Wszystkie odcinki

Dzień 157 Księga Ezechiela 23-24

Śmierć żony Ezechiela

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Przeczytaj tekst: Ez 23 Ez 24

Dzień 157 z 365 · Otwórz w Spotify

Ten dzień w minutę

Nie masz teraz czasu na cały odcinek? Najważniejsza myśl w krótkim wideo.

Przeczytaj wstęp do księgi: Księga Ezechiela

W skrócie

Dzisiaj zatrzymujemy się przy jednej z najtrudniejszych historii w Biblii: śmierci żony Ezechiela. Zastanawiamy się, co tekst naprawdę mówi, a czego nie mówi, i dlaczego Bóg użył tak bolesnego obrazu. Wynosimy z tego praktyczną lekcję o tym, co robić, gdy spotyka nas strata, której nic nie cofnie.

Najważniejsze myśli

  1. Przerwa w serii przesłań

    Od rozdziału 4 do 24 Bóg mówi do Izraela, a potem zaczynają się słowa do innych narodów. Historia z rozdziału 24 jest więc przerywnikiem pośrodku tej księgi.

  2. Bóg nie zabił jej z zimną krwią

    Tekst mówi o „nagłej śmierci”, ale to słowo można tłumaczyć też jako chorobę albo zarazę. Całkiem możliwe więc, że Ezechiel został uprzedzony i miał czas, żeby się z żoną pożegnać.

  3. Jej strata to obraz straty Izraela

    Żona Ezechiela była dla niego kimś wyjątkowym, tak jak świątynia dla Izraela, i Bóg zapowiada, że ten świat zawali się ludziom równie boleśnie.

  4. Żałoba, a potem wnioski

    Łzy mają swoje miejsce, ale Bóg chce, żeby Izrael po stracie przyjrzał się temu, co do niej doprowadziło, i otworzył się na nadzieję odbudowy.

Z odcinka

Zamiast skupiać się na żałobie, która i tak już nic nie odkręci, to, co możecie zrobić, to skupić się na sobie, na tym tak naprawdę, co doprowadziło do tej sytuacji, wyciągnąć z tego właściwe wnioski.

Żeby każda trudność była dla nas okazją do tego, żeby złapać Bożą perspektywę na nasze życie.

Tak naprawdę nie było to totalnie, wiecie, nagłe, bez pożegnania, bum, nie ma kobiety.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Ten rozdział jest tak ostry, że przypominam, iż Biblia nie jest książką dla dzieci, i nie zatrzymujemy się przy nim dłużej.
  • Bóg zapowiada Ezechielowi śmierć żony i prosi, żeby nie urządzał publicznej żałoby, a ja czytam ten fragment w odcinku.
  • To środek całej historii, bo Bóg zapowiada tu, że zbezcześci świątynię, która była dla Izraela chlubą i radością.
  • Tu widać powód, dla którego Izrael ma zachować się jak Ezechiel, czyli zamiast rozpaczać, ma zobaczyć własne winy i wyciągnąć wnioski.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Prorok Jeremiasz też dostaje polecenie, żeby swoim życiem pokazać ludziom, co się wydarzy. Jego zachowanie jest znakiem, tak jak zachowanie Ezechiela.
  • Osea także musi swoim życiem i swoją rodziną pokazać Izraelowi, jak Bóg widzi sytuację narodu.
  • Paweł pisze, że ludzie wierzący smucą się po stracie bliskich, ale nie jak ci, którzy nie mają nadziei, bo żałoba i nadzieja mogą iść w parze.

Do przemyślenia

  • Co zrobiłem z ostatnią trudną stratą w moim życiu: tylko ją przeżyłem czy też coś z niej wyniosłem?
  • Jak mogę być przy kimś, kto właśnie przeżywa żałobę, zamiast szukać dla niego szybkich wyjaśnień?

Powiązane odcinki

Ezechiel żałoba strata bliskiej osoby nadzieja trudne fragmenty Biblii świątynia

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 157 i czytamy Księgę Ezechiela, rozdział 23 i 24. , to po raz kolejny widzicie, dlaczego Biblia nie jest książką dla dzieci. A jeśli chodzi o samą kwestię Księgi Ezechiela, no to tutaj już w ogóle mamy dużo obrazów, które mogą być dla nas dosyć problematyczne. Niekoniecznie one są czymś, czego byśmy spodziewali się w Biblii.

Niemniej jednak nie o tym dzisiaj będziemy rozmawiać. Chciałbym, żebyśmy zwrócili dzisiaj uwagę na historię, którą mamy opisaną w rozdziale 24, która to jest dosyć wyjątkową historią nie tylko ze względu na swoją treść, ale też ze względu na to, jak ona w całej tej księdze jest umiejscowiona. No bo od rozdziałów w zasadzie 4 do 24, do połowy, mamy tak naprawdę przesłanie kierowane bezpośrednio do Izraela. Zaraz później będziemy mieli przesłanie, które Bóg kieruje do innych narodów i to się nam zacznie w rozdziale 25. No i tak naprawdę przerywnikiem w tym wszystkim jest historia, którą mamy opisaną w księdze Ezechiela w 24 rozdziale, czytając od wersetu 15.

Najpierw ją przeczytam, później chciałbym, żebyśmy chwilę sobie o niej porozmawiali, bo ona po raz kolejny będzie taką historią, która może sprawić, że znowu będziemy się lekko drapać po głowie i myśleć: no dobra, ale czy to naprawdę musi wszystko wyglądać tak strasznie? Księga Ezechiela, : Pan skierował do mnie słowo tej treści: Synu człowieczy, oto ja przez nagłą śmierć zabiorę ci rozkosz twoich oczu, ale nie płacz i nie rozpaczaj ani nie uroń łzy. Wzdychaj cicho, lecz nie urządzaj żałoby po zmarłej. Zawieńż zawój na głowie, włóż na nogi sandały, nie zasłaniaj ust i nie jedz chleba żałoby. Przemawiając do ludu z rana, wieczorem zmarła mi żona.

Następnego poranka uczyniłem, jak mi nakazano. Wtedy lud mnie zapytał: Co chcesz nam powiedzieć przez swoje zachowanie? Wówczas odpowiedziałem: Pan skierował do mnie słowo tej treści: Powiedz domowi Izraela: Tak mówi Wszechmocny Pan: Oto ja zbezczeszczę moją świątynię, chlubę waszej potęgi, rozkosz waszych oczu i utęsknienie waszych dusz, a wasi synowie i córki, ci, których tam pozostawiliście, padną od miecza. Wtedy uczynicie to, co ja uczyniłem: nie będziecie zasłaniali swych ust i nie będziecie jedli chleba żałoby. Wasze zawoje pozostaną na głowach, a wasze sandały na nogach.

Nie będziecie rozpaczali ani płakali, lecz trawić was będą wasze winy i wzdychać będziecie w gronie swoich najbliższych, a Ezechiel będzie dla was znakiem. Gdy to wszystko nastąpi, postąpicie dokładnie tak jak on. Tak przekonacie się, że ja jestem Wszechmocny Pan. A co do ciebie, synu człowieczy, to w dniu, gdy zabiorę im miasto warowne, ich radość, ich chlubę, rozkosz ich oczu i pociechę ich dusz, ich synów i ich córki, w tym dniu przyjdzie do ciebie uchodźca, donosząc o tym. W tym też dniu w obecności uchodźcy otwarte ci zostaną usta i przemówisz, przestaniesz być niemy.

Będziesz więc dla nich znakiem i przekonają się, że ja jestem Pan. Czytając tę historię, pierwsza myśl, która może nam się nasunąć, pierwsza myśl, która może się pojawić, to jest: czy naprawdę Bóg musiał zabić żonę Ezechiela? Bo tak naprawdę w tej części historii jesteśmy w miejscu, w którym my nawet nie mamy pojęcia, że chłop ma żonę. I co więcej, jeśli chodzi o jego żonę, to z tego, co tutaj widzimy, wygląda na to, że ona była bardzo wyjątkową osobą, że to nie było takie standardowe koniecznie małżeństwo tamtych czasów, gdzie, wiecie, małżeństwa tak naprawdę były takimi dealami, które niekoniecznie musiały uwzględniać jakoś szczególnie miłość, musiały uwzględniać kwestie jakichś uczuć i tak dalej. To nie jest XXI wiek i to nie jest jakaś najbardziej romantyczna historia.

Często gęsto w tamtych czasach właśnie małżeństwa były zwyczajnie podyktowane bardzo praktycznymi względami. A tutaj jednak widzimy, że relacja Ezechiela z jego żoną, o której dopiero co się dowiedzieliśmy, dopiero co się dowiedzieliśmy, że chłop w ogóle ma żonę, była dosyć wyjątkowa, bo czytamy też o tym, że ona też była w jego oczach absolutnie wyjątkową osobą. Tak ona jest przedstawiona. W taki sposób możemy ją tutaj poznać i przez to też widzimy, jak przerażające dla niego to musiało być doświadczenie. Niemniej jednak chciałbym, żebyśmy zwrócili uwagę na jedną rzecz, która tutaj jest dosyć ważna.

Tu możemy sobie poczytać różne tłumaczenia, zwrócić uwagę na to, jak ten tekst jest przetłumaczony w różnych wersjach. Niemniej jednak jedna rzecz, której ja nie dostrzegłem, to jest to, że koniecznie Bóg tutaj chamsko zabił żonę Ezechiela. Jest napisane, że ją zabierze, jest napisane, że przez nagłą śmierć. Niemniej jednak to, jak to mogło wyglądać, całkiem spokojnie, na tyle, na ile próbowałem zbadać temat, może oznaczać to, że zwyczajnie jakby Bóg przewidział śmierć jego żony, poinformował go o tej śmierci zawczasu, co też dla Ezechiela mogło być pewnym bonusem, bonusem o tyle, że po prostu miał czas, wiecie, żeby pożegnać się ze swoją żoną, żeby gdzieś spędzić z nią jakąś tam dodatkową chwilę. Tak naprawdę nie było to totalnie, wiecie, nagłe, bez pożegnania, bum, nie ma kobiety.

To, co tutaj mamy, to tak naprawdę... W moim odczuciu jest historia, w której rzeczywiście mogło to tak wyglądać, że zwyczajnie Ezechiel został uprzedzony o tym, co ma się wydarzyć. I to określenie, które tutaj się pojawia, przez nagłą śmierć, może spokojnie być przetłumaczone na kilka innych sposobów, które też bardzo często, z tego co widziałem, odnoszą się zwyczajnie do jakiejś plagi, do jakiejś zarazy, do jakiejś choroby. Więc jeżeli to by było coś, co rzeczywiście nas martwi w tej historii i myślimy: Jak Bóg znowu mógł tak zrobić?, to mam trochę poczucie, że to wcale niekoniecznie jest tak, że Bóg tutaj powiedział, że hej, zabiję ci żonę, bo tak mi się podoba, bo jestem po prostu, nie wiem, chcę przez twoje życie nauczyć kogoś jakiejś lekcji. No bo to jest też to, co życiem Ezechiela w dużej mierze kierowało, to w jaki sposób Bóg go prowadził.

Ezechiel był takim żywym przykładem tego, w jaki sposób Bóg będzie działał w Izraelu. No i rzeczywiście te przykłady były czasami dziwne, czasami pokręcone i Ezechiel tutaj po raz kolejny jest w takiej sytuacji, w której swoim życiem ma zakomunikować pewną prawdę. Niemniej jednak to, co ja bym chciał, żebyśmy pamiętali, to jest to, że wcale niekoniecznie to musi być tak, że Bóg zwyczajnie, chamsko, bezlitośnie zabił mu żonę po to... Słuchaj stary, bardzo cię lubię, fajnie, że jesteś taki wierny dla mnie i tak dalej, ale wiesz co, zabiję ci żonę, bo mam taką lekcję do nauczenia i chciałbym, żebyście zwrócili na to uwagę. W moim odczuciu, ręki za to nie dam, ale w moim odczuciu jest tutaj tak, że jednak to, co się dzieje, to jest zwyczajnie zapowiedź śmierci bliskiej osoby dla Ezechiela, bardzo ważnej osoby, jego żony, która była dla niego absolutnie wyjątkowa.

I tym wszystkim, bonusem pewnym jest to, że Ezechiel dowiaduje się zawczasu, może się w jakiś sposób tam przygotować, nie jest to takie nagłe, wiecie, bum, nie ma i gość po prostu jest w totalnym szoku. Niemniej jednak oczywiście śmierć bliskiej nam osoby, strata osoby, która jest dla nas tak wyjątkowa, jest kompletnie przerażającym doświadczeniem. I teraz to, na co chciałbym, żebyśmy jeszcze zwrócili uwagę, to jest to, co tak naprawdę w tym tekście jest w centrum, bo gdybyśmy spojrzeli sobie na strukturę tego tekstu, tu tak swoją drogą dla takich geeków kompletnych, którzy chcieliby sobie poczytać o tym tekście trochę więcej. bardzo takiej nerdowskiej, nerdowskiego opracowania. Ja sam osobiście zapoznałem się z opracowaniem Jerzego Bosowskiego z Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Opolskiego, gdzie on tam rozczaskuje w ogóle tę historię na czynniki pierwsze językowo i w ogóle jest naprawdę odjazd. Więc on też zwraca uwagę na to, że struktura tutaj jest taka, w której mamy ten tekst wyraźnie podzielony na części.

Te części są trzy i tak naprawdę , gdzie jest napisane: Powiedz domowi Izraela: Tak mówi Wszechmocny Pan: Oto ja zbeszczeszczę moją świątynię, chlubę waszej potęgi, rozkosz waszych oczu i utęsknienie waszych dusz, a wasi synowie i córki, ci, których tam pozostawiliście, padną od miecza. I teraz to jest centrum. To jest to przesłanie, wokół którego kręci się cała ta historia związana z żoną i związana z tym, co później Izrael ma się nauczyć. No i właśnie, w tym wszystkim ciekawe jest to, że przez ten obraz, który zdecydowanie nie jest łatwy, nie jest lekki, Bóg chce Izraela nauczyć bardzo ważnej lekcji. Tak naprawdę widzimy w tym, że Bóg, zapowiadając ich stratę, którą tutaj porównuje tak naprawdę do straty żony proroka, chce ich przygotować na to, żeby oni wyciągnęli właściwe lekcje z tego, co się wydarzy.

Żeby to nie było tak, że to wydarzenie, które ma się spełnić, zniszczenie świątyni, która była dla Izraelitów tak bardzo wyjątkowa i cenna, o czym też kilkukrotnie już rozmawialiśmy, żeby to było coś, co po prostu, wiecie, minie, oni popłaczą, popłaczą, będą przeżywać to przez całe życie i nie wyciągną z tego żadnych wniosków. Tutaj ważne jest to, żeby oni postąpili dokładnie tak jak Ezechiel z bardzo konkretnego powodu. , gdzie czytamy, że trawić was będą wasze winy i wzdychać będziecie w gronie swoich najbliższych. Tutaj widzimy tak naprawdę lekcję, którą Bóg chce już wskazać dla Izraela. To, w jaki sposób oni będą w stanie zrozumieć to, co takiego On czyni w momencie, kiedy doświadczycie tak wyjątkowej straty, zamiast skupiać się na żałobie, która i tak już nic nie odkręci, to, co możecie zrobić, to skupić się na sobie, na tym tak naprawdę, co doprowadziło do tej sytuacji, wyciągnąć z tego właściwe wnioski i przygotować się na czas, który będzie miał miejsce później, który też Ezechiel wielokrotnie zapowiada: nadzieję odbudowy Izraela, nadzieję całkowitej odnowy.

To jest ta lekcja, której Izraelici mają się nauczyć przez to wydarzenie. Więc mam nadzieję, że jakkolwiek ta historia nie jest jakoś szczególnie miła, lekka i przyjemna, podobnie jak w ogóle Księga Ezechiela, niekoniecznie w wielu miejscach jest lekka i przyjemna, tak będzie też dla nas pewną wskazówką odnośnie tego, jak czasami warto poradzić sobie z sytuacjami, które są dla nas zwyczajnie zbyt przytłaczające. I pomimo tego, że jak najbardziej Biblia w wielu miejscach wskazuje na to, że jest w naszym życiu miejsce na żal, na opłakiwanie, na łzy, na to, żeby zwyczajnie przeżywać swoje emocje w taki właściwy sposób, to to, co jest jeszcze ważniejsze dla nas, jest to, żeby w takich sytuacjach też mieć jakąś chwilę refleksji, która będzie w stanie doprowadzić nas do miejsca, gdzie w trudnych sytuacjach będziemy w stanie wyciągnąć wnioski na przyszłość i będziemy też w stanie odkryć nadzieję, którą Bóg ma przygotowaną dla każdego z nas. Mam nadzieję, że ten odcinek i ta historia, choć wciąż trudna i to, co powiedziałem z całą pewnością jedynie lekko pomaga nam, mam nadzieję, poradzić sobie z tym tekstem, będzie dla nas inspiracją do tego, żebyśmy też w trudnych chwilach rzeczywiście właściwie potrafili z nich skorzystać po to, żeby każda trudność była dla nas okazją do tego, żeby złapać Bożą perspektywę na nasze życie, na to, co jeszcze przed nami w sytuacjach, kiedy za sobą mamy wydarzenia. z którymi zwyczajnie już nic nie jesteśmy w stanie zrobić. Gdybyście mieli dodatkowe pytania, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl, tam możemy sobie porozmawiać, podyskutować i słyszymy się już jutro w kolejnym odcinku.