Wszystkie odcinki

Dzień 107 1 Księga Królewska 15-17

Bezczelna wiara Eliasza

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 107 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Czytamy 1 Księgę Królewską 15 do 17. Króle przelatujemy szybko, bo większość z nich to beznadzieja, i zatrzymujemy się przy Eliaszu. Opowiadam, kim był ten prorok, dlaczego jego wiara była trochę bezczelna i czego uczy nas o modlitwie, która nie jest tylko grzecznym obowiązkiem.

Najważniejsze myśli

  1. Dawid jako miara dla królów

    Kolejni królowie są porównywani do Dawida. Większość Północy to totalna porażka, na Południu zdarzają się tacy jak Asa, którzy biorą sobie Boże słowo do serca.

  2. Prorok to ktoś, kto ustawia króla do pionu

    Prorocy nie są wróżbitami z kryształową kulą. Ich głównym zadaniem jest przyjść do króla i powiedzieć: żyję blisko Boga, Bóg mi coś przekazał, weźcie się ogarnijcie.

  3. Wiara trochę bezczelna

    Eliasz zna Boże słowo i na jego podstawie mówi królowi, że nie będzie deszczu. Takiej wiary Bóg szuka często bardziej niż grzecznego: Panie Boże, tak Cię proszę.

  4. Wiara zaraża, jeśli idą za nią czyny

    Wdowa z Sarepty zaufała Eliaszowi i nie zabrakło jej mąki ani oliwy. Gdy jej syn umarł, Eliasz zawołał do Boga i dziecko ożyło.

Z odcinka

Niemniej jednak Eliasz był gościem naprawdę wyjątkowej wiary, absolutnie fenomenalnej wiary i takiej właśnie wiary, którą wydaje mi się, że Bóg często szuka w nas, takiej wiary trochę bezczelnej.

Jeżeli chcemy naszym życiem zainspirować innych do wiary, to za naszą wiarą muszą iść konkretne czyny, do których też Bóg się przyzna.

Ale jeżeli znamy Boże słowo, jeżeli na podstawie tego słowa działamy, to Bogu to się bardzo podoba, bo to świadczy też o naszej relacji z Nim.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Król Abijam nie był tak szczery wobec Boga jak Dawid. Ten fragment pokazuje, że Dawid jest miarą dla wszystkich królów.
  • Eliasz zjawia się niemal znikąd i mówi królowi Achabowi, że nie będzie deszczu, dopóki on nie powie inaczej.
  • To tutaj Eliasz miał podstawę dla swoich słów: jeśli Izrael odejdzie do obcych bogów, Bóg wstrzyma deszcz.
  • Bóg wysyła Eliasza nad potok Kerit, gdzie kruki przynoszą mu chleb i mięso.
  • Syn wdowy z Sarepty umiera. Eliasz woła do Boga, dziecko żyje, a kobieta mówi, że słowo Pana w ustach Eliasza jest prawdą.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Jakub przypomina, że Eliasz był takim samym człowiekiem jak my, a jego modlitwa miała ogromną moc: zatrzymała deszcz i potem go przywróciła.
  • Jezus wspomina wdowę z Sarepty jako przykład, że Bóg potrafi pomóc także tym, którzy są poza oczekiwanym kręgiem.
  • Na górze przemienienia obok Jezusa pojawia się Eliasz. To pokazuje, jak ważną postacią jest dla całej Biblii.
  • Jezus wskrzesza syna wdowy z Nain. Podobnie jak Eliasz oddaje matce żyjące dziecko.

Do przemyślenia

  • Czy moje modlitwy są grzeczne i z obowiązku, czy opierają się na tym, że naprawdę znam Boga i Jego słowo?
  • Co w moim życiu mogłoby sprawić, że ktoś zobaczy, że moja wiara jest prawdziwa, a nie tylko pobożna na pokaz?

Powiązane odcinki

prorok Eliasz odważna wiara modlitwa Boże słowo wdowa z Sarepty królowie Izraela

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek Słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 107 i czytamy pierwszą Księgę Królewską, rozdział od 15 do 17. W tych rozdziałach nie będziemy za dużo rozmawiać o tych wszystkich królach, którzy się na samym początku pojawiają, choć w opisach tych królów pojawiają się też ciekawe informacje, gdzieś tam między wersetami, które można wyłapać. Ogólnie sytuacja jest taka: większość królów to jest totalna beznadzieja. Beznadzieja o tyle, że oni w ogóle nie traktują poważnie Boga w żadenkolwiek sposób.

Z Bożego punktu widzenia są skazani na porażkę, no bo po prostu nie słuchają Go, robią po swojemu, znajdują sobie różnych bogów, tych bogów czczą i tak dalej. I szczególnie tyczy się to królów, których mamy w Królestwie Północnym. Jeśli chodzi o Królestwo Południowe, no to pojawiają się tam takie wyjątki, które rzeczywiście gdzieś wezmą sobie Boże Słowo do serca i zaczną zgodnie z nim postępować, zaczną podejmować jakiś reform, jakiś zmian, próbują zrobić coś, żeby było lepiej, żeby zwyczajnie respektować Boże prawo, żeby poważnie podchodzić do Boga. Jeśli chodzi o Północ, no to tam w zasadzie wszyscy królowie będą kompletnie po drugiej stronie, tak? W ogóle nie będą liczyć się z Bogiem w żaden sposób.

Niemniej jednak, tak jak wspomniałem, pojawiają się właśnie takie ciekawe fragmenty, jak chociażby , jak szczególną osobą był Dawid. No bo tak jak to już wspominałem, Dawid jest w zasadzie tą postacią, tym królem, który wyznacza standard dla wszystkich innych. I później ci królowie często do Dawida właśnie są porównywani. I kiedy zaczynamy dzisiaj czytać 15 rozdział, no to czytamy o królu Abijamie, który objął władzę królewską nad Judą w 18 roku panowania Jeroboama, syna Nebata, czyli tak, Jeroboam był na Północy, ten był na Południu. No i czytamy, że jego matka miała na imię Maaka i była córką Absaloma.

To taka przyda nam się na chwilkę ta postać. I dalej o samym królu czytamy, że popełniał wszystkie te grzechy, których przed nim dopuszczał się jego ojciec. Jego serce nie było bez reszty oddane Panu, jego Bogu, tak jak bez reszty oddane było serce jego praojca Dawida. Lecz właśnie dlatego, że Dawid był tak szczery, Pan, jego Bóg, nie chciał zgasić lampy jego dynastii. Dwunasty w Jerozolimie i osadził na tronie jego potomka, a Jerozolimie zapewnił ochronę.

Dawid bowiem czynił to, co prawe w oczach Pana i przez całe życie nie odstąpił od niczego, co mu przekazał, poza sprawą Uriasza Chetyty. I tutaj też widzimy właśnie ten wyjątkowy standard Dawida. Standard, który charakteryzował się ogromną szczerością wobec Boga. Inni królowie, no właśnie, no większości to wydzieli pa, zdecydowanie większości będzie cienko, ale też będą nam się pojawiać takie postaci, jak chociażby Asa, który też w tym rozdziale jest wspomniany, jest zaraz kolejnym królem Judy po Abijamie. No i czytamy, że Asa czynił to, co prawe w oczach Pana, podobnie jak Dawid, jego praojciec.

I taka ciekawa informacja, nawet Maachę, swoją babkę, tą, którą wspomnieliśmy, ona była córką Absaloma, pozbawił godności królowej matki za to, że dopuściła się okropności w swoim oddaniu dla Aszery. Asa ściął jej tę okropność i spalił nad potokiem Kidron i chociaż świątynki nie znikły z kraju, to jednak serce Asy pozostało szczerze oddane Panu aż do kresu jego dni. Więc chciałem do tego się odnieść tylko tak pokrótce, że pomimo tego, że większość tych królów to będzie kompletna beznadzieja i rzeczywiście nie będą to postacie, od których się jakoś szczególnie jesteśmy w stanie czegoś nauczyć, to będą się nam pojawiać tacy zawodnicy jak na przykład Asa, do którego wydaje mi się, że wrócimy przy okazji Księgi Kronik, bo on tam będzie opisany, no właśnie, Księga Kronik będzie taką powtórką ze wszystkiego, tak? Kiedy już będziemy kończyli czytanie Starego Testamentu, to będziemy mieli na samym końcu dwie Księgi Kronik i w ramach tej lektury powtórzymy sobie tak naprawdę z tym tekstem, jak mniej więcej wyglądała historia, zanim rozpoczniemy czytanie Nowego Testamentu. No i tam Asa, Asa jest bardzo fajnym gościem.

Asa jest gościem, który sądzę, że może się załapać na odcinek. Niemniej jednak chciałbym, żebyśmy dzisiaj zaczęli rozmawiać o zawodniku, który znowu z perspektywy w ogóle Nowego Testamentu będzie szczególnie ważny. Tak naprawdę w Nowym Testamencie też zobaczymy, jak ważny on jest i to będzie Eliasz. Tak naprawdę Eliasz będzie się nam pojawiał w Nowym Testamencie w różnych formach, nawet, pozwolę sobie powiedzieć, ci, co czytali, to może wiedzą, o co mi chodzi. Eliasz jest naprawdę wyjątkowym gościem.

Jest on prorokiem, który będzie bohaterem naszego dzisiejszego... Odcinka. Z tymi prorokami było tak, że niekoniecznie tu chodziło, wiecie, o takich gości, którzy, nie wiem, wiecie, wlatują z kryształową kulą i tam, wiecie, przewidują przyszłość i mówią, co to będzie się działo. Znaczy elementy związane z przyszłością będą się pojawiać w, że tak pozwolę sobie powiedzieć, twórczości proroków, szczególnie jak będziemy czytać księgi prorockie, to zauważymy, że tam będą elementy związane z przyszłością, nawet z taką przyszłością, która nas jeszcze będzie dotyczyła, co jest bardzo ciekawe. Ale ogólnie ich takim głównym zadaniem było to, żeby przyjść i spróbować ustawić do pionu króla, powiedzieć im: Słuchajcie, żyję blisko Boga, Bóg mi przekazał jakieś słowo, weźcie się ogarnijcie.

Tak naprawdę większość proroków właśnie taką misję będzie miała, taką misję związaną z miejscem, w którym znajduje się Izrael w danym momencie, miejscem, które zazwyczaj będzie daleko od Boga, no i ci prorocy będą się pojawiać, żeby spróbować królom przemówić do rozsądku. No i teraz chciałbym, żebyśmy dzisiaj porozmawiali właśnie o Eliaszu. który pojawia się zaraz na początku rozdziału 17. I w zasadzie pojawia się, wiecie, tak trochę znikąd. No bo czytamy, że wtedy Eliasz Tiszbita, z Tiszby w Gileadzie, powiedział do Achaba: , że w tych latach nie będzie rosy ani deszczu, jak tylko na słowo z moich ust. Skąd się wziął ten Eliasz?

Nie bardzo wiemy. W sumie, co jest bardzo ciekawe, no bo znowu, czytanie o Eliaszu jest o tyle ciekawe, że w tym miejscu historii może nam się wydawać, że Eliasz już przekazuje słowo od Boga do Achaba. Achab był królem Izraela, był królem w Królestwie Północnym, no i było totalnie, było dziadostwo straszne, ten gość będzie beznadziejny. I pojawia się Eliasz, który my później jakby wiemy i znowu jak czytamy to i kojarzymy, że w ogóle taka postać była, to trochę w tym miejscu może nam się wydawać, że okej, dobra, pojawia się jakiś prorok i on mówi do króla. I teraz tak, tutaj widzimy, że jest Eliasz, widzimy skąd on jest, widzimy, że przychodzi do Achaba, widzimy, że mówi coś, powołując się na Boga, ale tu nigdzie nie jest napisane, że on przekazuje Boże słowo.

Mówię o tym dlatego, że Eliasz jest bardzo ciekawą postacią, która wykazywała się taką ogromną śmiałością, trochę może haczącą o lekką bezczelność. I w sumie na to jest takie hebrajskie słowo, ono się nazywa chucpa i to był gość, który zdecydowanie tą sobą reprezentował. To był taki, wiecie, to był taki narwaniec dla Boga, ale taki narwaniec, że sądzę, jak my byśmy go widzieli, to byśmy myśleli, że jakiś trochę romnięty, że w ogóle jakiś czubek. Tak, wiecie, ja nie chcę być obraźliwy wobec niego, ale jak będziemy czytać jego historię, to on taki jest, on po prostu działa, on jest taki podjarany Bogiem i to podjaranie w sumie ognia też będzie trochę w jego historiach, więc to może nawet być właściwe określenie. Takim gościem jest Eliasz.

I tutaj mamy Eliasza, który w zasadzie, wiecie, to nie jest tak, że Bóg mu powiedział, że nie będzie deszczu. To Eliasz to powiedział. Wygląda na to, że Eliasz to powiedział teraz znowu. Czy Eliasz miał podstawy, żeby coś takiego powiedzieć bez konsultacji z Bogiem? No wiecie, podstawy miał.

No bo , no to w 16 wersecie czytamy. Być może pamiętacie Księgę Powtórzonego Prawa, gdzie jest takie podsumowanie wszystkich słów, które Bóg przekazał Izraelitom, takie podsumowanie prawa, które im dał. I tam jest napisane w szesnastym wersecie jedenastego rozdziału: Uważajcie, aby wasze serce nie dało się zwieść, nie odstąpcie i nie służcie innym bogom, nie kłaniajcie im się. Tu tak a propos Achaba, to był wybitny przykład tego, jak wkręcić się w kult innych bogów. Jeszcze jak dodamy jego żonę, to to już w ogóle jest odjazd.

Dalej czytamy co w siedemnastym wersecie? To wzbudziłoby gniew Pana przeciw wam, wstrzymałoby wam deszcz z nieba, rola nie wydałaby plonu i szybko wyginęlibyście z tej dobrej ziemi, którą daje wam Pan. Więc to słowo, które Eliasz przekazuje do Achaba, to nie jest takie, wiecie, totalnie z czapy. I znowu, on miał nawet takie, pozwolę sobie powiedzieć, Boże podstawy do tego, żeby takie słowo przekazać, no bo kojarzył, co jest napisane. On wiedział, że: Hej, jak będziecie tak postępować, no nie będzie deszczu.

Tylko że on tutaj mówi: Nie będzie deszczu, aż ja powiem, że ma być. I teraz, co robi na to Bóg? Tutaj dopiero czytamy w drugim wersecie: Wtedy Pan skierował do niego takie słowo: Odejdź stąd, udaj się na wschód i ukryj się nad potokiem Kerit, który płynie po wschodniej stronie Jordanu. Z tego potoku będziesz pił wodę, a krukom nakazałem, by cię tam żywiły. Eliasz postąpił według słowa Pana, , który płynie po wschodniej stronie Jordanu.

Kruki przynosiły mu tam chleb i mięso rano i wieczorem, a wodę pił z potoku. Tutaj dopiero Bóg się do niego odezwał. I mam takie wrażenie, że to było trochę z Bożej strony takie odezwanie się, wiecie, na zasadzie: Nie no, chłopa trzeba ratować. Przecież on tak się naraził temu królowi, że go zaraz zabije. I w sumie to nawet nikogo by nie zaskoczyło, że Achab będzie chciał później zabić Eliasza, no bo Eliasz zdecydowanie, wiecie, wjechał naprawdę z grubym kalibrem, od razu po prostu mówi, że nie będzie deszczu.

No i Bóg właśnie, Bóg to uhonorował. Wydaje mi się, że uhonorował to dlatego, że, wiecie, ręki za to nie dam, ale takie jestem w stanie sobie wyobrazić sytuację, w której Bóg rzeczywiście tak... No nie, no trzeba chłopa ratować. Dobra, okej, dobra, nie będzie deszczu, znam moje słowo, luz. To właśnie jest ta hucpa, nie?

Wiecie, z taką ogromną gorliwością, znając Boże słowo, mówi: nie będzie deszczu. No dobra, nie będzie, okej, dobra, nie będzie deszczu, nie będzie. To, że ludzie tam będą głodować, no okej, okej. Eliasz powiedział, okej, dobra, dobra, nie będzie deszczu. No i rzeczywiście tego deszczu nie było.

Jednak Bóg mówi w końcu do Eliasza, właśnie w końcu Bóg mówi: Słuchaj, weź stąd zrywaj się, facet, po prostu weź się ewakuuj. Ja jakoś ciebie tam przetrzymam, ale no to nie o to mi chodziło, tak? No trochę cię poniosło. Więc Bóg go tam wysyła, żeby uciekł od Achaba. No i sytuacja jest znowu taka dosyć, wiecie, ciekawa, bo tu nagle kruki przynoszą mu tam szamkę, wodę ma jeszcze w potoku.

No ale dalej czytamy, że po upływie pewnego czasu potok wysechł, ponieważ w tej krainie nie było deszczu. No słuchaj, Eliasz, raczej nie jesteś chyba zaskoczony tym, że potok w końcu wysechł. Wtedy Pan skierował do niego słowo tej treści: Wstań, udaj się do Sarepty, która należy do Sydonu, i tam zamieszkaj. Oto nakazałem tam pewnej kobiecie wdowie, aby cię utrzymywała. Teraz, co wydaje mi się, jest bardzo ciekawą lekcją dla nas, jeśli chodzi o Eliasza.

Przede wszystkim to, że Eliasz wykazywał się naprawdę, powiedziałbym, piękną wiarą, piękną, ale to jest, wiecie, to nie była taka wiara piękna, którą będziemy starać się i tak się: O, ale fajny, bo to była taka, wiecie, bezczelna wiara trochę i wygląda na to, że Bóg zwyczajnie to honorował. Zresztą Eliasz jest, ja wiem, że o kilku postaciach już to mówiłem, ale znowu, to jest naprawdę wybitna postać w Biblii i Bóg honorował to, co powiedział Eliasz, który, wydaje mi się, że zwyczajnie powołał się na Boże słowo. On niejako, to może dziwnie zabrzmi, ale wydaje mi się, że on niejako związał Boga taką obietnicą: Boże, jeżeli tu jest tak napisane, to ja pójdę, powiem, że nie będzie tego deszczu, no i oczekuję, że w sumie to tak będzie. Pomimo tego, że Bóg wygląda na to, że wcale niekoniecznie był zainteresowany tym, żeby rzeczywiście susza była w tamtym czasie i żeby po prostu, wiecie, ludzie z tego tytułu głodowali i tak dalej. Niemniej jednak Eliasz był gościem naprawdę wyjątkowej wiary, absolutnie fenomenalnej wiary i takiej właśnie wiary, którą wydaje mi się, że Bóg często szuka w nas, takiej wiary trochę bezczelnej.

Wiecie, my często na wiarę patrzymy, wiecie, taka grzeczna wiara, nie? Jak się modlimy, to... Panie Boże, tak Cię proszę, i wiesz, Bóg byłby tak fajnie, gdyby... Wydaje mi się, że Bóg może być bardziej zainteresowany w wielu przypadkach taką wiarą, która jest taka właśnie: Boże, znam Ciebie, znam Twoje słowo, wiem, jaki Ty jesteś, i moja modlitwa jest na podstawie mojego poznania Ciebie, a nie taka, wiecie: Panie Boże, Panie Boże. Ale często tak się modlimy.

Wydaje mi się, że to wynika z tego, że właśnie z jednej strony możemy nie znać Bożego słowa, z drugiej strony nie znamy Boga. I wtedy nasze modlitwy są takie, wiecie, takie grzeczne, takie świętoszkowate, takie w ogóle... Wydaje mi się, że my często, wiecie, to, co my nazywamy modlitwą, to w ogóle nie jest modlitwą i w ogóle się Bogu nie podoba. Ja nie mówię, że wszystko, ale tak może być, że wiecie, jeżeli dla nas modlitwa jest czymś, co jest jakiegoś... bo muszę, bo wypada, no bo jestem chrześcijaninem i tak dalej, no to wtedy możemy sobie odpuścić, bo jeżeli to jest nasza motywacja, to nie, to nie. To może najpierw rzeczywiście sięgnijmy po Boże słowo, trochę poczytajmy o ludziach, którzy byli ciekawymi osobami, jeśli chodzi o modlitwę, znajdźmy jakieś takie modlitwy, które mogą być dla nas inspirujące, zastanówmy się nad tym, jak chociażby w przypadku Eliasza, zastanówmy się nad tym, jak ta ich relacja z Bogiem wyglądała i wtedy nagle możemy odkryć, że Bóg naprawdę jest gotowy robić pewne rzeczy ze względu na nas pod warunkiem, żeby to było jasne, pod warunkiem, że to będzie zgodne z Jego słowem, bo to jest bardzo ważna rzecz.

Ja nie mówię, że wiecie, a bo ja wierzę, że coś tam i powiem i to się stanie. Nie, nie, nie, w takie magię nie wierzę i to jest w ogóle to nie. Ale jeżeli znamy Boże słowo, jeżeli na podstawie tego słowa działamy, to Bogu to się bardzo podoba, bo to świadczy też o naszej relacji z Nim, o tym, że wiecie, dojrzałe dziecko nie musi rodzica pytać o każdą rzecz. Ważne jest to: dojrzałe dziecko. Wiadomo, że maluch, no to musi się, wiecie, musi spytać, musi tam się ogarnąć trochę i tak dalej, ale jak już jestem, wiecie, takim ogarniętym młodzieńcem, no to już nie muszę: Tato, mogę?

Nie mogę? To już jakby rodzic oczekuje, że no słuchaj, masz już swoje lata, już pewne rzeczy powinieneś wiedzieć i powinieneś umieć funkcjonować w pewien konkretny sposób. I wydaje mi się, że właśnie taką postacią, taką inspiracją do takiego życia jest dla nas właśnie Eliasz, który znowu, on dosyć jednoznacznie jest pozytywną postacią. On naprawdę, on nie ma jakichś wtop w swoim życiu, poza tym, że będzie miał jakiś moment słabości, o którym jutro porozmawiamy. Ale ogólnie to jest naprawdę, naprawdę świetny, fantastyczny gość, który właśnie jest trochę taki dla Boga narwany, w taki pozytywny sposób i wygląda na to, że Bóg z tym współpracuje.

Co więcej, to nie jest tylko tak, że Eliasz sam dla siebie ma tę swoją taką, wiecie, odważną wiarę, ale on w pewien sposób się z nią wręcz... Dzieli i on zaraża nią innych. No bo patrzcie, mamy nagle tą wdowę w Sarepcie. No i jest bida, ludzie nie mają kompletnie co jeść, co pić, jest susza. Gość nagle przychodzi, mówi: No to daj mi kawałek chleba.

No okej, super gościu, tylko że już w ogóle tutaj jest naprawdę bida. Wygląda na to, że jeden posiłek zjem z synkiem i umieramy, bo już więcej nie ma. Na to Eliasz ją uspokaja i mówi: Słuchaj, nie bój się, idź, zrób jak mówisz, ale najpierw coś dla mnie. Najpierw coś dla mnie, jestem głodny. I do tego znowu podpiera się Bożym autorytetem, gdy w czternastym wersecie mówi: Gdyż tak mówi Pan, Bóg Izraela: mąka nie skończy się w dzbanie i oliwy w kance nie zabraknie do dnia, w którym Pan znów ześle deszcz na tę ziemię.

No i rzeczywiście tak się dzieje. Ona robi dokładnie to, co Eliasz powiedział, no i okazuje się, że wow, w ogóle rzeczywiście nic mi nie brakuje, nieźle. Zaraz po tym mamy znowu historię, gdzie syn tej kobiety choruje, w końcu przestaje oddychać, no i ona wtedy ma pretensje do Eliasza, mówi: No nie, no i teraz to pewnie ty ściągnąłeś na mnie karę za grzechy moje i teraz proszę bardzo, mój syn nie żyje. , bo czytamy tak: Eliasz ją poprosił: Daj mi swego syna. I wziął go z jej objęć, zaniósł do górnej komnaty, w której mieszkał, i tam położył go na swoim łóżku.

Potem zawołał do Pana: Panie, Boże mój, czy także na tę wdowę, u której goszczę, chcesz sprowadzić nieszczęście, odbierając życie jej synowi? Potem wyciągnął się nad dzieckiem trzy razy i zawołał do Pana: Panie, Boże mój, niech wróci, proszę, życie tego dziecka w jego wnętrze. I Pan wysłuchał głosu Eliasza. Życie dziecka wróciło do jego wnętrza i ożyło. Eliasz wziął je zatem, zaniósł z górnej komnaty do domu i oddał matce.

Oznajmił przy tym: Spójrz, twój syn żyje. Wtedy kobieta wyznała Eliaszowi: Teraz to wiem, że jesteś mężem Bożym i że słowo Pana w twoich ustach jest prawdą. Jeżeli chcemy naszym życiem zainspirować innych do wiary, to za naszą wiarą muszą iść konkretne czyny, do których też Bóg się przyzna. I ja rozumiem, że tutaj to mamy dosyć wyjątkową sytuację i naprawdę ciężką dla nas do wyobrażenia sobie, bo nagle, wiecie, dziecia, który nie żyje, ożywa. Wow.

Zresztą tak swoją drogą, z perspektywy dzisiejszego dnia, bo akurat tak się składa, że ten odcinek jest też odcinkiem, który jest odcinkiem niejako wielkanocnym, choć... Nie trzymamy się kalendarza liturgicznego, tylko po prostu czytamy po kolei. No to takie rzeczy nie są dla Boga za trudne, tak? Nie jest dla Boga za trudne, żeby wskrzesić kogoś z martwych. I widzimy, że to, co my mówimy, może sprawić, że Bóg się do tego przyzna.

I kiedy Bóg przyzna się do naszej wiary, do naszej takiej odważnej wiary, takiej trochę, wiecie, pozwolę sobie powiedzieć, zachłannej wiary, takiej wiary, w której: Boże, naprawdę chcę widzieć, ale wiecie, to naprawdę musi być w nas. To nie jest tak, że teraz, wiecie, krzyczeć, gdzieś tam zaklinać Boga w ogóle, ej Boże. No nie, to musi być częścią nas i wydaje mi się, że właśnie taką postacią był Eliasz. On mówił, Bóg się przyznawał do jego słowa i to sprawiało, że inni byli zainspirowani jego wiarą i widzieli Boga w tym, co on robił, w tym, co mówił, bo zwyczajnie Bóg przyznawał się do tego słowa. I to jest coś, co chciałbym, żeby właśnie było czymś, co w zasadzie chrześcijan wyróżnia.

Że z jednej strony znamy Boże Słowo, z drugiej strony wiemy, co z tym Bożym Słowem zrobić, wiemy, w jaki sposób korzystać z tego, co Bóg do nas powiedział, wiemy, jak przez to poznać Boga, odkryć Go, odkryć Jego serce, odkryć to, jaki On jest i na podstawie tego działać, na podstawie tego mówić. I przede wszystkim niech nasze słowa będą też tożsame z tym, jak żyjemy i wtedy, kiedy będziemy w taki sposób żyć, inni ludzie będą widzieć naszą wiarę. Nie tylko właśnie taką, wiecie, pobożną, grzeczniutką wiarę, ale taką wiarę odważną, taką wiarę, w ramach której będą mogli powiedzieć: no nie, w twoim życiu naprawdę musi być. To jest coś, co jest tak potrzebne dzisiaj dla ludzi, którzy często nie mają nadziei, często nie widzą żadnego potencjału na dobrą przyszłość, a jednak Bóg jest tym, który chce odpowiadać na nasze potrzeby, tak jak to było w przypadku Eliasza, kiedy był nad potokiem. Jest też Bogiem, który chce, żebyśmy przychodzili do Niego z odwagą, żebyśmy przychodzili do Niego, poznając Go, odkrywając i współpracowali z Nim po to, żeby inni ludzie mogli Jego poznać.

Tyle z historii Eliasza na dzisiaj. Będziemy sobie oczywiście jeszcze do niego wracać, a tymczasem mam nadzieję, że właśnie postać Eliasza będzie dla nas inspiracją, będzie dla nas inspiracją do odważnej wiary. Jeżeli macie dodatkowe pytania, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl, tam możemy sobie porozmawiać, podyskutować. Słyszymy się, rozmawiając dalej o Eliaszu, już jutro w kolejnym odcinku.