Werset dnia
I Abraham nadał temu miejscu nazwę: PAN upatrzy. Dlatego po dziś dzień mówią: Na górze PANA będzie upatrzony.
Własnymi słowami: Abraham nazwał to miejsce „Pan upatrzy”. Odtąd mówiono: na górze Pana znajdzie się to, czego potrzeba.
Księga Rodzaju 22,14 · Uwspółcześniona Biblia Gdańska
Są w Biblii fragmenty, przy których człowiek ma ochotę odłożyć ją na półkę. Ten jest jednym z nich. Bóg mówi ojcu, żeby zabił syna, na którego czekał ćwierć wieku. Jeśli czytasz to i coś się w tobie buntuje, to dobrze. Ma się buntować. Nie będę ci wmawiać, że to łatwa historia z ładnym morałem. Spróbujmy przeczytać ją powoli, razem z tym, co jest w niej naprawdę trudne.
Abraham czekał na Izaaka dwadzieścia pięć lat. To przez tego syna Bóg obiecał mu wielki naród. Izaak jest więc nie tylko ukochanym dzieckiem. Jest całą przyszłością, jaką Abraham ma. I właśnie o niego Bóg prosi: weź syna, jedynego, którego kochasz, idź do ziemi Moria i złóż go w ofierze. Tekst od pierwszego zdania mówi nam coś, czego Abraham nie wie: to jest próba. My to wiemy. On idzie trzy dni z tym jednym zdaniem w głowie.
Co ciekawe, kilka rozdziałów wcześniej Abraham targował się z Bogiem o Sodomę jak na bazarze. Tutaj nie mówi nic. Wstaje rano i rusza. Dlaczego? List do Hebrajczyków podaje powód: Abraham uznał, że Bóg ma moc nawet wskrzesić umarłych. Nie szedł więc z myślą „stracę syna”, tylko „nie wiem jak, ale Bóg dotrzyma słowa”. Widać to w drobiazgu. Sługom mówi: pójdziemy i wrócimy do was. W liczbie mnogiej. Można powiedzieć: szaleniec. Być może.
Teraz Izaak. Na większości obrazów to mały chłopiec. Ale to on niesie pod górę drewno na całą ofiarę, a tradycja żydowska liczy, że mógł mieć nawet trzydzieści kilka lat. Tekst wieku nie podaje, więc pewności nie ma. Jeśli jednak był dorosły, to stary ojciec nie związałby go siłą. Izaak musiał się zgodzić. Po drodze pyta: „Gdzie jest baranek?”. Abraham odpowiada: „Bóg sobie upatrzy”. I idą dalej, obaj razem. Myślę, że obaj byli przerażeni.
Na górze Abraham buduje ołtarz, wiąże syna, bierze nóż. I wtedy słyszy: „Nie podnoś ręki na chłopca i nic mu nie czyń”. W zaroślach jest baran. Abraham składa go zamiast syna i nazywa to miejsce „Pan upatrzy”. Historia kończy się tym, że Bóg zatrzymuje rękę. Nie chciał śmierci Izaaka. Obietnica zostaje w mocy: przez potomstwo Abrahama dobro ma dotrzeć do wszystkich narodów. Tyle że to jeszcze nie wszystko wyjaśnia. Trzy dni tej drogi zostają w tekście i nikt ich nie skraca.
Głębiej
Zwróć uwagę na miejsce: ziemia Moria. Ta nazwa wraca w Biblii jeszcze raz. Na górze Moria król Salomon buduje świątynię w Jerozolimie, czyli miejsce, gdzie przez wieki składano ofiary. Wiele wskazuje na to, że w tej samej okolicy, na jednym ze wzgórz Jerozolimy, umiera na krzyżu Jezus. Nie da się tego potwierdzić na sto procent, ale zbieżność jest uderzająca. Na Moria ojciec jest gotów oddać syna i Bóg go zatrzymuje. Wieki później, jak wierzą chrześcijanie, Bóg sam oddaje Syna i nikt Go nie zatrzymuje. Na pytanie Izaaka „gdzie jest baranek?” Nowy Testament odpowiada: tutaj. Dlatego opłaca się czytać Biblię z uwagą na miejsca. Często to one łączą odległe historie w jedną.
Trudne pytanie
Co to za Bóg, który każe ojcu zabić własne dziecko, nawet jeśli tylko na próbę?
To pytanie jest uczciwe i nie mam odpowiedzi, która by je zamykała. Powiem, co widzę w tekście. Narody wokół naprawdę składały dzieci w ofierze i Biblia sama o tym wspomina. Ta historia kończy się odwrotnie: Bóg zatrzymuje nóż, a później wprost takich ofiar zakazuje. Pierwsi słuchacze mogli w niej usłyszeć: ten Bóg jest inny, On tego nie chce. Mimo to próba pozostaje okrutnie trudna i wielu wierzących zmaga się z nią do dziś. I jedna rzecz bardzo ważna. Jeśli ktoś dzisiaj twierdzi, że Bóg każe mu kogoś skrzywdzić, ta historia świadczy przeciwko niemu. Zdanie, które rozstrzyga tę scenę, brzmi: nic mu nie czyń.
Co z tym zrobić
Jeśli dorastasz w wierzącym domu, to trochę jesteś Izaakiem. Idziesz pod górę, bo idzie ojciec albo mama. Kościół w niedzielę, modlitwa przed jedzeniem, obóz latem: nikt cię o zdanie nie pytał. I przychodzi moment, zwykle gdzieś między szesnastką a wyprowadzką z domu, kiedy to przestaje wystarczać. Albo ta wiara stanie się twoja, albo zostanie w pokoju, z którego się wyprowadzasz. To nie bunt, tylko normalny etap. Izaak też w końcu musiał sam zdecydować, czy ufa Bogu swojego ojca. Krok na ten tydzień: zapytaj kogoś wierzącego, komu ufasz, najlepiej rodzica, o jedną rzecz. Nie „w co wierzysz”, tylko „co cię to kosztowało i dlaczego dalej w tym trwasz”. Posłuchaj do końca, bez przerywania.
Do przemyślenia
- Co w tej historii najbardziej cię oburza albo niepokoi? Co robisz z fragmentami Biblii, które budzą w tobie sprzeciw?
- Ile w twojej wierze albo niewierze jest twojej własnej decyzji, a ile tego, co wynosisz z domu?
- Abraham ufał, chociaż nie rozumiał. Gdzie przebiega dla ciebie granica między zaufaniem a ślepym posłuszeństwem?
Jeden krok
Przeczytaj Rdz 22,1-14 na głos, powoli. Zaznacz jedno zdanie, które cię złości, i jedno, które daje ci do myślenia. Oba zanieś komuś, z kim możesz o tym uczciwie pogadać.
Modlitwa
Boże, ta historia mnie niepokoi i nie będę udawać, że jest inaczej. Nie rozumiem wszystkiego, o co prosisz ludzi. Chcę jednak, żeby moja wiara była moja, a nie pożyczona. Pokaż mi, że można Ci ufać także wtedy, gdy nie widzę baranka. Amen.