Werset dnia
2Ja jestem PAN, twój Bóg, który cię wyprowadził z ziemi Egiptu, z domu niewoli. 3Nie będziesz miał innych bogów przede mną.
Własnymi słowami: Najpierw cię uwolniłem, mówi Bóg, a dopiero potem proszę: nie oddawaj pierwszego miejsca niczemu, co znowu zrobi z ciebie niewolnika.
Księga Wyjścia 20,2-3 · Uwspółcześniona Biblia Gdańska
Zapytaj kogoś, kto nie wierzy, z czym kojarzy mu się chrześcijaństwo. Bardzo możliwe, że usłyszysz: z zakazami. Tego nie wolno, tamtego nie wolno, a Bóg pilnuje, żeby nikt się za dobrze nie bawił. Dzisiaj czytamy tekst, od którego to skojarzenie się wzięło: dziesięć przykazań, w pełnej wersji, a nie w skrócie, który zwykle się pamięta. I warto sprawdzić, czy naprawdę mówi to, co wszyscy myślą, że mówi.
Trzy miesiące po wyjściu z Egiptu Izraelici stają pod górą Synaj. To ludzie, którzy od pokoleń byli niewolnikami. Nikt ich nigdy nie pytał o zdanie i nikt nie uczył ich, jak żyć razem bez bata nad głową. Właśnie im Bóg daje dziesięć zdań. Większość zaczyna się od „nie będziesz”. Trudno się dziwić, że brzmi to jak regulamin.
Tylko że Jezus czytał ten tekst inaczej. Kiedy znawca Prawa zapytał Go, które przykazanie jest najważniejsze, nie wybrał żadnego zakazu. Powiedział: kochaj Boga całym sercem i kochaj drugiego człowieka jak siebie. I dodał, że na tym opiera się całe Prawo. To zmienia sposób czytania. Przykazania nie są po to, żeby uprzykrzyć ci życie. Każde z nich pilnuje jakiejś relacji: z Bogiem albo z ludźmi.
Spróbuj przeczytać je w ten sposób. „Nie będziesz miał innych bogów” to pytanie o to, co stoi u ciebie na pierwszym miejscu. Bo cokolwiek tam postawisz, pieniądze, czyjąś opinię, związek, zacznie tobą rządzić. Dzień odpoczynku to lekcja zaufania: świat się nie zawali, kiedy na jeden dzień odłożysz robotę. „Czcij swego ojca i swoją matkę” mówi o szacunku. Zakaz kradzieży i fałszywego świadectwa chroni zaufanie, bez którego żadna przyjaźń nie przetrwa. „Nie będziesz cudzołożył” chroni wierność, czyli to, co dwoje ludzi sobie obiecało.
Jezus poszedł jeszcze dalej. Powiedział, że zabójstwo zaczyna się od gniewu i pogardy, a zdrada od tego, jak patrzysz na drugiego człowieka. Nie po to, żeby dokręcić śrubę. Po to, żeby zatrzymać się wcześniej, zanim ktoś zostanie zraniony.
Jest tu też zdanie, które zgrzyta. Bóg mówi o sobie, że jest „zazdrosny”. Biblia tego nie wygładza: Jemu naprawdę zależy i nie udaje, że jest Mu wszystko jedno, komu oddasz serce. Możesz to czytać jak kontrolę. Możesz też jak słowa kogoś, kto cię kocha i dlatego nie jest obojętny. Od tego, którą wersję wybierzesz, zależy, jak przeczytasz całą resztę.
Głębiej
Najważniejsze zdanie tej listy wcale nie jest przykazaniem. Zanim padnie pierwsze „nie będziesz”, Bóg mówi: „Ja jestem PAN, twój Bóg, który cię wyprowadził z ziemi Egiptu, z domu niewoli”. Kolejność ma znaczenie. Najpierw było wyjście z niewoli, potem zasady. Izraelici nie dostali przykazań po to, żeby zasłużyć na ratunek. Dostali je jako ludzie już uratowani, żeby znowu nie skończyć w niewoli, tym razem u własnych zachcianek, strachu albo cudzych oczekiwań. Tu pojawia się słowo przymierze. To coś więcej niż umowa: dwie strony wiążą się ze sobą na dobre i na złe, trochę jak w małżeństwie. Przykazania opisują, jak wygląda wierność w takiej relacji.
Trudne pytanie
Bóg mówi w przykazaniach, że karze dzieci za winy ojców aż do czwartego pokolenia: czy to znaczy, że płacę za błędy moich rodziców?
To zdanie naprawdę tam jest i uczciwie mówiąc, brzmi niesprawiedliwie. Kilka rzeczy pomaga je zrozumieć, choć nie rozwiązuje wszystkiego. Po pierwsze, proporcje: skutki zła sięgają trzeciego i czwartego pokolenia, a miłosierdzie tysięcy. Po drugie, Biblia sama wraca do tego tematu. Prorok Ezechiel mówi wprost: syn nie poniesie kary za winę ojca. Po trzecie, każdy, kto dorasta obok nałogu, zdrady albo przemocy, wie, że zło rodziców uderza w dzieci. Tekst opisuje świat, w którym zło nie kończy się na jednej osobie. Ale to nie jest wyrok. Nie odpowiadasz za to, co zrobili twoi rodzice, i ich historia nie musi być twoją.
Co z tym zrobić
Ostatnie przykazanie jest inne niż pozostałe. Nie dotyczy tego, co robisz, tylko tego, co dzieje się w twojej głowie: nie będziesz pożądał niczego, co należy do kogoś innego. Dzisiaj nie trzeba zaglądać sąsiadowi przez płot. Wystarczy odblokować telefon. Czyjeś wakacje, czyjeś ciało, czyjś związek, czyjeś wyniki, czyjś samochód na osiemnastkę. Po dwudziestu minutach przewijania twoje własne życie wydaje się gorsze, choć nic się w nim nie zmieniło. Porównywanie nie daje ci niczego z tego, co mają inni. Zabiera ci tylko radość z tego, co masz. Zrób prosty test: po których kontach czujesz się gorzej ze sobą? Wycisz trzy z nich na tydzień. I zobacz, co się stanie z twoim nastrojem.
Do przemyślenia
- Które z dziesięciu przykazań najbardziej cię uwiera i jaką relację, twoim zdaniem, próbuje ono chronić?
- Co albo kto stoi dziś u ciebie na pierwszym miejscu i co by się stało, gdyby tego zabrakło?
- Czy znasz kogoś, kto żyje według jasnych zasad, a mimo to wygląda na wolnego człowieka? Co go różni od tych, którzy tylko „przestrzegają”?
Jeden krok
Wybierz jedno przykazanie, które brzmi dla ciebie jak czysty zakaz. Zapisz je jako zdanie zaczynające się od „chronię”, na przykład: „chronię zaufanie między mną a moimi przyjaciółmi”. Sprawdź przez tydzień, czy da się nim tak żyć.
Modlitwa
Boże, przyznaję, że często słyszę w Twoich przykazaniach tylko „nie wolno”. Pokaż mi, co one chronią. I pokaż mi, co zajęło u mnie miejsce, które należy do Ciebie. Amen.