Wszystkie odcinki

Dzień 187 Psalmy 46-50

Kim byli synowie Koracha i jakie to ma znaczenie

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 187 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Dzisiaj poznajemy synów Koracha, autorów większości psalmów z drugiej księgi. Opowiadam, z jakiej rodziny pochodzili, co wydarzyło się w Księdze Liczb i dlaczego mimo tego ich Psalm 46 jest pełen zachwytu nad Bogiem. To historia dla każdego, kto dźwiga bagaż z domu rodzinnego.

Najważniejsze myśli

  1. Bunt Koracha

    Korach i jego ekipa byli lewitami i chcieli być kapłanami. W Księdze Liczb sprzeciwili się Mojżeszowi, a w gruncie rzeczy samemu Bogu, i skończyli tragicznie.

  2. Synowie przetrwali

    Księga Liczb zaznacza, że synowie Koracha wówczas nie pomarli. Ich potomkowie wiedzieli, z jakiej rodziny pochodzą, i mimo to służyli Bogu.

  3. Przeszłość nas nie definiuje

    Autorzy psalmów nie zwalali swoich problemów na rodzinę. Wzięli odpowiedzialność za swoje powołanie i znaleźli w Bogu schronienie, nawet gdy ziemia się trzęsie.

  4. Wierność w małych zadaniach

    Lewici zajmowali się tym, co nie wyglądało na zaszczytną rolę, i byli w tym wierni. Nie musimy być kimś innym, wystarczy żyć tak, jak Bóg nas stworzył.

Z odcinka

Mimo wszystko nie pozwolili na to, aby ich historia rodzinna zdefiniowała ich służbę wobec Boga.

Bóg ma powołanie dla ciebie, ono jest wyjątkowe i tylko ty jesteś osobą, która jest w stanie to powołanie zrealizować.

Pokora to jest życie w zgodzie z tym, jak Bóg na nas patrzy.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Historia buntu Koracha, Datana i Abirama przeciwko Mojżeszowi i Aaronowi. Ziemia się rozstępuje i pochłania buntowników.
  • Przy spisie ludności Księga Liczb zaznacza, że synowie Koracha nie pomarli, więc ich ród przetrwał.
  • Psalm synów Koracha o tym, że Bóg jest schronieniem, więc nie boimy się nawet trzęsienia ziemi.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • List Judy wspomina bunt Koracha jako przestrogę. To nowotestamentowe odniesienie do tej samej historii, o którym wspominam w odcinku.
  • Prorok mówi, że syn nie poniesie winy ojca. Każdy odpowiada za własne życie przed Bogiem.
  • Paweł pisze, że jesteśmy dziełem Boga, stworzonym do dobrych uczynków. Mamy wyjątkowe powołanie, które Bóg przygotował z góry.

Do przemyślenia

  • Czy coś z mojej rodzinnej historii służy mi za wymówkę, żeby nie iść za Bogiem na poważnie?
  • Do jakiego powołania Bóg zaprasza właśnie mnie, a nie kogoś, z kim się porównuję?

Powiązane odcinki

synowie Koracha Psalm 46 powołanie rodzinna przeszłość pokora wierność

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 187 i czytamy Księgę Psalmów, rozdział od 46 do 50. Gdybyście chcieli dowiedzieć się więcej na temat tego podcastu, wejdź na stronę bibliawrok.pl. Tak jak wspomniałem w poprzednim odcinku, obecnie jesteśmy w drugiej części Księgi Psalmów, która sama w sobie jest podzielona na pięć części. I rozmawialiśmy o kilku aspektach związanych z tym, jak ten podział wyglądał, do czego ten podział może się tam odnosić.

Niemniej jednak jedna rzecz, która jest dosyć charakterystyczna dla drugiej części psalmów, tak zwanej Księgi Drugiej, jest to, że pojawiają się tam autorzy, którzy za dużo nie pojawiają się we wszystkich innych psalmach, w zasadzie głównie w Księdze Drugiej ich znajdziemy. I jednocześnie są to bardzo ciekawe postacie, o których chciałbym, żebyśmy dzisiaj chwilę porozmawiali w odniesieniu też do jednego z dzisiejszych psalmów. I w zasadzie dzisiaj jest tak, że poza jednym wszystkie psalmy mają adnotację, że są one pisane przez synów Koracha. I teraz kim takim był Korach? Z jednej strony, wiecie, czytamy psalmy, już możemy nie pamiętać tych wszystkich imion, kto kim tam był.

Korachów generalnie w Starym Testamencie to mieliśmy z kilku, ale jest jedna bardzo charakterystyczna historia, która też wiąże się z tymi konkretnymi zawodnikami, których tutaj mamy wspomnianych. Tak się przyjmuje, że mówiąc o synach Koracha, mówimy o potomkach Koracha, którego historię tragiczną zresztą . I ta historia wygląda mniej więcej tak, oczywiście zachęcam do tego, żebyście sobie sięgnęli po Księgę Liczb, niemniej jednak jeżeli kilka razy chociaż przebiliście się przez Księgę Liczb w ogóle w życiu, to możecie kojarzyć historię właśnie gości, którzy postawili się Mojżeszowi i Aaronowi. Nie będziemy sobie wracać teraz do całej historii, jak oni byli w drodze do Ziemi Obiecanej i tak dalej, no bo od tego mieliśmy sporo innych odcinków. Niemniej jednak ta historia wyglądała tam tak, że mieliśmy grupę lewitów, jedno z plemion Izraelitów, którzy byli dedykowani do tego, że mieli służyć przy Bożym przybytku.

Ale jednocześnie byli to ludzie, którzy nie byli kapłanami, bo kapłani byli potomkami Aarona, a lewici. W zasadzie byli trochę takimi gośćmi, którzy usługiwali i tam pomagali przy tych wszystkich rzeczach, obrzędach, które miały miejsce w związku z kultem, który był opisany w Pięcioksięgu przez Mojżesza. I teraz mamy tych gości, którzy stwierdzili, że no ale nam się to w sumie nie podoba. To jest kiepski pomysł, że mielibyśmy zajmować się w ogóle takimi rzeczami. Zdecydowanie chłopaki miały ambicje na to, żeby robić coś poważniejszego, no bo właśnie to nie jest tylko problem, że oni postawili się Mojżeszowi i powiedzieli: Hej, Mojżesz, miałeś głupi pomysł.

Nie, oni wręcz postawili się Bogu i powiedzieli: Boże, ale to jest w ogóle głupi pomysł, że my nie mielibyśmy być kapłanami. Zresztą przeczytam początek tej historii, która jest właśnie zapisana w Księdze Liczb. Nie będziemy czytać całego rozdziału, no bo tam zdecydowanie cały rozdział sam w sobie jest ciekawy i warto po niego sięgnąć, ale czytamy tam tak: Korach zaś, syn Jishara, syna Kehata, syna Lewiego, wraz z Datanem i Abiramem, synami Eliaba i Onem, synem Peleta, syna Rubena, wziął ludzi i razem stanęli przed Mojżeszem. Towarzyszyli im ludzie z synów Izraela w liczbie dwustu pięćdziesięciu książąt, zwołanych na uroczyste spotkania, ludzi poważnych. Połączyli się oni przeciw Mojżeszowi i Aaronowi.

Dosyć tego, powiedzieli. Całe zgromadzenie, wszyscy ci ludzie są święci i Pan jest pośród nich. Dlaczego więc wynosicie się nad społeczność Pana? Ich problem był taki, że hej, też chcielibyśmy mieć tak mistrzowskie funkcje jak inni. Tutaj akurat konkretnie postawili się Mojżeszowi i Aaronowi, co Mojżesza dosyć przejęło, ale oczywiście Mojżesz sam nie załatwiał sprawy, zwrócił się do Boga i Bóg zrobił tam takie zadanie, że mieli wziąć kadzielnicę, stanąć przed Bogiem i Bóg miał wybrać tę osobę, czy te osoby, które On uznał za właśnie osoby, które miały się zajmować tą taką najbardziej zaszczytną funkcją, jeśli chodzi właśnie o służbę w przybytku.

I historia potoczyła się tak, że oczywiście, jak albo pamiętacie, albo się domyślacie, no niestety Korach i cała ekipa skończyli kiepsko. No i sam Mojżesz w tym wszystkim też na koniec zachęcił cały lud do tego, żeby się od nich odłączyli i tak dalej, no bo wiedział, że Bóg jeszcze ma im do wymierzenia karę. I ta kara też miała być jednoznacznie wskazująca na to, że Bóg rozprawia się z tą ekipą, że to nie jest to, że Mojżesz się tam rzuca i ma problem do tego, że oni mają problem. I Mojżesz zakomunikował to w taki sposób, to jest werset 29, właśnie 16 rozdziału Księgi Liczb, gdzie jest napisane: Otóż jeśli oni umrą taką śmiercią, jak wszyscy ludzie i spotka ich to samo, co spotka wszystkich, to nie Pan mnie posłał. No i skończyło się tak, że Mojżesz dołożył jeszcze kilka słów i czytamy w wersecie 31, że ledwie Mojżesz skończył wypowiadać te słowa, a rozstąpiła się ziemia, która była pod nimi.

Ziemia rozwarła swe czeluście i pochłonęła ich oraz ich domy, wszystkich ludzi, którzy byli u Koracha, oraz cały ich dobytek i zeszli oni wraz ze wszystkim, co mieli, żywi między martwych, a ziemia zamknęła się nad nimi i tak zginęli spośród społeczności. A cały Izrael, który ich otaczał, uciekł przerażony z krzykiem. Ludzie wołali: Oby i nas nie pochłonęła ziemia. Niemniej jednak ta historia pokazuje nam to, że okej, cała rodzina zginęła. Nie do końca, bo później w Księdze Liczb, 10 rozdział dalej, w 26 wersecie, przy okazji jednego ze spisów ludności, w wersecie 11 czytam bardzo ważne słowa: .

Tu chodziło właśnie przy tamtej konkretnej sytuacji. I teraz ci goście, którzy napisali te psalmy, które są opisane jako psalmy synów Koracha, to niekoniecznie musieli być ci bezpośredni synowie, bo to słowo równie dobrze mogło by znaczyć, że to byli potomkowie. Niemniej jednak pamiętajmy o jednym: z jakiej rodziny ta ekipa pochodziła. To byli goście, którzy z perspektywy rodzinnej mieli totalnie przerąbane, bo nie jest to ich winą, no ale tak się urodzili, że z pewnością mieli z tyłu głowy to, że są potomkami tak wybitnych buntowników, jeśli chodzi o to, jak można postawić się Bogu, zakwestionować to, jakie Bóg może mieć pomysły i tak dalej. I okej, ja nie chciałbym, żebyśmy rozmawiali o tym, czy to była zbyt surowa kara, czy niezbyt surowa, o co tam chodziło.

W sumie możecie sięgnąć sobie do podcastów, tych wcześniejszych właśnie chociażby Księgi Liczb i tam sobie posłuchać, jak rozmawialiśmy. Nie pamiętam w sumie, czy rozmawialiśmy o tej historii, ale niemniej jednak odnieśliśmy się do kilku takich historii, które z pewnością były dosyć dramatyczne i nas mogłyby wzburzyć. Niemniej jednak ci goście, oni z tyłu głowy to mieli. Oni wiedzieli, z jakiej rodziny pochodzą i mimo wszystko nie pozwolili na to, aby ich historia rodzinna zdefiniowała ich służbę wobec Boga. I dlaczego nie pomarli?

To jakkolwiek nie martwcie się tym nowym. Cieszę się, że nie pomarli, tym bardziej, że zostawili nam bardzo ciekawe psalmy. I teraz, wiedząc o tym, skąd ta ekipa się wzięła, która też swoją drogą, znowu ta cała sytuacja z Księgi Liczb, ona później nawet w Nowym Testamencie ma swoje odniesienia, chociażby w liście Judy, o którym nie będziemy dzisiaj rozmawiać, ale on będzie bardzo ciekawy. To sądzę, że ją zdecydowanie, choć jest bardzo krótki, poświęcimy dedykowany odcinek. Niemniej, wiedząc, kim oni byli, chciałbym, , który właśnie jest psalmem synów Koracha.

I początek, zresztą no cały psalm przeczytam, ale początek sądzę, że będziecie wiedzieli, o co mi chodzi. Bóg naszym schronieniem, źródłem naszej siły, zawsze dostępną pomocą w trudnościach, dlatego nie straszą nam trzęsienia ziemi ani ruchy gór na dnie potężnych mórz. Niech sobie szumią, niech pienią się ich wody, góry przecież drżą, gdy On okaże moc. Jest rzeka, której nurty cieszą miasto Boga, święte mieszkanie Najwyższego. Gdy Bóg w nim przebywa, nie grozi mu ruina.

Bóg je wspomoże, zanim nadejdzie świt. Burzą się narody, chwieją się królestwa, gdy On wydaje głos, rozpływa się ziemia. Pan zastępów jest z nami, Bóg Jakuba, oto nasza twierdza. Podejdźcie i przyjrzyjcie się działaniu Pana, jak potężne cuda czyni On na ziemi. Kładzie kres wojną po samej krańce, łamie łuki i kruszy włócznie, tarcze pali w ogniu.

Wyciszcie się, poznajcie, że Ja jestem Bogiem, wielkim wśród narodów, wywyższonym na ziemi. Pan zastępów jest z nami, Bóg Jakuba, oto nasza twierdza. Być może zwróciliście już uwagę na to, na co chciałbym, żebyśmy zwrócili uwagę, bo czytamy psalm ludzi, którzy są potomkami tych buntowników z Księgi Liczb, z 16 rozdziału, którzy skończyli tak, że trzęsienie ziemi, wszyscy poginęli przez to, że ziemia się rozstąpiła i po prostu polecieli. I tutaj czytamy, że Bóg jest naszym schronieniem, źródłem naszej siły, zawsze dostępną pomocą w trudnościach, dlatego nie straszne nam trzęsienia ziemi ani ruchy gór na dnie potężnych mórz. Niech sobie szumią, niech pienią się ich wody, góry przecież drżą, gdy On...

Okaże mocy. Synowie Koracha byli o tyle wyjątkowi, że poza tym, że zostawili nam kilka naprawdę bardzo wartościowych psalmów, to jednocześnie w tych psalmach możemy dostrzec też to, że oni wiedzieli, skąd się wzięli. Oni znali swoją historię. Gdzieś z tyłu głowy pewnie było to, że no zwyczajnie rodzinnie to nam nie poszło, a mimo to wiedzieli, kim jest Bóg i mieli naprawdę wyjątkowe poznanie Boga. Nie dołowali się tym, że: A, bo tata schrzanił, bo dziadek czy tam ktokolwiek to by nie był dla tych konkretnych autorów psalmów.

Oni wiedzieli, że kiedy Bóg jest naszym schronieniem, to nawet trzęsienia ziemi nie są im straszne. Piękne jest to, że mówimy tu o ludziach, którzy byli oddani Bogu całkowicie, pomimo rodzinnej porażki. Nie mówili, że: A, bo wiecie, jestem z takiej rodziny, to co ja tam będę się wychylał, co ja będę Bogu służył i tak dalej. Nie. Mimo wszystko dbali o to, żeby wziąć odpowiedzialność za swoje powołanie, za swoje życie i nie zwalać jakichś tam swoich problemów na to, że: Bo jestem z takiej rodziny.

Jednocześnie byli oni wierni w tych małych zadaniach. Byli trochę takimi, no sorry, ogarniaczami tego wszystkiego, co nie wyglądało na jakąś tam szczególnie zaszczytną rolę, jednak oni okazali w niej wierność. Co też jest bardzo ważne, bo my często myślimy sobie: A, ja bym chciał być jak ten, jak tamten, jak siamten. W zupełności wystarczy, że będziemy jak my, jak ludzie, których Bóg stworzył na swój obraz i swoje podobieństwo. Kiedy idziemy za Jezusem, to możemy być spokojni o to, że nie ma potrzeby porównywać się z tym, do czego i jak Bóg powołał kogoś innego.

Bóg ma powołanie dla ciebie, ono jest wyjątkowe i tylko ty jesteś osobą, która jest w stanie to powołanie zrealizować. I będziesz w stanie je realizować wtedy, kiedy w naszym życiu będzie pokora. I pokora to nie jest, że mamy, wiecie, siedzieć z podkuloną kitą i po prostu: Nie będę się wychylał, nie będę się odzywał, nic nie będę robił. Nie. Żyjmy na miarę tego, jak Bóg na nas patrzy.

Pokora to jest życie w zgodzie z tym, jak Bóg na nas patrzy, a nie takie często fałszywe, wiecie, gdzieś tam chowanie się i udawanie, że: A, nieważne. Słuchajcie, każdy z nas ma pewną misję i bądźmy odważni w tym, żeby ją razem z Bogiem realizować. I w tym wszystkim, kiedy... W ten sposób żyjemy, możemy dojść do takiego miejsca jak synowie Koracha, którzy niesamowicie pokazują to, jak zachwyceni byli Bogiem. Pomimo tego, że mogli powiedzieć: Hej, rodzinę mi wybił.

To nie, to w ogóle się nie pojawia. Oni wiedzieli, co poszło nie tak, jeśli chodzi o historię rodzinną, i wiedzieli, jaki jest Bóg, że jest święty, potężny. I właśnie ta świętość, która też została skonfrontowana z buntem ich przodków, była czymś, co ich zachwyciło, co sprawiło, że doszli do miejsca, w którym wiernie służyli Bogu. I jednocześnie bardzo wyraźnie zapisali się na kartach historii, pisząc psalmy, jak chociażby Psalm 46 i jeszcze kilka innych, które w najbliższym czasie będziemy czytać. Gdybyście mieli jakieś pytania, chcieli porozmawiać, niezmiennie zachęcam, żebyście weszli na stronę bibliawrok.pl i słyszymy się już jutro w kolejnym odcinku.