Zapamiętaj
Dawid dał mi miejsce przy swoim stole, choć nic mi się od niego nie należało.
W Biblii brzmi to tak: „Wszyscy bowiem z domu mego ojca byliśmy godni śmierci przed moim panem, królem. A jednak ty posadziłeś twego sługę między tymi, którzy jadają u twego stołu. Jakie mam więc prawo skarżenia się jeszcze przed królem?”
2 Księga Samuela 19,28
Wchodzisz do stołówki z tacką w ręce. Wszystkie miejsca wyglądają na zajęte. Nagle ktoś macha do ciebie i woła: siadaj z nami! Jak się wtedy czujesz? Dawid zrobił coś takiego dla chłopaka, którego nikt nie zapraszał. Miał na imię Mefiboszet.
Mefiboszet był synem Jonatana, najlepszego przyjaciela Dawida. Jako mały chłopiec zranił się w nogi podczas ucieczki i od tamtej pory nie mógł dobrze chodzić. Jego dziadek, król Saul, przez wiele lat ścigał Dawida. Mefiboszet mógł się więc bać nowego króla. Ukrywał się. O sobie mówił, że jest jak martwy pies.
Ale Dawid pamiętał o Jonatanie. Kiedyś obiecał mu, że zaopiekuje się jego rodziną. Zapytał więc: czy ktoś jeszcze został z domu Saula? Chcę być dla niego dobry. Znalazł Mefiboszeta i zaprosił go do swojego domu. Od tej pory Mefiboszet jadał przy królewskim stole. Nie musiał na to nic robić ani na nic zasługiwać.
Potem Dawid musiał na jakiś czas uciec z miasta. Kiedy wrócił, Mefiboszet wyszedł mu na spotkanie. Nie mył się ani nie prał ubrań przez cały ten czas, bo tęsknił za królem. Nie prosił o nic. Powiedział tylko: dałeś mi miejsce przy swoim stole, choć na nie nie zasłużyłem. Dawid dotrzymał słowa i dalej go chronił, bo pamiętał swoją obietnicę.
Czy wiesz, że…
Mefiboszet nazwał siebie martwym psem. Czuł się kimś, kto nic nie znaczy. A jednak król posadził go przy swoim stole. Dawid nie szukał kogoś ważnego ani silnego. Szukał kogoś, komu może okazać dobroć. Jezus opowiedział kiedyś podobną historię o królu, który zaprosił na ucztę tych, których nikt inny nie zapraszał.
A u ciebie?
Pomyśl o swojej klasie albo o stołówce. Prawie zawsze ktoś siedzi sam. Albo stoi z boku, kiedy wybierają drużyny. Możesz być tym, kto powie: chodź z nami. Nie musisz od razu zostać jego najlepszym kolegą. Wystarczy jedno zaproszenie. Dla niego to może być najlepszy moment dnia. A jeśli to ty czasem stoisz z boku, pamiętaj: Bóg zawsze trzyma dla ciebie miejsce.
Pogadajcie o tym
- Kiedy ktoś zaprosił cię do wspólnej zabawy, choć wcale nie musiał?
- Dlaczego Dawid zaprosił Mefiboszeta, skoro ten nie mógł mu nic dać?
- Kto w twojej klasie albo na podwórku najczęściej stoi z boku?
Wyzwanie na dziś
Dziś zaproś kogoś, kto zwykle jest sam, do wspólnej zabawy albo do swojego stolika. Wystarczy jedno zdanie: chodź z nami.
Modlitwa
Boże, dziękuję, że dla mnie też jest miejsce przy Twoim stole. Pomóż mi zauważać tych, którzy stoją z boku, i zapraszać ich do siebie. Amen.