nasze wątpliwości odnośnie sytuacji świata, w którym żyjemy. Boże serce jest złamane nad tym światem i Bóg chce coś uczynić. I to, co chce uczynić, to znaleźć kogoś, kto stanie przed Nim w wyłomie. To jest ten taki tekst, który często w chrześcijańskich kręgach słyszałem, że jest używany: Kto stanie w wyłomie? Kto stanie w wyłomie?

Będzie wstawiał się za ziemią. No właśnie, czy my chcemy rzeczywiście stanąć między, w cudzysłowie, między Bogiem a ludźmi i być tymi, którzy z jednej strony rozumieją Boże serce, z drugiej strony rozumieją też ból tego świata i dramat tego świata, w którym ten świat się znajduje, i są w stanie wstawiać się za ludźmi i pomagać ludziom odkrywać to, jaki jest Bóg. Na koniec chciałbym przeczytać jeszcze jeden fragment . Czytając od samego początku, mamy napisane takie słowa: Przede wszystkim więc zachęcam, aby zanosić błagania, modlitwy, prośby, wstawiennicze i podziękowania za wszystkich ludzi, wszystkich ludzi, za królów oraz za wszystkich na wysokich stanowiskach, abyśmy wiedli życie ciche i spokojne, z całą pobożnością i godnością. To jest wspaniałe i miłe Bogu, naszemu Zbawcy, który chce, aby wszyscy ludzie byli zbawieni i doszli do poznania prawdy, gdyż jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek Chrystus Jezus.

On siebie samego złożył na okup za wszystkich na świadectwo swoim czasom. Ważna rzecz, która z tego fragmentu powinna nam wybrzmieć: Jezus jest tym, który stanął jako pierwszy między Bogiem a ludźmi w sposób, który umożliwił to, żeby ludzi na nowo z Bogiem połączyć, będąc w stu procentach człowiekiem, w stu procentach Bogiem. Być może kiedyś o tym sobie porozmawiamy. Jezus był tym, który połączył te dwa światy: Boży świat, ludzki świat, i dał możliwość, żeby za Jego pośrednictwem, żeby niejako po Nim jak po pomoście, ludzie na nowo mogli przyjść do Boga. Ale teraz nam daje wszelkie niezbędne narzędzia do tego, żebyśmy my, żyjąc blisko Niego, mogli również być takim... takim pomostem dla innych ludzi, którzy jeszcze Boga nie znają.

I nasza misja będzie realizowana właśnie w tym, że będziemy zanosić błagania, modlitwy, prośby, będziemy modlić się o innych, będziemy blisko Boga, blisko ludzi i będziemy dbać o to, żeby modlić się za wszystkich, za panujących, ludzi na wysokich stanowiskach i tak dalej, co jest zresztą bardzo ciekawe, ile razy modlimy się za ludzi, którzy są na wysokich stanowiskach, są gdzieś u władzy, ile razy się za nich modlimy i czy tyle samo się o nich modlimy, co gadamy na nich albo sami zresztą wiecie. Niech ten fragment będzie dla nas też inspiracją do tego, jak odkryć swoją rolę. Przede wszystkim być blisko Boga, blisko ludzi, modlić się i wstawiać za innych i odkrywać to, w jaki sposób Bóg dalej będzie chciał używać nas do tego, żeby ten świat mógł stać się choć trochę lepszym miejscem przez to, że my będziemy realizować tę misję, do której zostaliśmy powołani. Mam nadzieję, że ten odcinek był dla was wartościowy. Gdybyście mieli pytania, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl, możemy sobie tam porozmawiać, podyskutować i słyszymy się już jutro w kolejnym odcinku.