Wszystkie odcinki

Dzień 235 Księga Koheleta 5-8

Życie z perspektywą końca

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 235 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Dzisiaj kończymy drugą część Księgi Koheleta, którą wiele osób uważa za najbardziej dołującą w całej Biblii. Opowiadam, dlaczego moim zdaniem jest dokładnie odwrotnie i czemu ta księga zachęca nas do życia w pełni. Zastanawiamy się, co zmienia w naszych codziennych wyborach spojrzenie na życie z perspektywą końca.

Najważniejsze myśli

  1. Marność to znaczy: ulotne

    Mądrość, przyjemność, praca i bogactwo nie były bezużyteczne. Były ulotne i nie dawały ostatecznego spełnienia.

  2. Wieczność w ludzkim sercu

    Bóg włożył wieczność w nasze serca. Dlatego rzeczy tymczasowe nigdy nas do końca nie nasycą.

  3. Religia to jeszcze nie relacja

    Msza, modlitwa i czytanie Biblii mają prowadzić do prawdziwej więzi z Bogiem. Dopiero w niej odkrywam, do czego zostałem stworzony.

  4. Radość z prostych rzeczy

    Kohelet zachęca, żeby cieszyć się jedzeniem, piciem i pracą jako darem od Boga. Wdzięczność wnosi do życia ogromną radość.

Z odcinka

Życie z perspektywą końca pomoże nam żyć życiem pełni i wykorzystać to życie, które Bóg nam dał.

Bóg włożył wieczność w nasze serca i to sprawia, że my nie jesteśmy w stanie znaleźć spełnienia w życiu w rzeczach, które ostatecznie z wiecznością nie są związane.

Kiedy żyjemy życiem wdzięczności, życiem, w którym doceniamy te wszystkie drobne rzeczy, które Bóg nam dał.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Lepiej iść do domu żałoby niż do domu biesiady, bo tam widać kres wszystkich ludzi. Zaczynamy od tej perspektywy końca.
  • Bóg wszystko uczynił pięknym w swoim czasie i włożył wieczność w ludzkie serca.
  • Paweł pisze, że widzialne przemija, a niewidzialne jest wieczne, więc warto zabiegać o to drugie.
  • Kohelet chwali radość z jedzenia, picia i pracy, którą Bóg daje człowiekowi pod słońcem.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Psalm o tym, że nasze dni są policzone. Prosi Boga, żeby nauczył nas mądrze je liczyć, czyli patrzeć na życie z perspektywą końca.
  • Jezus mówi, żeby nie gromadzić skarbów na ziemi, tylko w niebie. To ta sama myśl: nie szukaj spełnienia w tym, co przemija.
  • Ludzie wiary czuli się na ziemi przybyszami i tęsknili za lepszą ojczyzną, tak jak serce z wiecznością w środku.

Do przemyślenia

  • W czym dziś szukam szczęścia, choć wiem, że to rzecz ulotna?
  • Za co mogę dzisiaj podziękować Bogu w moim zwykłym, codziennym życiu?

Powiązane odcinki

Księga Koheleta perspektywa wieczności sens życia marność wdzięczność relacja z Bogiem

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek. Słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 235 i czytamy Księgę Koheleta, rozdziały od 5 do 8. Gdybyście chcieli dowiedzieć się więcej na temat tego podcastu, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl. Dzisiaj kontynuujemy tą księgę, która przez wielu jest uważana za jedną z najbardziej dołujących ksiąg w całej Biblii i tak jak już powiedziałem o tym w poprzednim odcinku, ta księga wcale niekoniecznie jest dołująca.

Wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że jest to księga, która zachęca nas wręcz do życia w pełni, do tego, żeby korzystać z życia, ale jednocześnie pokazuje ona nam kilka ważnych lekcji na temat tego, w jaki sposób z tego życia korzystać, żeby móc je przeżyć we właściwy sposób, żeby móc je przeżyć w sposób, w którym na koniec będziemy mogli powiedzieć, że przeżyliśmy dobre życie. I jedną z ważnych rzeczy, które właśnie u Koheleta się pojawiają, jeśli chodzi o samą kwestię perspektywy na życie, znajdziemy , gdzie jest napisane: Lepsze dobre imię niż dobry olejek i lepszy dzień zgonu niż dzień przyjścia na świat. Lepiej iść do domu żałoby niż do domu biesiady, bo tam widzi się kres wszystkich ludzi, a żyjący powinien brać to sobie do serca. Lepszy jest smutek niż śmiech, bo gdy smutek jest na twarzy, serce staje się lepsze. Serce mądrych jest w domu żałoby, lecz serce głupich w domu wesela.

Niesamowicie ważne jest to, żebyśmy patrzyli na nasze życie z właściwej perspektywy, żebyśmy patrzyli na nasze życie z perspektywą końca. I to jest ta lekcja, którą dzisiaj chciałbym, żebyśmy wyciągnęli właśnie z Księgi Koheleta. Życie z perspektywą końca pomoże nam żyć życiem pełni i wykorzystać to życie, które Bóg nam dał, bo co by nie było, w tej księdze mamy masę przykładów tego, jak ludzie próbują korzystać z życia, jak zresztą ów nauczyciel, który jest autorem tej całej mądrości tej księgi, korzystał z życia. Czego próbował? Czego próbował osiągnąć przez dążenie do różnych rzeczy i dążył do mądrości, marność, przyjemność, seks, marność, praca, marność, bogactwo, marność.

Wszystko to była marność. I teraz rozmawialiśmy o tym, że jeśli chodzi o samą tę kwestię marności, to niekoniecznie jest tak, że to wszystko było bezużyteczne. To zwyczajnie było ulotne. I wydaje mi się, że to mogłoby być fajne słowo, które moglibyśmy sobie wykorzystać zamiast tej marności: ulotne. Te wszystkie rzeczy były ulotne.

One były ostatecznie nienamacalne, po prostu były i nie dawały takiego ostatecznego spełnienia. I w tej samej księdze, w jednym z rozdziałów z wczoraj, mianowicie w trzecim, mogliśmy przeczytać bardzo ważne słowa . Czytamy, że mowa tu o Bogu: Wszystko uczynił pięknym w swoim czasie, nawet wieczność włożył w ludzkie serca, tak jednak, aby człowiek nie mógł w pełni pojąć dzieła, za którego dokonaniem stoi Bóg. Bóg włożył wieczność w nasze serca i to sprawia, że my nie jesteśmy w stanie znaleźć spełnienia w życiu w rzeczach, które ostatecznie z wiecznością nie są związane, z rzeczami, które są tylko i wyłącznie tymczasowe. A my często skupiamy się właśnie na rzeczach, które widzimy, na tym, co jesteśmy w stanie w jakiś sposób dotknąć, doświadczyć.

I w tych rzeczach szukamy szczęścia, podobnie jak robił to Kohelet. Szukał szczęścia we wszystkim, w czym tylko mógł, i za każdym razem dochodził do tego, że czegoś tutaj brakuje. I właśnie tym brakującym elementem było to, że jesteśmy stworzeni do czegoś więcej niż tylko to, żeby przeżyć to życie. Choćbyśmy starali się je przeżyć nawet w najlepszy sposób, to koniec tego życia jest tak naprawdę początkiem wieczności, którą Bóg przygotował dla każdego z nas, z której każdy z nas może skorzystać, ale nie każdy jest zmuszony do tego, żeby skorzystać z niej w sposób, jaki Bóg w swoim idealnym planie przygotował dla nas. W drugim liście do Koryntian, w czwartym rozdziale, czytamy, że: Chwilowa lekkość naszego ucisku zapewnia nam nieporównywalnie większą wagę wiecznej chwały nam, którzy zabiegamy nie o to, co widzialne, lecz o to, co niewidzialne, bo to, co widzialne, przemija, a to, co niewidzialne, jest wieczne.

Dlatego tak ważne jest to, żebyśmy złapali właściwą perspektywę na nasze życie, że patrząc na to wszystko, za czym ludzie biegają, za czym my czasami próbujemy biegać, żebyśmy wiedzieli, że... Bez Bożej perspektywy na nasze dążenia to wszystko nie ma sensu. I C.S. Lewis powiedział takie słowa, że jeżeli dochodzimy do miejsca, w którym mamy pragnienie, którego nic na tym świecie nie jest w stanie zaspokoić, to najbardziej prawdopodobnym wytłumaczeniem jest to, że zostaliśmy stworzeni dla innego świata. I to jest bardzo ważna prawda z perspektywy właśnie tego, co czytamy w Księdze Koheleta.

My zostaliśmy zwyczajnie stworzeni do czegoś innego, więc jeżeli za bardzo będziemy się skupiać na tym, co jest tutaj, to ostatecznie nie doświadczymy pełni satysfakcji z życia. Dlatego tak ważne jest to, żeby korzystać z życia z perspektywy tego, co Bóg przeznaczył dla nas i w jaki sposób Bóg chce, żebyśmy to życie wykorzystali. I często tak jest, że chrześcijanie skupiają się na tym, żeby żyć w relacji z Bogiem. I teraz, jeżeli życie w relacji z Bogiem miałoby oznaczać to, że, nie wiem, chodzę na mszę, chodzę na jakieś nabożeństwa, czytam Biblię, modlę się i nic absolutnie z tego nie wynika, nie ma realnej, osobistej więzi, no to to jest trochę lipa, bo przez same praktyki religijne też nie jesteśmy w stanie w żaden sposób odkryć znaczenia naszego konkretnego życia, mojego i twojego. Bo znaczenie mojego i twojego życia może być inne, w sensie nie że ktoś znaczy więcej niż druga osoba, ale to, co ty masz do osiągnięcia w tym życiu, to będzie coś innego niż to, co ja mam do osiągnięcia.

Dlatego ja nie powinienem patrzeć na ciebie po to, żeby zastanawiać się nad tym, co takiego Bóg przygotował dla mojego życia i w jaki sposób najlepiej mogę znaleźć spełnienie w swoim życiu. To jest coś, co jestem w stanie odkryć tylko i wyłącznie wtedy, kiedy żyję w bliskości z Bogiem i On pokazuje mi to, do czego zostałem stworzony, i ja podejmuję wyzwanie, żeby żyć na miarę tego, do czego zostałem stworzony. Często jednak jest tak, że my nie chcemy za bardzo podejmować wyzwania, że wolimy grać bezpiecznie, okej, zrobię te wszystkie moje religijne rzeczy i będzie okej, będę mówił, że żyję w relacji z Bogiem. Fantastycznie, bo jednak w ramach tej relacji Bóg chce, żeby twoje i moje życie się przemieniało każdego dnia, żebym każdego dnia odkrywał właściwą perspektywę na moje życie. I żebym z tej perspektywy mógł prowadzić życie, które będzie w pełni satysfakcjonujące dla mnie i wartościowe dla ludzi, których Bóg postawi na mojej drodze.

I jednocześnie, zwyczajnie, będzie podobało się Bogu, bo w końcu zobaczę, że to jest właśnie gość, który robi to, do czego został stworzony. To jest właśnie dziewczyna, która została stworzona właśnie do tego i ona dokładnie to robi. Odkryła znaczenie w swoim życiu, odkryła sens swojego życia i realizuje plan, który przygotowałem dla niej czy tam dla niego. Dlatego tak ważne jest to, żeby widzieć nasze życie z właściwej perspektywy. I ostatecznie, w tym wszystkim, co tutaj mamy, o czym tak często właśnie Kohelet pisze: marność, marność, marność, marność, to też są rzeczy, o których pisze, że wcale niekoniecznie są taką marnością, że jednak jest w nich jakiś pożytek.

I dzisiaj właśnie w rozdziale ósmym mamy bardzo ważną rzecz, gdzie widzimy pewną nagrodę życia na tym świecie. I to jest zapisane , gdzie czytamy, że: Dlatego zacząłem sławić radość, stwierdziłem, że nie ma nic lepszego dla człowieka pod słońcem, ponad to, aby jeść i pić i przy tym doznawać radości. Niech to towarzyszy mu w jego trudzie po wszystkie dni jego życia, które Bóg dał mu pod słońcem. Kiedy żyjemy życiem wdzięczności, życiem, w którym doceniamy te wszystkie drobne rzeczy, które Bóg nam dał, kiedy umiemy się cieszyć prostymi relacjami, prostymi czynnościami, prostymi gestami, to jest coś, co jest w stanie wnieść ogromną radość do naszego życia i pomóc docenić to, co Bóg nam daje po to, żebyśmy z radością mogli korzystać. Bo w Księdze Koheleta z pewnością nie chodzi o to, że wszystko jest bez sensu.

Chodzi tylko o to, że jeżeli swój sens, całą swoją istotę, swojego sensu życia próbujesz znaleźć w mądrości, przyjemnościach, pieniądzach, pracy, seksie, czymkolwiek, to to jest bez sensu. Wtedy to jest bez sensu. Nie znaczy to jednak, że te wszystkie rzeczy same w sobie są bez sensu, ale kiedy spojrzymy na nie z Bożej perspektywy, z perspektywy tego, dlaczego Bóg nam je dał, co możemy z nich zrobić z perspektywy tego, jak Bóg na to patrzy, to wtedy jesteśmy w stanie odkryć właściwy sens tych wszystkich rzeczy i odkryć radość w tym wszystkim, co Bóg nam dał. Tyle z mojej strony na dzisiaj. Dzisiaj, jutro będziemy kończyć Księgę Koheleta, a tymczasem, gdybyście mieli pytania, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl, tam możemy sobie porozmawiać, podyskutować i do usłyszenia w kolejnym odcinku.