Wszystkie odcinki

Dzień 286 Ewangelia św. Mateusza 26

Czyj plan realizuję

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 286 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Mateusz 26 to rozdział pełen wydarzeń z Wielkiego Tygodnia. Zatrzymuję się przy kobiecie, która namaściła Jezusa, i przy modlitwie w Getsemani, w której Jezus mówi: nie jak ja chcę, ale jak Ty. Pytam siebie i ciebie: czyj plan dziś realizujemy?

Najważniejsze myśli

  1. Kobieta, o której mówi się do dziś

    Nikt nie rozumiał, po co wylała drogi olejek na Jezusa. On powiedział, że to piękny czyn i że będą o nim opowiadać wszędzie tam, gdzie głosi się dobrą nowinę.

  2. Jezus zapowiada, a uczniowie nie rozumieją

    Jezus mówi o swojej męce i o zmartwychwstaniu, a uczniowie i tak się załamują. Piotr zarzeka się, że się Go nie zaprze.

  3. Nie moja wola, ale Twoja

    W Getsemani Jezus trzy razy prosi Ojca, jeśli to możliwe, żeby oddalił kielich cierpienia. Za każdym razem kończy: niech będzie tak, jak Ty chcesz.

  4. Codzienna decyzja

    Całe życie z Jezusem to ciągłe wybieranie, czyją wolę realizujemy. Często wybieramy rzeczy dobre z pozoru, które nie są najlepsze.

Z odcinka

Chodzi o to, że my często wybieramy rzeczy, które z pozoru są dobre, ale niekoniecznie są najlepsze, niekoniecznie są Bożą drogą, która jest przygotowana dla nas.

Jezus miał tak głębokie zrozumienie misji, z którą został wysłany na świat, że nie było absolutnie nic, co mogło Go powstrzymać przed tym, żeby tę misję zrealizować.

Chodzenie za Jezusem zawsze będzie nas coś kosztowało, mniej lub więcej. Zawsze coś.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Jezus zapowiada ukrzyżowanie za dwa dni, a arcykapłani planują Go podstępem schwytać.
  • Kobieta wylewa na Jezusa drogi olejek. Uczniowie się oburzają, a Jezus mówi, że to piękny czyn i że przygotowała Jego ciało na pogrzeb.
  • Jezus zapowiada, że wszyscy uczniowie się od Niego odwrócą. Piotr zapewnia, że on nie.
  • W ogrodzie Getsemani Jezus trzykrotnie modli się, by kielich cierpienia Go ominął, ale oddaje wszystko woli Ojca.
  • Judasz całuje Jezusa na znak, a Jezus każe Piotrowi schować miecz. Wszystko dzieje się, by spełniły się Pisma.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Ta sama modlitwa w Ogrójcu opisana przez Łukasza, z dodatkowym szczegółem o aniele wzmacniającym Jezusa.
  • Jezus mówi, że nie robi nic sam od siebie, tylko to, co widzi, że czyni Ojciec. To ta sama postawa, którą widzimy w Getsemani.
  • Autor listu opisuje, że Jezus w dniach swego życia na ziemi modlił się z wielkim wołaniem i nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał.
  • Prorok pisze o uderzeniu pasterza i rozproszeniu owiec. Jezus cytuje to, zapowiadając ucieczkę uczniów.

Do przemyślenia

  • Czyją wolę dziś realizuję? Czy zadałem Bogu pytanie, co On chce, żebym zrobił?
  • Za czym w moim życiu pójdę za Jezusem, mimo że będzie mnie to kosztowało?

Powiązane odcinki

Getsemani wola Boża namaszczenie w Betanii męka Jezusa posłuszeństwo zaparcie się Piotra

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 286 i czytamy Ewangelię Mateusza, rozdział 26. Gdybyście chcieli dowiedzieć się więcej na temat tego podcastu, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl. Dzisiejszy rozdział jest zdecydowanie dosyć długi, dlatego też mamy jeden rozdział w naszym planie dziennym, jednak wydarzeń, które mamy opisane w tym rozdziale, jest bardzo gęsto. I one są kojarzone przez, domyślam się, większość z nas z wydarzeniami, które wspominamy w czasie Triduum Paschalnego.

I początek tego rozdziału stawia nam tak naprawdę kontekst tych wydarzeń, które będziemy mieli teraz w najbliższych rozdziałach, które już w zasadzie też będą kończyć nam w zasadzie Ewangelię Mateusza. I czytamy tak: Po skończeniu wszystkich tych mów Jezus powiedział do swoich uczniów: . Właśnie wtedy Syn Człowieczy zostanie wydany na ukrzyżowanie. W tym czasie arcykapłani oraz starsi ludu zebrali się na dziedzińcu arcykapłana Kajfasza. Uradzili, żeby Jezusa podstępem schwytać i zabić.

Tylko nie w czasie świąt, zastrzegali, aby nie doszło do zamieszek wśród ludu. Zaraz po tym krótkim wstępie i zanim jeszcze przejdziemy do tych wydarzeń, które dosyć dobrze, wydaje mi się, powinniśmy kojarzyć, mamy to wszystko przeplecione taką krótką historią tego, jak Jezus był namaszczony przez pewną kobietę, która wylała na niego flakonik pewien bardzo drogiego olejku, co spotkało się z oburzeniem wśród uczniów. Niemniej jednak z perspektywy Jezusa było to niesamowicie ważne wydarzenie, gdzie zwrócił on uwagę na to oburzenie uczniów, którzy stwierdzili: Ej, w ogóle można by było sprzedać i pieniądze rozdać ubogim. Do tego jeszcze prawdopodobnie się odniesiemy przy innej okazji, bo okazje też, żeby wrócić do tej historii, będą, bo w zasadzie jest to historia, która jest wspomniana we wszystkich czterech Ewangeliach. Wcale niekoniecznie jest bardzo dużo historii, które we wszystkich czterech się pojawiają, dlatego że Ewangelia Jana tutaj trochę odstaje od reszty, jeśli chodzi o to, do jakich konkretnie wydarzeń się odnosi.

Niemniej jednak to jest całkiem ciekawa sprawa z tym konkretnie wydarzeniem i Jezus odnosi się do tego oburzenia uczniów w następujący sposób: Dlaczego sprawiacie jej przykrość? , ubodzy zawsze będą pośród was, ja nie zawsze. Ona natomiast, wylewając ten olejek na moje ciało, przygotowała je na mój pogrzeb. Zapewniam was, gdziekolwiek na świecie będą głosić dobrą nowinę, opowiadać będą także o tym, co ona uczyniła.

Na jej pamiątkę. Z jednej strony łatwo przejść wobec tego wydarzenia obojętnie, no bo, ojejku, nic szczególnego się nie wydarzyło. Niemniej jednak sam Jezus zwraca uwagę na to, że to było nie dość, że to było bardzo szczególne, to jeszcze tym konkretnym wydarzeniem ta kobieta zapisała się na kartach historii, gdzie Jezus zwraca uwagę na to, że gdziekolwiek dobra nowina na temat Jego osoby, na temat tego, co On przyniósł na świat, będzie głoszona, również będzie się wspominało o tej konkretnej kobiecie i o tym, co ona uczyniła, o tym, jak tak naprawdę wydała ona, może nie tyle wydała, poświęciła coś, co było prawdopodobnie jedną z najcenniejszych rzeczy, jakie ona w ogóle miała, i poświęciła to po to, żeby w jakiś sposób uhonorować Jezusa. Nie miała bladego pojęcia o tym, jak ogromne znaczenie to będzie miało. Nie miała pojęcia o tym, że tak naprawdę ten perfum, który został wylany na Jezusa, którym Jezus został namaszczony, tak naprawdę ten zapach towarzyszył Jezusowi przez te wydarzenia, które są przed nami, które zaraz będziemy mieli opisane.

I teraz, jeśli chodzi o samą kwestię tych wydarzeń, które tutaj mamy, być może przy okazji kolejnych Ewangelii będziemy się do tych wydarzeń również odnosić jakoś bardziej szczegółowo, bo chociażby mamy kwestię Wieczerzy, bardzo znaczące wydarzenie. Mamy zdradę Judasza. Mamy też historię o tym, jak Piotr zaparł się Jezusa, gdzie to jest bardzo ciekawe, bo Jezus z jednej strony na samym początku zapowiedział, że będzie ukrzyżowany, już niedługo, za kilka dni, i chłopakom wydawać by się mogło, że oni jakby nie za bardzo to skleili, co Jezus do nich powiedział, bo później byli załamani totalnie faktem tego, że Jezus został ukrzyżowany, choć On powiedział, że będzie ukrzyżowany. Ale co więcej, On również w tym samym rozdziale, gdzie w wersecie 31 powiedział, że tej nocy wszyscy odwrócicie się ode mnie, gdyż jest napisane: , zaraz po tym kontynuuje: Ale po moim zmartwychwstaniu pójdę przed wami do Galilei. No i tutaj mamy dalej Piotra, który mówi: Nie, ja się nigdy ciebie nie wyprę.

Jezus mówi: No niestety, niestety, ty również, wszyscy, co do sztuki. Choć Piotr się jeszcze będzie zarzekał, że choćby mi przyszło umrzeć, ja się ciebie nie wyprę. Niemniej jednak kojarzymy, jak historia dalej się potoczyła i jedno z wydarzeń, na które ja chciałbym, żebyśmy dzisiaj zwrócili uwagę, to jest właśnie jedno z tych wydarzeń, które niekoniecznie jest tak bardzo jakoś gęsto wspominane przez nas. Zwracana jest nasza uwaga. To są wydarzenia, które wydarzyły się w ogrodzie Getsemani, gdzie od wersetu 36 czytamy: W ten sposób Jezus przybył wraz z uczniami do ogrodu o nazwie Getsemani.

Tam powiedział do nich: Usiądźcie tutaj, ja odejdę nieco dalej, pomodlę się. Wziął ze sobą Piotra i dwóch synów Zebedeusza. Ogarnęły go smutek i trwoga. Jest mi smutno na duszy — powiedział. Śmiertelnie smutno.

Zostańcie tutaj, czuwajcie ze mną. Znów odszedł nieco dalej, upadł na twarz, modlił się: . Jednak nie tak jak ja chcę, niech będzie tak jak Ty chcesz. Powrócił do uczniów, lecz zastał ich śpiącymi, powiedział do Piotra: Nie mogliście czuwać ze mną nawet godziny? Czuwajcie i módlcie się, abyście nie upadli w czasie próby.

Duch wprawdzie pełen chęci, ale ciało słabe. Oddalił się po raz drugi, modlił się: Ojcze mój, jeżeli już mam pić z tego kielicha, niech będzie Twoja wola. I znowu, kiedy przyszedł, zastał ich śpiącymi, powieki same im opadały. Zostawił ich zatem, oddalił się ponownie i po raz trzeci modlił się, podobnie jak wcześniej. Następnie przyszedł do uczniów i powiedział do nich: Potem będziecie spać i odpoczywać.

Nadeszła godzina. Syn Człowieczy będzie wydany w ręce grzeszników. Wstańcie, chodźmy. Oto zbliża się ten, który ma mnie wydać. To, co zawsze zwraca moją uwagę, kiedy czytam tę historię, to jest ta modlitwa, która tutaj jest wspomniana, że w podobnej formie pojawiła się trzy razy, gdzie pierwszy raz Jezus modlił się tak: Ojcze, jeżeli to jest możliwe, niech mnie ominie ten kielich, jednak nie tak jak ja chcę, niech będzie tak jak Ty chcesz.

I to jest bardzo ważna modlitwa, która w zasadzie powinna być modlitwą każdego z nas. Oczywiście nie każdy z nas będzie stał przed czymś takim, przed czym stał Jezus. Niemniej jednak całe nasze chrześcijańskie życie to jest kwestia podejmowania ciągłej decyzji, czyją wolę w moim życiu będę realizował. Czy będę realizował swoją wolę, swój pomysł na życie, czy będę żył po swojemu, tak jak mi się podoba. I nie mówię w sposób, wiecie, jakiś grzeszny, straszny, po prostu nie o to chodzi.

Chodzi o to, że my często wybieramy rzeczy, które z pozoru są dobre, ale niekoniecznie są najlepsze, niekoniecznie są Bożą drogą, która jest przygotowana dla nas. I tutaj Jezus, wiedząc, co go czeka, wiedząc, jakie cierpienie jest przed nim, modli się o to, żeby udało mu się tego uniknąć, jeżeli tylko jest taka opcja. W jednym z angielskich tłumaczeń, które kiedyś czytałem, akurat czytałem tę historię, ta modlitwa była wręcz... Wręcz przetłumaczona w taki sposób, że: Ojcze, wiem, że Ty możesz wszystko, oddal ode mnie ten kielich. Z jednej strony Jezus miał świadomość wszechmocy Ojca, tego, że może jest jakaś inna droga, może jednak coś by można było tutaj zrobić, może jednak niekoniecznie.

Ta misja, którą mam do wykonania, jest aż tak dramatyczna, jak tego się spodziewał. Niemniej jednak w tym wszystkim to, co jest sednem Jego modlitwy, to jest właśnie to: nie moja wola, ale Twoja niech się stanie. I w sumie niedawno, trochę jak to zazwyczaj przez przypadek, przeglądałem książki, które mam na Kindle i tam trafiłem na komiks, który kupiłem gdzieś, nawet nie pamiętam za bardzo kiedy, niemniej jednak było na moim Kindle i była to część z serii komiksów, które możecie nawet kojarzyć, jak nie, to wpiszcie sobie komiks Biblia i prawdopodobnie znajdziecie tłumaczenie i polskie wydanie tego, co w Stanach nazywa się Action Bible. I do tego komiksu, który jest całkiem ciekawy, jeszcze ostatnio go sobie akurat zamówiłem krótko po tym, jak przeczytałem właśnie tę jedną z tych historii, która jest częścią tej całej serii. Nie będę jeszcze jakoś szczególnie tam mówił, polecał, bo ja akurat sam nie jestem bardzo komiksowy, ale właśnie przez to, że trafiłem na tą jedną część serii, bardzo przykuło to moją uwagę, bo tam było opisane stworzenie w taki trochę alternatywny sposób.

I z drugiej strony, tak jak to czytałem, to nawet się zastanawiałem, nie wiem, czy to jest aż tak bardzo alternatywne. Wiem, że sobie trochę poszukałem komentarzy, widziałem, że wzbudza on niemałe gdzieś tam kontrowersje odnośnie tego, że tam, wiecie, teologia jest taka i siaka, i że taki piękny opis stworzenia, a tutaj robią jakieś takie rzeczy. Ta konkretna część, jakbyście byli zainteresowani, nazywa się The Battle Begins, tudzież tam po polsku byłoby to Rozpoczyna się bitwa, czy Początek bitwy. No i właśnie ta bitwa, która jest opisana w tym konkretnym komiksie z tej serii Action Bible, opisuje nam stworzenie w taki trochę sposób zakulisowy, gdzie nie mamy od początku: Na początku Bóg stworzył i tak dalej, tylko mamy dwie postaci, które są w zasadzie kluczowe, jeśli chodzi o w ogóle całą tą historię, bo mamy tam dwóch zawodników: Michała i Lucyfera. Jak kojarzycie, są to aniołowie, którzy właśnie w pewnym momencie byli blisko Boga, pełnili różne tam swoje funkcje w ramach... tego świata duchowego, który już wtedy istniał.

No bo właśnie, to jest tak, że czasami czytamy na początku: Bóg stworzył i myślimy, że nic wcześniej się nie działo. Mając już za sobą spory kawał Biblii i tak naprawdę cały Stary Testament, wydaje mi się, że już sami zauważyliście, że w różnych miejscach pojawiają nam się historie, które pokazują nam trochę takie, co tam jeszcze się działo, co niekoniecznie było uwzględnione w opisie stworzenia, jak to mamy przedstawione w Księdze Rodzaju. Bardzo ciekawe kwestie z tym związane. Niemniej jednak w rozmowach, które toczą się między Lucyferem i Michałem, tam Lucyfer od samego początku ma problem, bo wie, że Bóg planuje stworzyć świat, do tego pojawią się tam ludzie i dla niego ten plan jest bardzo szczególny, znaczy dla Boga. I to Lucyfera trochę denerwuje.

Denerwuje go to, że: Kurczę, a może nie będzie już zwracano na nas uwagi, może my już nie będziemy tak ważni, jak jesteśmy teraz. Zresztą samo to, jak w ogóle oni są przedstawieni w tym komiksie, Lucyfer i Michał, to jest fajne, wiecie, nie takie aniołki, wiecie, pitu pitu, tylko naprawdę poważni wojownicy. Więc to też jest jedna z rzeczy, które mi się tam akurat spodobały. No i oni tak sobie rozmawiają i wiecie, Lucyfer wyraża swoje obawy Michałowi i mówi: Słuchaj, ale może nie zwróćcie na nas uwagi, może stary, pójdziemy gdzieś w odstawkę, nie będziemy już tak ważni, jak teraz jesteśmy. Może powinniśmy przedstawić mu jakiś nasz plan.

Ja mam taki swój pomysł na to, jak moglibyśmy to wszystko rozegrać, żeby ci ludzie, których on stworzy, żeby oni jednak nas szanowali, liczyli się z nami. Żeby nie było tak, że oni są tutaj jakimś oczkiem w głowie Stwórcy, bo to może sprawić, że nasza pozycja zostanie w jakiś sposób podważona. No i Michał tam w ogóle w całej tej rozmowie, stary, nie wierzę w to wszystko, co słyszę. Po prostu to jest totalnie niepoważne, co tutaj mówisz. I nie opowiadając całego tego komiksu, jedna rzecz w którymś momencie jest powiedziana właśnie przez Lucyfera.

On pyta Michała, mówi: Słuchaj, czy to jest tak, że gdyby on chciał, że będziesz, nie wiem, siedział na chmurce i grał na harfie przez resztę swojego życia, to ty byś to robił? On mówi: No tak. Wiecie, to jest o tyle ciekawe, że mamy tam tych, wiecie, takich potężnych wojowników, którzy mają naprawdę potężne misje, są blisko samego Boga i nagle takie: Ale gdyby chciał coś dla ciebie, co będzie się wydawało być upokarzające, takie, wiecie, zaniżające twój potencjał, to do czego cię stworzył oryginalnie, czy ty naprawdę byś to zrobił? I Michał mówi: No jasne, że tak. I ta historia przypomniała mi się, kiedy właśnie czytałem to, co tutaj się dzieje w ogrodzie, gdzie Jezus, który tak wyraźnie już zaakcentował to.

Jaką ma pozycję. Tak wyraźnie już zdążył zaakcentować to, że On jest nadchodzącym Królem, że jest nadchodzącym Mesjaszem. Był gotowy na to, żeby poświęcić absolutnie wszystko, poddać się ogromnemu cierpieniu. Po to tylko, żeby zrealizować plan, który Ojciec miał dla Niego. W ramach którego tak naprawdę my możemy teraz stać się częścią Bożej rodziny.

Jest to coś, co, tak jak powiedziałem, mogło być modlitwą, która towarzyszy nam każdego dnia, gdzie rano budzimy się i tak naprawdę jako uczniowie Jezusa, ci, którzy poważnie traktują misję, którą On ma przygotowaną dla nas, moglibyśmy codziennie modlić się: Boże, co Ty chcesz, żebym dzisiaj zrobił, a nie co mi się wydaje, że... Bo sam Jezus przez całe swoje życie prezentował to, w jaki sposób On realizuje wolę Ojca. Do czego zresztą odniesie się też w Ewangelii Jana, gdzie bardzo wyraźnie powie, że On robi tylko to, co widzi, że Ojciec czyni. Nie robi nic więcej, robi tylko to, co widzi, że czyni Ojciec. I robił to wszystko dlatego, że rozumiał powagę swojej misji i rozumiał, że tak naprawdę to wszystko, co jest przed Nim, jest związane z tym, co Mateusz powtarza w kółko i w kółko i w kółko przez całą swoją relację życia Jezusa.

Wypełnienie pism starotestamentowych, gdzie kawałek dalej, kiedy już, wiecie, pojawia się ekipa, przychodzi Judasz z całą bandą jakichś dziadów i chcą porwać Jezusa. Od wersetu 49 czytamy, że zaraz też podszedł do Jezusa i powiedział — tu mówimy o Judaszu — Witaj, Rabbi, i pocałował go. Jezus odpowiedział: Więc po to tu jesteś, przyjacielu. Wtedy zbliżyli się inni i schwytali go. Wtem jeden z tych, którzy byli z Jezusem, dobył miecza, zamachnął się na sługę arcykapłana i odciął mu ucho.

— rozkazał mu Jezus. Ci, co chwytają za miecz, od miecza również giną. Myślisz, że mój Ojciec nie wystawiłby mi co najmniej dwunastu anielskich legionów, gdybym Go o to poprosił? Lecz jak wówczas wypełniłyby się zapowiedzi Pism, że to wszystko musi się stać? Następnie Jezus zwrócił się do przybyłych: Wyszliście po mnie z mieczami i kijami jak po zbójcę?

Codziennie siadywałem w świątyni i nauczałem. Tam nie schwytaliście mnie, ale to wszystko stało się po to, aby spełniły się Pisma proroków. Wtedy wszyscy uczniowie opuścili Go i uciekli. Jezus miał tak głębokie zrozumienie misji, z którą został wysłany na świat, że nie było absolutnie nic, co mogło Go powstrzymać przed tym, żeby tę misję zrealizować. I wyobraźmy sobie, jak...

Jak wyglądałby świat, gdyby każdy z nas naprawdę każdego dnia potrafił realizować misję, którą Bóg ma dla każdego z nas? Gdyby każdy z nas zajął to miejsce w ramach Bożej misji, Bożego planu po to, żeby robić dokładnie to, co ja mam robić. Nie patrzeć na innych na zasadzie: no a w sumie ten ma takie fajne zadanie, a ten ma fajniejsze, a mi się bardziej to podoba, a może bym spróbował czegoś innego, tylko bardziej skupił się na tym: Boże, do czego Ty mnie stworzyłeś? Do czego mnie powołałeś? Co jest istotą tego, co mam dokonać tutaj na ziemi?

Po to, żeby jak najwięcej ludzi mogło poznać Ciebie, spotkać się z Tobą, żebym mógł być godnym obrazem Ciebie tutaj na ziemi. To jest coś, co powinno zaprzątać nasze myśli w zasadzie każdego dnia, jeżeli poważnie traktujemy bycie uczniem Jezusa, takim świadomym uczniem Jezusa. Nie wiecie, osobą, która mówi: a, jestem osobą wierzącą. No fantastycznie, wierzących to mamy kupę dzisiaj, czy u nas w kraju, czy w ogóle na świecie, ludzi, którzy w coś tam wierzą, ale tak naprawdę wcale niekoniecznie. Są jakieś takie ogromne tłumy uczniów Jezusa, uczniów, którzy naprawdę podjęli decyzję: chcę iść za Jezusem, bez względu na to, ile będzie mnie to kosztowało.

I przykładem ceny, która może być do zapłacenia i tego, jak odnieść się do tego, jest postawa samego Jezusa. Wiedział, co Go czeka, wiedział, że to jest niesprawiedliwe, wiedział, że na to nie zasłużył, ale też wiedział, że to jest jedyny sposób na to, żeby w końcu móc przywrócić ludzi do właściwej relacji ze Stwórcą, żeby w końcu móc zniszczyć tą barierę, która była między ludzkością a samym Bogiem, po to, żeby Bóg w końcu mógł być integralną częścią naszego życia, tak naprawdę istotą naszego życia, żeby nie było nic, co będzie nas oddzielało od Boga. I wydarzyło się to tylko dzięki temu, że Jezus był posłuszny tej misji, którą miał do wykonania w ramach tego planu, z którym został postawiony na ziemi. I ten plan zrealizował od początku do samego końca, rozumiejąc istotę tego planu, rozumiejąc to, jak ważne też jest to w kontekście wszystkich zapowiedzi związanych ze Starym Testamentem, które były wstępem do tego, co miało się uczynić w życiu samego Jezusa. Niech Jego modlitwa i Jego przykład będzie dla nas wyzwaniem też do tego, żeby być gotowym powiedzieć: Boże, akceptuję Twoją wolę dla mojego życia, bez względu na to, ile będzie mnie to kosztowało.

Bo coby nie było, chodzenie za Jezusem zawsze będzie nas coś kosztowało, mniej lub więcej. Zawsze coś. To nigdy nie będzie zawsze łatwa droga, jeżeli tak można powiedzieć. Ale pewne jest to, że zawsze będzie to droga, która będzie dla nas najbardziej życiodajna, która da nam odczuć największe spełnienie też tutaj w życiu, bo będziemy wiedzieli, że robimy dokładnie to, do czego zostaliśmy stworzeni, czego życzę każdemu z nas. Gdybyście mieli dodatkowe pytania, możecie wejść na stronę bibliawrok.pl bądź napisać do mnie na adres jacek@bibliawrok.pl i słyszymy się już jutro w kolejnym odcinku.