Werset dnia
Wszyscy bowiem umieramy i jesteśmy jak woda rozlana na ziemi, której nie można zebrać. Bóg jednak nie odebrał mu życia, ale obmyśla sposób na to, by wygnaniec nie pozostawał na wygnaniu.
Własnymi słowami: Życia nie da się zebrać z powrotem jak rozlanej wody. Ale Bóg szuka sposobu, żeby ktoś odepchnięty nie został na wygnaniu.
2 Księga Samuela 14,14 · Uwspółcześniona Biblia Gdańska
Uprzedzam: dzisiejsza historia opowiada o gwałcie. Dzieje się w domu, w rodzinie, w której wszyscy znają Boga. Jeśli to dla ciebie zbyt bliski temat, możesz ten dzień odłożyć albo przeczytać go z kimś zaufanym. Biblia tej historii nie pomija i nie owija w bawełnę. Zapisuje, co się stało, kto zawinił i kto mógł coś zrobić, a nie zrobił nic. Przeczytamy ją spokojnie, bo dotyczy czegoś, co dzieje się także dziś.
Dawid ma wiele żon i dzieci z różnych matek. Jeden z synów, Amnon, dostaje obsesji na punkcie przyrodniej siostry, Tamar. Tekst nazywa to zakochaniem, ale to nie jest miłość i zaraz to zobaczymy. Amnon ma kuzyna, Jonadaba, człowieka bardzo przebiegłego. Ten podsuwa mu plan: udawaj chorego i poproś ojca, żeby przysłał Tamar z jedzeniem. Jonadab nie mówi wprost, co ma być dalej. Nie musi. Dawid niczego nie podejrzewa i sam wysyła córkę do domu Amnona.
Tamar przychodzi i piecze dla brata placki. Amnon odprawia służbę, chwyta ją i żąda, żeby się z nim położyła. Tamar mówi „nie”. Mówi to wyraźnie: nie, mój bracie, tak się nie postępuje, nie krzywdź mnie. Próbuje wszystkiego, nawet podsuwa mu inne wyjście. Amnon nie słucha. Jest silniejszy i ją gwałci. Biblia nie opisuje szczegółów. Zapisuje za to każde słowo sprzeciwu Tamar. Jej „nie” usłyszał przynajmniej autor tej księgi.
Zaraz potem Amnon zaczyna jej nienawidzić, mocniej, niż wcześniej jej pragnął. Każe ją wyrzucić i zaryglować drzwi. Tyle była warta jego „miłość”. Tamar nie ukrywa tego, co się stało. Rozdziera suknię, sypie popiół na głowę i odchodzi, głośno płacząc. Teraz popatrz, co robią pozostali. Brat Absalom mówi jej: milcz, to twój brat, nie bierz tego do serca. Ojciec, król Dawid, wpada w gniew. I na tym koniec. Tekst nie notuje ani jednej jego decyzji.
Absalom milczy dwa lata, a potem każe zabić Amnona. To nie jest sprawiedliwość, tylko zemsta, i ona niczego Tamar nie zwraca. O niej samej czytamy jedno zdanie: mieszkała w osamotnieniu w domu brata. Winny gwałtu jest Amnon i tylko on. Ale wokół stoi kilka osób, które mogły tę historię zatrzymać albo chociaż stanąć po stronie skrzywdzonej. Doradca, który pomógł. Brat, który uciszył. Ojciec, który się zdenerwował i nic nie zrobił. Niektórzy pytają, czy Dawid milczał dlatego, że syn powtórzył jego własną historię z Batszebą: zobaczył, zapragnął i wziął.
Głębiej
Ten rozdział pokazuje królestwo, które miało być wzorem, a jest układem ludzi kryjących się nawzajem. Na tym tle inaczej brzmi obietnica, którą wieki później zapisał prorok Izajasz. Zapowiada króla z rodu Dawida i nadaje mu imiona: Cudowny Doradca, Bóg Mocny, Ojciec Odwieczny, Książę Pokoju. Przyłóż je do tej historii. Amnon miał doradcę, który pomógł mu skrzywdzić. Tamar miała ojca za słabego, żeby ją obronić. Imię Absaloma znaczy „ojciec pokoju”, a on zaprowadził pokój zabójstwem. Chrześcijanie widzą w tej zapowiedzi Jezusa: doradcę, który nie podsuwa krzywdy, ojca, który nie milczy, króla, u którego pokój nie rodzi się z zemsty. Rozdział dalej pada zdanie o Bogu, który szuka sposobu, żeby wygnaniec nie został na wygnaniu.
Trudne pytanie
Gdzie był Bóg, kiedy Tamar mówiła „nie”, i dlaczego jej nie obronił?
Nie mam odpowiedzi, która wystarczyłaby komuś, kto sam przez to przeszedł, i nie będę jej wymyślać. Powiem, co widzę w tekście. W całym tym rozdziale Bóg nie jest wspomniany ani razu. Tak wygląda dom, w którym ludzie zachowują się, jakby Go nie było. Nic tu nie sugeruje, że Bóg tego chciał albo że była to czyjaś kara. Biblia robi rzecz, której nie zrobiła rodzina: nie ucisza Tamar. Zapisuje jej słowa i jej płacz, a czyn Amnona nazywa hańbą. Chrześcijanie wierzą też, że Bóg nie patrzy na krzywdę z daleka, bo w Jezusie sam doświadczył przemocy. Wierzą, że żadna krzywda nie zostanie zamieciona pod dywan. To nie zamyka pytania. Ale Bóg, którego tu widzę, nie jest Dawidem, który się gniewa i nic nie robi.
Co z tym zrobić
Jeśli ta historia jest twoją historią, najpierw jedno: to nie była twoja wina. Nie przez ubranie, nie przez zaufanie, nie przez to, że ze strachu nie dało się krzyknąć. Zdanie „milcz, to przecież rodzina” jest głosem Absaloma, nie Boga. Masz prawo mówić. Powiedz zaufanemu dorosłemu albo zadzwoń pod bezpłatny telefon zaufania 116 111, czynny całą dobę. W nagłym zagrożeniu dzwoń pod 112. A jeśli to ktoś inny powie ci o swojej krzywdzie, masz trzy role do ominięcia. Nie bądź Jonadabem, który pomaga i mruga okiem. Nie bądź Absalomem, który mówi „nie przesadzaj”. Nie bądź Dawidem, który się oburza i nic nie robi. Uwierz, wysłuchaj, nie wypytuj o szczegóły. Potem pomóż tej osobie dotrzeć do dorosłego, który może realnie działać.
Do przemyślenia
- Która z postaci wokół Tamar najbardziej cię złości: Jonadab, Absalom czy Dawid? Dlaczego właśnie ta?
- Dlaczego ludziom tak łatwo przychodzi zdanie „nie rób z tego afery”, kiedy sprawca jest kimś bliskim albo lubianym?
- Co konkretnie można zrobić, kiedy ktoś znajomy mówi ci w zaufaniu o krzywdzie? Czego na pewno nie mówić?
Jeden krok
Zapisz dziś w telefonie numer 116 111. Sprawdź też, kto w twojej szkole albo wspólnocie jest dorosłym, do którego naprawdę można pójść z poważną sprawą. Może się przydać tobie albo komuś, kto ci kiedyś zaufa.
Modlitwa
Boże, ta historia mnie boli i złości. Bądź blisko tych, którym kazano milczeć. Jeśli to ja noszę coś takiego, daj mi jedną osobę, której mogę o tym powiedzieć. A jeśli ktoś powie o tym mnie, nie pozwól mi odwrócić wzroku. Amen.