Zapamiętaj
Podnieś opadnięte ręce i słabe kolana, i rusz dalej.
W Biblii brzmi to tak: „Dlatego wyprostujcie opadłe ręce i omdlałe kolana.”
List do Hebrajczyków 12,12
Trzeci kilometr biegu na w-fie. Boli bok, nogi są jak z ołowiu, a meta jest jeszcze daleko. W głowie masz tylko jedno: stanąć i odpuścić. Znasz to? Autor listu do Hebrajczyków opisuje coś podobnego. Tylko jego bieg trwa całe życie.
Autor listu porównuje życie z Bogiem do biegu. Każdy ma swoją trasę i swoją metę. Nie ścigasz się z kolegą z ławki. Biegniesz swój własny wyścig. Nie musisz być najszybszy. Ważne, żeby nie zejść z trasy i dobiec do końca.
Na trybunach siedzą kibice. To ludzie z dawnych czasów, którzy ufali Bogu. W poprzednim rozdziale autor opowiada o nich po kolei. Wszyscy zaufali Bogu, choć nie widzieli całej drogi. Abraham wyruszył w drogę, chociaż nie wiedział, dokąd idzie. Dziś ci ludzie są dla nas jak ekipa, która krzyczy z trybun: dasz radę, my daliśmy.
Potem autor daje dwie rady biegacza. Pierwsza: zrzuć z siebie ciężar. Nikt nie biegnie z plecakiem pełnym kamieni. Pozbądź się więc tego, co cię spowalnia. Druga: patrz na Jezusa. Piłkarz patrzy na bramkę, a nie pod nogi. Jezus też przeszedł bardzo trudną drogę i się nie poddał. A kiedy ręce opadają, a kolana miękną, autor mówi: wyprostuj je i ruszaj dalej.
Czy wiesz, że…
Rozdział 11 tego listu opowiada o wierze. Słowo „wiara” pada w nim 26 razy. To mniej więcej co dwudzieste użycie tego słowa w całej Biblii. Na początku rozdziału jest wyjaśnienie: wiara to pewność co do rzeczy, których nie widać. Potem autor pokazuje ludzi, którzy tak żyli. Wiara to nie tylko myślenie. To także ruszenie w drogę.
A u ciebie?
Trening się dłuży, nic ci nie wychodzi, a kolega z drużyny od dawna robi to lepiej. Masz ochotę rzucić. Spróbuj dwóch rzeczy z listu. Zrzuć ciężar: przestań porównywać się z innymi i patrz na swoją trasę. Potem poproś Jezusa o siłę na jeszcze jeden krok. Tylko jeden. Potem następny. Tak się kończy każdy bieg.
Pogadajcie o tym
- Kiedy ostatnio chciało ci się coś rzucić w połowie? Jak z tego wyszło?
- Kto jest twoim kibicem, który krzyczy: dasz radę?
- Jaki ciężar zrzuciłbyś dziś z plecaków, żeby biegło ci się lżej?
Wyzwanie na dziś
Wybierz coś, co jest teraz trudne, na przykład naukę albo trening. Zrób dziś jeszcze o jeden krok więcej, niż masz ochotę. Powiedz: „Jezu, pomóż”.
Modlitwa
Boże, czasem brakuje mi sił i chcę się poddać. Pomóż mi biec dalej i patrzeć na Jezusa. Dziękuję za ludzi, którzy mi kibicują. Amen.