Wszystkie odcinki

Dzień 275 Ewangelia św. Mateusza 1-4

Łącznik między Starym a Nowym Testamentem

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 275 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Po dziewięciu miesiącach czytania Starego Testamentu zaczynamy Nowy. Wyjaśniam, czemu Ewangelia Mateusza stoi na początku, dlaczego napisał ją Żyd dla Żydów i dlaczego Nowy Testament nie jest wcale taki prosty, jak się wydaje. Dorzucam własną historię: od jakiej strony ja zacząłem czytać Biblię i jak mi się puzzle ułożyły.

Najważniejsze myśli

  1. Żyd, który pisze do Żydów o Żydzie

    Mateusz jest byłym poborcą podatkowym. Pisze do swoich rodaków o Jezusie z Nazaretu i zakłada, że znają Stary Testament.

  2. Wypełnienie obietnic Abrahamowi i Dawidowi

    Ewangelia zaczyna się od rodowodu Jezusa, Syna Dawida i Syna Abrahama. Mateusz od razu mówi: obietnice, które znacie, wypełniły się w Nim.

  3. Ponad 130 odwołań do Starego Testamentu

    Mateusz pisze: stało się to, by wypełniła się zapowiedź Pana. Żadna inna Ewangelia nie robi tego tak często.

  4. Nowy Testament nie jest banalny

    Dzieli nas od niego dwa tysiące lat, inna kultura i kilkaset lat historii między Testamentami. Bez znajomości Starego Testamentu łatwo wiele rzeczy ominąć.

Z odcinka

Mateusz jest tym, który łączy nam historię starotestamentową z tym, co się wydarzyło i co Bóg uczynił w osobie Jezusa z Nazaretu.

Nowy Testament to nie jest historia, która się wydarzyła znikąd. To jest historia bardzo mocno osadzona w historii Starego Testamentu.

Kiedy zacząłem czytać Nowy Testament od samego początku, naprawdę miałem poczucie, że te puzzle nagle zaczęły się składać w jedną spójną historię.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Początek Ewangelii: rodowód Jezusa Chrystusa, Syna Dawida i Syna Abrahama. Od razu widać, że Jezus wypełnia obietnice dane tym dwóm postaciom.
  • Józef dowiaduje się od anioła we śnie, że dziecko, które nosi Maryja, jest z Ducha Świętego i ma na imię Jezus, bo wybawi lud z grzechów.
  • Mateusz podkreśla, że wszystko to stało się, by wypełniła się zapowiedź proroka. Takich sformułowań w jego Ewangelii jest bardzo dużo.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Obietnica dana Abrahamowi, że przez niego będą błogosławione wszystkie narody. Mateusz zaczyna Ewangelię od jej wypełnienia.
  • Obietnica dana Dawidowi o potomku, którego królestwo będzie trwało na wieki. Mateusz mówi, że ten potomek to Jezus.
  • Zapowiedź, że dziewica pocznie i urodzi syna o imieniu Emmanuel, czyli Bóg z nami. To dokładnie ten tekst, który Mateusz przywołuje.

Do przemyślenia

  • Czy moje czytanie Nowego Testamentu jest zakorzenione w całej historii, czy wyrwane z kontekstu?
  • Co dla mnie znaczy, że Jezus wypełnia obietnice Boga z całego Starego Testamentu?

Powiązane odcinki

Ewangelia Mateusza Nowy Testament wypełnienie proroctw Mesjasz Stary Testament rodowód Jezusa

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 275 i czytamy Ewangelię Mateusza, rozdziały od pierwszego do czwartego. Gdybyście chcieli dowiedzieć się więcej na temat tego podcastu, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl. Dzisiaj dzień, na który czekało wielu z nas. Być może niektórzy w ogóle w tym właśnie dniu dołączą w ogóle do czytania Biblii, bo dzisiaj, w końcu, po, matko, dziewięciu miesiącach czytania Starego Testamentu, doszliśmy w końcu do Nowego Testamentu, który zdecydowanie łatwiej będzie nam się czytało niż czytało się Stary Testament, który też pewnie wielu z nas będzie miał poczucie, że kuma trochę lepiej niż to, co dzieje się w Starym Testamencie.

Niemniej jednak dzisiaj, zaczynając Ewangelię Mateusza, chciałbym, żebyśmy właśnie trochę porozmawiali o tym, dlaczego czytanie Nowego Testamentu wcale niekoniecznie musi być takie banalne, jak mogłoby nam się wydawać, i jednocześnie dlaczego w ogóle Stary Testament, przez który przebijaliśmy się przez ostatnie dziewięć miesięcy, jest dla nas tak ważny z perspektywy historii tego, co Bóg przygotował dla tego świata z perspektywy tego, co jeszcze przed nami jako ludzkością dzięki temu, co uczyniła jedna wyjątkowa osoba, a o tej osobie będziemy czytać przez najbliższych kilka tygodni, jest nią Jezus z Nazaretu, zwany dosyć powszechnie Chrystusem. Co to znaczy, kim Jezus był, kim Jezus jest dla nas? Dzisiaj będziemy sobie odkrywać na kartach czterech relacji życia Jezusa, które powszechnie nazywa się Ewangeliami, i tym zapisem życia Jezusa, który będzie nam otwierał Nowy Testament, tak zwany Nowy Testament, bo właśnie my to nazywamy Nowym Testamentem, tak naprawdę mówimy tutaj o dokumentach, które były napisane przez uczniów Jezusa, przez ludzi, którzy w większości byli naocznymi świadkami pewnych wydarzeń, które miały miejsce w Izraelu około dwóch tysięcy lat temu i zwyczajnie te wydarzenia były aż tak wyjątkowe, że pewni ludzie, między innymi Mateusz, zdecydowali się na to, żeby to udokumentować, żeby zostawić to dla potomnych, żeby opisać, co takiego się wydarzyło, co miało miejsce, co takiego Bóg czynił na ziemi w tamtym czasie, co ma również ogromne znaczenie dla nas dzisiaj. I... Kiedy zaczynamy czytać Ewangelię Mateusza, to startujemy od czegoś, co spotkaliśmy już w Starym Testamencie, o czym rozmawialiśmy wielokrotnie, a jest to .

I bardzo ważne jest to, że Mateusz od razu na starcie podkreśla, że on zaczyna rodowodem Jezusa Chrystusa, który jest Synem Dawida, Synem Abrahama, bo zarówno Dawid, jak i Abraham byli ludźmi, którzy otrzymali od Boga obietnice. I ważne, kluczowe, absolutnie krytyczne jest to, że Jezus jest ich właśnie potomkiem, że on jest wypełnieniem tych obietnic, które Bóg przekazał w Starym Testamencie. I to właśnie też jest Ewangelia Mateusza. To jest ta dobra nowina, którą Mateusz przynosi, bo właśnie samo słowo Ewangelia, ono zwyczajnie oznacza dobrą nowinę. I być może jeszcze trochę sobie porozmawiamy o tym, co ta dobra nowina znaczy, bo nie zdziwiłbym się, gdyby się okazało, że zadaje nam pytanie, czym jest dobra nowina, i wielu z nas ma dosyć różne pomysły na to, czym jest dobra nowina.

Jezus miał bardzo konkretną dobrą nowinę na myśli, kiedy się nią dzielił i mając cztery relacje życia Jezusa, zaczynamy od Mateusza nie przez przypadek. No bo z jednej strony tak, być może jeżeli jesteście trochę bardziej z chrześcijańskiej branży, w cudzysłowie, to kojarzycie, że osobą, które dopiero zaczynają swoją drogę wiary, poleca się do przeczytania Ewangelię według Jana. I Ewangelia według Jana jest super do poczytania. Są konkretne powody, dla których również bym powiedział, że jak najbardziej ma to sens, żeby od niej sobie zacząć. Niemniej jednak z perspektywy tego, jak kanon Nowego Testamentu jest ułożony, jak te księgi po kolei następują jedna po drugiej, nie przez przypadek Ewangelia Mateusza jest na samym początku.

Jest ona tam dlatego, że Mateusz był Żydem, który pisał do Żydów i który pisał o bardzo konkretnym Żydzie. I teraz, ja tak mówię Żyd, Żyd, Żyd, nie dlatego, że jakikolwiek mam problem, tylko po to, żeby podkreślić właśnie kwestię kulturową, która jest tak wyraźna w Ewangelii Mateusza. Mateusz pisze z perspektywy Żyda, który, okej, może przed poznaniem Jezusa niekoniecznie musiał być jakoś szczególnie religijny, biorąc pod uwagę to, że Mateusz... Był poborcą podatkowym i nie cieszył się jakąś szczególną sympatią wśród swoich pobratymców, nic dziwnego zresztą, ale jednak on rozumiał świat, w którym żył. On rozumiał ludzi, do których pisał.

I tym bardziej był w stanie wyjaśnić, dlaczego jedna konkretna postać z tego narodu okazała się być tak wyjątkowa i okazała się być tą osobą, która sobą wypełniła wiele obietnic, które Bóg przekazał właśnie w Starym Testamencie. Ewangelia Mateusza łączy nam bardzo wyraźnie Stary i Nowy Testament. No bo tak naprawdę cytatów ze Starego Testamentu u Mateusza znajdziemy ponad 130. To mogą być cytaty, mogą być jakieś takie odniesienia, które, okej, one nie będą przedstawione jako cytat, słuchajcie, tutaj teraz cytuję, ale konkretne miejsca, w których my wiemy, że autor pije do pewnych konkretnych fragmentów z tego, co my dzisiaj nazywamy Starym Testamentem. I robi on to po to, żeby bardzo wyraźnie podkreślić, że Jezus z Nazaretu, którego my nazywamy dzisiaj Chrystusem, jest obiecywanym Mesjaszem, jest tym, którego zapowiadał cały Stary Testament, który miał swoją osobą wypełnić Boże obietnice i kontynuować Boży plan dla ludzkości.

A ta kontynuacja też o tyle jest ważna, że zwyczajnie obecnie jesteśmy kilkaset lat po ostatnich wydarzeniach, o których czytaliśmy. My akurat kończyliśmy wczoraj drugą Księgą Kronik, więc to jeszcze trochę, bo za Księgą Kronik mielibyśmy wydarzenia związane chociażby z Księgą Estery, Nehemiaszem, wcześniejsze z Ezdraszem, więc tutaj mamy trochę więcej historii, która tam się po drodze działa, plus mamy też proroków i korzystając z takiego kanonu Starego Testamentu, który mamy w naszych Bibliach, kończylibyśmy Malachiaszem. I teraz ogólnie mówię o tym dlatego, że, co by nie było, jest około 400, nawet z hakiem, historii, która wydarzyła się pomiędzy końcem historii starotestamentowej a początkiem Nowego Testamentu, który został zapoczątkowany właśnie osobą Jezusa z Nazaretu. To jest dobre kilkaset lat, kiedy Izraelici nie żyli w jakiejś próżni, to nie było tak, że po prostu siedzieli, czekali i nic się nie działo. Tam historia była bardzo burzliwa, różne rzeczy się działy.

Między innymi, wiecie, samo to, że nagle będą się pojawiały takie instytucje jak synagoga, o której nie było mowy w Starym Testamencie. Będą się pojawiali Rzymianie, których też nie mieliśmy okazji poznać w Starym Testamencie. To masa, masa innych rzeczy. To są takie elementy, które dla nas są ważne, żebyśmy też zrozumieli świat, w którym się obracamy. Dlatego też Nowy Testament nie jest wcale koniecznie taki banalny.

I teraz, jeśli chodzi o przesłanie o osobie Jezusa. Osoba Jezusa jest bardzo wyrazista. Jego przesłanie, on jest ucieleśnieniem swojego przesłania, więc my dużo jesteśmy w stanie złapać tylko z tego, jaki Jezus był, jak traktował ludzi i tak dalej. Niemniej jednak jest dużo takich, wiecie, drobiazgów, które będą się tam w tekście działy, na które możemy zwrócić uwagę, możemy nie zwrócić uwagi. Fajnie by było, gdybyśmy zwrócili, bo one pomogą nam jeszcze lepiej zrozumieć to, co tam się dzieje.

Bo jeżeli wydaje nam się, że: A, dobra stary, Nowy Testament to będzie prościzna, to patrząc na to z perspektywy świata żydowskiego, w którym został napisany kilka tysięcy lat temu, wyobraźcie sobie dzisiaj, że bierzecie, nawet nie będę jakoś tam bardzo wymyślał, jedno z dzieł literatury polskiej, napisane, no niech będzie, jakieś 200 lat temu, w okresie, kiedy Polska nie istniała, i dajecie tę książkę obywatelowi, no dobra, nie szukajmy jakoś tam bardzo poza Europą, niech to będzie ktoś chociażby z Francji, i dajecie mu tę książkę i powiedzcie: Słuchaj, to raptem historia 200 lat temu, weź sobie poczytaj. Wyrąbista, naprawdę jedna z najważniejszych książek z perspektywy historii Polski, dzieło literatury. Ludzie nie będą mieli bladego pojęcia, co czytają. Dlatego, że oni zwyczajnie nie będą znali historii. Nawet my często nie bardzo kumamy, co takiego czytamy, kiedy na polskim mieliśmy okazję, albo niektórzy z nas może jeszcze mają, mieliśmy okazję mierzyć się z różnymi właśnie bardzo poważnymi powieściami, które były osadzone w bardzo konkretnych warunkach historycznych.

Mniej więcej tak, a nawet jeszcze bardziej ekstremalnie trudniejsze jest czytanie Nowego Testamentu, bo my nie mówimy o dwustu latach, tylko mówimy o dwóch tysiącach i nie mówimy wciąż o kulturze europejskiej, gdzie jakaś tam coś tam z historii mogłoby się skojarzyć, chociaż co wiemy na temat historii Francji chociażby, tak korzystając z tego francuskiego przykładu. No niewiele, coś tam może nam się gdzieś kiedyś obiło o uszy, ale nie żebyśmy jakoś szczególnie taki przycielny... Obywatel był specjalistą. No, podobnie niekoniecznie będziemy specjalistami od nawet historii Polski, tak szczerze mówiąc, w zależności od tego, jakimi fanami historii byliśmy w szkole. Niemniej jednak, my często bardzo lekko podchodzimy do Nowego Testamentu.

Działa, to jest wszystko, to jest bomba, ja wszystko tu kumam. No nie. Nie dlatego, że właśnie dwa tysiące lat temu, kilkusetletnia luka historyczna, której nie mamy jakoś szczególnie opisanej, skąd się wzięli Rzymianie, skąd tu pewne rzeczy się dzieją, która nastąpiła, zanim historie nowotestamentowe zaczęły być spisywane, i świat kulturowo tak odległy od świata zachodniego, że w naszych głowach to prawdopodobnie się do końca nie mieści. Bo my mówimy o kulturze Wschodu, nie Zachodu. Tu, okej, dobra, będzie się później pojawiał wątek związany już z Zachodem, kiedy to przesłanie na temat Jezusa będzie się rozchodziło po całym świecie.

No ale kiedy czytamy relacje życia Jezusa napisane przez Mateusza, Marka, Łukasza i Jana, no to tak naprawdę w większości, nie mówię, że wszyscy, ale w większości jest to materiał kierowany do Żydów. I dlatego autorzy zakładają, że odbiorcy kumają, o czym jest mowa. A mogą kumać dlatego, że są żywą częścią historii, która się wtedy działa, że znają kulturę swojego narodu, jednocześnie, że znają książkę, która jako jest pewnym fundamentem tożsamości religijnej swojego narodu, którą my dzisiaj nazywamy Starym Testamentem. Więc jeśli chodzi o Ewangelię Mateusza, przed nami bardzo, bardzo ciekawa historia, która, pamiętajmy, miejmy to z tyłu głowy, była napisana przez Żyda do Żydów na temat Żyda. Więc kontekst starotestamentowy w Ewangelii Mateusza jest mocniejszy niż gdziekolwiek indziej.

Tym bardziej, że chociażby, nawet jakbyśmy dzisiaj sobie zaczęli czytać pierwszy rozdział i dochodzimy do wersetu dwudziestego pierwszego, gdzie mamy historię związaną z tym, jak to Józef dowiaduje się, że jego narzeczona jest w ciąży, no i wie o tym, że z pewnością on nie jest ojcem, i się zastanawia, co by tutaj zrobić, jak ten cały związek zakończyć, żeby to jakoś sensownie wyszło dla wszystkich stron, , który mówi mu, że słuchaj, nie bój się. Nie bój się. To, że spodziewa się dziecka z Ducha Świętego. No jednak, jak ona by to powiedziała, no to gość pewnie by się dalej zastanawiał, no super. No ale jak mówi mu to anioł we śnie, no to już trochę może poważniej do tego podchodzi.

I tutaj dalej Mateusz właśnie w wersecie 21 pisze, że urodzi ona syna i dasz mu na imię Jezus. On bowiem wybawi swój lud z jego grzechów. , przekazana za pośrednictwem proroka. Oto pocznie dziewica, urodzi ona syna i nadadzą mu imię Emmanuel, co znaczy Bóg z nami. Po obudzeniu się Józef postanowił zrobić tak, jak mu polecił anioł Pana.

Przyjął swoją żonę. Nie współżył z nią jednak aż do narodzin syna, któremu dał na imię Jezus. I takich momentów, jak werset tutaj konkretnie 22 u Mateusza, mamy wyjątkowo dużo. To wszystko stało się po to, by wypełniła się zapowiedź Pana, przekazana za pośrednictwem proroka. I teraz podobnych określeń będziemy tutaj mieli naprawdę, naprawdę sporo, jeśli chodzi o samą Ewangelię Mateusza.

Jednocześnie weźcie Marka, Łukasza i Jana i spróbujcie znaleźć wyrażenia, które są podobne do tego. Nie znajdziecie. Mateusz jest tym, który łączy nam historię starotestamentową z tym, co się wydarzyło i co Bóg uczynił w osobie Jezusa z Nazaretu. Bardzo ważna kwestia i dlatego bardzo ważne też jest to, żebyśmy pamiętali, że Nowy Testament to nie jest historia, która się wydarzyła znikąd. To jest historia bardzo mocno osadzona w historii Starego Testamentu, który, mam nadzieję, że mieliście okazję przeczytać razem z nami, realizując plan przeczytania całej Biblii w ciągu 365 dni i powoli zaczniecie kumać, dlaczego tak ważne było to, żeby właśnie ze Starym Testamentem się zapoznać.

Bo z mojej strony było tak, że ja co prawda Biblię zacząłem czytać od Nowego Testamentu. Pochłonąłem go bardzo szybko, przeczytałem go migiem. Nagle miałem poczucie jak różne puzzle, których miałem trochę tych elementów w głowie, bo jednak, wiecie, przez lata ministrant, lektor, wiecie, miałem punktów ministranckich masę, więc ja byłem dosyć częstym bywalcem mszy, nabożeństw różnych i tak dalej, więc ja jakby fragmentów kojarzyłem dużo i to było trochę tak jak rozsypane puzzle rozwalone po całej mojej głowie, które nie bardzo wiedziałem jak posklejać. Kiedy zacząłem czytać Nowy Testament od samego początku, naprawdę miałem poczucie, że te puzzle nagle zaczęły się składać w jedną spójną historię, która kompletnie odwróciła bieg mojego życia i doprowadziła mnie do miejsca, w którym podjąłem decyzję, że chcę iść za Jezusem. Że jeżeli to wszystko, co tutaj jest napisane, to jest prawda, to ja chcę, żeby Jezus był moim Panem, chcę, żeby Jezus nadał kierunek mojemu życiu i chcę swoje życie podporządkować Jemu po to, żeby zrealizować Jego plan, który On ma przygotowany dla mnie, dla mojego życia.

I po przeczytaniu Nowego Testamentu nie mogłem się doczekać, żeby przeczytać Stary. W moim przypadku właśnie było tak, że tak, tak, zacząłem od nowego. Dzisiaj powiem mało co kumałem z tego, co w tym nowym było, ale historia zdecydowanie była dosyć tam strawna. Niemniej jednak już po przeczytaniu Nowego Testamentu widziałem, ile jest starotestamentowych odniesień. I tak sobie myślałem: wow, chcę przeczytać to wszystko.

I to sprawiło, że rok do roku przez naście już lat czytałem Biblię od początku do końca, bo niektórzy może się zadowalają czytaniem Nowego Testamentu i to jest trochę tak, jakbyśmy, wiecie, nie jestem co prawda mistrzem od Gwiezdnych Wojen, ale wiedząc, że jest tam odpowiednia ilość części, głupio byłoby wpaść gdzieś w połowie, nawet nie w połowie, ale niech będzie, w połowie historii, po prostu, wiecie, oglądamy filmy, wow, jest super, naprawdę świetny film, serii Star Wars, a minęło nas ileś innych części historii, która prowadziła do tego miejsca, w którym my mamy dzisiaj film, którym się tak bardzo ekscytujemy. To trochę tak jest z Nowym Testamentem. Jeżeli go czytamy i on jest dla nas ekscytujący, mistrzowski, coś tam zaczynamy rozumieć, fantastycznie, ale tak naprawdę jest kawał historii, który doprowadził do tego miejsca, którego jeżeli nie będziemy znali, to zwyczajnie nie zrozumiemy do końca przesłania Nowego Testamentu. Nie ma szans, żeby czytać Nowy Testament w takiej, wiecie, historyczno-kulturowej próżni i udawać, że nic nie było wcześniej, nic nie będzie później i po prostu jest Nowy Testament sam w sobie. Nie, bardzo ważne jest to, że przeczytaliśmy Stary Testament, bo teraz dopiero zobaczymy, jak mistrzowskie będzie czytanie Nowego Testamentu, kiedy będziemy choć trochę wiedzieć, dlaczego ta historia potoczyła się w taki, a nie inny sposób.

I w jaki sposób ta historia jest kontynuacją tego, co Bóg zapoczątkował w ramach swojego... swojego planu ratunku dla świata, który realizował konsekwentnie przez cały Stary Testament i którego punkt kulminacyjny znalazł właśnie swoje miejsce w osobie Syna Bożego, Jezusa z Nazaretu. Tyle z mojej strony na dzisiaj. Gdybyście mieli jakieś dodatkowe pytania, kwestie, wątpliwości, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl bądź napiszcie do mnie na adres jacek@bibliawrok.pl i do usłyszenia w kolejnym odcinku.