Zapamiętaj
Może właśnie po to jesteś tam, gdzie jesteś: żeby pomóc w takiej chwili jak ta.
W Biblii brzmi to tak: „Jeśli bowiem ty całkowicie będziesz milczeć w tym czasie, uwolnienie i wybawienie dla Żydów przyjdzie z innego miejsca, ale ty i dom twego ojca zginiecie. A kto wie, czy nie na tę właśnie chwilę dostąpiłaś godności królestwa?”
Księga Estery 4,14
W klasie ktoś dokucza koledze. Wszyscy to widzą. Wszyscy udają, że nie. Ty też patrzysz i myślisz: niech zrobi coś ktoś inny. W takiej sytuacji znalazła się kiedyś Estera. Tyle że u niej chodziło o życie całego narodu.
Estera była królową wielkiego kraju. Mieszkała w pałacu. Wychował ją kuzyn Mardocheusz. Nikt w pałacu nie wiedział, że Estera jest Żydówką. Pewnego dnia ważny urzędnik, Haman, wymyślił zły plan. Chciał skrzywdzić wszystkich Żydów w całym kraju. Król podpisał jego rozkaz.
Mardocheusz poprosił Esterę: idź do króla i poproś go o pomoc. Estera się przestraszyła. W tym kraju nikt nie mógł wejść do króla bez zaproszenia. Nawet królowa. Za coś takiego groziła bardzo poważna kara. Chyba że król wyciągnął w stronę gościa złote berło. To taka ozdobna laska, znak, że możesz podejść. Estera nie była zaproszona od trzydziestu dni.
Mardocheusz odpowiedział jej: nie myśl, że w pałacu będziesz bezpieczna. Pomoc dla twojego narodu przyjdzie z innej strony. Ale ty stracisz swoją szansę. A kto wie, czy nie po to jesteś królową, żeby pomóc właśnie teraz? Estera chwilę myślała. Poprosiła swój naród, żeby przez trzy dni nic nie jadł i stał za nią murem. Potem poszła do króla. Serce pewnie waliło jej jak szalone. Król spojrzał na nią i wyciągnął złote berło.
Czy wiesz, że…
W całej Księdze Estery ani razu nie pada imię Boga. Nie ma w niej cudów ani aniołów. A jednak wszystko układa się tak, jakby ktoś po cichu to wszystko ustawiał. Estera trafiła do pałacu akurat wtedy, gdy była najbardziej potrzebna. To trochę jak w dobrym filmie, w którym dopiero na końcu widzisz, że nic nie było przypadkiem.
A u ciebie?
Może dziś zobaczysz, jak ktoś jest wyśmiewany. Albo jak ktoś siedzi sam na przerwie. Możesz pomyśleć: czemu akurat ja? Może właśnie ty jesteś tam po coś. Nie musisz od razu robić wielkich rzeczy. Możesz usiąść obok. Możesz powiedzieć: przestańcie. Możesz zawołać dorosłego. Pierwszy krok jest najtrudniejszy, ale potem robi się lżej.
Pogadajcie o tym
- Kiedy zdarzyło ci się zobaczyć, że ktoś potrzebuje pomocy, a wszyscy udają, że tego nie widzą?
- Co by ci pomogło zrobić pierwszy krok, kiedy się boisz?
- Dlaczego Estera poprosiła innych, żeby byli razem z nią?
Wyzwanie na dziś
Zauważ dziś jedną osobę, która jest sama albo jest jej przykro. Podejdź do niej i powiedz jedno miłe zdanie.
Modlitwa
Boże, czasem boję się zrobić coś dobrego, kiedy inni patrzą. Daj mi odwagę, kiedy ktoś potrzebuje pomocy. Pomóż mi nie odwracać wzroku i zrobić pierwszy krok. Amen.