Wszystkie odcinki

Dzień 190 Psalmy 66-69

Bóg chce nas postawić na świeczniku

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 190 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Czytam krótki Psalm 67 i łączę go z słowami Jezusa o byciu światłem świata. Mówię o tym, że Bóg chce dla nas dobra i że ma to pomóc innym Go poznać. Opowiadam też, jak ja sam zobaczyłem Boga w życiu dwójki znajomych ze studiów.

Najważniejsze myśli

  1. Bóg patrzy na nas życzliwie

    Psalm prosi, żeby Bóg rozjaśnił nad nami swoją twarz, czyli okazał nam przychylność. Wbrew obrazowi złego Boga, który czeka na nasz błąd, On chce nam okazywać miłosierdzie i dawać szczęście.

  2. Dobro, które ma być widać

    Bóg błogosławi swoje dzieci, żeby inni mogli poznać, że jest dobry. Wierzący, który chodzi załamany i sfrustrowany, nie pokazuje tego najlepiej.

  3. Bojaźń Boża to zachwyt

    Lęk przed Bogiem nie znaczy paraliżującego strachu. To zachwyt, który sprawia, że traktujemy Boga i Jego słowo z ogromną powagą.

  4. Światło ma świecić

    Jezus mówi, że jesteśmy światłem świata. Nie chodzi o pokaz, tylko o życie zgodne z nową tożsamością, które inni zauważą i zaczną pytać, skąd ono się bierze.

Z odcinka

Bóg chce nam okazywać miłosierdzie, dać nam szczęście i okazać swoją przychylność.

Chodzi o życie zgodnie ze swoją nową tożsamością.

Świat dzisiaj bardziej potrzebuje świadków niż nauczycieli Ewangelii.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Krótki psalm z prośbą o Boże błogosławieństwo, żeby wszystkie narody poznały Bożą drogę. Czytam go w całości.
  • Jezus mówi uczniom, że są światłem świata, którego nie da się ukryć, i że ich dobre czyny mają prowadzić ludzi do chwalenia Ojca.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Błogosławieństwo kapłańskie prosi, żeby Pan rozjaśnił nad nami swoje oblicze. Początek Psalmu 67 jest echem tych słów.
  • Paweł pisze, że wierzący mają świecić jak światła na świecie wśród ludzi, którzy żyją inaczej. To ta sama myśl co u Jezusa.
  • Piotr zachęca, żeby być gotowym odpowiedzieć każdemu, kto zapyta o naszą nadzieję. Taki sam moment przeżyłem, patrząc na życie moich znajomych.

Do przemyślenia

  • Czy moje życie sprawia, że ktoś mógłby pomyśleć: też chciałbym tak żyć?
  • Co w moim zachowaniu jest dziś inne niż kiedyś i jak mogę to pokazać bez robienia tego na pokaz?

Powiązane odcinki

Psalm 67 światło świata Kazanie na Górze bojaźń Boża świadectwo życia błogosławieństwo

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 190 i czytamy Księgę Psalmów, rozdziały od 66 do 69. Gdybyście chcieli dowiedzieć się więcej na temat tego podcastu, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl. Dzisiaj zrobimy sobie podobnie jak wczoraj, gdzie tak naprawdę psalm, który chciałbym, żebyśmy przeczytali, który będzie zdecydowanie krótszy niż większość psalmów, które czytaliśmy do teraz, będzie połączony z pewną historią z Nowego Testamentu, ba, z Ewangelii Mateusza znowu, która już tak wyraźnie łączy się z tym psalmem, że nie wiem, czy bardziej może. I sądzę, że dla nas wszystkich będzie to bardzo, ale to bardzo ciekawa lekcja i mam nadzieję, że też inspiracja do tego, żeby żyć jeszcze lepszym, ciekawszym życiem, które ma pewien konkretny cel.

Psalm, który chciałbym, żebyśmy dzisiaj przeczytali, : Niech Bóg okaże nam miłosierdzie i niech nas darzy szczęściem, niech rozjaśni nad nami swoją twarz, niech w ten sposób ziemia pozna Twoją drogę, a wszystkie narody Twoje zbawienie. Niech Cię wysławiają ludy, o Boże, niech Cię wysławiają wszystkie ludy. Niech się radują i weselą narody, bo Ty sprawujesz nad ludami sprawiedliwy sąd i kierujesz narodami ziemi. Niech Cię wysławiają ludy, o Boże, niech Cię wysławiają wszystkie ludy. Ziemia wydała swój plon.

Bóg, nasz Bóg, czyni nas szczęśliwymi. O, niech On nam błogosławi, niech lęk przed Nim odczuwają wszystkie krańce ziemi. Ten psalm zdecydowanie jest psalmem bardzo, ale to bardzo pozytywnym i to, co w nim jest takim najbardziej pozytywnym przesłaniem, to właśnie między innymi jest początek, sam początek, gdzie psalmista, w tym przypadku anonimowy, mówi nam: Niech Bóg okaże nam miłosierdzie i niech nas darzy szczęściem, niech rozjaśni nad nami swoją twarz. I samo to określenie rozjaśnia nad nami swoją twarz, ono zwyczajnie ma oznaczać okazywanie nam przychylności. Bóg chce nam okazywać miłosierdzie, dać nam szczęście i okazać swoją przychylność.

Niekoniecznie jest to przesłanie, z którym najbardziej jest utożsamiane chrześcijaństwo, co by nie było, bo znowu, tak jak to już rozmawialiśmy wielokrotnie, często gęsto obraz chrześcijaństwa jest taki bardzo, wiecie, ma być ciężko, ma być przerąbane i ten zły Bóg. Bóg gdzieś tam w niebie patrzy tylko na to, aż popełnisz jakiś błąd, żeby ci móc dowalić. Co jest kompletną bzdurą. I tutaj widzimy to, jak Bóg chce z nami postępować, kiedy my idziemy Jego drogą i jednocześnie tym, jak Bóg chce nas traktować, kiedy idziemy Jego drogą. Bóg ma bardzo konkretny, określony cel.

I ten cel też bardzo wyraźnie wybija się w tym psalmie, bo okazanie nam miłosierdzia w darzeniu szczęściem i jednocześnie okazanie nam swojej przychylności ma sprawić, żeby w ten sposób ziemia poznała Twoją drogę, a wszystkie narody Twoje zbawienie. I żeby było jasne, to nie jest tak, że wiecie, że jest jakaś taka sztuczka, że Bóg tak chce robić, bo chce, żeby inni tylko i wyłącznie zobaczyli w ogóle, że: A, ten Bóg jest fajny, w ogóle będę miał lekko, jak do Niego przyjdę. Bo to wcale niekoniecznie jest tak, że po prostu, wiecie, życie będzie bezproblemowe i tak dalej, o czym już wielokrotnie rozmawialiśmy. Fakt, że będziemy mierzyć się z trudnościami jest niezaprzeczalny, ale jednocześnie w tych wszystkich trudnościach, kiedy Bogu pokładamy swoją nadzieję i swoją ufność, swoją wiarę, to wtedy możemy być spokojni o to, że On będzie nas prowadził swoją drogą i pomoże nam przejść przez wszystkie trudności, którymi przyjdzie nam się mierzyć. Ale właśnie, Bóg chce, żeby wszyscy mogli Jego poznać, mogli poznać i odkryć to, że On jest dobry.

I chce to zrobić przez to, jak traktuje swoje dzieci, tych, którzy za Nim idą, tych, którzy są częścią Jego rodziny. Jeżeli, nie wiem, czy Ty jesteś taką osobą, czy znasz takie osoby, które są osobami, czy mówią o sobie, że są osobami wierzącymi, a jednocześnie są, wiecie, przybici, sfrustrowani, po prostu, wiecie, kompletnie załamani życiem, no to coś tu nie gra. To coś tu nie gra. Ja znowu nie chcę kwestionować tego, czy to są osoby wierzące, czy nie, jakkolwiek, to nie mój biznes, ale jednocześnie coś tu nie gra, bo widzimy, że Bóg chce, żeby ludzie, którzy za Nim idą, żyli życiem, które jest nawet w pewien sposób, że tak powiem, godne pożądania. Takie, że wiecie, patrzysz na życie takiej osoby, która żyje naprawdę autentycznie blisko Boga i myślisz sobie: Hej, też chciałbym tak żyć.

Jeżeli zakładamy oczywiście, że jesteś osobą, która tak nie żyje, to jak my żyjemy, powinno być ogromnym świadectwem. Z tego, że jest żywy Bóg, że przesłanie, które odkrywamy na kartach Biblii, jest zwyczajnie autentyczne. Nie dlatego, że bo tak, tylko dlatego, że my swoim życiem jesteśmy w stanie pokazać to, że Bóg jest dobry, miłosierny, darzący szczęściem i jednocześnie pokazujący nam swoją przychylność. Co ostatecznie ma prowadzić do tego, żeby lęk przed Nim odczuwały wszystkie krańce ziemi. I teraz, to była końcówka psalmu.

Wiem, że z tym lękiem przed Bogiem to czasami jest tak, że sobie możemy myśleć: no, Jacek, sam mówiłeś, że tego Boga mamy się nie bać, a tu nagle jest, że trzeba się Go bać, że trzeba lęk czuć przed Bogiem. Teraz bojaźń Boża, lęk przed Bogiem, jakkolwiek byśmy tego nie określili, tu nie chodzi o to, żebyśmy byli przerażeni. W tym słowie głównie chodzi o to, że mamy być zachwyceni, zachwyceni z taką wyjątkową powagą, w której widzimy, że wow, Bóg jest osobą, którą powinienem traktować jak najbardziej serio. Tu nie chodzi o strach taki, wiecie, paraliżujący, że po prostu cali trzęsiemy i nie wiemy za bardzo, co mamy ze sobą zrobić, tylko chodzi o zachwyt, który prowadzi do tego, że traktujemy Boga z ogromną powagą. Nie, wiecie, ej, mój ziomuś, bozia, tylko wszechmocny Bóg, Stwórca całego świata, któremu należy się szacunek, który zwyczajnie jest osobą, z którą nie możemy się tak spoufalać, robić sobie jakieś jaja i tak dalej.

Tu chodzi o jak najbardziej piękne i pozytywne zachwycenie się Bogiem, które prowadzi do tego, że traktujemy Jego i jednocześnie Jego słowo z ogromną, ale to ogromną powagą. I historia z Nowego Testamentu, która z tym psalmem współgra naprawdę pięknie, jest być może wam nawet dosyć dobrze znana, bo , to jest tak zwane Kazanie na Górze, które jest jedną z najbardziej znanych na świecie przemów w ogóle kiedykolwiek. I tu mówię na świecie, bo zresztą, pamiętam, kiedyś wpadła mi w ręce taka książka o najważniejszych przemówieniach, które zmieniły świat i między innymi było tam właśnie Kazanie na Górze. I poza tym, że tam jest masa wartościowych treści, którymi Jezus z nami się dzieli, to jest jeden fragment, który dzisiaj bardzo nam pięknie koresponduje z tym, co przeczytaliśmy w psalmie 66. A jest napisane tak.

By jesteście światłem świata. Nie da się ukryć miasta, które leży na górze. Nie zapalają też lampy, by ją postawić pod garnkiem. Światło umieszcza się na świeczniku, skąd obecne w domu świeci najskuteczniej. Tak niech i wasze światło świeci wobec wszystkich.

Niech ludzie zobaczą wasze szlachetne czyny i wielbią waszego Ojca w niebie. To jest Ewangelia Mateusza, rozdział piąty, wersety od czternastego do szesnastego. I teraz szansa jest całkiem spora, że ten fragment jest nam już znany, że to nie jest tak, że pierwszy raz to słyszeliśmy. Jeżeli jakkolwiek bywamy uczestnikami niedzielnych mszy chociażby, to prawdopodobnie ten tekst gdzieś już nam się o uszy obił. I mamy w nim kilka naprawdę ciekawych rzeczy, bo właśnie jest powiedziane, że ci, którzy idą za Jezusem, są światłem świata i że zwyczajnie takich ludzi nie da się ukryć.

Światła nie możemy schować i nie zapala się światła po to, żeby je gdzieś kitrać pod jakimś garnkiem, żeby po prostu, nie wiem, ono nie robiło tego, co ma robić, bo światło ma świecić. To nie jest jakaś szczególnie wielka filozofia i ogromna tajemnica wiary. Światło ma świecić. Ma świecić innym ludziom po to, żeby ci ludzie w tym świetle mogli chodzić. I oczywiście o samym świetle masę ciekawych rzeczy omówić, które są w Biblii pokazane, o tym, jak chociażby Boże Słowo jest światłem i tak dalej.

Ale tutaj właśnie Jezus mówi, że wy jesteście światłem. Kiedy żyjemy blisko Jezusa, kiedy idziemy Jego drogą, kiedy idziemy z Nim ramię w ramię i znamy Jego słowo, to jesteśmy tymi, którzy mogą innym świecić. I to ma prowadzić do tego, że będziemy również żyć życiem, które będzie się wyróżniało na tle innych. Tu nie chodzi o bycie lepszym, gorszym, tu w ogóle nie o to chodzi. Motywacje nasze są bardzo ważne i zrozumienie tego, że w ogóle nie chodzi o to, że hej, dobra, będziecie w stanie opowiadać, popisywać się, bo jesteście moimi uczniami.

Nie, to kompletnie nie o to chodzi. Chodzi o to, że zwyczajnie, kiedy przychodzimy do Jezusa, kiedy doświadczamy mocy Jego śmierci i zmartwychwstania, to otrzymujemy od Niego nowe życie. I to nowe życie sprawia, że nasza natura jednocześnie się zmienia i zwyczajnie następuje swego rodzaju reset naszego życia, tak obrazowo pozwolę sobie. powiedzieć, który sprawia, że zwyczajnie pewnych rzeczy nie robimy i pewne rzeczy robimy, bo są albo nie są one zgodne z naszą naturą, z tym, kim jesteśmy po tym, jak podjęliśmy decyzję, że chcemy swoje życie związać z Jezusem. Jezus mówi tutaj o tym, że nasze światło po tej transformacji, po tym zaświeceniu ma świecić wobec wszystkich. I znowu, nie, wiecie, chować się po kątach i udawać, że nas nie ma i pozwolić na to, żeby, wiecie, ciemność panoszyła się po całym świecie.

Nie. Światło jest po to, żeby świeciło. I to, że my żyjemy innym życiem, mamy udowodnić tym, że też nasze postępowanie jest szlachetne. To jest to, o czym Jezus tutaj mówi. Niech ludzie zobaczą wasze szlachetne czyny.

I znowu, tu nie chodzi o to, że my mamy coś robić na pokaz. Nie, nie. Po prostu pewne rzeczy robimy i nasze postępowanie jest dobre i szlachetne nie skończy dlatego, że jesteśmy tacy fantastyczni, tylko zwyczajnie dlatego, że nasza natura się zmienia. I są rzeczy, których nie chcemy już robić, które robiliśmy wcześniej, i są rzeczy, które jak najbardziej chcemy robić, bo wynikają one z tego, kim jesteśmy. I te szlachetne czyny mają prowadzić do tego, żeby ludzie je widzieli.

Znowu, nie chodzi o robienie rzeczy na pokaz. Chodzi o życie zgodnie ze swoją nową tożsamością. I kiedy żyjemy zgodnie z tą nową tożsamością, to inni, którzy jeszcze tego światła nie doświadczyli w swoim życiu, którzy nie doświadczyli Bożej mocy w swoim życiu, mogą spojrzeć na taką osobę i uwielbić Ojca, który jest w niebie. I jednocześnie mogą stać się częścią Bożej rodziny, mogą dołączyć do tych, którzy żyją nowym, przemienionym życiem. Nie chodzi o to, żebyśmy żyli na pokaz, ale chodzi o to, żebyśmy odważnie dawali obraz tej nowej natury, którą Bóg w nas zrodził, kiedy podjęliśmy decyzję o tym, żeby iść za Jezusem.

O to chodzi w chrześcijaństwie. To jest to, co sprawiało, że chrześcijaństwo na przestrzeni pierwszych wieków było tak niesamowicie, że pozwolę sobie powiedzieć, zaraźliwe, bo tak naprawdę masa ludzi doświadczała Bożego działania w dużej mierze dlatego, że spotykali innych ludzi, niby takich samych jak oni, ale jednak żyjących innym życiem. I to... Inne życie chrześcijan, którzy żyli w pierwszych wiekach, sprawiało, że tysiące ludzi chciały doświadczyć tego samego życia, życia, którego źródłem był zmartwychwstały Jezus. To, o czym mówi nam Psalm 67 i to, o czym mówi nam Jezus, wskazanie na górze, chociażby ten fragment, który właśnie przeczytaliśmy dzisiaj, to jest zachęta do tego, żeby odważnie żyć życiem, do którego każdy z nas został stworzony, został powołany, i żeby to życie miało wpływ na życie innych, żeby inni widzieli nasze życie i chcieli tego samego, żeby chcieli doświadczyć tego samego życia, które jest zapoczątkowane tym, że podejmujemy decyzję, że chcemy iść drogą, którą będzie prowadził nas Jezus.

I idąc tą drogą, zwyczajnie nie możemy się oszukiwać, nie możemy udawać, że nic się nie wydarzyło. Znaczy, udawać możemy, ale zwyczajnie to nie jest okej, bo nasza nowa natura będzie wymagała tego, że będzie chciała żyć życiem, które będzie uwielbiało Boga i które będzie sprawiało, że inni będą to widzieć i mogą nam zadawać pytanie: Hej, a dlaczego postępujesz tak, jak postępujesz? Dlaczego robisz to, co robisz? Dlaczego w tym świecie, w którym pewne standardy są całkiem inne, ty zachowujesz się tak bardzo inaczej? Jeżeli wydaje wam się, że to jest ściema, że to tak nie działa, to ja sam jestem przykładem właśnie czegoś takiego.

Pamiętam bardzo wyraźnie, jak będąc na studiach poznałem Michała i jego wtedy dziewczynę, a później narzeczoną, teraz żonę, i tam gromadka dzieci i tak dalej. I kiedy widziałem ich życie, kiedy widziałem to, jak oni funkcjonowali, to ja naprawdę myślałem sobie: Oni mają coś, czego ja nie mam. I oni żyją życiem, którym ja chciałbym żyć, ale nie bardzo wiem, jak mam to zrobić, bo oni nie byli idealni, mieliśmy różne spiny, tak czy siak, później na przestrzeni lat, ale jednocześnie widziałem w nich z jaką odwagą i powagą szli za Jezusem i w jaki sposób ich życie odbiegało od jakichkolwiek standardów, które wcześniej znałem. To tak naprawdę mam poczucie, że pierwszy raz w życiu spotkałem osoby, które autentycznie żyły swoją wiarą i ta wiara była osadzona w Bożym Słowie. Pamiętam, jak śmieszne dla mnie było to, kiedy wchodzi do pokoju, rozpakowuje się i wyjmuje Biblię, jedną, drugą, jakiś brewiarz, w ogóle mówię: Odjazd, czubek, w ogóle totalnie odjechany koleś.

Przy czym po jakimś czasie, kiedy miałem kilka tygodni, później miesięcy, żeby popatrzeć na jego życie, mówię: Coś... Coś tu jest na rzeczy i chcę się dowiedzieć, co on ma, czego ja nie mam, bo widzę, że coś w moim życiu jest nie tak. I jakkolwiek wydawało mi się, że jestem osobą wierzącą i traktuję Boga jakkolwiek poważnie, to na przykładzie ich życia czułem się niesamowicie oskarżony, niesamowicie przytłoczony tym, że: Nie, nie, Jacek, ty nie żyjesz tak, jak powinieneś żyć. Nikt mi nigdy tego nie powiedział. To nie jest to, że w jakikolwiek sposób oni sprawili, że mógłbym się tak czuć.

Ja zwyczajnie widziałem, że Bóg ma inne standardy, do których ja nie dorastam. I to był jeden z takich moich ostatnich kroków w drodze do tego, żeby podjąć decyzję o tym, że chcę Boga w swoim życiu traktować jak najbardziej poważnie i chcę iść drogą, którą On przygotował dla mnie. Bycie światłem świata działa. Doświadczyłem tego w swoim życiu i jednocześnie, kiedy my dalej żyjemy takim życiem, do którego Bóg nas powołał, możemy robić dokładnie to samo. Być tymi, którzy w pewien sposób pokazują Boże standardy życia, Boże standardy funkcjonowania i inni ludzie widzą nasze życie i chcąc nie chcąc, może spytają, może nie spytają.

Ja nigdy nie przyszedłem i nie spytałem: Słuchajcie, to takiego macie, czego ja nie mam? To w ogóle coś się nie wydarzyło, żeby było jasne. Ale widziałem, domyślałem się, co oni mają i zacząłem grzebać, zacząłem szukać. I to jest coś, czego świat niesamowicie dzisiaj potrzebuje. I bardzo aktualne są słowa, które powiedział papież Paweł VI: Świat dzisiaj bardziej potrzebuje świadków niż nauczycieli Ewangelii.

Nie to, żeby nauczyciele byli niepotrzebni i nieważni, ale niesamowicie ważne jest to i świat tego potrzebuje, żeby widzieć ludzi, którzy autentycznie żyją tym życiem, o którym tak odważnie często mówią. Niech te dzisiejsze fragmenty będą nas właśnie zachętą do tego, żeby żyć życiem, które będzie widoczne dla innych, które sprawi, że inni będą mogli zbliżyć się do Boga i doświadczyć Jego mocy, i zacząć żyć tym samym życiem, które Bóg ma przygotowane dla każdego z nas. Gdybyście chcieli dowiedzieć się więcej, mieć jakieś dodatkowe pytania, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl i słyszymy się już jutro w kolejnym odcinku.