Wszystkie odcinki

Dzień 212 Księga Hioba 14-16

Jak być wsparciem dla ludzi w potrzebie

Prowadzi Jacek Obolewicz · Zobacz w planie czytania

Dzień 212 z 365 · Otwórz w Spotify

W skrócie

Kończymy rozmowę o przyjaciołach Hioba lekcją na przyszłość. Opowiadam, jak sam wypadam w roli pocieszyciela i co robimy w domu, gdy ktoś płacze. Zbieramy kilka prostych zasad, jak być wsparciem dla ludzi, którzy mierzą się z czymś ciężkim.

Najważniejsze myśli

  1. Hiob wie, jak to się robi

    Hiob mówi, że sam płakał nad tymi, których dzień był ciężki. Wskazuje przyjaciołom, jak powinni się zachować, i Paweł pisze to samo w Liście do Rzymian.

  2. Zacznij od łagodności i empatii

    Zanim się odezwiesz, spróbuj stanąć w czyichś butach. Jezus przy grobie Łazarza zapłakał, bo poczuł ból bliskich.

  3. Słuchaj, a nie mądruj się

    Czasem druga osoba nie chce rozmawiać i wystarczy, że siedzisz obok. U nas w domu zasada jest taka, że nie płaczemy sami.

  4. Wnieś nadzieję

    W dole trudno dostrzec przyszłość, więc potrzebujemy kogoś, kto wyjrzy ponad ten dół. Bóg ma dla nas przyszłość pełną nadziei.

Z odcinka

Niech będzie przy niej ktoś, kto będzie siedział, nie odezwie się, ale nie bądź sama w swoim zmaganiu.

Zamiast mówić, bądźmy tymi, którzy najpierw porządnie wysłuchają.

Skupienie się na przyszłości, wniesienie nadziei do życia drugiej osoby jest kluczowe w takich sytuacjach.

Fragmenty, o których mowa w odcinku

  • Hiob odpowiada przyjaciołom, że zamiast koić, dręczą. Gdyby role się odwróciły, on by ich pocieszył.
  • Hiob przypomina, że sam płakał nad tymi, których dzień był ciężki. Wiedział, jak być przy potrzebujących.
  • Paweł pisze: radujcie się z radosnymi, płaczcie z płaczącymi i nie uważajcie się za mądrych.
  • Jezus płacze przy grobie Łazarza, mimo że wie, że go wskrzesi. Utożsamia się z bólem bliskich.

Kliknij odnośnik, żeby przeczytać fragment.

Gdzie jeszcze w Biblii wraca ten temat

  • Bóg pociesza nas w naszych trudnościach, żebyśmy my mogli pocieszać innych tym samym pocieszeniem.
  • Jezus rozumie nasze słabości i współczuje nam, bo sam przeszedł przez ludzkie życie.
  • Przyjaciel kocha w każdym czasie, a brat rodzi się na dzień niedoli. Dobry przyjaciel nie znika, gdy robi się ciężko.

Do przemyślenia

  • Kogo znam, kto teraz przechodzi przez coś ciężkiego, i jak mogę być przy nim bez udzielania rad?
  • Czy gdy ja cierpię, pozwalam komuś być obok, czy próbuję radzić sobie zupełnie sam?

Powiązane odcinki

wsparcie dla cierpiących empatia słuchanie nadzieja Hiob Jezus płacze

Fragmenty Biblii w dymkach pochodzą z Uwspółcześnionej Biblii Gdańskiej (Fundacja Wrota Nadziei, licencja CC BY-ND 4.0). W podcaście czytam z innego przekładu. Tutaj korzystamy z UBG, bo jej licencja pozwala swobodnie udostępniać tekst.

Transkrypcja odcinka

Zapis powstał automatycznie i może zawierać drobne błędy. Najważniejsze zdania są wyróżnione, a podkreślone miejsca otwierają fragment Biblii, o którym mowa.

Cześć, z tej strony Jacek, słuchasz właśnie podcastu Przeczytaj Biblię w rok. Dzisiaj mamy dzień 212, czytamy Księgę Hioba, rozdział od 14 do 16. Gdybyście chcieli dowiedzieć się więcej na temat tego podcastu, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl. Mamy już za sobą omówione mniej więcej, jakiego rodzaju rady tak zwani przyjaciele Hioba dawali mu, kiedy znalazł się w sytuacji, w której nikt z nas nie chciałby się znaleźć, nikt żyjący nie chciałby się znaleźć, w sytuacji, która była absolutnie niezrozumiała zarówno dla Hioba, jak również dla jego przyjaciół. I mając już jakiś obraz tego, jakie głupoty ta ekipa mówiła, no bo co by nie było, generalnie to, z czym oni przyszli do niego i co mu zaoferowali jako słowa, które z pozoru miały być jakimiś słowami pocieszenia, korekty, nie wiem w sumie już sam czego, były słowami, które w żaden sposób mu nie pomogły.

I dzisiaj w rozdziale 16 Hiob w pewien sposób też odnosi się do tego, co już zdążył usłyszeć, . Hiob na to odpowiedział: Podobnie mówiono mi często, zamiast koić, wszyscy dręczycie. Czy koniec już pustym dźwiękom? Co skłania cię do mówienia? Ja bym przemawiał podobnie, ale gdy rolę zmienimy, mowy bym do was układał, kiwałbym głową nad wami, pocieszyłbym was ustami, nie skąpiłbym słów współczucia.

Hiob pokazuje nam, w jaki sposób, z jednej strony on by zareagował na podobną sytuację, gdyby zamienili się miejscami, a z drugiej strony też daje nam pewną wskazówkę odnośnie tego, w jaki sposób powinniśmy pomagać ludziom, którzy cierpią, osobom, które zwyczajnie potrzebują naszego wsparcia. I z tego, co też później będziemy jeszcze czytać, Hiob bardzo wyraźnie też wskazuje na to, że on sam doskonale wie, w jaki sposób być przy ludziach potrzebujących pomocy. Bo kiedy dojdziemy do 30 rozdziału Księgi Hioba, to : Czy nie płakałem nad tymi, których dzień był ciężki, a moja dusza nie ubolewała nad potrzebującym? Tak oczekiwałem szczęścia, a przyszło nieszczęście, spodziewałem się światła, a nastał mrok. To, co mamy w wersecie 25.

Jest bardzo ważne. Czy nie płakałem z tymi, których dzień był ciężki, a moja dusza nie ubolewała nad potrzebującym. Ci goście, którzy przyszli do Hioba, którzy są chrześcijanie dzisiaj na początku jako jego przyjaciele, zamiast go w jakikolwiek sposób pocieszyć, zamiast wczuć się w tą jego sytuację, to zwyczajnie sponiewierali go swoimi słowami, próbując wytłumaczyć Boga, wytłumaczyć, co takiego się wydarzyło, co kompletnie nie było czymś, co jakkolwiek wniosło nadzieję do życia Hioba. I Hiob sam pokazuje, że hej, ja też spotykałem się z ludźmi, którzy byli w trudnych sytuacjach. I co robiłem?

Płakałem nad tymi, których dzień był ciężki, a moja dusza ubolewała nad potrzebującym. To są słowa, które on w zasadzie kieruje do swoich przyjaciół, pokazując, jaką taktykę powinniśmy przyjąć, kiedy spotykamy się z ludźmi, którzy zwyczajnie potrzebują naszego wsparcia, którzy są w trudnej sytuacji. I to jest też coś, o czym możemy przeczytać w Liście do Rzymian, w dwunastym rozdziale, gdzie : Radujcie się z radosnymi, płaczcie z płaczącymi, odnoście się do siebie z podobną wyrozumiałością, nie bądźcie wyniośli, skłaniajcie się raczej do tego, co skromne, nie uważajcie sami siebie za mądrych. I szczególnie tutaj ta końcówka: nie uważajcie sami siebie za mądrych. Przyjaciele Hioba zdecydowanie mieli wrażenie, że są niesamowicie mądrzy, bo nie byli w takiej sytuacji jak ich przyjaciel.

I wydawało im się, że mają odpowiedzi na wszystkie pytania tylko dlatego, że ich teraźniejszość wyglądała inaczej niż teraźniejszość ich przyjaciela, który zwyczajnie doświadczył czegoś, co nie było ani dla nich, ani dla niego w żaden sposób zrozumiałe. Jest taka jedna rzecz, która może być dla nas bardzo uwalniająca w sytuacji, kiedy właśnie chcielibyśmy komuś pomóc, chcielibyśmy być tymi, którzy w jakiś sposób przyniosą wsparcie i jednocześnie się nie wygłupią, nie pogorszą sytuacji i tak dalej. To, co przyjaciele Hioba mogli zrobić, to powiedzieć: Stary, my nie rozumiemy, co się wydarzyło. Nie wiem, o co w tej całej sytuacji chodzi, bo oni znali swojego przyjaciela, wiedzieli, jaki on był, wiedzieli, jakim żył życiem. Nawet w niektórych miejscach oni odnosili się do tego: Hej, przecież ty byłeś gościem, który doradzał innym i tak dalej.

Oni byli tymi, którzy wiedzieli doskonale, kim był Hiob. Hiob z jakiegoś powodu jednak doszli do wniosku, że okej, my musieliśmy nie znać naszego kumpla, skoro jego historia potoczyła się w taki, a nie inny sposób. Zamiast tego jednak mogli zwyczajnie powiedzieć: My w ogóle nie kumamy, co takiego wydarzyło się w twoim życiu. I w tym odcinku chciałbym, żebyśmy chwilę porozmawiali jeszcze o tym, w jaki sposób my w ogóle możemy być osobami, które w takich sytuacjach przynoszą ulgę i nadzieję dla ludzi, którzy cierpią, dla ludzi, którzy znajdują się w sytuacji, której nie jesteśmy w stanie w żaden sposób zrozumieć. I od razu na samym wstępie powiem: ja nie jestem mistrzem duszpasterzem.

To jest jeden z ostatnich moich duchowych darów. Zdecydowanie łatwiej mi jest być w takim miejscu jak przyjaciel Hioba, gdzie, wiecie, rozkminiam sytuację, zastanawiam się: okej, dobra, co mogło pójść nie tak? W jaki sposób doszliśmy do tego miejsca, w którym się znaleźliśmy, i co możemy zrobić dalej? Szukałbym jakichś złotych rad, mądrości i tak dalej. To jestem ja tak z natury.

Niemniej jednak w sytuacjach, które są naprawdę ciężkie, w sytuacjach, w których nawet może widzimy, że ktoś jest w sytuacji, w którą sam siebie w jakiś sposób zapędził, doprowadził, bo co by nie było, często może być tak w sytuacji ludzi, którzy doświadczają jakichś problemów w swoim życiu, że sami sobie możemy być winni od czasu do czasu. Okej, w przypadku Hioba to nie był w ogóle temat. Niemniej jednak w sytuacjach, w których my często w życiu się znajdujemy, może tak być, że okej, w jakiś sposób wpakowaliśmy się w bardzo trudną sytuację. Nie zmienia to jednak tego, że w większości przypadków my jesteśmy w jakiś sposób świadomi tego, że okej, dobra, wiem, gdzie schrzaniłem, wiem, co poszło nie tak. W przypadku Hioba to jest coś, na co on zwraca uwagę wielokrotnie.

O co chodzi? Nie wiem, dlaczego to wszystko mnie spotkało. I miał rację. Nie wiedział, podobnie jak jego przyjaciele nie wiedzieli, dlaczego go to spotkało, bo nie byli częścią tej rozmowy, która odbyła się w Bożej obecności, kiedy to przeciwnik zakwestionował to, że Hiob bezinteresownie jest tak wyjątkowo dobrym człowiekiem. Czy bezgrzesznym?

Nie, tu w ogóle nie chodziło o to, czy Hiob był osobą bezgrzeszną, czy nie, ale wiedzieliśmy w tym, jak Bóg go przedstawił, że był on gościem. który szczerze szukał Boga, dbał o to, żeby być blisko Niego. I okej, czy zdarzały mu się upadki? Absolutnie, z całą pewnością. Jak zresztą każdemu człowiekowi. Niemniej jednak był on tym, który dbał o to, żeby być blisko Boga, żeby Boga poznawać, żeby żyć w sposób, który będzie Bogu się podobał.

I teraz kilka takich praktycznych rzeczy, które mogą nam się przydać do tego, żeby być wartościowymi pomocnikami dla ludzi, którzy po prostu będą w trudnej sytuacji. Po pierwsze, przyda nam się trochę łagodności. Przyda nam się to, żeby stanąć w sytuacji, w której okej, zanim się odezwę, to spróbuję zrozumieć, okej, jak czuje się ta osoba, z którą teraz rozmawiam. Nie chodzi tu o… dobra, jak doszliśmy do tego miejsca, w którym się znaleźliśmy, okej, dobra, to może czasami być ważne. Niemniej jednak samo to, że z łagodnością i empatią podejdziemy do drugiej osoby, spróbuję stanąć w jej butach i zastanowić się, okej, jak ona może się teraz czuć i czego może ode mnie potrzebować, to będzie naprawdę dobry początek tego, żeby w jakkolwiek sensowny sposób pomóc.

Czuć się w sytuacji, stanąć w jej butach i spróbować doświadczyć, na ile tam się da, tego, co przeżywa dana osoba. Bo co ciekawe, , który jest dosyć dobrze znany, który dla wielu z nas może nawet być zaskakujący i niezrozumiały. Kiedy przyjaciel Jezusa, który zmarł, Jezus wiedział doskonale, że go wskrzesi, że jego śmierć, śmierć Łazarza, to nie jest koniec historii, chcący, niechcący, oczywiście niechcący, dostawił rodzinę po prostu zdruzgotaną, nierozumiejącą tego, co takiego się wydarzyło. No bo jak Łazarz mógł umrzeć, skoro Jezus był jego przyjacielem, skoro Jezus był tym, który mógł przyjść i go uzdrowić, kiedy ten chorował. I tak naprawdę gość zostawia rodzinę, umiera, okej, był chory, Jezus przychodzi, wie doskonale, co zrobi, ale w tym wszystkim jest fenomenalne to, że kiedy widzi reakcję najbliższych Łazarza, to co Jezus zrobił?

Zapłakał. Jezus zapłakał. Nie dlatego, że Łazarz zmarł, ale dlatego, że doświadczył w pewien sposób bólu, z którym zmagała się rodzina Łazarza, z którym zmagały się jego siostry. I kiedy widział ich cierpienie, sam w pewien sposób tego doświadczył i do tego stopnia go to… Niego to poruszyło, że zapłakał.

W taki sposób Bóg reaguje na sytuacje, w których my się często znajdujemy. On jest w stanie utożsamić się z tym, przez co my przechodzimy. I kiedy my chcemy być ludźmi, którzy jakkolwiek są w stanie pomóc i wnieść jakąś nadzieję do życia innych ludzi, to zacznijmy od tego, żeby być tymi, którzy właśnie wykażą się empatią, jakimkolwiek zrozumieniem, zanim cokolwiek będziemy mówić. Kolejna rzecz, która jest niesamowicie ważna: słuchajmy. Nie startujmy z tym, co mamy do powiedzenia, nie startujmy z naszymi mądrościami, słuchajmy.

Okej, może być tak, że druga osoba w ogóle nie chce rozmawiać. Wiecie, samo to, że posiedzimy i że jesteśmy, może być cenne. Niemniej jednak przyjdzie moment, w którym ktoś będzie chciał się odezwać. Bądźmy tymi, którzy najpierw będą dobrze słuchać, żeby zrozumieć, co takiego dzieje się po drugiej stronie. Mamy u nas w domu taką zasadę, że kiedy nasza starsza córka się zdenerwuje, coś tam się dzieje i jest zapłakana i po prostu, wiecie, nie chce, żeby ktokolwiek do niej się zbliżał.

Zasada naszego domu jest prosta. Mówimy jej: Okej, jeżeli chcesz teraz siedzieć sama i sama płakać, nie ma absolutnie problemu. Pytanie, czy mogę być w pokoju razem z tobą? Jeżeli powie: Nie, okej, nie ma sprawy. Pamiętaj, okej, nie będę siedział w pokoju, jeżeli ty tego nie chcesz, jeżeli chcesz popłakać sama.

Spoko, pamiętaj, że kiedy tylko mnie zawołasz, to do ciebie przyjdę. I nie będę ściemniał. Często to jest w sytuacjach, w których naprawdę też bym miał ochotę powiedzieć: Weź się ogarnij, pomimo tego, że mówimy tutaj o trzylatce, która, okej, pojęcie ogarnięcia się wcale niekoniecznie jej pomoże. Niemniej jednak zasada jest taka: nie płaczemy sami. Niech będzie przy niej ktoś, kto będzie siedział, nie odezwie się, ale nie bądź sama w swoim zmaganiu.

I jak kłamałem, że wiecie, my mówimy o zmaganiach trzylatki, niemniej jednak dla nas, jako rodziców, to też jest lekcja tego, jak my siebie traktujemy czasami. Gdzie, wiecie, startujemy z radami, jakimiś rozmowami i tak dalej. Ja jestem pierwszy, jestem pierwszy, który przyszedłby z radą i z mądrościami. Niemniej jednak zależy nam na tym, żeby na ile tylko jest to możliwe, nie doświadczać cierpienia samemu. Jakkolwiek to nie byłoby błahe cierpienie, szczególnie jeżeli jesteś trzyletnim maluchem, to wiecie, nie są to problemy, które rujnują komukolwiek życie.

Niemniej jednak bądźmy blisko i słuchajmy. Niech to będzie nasza pierwsza reakcja. Zamiast mówić, bądźmy tymi, którzy najpierw porządnie wysłuchają. Kolejna rzecz, spróbujmy skupić się na przyszłości. Na przyszłości, która, okej, jest nieznana i pomimo tego, że sytuacja, w której Hiob się znajdował, nie wróżyła tego, że jakkolwiek to się dobrze skończy, to mimo wszystko, jeżeli jakkolwiek patrzymy na siebie jako na osoby wierzące i znamy Boga, który nas wybrał do tego, żebyśmy z Nim żyli, żebyśmy prowadzili życie, które będzie Jemu się podobało, możemy być spokojni o to, że Bóg chce, żebyśmy doświadczyli przyszłości pełnej nadziei.

Skupienie się na przyszłości, wniesienie nadziei do życia drugiej osoby jest kluczowe w takich sytuacjach. Jeżeli możemy cokolwiek zrobić, zamiast się mądrzyć i zachowywać jak przyjaciele Hioba, zastanówmy się, co może przynieść nadzieję do tej sytuacji. W jaki sposób osoba, którą próbuję wesprzeć, może doświadczyć tej perspektywy przyszłości, która wniesie jakikolwiek przebłysk nadziei. To jest niesamowicie ważne, bo Hiob zdecydowanie był gościem, który nadzieję stracił jakąkolwiek. Co ciekawe, pomimo tego przeżył, dał radę, wytrzymał.

Choć kiedy czytamy to, jak on reagował na tą całą sytuację w tych rozmowach ze swoimi przyjaciółmi, to facet był kompletnie zdruzgotany. Niemniej jednak miał na tyle nadziei, że wytrzymał, nic sobie złego nie zrobił i ostatecznie jego historia potoczyła się w zaskakujący sposób. Niemniej jednak bardzo ciężko nam jest dostrzec jakąkolwiek nadzieję w sytuacji, kiedy jesteśmy w największym dole naszego życia. Dlatego też potrzebujemy kogoś, kto jest w stanie wyjrzeć z ponad tego dołu i spróbować dostrzec tą perspektywę, która wniesie jakąkolwiek nadzieję do naszej sytuacji, do naszego życia. Ciekawe w tej całej historii z Hiobem jest to, że my często, kiedy mielibyśmy przypisać sobie jeden temat, o co wchodzi w ogóle w tej księdze, to byśmy szukali różnych, wiecie, dlaczego złe rzeczy przydarzają się dobrym ludziom.

To jest takie dosyć popularne pytanie, z którym wydaje nam się, że Księga Hioba się zmaga. Nie, nie z tym się zmaga. Niemniej jednak ważne jest to, że ten odcinek poprowadziliśmy w ten sposób, dlatego że ponad 80% tego, co jest napisane w Księdze Hioba, to są reakcje jego przyjaciół. W ogóle, wiecie, gadanie. Rozmowy Hioba z jego przyjaciółmi.

Sytuacje, w których każdy z nas w jakimś momencie swojego życia się znajdzie. Dlatego tak ważne jest to, żebyśmy nie popełniali błędów, takich, jakie popełniali jego przyjaciele. Jeżeli chcielibyście sobie przypomnieć te błędy, sięgnijcie po poprzednie trzy odcinki, gdzie ogólnie tam sobie rzuciliśmy obraz tego, co takiego wygadywali przyjaciele Hioba, korzystając z ich błędów i z tego, w jaki sposób Biblia uczy nas tego, jak być tymi, którzy są wsparciem, wnoszą nadzieję do życia innych ludzi. Bądźmy tymi, którzy będą jak najbardziej pomocni w sytuacji, kiedy razem z naszymi bliskimi przyjaciółmi będziemy musieli mierzyć się z historiami, które zwyczajnie będą dla nas ciężkie. Bądźmy współczujący, bądźmy empatyczni, słuchajmy, dużo słuchajmy, zanim będziemy się jakkolwiek odzywać.

Dbajmy o to, żeby być, w ogóle żeby być, żeby druga strona wiedziała, że okej, nie idziesz przez to sam, nie idziesz przez to sama. Finalnie próbujmy spojrzeć w przyszłość, perspektywy nadziei, którą Bóg ma przygotowaną dla każdego z nas. I niech nasza obecność w życiu innych ludzi będzie czymś, co pozwoli im stawiać kolejne kroki, nawet w sytuacjach, kiedy wydawać im się będzie, że już nie są w stanie postawić żadnego, absolutnie, kroku. Bądźmy tymi, którzy będą wspierać, którzy będą przy nich i którzy będą w stanie rzucić trochę Bożego światła na sytuację, w której się znaleźli. Mam nadzieję, że ten odcinek był dla was wartościowy, pomocny, że pozwoli nam lepiej służyć tym, którzy znajdą się w trudnych sytuacjach.

Gdybyście chcieli dowiedzieć się więcej, pogadać, popytać, wejdźcie na stronę bibliawrok.pl i słyszymy się w kolejnym odcinku Księgi Hioba.