Wszystkie odcinki

Dzień 105 1 Księga Królewska 10-11

(Nie)zwykłe życie Salomona

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 105 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Czytamy 1 Księgę Królewską 10 i 11. Krótko mówię, co poszło nie tak w życiu Salomona, ale prawdziwy temat odcinka to królowa Saby. Zastanawiamy się, dlaczego rozpoznała Boga nie w słowach króla, tylko w tym, jak wyglądał jego dwór, i co to znaczy dla naszej zwykłej codzienności.

Najważniejsze myśli

  1. Mądrość, którą widać, a nie tylko słychać

    Królowa Saby przyjechała z trudnymi pytaniami, ale największe wrażenie zrobiło na niej to, co zobaczyła na dworze. Bóg daje taką mądrość, która widać w życiu.

  2. Zwykłe rzeczy robione wyjątkowo

    Pałac, potrawy, ubrania służby, napoje. Zwykłe sprawy, ale wykonane tak, że ktoś z zewnątrz nie mógł wyjść z podziwu i rozpoznał w tym Boga.

  3. Nie ma życia „nieduchowego”

    W Biblii hebrajskiej nie ma nawet słowa na to, że coś jest duchowe, a coś nie. Całe nasze życie jest duchowe, bo Bóg nas tak stworzył.

  4. Niedziela to za mało

    Łatwo być chrześcijaninem w niedzielę. Bogu zależy na tym, żeby spotkanie z Nim zmieniało cały nasz tydzień: pracę, dom i rodzinę.

Z odcinka

Okazuje się, że Bóg jest w stanie udzielić nam takiej mądrości, że w naszym życiu będzie ją widać, a nie tylko słychać.

W zwykłej, najzwyklejszej, nudnej codzienności możemy pokazywać niezwykłego Boga.

Bóg chce być tym, który nadaje kierunek naszemu życiu, który napędza nasze życie, który napędza nasze działania.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Salomon pokochał wiele obcych kobiet, a one zwiodły jego serce ku innym bogom. Tylko to krótko przywołuję, żeby zobaczyć, co poszło nie tak.
  • Królowa Saby przyjeżdża z trudnymi pytaniami, ogląda dwór Salomona i nie może wyjść z podziwu. To główna historia odcinka.
  • Królowa mówi, że nie opowiedziano jej nawet połowy tego, co widzi, i błogosławi Boga Salomona.
  • Paweł pisze, że wszystko, co robimy, mamy robić w imieniu Pana Jezusa. Nawet zwykły spacer może być wyrazem wiary.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Jezus mówi uczniom, że są światłem świata i że ludzie mają zobaczyć ich dobre uczynki. To ta sama myśl: Boga widać w życiu.
  • Jezus wspomina królową z południa, która przybyła słuchać mądrości Salomona, i mówi, że tu jest ktoś większy niż Salomon.
  • Paweł pisze, że czy jemy, czy pijemy, mamy wszystko robić na chwałę Bożą. Zwykłe czynności też należą do Boga.

Do przemyślenia

  • Co ktoś zobaczy w moim domu, w pracy i przy moim stole: czy po tym, jak żyję, da się domyślić, że Bóg jest dla mnie ważny?
  • Jak wygląda mój tydzień od poniedziałku do soboty w porównaniu z niedzielą i co jedno ma wspólnego z drugim?

Powiązane odcinki

królowa Saby Salomon mądrość codzienność z Bogiem duchowość świadectwo życiem

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek Słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 105 i czytamy pierwszą Księgę Królewską, rozdziały 10 i 11. W rozdziale 11 widzimy, co poszło nie tak w historii Salomona. Co takiego się wydarzyło, że jego królestwo, no, nie wytrwało. Jego królestwo, niestety, pomimo tego, że był najmądrzejszym człowiekiem na ziemi, się ostatecznie rozsypie.

Czytamy, że król Salomon obok córki faraona pokochał wiele innych kobiet obcych plemion. No i tam jest wymieniona lista. Pochodziły one z narodów, co do których Pan powiedział synom Izraela: Nie łączcie się z nimi i niech one nie łączą się z wami, bo z pewnością nakłonią wasze serca do pójścia za swoimi bogami. Do takich właśnie kobiet przyrgnął Salomon w swych pragnieniach. i te jego kobiety zwiodły jego serce.

I dalej czytamy o tym, że one tak naprawdę sprawiły, że Salomon zaczął oddawać cześć innym bóstwom. Jednak wcale nie chcę o tym dzisiaj rozmawiać. Chciałem tylko, żebyśmy zobaczyli, co tak naprawdę poszło nie tak, ale dzisiaj mamy historię, która jest dużo, wydaje mi się, ciekawsza, ważniejsza dla nas, dla naszego codziennego życia, którą być może, czytając Biblię dzisiaj, już przeoczyliśmy. No bo co tak naprawdę z tą historią możemy zrobić? A historia ma miejsce w pierwszej Księdze Królewskiej, w 10 rozdziale, kiedy czytamy od samego początku, od pierwszego wersetu i czytamy tak: , przybyła go wypróbować trudnymi pytaniami.

Zawitała do Jerozolimy z bardzo okazałym orszakiem, wioząc na wielbłądach w mnóstwo złota i drogich kamieni. Gdy przyszła do Salomona, rozmawiała z nim o wszystkim, co ją nurtowało, a Salomon odpowiadał na wszystkie jej pytania. Nie było zagadnienia, które byłoby dla króla zbyt trudne i na które nie umiałby jej odpowiedzieć. Gdy więc królowa Saby przekonała się o całej mądrości Salomona, obejrzała pałac, który zbudował, posmakowała potraw przy jego stole, zapoznała się z gronem jego podwładnych, przyjrzała się sprawności i ubraniom jego służby, popróbowała jego napitków, wzięła udział w ofierze całopalnej, którą złożył w świątyni Pana, nie mogła wyjść z podziwu. W końcu powiedziała do króla: Prawdą były te wieści, które słyszałam u siebie.

O twoich wypowiedziach i o twojej mądrości. Nie wierzyłam jednak tym wieściom, dopóki nie przybyłam na własne oczy, nie zobaczyłam tego wszystkiego. . Przewyższasz mądrością i powodzeniem to, co się o tobie mówi. Także szczęśliwi są twoi poddani, jakże szczęśliwi są ci twoi słudzy, którzy stają przed tobą i wciąż mogą słuchać twojej mądrości.

Niech będzie błogosławiony Pan, twój Bóg, który cię sobie upodobał i posadził na tronie Izraela. To dzięki temu, że Pan pokochał Izraela wieczną miłością, ustanowił cię królem, abyś stosował prawo i sprawiedliwość. To jest jedna z historii, które wydaje mi się, że dla nas na dzisiaj mogłyby być jedną z najważniejszych historii w ogóle w Biblii. I mówię o tym dlatego, że w tej historii widzimy, w czym przejawiała się mądrość Salomona, która sprawiła, że królowa jakiegoś innego państwa rozpoznała Bożą mądrość w Salomonie. Bardzo wyraźnie zwróciła uwagę na Boga przez to, że spotkała się z Salomonem i że z nim porozmawiała, że zobaczyła, co takiego działo się u niego w królestwie.

I teraz tak, jest jedna rzecz, która tutaj na początku jest ciekawa. Nie wiem, czy w ogóle zwróciliście na to uwagę, ale patrzcie. Królowa przyszła, zaczęła zadawać Salomonowi pytania. Ja sądzę, że pytania były naprawdę grubego kalibru, że to nie były jakieś, wiecie, pytania jakieś pierdoły, tylko to naprawdę były poważne, być może jakieś, wiecie, życiowe pytania, coś, co może nawet my chcielibyśmy, wiecie, tak szczerze, kto z was nie chciałby zobaczyć listy pytań i odpowiedzi, które Salomon udzielił? Ja bym chciał, naprawdę, to wydaje mi się, że to mogło być naprawdę odjechane.

O co ona musiała go pytać i co on musiał jej powiedzieć, że zrobiło to na niej tak ogromne wrażenie. Niemniej jednak wygląda na to, że jeszcze większe wrażenie niż ta mądrość Salomona, która objawiła się w tych odpowiedziach, zrobiło na niej to, co ona zobaczyła. Bo bardzo często w naszym życiu będzie właśnie tak, że ludzie mogą niekoniecznie być zainteresowani aż tak bardzo tym, co mamy do powiedzenia, choć ona tutaj wyraźnie była zainteresowana i we mnie też wzbudza to pewne zainteresowanie, ale to, co zobaczyła, było czymś, co całkowicie ją zaskoczyło, że nie mogła wyjść z podziwu. My lubimy czasami, wiecie, usiąść i sobie pogadać z kimś mądrym. Zadać pytanie, ktoś nam coś powie.

Mamy masę trudnych życiowych pytań. Patrzcie na Salomona. To był gość, który miał odpowiedzi na wszystkie pytania. Kto z nim nie chciałby porozmawiać? Wszystko moglibyście w niego wrzucić.

Wszystko, wszystkie te pytania, które wiecie, o wiarę, niewiarę, cokolwiek. Ładuj w Salomona, on ci odpowie. A jednak my nie mamy listy pytań i odpowiedzi, które udzielił Salomon, ale mamy jedną bardzo ciekawą wskazówkę dla naszego życia. Mianowicie to, jak wyglądało jego królestwo. Bo zwróćcie uwagę na to.

Czytamy, że ona obejrzała pałac, posmakowała potraw, poznała jego podwładnych, zobaczyła ubiór służby, popróbowała napitków, wzięła też udział w ofierze całopalnej. Ale okej, ofiara to już była rzeczywiście pewna czynność religijna, ale przed ofiarą, patrzcie, co tutaj jest wymienione: pałac, potrawy, podwładni, jak są ubrani, napoje. Czy to są rzeczy, które nam by się wydawało, że mogą kogoś przybliżyć do Boga? Okazuje się, że tak. Okazuje się, że Bóg jest w stanie udzielić nam takiej mądrości, że w naszym życiu będzie ją widać, a nie tylko słychać.

I kiedy mówię w naszym życiu, mam na myśli naszą codzienność, bo okazuje się, że słowa, choć mogą być cenne i wartościowe, mogą mieć dla kogoś mniejsze znaczenie niż to, co on zobaczy w naszym życiu. A to, co zobaczyła królowa Saby, to były totalnie zwykłe rzeczy. To były tak zwykłe rzeczy, że to jest aż niepoważne. Ale jednak to były zwykłe rzeczy w swoich kategoriach, ale sposób ich wykonania był absolutnie wyjątkowy. I w tym ona rozpoznała Boga.

Rozpoznała Boga tak naprawdę w codzienności Salomona, w codzienności jego dworu, w takich zwykłych, najbardziej prozaicznych czynnościach. Jak musiało wyglądać jego królestwo, jak musiał wyglądać jego dwór, jego pałac i funkcjonowanie w tym pałacu, że ona, kiedy to zobaczyła, nie mogła wyjść z podziwu i powiedziała, że hej, to wszystko, co ja tutaj widzę, nie opowiedziano mi nawet połowy tego. Jakie znaczenie to ma dla nas? Ano takie, że w najbardziej prostych, zwykłych rzeczach w naszym życiu możemy je zrobić w taki sposób, żebyśmy mogli innym wskazać na Boga, żeby Boża mądrość mogła się objawiać w tym, wiecie, jak wygląda twoje mieszkanie, jak wygląda twoje biuro, jak wygląda twoja praca, jak wygląda twoja rodzina, w jaki sposób się ubierasz, w jaki sposób... Sposób: jesz, siadasz do stołu.

Ja wiem, że sobie możemy pomyśleć: Jacek, ale przecież kogo to obchodzi? Ją obchodziło. Jakby wiecie, to jest właśnie to. Ją obchodziło. My mamy czasami taki, sorry, że to powiem, krzywy film na temat tego, jaki jest Bóg, że Bóg to nas lubi, wiecie, w niedzielę na mszy, a poza niedzielą to już jakkolwiek.

I jeszcze mogę wpaść na jakieś, nie wiem, na nabożeństwo od czasu do czasu, czy na jakieś spotkanie, czy coś, czy mogę być częścią jakiejś wspólnoty, mogę się gdzieś zaangażować, być jakimś liderem, animatorem, kimś tam. Fajnie, fajnie, ale ilu jest ludzi, którzy tak żyją i wcale niekoniecznie widać w ich życiu żywego Boga. A z drugiej strony mogą być ludzie, którzy żyją w sposób niby niepozorny, ale kiedy się do nich zbliżysz, to doświadczysz Boga. I to jest coś, do czego Bóg nas zaprasza. To wydaje mi się, że jest jedno z najważniejszych wyzwań, jakie my w ogóle mamy w naszym życiu.

Jak żyć na co dzień takim życiem, które w taki sposób objawia Bożą mądrość, że inni zbliżają się do nas, patrzą na to, jak wygląda nasza rodzina, jak wygląda nasz dom, jak wyglądają, wiecie, takie zwykłe rzeczy, jak pracujemy. I nagle mówią: Wiesz co? Ja widzę Boga w twoim życiu. To jest coś, co wydaje mi się, że powinno być wyzwaniem dla każdego z nas. I powiem wam tak, nawet jak teraz sobie pomyślę o sobie, no nie wiem, czy byście zobaczyli Boga w tym miejscu, gdzie teraz nagrywam ten podcast.

I od razu sobie myślę... No właśnie, to jest wyzwanie dla mnie. To jest wyzwanie dla mnie, żeby żyć takim życiem, bo w Bożym sposobie patrzenia na nasze życie nie ma koncepcji jak coś duchowego i nieduchowego. Już wam tłumaczę. W Biblii hebrajskiej w ogóle nie ma słowa oznaczającego duchowe, że coś jest duchowe, a coś jest nieduchowe.

To w ogóle ta koncepcja w ogóle nie istnieje w Starym Testamencie. Co jest ciekawe, bo okazuje się, że jeżeli nic nie jest duchowe, czy w sensie jeżeli nic nie jest określane jako duchowe, no to wszystko jest duchowe. Życie nawet nie potrzebowało tego, żeby im tłumaczyć, że coś jest duchowe, a coś nie jest duchowe. Całe życie nasze jest duchowe. Jeżeli chcesz sobie powiedzieć, że no wiesz, ale nie jestem taką duchową osobą, jesteś.

Jeżeli mówisz tylko o sobie, jesteś tą osobą. Jesteś w stanie otworzyć swoje oczy i być świadomy swojego istnienia, jesteś osobą duchową. Być może nie jesteś tak, w cudzysłowie, uduchowiony jak ktoś inny, ale jesteś osobą duchową, bo po prostu Bóg nas tak stworzył. To nie jest to, że my jesteśmy w stanie sobie wybrać, czy my jesteśmy duchowi, czy nie jesteśmy duchowi. Wiadomo, ta nasza duchowość może w różny sposób objawiać się.

W naszym życiu to może wyglądać inaczej u mnie, inaczej wygląda u mojej żony, inaczej wygląda jeszcze u kogoś innego. Nie zmienia to jednak tego, że każdy z nas jest duchowy. I nawet jeżeli mówisz: Ja nie jestem religijny, ja nie jestem duchowy, w sensie, powiem tak: jak nie jesteśmy religijni, to w sumie z jednej strony dobrze, bo Jezus to miał największy problem właśnie z ludźmi nad wyraz religijnymi, ale nie jesteśmy w stanie o sobie powiedzieć, że nie jesteśmy duchowi, bo jesteśmy, bo sam fakt naszego istnienia świadczy o tym, że jesteśmy duchowi, bo zwyczajnie duchowość jest częścią, integralną częścią naszego życia, tego, w jaki sposób zostaliśmy skonstruowani, w jaki sposób zostaliśmy stworzeni. I jeżeli chciałbyś wyjaśniać sobie całe życie na podstawie tego, co możesz dotknąć i zobaczyć, no to sorry, jest wiele rzeczy w swoim życiu, które sam możesz powiedzieć, że no nie bardzo wiem, jak one działają. No bo jak chcesz wytłumaczyć przywiązanie do swojego małżonka?

Załóżmy, że kochasz swoją żonę, swojego męża ponad życie. Relacja, która między wami jest tak silna, że po prostu jest jakiś odjazd. Nie wyobrażasz sobie życia bez tej osoby. Jak mi to wytłumaczyć? Tak racjonalnie, w sensie co takiego?

Chcesz mówić o chemii jakiejś w głowie? No nie wiem, nie wiem, ja tego nie kupuję, tak szczerze mówiąc. Nie mówię, że nie ma jakiejś chemii, ale wydaje mi się, że właśnie nasze przywiązanie na przykład... Przykład. Do naszego małżonka po części może właśnie pokazywać naszą duchowość.

To, że my nagle doświadczamy czegoś, czego nie jesteś w stanie dotknąć, pokazać, opisać i samo opisywanie miłości często — zwróćcie uwagę na to — w literaturze to jest po prostu takie, kurczę, różne kombinacje, takie w ogóle słowa, wyrażenia. Zresztą jak przejdziemy do jednej księgi w Biblii, która jest właśnie na temat miłości między dwiema osobami, no to będzie ciekawie. To będzie naprawdę ciekawa lektura, przy której, jak to ktoś powiedział, nawet prostytutka potrafi się zarumienić. Ale te słowa, które tam będą użyte, to w ogóle to będzie opis miłości, który jest po prostu wow. Wytłumacz mi to tak racjonalnie.

Wiecie, nie wkręcajmy sobie tego, że my jesteśmy tacy racjonalni, to wszystko musi być takie, wiecie, żebym ja to zrozumiał. Są rzeczy, które zwyczajnie nie są do wytłumaczenia tak zero-jedynkowo. Ja to jestem generalnie ścisłowcem. Ja pracuję w branży IT, ja kumam, jak działają komputery, wiem, o co chodzi w programowaniu, ja kumam, wiecie, takie zero-jedynkowe podejście do życia, bardzo dobrze. A jednak są czasami rzeczy, które się temu wymykają.

I to jest właśnie to, że Bóg nas stworzył z natury istotami duchowymi i wszystko, co robimy, absolutnie wszystko jest duchowe. I to, co robimy, może wskazywać na Boga, jeżeli jesteśmy ludźmi, którzy wierzą w Boga, ale wierzą w taki sposób właśnie, że swoje życie podporządkowujemy Bożemu sposobowi życia. Temu, w jaki sposób Bóg zaplanował nasze życie, w jaki sposób w ogóle zorganizował świat. I to, co my nazywamy dzisiaj życiem. Jeżeli zgodnie z tym staramy się żyć, to nie znaczy, że nie upadniemy, to nie znaczy, że nie wtopimy.

Jeżeli wiemy, jak wrócić do Boga, to spoko, zdarza się. Ale jeżeli jestem osobą wierzącą, przede wszystkim powinienem świadomie podchodzić do tego, jak wygląda moje życie nie w niedzielę, ale od poniedziałku do soboty, bo w niedzielę to jest proste być chrześcijaninem, to jest najprostsza rzecz na świecie, żeby w niedzielę być chrześcijaninem. No chyba, że jesteś chrześcijaninem w jakimś, nie wiem, miejscu na świecie, gdzie zwyczajnie twoje uczestnictwo w spotkaniu kościoła — tu nawet nie chcę mówić jakoś inaczej, bo często są, wiecie, jakieś podziemne gdzieś tam spotkania, żeby nikt nic nie wiedział — może się wiązać z tym, że po prostu przypłacisz to życiem. No to wtedy to nie jest takie banalne, domyślam się, bycie chrześcijaninem. Ale tak jak my dzisiaj mieszkamy w Polsce, to bycie chrześcijaninem jest takim, wiecie...

Z etykiety, no to jest banalne. No to co, wpadasz w niedzielę i gra. Tylko że Boga dużo bardziej, wydaje mi się, interesuje to, jak ta niedziela wpłynie na nasze życie pod kątem tego, że nasz cały tydzień będzie odzwierciedleniem tego, co doświadczyliśmy, powiedzmy, w tą niedzielę. W jaki sposób spotkaliśmy się z Bogiem i jak to spotkanie wywarło na nas wpływ. Bo jeżeli tak będzie wyglądało nasze życie, to nagle może się okazać, że właśnie ktoś może spojrzeć na coś, nie na to, że wiecie, w niedzielę gdzieś byłem, wziąłem udział w jakimś wydarzeniu religijnym, tylko ktoś może spojrzeć na ciebie w pracy i powiedzieć: O co ci chodzi?

Co z tobą jest nie tak? Przecież to, w jaki sposób ty podchodzisz do tego zadania, jak podchodzisz do swojej pracy, nikt tak tego nie robi. O co takiego chodzi? To jest życie, do którego zaprasza nas Bóg. To jest życie, które tak naprawdę...

Dlatego właśnie mówię o tym, że ta historia wydaje mi się jest jednym z największych wyzwań i powinna być jedną z najważniejszych historii dla nas, bo ona właśnie to pokazuje. W zwykłej codzienności możemy objawiać niezwykłego Boga. W zwykłej, najzwyklejszej, nudnej codzienności możemy pokazywać niezwykłego Boga. Bo to, co robił Salomon, to w jaki sposób Salomon zorganizował swój pałac, swoje królestwo, to tak naprawdę, wiecie, dla nich to był standard. Oni po prostu to mieli na co dzień.

To nawet nie robiło na nich pewnie już wrażenia. Już było tak, że no, Henryk robi to, ja to, tak się ubieramy, spoko, tak to wygląda. A tu nagle się okazuje, że przychodzi ktoś z zewnątrz, patrzy na to i mówi: Ja w życiu bym się nie spodziewał, że to może tak wyglądać. I Bóg chciałby mieć ludzi, którzy właśnie tak żyją, którzy właśnie w taki sposób podchodzą do życia, że właśnie zapraszają Boga do swojego życia, do swojej codzienności w taki sposób, że ta codzienność zaczyna wyglądać jakoś inaczej, że nasze domy wyglądają inaczej, nasze rodziny wyglądają inaczej, nasza praca wygląda inaczej, nasza firma może wyglądać inaczej przez to, że zaprosiliśmy Boga i sprawiliśmy, że Bóg jest tego integralną częścią, nie jest jakimś dodatkiem, nie że gdzieś tam, wiecie, ściągnąłem sobie w cudzysłowie Boga z półki i wiecie, i go postawiłem obok i Bóg jest w moim życiu. Nie, nie, nie.

Bóg chce być tym, który nadaje kierunek naszemu życiu, który napędza nasze życie, który napędza nasze działania. I ta codzienność jest tak ważna do tego, żebyśmy mieli świadomość Bożej obecności w naszym życiu w każdej chwili, nie tylko wtedy, kiedy podejmujemy się jakichś religijnych aktywności. . Są napisane takie słowa. Wszystko, cokolwiek czynicie, w słowie lub konkretnym działaniu, czyńcie w imieniu Pana Jezusa, dziękując przez Niego Bogu Ojcu.

Wszystko, wszystko cokolwiek czynicie, w słowie lub konkretnym działaniu, czyńcie w imieniu Pana Jezusa. Idziesz na spacer i jesteś uczniem Jezusa, idziesz na spacer w imieniu Jezusa. I ten spacer niekoniecznie musi być związany z tym, że to jest spacer modlitewny i wiecie, ja teraz idę na spacer i się modlę cały czas, ale tak naprawdę samo to, że na przykład podchodzę do takiej aktywności, powinno być w jakiś sposób wyrazem naszej wiary. Na przykład tego, że zwyczajnie rozumiemy też to, że potrzebujemy odpoczynku, zwykłego takiego, wiecie, potrzebuje się wyciszyć. I to nie jest to, że ja w tym czasie muszę, nie wiem, wiecie, mieć jakieś modlitwy czy coś.

Nie, nie, nie. To może być właśnie zwykła czynność, do której my zaprosimy Boga. Może rzeczywiście w trakcie takiej chwili wyciszenia Bóg coś do nas powie, może Duch Święty będzie chciał coś nam przekazać. Może tak, może nie, może akurat nie teraz, a może po prostu to będzie czas, kiedy, hej, spędzasz sobie czas, w którym jesteś sam i masz świadomość tego, że Bóg jest z tobą. I może samo to będzie dla ciebie czymś, co odświeży ci głowę, pozwoli ci złapać jakiś pomysł na problem, z którym zmagasz się w pracy, albo pozwoli ci złapać jakąś perspektywę na rozwiązanie jakiegoś konfliktu, takiego relacyjnego, który gdzieś tam się wydarzył.

Najzwyklejsze rzeczy, które robimy, są duchowe. Czy to nam się podoba, czy nie. Wszystko, co robimy, jest duchowe i wszystko, co robimy, ma znaczenie, bez względu na to, czy nam się wydaje, że jesteśmy ludźmi, szczególnie jakoś uduchowionymi w słowie, czy nie. Mam nadzieję, że ten dzisiejszy odcinek będzie dla was przede wszystkim wyzwaniem, bo dla mnie jest wyzwaniem. Dla mnie samo to, że ja to mówię, jest wyzwaniem, bo myślę sobie, jak mogę sprawić, żeby właśnie moje życie tak wyglądało, tak jak to wyglądało w przypadku Salomona.

I nie tłumaczmy się tym, że nie jesteśmy Salomonami, okej? Bo w zupełności wystarczy to, że jeżeli jesteś uczniem Jezusa, to Duch Święty mieszka w tobie. Jeżeli sam Bóg mieszka w tobie, to masz w sobie więcej mądrości niż miał Salomon. To, czy ta mądrość ma jak się objawić, to jest kompletnie inna sprawa. Nie zmienia to jednak tego, że jeżeli Bóg mieszka w nas, to możemy żyć innym życiem.

Mamy wyposażenie do tego, żeby żyć życiem, które naprawdę nie pozwala przejść wobec siebie obojętnie. Gdybyście mieli pytania, gdybyście chcieli podzielić się jakimiś swoimi przemyśleniami, być może dowiedzieć czegoś więcej, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl. Możecie dołączyć do grupy na Facebooku, to jest najprostszy... Sposób, żeby zadać im pytanie, żebyśmy się skontaktowali, poznali i słyszymy się już jutro, w kolejnym odcinku.