Wszystkie odcinki

Dzień 330 List do Rzymian 8-10

Nasza rola w Bożym planie

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 330 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Paweł zadaje w tym fragmencie pytanie, które musiało nurtować wspólnotę w Rzymie: skoro zbawienie jest z wiary, to co z Izraelem? Opowiadam, dlaczego Paweł jest gotów oddać wszystko za swoich rodaków i co jego słowa o gorliwości bez poznania mówią o ludziach dzisiaj. Wyłania się z nich też nasza rola w Bożym planie.

Najważniejsze myśli

  1. Ból Pawła o swoich

    Paweł pisze, że byłby gotów zostać odłączony od Chrystusa, gdyby to pomogło jego braciom Izraelitom. Wiara nie oznacza dla niego obojętności na bliskich.

  2. Gorliwość bez poznania

    Ludzie z Izraela starali się dla Boga, ale pomijali wiarę. Paweł nie wyśmiewa ich, tylko mówi, że chcieliby, ale nie rozumieją, jak. Wielu ludzi dziś postępuje podobnie.

  3. Wiara płynąca z serca

    To nie jest zgoda intelektualna, że Bóg istnieje. To zaufanie i oddanie Jemu kontroli nad życiem. Greckie słowo oznacza i wiarę, i zaufanie.

  4. Nasza rola w przekazie

    Jak ktoś ma uwierzyć, jeśli nie usłyszy? Możemy być tymi, którzy zanoszą przesłanie, żyjąc wiarą pełną pokoju i wolności tak, że inni zaczną pytać, skąd to mamy.

Z odcinka

Bóg wie, co robi. Bóg ma nad wszystkim kontrolę i konsekwentnie realizuje swój plan.

Jeżeli jesteś osobą, która zaufała Bogu, która idzie za Jezusem, to możesz być tym, który to przesłanie, które zmieniło twoje życie, niesie do innych.

Wiara, która prowadzi nas do tego, żeby Boga poznać, wypływa z serca i jest ona bezpośrednio związana z tym, że w Bogu zaczynamy pokładać swoją ufność.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Paweł ma wielki smutek z powodu swoich rodaków. Byłby gotów oddać wszystko, żeby uwierzyli. Wylicza też, co Bóg im dał: przymierza, prawo i obietnice.
  • Paweł modli się o zbawienie Izraelitów. Mają gorliwość dla Boga, ale nie rozumieją, na czym polega Boża sprawiedliwość.
  • Jeśli ustami wyznasz, że Jezus jest Panem, i uwierzysz w sercu, że Bóg Go wskrzesił, będziesz zbawiony. Dotyczy to Żydów i pogan.
  • Jak mają uwierzyć, jeśli nie usłyszą, a jak usłyszą, jeśli nikt nie głosi? Wiara rodzi się z usłyszanego przesłania.
  • Tajemnica: niewrażliwość dotknęła część Izraela, aż wejdzie pełnia pogan, i tak cały Izrael będzie zbawiony. Rozdział kończy się hymnem o mądrości Boga.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Jak piękne są stopy zwiastuna dobrej nowiny. Paweł cytuje ten wers, żeby pokazać wartość tych, którzy niosą przesłanie.
  • Eliasz myśli, że został sam, a Bóg mówi, że zostawił siedem tysięcy, którzy nie oddali czci Baalowi. Paweł używa tego, żeby pokazać Bożą wierność reszcie Izraela.
  • Paweł pisze, że Chrystus zburzył mur między Żydami i poganami i uczynił z nich jedno. To praktyczny wynik tego, o czym mówi w Rz 11.

Do przemyślenia

  • Za kogo w mojej rodzinie lub wśród znajomych mógłbym się modlić z takim oddaniem, jak Paweł za swoich rodaków?
  • Czy moja wiara to mocna gorliwość w robieniu rzeczy dla Boga, czy zaufanie, które oddaje Mu kontrolę nad życiem?

Powiązane odcinki

List do Rzymian Izrael wiara i zaufanie gorliwość głoszenie Ewangelii Boża mądrość

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 330 i czytamy list do Rzymian, rozdziały od 8 do 10. Gdybyście chcieli dowiedzieć się więcej na temat tego podcastu, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl. Jak dotąd w liście do Rzymian Paweł opisał nam w bardzo uporządkowany sposób podstawę drogi wiary, która zaczęła się od tego, że wszyscy mamy problem, ale też Bóg przyniósł rozwiązanie tego problemu w postaci swojego Syna, Syna, który oddał za nas życie i dzięki temu my możemy otrzymać dar zbawienia. I dalej, w kolejnym odcinku rozmawialiśmy o tym, co takiego mamy w Chrystusie.

Rozmawialiśmy o tym, że nie ma też potępienia w Chrystusie, ale również o tym, że jesteśmy wolni, wolni między innymi od prawa. I ta kwestia właśnie prowadzi nas do tego miejsca, które mamy dzisiaj. No bo skoro zbawienie jest z wiary, jesteśmy wolni od prawa i tutaj nie chodzi o to, żeby poganie, podobnie jak Żydzi, musieli wypełniać jakieś różne przepisy, żeby próbować jakkolwiek zbliżyć się do Boga, choć oczywiście wiemy o tym, że te przepisy ostatecznie nie rozwiązywały żadnego problemu na trwałe, to jednak sama ta kwestia wolności od prawa prowadzi do tego, że może pojawić się dużo pytań po stronie publiczności Pawła, która właśnie pochodzi z Izraela, bo tak jak też mówiliśmy, musimy pamiętać o tym, że tak naprawdę ten list jest kierowany do wspólnoty, gdzie mamy zarówno pogan, jak i Izraelitów. I tam były niemałe tarcia wynikające z różnic kulturowych. I teraz po tym wszystkim, co Paweł już napisał w liście do Rzymian, zdecydowanie Izraelici mogą mieć pytanie w stylu: no okej, dobra, skoro życie nie jest przestrzegania prawa, to co z Izraelem?

Nie z Izraelem, wiecie, jako jakiś taki, nie wiem, naród, nie wiadomo w sumie kto, nie, z konkretnymi ludźmi, bo ci, którzy z Izraela uwierzyli w Jezusa, oni wciąż mieli rodziny, mieli przyjaciół, znali ludzi, którzy wciąż są bardzo gorliwi w tym, jak oni postrzegają życie dla Boga, jednak z tego, co Paweł do teraz powiedział, wygląda na to, że no i co z tego? I to jest temat, który Paweł porusza w najbliższych rozdziałach, tych, które mamy dzisiaj, zaczynając od jednej bardzo ważnej... Rzeczy, która odnosi się też do niego bezpośrednio, gdzie : Prawdę mówię w Chrystusie, nie kłamię, poświadcza mi to moje sumienie w Duchu Świętym, że odczuwam ogromny smutek i nieustający ból w moim sercu, bo sam byłbym gotowy zostać odłączony od Chrystusa, jeśli to miałoby pomóc moim braciom, moim krewnym według ciała, Izraelitom. Z nimi łączy się usynowienie, i chwała, przymierza i nadanie prawa, służba przy ołtarzu oraz obietnice. Do nich należą ojcowie i z nich według ciała wywodzi się Chrystus, stojący ponad wszystkim, Bóg błogosławiony na wieki.

Amen. Samą kwestię Izraela w Bożym planie zbawienia Paweł zaczyna od jego osobistego stosunku do jego rodaków, mianowicie tego, że za nich byłbym gotowy życie oddać, bym był gotowy być odłączony od Chrystusa, co jak będziemy później czytać listy Pawła i zobaczymy tę więź, którą on z Bogiem miał, to naprawdę powaga tego, co on tutaj pisze, jest ogromna. Jestem gotowy oddać wszystko, żeby tylko oni mogli uwierzyć. Ale dalej kontynuuje omawianie roli w ogóle Izraela w Bożym planie zbawienia, zaczynając od tego, że koniec końców ważne jest to, żebyśmy pamiętali o jednym: częścią duchowej rodziny nie czyni ciebie pochodzenie, ale wiara. I tę myśl Paweł wyraża w wersecie szóstym, gdzie jest napisane: Słowo Boga jednak nie zawiodło, dlatego że przecież nie wszyscy, którzy pochodzą z Izraela, są Izraelem.

I dalej w kolejnych wersetach Paweł, odnosząc się do starotestamentowej historii, omawia rolę Izraela w Bożym planie i pokazuje bardzo ważną prawdę, pod koniec tego swojego wywodu, że Bóg wykorzystał nieposłuszeństwo Izraela po to, żeby pokazać siebie, pokazać swoją moc i chwałę, ale też miłość dla wszystkich, objawić to, jaki Bóg faktycznie jest. Skorzystał z tego, jak Izrael potraktował Jego, jak potraktował Jego prawo, w jaki sposób odeszli od Boga, żeby pokazać innym, jaki On faktycznie jest. I jest to opisane od trzydziestego wersetu już w zasadzie do końca tego rozdziału, gdzie Paweł mówi, co z tego wynika: to, że poganie, którzy nie zabiegali o sprawiedliwość, otrzymali ją. To jest sprawiedliwość opartą na wierze. Izrael zaś...

Zaś idąc za prawem do sprawiedliwości przez prawo nie doszedł. Dlaczego? Dlatego, że nie upatrywał jej w wierze, lecz liczył, można rzec, na uczynki. Potknął się przy tym o kamień obrazy, zgodnie z tym, jak napisano: Oto kładę na Syjonie kamień obrazy i skałę skandalu. Ten, kto w niego wierzy, nie będzie zawstydzony.

Widzimy tutaj, że Bóg wykorzystał nieposłuszeństwo Izraela po to, żebyśmy my mogli Jego poznać, żebyśmy my mogli się do Niego zbliżyć. My, mam na myśli pogan, tych, którzy oryginalnie nie pochodzą z narodu izraelskiego. I dalej w rozdziale dziesiątym Paweł będzie kontynuował kwestię Izraela, mówiąc, że do Boga jest ich zbawienie. Przyznaję bowiem, że mają gorliwość dla Boga, nie opiera się ona jednak na właściwym poznaniu. Nieświadomi, na czym polega sprawiedliwość Boża, skupieni na stanowieniu własnej, nie podporządkowali się sprawiedliwości Bożej.

Tymczasem końcem prawa jest Chrystus, by sprawiedliwość zyskiwał ten, kto wierzy. Co ciekawe, Paweł tutaj nie mówi o tym, że są głupi, co oni robią, w ogóle nic nie rozumieją, nie znają się. Wręcz przeciwnie, on tutaj pokazuje: ja wiem, o co im chodzi, ja widzę, że są gorliwi, ja widzę, że się starają, ja widzę, że jakiś tam pomysł mają, chcą coś spróbować, ale robią to po swojemu, nie wiedząc o tym, co jest istotą życia z Bogiem, a tym jest wiara. Ciekawe jednak jest to, że Paweł właśnie ich nie jedzie, że co wy robicie, w ogóle wiecie, to wasza pusta religijność i tak dalej. Nie, on podkreśla: widzę, że są gorliwi, ale nie mają poznania.

Trochę na zasadzie: no, chcieliby, ale nie bardzo rozumieją jak, bo nie zauważają tego, że to wiara, a nie uczynki są podstawą zbawienia. I kawałek dalej, , pojawiają się słowa, które są dosyć dobrze znane, szczególnie jeżeli ktoś miał okazję brać udział w jakiejkolwiek ewangelizacji, to prawdopodobnie te słowa gdzieś tam mogły paść, gdzie czytamy, że jeśli ustami wyznasz, że Pan Jezus jest Panem i uwierzysz w swym sercu, że Bóg wzbudził Go z martwych, będziesz zbawiony, bo wiara płynąca z serca zapewnia sprawiedliwość, a jej wyznanie ustami... zapewnia zbawienie. Pismo bowiem stwierdza: Ten, kto w niego wierzy, nie będzie zawstydzony. Nie ma przy tym różnicy między Żydem a Grekiem. Wszyscy mają tego samego Pana, hojnego dla wszystkich, którzy Go wzywają.

Dlatego zbawiony będzie każdy, kto wezwie imienia Pana. I tutaj jedna ważna rzecz, na którą chciałem zwrócić uwagę, na którą już w zasadzie zwracaliśmy uwagę nie raz i nie dwa, to jest to, że Paweł mówi tutaj o wierze, która wypływa z serca, nie wierze, która wypływa z rozumu. Nie tak jak my dzisiaj moglibyśmy sobie myśleć: no przecież wierzę w Boga, wierzę na zasadzie akceptuję intelektualnie to, że On istnieje, że On jest, że może nawet czegoś tam ode mnie. Chcę to nie jest wiara, która doprowadzi nas do relacji z Bogiem. Wiara, która prowadzi nas do tego, żeby Boga poznać, wypływa z serca i jest ona bezpośrednio związana z tym, że w Bogu zaczynamy pokładać swoją ufność.

Że nie jest to wiara na zasadzie zgadzam się z tym, że, tylko jest to wiara na zasadzie ufam, że Bóg może zająć się moim życiem i jestem gotowy powierzyć Jemu kontrolę nad samym sobą po to, żeby On mógł nadać kierunek mojemu życiu. I teraz w tym miejscu chciałbym, żebyśmy zrobili sobie taką malutką przerwę, na zasadzie przeczytaliśmy spory kawałek tekstu, który tyczy się Izraela. I możemy tak sobie myśleć: no dobra, no ale to Izrael tam, Izrael, ja tak w ogóle o czym ty gadasz? Tak naprawdę co to ma do mnie? W jaki sposób ja mogę się odnieść do tego, co Paweł tutaj pisze?

Nie znam żadnych osób z Izraela, nie znam żadnych osób, które są pochodzenia żydowskiego, w ogóle co mnie to obchodzi? Wiecie, takie, wiecie, teoretyzowania na temat tego, jaki tam Bóg ma plan wobec nich. Ja się cieszę, że ja mogę znaleźć swoje miejsce w tym planie. I teraz to jest akurat temat, który jest bardzo bezpośrednio związany z nami, bo to, co Paweł pisze, być może wcale niekoniecznie jest tak bardzo odległe od nas, bo pomyślmy sobie, ilu znamy ludzi, którzy dzisiaj funkcjonują między innymi tak jak Izrael wtedy i też często wielu Izraelitów dzisiaj zresztą robią pewne rzeczy, są gorliwi, starają się dla Boga ciężko pracować, ale robią to kompletnie na swoich zasadach, na zasadzie... Jeżeli ja zrobię to, to i tamto, to Bóg zrobi mi coś tam.

To tak nie działa. To jest dokładnie to, o czym Paweł wspomniał na początku dziesiątego rozdziału. Przyznaję bowiem, że mają gorliwość dla Boga, nie opiera się ona jednak na właściwym poznaniu. Nieświadomi, na czym polega sprawiedliwość Boża, skupieni na stanowieniu własnej, nie podporządkowują się sprawiedliwości Bożej. Kiedy spojrzymy na te słowa Pawła i spróbujemy odnieść je do naszej rzeczywistości, to nagle może się okazać, że ty faktycznie to trochę opisuje świat, w którym żyjemy.

Świat ludzi, gdzie to niekoniecznie jest tak, że, wiecie, szczególnie z perspektywy polskiej, ludzie nie wierzą w Boga, mają gdzieś Boga, są zagorzałymi ateistami, jakkolwiek. Wcale niekoniecznie. Bardzo często spotkamy masę ludzi, którzy gdzieś tam by chcieli, ale nie wiedzą jak, nie rozumieją, co jest istotą i podstawą naszej drogi z Bogiem i w jakiś sposób przyjmują takie założenie, które, tak jak Paweł tutaj też pokazuje, może się okazać bardzo błędne, że będę robił pewne rzeczy po to, żeby Bóg jakkolwiek był ze mnie zadowolony, po to, żeby nie mieć problemów z Bogiem, ale te rzeczy wynikają z tego, jak my stworzymy sobie swój obraz Boga, a nie z tego, w jaki sposób Bóg oczekuje, żebyśmy do Niego się zbliżyli. A On oczekuje tego, że zbliżymy się do Niego przez wiarę, która jest zaufaniem Jego osobie. Zaufanie to już jest bardzo osobista rzecz, która wprowadza nas w pewien sposób w relację z osobą, w której ufność pokładamy.

Możemy tej osoby nie znać jeszcze do końca, ale jednak zaufanie sprawia, że jest jakiś już poziom relacji, w ramach którego decyduje się powiedzieć: okej, to, co ty mi powiesz, przyjmę i zaufam, że ty będziesz mógł też zająć się moim życiem. Na tym będzie polegało, tak bardzo upraszczając, zaufanie, które jest dokładnie tym samym słowem, które w Biblii jest tłumaczone jako wiara. I dlatego czasami te niektóre słowa dla mnie osobiście są właśnie o tyle problematyczne, że o wierze to można tak sobie radośnie opowiadać, ale o zaufaniu Bogu już nie jest taka prosta sprawa. A kiedy okaże się, że jedno greckie słowo to w zasadzie może być i zaufanie, i wiara, no to już robi się niemała heca, bo gdybyśmy wszędzie wiarę zastąpili zaufaniem, no to wtedy dużo inaczej czytałoby nam się Biblię, dlatego że wiarę bardzo łatwo jest wrzucić. W obszar intelektu zaufanie już z kolei nie, bo zaufanie jest bardzo relacyjne.

Więc teraz, kiedy widzimy, w jaki sposób to, co Paweł pisze do wspólnoty w Rzymie, może odnieść się do nas i do tego, że w naszym świecie jest masa ludzi, którzy właśnie tak funkcjonują, nie na zasadzie, żeby ich teraz romać: Wy głupi, co wy robicie, bo Paweł tutaj takiego języka nie stosuje. Znaczy w innych miejscach, przy innych okazjach, w trochę innych okolicznościach będzie zdecydowanie bardziej surowy wobec niektórych, którzy będą mieli pomysły na to, w jaki sposób życie z Bogiem mogłoby wyglądać, opierając je na uczynkach. Tutaj tego nie robi. Tutaj Paweł bardzo spokojnie mówi: Oni są gorliwi, oni by chcieli, ale oni w ogóle nie kumają, jak bardzo są w błędzie. Ja wiem, że dzisiaj to w ogóle powiedzieć komuś: Wiesz co, no nie wiem, czy do końca to, w jaki sposób myślisz, jest właściwe, może jesteś w błędzie, to w ogóle jest strasznie obrazoburcze, no bo hej, prawda jest relatywna, każdy może mieć swoją prawdę.

No Paweł tutaj mówi, że no guzik, prawda nie jest relatywna. To nie jest tak, że możesz sobie wierzyć w cokolwiek i to generalnie jest prawdą. Możesz spokojnie wierzyć w bzdury z perspektywy intelektualnej, no i nazwijmy rzeczy po imieniu, czasami po prostu pewne rzeczy wynikające z naszego pomysłu na życie, na duchowość, na relacje z Bogiem są zwyczajnie bzdurami. I ja nie twierdzę, że w moim życiu też nie ma takich rzeczy, które jeszcze Bóg będzie musiał wyprostować odnośnie tego, w jaki sposób Jego sobie wyobrażam, funkcjonowanie z Nim, relacje z Nim, moją drogę, którą mnie prowadzi. Niemniej jednak dochodzimy tutaj do miejsca, w którym, jeżeli jesteś uczniem Jezusa, jeżeli jesteś osobą, która podjęła decyzję, że chce iść za Jezusem całym serduchem, że chce Jemu zaufać odnośnie swojego życia, no to słysząc takie przesłanie, bardzo bezpośrednio będzie nas dotyczyło to, co Paweł pisze dalej , gdzie mówi, jak jednak mają wzywać, skoro w Niego nie uwierzyli, a jak uwierzyć, skoro Go nie słyszeli, jak usłyszeć bez kogoś, kto głosi, a jak głosić, gdy nikt nie został posłany.

Dlatego czytamy, jakże piękne są stopy tych, którzy przychodzą z dobrymi wieściami. Chociaż tak jest, nie wszyscy dali posłuch dobrej nowinie. Izajasz wręcz pyta: Panie, kto uwierzył naszemu przesłaniu? Wiara zatem... Rodzi się dzięki przesłaniu, a treścią tego przesłania jest to, co mówi Chrystus.

I tutaj wyraźnie też, w tym, co Paweł mówi, widzimy naszą rolę. Jeżeli jesteś osobą, która zaufała Bogu, która idzie za Jezusem, to możesz być tym, który to przesłanie, które zmieniło twoje życie, niesie do innych. Właśnie może być przykładem tego, w jaki sposób żyć tą wiarą w sposób, który jest pełen pokoju, pełen radości, pełen wolności, do tego stopnia, że ktoś inny może spojrzeć na ciebie i spytać: Słuchaj, jak to jest, że niby ja wierzę, ty wierzysz, ale ta twoja wiara jest jakaś inna. Twoja wiara sprawia, że ty funkcjonujesz inaczej, że patrzysz na świat inaczej, że żyjesz życiem pełnym pokoju, że pomagasz innym, służysz innym, a ja tylko mam wrażenie, że odprawiam pewne religijne czynności. No i tutaj właśnie jest nasza rola, że możemy dzielić się tym przesłaniem, które ostatecznie doprowadzi innych do wolności, którą mamy w samym Bogu.

I Paweł, co prawda do końca tego rozdziału będzie mówił o tym, że co by jednak nie było, oczywiście jakby ktoś chciał się mnie czepiać, to tak, Izraelici mieli szansę uwierzyć. Bóg swoje słowo bezpośrednio kierował do nich często i gęsto i tak, mieli szansę uwierzyć. Co może rodzić kilka pytań, z którymi Paweł rozprawi się w rozdziale 11, gdzie na samym początku pojawia się pierwsze pytanie. Okej, mieli szansę uwierzyć, nie uwierzyli. Czy Bóg zatem odtrącił swój lud?

Jest pierwsze pytanie, które może być związane właśnie z tym, co Paweł wcześniej napisał. I odpowiada na to pytanie: W żadnym razie, przecież ja jestem Izraelitą, z potomstwa Abrahama, z plemienia Beniamina. Bóg nie odtrącił swego ludu, który uprzednio przygarnął. Pamiętacie, co Pismo mówi o Eliaszu, gdy skarży się on przed Bogiem na Izraela: Panie, twoich proroków pozabijali, twoje ołtarze poburzyli, zostałem ja sam, a i na moje życie nie przestają czyhać. Co wówczas usłyszał w odpowiedzi?

Zostawiłem sobie siedem tysięcy ludzi, którzy nie zgięli kolan przed Baalem. Podobnie obecnie pozostaje reszta wybrana z łaski, a jeśli z łaski, to nie ze względu na uczynki, bo inaczej łaska nie byłaby łaską. Co z tego wynika? To, że Izrael nie znalazł tego, czego poszukuje. Znaleźli to wybrani.

I dalej mamy kolejne pytanie, czytając od wersetu... Jedenastego. Czy potknęli się, aby zupełnie upaść? W żadnym razie. Ich upadek przyniósł zbawienie narodom, co z kolei miał pobudzić jego lud do zazdrości.

Jeśli ich upadek stał się bogactwem dla świata, a ich porażka bogactwem narodów, to jakże wspaniałą rzeczą stanie się ich pełnia. Wam natomiast, przedstawicielom narodów, mówię: jako apostoł narodów cieszę się z mojego zadania. Może w ten sposób wzbudzę zazdrość w moich rodakach i niektórych z nich uratuję. I tutaj, w tym konkretnym fragmencie widzimy, jak Paweł z jednej strony najpierw odpowiada na pytanie żydowskiej części wspólnoty, gdzie: Czy potknęli się, aby zupełnie upaść? O co chodzi?

Paweł mówi: No nie, tak naprawdę ich upadek sprawił to, że cały świat mógł nagle zbliżyć się do Boga. I dalej mówi do przedstawicieli pogan: Cieszę się z mojego zadania, bo może przez to, że wy się nawracacie, oni w końcu się połapią, w jaki sposób iść za Bogiem. Bo dalej w wersecie piętnastym Paweł mówi: Skoro bowiem ich bunt przyniósł światu pojednanie, to co przyniesie ich przyjęcie, jeśli nie wzbudzone z martwych życie. Widzimy w tym, w jaki sposób Bóg obrócił historię, która była dosyć tragiczna. Nawet jeżeli wrócimy sobie chociażby do historii opisanej w Starym Testamencie, gdzie Izrael na okrągło odrzucał Boga, ciągle wracali do swojego starego życia.

Nawet jeżeli były momenty, gdzie gdzieś udało im się ogarnąć na jakiś czas, to zawsze, zawsze z perspektywy historii starotestamentowej wracali do życia daleko od Boga. I to doprowadziło do tego, że kiedy w końcu pojawił się Mesjasz, który przez Żydów właśnie został odrzucony, to przesłanie o Nim mogło w końcu trafić do pogan. I dzięki temu my, którzy z natury nie byliśmy w żaden sposób częścią Bożej rodziny, mogliśmy być, tak jak Paweł to opisuje właśnie w rozdziale jedenastym dalej, niejako wszczepieni, jako takie dzikie gałązki wszczepione w drzewo, które obrazuje nam Bożą rodzinę. I teraz to też sprawia, że nie powinniśmy się za bardzo wynosić, że: Hej, ja jestem blisko Boga, hej, w ogóle, a wy wszyscy inni jesteście be. Bo, Paweł wyraźnie mówi: Hej, hej, hej, tylko żeby przez przypadek to, że jesteście wszczepieni, nie sprawiło, że będziecie cwaniakować, bo tamtych odłamano.

Z powodu niewiary ty natomiast trwasz dzięki wierze, nie miej zbyt wysokiego mniemania o sobie, raczej uważaj. Widzimy tutaj, jakie postawy, jakie w ogóle myśli musiały gdzieś tam targać niektórymi właśnie wierzącymi, do których Paweł kierował te słowa. Hej, nie myślcie, że jesteście takie cwaniaczki. Nie myślcie, że jesteście jakoś tutaj super w nie wiadomo jak uprzywilejowanej sytuacji, bo tak naprawdę niczym sobie nie zasłużyliście na to, żeby stać się częścią Bożej rodziny. To wszystko wydarzało się z łaski.

To nie są wasze zasługi, więc tu nie ma absolutnie powodu do dumy, do tego, że: A, ja teraz jestem taki fajny. Nie, wszyscy tak samo dar zbawienia otrzymują przez wiarę, za darmo, żeby nie było cwaniakowania, że ja sobie w jakiś sposób na to zasłużyłem, paczki, jestem szczególny. Nie, nie jesteś. I teraz pytanie, którego co prawda Paweł nie zadaje, ale ja je zadam. Po co w takim razie to wszystko?

Po co ta cała historia? I w jaki sposób możemy sobie podsumować te rzeczy, które tutaj Paweł nam mówił? No, Paweł też zresztą to właśnie zrobi zaraz, podsumowując fragmentem, do którego też odnieśliśmy się w pewnym momencie, kończąc bodajże Dzieje Apostolskie, gdzie Paweł wyjawi nam pewną tajemnicę. I brzmi ona następująco, : Chcę bowiem, bracia, abyście byli świadomi pewnej tajemnicy i dzięki temu nie mieli zbyt wysokiego mniemania o sobie. Otóż niewrażliwość dotknęła części Izraela, potrwa ona do czasu przyjęcia pełni pogan.

W ten sposób będzie zbawiony cały Izrael, zgodnie ze słowami: Z Syjonu przyjdzie wybawca i usunie bezbożność Jakuba. Tak zawrę z nimi przymierze, kiedy zmażę ich grzechy. Z punktu widzenia dobrej nowiny są oni, ze względu na was, nieprzyjaciółmi, jednak co do wybrania, ze względu na ojców, nie utracili Bożej miłości. To dlatego, że dary łaski i powołanie ze strony Boga są rzeczą nieodwołalną. Bo jak niegdyś wy byliście nieposłuszni Bogu, a teraz z powodu ich nieposłuszeństwa dostąpiliście miłosierdzia, tak teraz, gdy wy dostępujecie miłosierdzia, oni są nieposłuszni po to, aby z kolei oni go dostąpili.

Bóg wydał wszystkich w moc nieposłuszeństwa, aby wszystkim móc okazać miłosierdzie. Mając za sobą te rozdziały, które przeczytaliśmy dzisiaj, rzeczywiście mogłyby się zacząć pojawiać takie pytania: no ale co w takim razie? Okej, czyli Bóg potrzebuje ludzi, żeby, nie wiem, od Niego się odwrócili? się odwrócili i tak dalej, żeby pokazać, jaki On jest, ale co z tym. I to zresztą są pytania, które też Paweł adresował w tym tekście, do którego my się, co prawda, tekstu nie odnieśliśmy, ale rzeczywiście mogą pojawiać się takie zagwozdki. To co, Bóg jednych wybiera, a drugich odrzuca, dlaczego, w ogóle i tak dalej.

W wersecie 32 Paweł, nie że bezpośrednio, bo tę kwestię omawiał nieco wcześniej, ale tutaj mówi: Bóg wydał wszystkich w moc nieposłuszeństwa, aby wszystkim móc okazać miłosierdzie. Bóg jest Bogiem, który wszystkim chce okazać miłosierdzie. I dla nas może być tak, że no nie bardzo kumam, o co chodzi, wciąż może nie rozumiem tego, dlaczego tak, a nie inaczej, dlaczego właśnie Bóg niektórych traktuje tak, a wygląda na to, jakby niektórych traktował inaczej. To jest to, czym Paweł zamyka ten rozdział, gdzie mówi o głębi bogactwa mądrości i myśli Boga. Jakże niepojęte są Jego wyroki i Jego drogi jakże niezbadane.

Bo któż poznał plan Pana albo kto był Jego doradcą, kto zdołał Mu coś podarować, aby liczyć na Jego odpłatę. Wszystko jest z Niego, przez Niego i dla Niego. Jemu niech będzie chwała na wieki. Amen. Wiem, że czytając już nawet nie tylko List do Rzymian, ale Biblię w ogóle, często możemy mieć masę pytań.

Po prostu ja tego nie rozumiem, z tamtym się nie zgadzam, a to mi się nie podoba. I koniec końców to, co Paweł tutaj pisze pod koniec rozdziału 11, jest wydaje mi się bardzo dobrym podsumowaniem takich naszych często wewnętrznych zmagań. Nie jesteśmy w stanie zrozumieć Bożej mądrości. Zwyczajnie my patrzymy na świat, na życie z naszej perspektywy. Bóg patrzy kompletnie z innej perspektywy.

Trochę tak, jakbyśmy my żyli w takim życiu, wymiarze, powiedzmy 3D. Bóg tak naprawdę w swojej istocie widzi świat w ogóle z poziomu 6, 8D, nie wiem ile, ale po prostu porusza się w innych kompletnie obszarach, dlatego my często pewnych rzeczy nie jesteśmy w stanie zrozumieć, bo zwyczajnie nasza percepcja jest ograniczona, ale Boża mądrość już nie. Dlatego to, co nam zostaje, to zaufać temu, że Bóg faktycznie mądrze realizuje swój plan. I nawet jeżeli my czasami mamy jakieś pytania, jesteśmy targani różnymi wątpliwościami, a dlaczego tak, a dlaczego nie inaczej, o co w tym wszystkim chodzi, to możemy być pewni jednego, co wiąże się bezpośrednio też z zaufaniem. Bóg wie, co robi.

Bóg ma nad wszystkim kontrolę i konsekwentnie realizuje swój plan. Którego częścią dzisiaj my możemy się stać, kiedy podejmujemy decyzję o tym, żeby zaufać Jezusowi i zacząć żyć życiem, któremu On będzie nadawał kierunek i jednocześnie, żyjąc tym życiem, dzielić się wiarą, której On nam udzielił po to, żeby również inni, którzy być może właśnie są gorliwi, starają się, chcieliby żyć blisko Boga, ale nie wiedzą jak, mogli odkryć: okej, o to chodzi w życiu wiary. To jest nasza misja, do której Bóg nas dzisiaj zaprasza i mam ogromną nadzieję, że właśnie lektura Listu do Rzymian pomoże nam jeszcze lepiej, z jednej strony zbliżyć się do Boga, a z drugiej strony, żyjąc blisko Boga, odważnie żyć w świecie, który Boga tak bardzo potrzebuje, i odważnie dzielić się tą wiarą, którą Bóg powierzył tym, którzy zdecydują się na to, żeby za Nim iść. Tyle z mojej strony na dzisiaj. Gdybyście mieli jakieś dodatkowe pytania, możecie wejść na stronę bibliawrok.pl bądź możecie też do mnie napisać bezpośrednio na adres jacek@bibliawrok.pl i do usłyszenia w kolejnym odcinku.